"PeJot" news:n5s1rf$pcf$
1...@node2.news.atman.pl
> Widzę następną "minę sprzętową". Chcąc zrobić
p.cz. na jakimś oldsholowym
> układzie typu UL1200 konieczne są 2 filtry, np. Polfer F205.
A na cholerę ci 2 filtry? W typowej Tosce AWS303, 306, 307 był demodulator
na pojedynczym 7x7.
Zresztą przy dzisiejszej profanacji UKF i pseudonawcach w epoce bylejakości,
nie ma sensu używać podwójnego obwodu rezonasowego celem minimalizacji
zniekształceń demodulacji. Tych 0,1% i tak nie usłyszysz, bo będzie zdeptane
na dzień dobry kilku % zniekszałceniami jakie pseudonadawcy z gumowymi
uszami emitują w eter wg zasady jak najgłośniej, jak najwięcej basu i jak
najwięcej podkręcenia w okoli 10kHz i wychodzi jedno wielkie
trójkątno-trapezowe g... sygnału audiopodobnego.
Sytuację pogarsza fakt, że humaniści jakich zatrudniono w UKE przyznają w
sąsiednich miastach częstotliwości z odstępem 200kHz (a potem 15km za
miastem już sąsiednie miasto depta ci twoją stację) i blok
p.cz. musisz mieć
obsadzony przynajmniej 3 filtrami ceramicznymi (wersja węższa "s" zamiast
szerokie SFE10,7a) i przy tak ostrym torze tylko sinus 1kHz zmodulowany z
dewiacją +/-75kHz przechodzi jako sinus. Próba zmodulowania 10kHz przy
takiej dewiacji kończy się, że na wyjściu demodulatora ma pokrzywiony
trójkąt - a przecież dziś to podstawa do gumowego ucha modulować do samej
deski na 75kHz i ani mniej. Oczywiście po wywaleniu filtrów ceramicznych
wyjdzie sinus, ale selektywność odbioru żadna.
Mistrzowie kryształowych modulacji z lat 90 już często w piachu leżą i radia
te przejęte przez dzisiejszą plastikowo-srajfonową gimbazę emitują w eter
makabryczne g... co do jakości emisji. Przykładem dobitnym jest np. radio
kraków. Amatorka pełną gębą. Nadajnik w pełni profesjonalny zmodulowany
wielkiem g... akustycznym. Nawet już hejnału z wieży nie potrafią normalnie
wyemitować. Tylko "wypasiony" tor ze wzmocnieniem 10000000000x i potem
dwadzieścia ograniczników, które to co zostało przed chwilą przesadnie
wzmocnione obetną. Dźwięk trąbki to dziś efekt folii alumniowej na
grzebieniu i gramy... Głos ze studia to samo, ich wypasione procesory
dźwięku i mowa jakbyś mówił też przez sreberko na grzebieniu. Brak słów,
głowa boli po odsłuchu tego przez już tylko 2 minuty na słuchawkach. I
tradycyjnie od kilku lat moda na potężnie zbasowaną modulację ze studia. Jak
już słucham to bas skręcam na minus 12dB. Bo inaczej jeden wielki bełkot,
ale co tam, obowiązuje zasada: większy basior = lepsza stacja...