Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Lampa owadobójcza (pomoc)

322 views
Skip to first unread message

Paweł Kasztelan

unread,
Sep 19, 2015, 3:01:58 PM9/19/15
to
Witajcie.
Na początek wyjaśniam że nie jestem elektronikiem więc wybaczcie
niewiedzę.
Mam uszkodzoną lampę owadobójczą. Wydawało mi się że przepaliła się
chyba cewka(Dławik) ale po wymianie na 5.6uH lampa chyba dalej nie
działa.
Bałem się zmierzyć miernikiem napięcie jakie występuje na "siatce".
A komara nie uświadczysz kiedy jest potrzebny :)
Wydaje mi się że powinno być na siatce wytworzone wysokie napięcie ale
nie jestem pewien czy tak ma działać ten układ.
Może ma on obniżać napięcie tak do ~100V

Jeśli mogli byście wytłumaczyć jak powinien działać ten układ był bym
wdzięczny.

http://zapodaj.net/6df4aaf20dd25.jpg.html

http://zapodaj.net/cfeb29658e700.jpg.html

http://zapodaj.net/081e84da75a8a.jpg.html

http://zapodaj.net/67da0ad7762d8.jpg.html

Pozdrawiam. Paweł Kasztelan.

dolczak

unread,
Sep 19, 2015, 3:59:26 PM9/19/15
to
W dniu 2015-09-19 o 21:02, Paweł Kasztelan pisze:
podwajacz czy nawet potrajacz napięcia...

Robert Wańkowski

unread,
Sep 19, 2015, 4:24:59 PM9/19/15
to
W dniu 2015-09-19 o 21:59, dolczak pisze:
> Mam uszkodzoną lampę owadobójczą.
Jak bardzo?
Świeci? Czy tylko nie wali piorunami?

Robert

Gof

unread,
Sep 19, 2015, 8:20:41 PM9/19/15
to
Paweł Kasztelan <Pkasztstop...@gmail.com> wrote:

> Mam uszkodzoną lampę owadobójczą.

Ja tez. Bo niby swieci i niby generuje, ale mendy ja ignoruja i gryza
mnie. U Ciebie ta lampa, dopoki dzialala, sprawdzala sie?

> chyba cewka(Dławik) ale po wymianie na 5.6uH lampa chyba dalej nie
> działa.

Skad wiesz ze nie dziala?

Jesli na zdjeciach jest jeszcze przed wylutowaniem, to tak - jest to
dlawik.

> Bałem się zmierzyć miernikiem napięcie jakie występuje na "siatce".

Slusznie :) Chociaz na zakresie do 1kV DC powinno sie udac.

> A komara nie uświadczysz kiedy jest potrzebny :)

Nie potrzebujesz komara. Wez dlugi, izolowany srubokret i zrob zwarcie
miedzy drutami siatki. Nic jej nie bedzie, komar tez robi tam zwarcie.
Tylko oczywiscie nie dotknij srubokreta reka - musi byc izolowany trzonek.

Poza tym zanim dotkniesz czegokolwiek po wylaczeniu tej lampy, tez zrob
zwarcie w taki sam sposob na kondensatorach w niej.

> Wydaje mi się że powinno być na siatce wytworzone wysokie napięcie ale
> nie jestem pewien czy tak ma działać ten układ.

Ma byc wysokie.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Powielacz_napi%C4%99cia

> http://zapodaj.net/67da0ad7762d8.jpg.html

Wyglada jak ta moja lampa z Lidla. Mowiac szczerze watpie, zeby komar sie
zlapal miedzy te dwie elektrody tej spirali... chcialem ja przerobic
(zagescic spirale), ale jakos wylecialo mi to z glowy.

