Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Czy mi się przyśniło, czy były kiedyś takie bateryjki?

259 views
Skip to first unread message

Michał Jankowski

unread,
Jul 3, 2017, 11:39:16 AM7/3/17
to
Wydajemisie, że pamiętam istnienie bateryjek podobnych do współczesnych
9v 6F22 vel 6LR61, ale grubszych - w przekroju nie prostokątnych, a
kwadratowych. Szukanie w internecie nie wyszło. Przyśniły mi się?

MJ

TurboPascal

unread,
Jul 3, 2017, 11:57:49 AM7/3/17
to
6F25

Michał Jankowski

unread,
Jul 3, 2017, 2:08:25 PM7/3/17
to
W dniu 2017-07-03 o 17:57, TurboPascal pisze:
O, dzięki, i nawet jest w polskiej wikipedii (a w angielskiej ni huhu,
chociaż na ogół mają więcej).

MJ

SnCu

unread,
Jul 3, 2017, 3:42:28 PM7/3/17
to
W dniu 2017-07-03 o 20:08, Michał Jankowski pisze:
A jeszcze takie robią? Bo jak spojrzałem na fotografie w Google Image to
sobie pomyślałem ło matko, kiedy to było?!?

Michał Jankowski

unread,
Jul 3, 2017, 4:35:30 PM7/3/17
to
W dniu 2017-07-03 o 21:42, SnCu pisze:

> A jeszcze takie robią? Bo jak spojrzałem na fotografie w Google Image to
> sobie pomyślałem ło matko, kiedy to było?!?

No właśnie nie robią.

Ktoś gdzieś pisał, że ostatnie widział w latach '80 i były to takie z
Centry:
http://s.archiwumalle.pl/4/4268239890.jpg

Ale wydaje mi się, że musiały być jeszcze później...

MJ

J.F.

unread,
Jul 4, 2017, 1:05:02 AM7/4/17
to
Dnia Mon, 3 Jul 2017 20:08:23 +0200, Michał Jankowski napisał(a):
> W dniu 2017-07-03 o 17:57, TurboPascal pisze:
>> W dniu poniedziałek, 3 lipca 2017 17:39:16 UTC+2 użytkownik Michał Jankowski napisał:
>>> Wydajemisie, że pamiętam istnienie bateryjek podobnych do współczesnych
>>> 9v 6F22 vel 6LR61, ale grubszych - w przekroju nie prostokątnych, a
>>> kwadratowych. Szukanie w internecie nie wyszło. Przyśniły mi się?
>>>
>> 6F25
> O, dzięki, i nawet jest w polskiej wikipedii (a w angielskiej ni huhu,
> chociaż na ogół mają więcej).


Moze to jakis radziecki wynalazek ?

tez mi se kojarzy 6f25, ale google znajduje to
http://www.radiomuseum.org/r/varta_pertrix29_iec_6f25.html

Zaciski z obu stron.

J.

J.F.

unread,
Jul 4, 2017, 1:25:28 AM7/4/17
to
Popyt na nie znikal wraz z ubytkiem radyjek/urzadzen 9V.
To w ogole byla droga bateria (bo pojemnosc niewielka),
z krajowych radyjek znikla jeszcze wczesniej, a w dodatku musialo miec
duza komore baterii.

I moze po prostu przestaly sie sprzedawac.

J.

Michał Jankowski

unread,
Jul 4, 2017, 4:22:36 AM7/4/17
to
W dniu 04.07.2017 07:05, J.F. pisze:

> tez mi se kojarzy 6f25, ale google znajduje to
> http://www.radiomuseum.org/r/varta_pertrix29_iec_6f25.html
>
> Zaciski z obu stron.

A to, to nie wiem.

"Nasza" 6F25C miała zaciski jak 6F22. Na zdjęciu tej centry to widać. A
zanikły pewnie też dlatego, że dawały się zastąpić 6F22.

To coś na zdjęciu wyżej widzę pierwszy raz w życiu. Ale symbol 6F25 ma jak
drut:
http://www.radiomuseum.org/images/radio/varta_accumulatoren/pertrix29_iec_6f25_1363246.jpg
Zadziwiające.

MJ

J.F.

unread,
Jul 4, 2017, 7:57:47 AM7/4/17
to
Użytkownik "Michał Jankowski" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:ojfj8b$euk$1...@news.agh.edu.pl...
W dniu 04.07.2017 07:05, J.F. pisze:
> tez mi se kojarzy 6f25, ale google znajduje to
> http://www.radiomuseum.org/r/varta_pertrix29_iec_6f25.html
> Zaciski z obu stron.

>A to, to nie wiem.

>"Nasza" 6F25C miała zaciski jak 6F22. Na zdjęciu tej centry to widać.
>A zanikły pewnie też dlatego, że dawały się zastąpić 6F22.

IMO to raczej odwrotnie - u nas to byl zastepnik 6F22, o wiekszej
pojemnosci.
Tylko dziura na baterie musiala byc wieksza.

>To coś na zdjęciu wyżej widzę pierwszy raz w życiu. Ale symbol 6F25
>ma jak
>drut:
>http://www.radiomuseum.org/images/radio/varta_accumulatoren/pertrix29_iec_6f25_1363246.jpg
>Zadziwiające.

Ale moze sie myle ... moze najpierw powstala bateria taka jak wyzej,
urzadzenie musialo miec dwie osobne koncowki na kabelkach, to pasowala
6F22,
wiec zrobilismy nasza (radziecka ?) wersje 6F25.

Jeszcze jest PP7 - ale dwukrotnie wieksza
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_battery_sizes#PP_series

A dla utrudnienia
http://myvimu.com/exhibit/54720642-bateria-6f25c-do-telefonu-tap-67

Takich nie pamietam :-) A moze to 6F256 ?
"F" w IEC oznacza prostokatna :-(

J.

Michał Jankowski

unread,
Jul 4, 2017, 9:03:29 AM7/4/17
to
W dniu 04.07.2017 13:57, J.F. pisze:
> Użytkownik "Michał Jankowski" napisał w wiadomości grup
> dyskusyjnych:ojfj8b$euk$1...@news.agh.edu.pl... W dniu 04.07.2017
> 07:05, J.F. pisze:
>> tez mi se kojarzy 6f25, ale google znajduje to
>> http://www.radiomuseum.org/r/varta_pertrix29_iec_6f25.html Zaciski
>> z obu stron.
>
>> A to, to nie wiem.
>
>> "Nasza" 6F25C miała zaciski jak 6F22. Na zdjęciu tej centry to
>> widać. A zanikły pewnie też dlatego, że dawały się zastąpić 6F22.
>
> IMO to raczej odwrotnie - u nas to byl zastepnik 6F22, o wiekszej
> pojemnosci. Tylko dziura na baterie musiala byc wieksza.

W jakim sensie odwrotnie? Gdyby z dwóch typów baterii w sklepach zostały
te większe, to d..a.
A tak - każde urządzenie fabrycznie przewidziane do 6F25 możesz zasilać
z dostępnych na rynku 6F22, więc na te większe nie było popytu.
To jest chyba jakaś literówka...

> Takich nie pamietam :-) A moze to 6F256 ? "F" w IEC oznacza
> prostokatna :-(

Przy czym chodzi o kształt pojedynczego ogniwa. Dlatego 6F22 i 6LR61
wyglądają tak samo, ale jedna to jest stos sześciu prostokątnych
tabletek, a druga to sześć 'paluszków' ułożonych obok siebie w układzie 2x3.

MJ

Waldemar

unread,
Jul 4, 2017, 9:11:16 AM7/4/17
to
Am 04.07.2017 um 15:03 schrieb Michał Jankowski:
> W dniu 04.07.2017 13:57, J.F. pisze:
>> Użytkownik "Michał Jankowski" napisał w wiadomości grup
>> dyskusyjnych:ojfj8b$euk$1...@news.agh.edu.pl... W dniu 04.07.2017
>> 07:05, J.F. pisze:
>>> tez mi se kojarzy 6f25, ale google znajduje to
>>> http://www.radiomuseum.org/r/varta_pertrix29_iec_6f25.html Zaciski
>>> z obu stron.
>>
>>> A to, to nie wiem.
>>
>>> "Nasza" 6F25C miała zaciski jak 6F22. Na zdjęciu tej centry to
>>> widać. A zanikły pewnie też dlatego, że dawały się zastąpić 6F22.
>>
>> IMO to raczej odwrotnie - u nas to byl zastepnik 6F22, o wiekszej
>> pojemnosci. Tylko dziura na baterie musiala byc wieksza.
>
> W jakim sensie odwrotnie? Gdyby z dwóch typów baterii w sklepach zostały
> te większe, to d..a.
> A tak - każde urządzenie fabrycznie przewidziane do 6F25 możesz zasilać
> z dostępnych na rynku 6F22, więc na te większe nie było popytu.

Te większe były w sklepach prawie zawsze, bo do niczego nie pasowały.
Kupowałem je do wzmacniacza antenowego, bo bateria i tak na kablu
dyndała i jej grubość nie grała gleby. Jak "rzucili" 6F22 to przed
sklepem ustawiała się kolejka. Tak samo było z R6. Lata 70te ub. stulecia.

Waldek

Michał Jankowski

unread,
Jul 4, 2017, 9:19:31 AM7/4/17
to
W dniu 04.07.2017 15:11, Waldemar pisze:

> Te większe były w sklepach prawie zawsze, bo do niczego nie pasowały.
> Kupowałem je do wzmacniacza antenowego, bo bateria i tak na kablu
> dyndała i jej grubość nie grała gleby.

O, to, to. Też mam w oczach obraz baterii na kabelku, bo się pod klapką
nie zmieściła. Ale jaki to był przyrząd, to już nie pamiętam...

MJ

J.F.

unread,
Jul 4, 2017, 10:46:54 AM7/4/17
to
Użytkownik "Michał Jankowski" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:ojg3n0$v1o$1...@news.agh.edu.pl...
W dniu 04.07.2017 13:57, J.F. pisze:
> Użytkownik "Michał Jankowski" napisał w wiadomości grup
>>> http://www.radiomuseum.org/r/varta_pertrix29_iec_6f25.html Zaciski
>>> A to, to nie wiem.
>>> "Nasza" 6F25C miała zaciski jak 6F22. Na zdjęciu tej centry to
>>> widać. A zanikły pewnie też dlatego, że dawały się zastąpić 6F22.
>
>> IMO to raczej odwrotnie - u nas to byl zastepnik 6F22, o wiekszej
>> pojemnosci. Tylko dziura na baterie musiala byc wieksza.

>W jakim sensie odwrotnie? Gdyby z dwóch typów baterii w sklepach
>zostały
>te większe, to d..a.
>A tak - każde urządzenie fabrycznie przewidziane do 6F25 możesz
>zasilać
>z dostępnych na rynku 6F22, więc na te większe nie było popytu.

A to niekoniecznie - skoro sa urzadzenia na wieksze baterie, to
powinni ludzie wieksze baterie kupowac.
Choc oczywiscie moga i mniejsze.

Cos mi chodzi po glowie, ze one byly 1.5x drozsze ... i 1.5x
pojemniejsze.
Moze cena przegraly :-)

Ale jeszcze musialy jakos wejsc na rynek. Do urzadzenia na mala
bateryjke nie wejda, wiec musialy wejsc jeszcze dawniej i byc
popularne.

http://www.ericwrobbel.com/collections/batteries.htm
Nie widze takiej, ale dwie ciekawostki widze - na gornym zdjeciu jest
okragla, z takim koncowkami - ale z dwoch stron.

A w srodku z takimi koncowkami wiele baterii anodowych na 45V.
Troche wieksze, ale uklad zaciskow byl juz widac popularny.

>> A dla utrudnienia
>> http://myvimu.com/exhibit/54720642-bateria-6f25c-do-telefonu-tap-67

>To jest chyba jakaś literówka...

Na zdjeciu widac na plastiku ... kiepsko widac.

>> Takich nie pamietam :-) A moze to 6F256 ? "F" w IEC oznacza
>> prostokatna :-(

>Przy czym chodzi o kształt pojedynczego ogniwa. Dlatego 6F22 i 6LR61
>wyglądają tak samo, ale jedna to jest stos sześciu prostokątnych
>tabletek, a druga to sześć 'paluszków' ułożonych obok siebie w
>układzie 2x3.

No fakt.
Ale wsadzac prostokatne ogniwa w okragla rure ? Glupie to :-)

J.

Marek

unread,
Jul 4, 2017, 11:33:34 AM7/4/17
to
On Mon, 3 Jul 2017 17:39:14 +0200, Michał
Jankowski<mic...@fuw.edu.pl> wrote:
> kwadratowych. Szukanie w internecie nie wyszło. Przyśniły mi się?

Ulegles efektowi Mandeli:
https://youtu.be/UDm6WNZJzuU

--
Marek

J.F.

unread,
Jul 4, 2017, 11:43:16 AM7/4/17
to
Użytkownik "Marek" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:almarsoft.1210...@news.neostrada.pl...
Znaczy sie nam sie tez przysnily ?
Nie, naprawde byly.

Tylko jakos watpie, aby to byl polski pomysl.
A wiec radziecki, czy zachodni ?

Jesli zachodni, to czemu sladu po nich nie ma ... ale nie po wszystkim
jest slad w googlu :-)

Tak z ciekawostek - chodzi mi po glowie notka z jakiego procesu w
Niemczech, gdy Opel oznaczyl swoje diesle "TDI".
Musialem znalezc przez googla ... a odnalezc nie potrafie.

J.

Michał Jankowski

unread,
Jul 4, 2017, 2:23:56 PM7/4/17
to
Z cyklu było i (prawie) znikło, to dość popularne były kiedyś bateryjki
2R10. Albo pojedyncze R10 - mierniki serii UM- na to chodziły.

Teraz w przeciętnym sklepie nie słyszeli, ale internet słyszał i kupić
się daje.

MJ

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 4, 2017, 3:02:52 PM7/4/17
to
Pan Michał Jankowski napisał:
No i jeszcze 15F20 o napięciu 22,5V. U nas używane do fotograficznych
lamp błyskowych na jednorazowe żarówki spaleniowe (z magnezem w środku).
A wcześniej do radioodbiorników tranzystorowych z lat pięćdziesiątych.

--
Jarek

Arek

unread,
Jul 4, 2017, 3:25:21 PM7/4/17
to
J.F. napisał(a) w wiadomości: ...
>Dnia Mon, 3 Jul 2017 20:08:23 +0200, Michał Jankowski napisał(a):
>> W dniu 2017-07-03 o 17:57, TurboPascal pisze:
>>> W dniu poniedziałek, 3 lipca 2017 17:39:16 UTC+2 użytkownik Michał Jankowski napisał:
>>>> Wydajemisie, że pamiętam istnienie bateryjek podobnych do współczesnych
>>>> 9v 6F22 vel 6LR61, ale grubszych - w przekroju nie prostokątnych, a
>>>> kwadratowych. Szukanie w internecie nie wyszło. Przyśniły mi się?
>>>>
>>> 6F25
>> O, dzięki, i nawet jest w polskiej wikipedii (a w angielskiej ni huhu,
>> chociaż na ogół mają więcej).
>
>
>Moze to jakis radziecki wynalazek ?

Co do radzieckich wynalazków - ojciec miał radyjko tranzystorowe
(fale dł i śr) z akumulatorkiem i "ładowarką". Ta miała okrągłą
"studnię" na akumulatorek, na dole złączki jak do 6F22/6F25.
Komora na baterię w radyjku zapewne zmieściłaby 6F25 ale nie
miałem okazji sprawdzić. 6F22 wchodzi z luzem. Akumulatorek miał
kształt walca wymiarowo zapewne "wpisanego" w gabaryty 6F25.

Arek

PS. "Ładowarka" to dzielnik kondensatorowo-rezystorowy. Bardzo
młodym będąc podłączyłem druciakmi wyjście do zasilania radyjka.
Dźwięk był z warkotem, im głośniej tym gorzej. Gdy chciałem to
rozłączyć kopnęło mnie.
Po rozebraniu ładowarki i tygodniu studiowania pożółkłej książki
z elektrotechniki (reaktancja...) zrozumiełem dlaczego.
I dlaczego radyjka szlag nie trafił.


J.F.

unread,
Jul 4, 2017, 3:36:22 PM7/4/17
to
Dnia Tue, 4 Jul 2017 21:02:50 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a):
> Pan Michał Jankowski napisał:
>> Z cyklu było i (prawie) znikło, to dość popularne były kiedyś bateryjki
>> 2R10. Albo pojedyncze R10 - mierniki serii UM- na to chodziły.
>> Teraz w przeciętnym sklepie nie słyszeli, ale internet słyszał i kupić
>> się daje.

Pamietam ... ale do czego to sie teraz uzywa ?

> No i jeszcze 15F20 o napięciu 22,5V. U nas używane do fotograficznych
> lamp błyskowych na jednorazowe żarówki spaleniowe (z magnezem w środku).
> A wcześniej do radioodbiorników tranzystorowych z lat pięćdziesiątych.

A tych to nie pamietam.
Zarowki spaleniowe ... gdzies na przelomie lat 70/80 widzialem, ale
tego juz chyba nikt nie uzywal.

J.

