> Odpuść sobie reanimację agregatu, w warunkach amatorskich szkoda zabawy,
> a i efekt nieznany, ale na pewno krótkotrwały. O ile sam odkurzacz i
> osprzęt w porządku, łatwiej dopasować nowy agregat.
>
dziekuje wszystkim, ale chwilowo się poddałem. jak już pisałem, zabrałem
sie za to, bo jawnie łożysko umarło i jedna ze szczotek.
Tak wiec szczota nowa, wirnik czysty, zmierzony omomierzem prądem stałym
- wszystko ok. na lamelkach komutetora jest przejście brak zwarcia.
Spalone wirniki widywałem w wiertarkach z tesco. czarne uzwojenia,
spalony lakier na przewodach... Ten w odkurzaczu czyściutki - jak z
fabryki. zakurzony tylko był. jak go przedmuchałem - świeci się, żywy
miedziany kolor. stojan - jeśli to w ogóle można nazwać stojanem -
kawałek metalu i dwa uzwojenia - tak samo czysty, miedziany - zero
czarnego. kondenstator - na wszelki wypadek wlutowałem inny - brak
zmian. jak sie silnik odpali kręci mocno, startuje od kopa, ale jest
takie... dudnienie? tak jakby coś stukało, albo jakby przy każdym
obrocie był odłączany od zasilania i załączany - coś właśnie jakby jedna
sekcja komutatora nie wytwarzała "siły" Czyżby dopiero przy 230V dawało
sie zauważyć zwarcie?
Ja akurat mam zelmera i nie kupię innego, ale tamten zombie obsługiwał
jeden chodnik w mieszkaniu w panelach. jego minimalizm był na miejscu.
Druga sprawa, najwiecej można sie nauczyć na takich sekcjach zwłok :)
ToMasz
jeszcze raz Dziekuje wszystkim