W dniu 22.06.2023 o 13:59, Pan Jarosław Sokołowski pisze:
[...]
> Ja bym pozostał przy jednym: "w słabych warunkach". Nie ma dzisiaj
> sprzętu, który nie poradzi sobie z dynamiką, bo aż tak szumi.
Zakładam, że Autor ma, powiedzmy, co najmniej średnie warunki :-)
> Tu powstaje kolejne pytanie: czy ktoś chce słuchać muzyki, czy sprzętu?
> Ja przeważnie wolę to pierwsze, nie mam wytłumionego "pokoju odsłuchowego"
> w bunkrze pod ziemią
Wbrew pozorom wiedza z akustyki na bardzo elementarnym poziomie w
połączeniu z paroma prostymi sposobami pozwala na znaczne poprawienie
warunków odsłuchu.
Sprzedam jeden z tych sposobów. Podłączamy generator do wzmacniacza,
ustawiamy znaczny poziom głośności (bez przesady, nie chodzi o to, aby
ogłuchnąć) i powoli zwiększamy częstotliwośc od 20Hz do kiloherca (wyżej
nie ma sensu, a jeszcze wyżej może spowodować farewell z głośnikami
wysokotonowymi). Zdumiewające, ile różnych cudactw rezonuje produkując
zjadliwe jazgotanie. W czasie odsłuchu nie ma szans na lokalizację, a tu
bez trudu wyłapiesz witrażowe szybki w drzwiach, wypalony tea-light
pozostawiony w świeczniku (cudowny zakłócacz) czy rozlatujący się statyw
na nuty schowany za głośnikiem.
No dobrze, drugi. W miejscu kolumny postaw nagą żarówkę, usiądź w
miejscu odsłuchu i popatrz na odbicia światła. Tam gdzie są odblaski,
trzeba wstawić coś pochłaniającego dźwięk. Makatkę na ścianie, dywanik
na podłodze...
Oczywiście wywalamy wszystkie cykające mechanizmy zegarowe itp.
Koszta minimalne, pół dnia zabawy a efekt zdumiewająco dobry. Zdumiewająco.
Paweł