Dariusz Dorochowicz

unread,
Jul 4, 2017, 3:42:26 PM7/4/17
to
W dniu 2017-07-04 o 21:36, J.F. pisze:
Ja pamiętam:)
Brat kupił chyba dwa opakowania, ale zanim powstała lampa wszystko
poszło na eksperymenty. A potem - jak wtedy ze wszystkim - już ich nie
było.

Pozdrawiam

DD

J.F.

unread,
Jul 4, 2017, 3:53:33 PM7/4/17
to
Dnia Tue, 4 Jul 2017 21:42:28 +0200, Dariusz Dorochowicz napisał(a):
> W dniu 2017-07-04 o 21:36, J.F. pisze:
>> Dnia Tue, 4 Jul 2017 21:02:50 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a):
>>> No i jeszcze 15F20 o napięciu 22,5V. U nas używane do fotograficznych
>>> lamp błyskowych na jednorazowe żarówki spaleniowe (z magnezem w środku).
>>> A wcześniej do radioodbiorników tranzystorowych z lat pięćdziesiątych.
>>
>> A tych to nie pamietam.
>> Zarowki spaleniowe ... gdzies na przelomie lat 70/80 widzialem, ale
>> tego juz chyba nikt nie uzywal.
>
> Ja pamiętam:)
> Brat kupił chyba dwa opakowania, ale zanim powstała lampa wszystko
> poszło na eksperymenty.

No wlasnie usiluje sobie przypomniec - kupilem paczke tych zarowek,
czy nie. Wynikow eksperymentow tez nie pamietam, to moze nie kupilem
:-)

>A potem - jak wtedy ze wszystkim - już ich nie było.

Ale tu wyjatkowo popieram - po co robic zarowki, ktorych nikt nie
uzywa ?
Rzucili na sklepy ostatnie zapasy i znikly.

J.

Unknown

unread,
Jul 4, 2017, 3:59:08 PM7/4/17
to
On 2017-07-04 21:36, J.F. wrote:

>> No i jeszcze 15F20 o napięciu 22,5V. U nas używane do fotograficznych
>> lamp błyskowych na jednorazowe żarówki spaleniowe (z magnezem w środku).
>> A wcześniej do radioodbiorników tranzystorowych z lat pięćdziesiątych.
>
> A tych to nie pamietam.
> Zarowki spaleniowe ... gdzies na przelomie lat 70/80 widzialem, ale
> tego juz chyba nikt nie uzywal.
>
No wiesz!

Używałem!

Włodek

Michał Jankowski

unread,
Jul 4, 2017, 4:01:13 PM7/4/17
to
W dniu 2017-07-04 o 21:53, J.F. pisze:

>>> Zarowki spaleniowe ... gdzies na przelomie lat 70/80 widzialem, ale
>>> tego juz chyba nikt nie uzywal.
>>
>> Ja pamiętam:)
>> Brat kupił chyba dwa opakowania, ale zanim powstała lampa wszystko
>> poszło na eksperymenty.
>
> No wlasnie usiluje sobie przypomniec - kupilem paczke tych zarowek,
> czy nie. Wynikow eksperymentow tez nie pamietam, to moze nie kupilem
> :-)
>
>> A potem - jak wtedy ze wszystkim - już ich nie było.

Etam, nadal daje się kupić, jeśli ktoś ma fantazję się pobawić.

MJ

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 4, 2017, 4:04:25 PM7/4/17
to
Pan J.F. napisał:

>> No i jeszcze 15F20 o napięciu 22,5V. U nas używane do fotograficznych
>> lamp błyskowych na jednorazowe żarówki spaleniowe (z magnezem w środku).
>> A wcześniej do radioodbiorników tranzystorowych z lat pięćdziesiątych.
>
> A tych to nie pamietam.
> Zarowki spaleniowe ... gdzies na przelomie lat 70/80 widzialem, ale
> tego juz chyba nikt nie uzywal.

Żarówki używane w Polsce były nieco mniejsze od samochodowych żarówek
kierunkowskazów. Bezcokołowe i powleczone jakimś plastikiem, bo po
zapłonie szkło rozsypywało się w drobny mak. Sprzedawane w opakowaniach
po kilka sztuk. Kodak (i Polaroid) miał lampy poczwórne, w kształcie
kostki "Flashcube", która przekręcała się po zrobieniu zdjęcia (jak
bębenek rewolweru), a po wykorzystaniu wszystkich czterech można ją
było nawet efektownie wyrzucić z gniazda (leciała jak łuska pistletu).

https://youtu.be/0eGZX_4EIEU

--
Jarek

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 4, 2017, 4:16:52 PM7/4/17
to
Pan Michał Jankowski napisał:
Ale chyba nikt już tego nie robi. Na eBayu jest tego mnóstwo (flash bulb)
ze starych zapasów. Również takie w pełnowymiarowej bańce z gwintem E27.
Nawet niedrogo, jak na antyki.

--
Jarek

Michał Jankowski

unread,
Jul 4, 2017, 4:35:04 PM7/4/17
to
W dniu 2017-07-04 o 22:16, Jarosław Sokołowski pisze:

>
> Ale chyba nikt już tego nie robi. Na eBayu jest tego mnóstwo (flash bulb)
> ze starych zapasów. Również takie w pełnowymiarowej bańce z gwintem E27.
> Nawet niedrogo, jak na antyki.
>

Chyba raczej. W przeciwieństwie do bateryjek takie żarówki się nie
starzeją w przechowywaniu...

O, tu jest fajna stronka:
http://www.polskie-aparaty-fotograficzne.pl/lampy_opracowanie_.htm

MJ
PS. Baterie 15F20 daje się kupić (acz niekoniecznie w Polsce) nowe.

Dariusz Dorochowicz

unread,
Jul 4, 2017, 4:46:22 PM7/4/17
to
W dniu 2017-07-04 o 21:53, J.F. pisze:
> Dnia Tue, 4 Jul 2017 21:42:28 +0200, Dariusz Dorochowicz napisał(a):
>> W dniu 2017-07-04 o 21:36, J.F. pisze:
>>> Dnia Tue, 4 Jul 2017 21:02:50 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a):
>>>> No i jeszcze 15F20 o napięciu 22,5V. U nas używane do fotograficznych
>>>> lamp błyskowych na jednorazowe żarówki spaleniowe (z magnezem w środku).
>>>> A wcześniej do radioodbiorników tranzystorowych z lat pięćdziesiątych.
>>>
>>> A tych to nie pamietam.
>>> Zarowki spaleniowe ... gdzies na przelomie lat 70/80 widzialem, ale
>>> tego juz chyba nikt nie uzywal.
>>
>> Ja pamiętam:)
>> Brat kupił chyba dwa opakowania, ale zanim powstała lampa wszystko
>> poszło na eksperymenty.
>
> No wlasnie usiluje sobie przypomniec - kupilem paczke tych zarowek,
> czy nie. Wynikow eksperymentow tez nie pamietam, to moze nie kupilem
> :-)

Tak fajnie "pykały" przy odpalaniu. Tego odgłosu nie da się zapomnieć.

>> A potem - jak wtedy ze wszystkim - już ich nie było.
>
> Ale tu wyjatkowo popieram - po co robic zarowki, ktorych nikt nie
> uzywa ?
> Rzucili na sklepy ostatnie zapasy i znikly.

Pewnie tak właśnie było.

Pozdrawiam

DD

J.F.

unread,
Jul 4, 2017, 7:00:12 PM7/4/17
to
Mniej niz $18 ... nie, to zdecydowanie nie na kieszen obywatela PRL
:-)

Instamatic ? Natychmiastowe ? A mi to wyglada na maly obrazek.

https://www.youtube.com/watch?v=rjNJIcR5pzw
1967 ... i jeden ma elektroniczna lampe.

https://www.youtube.com/watch?v=TChdi7p_ztk
1978 ... i spaleniowe ?


J.

P.S. Te $18 to za caly aparat ...







J.F.

unread,
Jul 4, 2017, 7:30:43 PM7/4/17
to
Dnia Tue, 4 Jul 2017 22:35:01 +0200, Michał Jankowski napisał(a):
> O, tu jest fajna stronka:
> http://www.polskie-aparaty-fotograficzne.pl/lampy_opracowanie_.htm

Jak juz zeszlislismy na aparaty
http://www.polskie-aparaty-fotograficzne.pl/kolekcja.htm

Widzieliscie Fenixa ?

Chyba nigdy nie widzialem, co wydaje sie dosc dziwne jak na rzekome
200 tys sztuk wyprodukowane.

I komu przeszkadzalo, zeby to dalej produkowac ?

I podobnie z Alfa, ale mi sie nie podoba, to nie zaluje :-)

J.

J.F.

unread,
Jul 4, 2017, 8:11:42 PM7/4/17
to
Dnia Tue, 4 Jul 2017 21:25:15 +0200, Arek napisał(a):
> J.F. napisał(a) w wiadomości: ...
>>>> 6F25
>>> O, dzięki, i nawet jest w polskiej wikipedii (a w angielskiej ni huhu,
>>> chociaż na ogół mają więcej).
>>
>>Moze to jakis radziecki wynalazek ?
>
> Co do radzieckich wynalazków - ojciec miał radyjko tranzystorowe
> (fale dł i śr) z akumulatorkiem i "ładowarką". Ta miała okrągłą
> "studnię" na akumulatorek, na dole złączki jak do 6F22/6F25.
> Komora na baterię w radyjku zapewne zmieściłaby 6F25 ale nie
> miałem okazji sprawdzić. 6F22 wchodzi z luzem. Akumulatorek miał
> kształt walca wymiarowo zapewne "wpisanego" w gabaryty 6F25.

Chyba tu wlasnie to opisuja
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%91%D0%B0%D1%82%D0%B0%D1%80%D0%B5%D1%8F_%C2%AB%D0%9A%D1%80%D0%BE%D0%BD%D0%B0%C2%BB

"bateria akumulatorow 7D-0,125 (srednica 24mm, wysokosc 62mm), z
kontaktami typu Krona (6F22). Wielkosc troche wieksza od zwyklej
baterii Krona. Niektore odbiorniki byly sprzedawane w komplecie z
takim akumulatorem".

I to moze tlumaczyc skad sie ten wieksza bateria wziela :-)

Ale ... jesli komora cylindryczna, to znow kwadratowa bateria sie nie
zmiesci :-)

J.

Michał Jankowski

unread,
Jul 5, 2017, 4:57:09 AM7/5/17
to
W dniu 04.07.2017 21:02, Jarosław Sokołowski pisze:

> No i jeszcze 15F20 o napięciu 22,5V.

Widok sprzedawanej obecnie bateryjki 15F20:
https://www.amazon.com/Exell-Battery-412A-Alkaline-BLR122/dp/B009Z1ERAE
przypomniał mi jeszcze jedną rzecz, którą pamiętam z danych lat.

Otóż po śmietnikach walały się takie przedmioty (z góry przepraszam za
nieudolność rysunku):
http://users.fuw.edu.pl/~michalj/temp/cos.png
Taka jakby tabliczka, biała ramka z jakiegoś tworzywa, w środku
wypełnione czymś czarnym. Dłuższy bok, no bo ja wiem, nie bardzo już
pamiętam po latach, ale rzędu 5-8 centymetrów.

Dzieci na to mówiły 'telewizorki'. Korciło mnie rozgrzebać jeden taki,
ale miałem zakaz dotykania rzeczy w śmietnikach (a jeszcze się słuchałem
rodziców).

Kojarzy ktoś?

MJ

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 5, 2017, 5:36:43 AM7/5/17
to
Pan Michał Jankowski napisał:

> Widok sprzedawanej obecnie bateryjki 15F20:
> https://www.amazon.com/Exell-Battery-412A-Alkaline-BLR122/dp/B009Z1ERAE
> przypomniał mi jeszcze jedną rzecz, którą pamiętam z danych lat.
>
> Otóż po śmietnikach walały się takie przedmioty (z góry przepraszam za
> nieudolność rysunku):
> http://users.fuw.edu.pl/~michalj/temp/cos.png
> Taka jakby tabliczka, biała ramka z jakiegoś tworzywa, w środku
> wypełnione czymś czarnym. Dłuższy bok, no bo ja wiem, nie bardzo już
> pamiętam po latach, ale rzędu 5-8 centymetrów.
>
> Dzieci na to mówiły 'telewizorki'. Korciło mnie rozgrzebać jeden taki,
> ale miałem zakaz dotykania rzeczy w śmietnikach (a jeszcze się słuchałem
> rodziców).
>
> Kojarzy ktoś?

Ja kojarzę. Choć nie wiem, czy z mojego kojarzenia coś więcej wyniknie.
Wymiary w pamięci utrwaliły mi się nieco mniejszem, może 6 cm góra, ale
tu pamięć jest najbardziej zawodna. Potrafiło toto walać się wszędzie,
nie tylko po śmietnikach, więc ewentualny zakaz by mnie nie dotyczył.

Przyglądałem się temu z bliska. To nie tak, że ramka czymś wypełnioma.
To był blok z ciemnego materiału, czegoś jak elektrody węglowe baterii.
Potem obciągnięte plastikową folią, która dawała wygląd telewizorka.
Już wtedy podejrzewałem, że może to pochodzić z jakiegoś źródła prądu.
Próbowałem rozkruszyć, ale nie dawało to żadnego ciekawego efektu.
Uznałem za bezużyteczne.

Pozostaje pytanie, jakie UFO to mogło podrzucać w tak dużych ilościach.

--
Jarek

J.F.

unread,
Jul 5, 2017, 6:18:45 AM7/5/17
to
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" napisał w wiadomości grup
Pan Michał Jankowski napisał:
>> Widok sprzedawanej obecnie bateryjki 15F20:
>> https://www.amazon.com/Exell-Battery-412A-Alkaline-BLR122/dp/B009Z1ERAE
>> przypomniał mi jeszcze jedną rzecz, którą pamiętam z danych lat.
>
>> Otóż po śmietnikach walały się takie przedmioty (z góry przepraszam
>> za
>> nieudolność rysunku):
>> http://users.fuw.edu.pl/~michalj/temp/cos.png
>> Taka jakby tabliczka, biała ramka z jakiegoś tworzywa, w środku
>> wypełnione czymś czarnym. Dłuższy bok, no bo ja wiem, nie bardzo
>> już
>> pamiętam po latach, ale rzędu 5-8 centymetrów.
>
>Ja kojarzę. Choć nie wiem, czy z mojego kojarzenia coś więcej
>wyniknie.
>Wymiary w pamięci utrwaliły mi się nieco mniejszem, może 6 cm góra,
>ale
>tu pamięć jest najbardziej zawodna. Potrafiło toto walać się
>wszędzie,
>nie tylko po śmietnikach, więc ewentualny zakaz by mnie nie dotyczył.

>Przyglądałem się temu z bliska. To nie tak, że ramka czymś
>wypełnioma.
>To był blok z ciemnego materiału, czegoś jak elektrody węglowe
>baterii.
>Potem obciągnięte plastikową folią, która dawała wygląd telewizorka.
>Już wtedy podejrzewałem, że może to pochodzić z jakiegoś źródła
>prądu.

Moze faktycznie z baterii ? Kojarzy mi sie, ze jakos podobnie
wygladaly pastylki w 6F22, tylko oczywiscie znacznie mniejsze.

Ale ja tego pamietam, w jakich latach to sie walalo ?

J.

Michał Jankowski

unread,
Jul 5, 2017, 6:19:52 AM7/5/17
to
W dniu 05.07.2017 11:36, Jarosław Sokołowski pisze:

> Ja kojarzę. Choć nie wiem, czy z mojego kojarzenia coś więcej
> wyniknie. Wymiary w pamięci utrwaliły mi się nieco mniejszem, może 6
> cm góra, ale tu pamięć jest najbardziej zawodna.

6 cm to chyba się mieści w moich 5 do 8? :)

> Przyglądałem się temu z bliska. To nie tak, że ramka czymś
> wypełnioma. To był blok z ciemnego materiału, czegoś jak elektrody
> węglowe baterii. Potem obciągnięte plastikową folią, która dawała
> wygląd telewizorka.

Tak, tak. Ja się może nie umiem wysłowić, ale właśnie dlatego mi się
skojarzyło z baterią z amazona, że ona jest obciągnięta w podobny sposób.

Co za czort? Z jednej strony powszechnie obecne, z drugiej - nikt z
rodziny/znajomych/kolegów tego nie używał ani nie znał przeznaczenia...

MJ

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 5, 2017, 7:02:18 AM7/5/17
to
Pan Michał Jankowski napisał:

>> Ja kojarzę. Choć nie wiem, czy z mojego kojarzenia coś więcej
>> wyniknie. Wymiary w pamięci utrwaliły mi się nieco mniejszem,
>> może 6 cm góra, ale tu pamięć jest najbardziej zawodna.
>
> 6 cm to chyba się mieści w moich 5 do 8? :)

Mieści się, mieści. Ale widać mamy inne (dziecięce) centymetry.
Ja bym to opisał jako 3 do 6.

>> Przyglądałem się temu z bliska. To nie tak, że ramka czymś
>> wypełnioma. To był blok z ciemnego materiału, czegoś jak elektrody
>> węglowe baterii. Potem obciągnięte plastikową folią, która dawała
>> wygląd telewizorka.
>
> Tak, tak. Ja się może nie umiem wysłowić, ale właśnie dlatego mi się
> skojarzyło z baterią z amazona, że ona jest obciągnięta w podobny sposób.

