Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <
ja...@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości
news:slrnplci3t...@falcon.lasek.waw.pl...
> Apple po prostu kupiło projekt, to znaczy zapłaciło, by mogło przykleić
> na to swoje logo, ale (wyjątkowo) nie spieprzyło całości. To wszystko
> stało się krótko po tym, jak jeden śmieszny koleś na pl.comp.advocacy
> (chyba wiadomo który), długo dowodził jak to w linuksie nie działa żadna
> druarka, za to w maku wystarczy włożyc kabelek. To było oczywiście jawne
> kłamstwo (trzymam się poetyki wyżej wzmiankowanego) -- z tym badziewiem,
Wiesz Jarku, to bajeczki były w stylu nawiedzony erotoman-linuksiarz
(podobny do gawędziarza), gdzie a. W Windows, niezależnie od tego, jak dobry
i sprawny byłby sprzęt, jak mocny, jak szybki dysk, jak wiele pamięci, jak
starannie położony, to jakikolwiek program zaraz wywali się co najmniej 3-4
razy na godzinę, jeśli nie częściej. Niebieskich ekranów już zaprzestano
liczyć, a jak ktoś mówi, ze mu się nie wywala, to łże, kłamie, pierdoli
bzdury, plecie androny (...taki andron jest podobny do koszyka... (C)
J.Brzechwa) i w ogóle, mija się z prawdą. Tymczasem b. w Linuksie,
niezależnie od słabości (np. 386) sprzętu, jak mało RAM, jak to wszystko
powolne, przetaktowane, niesprawne, itd., można zapuścić dowolnie wiele
programów, np. kompilacja jajka, drukowanie foto na laserze w najwyższej
rozdzielczości, empecze w wersji pro, ripowanie CD minimum 60x i będzie 60
trzymało niezależnie od porysowania płyty i nie zwróci błędu, a winda zwróci
zawsze, do tych wszystkich spraw w pełni wydajny serwer dla połowy kraju,
gdzie żaden z programów działając, nie przycina drugiego, SETI@HOME / BOINC
liczy paczkę szybciej, niż w pół sekundy (bo przecież to linux), nie włamie
się nikt mimo braku zabezpieczeń, bo przecież linux jest iberales, a na
windę włamie się nawet dziecko z przedszkola... itd., itp., niezależnie od
ilości ogniomurków i antywirusów.
--
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?