--
"qui hic minxerit aut cacaverit, habeat deos superos et inferos iratos"
http://www.chmurka.net/

Jarosław Sokołowski

unread,
Sep 20, 2015, 1:30:00 AM9/20/15
to
Gof pisze:

>> Mam uszkodzoną lampę owadobójczą.
>
> Ja tez. Bo niby swieci i niby generuje, ale mendy ja ignoruja i gryza
> mnie. U Ciebie ta lampa, dopoki dzialala, sprawdzala sie?

Bo to nie jest na mendy. Najbardziej jest na muszki i na ćmy, które
pchają się do światła. Na komary jest wtedy, gdy zamiast lampy da
się generator dwutlenku węgla, może być drożdżowy. Wzbogacenie tego
ekstraktem ze skarpetek może poprawić skuteczność wabienia.

Jarek

--
Patrzy -- a tu mała menda, | gdy wtem menda nieszczęśliwa
co po jajach mu się szwenda. | ludzkim głosem się odzywa:
Głuptak już rozpinał gacie, | Czemu pragniesz mojej zguby?
by ją otruć w sublimacie, | Nie zabijaj chłopcze luby.

Paweł Kasztelan

unread,
Sep 20, 2015, 5:22:34 AM9/20/15
to
W dniu 2015-09-20 o 02:18, Gof pisze:
> Paweł Kasztelan <Pkasztstop...@gmail.com> wrote:
>
>> Mam uszkodzoną lampę owadobójczą.
>
> Ja tez. Bo niby swieci i niby generuje, ale mendy ja ignoruja i gryza
> mnie. U Ciebie ta lampa, dopoki dzialala, sprawdzala sie?

Siatka była cała zapaćkana owadami więc chyba działała.
Możliwe że duża ilość tych owadów spowodowała uszkodzenie.
>
>> chyba cewka(Dławik) ale po wymianie na 5.6uH lampa chyba dalej nie
>> działa.
>
> Skad wiesz ze nie dziala?

Zauważyłem chmarę owadów którym się nic nie dzieje pomimo tego
że obijają się o "siatkę".
>
> Jesli na zdjeciach jest jeszcze przed wylutowaniem, to tak - jest to
> dlawik.

Nie. Wcześniej było to:
http://zapodaj.net/27eaea90c5628.jpg.html

lampa aparatu zmienia kolory ale mi się wydaje że widzę tam: zielony,
szary, złoty, brązowy.
Ale nie jestem pewien. I ponieważ nie działa to może powinna być jakaś
inna wartość tego dławika. Nie wiem jak to policzyć a nie znam nawet
orientacyjnie wielkości jaką powinien mieć ten dławik.
Jest spalony "nie ma przez niego przejścia".


>
> Ma byc wysokie.
>
> https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Powielacz_napi%C4%99cia
>
>> http://zapodaj.net/67da0ad7762d8.jpg.html
>
> Wyglada jak ta moja lampa z Lidla. Mowiac szczerze watpie, zeby komar sie
> zlapal miedzy te dwie elektrody tej spirali... chcialem ja przerobic
> (zagescic spirale), ale jakos wylecialo mi to z glowy.
>
Działała. Jak pisałem była pełna :)

PiteR

unread,
Sep 20, 2015, 6:26:51 AM9/20/15
to
Paweł Kasztelan pisze tak:

> Nie. Wcześniej było to:
> http://zapodaj.net/27eaea90c5628.jpg.html

to jest rezystor


> lampa aparatu zmienia kolory ale mi się wydaje że widzę tam:
> zielony, szary, złoty, brązowy.
> Ale nie jestem pewien. I ponieważ nie działa to może powinna być
> jakaś inna wartość tego dławika. Nie wiem jak to policzyć a nie
> znam nawet orientacyjnie wielkości jaką powinien mieć ten dławik.
> Jest spalony "nie ma przez niego przejścia".

teraz dławik zwiera wyjscie więc nie działa

--
Piter

Let me see your war face.