Wyglądało to na folię termokurczliwą. Co ciekawe, koszulki termokurczliwe
zrobiły karierę dopiero znacznie później.

> Co za czort? Z jednej strony powszechnie obecne, z drugiej - nikt z
> rodziny/znajomych/kolegów tego nie używał ani nie znał przeznaczenia...

Widywało się też inne dziwne przedmioty wyrzucane w ilościach przemysłowych.
Jakieś blachy powykrajane, różne elementy plastikowe. To może mieć swe
źródło w dość powszechnym wtedy chałupnictwem -- ludzie brali do domów
różne roboty, coś składali do kupy, a jak się jakiś element złożyć nie dał,
to być może wywalali do śmieci. Druga teroria jest taka, że te telewizorki
mogły być ogniwami w bateriach anodowych radioodbiorników. Mogły się jeszcze
przechować takie radia i ogniwa do nich. Tylko czemu wszyscy uparli się,
by takie ogniwo rozmontować przed wyrzuceniem? (chyba że robiły to już
w śmietniku dzieci nieobjęte zakazem)

--
Jarek

Adam

unread,
Jul 5, 2017, 7:11:17 AM7/5/17
to
W dniu 2017-07-05 o 12:19, Michał Jankowski pisze:
Nie było to przypadkiem od lamp używanych na PKP?

Jak miałem kilka lat, to pamiętam m.in. zapach niebieskiej kalki
kopiowej, wieszaczki z "choinką" pieczątek, duże wajchy od zwrotnic oraz
te "prostokąciki" - a to wszystko w dyspozytorni ruchu PKP.
No i pamiętam nocne "przetoki" wagonów, przez które rodzina do nas
przyjeżdżająca nie mogła spać ;)


--
Pozdrawiam.

Adam

Michał Jankowski

unread,
Jul 5, 2017, 7:25:18 AM7/5/17
to
W dniu 05.07.2017 12:18, J.F. pisze:

> Ale ja tego pamietam, w jakich latach to sie walalo ?

Moich podstawówkowych, zatem gdzieś w przedziale '68-'76.

MJ

Michał Jankowski

unread,
Jul 5, 2017, 7:26:11 AM7/5/17
to
W dniu 05.07.2017 13:11, Adam pisze:
ał przeznaczenia...
>>
>
> Nie było to przypadkiem od lamp używanych na PKP?
>

Bardzo możliwe, ale na pewno nie wyłącznie, bo walało się w rejonach od
PKP dalekich.

MJ

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 5, 2017, 7:27:15 AM7/5/17
to
Pan Adam napisał:

>> Co za czort? Z jednej strony powszechnie obecne, z drugiej - nikt z
>> rodziny/znajomych/kolegów tego nie używał ani nie znał przeznaczenia...
>
> Nie było to przypadkiem od lamp używanych na PKP?
>
> Jak miałem kilka lat, to pamiętam m.in. zapach niebieskiej kalki
> kopiowej, wieszaczki z "choinką" pieczątek, duże wajchy od zwrotnic
> oraz te "prostokąciki" - a to wszystko w dyspozytorni ruchu PKP.
> No i pamiętam nocne "przetoki" wagonów, przez które rodzina do nas
> przyjeżdżająca nie mogła spać ;)

Jest to jakis trop. Sąsiad kolejarz mógł się wszędzie trafić. Tyle
że latarkę kolejową to ja miałem. Taką wielką, z białego plastiku,
świecącą na biało, zielono, lub czerwono. Z dwuwłóknową żarówką --
mogła świecić jaśniej lub silniej. Z tym że tam był akumulator
alkaliczny, nijak te telewizorki ne pasowały. Czytałem gdzieś,
że do zasilania czerwonego światła sygnalizującego koniec składu
używano ogniw powietrzno-metalowych. Ten metal, to aluminium, magnez,
względnie cynk. A druga alektroda to coś o rozwiniętej powierzchni,
na przykład węgiel. Może to było właśnie to?

--
Jarek

J.F.

unread,
Jul 5, 2017, 8:03:01 AM7/5/17
to
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnolphpo...@falcon.lasek.waw.pl...
Pan Michał Jankowski napisał:
>>> To był blok z ciemnego materiału, czegoś jak elektrody
>>> węglowe baterii. Potem obciągnięte plastikową folią, która dawała
>>> wygląd telewizorka.
>
>> Tak, tak. Ja się może nie umiem wysłowić, ale właśnie dlatego mi
>> się
>> skojarzyło z baterią z amazona, że ona jest obciągnięta w podobny
>> sposób.

>Wyglądało to na folię termokurczliwą. Co ciekawe, koszulki
>termokurczliwe
>zrobiły karierę dopiero znacznie później.

Koszulki owszem, ale wydaje mi sie ze rękawy z folii widzialem
wczesniej w uzyciu.

> Co za czort? Z jednej strony powszechnie obecne, z drugiej - nikt z
> rodziny/znajomych/kolegów tego nie używał ani nie znał
> przeznaczenia...
>Widywało się też inne dziwne przedmioty wyrzucane w ilościach
>przemysłowych.
>Jakieś blachy powykrajane, różne elementy plastikowe. To może mieć
>swe
>źródło w dość powszechnym wtedy chałupnictwem -- ludzie brali do
>domów
>różne roboty, coś składali do kupy, a jak się jakiś element złożyć
>nie dał,
>to być może wywalali do śmieci.

W kwestii blach powykrawanych troche watpie.
Pochodzily niewatpliwie od kogos, kto wykrawal.
Zakladowi sie nie chcialo na zlomowisko oddac, bo na smietnik blizej,
czy pracownicy pomysleli, ze np ladny plot z tego wyjdzie.

Albo zlecenie na wykrawanie bylo, samochod blache przywiozl, wykroje
zabral, a na zlom juz nie ma czym odwiezc :-)

> Druga teroria jest taka, że te telewizorki
>mogły być ogniwami w bateriach anodowych radioodbiorników. Mogły się
>jeszcze
>przechować takie radia i ogniwa do nich.

Michal zdaje sie w Warszawie mieszkal ?
To nie bardzo wierze w taka masowosc.
Jesli bateria anodowa, to od czegos innego.
Ale czego ? Co by moglo byc masowe w pewnym srodowisku ...

>Tylko czemu wszyscy uparli się,
>by takie ogniwo rozmontować przed wyrzuceniem? (chyba że robiły to
>już
>w śmietniku dzieci nieobjęte zakazem)

Patrzac na niektore stare zdjecia mam wrazenie, jakby z tektury bylo
zewnetrzne pudelko.
Moze w jakis tanszych bateriach tak bylo, i sie latwo
rozbieralo/niszczylo w kuble ...

J.

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 5, 2017, 8:18:50 AM7/5/17
to
Pan J.F. napisał:

> W kwestii blach powykrawanych troche watpie.
> Pochodzily niewatpliwie od kogos, kto wykrawal.
> Zakladowi sie nie chcialo na zlomowisko oddac, bo na smietnik blizej,
> czy pracownicy pomysleli, ze np ladny plot z tego wyjdzie.
>
> Albo zlecenie na wykrawanie bylo, samochod blache przywiozl, wykroje
> zabral, a na zlom juz nie ma czym odwiezc :-)

Jak się wycina blachy jakąś sztancą, to poza "użytkami" zostają też
nieużytki. Te powinny trafić na złom. Ale nie zawsze tak jest, że
całkkiem jedno od drugiego się dobrze oddzieli. Te pozostałości
mogły trafiać do chałupników.

>> Druga teroria jest taka, że te telewizorki mogły być ogniwami
>> w bateriach anodowych radioodbiorników. Mogły się jeszcze
>> przechować takie radia i ogniwa do nich.
>
> Michal zdaje sie w Warszawie mieszkal ?
> To nie bardzo wierze w taka masowosc.
> Jesli bateria anodowa, to od czegos innego.
> Ale czego ? Co by moglo byc masowe w pewnym srodowisku ...

Widywałem u ludzi po domach radia typu "Pionier" i jeszcze starsze.
Dość masowo, można rzec. Przeważnie już nie grały.

--
Jarek

Michał Jankowski

unread,
Jul 5, 2017, 8:24:19 AM7/5/17
to
W dniu 05.07.2017 14:18, Jarosław Sokołowski pisze:

>> Albo zlecenie na wykrawanie bylo, samochod blache przywiozl,
>> wykroje zabral, a na zlom juz nie ma czym odwiezc :-)
>
> Jak się wycina blachy jakąś sztancą, to poza "użytkami" zostają też
> nieużytki. Te powinny trafić na złom. Ale nie zawsze tak jest, że
> całkkiem jedno od drugiego się dobrze oddzieli. Te pozostałości mogły
> trafiać do chałupników.

Ojciec koleżanki miał warsztat rzemieślniczy (jako fuchę oprócz etatu
inżyniera...), w którym robił części i narzędzia do rowerów. Potem z
takich powycinanych pasków blachy zrobił sobie ogrodzenie domku na daczy...

MJ

J.F.

unread,
Jul 5, 2017, 8:31:04 AM7/5/17
to
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnolpm98...@falcon.lasek.waw.pl...
Pan J.F. napisał:
>>> Druga teroria jest taka, że te telewizorki mogły być ogniwami
>>> w bateriach anodowych radioodbiorników. Mogły się jeszcze
>>> przechować takie radia i ogniwa do nich.
>
>> Michal zdaje sie w Warszawie mieszkal ?
>> To nie bardzo wierze w taka masowosc.
>> Jesli bateria anodowa, to od czegos innego.
>> Ale czego ? Co by moglo byc masowe w pewnym srodowisku ...

>Widywałem u ludzi po domach radia typu "Pionier" i jeszcze starsze.
>Dość masowo, można rzec. Przeważnie już nie grały.

Pioniera zastalem u dziadka na wsi. Juz nie gral.
Ale byl na wtyczke.

Wszak wladza ludowa postawila na elektryfikacje i propagande.
Propagande mozna robic drutowo, ale baterie anodowe w kazdym domu to
bylby niewatpliwie za duzy koszt spleczny :-)



J.

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 5, 2017, 8:34:52 AM7/5/17
to
Pan Michał Jankowski napisał:
Takie ogrodzenia do dzisiaj się widuje. Paski blachy z powycinanymi
otworami o dziwnych kształtach. Ale teraz mi się przypomniało --
walały się też krążki z blachy o średnicy około centymetra. Być może
niedobitki, które pozostały na swoich miejscach po tłoczeniu czegoś
z otworami, na przykład podkładek. Koleś z podwórka nazbierał tego
całą torbę, wyglądało jak monety czy inny skarb.

--
Jarek

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 5, 2017, 8:44:51 AM7/5/17
to
Pan J.F. napisał:

>> Widywałem u ludzi po domach radia typu "Pionier" i jeszcze
>> starsze. Dość masowo, można rzec. Przeważnie już nie grały.
>
> Pioniera zastalem u dziadka na wsi. Juz nie gral.
> Ale byl na wtyczke.
>
> Wszak wladza ludowa postawila na elektryfikacje i propagande.
> Propagande mozna robic drutowo, ale baterie anodowe w kazdym
> domu to bylby niewatpliwie za duzy koszt spleczny :-)

W moim domu są pozostałości po instalacji radiowęzłowej. Wyglądają
na starsze od elektryfikacji. Na pocztę, a tam zwykle było zasilanie
kołchoźników, mam ponad dwa kilometry. Koszt społeczny spory. Jak
ktoś chciał posłuchać innego radia, musiał ponieść koszt indywidualny.

--
Jarek

Waldemar

unread,
Jul 5, 2017, 9:15:12 AM7/5/17
to
teraz do kościoła pociągnąć i radio z pyskiem jako jedynie słuszne
podłączyć.

Waldek

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 5, 2017, 10:23:17 AM7/5/17
to
Pan Waldemar napisał:

>> W moim domu są pozostałości po instalacji radiowęzłowej. Wyglądają
>> na starsze od elektryfikacji. Na pocztę, a tam zwykle było zasilanie
>> kołchoźników, mam ponad dwa kilometry. Koszt społeczny spory. Jak
>> ktoś chciał posłuchać innego radia, musiał ponieść koszt indywidualny.
>
> teraz do kościoła pociągnąć i radio z pyskiem jako jedynie słuszne
> podłączyć.

Dzisiaj taki kołchoźnik dałoby się wykorzystać na wiele innych sposobów,
niekoniecznie zgodnych z intencjami ciągnącego druta. Nie wiem, czy
wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że typowy kilkuwatowy reflektorek
led 12V znakomicie świeci po podłączeniu do linii telefonicznej, jaka
tu i ówdzie pozostała po nieboszczce tepsie.

--
Jarek

J.F.

unread,
Jul 5, 2017, 10:51:14 AM7/5/17
to
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnolpnp4...@falcon.lasek.waw.pl...
Pan J.F. napisał:
>> Pioniera zastalem u dziadka na wsi. Juz nie gral.
>> Ale byl na wtyczke.
>> Wszak wladza ludowa postawila na elektryfikacje i propagande.
>> Propagande mozna robic drutowo, ale baterie anodowe w kazdym
>> domu to bylby niewatpliwie za duzy koszt spleczny :-)

>W moim domu są pozostałości po instalacji radiowęzłowej. Wyglądają
>na starsze od elektryfikacji.

O ile pamietam to calkiem mozliwe.

>Na pocztę, a tam zwykle było zasilanie
>kołchoźników, mam ponad dwa kilometry. Koszt społeczny spory.

Czy taki spory w porownaniu do odbiornikow i baterii anodowych ?

Dlugo te baterie wytrzymywaly ?

>Jak
>ktoś chciał posłuchać innego radia, musiał ponieść koszt
>indywidualny.

Jak mu sie nie sprzedalo baterii, to i tak nie posluchal :-P

J.

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 5, 2017, 11:06:47 AM7/5/17
to
Pan J.F. napisał:

>> Na pocztę, a tam zwykle było zasilanie kołchoźników, mam ponad
>> dwa kilometry. Koszt społeczny spory.
>
> Czy taki spory w porownaniu do odbiornikow i baterii anodowych ?

Baterie każdy kupował za własne pieniądze.

> Dlugo te baterie wytrzymywaly ?

Z tego co wie, to na długo. Prądy anodowe małe, a to sprzyja dobremu
wykorzystaniu pojemności ogniwa.

>> Jak ktoś chciał posłuchać innego radia, musiał ponieść koszt
>> indywidualny.
>
> Jak mu sie nie sprzedalo baterii, to i tak nie posluchal :-P

W sklepie musiały być dla tych, do których kołchoźnik nie sięgał.

--
Jarek

J.F.

unread,
Jul 5, 2017, 11:15:09 AM7/5/17
to
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnolq039...@falcon.lasek.waw.pl...
Pan J.F. napisał:
>>> Na pocztę, a tam zwykle było zasilanie kołchoźników, mam ponad
>>> dwa kilometry. Koszt społeczny spory.
>
>> Czy taki spory w porownaniu do odbiornikow i baterii anodowych ?
>Baterie każdy kupował za własne pieniądze.

Spoleczenie jednak sumujemy oba koszty.

>> Dlugo te baterie wytrzymywaly ?
>Z tego co wie, to na długo. Prądy anodowe małe, a to sprzyja dobremu
>wykorzystaniu pojemności ogniwa.

Ale na miesiac czy krocej ?

>>> Jak ktoś chciał posłuchać innego radia, musiał ponieść koszt
>>> indywidualny.
>> Jak mu sie nie sprzedalo baterii, to i tak nie posluchal :-P
>W sklepie musiały być dla tych, do których kołchoźnik nie sięgał.

To im sie powie - zalozcie spoldzielnie i dociagnijcie kolchoznika, bo
baterie to raz sa, a innym razem nie ma :-)


J.

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 5, 2017, 11:22:22 AM7/5/17
to
Pan J.F. napisał:

>>>> Na pocztę, a tam zwykle było zasilanie kołchoźników, mam ponad
>>>> dwa kilometry. Koszt społeczny spory.
>>> Czy taki spory w porownaniu do odbiornikow i baterii anodowych ?
>> Baterie każdy kupował za własne pieniądze.
> Spoleczenie jednak sumujemy oba koszty.

Jeśli chodzi o sprawozdawczość, to tak.

>>> Dlugo te baterie wytrzymywaly ?
>> Z tego co wie, to na długo. Prądy anodowe małe, a to sprzyja
>> dobremu wykorzystaniu pojemności ogniwa.
> Ale na miesiac czy krocej ?

Bliżej roku, tak bym się spodziewał.

>>>> Jak ktoś chciał posłuchać innego radia, musiał ponieść koszt
>>>> indywidualny.
>>> Jak mu sie nie sprzedalo baterii, to i tak nie posluchal :-P
>> W sklepie musiały być dla tych, do których kołchoźnik nie sięgał.
>
> To im sie powie - zalozcie spoldzielnie i dociagnijcie kolchoznika,
> bo baterie to raz sa, a innym razem nie ma :-)

Ze wszystkim tak było. Ludzie przyzwyczajeni.

--
Jarek

Michał Jankowski

unread,
Jul 5, 2017, 11:46:00 AM7/5/17
to
W dniu 2017-07-03 o 17:39, Michał Jankowski pisze:
>
> 9v 6F22 vel 6LR61,

Na jeszcze jednym marginesie tego wątku, dopiero teraz zauważyłem, że
tych 9-woltowych bateryjek są (co najmniej) trzy rodzaje:
https://en.wikipedia.org/wiki/File:9V_innards_3_different_cells.jpg

6F22 - cynkowo-węglowe
6LP3146 - alkaliczne z 'pastylek'
6LR61 - alkaliczne z 'paluszków'

MJ

J.F.

unread,
Jul 6, 2017, 7:56:51 AM7/6/17
to
Użytkownik "Michał Jankowski" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:ojj1jn$sr5$1...@news.agh.edu.pl...
Na takie szczegoly mozna nie zwrocic uwagi :-)

Zobacz, ze sie ich jeszcze namnozylo - litowe (3*3V),
cynkowo-powietrzne, akumulatorow w wersjach NiCd/MH
6 lub 7 cel, litowych akumulatorow.

A z praktyki - sa jeszcze "duze" i "male", kupilem jakis chinski
gadzet i nie wszystkie 6F22 wchodza, milimetra brakuje ...

J.

J.F.

unread,
Jul 6, 2017, 8:08:42 AM7/6/17
to
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnolq11d...@falcon.lasek.waw.pl...
Pan J.F. napisał:
>>>>> Na pocztę, a tam zwykle było zasilanie kołchoźników, mam ponad
>>>>> dwa kilometry. Koszt społeczny spory.
>>>> Czy taki spory w porownaniu do odbiornikow i baterii anodowych ?
>>> Baterie każdy kupował za własne pieniądze.
>> Spoleczenie jednak sumujemy oba koszty.

>Jeśli chodzi o sprawozdawczość, to tak.

Hm ... w sprawozdawczosci to niekoniecznie - liczba wsi z
kolchoznikami to brzmi dumnie :-)

Chyba, ze jakis spis powszechny - czy obywatel posiada radio lub
glosnik ? Posiada, jest powod do dumy, ze 95% posiada.

>>>> Dlugo te baterie wytrzymywaly ?
>>> Z tego co wie, to na długo. Prądy anodowe małe, a to sprzyja
>>> dobremu wykorzystaniu pojemności ogniwa.
>> Ale na miesiac czy krocej ?
>Bliżej roku, tak bym się spodziewał.

Hm, paluszek AA Leclanchego to chyba z 1000mAh, paczka 100 to juz dosc
spora bateria,
przy 5 mA starczy na 200h, rok jesli godzine dziennie, lub 2 miesiace,
jesli 3h dziennie.
Albo miesiac, jesli radio bierze 10mA.

To tego zarzenie ... plaska bateryjka latarke ponoc przez noc
zasilala, ale kilka lamp 0.3A to chyba pare godzin.

Z lampami nie mam doswiadczenia, ale transformatory zasilajace byly
spore.
Oczywiscie byla tez Szarotka, ale chyba mowimy o wiekszych.


>>>>> Jak ktoś chciał posłuchać innego radia, musiał ponieść koszt
>>>>> indywidualny.
>>>> Jak mu sie nie sprzedalo baterii, to i tak nie posluchal :-P
>>> W sklepie musiały być dla tych, do których kołchoźnik nie sięgał.
>
>> To im sie powie - zalozcie spoldzielnie i dociagnijcie kolchoznika,
>> bo baterie to raz sa, a innym razem nie ma :-)

>Ze wszystkim tak było. Ludzie przyzwyczajeni.

Ale zysk wielokrotny - i spoldzielnia powstanie, i nie beda sluchali
czego nie wolno, i nie ma narzekan ze baterii nie dowiezli, a
towarzysz sekretarz moze zawsze dotrzec do obywateli :-)

J.

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 6, 2017, 10:58:50 AM7/6/17
to
Pan J.F. napisał:

>>>>>> Na pocztę, a tam zwykle było zasilanie kołchoźników, mam ponad
>>>>>> dwa kilometry. Koszt społeczny spory.
>>>>> Czy taki spory w porownaniu do odbiornikow i baterii anodowych ?
>>>> Baterie każdy kupował za własne pieniądze.
>>> Spoleczenie jednak sumujemy oba koszty.
>> Jeśli chodzi o sprawozdawczość, to tak.
>
> Hm ... w sprawozdawczosci to niekoniecznie - liczba wsi z
> kolchoznikami to brzmi dumnie :-)
>
> Chyba, ze jakis spis powszechny - czy obywatel posiada radio lub
> glosnik ? Posiada, jest powod do dumy, ze 95% posiada.

Spis powszechny nie był potrzebny. Za klablówkę na bieżąco płaciło
się abonament.

>>>>> Dlugo te baterie wytrzymywaly ?
>>>> Z tego co wie, to na długo. Prądy anodowe małe, a to sprzyja
>>>> dobremu wykorzystaniu pojemności ogniwa.
>>> Ale na miesiac czy krocej ?
>> Bliżej roku, tak bym się spodziewał.
>
> Hm, paluszek AA Leclanchego to chyba z 1000mAh, paczka 100 to juz
> dosc spora bateria, przy 5 mA starczy na 200h, rok jesli godzine
> dziennie, lub 2 miesiace, jesli 3h dziennie. Albo miesiac, jesli
> radio bierze 10mA.

W paczce najczęściej było 45, napięcie 67,5 V.

> To tego zarzenie ... plaska bateryjka latarke ponoc przez noc
> zasilala, ale kilka lamp 0.3A to chyba pare godzin.
>
> Z lampami nie mam doswiadczenia, ale transformatory zasilajace byly
> spore. Oczywiscie byla tez Szarotka, ale chyba mowimy o wiekszych.

Współczesne wyobrażenia na temat mocy potrzebnej do żarzenia bywają
przesadzone. Potrafiono robić bardzo energooszczędne lampy.
Czterolampowy radziecki odbiornik "Iskra-53" pobierał 180 mA przy
napięciu 1,2 V, co daje moc trochę ponad 0,2 W.

http://msevm.com/oldradio/iskra53/index.htm

Lampy z prądem żarzenia rzędu miliampera też produkowano. Po prostu nie
było kiedyś wielkiego parcia na ograniczenie mocy i na miniaturyzację.
Gdyby nie było półprzewodników, a technika próżniowa dalej się rozwijała,
to świat mógłby wyglądać ciekawie...

>>>>>> Jak ktoś chciał posłuchać innego radia, musiał ponieść koszt
>>>>>> indywidualny.
>>>>> Jak mu sie nie sprzedalo baterii, to i tak nie posluchal :-P
>>>> W sklepie musiały być dla tych, do których kołchoźnik nie sięgał.
>>> To im sie powie - zalozcie spoldzielnie i dociagnijcie kolchoznika,
>>> bo baterie to raz sa, a innym razem nie ma :-)
>> Ze wszystkim tak było. Ludzie przyzwyczajeni.
>
> Ale zysk wielokrotny - i spoldzielnia powstanie, i nie beda sluchali
> czego nie wolno, i nie ma narzekan ze baterii nie dowiezli, a
> towarzysz sekretarz moze zawsze dotrzec do obywateli :-)

Jak się gdzieś zbierze dwóch albo trzech Polaków, to zawsze będą narzekać,
inaczej się nie da.

--
Jarek

HF5BS

unread,
Jul 6, 2017, 11:57:48 AM7/6/17
to

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <ja...@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości
news:slrnolsk18...@falcon.lasek.waw.pl...
> Gdyby nie było półprzewodników, a technika próżniowa dalej się rozwijała,
> to świat mógłby wyglądać ciekawie...

Jarku, a wyobrażasz sobie np. (wymyślam nazwy) tuzinody? Mendlody?
Kopa-ody? Bo zaraz by wyszło, że dodanie kolejnej siatki a może czego tam
jeszcze, np. wymyślili by dwie, czy więcej, katody, na jeden zestaw siatek i
anod(ę)? Albo (no, trochę już wymyślono) kilka anod ma takowy, także
wielokatodowy? Albo którąś z siatek rozdzielili by na pół... I nie chodzi mi
o jakieś spoecjalistyczne lampy, bo w takich pewnie robi(ło) się to od
dawna, tylko o takie, co to jako amator kupujesz w sklepie, niesiesz do
domu, prąd może cię smyrnie ze dwa razy i robisz radio, które gra... Znów
się okaże, że dodanie 40 siatki, poprawiając to, co padło przy dodaniu
siatki 31, schrzani połowę zysków z pozostałych... więc kolejną siatkę, i
kolejną, tak przez ruski miesiąc. Zastanawiam się, jak sobie wyobrażano
technikę za 100-200 lat, powiedzmy, w roku 1939, gdzie lampy były już nieźle
rozwinięte, ale jeszcze można było to i owo...? Pójdzie do sklepu po nową
baterię, która będzie ważyć tylko kilogram i starczy aż na 3-4 dni...?
Wróćmy do czasów współczesnych...
Już sobie wyobrażam, jakby wyglądało audio-voo-doo wtedy, jakby na forach
rozpisywano się, że lampa z 27 siatkami tak ładnie grała, a jak dodali
kolejną, to zniszczyli średnicę, po jeszcze kolejnej basy straciły na
soczystości, a 29 siatka totalnie rozjechała górę, dopiero, jak dojdzie
kolejne 13 siatek, to zysk przeważy nad dyskrepancjami i da się tego
słuchać. Oczywiście, zaproszenie do podwójnej ślepej spowoduje nagłe
"oślepnięcie" zapraszanego... Który pójdzie kłaść swoje złocone kable (a
złoto, jak wiemy, najlepszym przewodnikiem NIE JEST, inne jego właściwości
są w elektronice cenne) na podstawkach z hodowanego w specjalnym procesie
ultrawysokociśnieniowym spolaryzowanego wzdłużnie malachitu, wspomagając
filtrem sieciowym za 20 kUSD, oraz ponarzeka, że 15 km stąd znów ktoś
odpalał motocykl (co okaże się 3 prawdą x. Tischnera, ale on o tym nie wie)
i mu pierdzi (a to kot mu się spierdział, goniąc za wróblami, ale jak
napisałem, on o tym nie wie, podejrzewa motocyklistę).

> Jak się gdzieś zbierze dwóch albo trzech Polaków, to zawsze będą narzekać,
> inaczej się nie da.

Tylko coś mi się widzi, że ilość zdań nie będzie się zgadzać z ilością osób,
będzie ich więcej, niż osób, wiadomo... Co wtedy?

--
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.

J.F.

unread,
Jul 6, 2017, 12:18:26 PM7/6/17
to
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" napisał w wiadomości grup
Pan J.F. napisał:
>>>>>> Dlugo te baterie wytrzymywaly ?
>>>>> Z tego co wie, to na długo. Prądy anodowe małe, a to sprzyja
>>>>> dobremu wykorzystaniu pojemności ogniwa.
>>>> Ale na miesiac czy krocej ?
>>> Bliżej roku, tak bym się spodziewał.
>
>> Hm, paluszek AA Leclanchego to chyba z 1000mAh, paczka 100 to juz
>> dosc spora bateria, przy 5 mA starczy na 200h, rok jesli godzine
>> dziennie, lub 2 miesiace, jesli 3h dziennie. Albo miesiac, jesli
>> radio bierze 10mA.
>W paczce najczęściej było 45, napięcie 67,5 V.

Pogladowo przeliczylem, a 67V ... chyba troche malo, dwie trzeba ?
Dla takiego normalnego radia, nie Szarotki.

>> To tego zarzenie ... plaska bateryjka latarke ponoc przez noc
>> zasilala, ale kilka lamp 0.3A to chyba pare godzin.
>> Z lampami nie mam doswiadczenia, ale transformatory zasilajace byly
>> spore. Oczywiscie byla tez Szarotka, ale chyba mowimy o wiekszych.

>Współczesne wyobrażenia na temat mocy potrzebnej do żarzenia bywają
>przesadzone. Potrafiono robić bardzo energooszczędne lampy.

No nie wiem czy takie przesadzone - 6.3V to byl pewien standard, i
0.3A sie tam zdarzalo o ile pamietam.
W Pionierze bylo 0.1A, ale napiecia po kilkadziesiat V.

>>Czterolampowy radziecki odbiornik "Iskra-53" pobierał 180 mA przy
>>napięciu 1,2 V, co daje moc trochę ponad 0,2 W.
>http://msevm.com/oldradio/iskra53/index.htm

Moc audio 0.07W ... taki chyba slaboslyszalny ... no i dobrze,
sasiadom nie bedzie przeszkadzal :-)

Bateria anodowa do Szarotki miala 300mAh ... na 60h sluchania by
starczylo.
Ale to malutka bateria.

>Lampy z prądem żarzenia rzędu miliampera też produkowano. Po prostu
>nie
>było kiedyś wielkiego parcia na ograniczenie mocy i na
>miniaturyzację.
>Gdyby nie było półprzewodników, a technika próżniowa dalej się
>rozwijała,
>to świat mógłby wyglądać ciekawie...

Nieciekawie - newsow by nie bylo, chyba, zebybysmy sie prze mikrofon
klocili :-)

Nadzieje pokladam w zimnej emisji, to by sie moglo dobrze scalac ...
moze nawet cos klasy Z80 by powstalo.

>>>>>>> Jak ktoś chciał posłuchać innego radia, musiał ponieść koszt
>>>>>>> indywidualny.
>>>>>> Jak mu sie nie sprzedalo baterii, to i tak nie posluchal :-P
>>>>> W sklepie musiały być dla tych, do których kołchoźnik nie
>>>>> sięgał.
>>>> To im sie powie - zalozcie spoldzielnie i dociagnijcie
>>>> kolchoznika,
>>>> bo baterie to raz sa, a innym razem nie ma :-)
>>> Ze wszystkim tak było. Ludzie przyzwyczajeni.
>
>> Ale zysk wielokrotny - i spoldzielnia powstanie, i nie beda
>> sluchali
>> czego nie wolno, i nie ma narzekan ze baterii nie dowiezli, a
>> towarzysz sekretarz moze zawsze dotrzec do obywateli :-)

>Jak się gdzieś zbierze dwóch albo trzech Polaków, to zawsze będą
>narzekać,
>inaczej się nie da.

Bateryjne zasilanie dzisiaj IMO nieoplacalne, a kiedys musialo byc
chyba jeszcze drozsze.
Wiec jakies masowe radio to IMO wymagaloby sporej ilosci tych baterii.

Ale moze nie doceniam ich pojemnosci ... albo rachunku za
elektryfikacje :-)

J.

ajt

unread,
Jul 6, 2017, 1:20:56 PM7/6/17
to
W dniu 2017-07-05 o 02:11, J.F. pisze:
>
> "bateria akumulatorow 7D-0,125 (srednica 24mm, wysokosc 62mm), z
> kontaktami typu Krona (6F22). Wielkosc troche wieksza od zwyklej
> baterii Krona. Niektore odbiorniki byly sprzedawane w komplecie z
> takim akumulatorem".
>
> I to moze tlumaczyc skad sie ten wieksza bateria wziela :-)
>
> Ale ... jesli komora cylindryczna, to znow kwadratowa bateria sie nie
> zmiesci :-)

No właśnie. Mój ociec też miał takie radyjko, Ałmaz się nazywało,
zresztą gdzieś się jeszcze chyba wala w piwnicy. Do komory akumulatorka
bateria 6F22 bez problemu wchodziła, ale kwadratowa 6F25 już nie.
Wystawała z milimetr ponad obudowę, więc klapki nie dało się założyć. Na
szczęście po wsunięciu radyjka w skórzany futerał, który był w
komplecie, bateria nie wypadała :)
--
Pozdrawiam
Andrzej
radom.city

RoMan Mandziejewicz

unread,
Jul 7, 2017, 3:03:16 AM7/7/17
to
Hello Michał,

Monday, July 3, 2017, 5:39:14 PM, you wrote:

> Wydajemisie, że pamiętam istnienie bateryjek podobnych do współczesnych
> 9v 6F22 vel 6LR61, ale grubszych - w przekroju nie prostokątnych, a
> kwadratowych. Szukanie w internecie nie wyszło. Przyśniły mi się?

6F25

--
Best regards,
RoMan
Nowa strona: http://www.elektronika.squadack.com (w budowie!)

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 7, 2017, 4:58:06 PM7/7/17
to
HF5BS pisze:

>> Gdyby nie było półprzewodników, a technika próżniowa dalej się rozwijała,
>> to świat mógłby wyglądać ciekawie...
>
> Jarku, a wyobrażasz sobie np. (wymyślam nazwy) tuzinody? Mendlody?
> Kopa-ody? Bo zaraz by wyszło, że dodanie kolejnej siatki a może czego
> tam jeszcze, np. wymyślili by dwie, czy więcej, katody, na jeden zestaw
> siatek i anod(ę)?

Wyobrażam sobie powstanie próżniowych układów scalonych. Cyfrowych,
o sporej skali integracji, bo analogowe były robione. W ogóle to
nieraz się zastanawiałem, dlaczego w pierwszych komputerach użyto
przerzutników na lampach klasy ECC82. Choć dostępne były miniaturowe
lampy wytwarzające kilkadziesiąt razy mniej ciepła. Najbardziej
prawdopodobne jest tłumaczenie w rodzaju "stać nas na to, nie będziemy
robić jakichś dziadowskich oszczędności, co to jest sto czy dwieście
kilowatów wte czy wew te". Temu wszystkiemu patronowali przecież wojskowi.

--
Jarek

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 7, 2017, 5:00:58 PM7/7/17
to
Pan J.F. napisał:

>> Gdyby nie było półprzewodników, a technika próżniowa dalej się
>> rozwijała, to świat mógłby wyglądać ciekawie...
>
> Nieciekawie - newsow by nie bylo, chyba, zebybysmy sie prze mikrofon
> klocili :-)

Instagrama by nie było, ale realizacja czegoś podobnego do Usenetu
przy dostępności wyłącznie techniki próżniowo-magnetycznej wydaje
mi się całkiem realna.

--
Jarek

HF5BS

unread,
Jul 7, 2017, 6:02:42 PM7/7/17
to

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <ja...@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości
news:slrnolvtes...@falcon.lasek.waw.pl...
> Wyobrażam sobie powstanie próżniowych układów scalonych. Cyfrowych,
> o sporej skali integracji, bo analogowe były robione. W ogóle to

Czemu nie? Tylko dokąd byś dojechał? I z jakim skutkiem? Może tyle dobrze,
że raczej było by odporne na elektrostatykę, ale, jak byś rozwiązał problem
żarzenia lamp? Bo ja nie widzę takiej integracji, jeśli tam miałbyś
żarzenia. To musiało by IMHO być z zimnymi katodami. Masz super-układ, a to
ci nagle od wstrząsu, czy jakiegoś podskoku napięcia pyka filamencik jakiejś
kluczowej lampki i co, CAŁY super-układ leci do kibla, bo JEDNO włókienko
się zesrało... Pomijam już szklane banieczki, małe, to i cienkie...

> nieraz się zastanawiałem, dlaczego w pierwszych komputerach użyto
> przerzutników na lampach klasy ECC82. Choć dostępne były miniaturowe
> lampy wytwarzające kilkadziesiąt razy mniej ciepła. Najbardziej
> prawdopodobne jest tłumaczenie w rodzaju "stać nas na to, nie będziemy
> robić jakichś dziadowskich oszczędności, co to jest sto czy dwieście
> kilowatów wte czy wew te". Temu wszystkiemu patronowali przecież wojskowi.

A może bardziej chodziło o zrobienie tego na elementach już sprawdzonych w
boju, o znanych właściwościach?
Obskoczono by na dużych lampach, dopracowano, to wtedy wio, w kierunku
miniaturyzacji, cyzelować ulepszanie układu?
Wojskowi... Zwłaszcza oni nie mogą sobie pozwolić na to, by sprzęt nagle
zawiódł w środku akcji, jak w poprzednik akapicie napisałem, bo pykło małe
włókienko...

HF5BS

unread,
Jul 7, 2017, 6:09:33 PM7/7/17
to

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <ja...@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości
news:slrnolvtk8...@falcon.lasek.waw.pl...
> Pan J.F. napisał:
>
>>> Gdyby nie było półprzewodników, a technika próżniowa dalej się
>>> rozwijała, to świat mógłby wyglądać ciekawie...
>>
>> Nieciekawie - newsow by nie bylo, chyba, zebybysmy sie prze mikrofon
>> klocili :-)

Oj, ja do dziś używam mikrofonu :)

> Instagrama by nie było, ale realizacja czegoś podobnego do Usenetu
> przy dostępności wyłącznie techniki próżniowo-magnetycznej wydaje
> mi się całkiem realna.

Wydaje mi się, że to można było zrobić już przed wojną!
Oczywiście, z pewnymi ograniczeniami wynikłymi z "technologii", ale...
Telex. Łączę się na specjalny, grupowy numer, np. do 10 abonentów, kto ma
coś do powiedzenia, palcuje, jakąś kilkudziesięcioznakową pamięć
przekaźnikową na centrali można by zrobić, by zbuforować wypowiedź, trzeba
by się oszczędzać, ale, przy pewnej dyscyplinie, dało by się nawet prosty
czat zrobić...

Czy o czymś takim myślałeś?
Bo nie wspominam o przypadkowych "czatach" telefonicznych, jak wybierak
wisiał w polu i abonenci masowo na to wpadali, słysząc się wzajemnie :)

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 7, 2017, 6:27:46 PM7/7/17
to
HF5BS pisze:

>> Wyobrażam sobie powstanie próżniowych układów scalonych. Cyfrowych,
>> o sporej skali integracji, bo analogowe były robione. W ogóle to
>
> Czemu nie? Tylko dokąd byś dojechał? I z jakim skutkiem? Może tyle
> dobrze, że raczej było by odporne na elektrostatykę, ale, jak byś
> rozwiązał problem żarzenia lamp?

Jasne, że teraz, w ciągu kilku minut, nie rozwiążę wszystkich problemów
jakie wtedy stłay przed ludzkością. Ale żarzenie i emisja elektronów
z katody w technice analogowej i cyfrowej to zupełnie różne rzeczy.
My teraz, po dziesięcioleciach rozwoju, doszliśmy do takiego obniżenia
napięcia rdzenia procesora, że ledwie rozróżnia się poziomy. Ale się
rozróżnia. Nie inaczej by było z techniką próżniową.

> Bo ja nie widzę takiej integracji, jeśli tam miałbyś żarzenia.
> To musiało by IMHO być z zimnymi katodami.

Z ledwie-ciepłymi. Pójdziemy na taki kompromis?

> Masz super-układ, a to ci nagle od wstrząsu, czy jakiegoś podskoku
> napięcia pyka filamencik jakiejś kluczowej lampki i co, CAŁY
> super-układ leci do kibla, bo JEDNO włókienko się zesrało...

Może nie włókno, może jakieś napylenie na ceramice...

> Pomijam już szklane banieczki, małe, to i cienkie...

No właśnie, dlaczego koniecznie szklane?

>> nieraz się zastanawiałem, dlaczego w pierwszych komputerach użyto
>> przerzutników na lampach klasy ECC82. Choć dostępne były miniaturowe
>> lampy wytwarzające kilkadziesiąt razy mniej ciepła. Najbardziej
>> prawdopodobne jest tłumaczenie w rodzaju "stać nas na to, nie będziemy
>> robić jakichś dziadowskich oszczędności, co to jest sto czy dwieście
>> kilowatów wte czy wew te". Temu wszystkiemu patronowali przecież wojskowi.
>
> A może bardziej chodziło o zrobienie tego na elementach już sprawdzonych
> w boju, o znanych właściwościach?
> Obskoczono by na dużych lampach, dopracowano, to wtedy wio, w kierunku
> miniaturyzacji, cyzelować ulepszanie układu?
> Wojskowi... Zwłaszcza oni nie mogą sobie pozwolić na to, by sprzęt nagle
> zawiódł w środku akcji, jak w poprzednik akapicie napisałem, bo pykło
> małe włókienko...

Przecież zawodził co chwilę. Można było oszacować złożoność obliczeń,
jakie da się wykonać na komputerze. Zanim się zepsuje. Psuł się średnio
raz dziennie, z obowiązku. Później obniżano napięcia, co zmniejszało
awaryjność wielokrotnie. Ale to później, bo wcześniej nie zrobiono badań
podstawowych dotyczące lamp w technice cyfrowej. Konstruktorzy konstruowali
je wedle zupełnie innych założeń. A jak już się we wszystkim połapali, to
przyszły tranzystory.

--
Jarek

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 7, 2017, 6:37:33 PM7/7/17
to
HF5BS pisze:

>> Instagrama by nie było, ale realizacja czegoś podobnego do Usenetu
>> przy dostępności wyłącznie techniki próżniowo-magnetycznej wydaje
>> mi się całkiem realna.
>
> Wydaje mi się, że to można było zrobić już przed wojną!
> Oczywiście, z pewnymi ograniczeniami wynikłymi z "technologii", ale...
> Telex. Łączę się na specjalny, grupowy numer, np. do 10 abonentów, kto
> ma coś do powiedzenia, palcuje, jakąś kilkudziesięcioznakową pamięć
> przekaźnikową na centrali można by zrobić, by zbuforować wypowiedź,
> trzeba by się oszczędzać, ale, przy pewnej dyscyplinie, dało by się
> nawet prosty czat zrobić...

Tak, można było. Rola technologii bardzo często jest przeceniana.
Postęp generują nie ci, którzy wymyślą mocniejszy silnik. Tylko ci,
co mają pomysł jak wykorzystać to, co jest już dostępne.

> Czy o czymś takim myślałeś?
> Bo nie wspominam o przypadkowych "czatach" telefonicznych, jak wybierak
> wisiał w polu i abonenci masowo na to wpadali, słysząc się wzajemnie :)

Niczego konkretnego nie miałem na myśli. Tylko wiem, że zawsze mając
jakąś potrzebę i dysponując określonymi środkami da się tę potrzebę
zaspokoić jak najlepiej. Czy ktoś wyobraża sobie dzisiaj księgowość
bez komputerów? A przecież całe wieki obywano się bez nich. Usenet
może w ogóle nie jest dzisiaj potrzebą, bo środki są, ale chętnych
mało.

Jarek

--
duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.

HF5BS

unread,
Jul 8, 2017, 6:03:28 AM7/8/17
to

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <ja...@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości
news:slrnom02mv...@falcon.lasek.waw.pl...
>> Czemu nie? Tylko dokąd byś dojechał? I z jakim skutkiem? Może tyle
>> dobrze, że raczej było by odporne na elektrostatykę, ale, jak byś
>> rozwiązał problem żarzenia lamp?
>
> Jasne, że teraz, w ciągu kilku minut, nie rozwiążę wszystkich problemów
> jakie wtedy stłay przed ludzkością. Ale żarzenie i emisja elektronów
> z katody w technice analogowej i cyfrowej to zupełnie różne rzeczy.

Skoro świetlówki w lapach są CCFL, a skrót ten rozwija się mniej więcej na
"świetlówka z zimną katodą", to się da... tylko dokąd to da się zmniejszać?

> My teraz, po dziesięcioleciach rozwoju, doszliśmy do takiego obniżenia
> napięcia rdzenia procesora, że ledwie rozróżnia się poziomy. Ale się
> rozróżnia. Nie inaczej by było z techniką próżniową.

Ja myślę, że trzeba by jeszcze rozwiązać problem wzajemnego wpływu
poszczególnych komórek. Bo tak, jak wierzę, że da się zrobić lampeczkę CC i
wielkości ziarnka maku, tylko chyba nie w szkle i kosztować będzie w
chu^Holerę, tak nie bardzo widzę wyeliminowanie wzajemnych wpływów. Chyba,
że będą na tyle małe, że w połączeniu z cyfrowością układu, będzie to do
zlekceważenia.

>
>> Bo ja nie widzę takiej integracji, jeśli tam miałbyś żarzenia.
>> To musiało by IMHO być z zimnymi katodami.
>
> Z ledwie-ciepłymi. Pójdziemy na taki kompromis?

Ale ja pójdę na każdy kompromis, tylko naciskam na wyrzucenie tradycyjnego
żarzenia, bo z miniaturyzacją i druciki żarzenia katod też będą musiały
zmaleć. A to urodzi kolejne problemy, że trzeba się będzie obchodzić z nimi
delikatniej, jak ze zgniłym jajkiem w przegrzanym reaktorze. Jeśli
rozwiążemy inaczej grzanie katod, w ogóle, ich emisję, to ja jestem za.

>
>> Masz super-układ, a to ci nagle od wstrząsu, czy jakiegoś podskoku
>> napięcia pyka filamencik jakiejś kluczowej lampki i co, CAŁY
>> super-układ leci do kibla, bo JEDNO włókienko się zesrało...
>
> Może nie włókno, może jakieś napylenie na ceramice...

Jako żarzenie? Hmm... marnie to widzę. Prędzej jakiś czynnik zapodawany z
zewnątrz, a nie wpływający, bądź z pomijalnym wpływem na wlaściwości
komórek. Na szybko - odpowiednik promiennika podczerwieni siejący w katody i
grzejący je. A wtedy te katody już sobie poemitują. Byle anod nie przygrzać,
bo lampka będzie do dupy.

>
>> Pomijam już szklane banieczki, małe, to i cienkie...
>
> No właśnie, dlaczego koniecznie szklane?

Przy takiej miniaturyzacji to nawet nie widzę szkła, bo się rozsypie, zanim
na miejsce trafi, albo padnie od drgań, jak teściowa pierdnie w drugim
pokoju. Może, jeśli napięcie będzie niezbyt duże, to od razu bańka lampy
jako anoda, odpowiednio zaizolowana od pozostałych? Materiał, to metal
jakiś, albo odpowiedni, przewodzący kompozyt. Złotym drucikiem jako kontakt
chipa z wyprowadzeniami i mamy scalaczka... Może bańka ze złota, bo ono
bardzo kowalne i od razu z anody można zrobić wyprowadzenie, tylko, czy
mechanicznie wytrzyma eksploatację, przez najbliższe 5 lat? Bo złoto też
miękkie chyba jest?

>> Wojskowi... Zwłaszcza oni nie mogą sobie pozwolić na to, by sprzęt nagle
>> zawiódł w środku akcji, jak w poprzednik akapicie napisałem, bo pykło
>> małe włókienko...
>
> Przecież zawodził co chwilę. Można było oszacować złożoność obliczeń,
> jakie da się wykonać na komputerze. Zanim się zepsuje. Psuł się średnio
> raz dziennie, z obowiązku. Później obniżano napięcia, co zmniejszało

Przecież ENIAC robił jaja, jak mu lampy padały. Ale, czy ktoś nie przysolił
za dużego żarzenia i na anodzie?

> awaryjność wielokrotnie. Ale to później, bo wcześniej nie zrobiono badań

No właśnie. Jednak trochę czasu zmarnowano. Krótkofalowcy przedwojenni
lubili dowalać lampom, a te, potrafiły w środku kluczowej łączności oznajmić
to, co Max Paradys, że nie wstanie, tak będzie leżał. Na szybko -
http://www.sq9nfi.pzk.pl/mysite/index.php/2016/12/05/tadeusz-heftman-tpax-wykonal-pierwsza-potwierdzona-lacznosc-holendrem-kate-n0pm/
p. Tadeusz przywalił za dużo na żarzenie i skutek wiadomy, owa łączność nie
została "po bożemu" zakończona.
Czemu radio dziadka potrafi latami bez awarii działać?

> podstawowych dotyczące lamp w technice cyfrowej. Konstruktorzy
> konstruowali
> je wedle zupełnie innych założeń. A jak już się we wszystkim połapali, to
> przyszły tranzystory.

No tak... Bardeen, Brattain, Shockley, o ile nazwisk nie pomyliłem...
Ale... serio nikt nie rozwijał lamp?

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 8, 2017, 7:31:58 AM7/8/17
to
HF5BS pisze:

>> Jasne, że teraz, w ciągu kilku minut, nie rozwiążę wszystkich problemów
>> jakie wtedy stłay przed ludzkością. Ale żarzenie i emisja elektronów
>> z katody w technice analogowej i cyfrowej to zupełnie różne rzeczy.
>
> Skoro świetlówki w lapach są CCFL, a skrót ten rozwija się mniej więcej na
> "świetlówka z zimną katodą", to się da... tylko dokąd to da się zmniejszać?

W tej świetlówce chodzi o to, że potrafi wystartować z zimną. Normalnie w
czasie pracy jest ledwie ciepła. Ale to całkiem inny problem -- świtlówka
nie jest lampą próżniową.

>> My teraz, po dziesięcioleciach rozwoju, doszliśmy do takiego obniżenia
>> napięcia rdzenia procesora, że ledwie rozróżnia się poziomy. Ale się
>> rozróżnia. Nie inaczej by było z techniką próżniową.
>
> Ja myślę, że trzeba by jeszcze rozwiązać problem wzajemnego wpływu
> poszczególnych komórek. Bo tak, jak wierzę, że da się zrobić lampeczkę
> CC i wielkości ziarnka maku, tylko chyba nie w szkle i kosztować będzie
> w chu^Holerę, tak nie bardzo widzę wyeliminowanie wzajemnych wpływów.
> Chyba, że będą na tyle małe, że w połączeniu z cyfrowością układu,
> będzie to do zlekceważenia.

Jest wiele problemów, ale nie takich, by nie dało się ich rozwiązać.
Całkiem realne wydaje mi się osiągnięcie "technologii 1mm". Może to
się wydawać ogromne w prorównaniu z dzisiejszymi nanometrami, ale byłby
to niezły wynik. Mikroprocesor Motorola 6800 miał 6800 tranzystorów.
Upchanie lampowego komputera na metrze kwadratowym to byłoby coś.
A technika lampowa jest bardziej 3D, więc może zamiast naleśnika
niewielka kostka.

>>> Masz super-układ, a to ci nagle od wstrząsu, czy jakiegoś podskoku
>>> napięcia pyka filamencik jakiejś kluczowej lampki i co, CAŁY
>>> super-układ leci do kibla, bo JEDNO włókienko się zesrało...
>>
>> Może nie włókno, może jakieś napylenie na ceramice...
>
> Jako żarzenie? Hmm... marnie to widzę.

Dlaczego właściwie? Myślę, że dobry kierunek. Można też napylić same
katody tysiąca lamp na jednej płycie, która jest ogrzewana centralnie.
Poza tym wydaje mi się możliwa w realizacji lampa w technologii planarnej
-- elekrody (w tym grzana katoda) napylone obok siebie na powierzchni
szkła albo ceramiki.

>>> Pomijam już szklane banieczki, małe, to i cienkie...
>> No właśnie, dlaczego koniecznie szklane?
>
> Przy takiej miniaturyzacji to nawet nie widzę szkła, bo się rozsypie,

Szkło nie jest tak delikatne, gdy jest w małych elementach. Paradoksalnie
taki układ scalony mógłby mieć szklane wnętrze zamknięte w metalowym
pudełku.

>> podstawowych dotyczące lamp w technice cyfrowej. Konstruktorzy
>> konstruowali je wedle zupełnie innych założeń. A jak już się we
>> wszystkim połapali, to przyszły tranzystory.
>
> No tak... Bardeen, Brattain, Shockley, o ile nazwisk nie pomyliłem...
> Ale... serio nikt nie rozwijał lamp?

Rozwijał "wyczynowo". Z tranzystorami też tak było. Dopiero po czasie
przychodi taki moment, że zaczyna się robić tak, by było małe, tanie
i spełniało wcześniej ustalone warunki.

--
Jarek

HF5BS

unread,
Jul 8, 2017, 9:40:40 AM7/8/17
to

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <ja...@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości
news:slrnom039b...@falcon.lasek.waw.pl...
>> Telex. Łączę się na specjalny, grupowy numer, np. do 10 abonentów, kto
>> ma coś do powiedzenia, palcuje, jakąś kilkudziesięcioznakową pamięć
>> przekaźnikową na centrali można by zrobić, by zbuforować wypowiedź,
>> trzeba by się oszczędzać, ale, przy pewnej dyscyplinie, dało by się
>> nawet prosty czat zrobić...
>
> Tak, można było. Rola technologii bardzo często jest przeceniana.
> Postęp generują nie ci, którzy wymyślą mocniejszy silnik. Tylko ci,
> co mają pomysł jak wykorzystać to, co jest już dostępne.

Ale dziś już tak wprost nie da się powiedzieć, że coś się rozwinęło. Taki
FB, niby to i owo rozwinął, przy okazji wypaczył stawiając do rangi
królewskiej sprawy typu "Pudelek", czy majtki Miley Cyrus, które założyła,
bądź ich nie założyła, ale taką komunikację, jak my tu, Usenetowcy, cofnął
do w sumie niewiadomego mi etapu, rozpieprzył ją tak naprawdę bez dobrej
alternatywy. Nawet NK, która miała spotkać znów kolegów zz dawnej szkoły,
też mi przed urodzinami wciska, abym "założył wydarzenie", fiuta sfocę i
wystawię, takie wydarzenie.
Ergo - wykorzystać to mało, jeszcze wypadało by zrobić to dobrze.

>
>> Czy o czymś takim myślałeś?
>> Bo nie wspominam o przypadkowych "czatach" telefonicznych, jak wybierak
>> wisiał w polu i abonenci masowo na to wpadali, słysząc się wzajemnie :)
>
> Niczego konkretnego nie miałem na myśli. Tylko wiem, że zawsze mając
> jakąś potrzebę i dysponując określonymi środkami da się tę potrzebę
> zaspokoić jak najlepiej. Czy ktoś wyobraża sobie dzisiaj księgowość

Dużo byśmy mogli mieć, byśmy tylko chcieli chcieć... jakoś tak to było.

> bez komputerów? A przecież całe wieki obywano się bez nich. Usenet

Czasem nawet się zastanawiam... że jakbym miał firmę i chciał zatrudnić
księgową, to obowiązkowo taką, która umiała by to ogarnąć bez komputera.
Oczywiście, byłby on w firmie i wspomagał "Panią Krysię", ale w razie
ruskiej awarii, aby pociągnęła ona temat do końca.

> może w ogóle nie jest dzisiaj potrzebą, bo środki są, ale chętnych
> mało.

Sami nie uciekli. Sztuczne twory wytworzyły sztuczną potrzebę, która okazała
się silniejsza od naturalnej potrzeby komunikacji - i mamy to, co mamy.
Dziwnie zbieżne są statystyki Usenetu, z uruchomieniem "fejsa"...


> duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.

Cóż poradzisz... Najlepiej Pudelka nie czytać, oczy nie zobaczą, sercu żal
nie będzie. Że jakaś cele-prytka gaci nie założyła, albo wszyscy sutek
zobaczyli, albo jakaś aktorka ma jędrną/pomarszczoną dupę, itd... Łoch,
ku... sensacja-armageddon...

O, a ja sobie to obejrzę, aż się miło na sercu robi: (w każdym razie,
przyzchylnie patrzę, jeśli ktoś ratuje myśl ludzką, bez ogłupiającego
komputera, lubię w ogóle stare maszynownie, będące w dobrym stanie, sprawne,
nie muszą być ładne, muszą być sprawne i bezpieczne)
https://www.youtube.com/watch?v=u066gWPdp8E pomoc maszynie
https://www.youtube.com/watch?v=7n3LyYXf0yw przywrócenie do ruchu po ponad
20 latach
https://www.youtube.com/watch?v=GZ8D90DVe7Y a tu po 25 latach
W ogóle, gość ma więcej filmów, które warto obejrzeć.

Ja też oglądam fotografie roślin w naturalnym środowisku, najlepiej
uspokajają.
Kwiaty ma grzędach tak sobie, a ikebany (z wyjątkiem kwiatów choćby w
doniczkach), czy kwiaty w wazonach, choć piękne, są takie smutne, bo
umierają dla naszej próżności...

HF5BS

unread,
Jul 8, 2017, 10:33:07 AM7/8/17
to

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <ja...@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości
news:slrnom1glb...@falcon.lasek.waw.pl...
CCFL
> W tej świetlówce chodzi o to, że potrafi wystartować z zimną. Normalnie w
> czasie pracy jest ledwie ciepła. Ale to całkiem inny problem -- świtlówka

Ona potrafi być nieźle ciepła.

> nie jest lampą próżniową.

Wiadomo, coś musi rozjarzyć luminofor.
Ale cokolwiek, jeśli udało by się zrobić z tego lampę z opcją jakiejś
operacji logicznej...?

> Jest wiele problemów, ale nie takich, by nie dało się ich rozwiązać.
> Całkiem realne wydaje mi się osiągnięcie "technologii 1mm". Może to

Podobno dla chcącego itd...

> się wydawać ogromne w prorównaniu z dzisiejszymi nanometrami, ale byłby
> to niezły wynik. Mikroprocesor Motorola 6800 miał 6800 tranzystorów.

Zrobić na stykowych tranzystorach Brattaina i Shockleya :) (HINT: rozmiar)

> Upchanie lampowego komputera na metrze kwadratowym to byłoby coś.

Bardzo byłbym ciekaw efektów, choć przyzpuszczam też, że bez chłodzenia by
się nie obyło. Może same lampki by nawet wytrzymały, skoro mnie się udało
ECC85 z czerwoną anodą używać i działała... ale, poszczególne izolacje,
wzajemne grzanie, a to mogło by pogorszyć jakość pracy. Bo z pewnością
ostudzone wróci do sprawności.
Takich warstewek trochę, pamięć może na koralikach ferrytowych, albo
rtęciowa :), w domciu miało by się fajne urządzenie, które przy okazji
załatwiło by sprawę ogrzewania pomieszczeń :)

> A technika lampowa jest bardziej 3D, więc może zamiast naleśnika
> niewielka kostka.

Nie inaczej. Zresztą rzecz chyba i technice półprzewodnikowej znana, tylko
czy tak powszechna? Kiedys miliona w cm^3 trzeba było ponoć ciekłym azotem,
a dziś paznokietek uSD 32 giga w temperaturze pokojowej trzeba uważać, by z
oczu nie zniknął, bo taki mały... a jakoś chłodzić go specjalnie nie
muszę... Ciekawe, ile GB, czy nawet TB, upchnęło by się dziś w 1 cm^3?

>>> Może nie włókno, może jakieś napylenie na ceramice...
>>
>> Jako żarzenie? Hmm... marnie to widzę.
>
> Dlaczego właściwie? Myślę, że dobry kierunek. Można też napylić same
> katody tysiąca lamp na jednej płycie, która jest ogrzewana centralnie.

No, to już się zbliża do tego, co myślałem o grzaniu katod. Tylko teraz, czy
chcesz mieć jedną "wielką" katodę z bezpośrednim żarzeniem, czy próbować się
bawić, w oddzielenie żaru od poszczególnych katod? Czy może jednak próbować
pójść w kierunku zimnej emisji, żeby grzać nie trzeba było? Może przy tak
małych rozmiarach da się zrobić, że poleci na CC? (cold cathode)

> Poza tym wydaje mi się możliwa w realizacji lampa w technologii planarnej
> -- elekrody (w tym grzana katoda) napylone obok siebie na powierzchni
> szkła albo ceramiki.

Aby działało, było powtarzalne i nie rodziło negatywnych skutków, jeśli w
tej baterii lampek, którejś jednak się zesra grzanie? W sumie pomysł z
centralnym grzaniem jest niezły, ale, czy nie pogorszy to autonomii
pojedynczych komórek lampowych?

> Szkło nie jest tak delikatne, gdy jest w małych elementach. Paradoksalnie
> taki układ scalony mógłby mieć szklane wnętrze zamknięte w metalowym
> pudełku.

No, jeszcze dobry gatunek szkła, coś jak światłowody, gdzie miącham
włókienkiem, a ono bardziej wydaje się nylonowią żyłką, niż kawałkiem szkła,
które zresztą jest cieczą (kwestia definicji). Tak sobie pomyślałem, czy
dało by się wykorzystać ciekłość szkła?

--
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.

PS Przepraszam za literówki, nie wszystkie jestem w stanie poprawić...

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 8, 2017, 5:29:14 PM7/8/17
to
HF5BS pisze:

>> W tej świetlówce chodzi o to, że potrafi wystartować z zimną. Normalnie w
>> czasie pracy jest ledwie ciepła. Ale to całkiem inny problem -- świtlówka
>
> Ona potrafi być nieźle ciepła.

Nie ma stuprocentowej sprawności.

>> nie jest lampą próżniową.
>
> Wiadomo, coś musi rozjarzyć luminofor.

Kineskop jest lampą próżniową.

> Ale cokolwiek, jeśli udało by się zrobić z tego lampę z opcją jakiejś
> operacji logicznej...?

Tyratron na przykład.

[...]

>>>> Może nie włókno, może jakieś napylenie na ceramice...
>>>
>>> Jako żarzenie? Hmm... marnie to widzę.
>>
>> Dlaczego właściwie? Myślę, że dobry kierunek. Można też napylić same
>> katody tysiąca lamp na jednej płycie, która jest ogrzewana centralnie.
>
> No, to już się zbliża do tego, co myślałem o grzaniu katod. Tylko teraz,
> czy chcesz mieć jedną "wielką" katodę z bezpośrednim żarzeniem, czy
> próbować się bawić, w oddzielenie żaru od poszczególnych katod?

Przecież nie wymyślimy w jednej chwil tego, co normalnie jest wynikiem
ewolucji w technice. Być może dałoby się opanować technikę napylania
warstw przewodzących i izolujących, która pozwala na odizolowanie
grzałki będącej pod katodą.

>> Poza tym wydaje mi się możliwa w realizacji lampa w technologii
>> planarnej -- elekrody (w tym grzana katoda) napylone obok siebie
>> na powierzchni szkła albo ceramiki.
>
> Aby działało, było powtarzalne i nie rodziło negatywnych skutków,
> jeśli w tej baterii lampek, którejś jednak się zesra grzanie?

W tej alternatywnej rzeczywistości ktoś mógłby też wpaść na pomysł,
który disiaj pozwala nam na korzystanie z pamięci, które nie do
końca są sprawne. Programowe omijanie wadliwych komórek.

>> Szkło nie jest tak delikatne, gdy jest w małych elementach. Paradoksalnie
>> taki układ scalony mógłby mieć szklane wnętrze zamknięte w metalowym
>> pudełku.
>
> No, jeszcze dobry gatunek szkła, coś jak światłowody, gdzie miącham
> włókienkiem, a ono bardziej wydaje się nylonowią żyłką, niż kawałkiem
> szkła, które zresztą jest cieczą (kwestia definicji). Tak sobie
> pomyślałem, czy dało by się wykorzystać ciekłość szkła?

Wata szklana też tak się zachowuje. A robiona jest z butelek po piwie.

--
Jarek

Arek

unread,
Jul 9, 2017, 9:25:14 AM7/9/17
to
Użytkownik "ajt" <a...@ajtbeztego.com.pl> napisał w wiadomości
news:595e7175$0$639$6578...@news.neostrada.pl...
>W dniu 2017-07-05 o 02:11, J.F. pisze:
>>
>> "bateria akumulatorow 7D-0,125 (srednica 24mm, wysokosc 62mm), z
>> kontaktami typu Krona (6F22). Wielkosc troche wieksza od zwyklej
>> baterii Krona. Niektore odbiorniki byly sprzedawane w komplecie z
>> takim akumulatorem".
>>
>> I to moze tlumaczyc skad sie ten wieksza bateria wziela :-)
>>
>> Ale ... jesli komora cylindryczna, to znow kwadratowa bateria sie nie
>> zmiesci :-)

Komora w radyjku była prostopadłościenna. Okrągła była w ładowarce.

> No właśnie. Mój ociec też miał takie radyjko, Ałmaz się nazywało, zresztą
> gdzieś się jeszcze chyba wala w piwnicy. Do komory akumulatorka bateria
> 6F22 bez problemu wchodziła, ale kwadratowa 6F25 już nie. Wystawała z
> milimetr ponad obudowę, więc klapki nie dało się założyć. Na szczęście po
> wsunięciu radyjka w skórzany futerał, który był w komplecie, bateria nie
> wypadała :)

"Bukwy" chyba już czaiłem ale nazwa chyba inna, nie pamiętam. Miało brązowy
skóropodobny futerał z paskiem.
Regułą było, że zasilane było dwoma "płaskimi" połaczonymi szeregowo
i przypiętymi gumą do radyjka, przewody do środka. Cena/wydajność
(i dostępność) 6F22 była nie do przyjęcia.

Arek

RoMan Mandziejewicz

unread,
Jul 9, 2017, 10:24:43 AM7/9/17
to
Hello Arek,

Sunday, July 9, 2017, 3:25:09 PM, you wrote:

[...]

>> wsunięciu radyjka w skórzany futerał, który był w komplecie, bateria nie
>> wypadała :)
> "Bukwy" chyba już czaiłem ale nazwa chyba inna, nie pamiętam. Miało brązowy
> skóropodobny futerał z paskiem.
> Regułą było, że zasilane było dwoma "płaskimi" połaczonymi szeregowo
> i przypiętymi gumą do radyjka, przewody do środka. Cena/wydajność
> (i dostępność) 6F22 była nie do przyjęcia.

Radio nazywało się Selga

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 9, 2017, 11:47:05 AM7/9/17
to
Pan RoMan Mandziejewicz napisał:

>>> wsunięciu radyjka w skórzany futerał, który był w komplecie,
>>> bateria nie wypadała :)
>> "Bukwy" chyba już czaiłem ale nazwa chyba inna, nie pamiętam.
>> Miało brązowy skóropodobny futerał z paskiem. Regułą było,
>> że zasilane było dwoma "płaskimi" połaczonymi szeregowo
>> i przypiętymi gumą do radyjka, przewody do środka. Cena/wydajność
>> (i dostępność) 6F22 była nie do przyjęcia.
>
> Radio nazywało się Selga

Niekoniecznie. Myśmy mieli w domu takie, co się nazywało Gauja:

https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%93%D0%B0%D1%83%D1%8F_(%D1%80%D0%B0%D0%B4%D0%B8%D0%BE%D0%BF%D1%80%D0%B8%D1%91%D0%BC%D0%BD%D0%B8%D0%BA)

Tak samo pasuje do opisu.

--
Jarek

J.F.

unread,
Jul 9, 2017, 2:57:55 PM7/9/17
to
Dnia Sat, 8 Jul 2017 12:03:37 +0200, HF5BS napisał(a):
> Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <ja...@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości
>>> Czemu nie? Tylko dokąd byś dojechał? I z jakim skutkiem? Może tyle
>>> dobrze, że raczej było by odporne na elektrostatykę, ale, jak byś
>>> rozwiązał problem żarzenia lamp?
>>
>> Jasne, że teraz, w ciągu kilku minut, nie rozwiążę wszystkich problemów
>> jakie wtedy stłay przed ludzkością. Ale żarzenie i emisja elektronów
>> z katody w technice analogowej i cyfrowej to zupełnie różne rzeczy.
>
> Skoro świetlówki w lapach są CCFL, a skrót ten rozwija się mniej więcej na
> "świetlówka z zimną katodą", to się da...

Dziala na innej zasadzie.

>tylko dokąd to da się zmniejszać?

Im mniejsze, tym lepsze :-)
Mowilo sie o emisji ze stozkow o rozmiarach 1um, ale dekady minely, i
chyba nadal sie glownie mowi.

J.

RoMan Mandziejewicz

unread,
Jul 9, 2017, 3:09:20 PM7/9/17
to
Hello Jarosław,
Rachunek prawdopodobieństwa wskazuje na Selgę - produkowano ją w
grubych milionach sztuk :P

Andrzej P. Wozniak

unread,
Jul 9, 2017, 4:30:32 PM7/9/17
to
Osoba podpisana jako HF5BS <hf...@t.pl>
w artykule <news:ojqqf2$o18$1...@node1.news.atman.pl> pisze:

> No, jeszcze dobry gatunek szkła, coś jak światłowody, gdzie miącham
> włókienkiem, a ono bardziej wydaje się nylonowią żyłką, niż kawałkiem
> szkła, które zresztą jest cieczą (kwestia definicji). Tak sobie
> pomyślałem, czy dało by się wykorzystać ciekłość szkła?

Szkło NIE jest cieczą, jest to amorficzne ciało stałe. I nie jest to
kwestia definicji, tylko wiązań chemicznych.

Od ładnych paru lat naukowcy mają pewność, że szkło to ciało stałe. Tu jest
artykuł z ilustracją realnej struktury szkła (spod mikroskopu elektronowego)
zestawionej ze strukturą teoretyczną:
https://phys.org/news/2013-09-guinness-world-thinnest-glass-atoms.html
Tu jest po polsku:
http://kopalniawiedzy.pl/szklo-budowa-atomowa-grafen-struktura,18827
z moim komentarzem
/----
Struktura szkła jest zbliżona do kwazikrystalicznej, czyli ciągła
i niepowtarzalna, ale w odróżnieniu od kwazikryształów znacznie bardziej
nieuporządkowana, nieregularna, zbudowana z różnorodnych wielokątów - co
najmniej od czworokątów do ośmiokątów.
\----

Mamy zatem na jednym końcu w pełni uporządkowany monokryształ, dalej idą
kryształy z defektami, ciała polikrystaliczne, kwazikryształy i inne
struktury pośrednie, które w miarę utraty regularności coraz bardziej
zasługują na miano szkła.

Jak widać, z punktu widzenia uporządkowania struktury szkło jest
przeciwieństwem monokryształu, a za przyczynę tego można uznać powstawanie
w skrajnie odmiennych warunkach. Jednak zmieniając te warunki można szkło
przekształcić w kryształ (podobnie jak grafit w diament):
http://kopalniawiedzy.pl/szklo-metaliczne-siatka-krystaliczna-SLAC,13302

> Tak sobie
> pomyślałem, czy dało by się wykorzystać ciekłość szkła?

Tu jest wyjaśnienie rzekomego płynięcia szkła w średniowiecznych witrażach:
http://kopalniawiedzy.pl/witraz-szklo-krzemionka-tafla-punkt-krzepniecia-faza-krystaliczna-domena-cialo-amorficzne-ciecz-przechlodzona-Mark-Ediger-temperatura,1938
Z analiz wynika, że mielibyśmy szanse zaobserwować coś na kształt płynięcia
szkła, gdyby witraże wykonały dinozaury. Moim zdaniem w takim czasie
bardziej prawdopodobna jest częściowa mikrokrystalizacja (pojawienie się
krystalicznych domen jak w polikrysaztałach) powodująca zmętnienie szkła.

Gdybyś chciał jakieś widoczne efekty płynięcia uzyskać w krótkim czasie,
musiałbyś najpierw szkło mocno podgrzać, a przecież w tym podwątku chciałeś
się pozbyć żarzenia. I co właściwie chciałbyś zrobić z materiałem podatnym
na odkształcenia?

--
Andrzej P. Woźniak us...@pochta.onet.pl (zamień miejscami z<->h w adresie)

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 9, 2017, 5:00:07 PM7/9/17
to
Pan RoMan Mandziejewicz wyliczył:

>>>>> wsunięciu radyjka w skórzany futerał, który był w komplecie,
>>>>> bateria nie wypadała :)
>>>> "Bukwy" chyba już czaiłem ale nazwa chyba inna, nie pamiętam.
>>>> Miało brązowy skóropodobny futerał z paskiem. Regułą było,
>>>> że zasilane było dwoma "płaskimi" połaczonymi szeregowo
>>>> i przypiętymi gumą do radyjka, przewody do środka. Cena/wydajność
>>>> (i dostępność) 6F22 była nie do przyjęcia.
>>> Radio nazywało się Selga
>> Niekoniecznie. Myśmy mieli w domu takie, co się nazywało Gauja:
>> https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%93%D0%B0%D1%83%D1%8F_(%D1%80%D0%B0%D0%B4%D0%B8%D0%BE%D0%BF%D1%80%D0%B8%D1%91%D0%BC%D0%BD%D0%B8%D0%BA)
>> Tak samo pasuje do opisu.
>
> Rachunek prawdopodobieństwa wskazuje na Selgę - produkowano
> ją w grubych milionach sztuk :P

Przy małych próbkach rachunek prawdopodobieństwa zawodzi.
Ja miałem Gauję. Cytowany artykuł Wikipedii podaje, że
tutaj też widać Gauję (poza tym, że Dunaj):

https://youtu.be/QRZpc27v9w8?list=PLF15771F507BB727E

Jarek

--
Đinđi rinđi bubamaro
ciknije šužije
ajde more koj romesa.

Tomasz Szcześniak

unread,
Jul 9, 2017, 6:33:07 PM7/9/17
to
Dnia 07.07.2017 Jarosław Sokołowski <ja...@lasek.waw.pl> napisał/a:

> Wyobrażam sobie powstanie próżniowych układów scalonych. Cyfrowych,
> o sporej skali integracji, bo analogowe były robione. W ogóle to
> nieraz się zastanawiałem, dlaczego w pierwszych komputerach użyto
> przerzutników na lampach klasy ECC82. Choć dostępne były miniaturowe
> lampy wytwarzające kilkadziesiąt razy mniej ciepła. Najbardziej
> prawdopodobne jest tłumaczenie w rodzaju "stać nas na to, nie będziemy
> robić jakichś dziadowskich oszczędności, co to jest sto czy dwieście
> kilowatów wte czy wew te". Temu wszystkiemu patronowali przecież wojskowi.

Oprócz miniaturowości liczyła się jeszcze szybkość i odporność na
zakłócenia. Te minilampki o których mówisz pracowały z mikrymi
prądami i dużymi impedancjami, co oznacza, że w układach cyfrowych
będą wolne i podatne na zakłócenia. Do tego trwałość też była taka
sobie. Lampy przeznaczone do układów cyfrowych miały specjalną
konstrukcję katod, odporną na długotrwałą pracę bez poboru prądu.

A na lampach robiło się dużo fajnych rzeczy - lampy pamięciowe
(i to analogowe!), lampy generująće sekwencje impulsów, lampy
liczące itp. Generalnie - na lampach z wiązką elektronów, odchylaną
i "oświetlającą" różne elektrody można cuda zrobić, np. płynny
(w zakresie 0 - 100%) podzielnik sygnału sterowany napięciem
stałym.

--
Tomasz Szcześniak

tszc...@stareradia.pl
FIDO: 2:480/127.134 HYDEPARK moderator
http://www.stareradia.pl - wszystko o przedwojennej radiotechnice

ąćęłńóśźż

unread,
Jul 10, 2017, 3:34:45 AM7/10/17
to
Mój (pomarańczowo-czarna obudowa) nazywał się bodajże Wołna?


-----
> Rachunek prawdopodobieństwa wskazuje na

HF5BS

unread,
Jul 10, 2017, 4:35:32 AM7/10/17
to

Użytkownik "Andrzej P. Wozniak" <us...@poczta.onet.pl.invalid> napisał w
wiadomości news:59629266$1$639$6578...@news.neostrada.pl...
...

> Szkło NIE jest cieczą, jest to amorficzne ciało stałe. I nie jest to
> kwestia definicji, tylko wiązań chemicznych.
>
> Od ładnych paru lat naukowcy mają pewność, że szkło to ciało stałe. Tu
> jest
> artykuł z ilustracją realnej struktury szkła (spod mikroskopu
> elektronowego)
> zestawionej ze strukturą teoretyczną:
> https://phys.org/news/2013-09-guinness-world-thinnest-glass-atoms.html
> Tu jest po polsku:
> http://kopalniawiedzy.pl/szklo-budowa-atomowa-grafen-struktura,18827
> z moim komentarzem

Rozumiem i przyjmuję do wiadomości. Jeszcze parę źródełek skonfrontuję (dla
jasności przekazu, nie próbuję podważyć) i rozkminię jeszcze parę niuansów.
A tak z ciekawości, załóżmy, że mielibyśmy możliwość dokładnego stwierdzenia
właściwości szkła w każdym momencie. Kiedy, przy chłodzeniu z cieczy,
nastepuje ten moment pstryk i staje się ciało stałe (i odwrotnie w drugą
stronę)? Skoro szkło jest tworzywem wieloskładnikowym, to nie przypuszczam,
by wszystkie one miały jednakowe temperatury przejścia ze stanu stałego w
ciekły, czy będzie jednorodne i moment przejścia, to będzie takie pstryk?
Albo gęstość cieczy, jak się ma w funkcji temperatury? Jeszcze to: Świeczka,
parafina/stearyna/wosk - kiedy przestaje być cieczą, a staje się ciałem
stałym? Czym jest, gdy pod palcami daje wrażenie gęstej plasteliny? A
sprasowane pod naciskiem łączy się w całość?
I na koniec, tego muszę poszukać - czy ktoś próbował zagotować roztopione
szkło i uzyskać z niego parę? A następnie np. parę tę przechładzać,
skraplać, nawet może resublimować? Pewną namiastką tego jest dla mnie pył
piroklastyczny z wulkanu... A mnie chodzi o uzyskanie pyłu szklanego
inaczej, niż przez mechaniczne miażdżenie.

> Gdybyś chciał jakieś widoczne efekty płynięcia uzyskać w krótkim czasie,
> musiałbyś najpierw szkło mocno podgrzać, a przecież w tym podwątku
> chciałeś
> się pozbyć żarzenia. I co właściwie chciałbyś zrobić z materiałem podatnym
> na odkształcenia?

Chodziło mi o to m.in., aby taki blok lampek, nie był narażony na destrukcję
mechaniczną z powodu delikatności, naprężenia, takie tam, bo przespacerowała
się po nim muszka owocówka. Już nie mówię o krewetce pistoletowej, ale o
zwykłym robaczku, których w okolicy pełno.
O... sobie pomyślałem... a co z mikrofonowaniem takich lampek? Żeby mi taka
fałszywie nie przerzuciła między zerem a jedynką, bo teściowa bąka puściła.

Przekimam się z tym, wykorzystam, że jeszcze się do końca nie obudziłem, to
dośpię...

--
Psy kochają przyjaciół i gryzą wrogów,
w odróżnieniu od ludzi, którzy niezdolni są do czystej miłości
i zawsze muszą mieszać miłość z nienawiścią.
(C) Zygmunt Freud.


*1 -

J.F.

unread,
Jul 10, 2017, 4:54:04 AM7/10/17
to
Użytkownik "HF5BS" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:ojve8j$f36$1...@node2.news.atman.pl...
Użytkownik "Andrzej P. Wozniak" <us...@poczta.onet.pl.invalid> napisał
w
>> Szkło NIE jest cieczą, jest to amorficzne ciało stałe. I nie jest
>> to
>> kwestia definicji, tylko wiązań chemicznych.
>
>> Od ładnych paru lat naukowcy mają pewność, że szkło to ciało stałe.
>> Tu jest
>> artykuł z ilustracją realnej struktury szkła (spod mikroskopu
>> elektronowego)
>> zestawionej ze strukturą teoretyczną:
>> https://phys.org/news/2013-09-guinness-world-thinnest-glass-atoms.html
>> Tu jest po polsku:
>> http://kopalniawiedzy.pl/szklo-budowa-atomowa-grafen-struktura,18827
>> z moim komentarzem

>Rozumiem i przyjmuję do wiadomości. Jeszcze parę źródełek
>skonfrontuję (dla jasności przekazu, nie próbuję podważyć) i
>rozkminię jeszcze parę niuansów.
>A tak z ciekawości, załóżmy, że mielibyśmy możliwość dokładnego
>stwierdzenia właściwości szkła w każdym momencie. Kiedy, przy
>chłodzeniu z cieczy, nastepuje ten moment pstryk i staje się ciało
>stałe (i odwrotnie w drugą stronę)?

Ale wlanie nie ma tego "pstryk".

Widac to chocby na wykresie temperatury przy grzaniu czy chlodzeniu -
nie ma stabilizacji w pewnej temperaturze przejscia fazowego, bo nie
ma tego przejscia, rozmyte jakos.

>Albo gęstość cieczy, jak się ma w funkcji temperatury? Jeszcze to:
>Świeczka, parafina/stearyna/wosk - kiedy przestaje być cieczą, a
>staje się ciałem stałym?

Podobnie.

Przy czym stearyna to moze byc jedna substancja
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kwas_stearynowy

I wtedy chyba nawet krystalizuje, ale ale zazwyczaj jest mieszanka - a
wtedy jak piszesz, wszytko rozmyte.

>I na koniec, tego muszę poszukać - czy ktoś próbował zagotować
>roztopione szkło i uzyskać z niego parę? A następnie np. parę tę
>przechładzać, skraplać, nawet może resublimować?

Laserkiem ? Bo inaczej temperatury pewnie pierunskie ... ale jesli
podaje sie temperature wrzenia wolframu ...

> Gdybyś chciał jakieś widoczne efekty płynięcia uzyskać w krótkim
> czasie,
> musiałbyś najpierw szkło mocno podgrzać, a przecież w tym podwątku
> chciałeś
> się pozbyć żarzenia. I co właściwie chciałbyś zrobić z materiałem
> podatnym
> na odkształcenia?

>Chodziło mi o to m.in., aby taki blok lampek, nie był narażony na
>destrukcję mechaniczną z powodu delikatności, naprężenia, takie tam,
>bo przespacerowała się po nim muszka owocówka.

Normalnie nie sa - wszak banka musi wytrzymac cisnienie atmosferyczne,
o ono spore jest.

Ale po odpowiednim podgrzaniu szklo mieknie ;-)

J.

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 10, 2017, 6:20:44 AM7/10/17
to
Pan Tomasz Szcześniak napisał:

>> W ogóle to nieraz się zastanawiałem, dlaczego w pierwszych
>> komputerach użyto przerzutników na lampach klasy ECC82. Choć
>> dostępne były miniaturowe lampy wytwarzające kilkadziesiąt
>> razy mniej ciepła. Najbardziej prawdopodobne jest tłumaczenie
>> w rodzaju "stać nas na to, nie będziemy robić jakichś dziadowskich
>> oszczędności, co to jest sto czy dwieście kilowatów wte czy wew te".
>> Temu wszystkiemu patronowali przecież wojskowi.
>
> Oprócz miniaturowości liczyła się jeszcze szybkość i odporność na
> zakłócenia. Te minilampki o których mówisz pracowały z mikrymi
> prądami i dużymi impedancjami, co oznacza, że w układach cyfrowych
> będą wolne i podatne na zakłócenia. Do tego trwałość też była taka
> sobie. Lampy przeznaczone do układów cyfrowych miały specjalną
> konstrukcję katod, odporną na długotrwałą pracę bez poboru prądu.

To chyba nie całkiem tak. Wszystko zaczęło się tak nagle, że trzeba
było brać takie lampy jakie były. Nikt nawet nie próbował projektować
ich specjalnie do komputerów. A potem nagle się skończyło. Epoka
lampowa w komputerach trwała ledwie parę lat, potem wynaleziono
tranzystor. Nawet jeśli jego przemysłowe wdrożenie trwało kolejnych
kilka lat, to nie inwestowano w pracę nad lampami. Najwyżej jakąś
katodę przystosowano w produkowanym od dawna modelu.

> A na lampach robiło się dużo fajnych rzeczy - lampy pamięciowe
> (i to analogowe!), lampy generująće sekwencje impulsów, lampy
> liczące itp. Generalnie - na lampach z wiązką elektronów, odchylaną
> i "oświetlającą" różne elektrody można cuda zrobić, np. płynny
> (w zakresie 0 - 100%) podzielnik sygnału sterowany napięciem
> stałym.

Technika lampowa oznacza w ogóle całkiem inne podejście. Elektronik
półprzewodnikowy jest przyzwyczajony do tego, że wciąż kombinuje
układ z takich samych klocków, z tranzystorów. Lampowy miał więcej
swobody. Wymyślał nie układ, lecz przyrząd. Wcale nie musiało się
to ograniczać do dodania fafnastej siatki do lampy w szklanej bańce.
Oczywiście mam na myśli nie amatorów, lecz takich, za którymi stał
przemysł. Stąd moje przypuszczenie, że gdyby to wszystko potrwło
dłużej, to w komputerach zamiast lamp ECC82 by były jakieś myślotrony,
w bardzo przebiegły sposób zaprojektowane przez ludzi z wyobraźnią.

Jarek

--
Maszyna ruszyła. Najpierw zapaliły się jej lampy, zajaśniały obwody, zahuczały
prądy jak wodospady, zagrały sprzężenia, potem rozżarzyły się cewki, zawirowało
w niej, rozłomotało się, zadudniło i tak szedł na całą równinę hałas, aż Trurl
pomyślał, że trzeba będzie sporządzić jej specjalny tłumik myślowy.

HF5BS

unread,
Jul 10, 2017, 8:43:49 AM7/10/17
to

Użytkownik "J.F." <jfox_x...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:596340aa$0$650$6578...@news.neostrada.pl...
>>Chodziło mi o to m.in., aby taki blok lampek, nie był narażony na
>>destrukcję mechaniczną z powodu delikatności, naprężenia, takie tam, bo
>>przespacerowała się po nim muszka owocówka.
>
> Normalnie nie sa - wszak banka musi wytrzymac cisnienie atmosferyczne, o
> ono spore jest.
>
> Ale po odpowiednim podgrzaniu szklo mieknie ;-)

I tego mięknięcia się jednak nieco obawiam.

HF5BS

unread,
Jul 10, 2017, 8:54:08 AM7/10/17
to

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <ja...@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości
news:slrnom6l7r...@falcon.lasek.waw.pl...
...
> Technika lampowa oznacza w ogóle całkiem inne podejście. Elektronik
> półprzewodnikowy jest przyzwyczajony do tego, że wciąż kombinuje
> układ z takich samych klocków, z tranzystorów. Lampowy miał więcej

No tam kilku coś dodało i chyba nawet zadziałało...

> swobody. Wymyślał nie układ, lecz przyrząd. Wcale nie musiało się
> to ograniczać do dodania fafnastej siatki do lampy w szklanej bańce.

Przemodelować tradycyjny układ np. do innych proporcji odległości, kształtu
elektrod, czy choćby spraw związanych z temperaturą?
To i tranzystory też coś tam się robi, jedne mesa, inne jakieś ostrzowe,
polowe, izolowana bramka, IGBT...
Ale fakt, mniej to kombinowalne, niż lampki.

> Oczywiście mam na myśli nie amatorów, lecz takich, za którymi stał
> przemysł. Stąd moje przypuszczenie, że gdyby to wszystko potrwło
> dłużej, to w komputerach zamiast lamp ECC82 by były jakieś myślotrony,
> w bardzo przebiegły sposób zaprojektowane przez ludzi z wyobraźnią.

I to bez komputerów!!
Ja to podobnie widzę. Tylko właśnie, wykonania nie umiem sobie jeszcze
wyobrazić.

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 10, 2017, 10:29:30 AM7/10/17
to
HF5BS pisze:

>> Wymyślał nie układ, lecz przyrząd. Wcale nie musiało się to
>> ograniczać do dodania fafnastej siatki do lampy w szklanej bańce.
>
> Przemodelować tradycyjny układ np. do innych proporcji odległości,
> kształtu elektrod, czy choćby spraw związanych z temperaturą?
> To i tranzystory też coś tam się robi, jedne mesa, inne jakieś
> ostrzowe, polowe, izolowana bramka, IGBT...

No więc właśnie nie chodzi o to, że projektowana fafnastoda ma lepiej
wzmacnać od tradycyjnej pentody. Chodzi o te lampy pamiętające,
zliczające, kodujące, tworzące złożone sygnały itd.

> Ale fakt, mniej to kombinowalne, niż lampki.

W technice półprzewodnikowej podobne kombinowanie jest gdy się chce
wymyślić mową komórke pamięci. Niby ma ona jakiś schemat zastępczy
z tranzystorów, ale jest to w zasadzie odrębny przyrząd. Z tym że
to się odbywa w ledwie paru miejscach na świecie. I dość nudne jest,
bo chodzi tylko o komórkę pamięci ewentualnie jakąś bramkę. I niewiele
więcej.

>> Oczywiście mam na myśli nie amatorów, lecz takich, za którymi stał
>> przemysł. Stąd moje przypuszczenie, że gdyby to wszystko potrwło
>> dłużej, to w komputerach zamiast lamp ECC82 by były jakieś myślotrony,
>> w bardzo przebiegły sposób zaprojektowane przez ludzi z wyobraźnią.
>
> I to bez komputerów!!
> Ja to podobnie widzę. Tylko właśnie, wykonania nie umiem sobie jeszcze
> wyobrazić.

Może dojdzie kiedyś do tego, że ktoś korzystając z programów modelujących
uruchomionych na klastrach obliczeniowych, zaprojektuje fikuśny myślotron
próżniowy.

--
Jarek

HF5BS

unread,
Jul 10, 2017, 3:17:44 PM7/10/17
to

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <ja...@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości
news:slrnom73q8...@falcon.lasek.waw.pl...
>> I to bez komputerów!!
>> Ja to podobnie widzę. Tylko właśnie, wykonania nie umiem sobie jeszcze
>> wyobrazić.
>
> Może dojdzie kiedyś do tego, że ktoś korzystając z programów modelujących
> uruchomionych na klastrach obliczeniowych, zaprojektuje fikuśny myślotron
> próżniowy.

No właśnie, ja pozytywnie widzę wspieranie się komputerami dla polepszenia
efektu działania, dość zabawnym przykładem są stare, 8-bitowe komputery, jak
np. C64, gdzie zarówno pisanie dema, czy nawet jego odpalenie, odbywa się na
komputerze PC, na PC w ogóle można napisać program i podstawić go
emulatorowi, a dopiero dopieszczony, odpalić na rzeczywistym Commodore. Jest
też szeroka gama urządzeń, które się do C64 podpina i np. uzyskujemy coś
jakby stację dysków, tylko, że w postaci modułu z kartą (u)SD, nazywa się
OIDP, SD2IEC.
Więc myślę, że kombinowanie takiej lampki, nie powinno być zbyt trudne, w
sensie wymyślenia działania.

Tomasz Szcześniak

unread,
Jul 11, 2017, 4:19:14 AM7/11/17
to
Dnia 08.07.2017 Jarosław Sokołowski <ja...@lasek.waw.pl> napisał/a:


> Tyratron na przykład.

Tyratrony są wolne. Czasów jonizacji i dejonizacji się nie przeszkodczy.
Ale była robiona logika na tyratornach.


> Przecież nie wymyślimy w jednej chwil tego, co normalnie jest wynikiem
> ewolucji w technice. Być może dałoby się opanować technikę napylania
> warstw przewodzących i izolujących, która pozwala na odizolowanie
> grzałki będącej pod katodą.

Emisja polowa. Jak zmniejszymy lampę do rozmiarów mikromentrowych to
natężenie pola nawet przy niewielkich napięciach wystarczy do
zaincjiowania emisji polowej. Do układów cyfrowych wystarczy.

Ale nadal to nie rozwiązuje problemu - tranzysotry MOS to bardzo dobre
przełączniki, włączone to prawie zwarcie, wyłączone rozwarcie, do tego
są komplementarne p-kanałowe. Dopóki nie opanujemy antymaterii nie
zrobimy lamp "PNP" i logikę trzeba robić w układach oporowych, które
są wolniejsze, zwłaszcza ze względu na kiepskość przełączników
lampowych.

Andrzej P. Wozniak

unread,
Jul 11, 2017, 5:52:17 AM7/11/17
to
Osoba podpisana jako HF5BS <hf...@t.pl>
w artykule <news:ojve8j$f36$1...@node2.news.atman.pl> pisze:

> Użytkownik "Andrzej P. Wozniak" <us...@poczta.onet.pl.invalid> napisał w
> wiadomości news:59629266$1$639$6578...@news.neostrada.pl...
>
>> Szkło NIE jest cieczą, jest to amorficzne ciało stałe. I nie jest to
>> kwestia definicji, tylko wiązań chemicznych. (...)
> Rozumiem i przyjmuję do wiadomości. (...)
> Kiedy, przy chłodzeniu z cieczy, nastepuje ten moment pstryk i staje się
> ciało stałe (i odwrotnie w drugą stronę)?

Jak napisałem, idealne szkło jest przeciwieństwem monokryształu.
Topnienie oznacza zerwanie wiązań. W monokrysztale sieć wiązań składa się
z identycznych wielokątów, więc energia zerwania każdego wiązania jest
identyczna, co przekłada się na ściśle określoną temperaturę topnienia.
Weź jednak pod uwagę dowolny polikrystaliczny stop (np. tak dobrze znaną
stal czy luty) i zaczynają się schody. W podręczniku do materiałoznawstwa
znajdziesz mnóstwo skomplikowanych wykresów przemian fazowych między różnymi
składnikami stali (perlit, cementyt itd.), informację o eutektykach
i stopach łatwotopliwych (np. lutach)…
Już w tym przypadku nie masz stałej temperatury topnienia, tylko różną
zależnie od proporcji różnych składników. A wyobraź sobie stal szklistą:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stal_szklista

> Skoro szkło jest tworzywem
> wieloskładnikowym,

Owszem, szkła metaliczne to też stopy. Nie ma mieszaniny - nie ma warunków
do powstawania wiązań o różnej energii.

> to nie przypuszczam, by wszystkie one miały
> jednakowe temperatury przejścia ze stanu stałego w ciekły, czy będzie
> jednorodne i moment przejścia, to będzie takie pstryk?

Przecież dobrze wiesz, że szkło mięknie, nie ma skokowej przemiany.
Różne wielokąty w sieci to różne energie wiązań i różna odpowiadająca
im temperatura. Przy podgrzewaniu najpierw puszczają najsłabsze wiązania,
co mięknięcie szkła upodabnia do podgrzewania wody z topniejącego lodu,
gdzie nawet w temperaturze powyżej zera pływają klastry cząsteczek
połączonych wiązaniami wodorowymi.

> I na koniec, tego muszę
> poszukać - czy ktoś próbował zagotować roztopione szkło i uzyskać z
> niego parę? A następnie np. parę tę przechładzać, skraplać, nawet może
> resublimować?

Szkło jest mieszaniną, zatem ciekłe szkło to roztwór. Gotowanie i skraplanie
w najlepszym razie będzie zbliżone do destylacji, może więc spowodować
rozdzielenie składników. Niewykluczone, że dojdzie do odparowania azeotropu,
jednak z powodu wysokiej temperatury możliwy jest też rozkład niektórych
składników – wtedy po skropleniu możesz nie otrzymać tej samej substancji,
a po zestaleniu zamiast szkła może być popiół.

> Pewną namiastką tego jest dla mnie pył piroklastyczny
> z wulkanu...

Pył piroklastyczny w uproszczeniu jest zawiesiną (zolem) fazy stałej w fazie
gazowej. Jest jak dym, a nie jak chmura czy większość aerozoli, która są
zawiesiną fazy ciekłej w fazie gazowej. W przypadku pyłu raczej nie dochodzi
do odparowania całej ciekłej skały, podstawą są zastygnięte krople
rozpylonej cieczy i popiół, czyli produkt spalania/rozkładu.

> A mnie chodzi o uzyskanie pyłu szklanego inaczej, niż przez
> mechaniczne miażdżenie.

W praktyce stosuje się co najmniej 3 rodzaje produktów - granulat szklany,
mikrokulki i mączkę szklaną. Wszystkie otrzymuje się ze stłuczki - jest
to znacznie tańsze niż pierwotny wytop szkła. W trakcie produkcji granulatu
i kulek i tak stosuje się wygrzewanie, aby odprężyć szkło, a przy produkcji
kulek dodatkowo zaokrąglanie termiczne (dalsze podgrzewanie do mięknięcia,
aby siły napięcia powierzchniowego uformowały idealne kulki). Może być
jeszcze kolejny etap – wygładzanie powierzchni, aby otrzymać kulki
refleksyjne (np. do farb odblaskowych).

Podobnie jak pył piroklastyczny otrzymuje się kulki ceramiczne. Rozpyla się
stopioną i rozgrzaną do temperatury ponad 2000 °C mieszaninę tlenków cyrkonu
i krzemu, a w rezultacie powstają kulki z krzemianu cyrkonu ZrSiO4 (znanego
też jako cyrkon). Produkcja droższa niż kulek szklanych, ale stosowane do
obróbki kuleczkowaniem zużywają się ponad 10 razy wolniej.

To jakiego pyłu i na co potrzebujesz?

>> I co właściwie chciałbyś zrobić
>> z materiałem podatnym na odkształcenia?
> Chodziło mi o to m.in., aby taki blok lampek, nie był narażony na
> destrukcję mechaniczną z powodu delikatności, naprężenia, takie tam, bo
> przespacerowała się po nim muszka owocówka.

A żarówki to pękały z tego powodu? Szkło jest bardzo kruche, kiedy
stygnie bardzo szybko, bo wtedy maleją szanse na równomierny rozkład
i wyeliminowanie najbardziej zdeformowanych wielokątów w sieci wiązań,
więc mogą sie pojawić duże naprężenia. Dlatego na skalę przemysłową
stosuje się odprężanie szkła:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Odpr%C4%99%C5%BCanie_szk%C5%82a
Poza tym dlaczego proponujesz układy bez obudowy?

> O... sobie pomyślałem... a co z mikrofonowaniem takich lampek? Żeby mi
> taka fałszywie nie przerzuciła między zerem a jedynką, bo teściowa bąka
> puściła.

A co ma być? Znowu się kłania pomijanie obudowy, a prócz tego rozwiązań
mechanicznych wewnątrz lampy. Dyskusja robi się mocno teoretyczna, bo nie
wiadomo, jak miałyby ostatecznie wyglądać "lampy cyfrowe" i czy analogowe
mikrofonowanie miałoby jakikolwiek wpływ. Nie wiadomo nawet, czy miałyby
bańki szklane (może byłaby to ceramiczna płytka z wgłębieniami przykryta
drugą płytką z elektrodami) i czy byłyby próżniowe.

HF5BS

unread,
Jul 11, 2017, 1:49:06 PM7/11/17
to

Użytkownik "Tomasz Szcześniak" <tszc...@elektrit.com> napisał w wiadomości
news:slrnom92fr....@tomek.dom...
> Dnia 08.07.2017 Jarosław Sokołowski <ja...@lasek.waw.pl> napisał/a:
>
>
>> Tyratron na przykład.
>
> Tyratrony są wolne. Czasów jonizacji i dejonizacji się nie przeszkodczy.
> Ale była robiona logika na tyratornach.

To miniaturyzujemy :)

> Emisja polowa. Jak zmniejszymy lampę do rozmiarów mikromentrowych to
> natężenie pola nawet przy niewielkich napięciach wystarczy do
> zaincjiowania emisji polowej. Do układów cyfrowych wystarczy.
>
> Ale nadal to nie rozwiązuje problemu - tranzysotry MOS to bardzo dobre
> przełączniki, włączone to prawie zwarcie, wyłączone rozwarcie, do tego
> są komplementarne p-kanałowe. Dopóki nie opanujemy antymaterii nie
> zrobimy lamp "PNP" i logikę trzeba robić w układach oporowych, które
> są wolniejsze, zwłaszcza ze względu na kiepskość przełączników
> lampowych.

Ale tak sobie pomyślałem, że środek, gdzie miąchają się wartości, no,
macierz komórek pamięci, to na nanolampach, małe bo dużo, a to, co na
szynie, jako wzmacniacz-bufor, bardziej dopieścić pod względem bliskości
przerwa-zwarcie, oraz obciążalności... I to mogło by sobie byc większe, bo i
tak tego mniej...
A np. nanoprzekaźniki...? W końcu głowice w najnowszych HDD są bardzo
malutkie. To przekaźnika się nie da? Tylko to nie będzie takie szybkie, jak
lampy, ale do jakichś banalnych układów może się nada? Czy my wszystko
musimy robić na oprogramowanych prockach?

Tomasz Szcześniak

unread,
Jul 11, 2017, 5:14:17 PM7/11/17
to
Dnia 11.07.2017 HF5BS <hf...@t.pl> napisał/a:

> Ale tak sobie pomyślałem, że środek, gdzie miąchają się wartości, no,
> macierz komórek pamięci, to na nanolampach, małe bo dużo, a to, co na
> szynie, jako wzmacniacz-bufor, bardziej dopieścić pod względem bliskości
> przerwa-zwarcie, oraz obciążalności... I to mogło by sobie byc większe, bo i
> tak tego mniej...

Ale taka nanolampka będzie miała prad liczony w nanoamperach. Oznacza to
dużą oporność obciążenia, czyli - duże stałe czasowe. Do tego oporność,
więc powrót do stanu wysokiego jest jeszcze wolniejszy, bo przez ten duży
opornik trzeba by naładować pojemności. Brak lamp "p-kanałowych" daje się
we znaki :) Nawet nonmetrowy tranzystor daje całkiem ładne zwarcie, a
p-kanałowy od góry ładnie i szybko ładuje pojemności.

> A np. nanoprzekaźniki...? W końcu głowice w najnowszych HDD są bardzo
> malutkie. To przekaźnika się nie da? Tylko to nie będzie takie szybkie, jak
> lampy, ale do jakichś banalnych układów może się nada? Czy my wszystko
> musimy robić na oprogramowanych prockach?

Nie, nie musimy, ale tak jest w sumie prościej i taniej. Produkujemy
kilkanaście uniwersalnych struktur zamiast pewnie kilkuset, do tego
układ końcowy to jedna mała, na ogół ta sama kostka zamiast X razy tyle.
0 new messages