PiteR

unread,
Sep 20, 2015, 6:52:06 AM9/20/15
to
PiteR pisze tak:
tu widać nadruk pod elementem

http://piterpro.private.pl/img/pcb_symbol_pod.jpg



Czy za zielonym kondensatorem nie ma czasem L2

Lamp1 Lamp2

Paweł Kasztelan

unread,
Sep 20, 2015, 7:35:53 AM9/20/15
to
W dniu 2015-09-20 o 12:26, PiteR pisze:
Właśnie tego nie byłem pewien :)
Trudno rozpoznać jak nie zna się zasady działania układu.
Dałem dwa 20R równolegle bo nie mam rezystora 5.8R
Więc jest 10R ale nic to nie dało. Nadal nie działa.
Mogę dodać trzeci to będzie 6.67R ale czy to coś zmieni to nie wiem.

Pozdr.

Paweł Kasztelan

unread,
Sep 20, 2015, 7:37:46 AM9/20/15
to
W dniu 2015-09-20 o 12:52, PiteR pisze:
Tak. Zielony kondensator i rezystor R1 są od obwodu zasilania
lampy UV.


Paweł Pawłowicz

unread,
Sep 20, 2015, 8:30:56 AM9/20/15
to
W dniu 2015-09-20 o 13:35, Paweł Kasztelan pisze:
Opornik ma złoty pasek tolerancji, należy więc do szeregu E24 o
pięcioprocentowej tolerancji. W tym szeregu nie ma wartości 5.8,
prawdopodobnie drugi pasek był niebieski, co odpowiada wartości 5.6.
Możliwe też, że pierwszy był niebieski, a drugi szary, wtedy mamy 6.8.
W tym układzie oporność nie musi być dokładnie dobrana, nie ma
znaczenia, czy wstawisz 5.6, czy nawet 10.
Sprawdź kondensatory, czy któryś nie jest zwarty, sprawdź też diody, czy
ciągle jeszcze są diodami :-)

P.P.

PiteR

unread,
Sep 20, 2015, 8:31:18 AM9/20/15
to
Paweł Kasztelan pisze tak:
ależ wodzu :)

daj 680 kilo omów albo jak nie zaskoczy to sprawdź 68 kilo omów

diody sprawdź też czy jeszcze żyją

PiteR

unread,
Sep 20, 2015, 8:48:03 AM9/20/15
to
PiteR pisze tak:


>>>> lampa aparatu zmienia kolory ale mi się wydaje że widzę tam:
>>>> zielony, szary, złoty, brązowy.
>>>> Ale nie jestem pewien. I ponieważ nie działa to może powinna być
>>>> jakaś inna wartość tego dławika. Nie wiem jak to policzyć a nie
>>>> znam nawet orientacyjnie wielkości jaką powinien mieć ten dławik.
>>>> Jest spalony "nie ma przez niego przejścia".
>>>
>>> teraz dławik zwiera wyjscie więc nie działa
>>>
>> Właśnie tego nie byłem pewien :)
>> Trudno rozpoznać jak nie zna się zasady działania układu.
>> Dałem dwa 20R równolegle bo nie mam rezystora 5.8R
>> Więc jest 10R ale nic to nie dało. Nadal nie działa.
>> Mogę dodać trzeci to będzie 6.67R ale czy to coś zmieni to nie wiem.
>
>
> ależ wodzu :)
>
> daj 680 kilo omów albo jak nie zaskoczy to sprawdź 68 kilo omów
>
> diody sprawdź też czy jeszcze żyją



acha uważaj bo tam może być ze 1100 woltów na wyjściu na siatkę

(c)RaSz

unread,
Sep 20, 2015, 12:14:26 PM9/20/15
to
Użytkownik "Gof" <g...@somewhere.invalid> napisał w
news:gof.pme.1...@news.chmurka.net ...
:
: Paweł Kasztelan <Pkasztstop...@gmail.com> wrote:
:
: > Mam uszkodzoną lampę owadobójczą.
:
: Ja tez. Bo niby swieci i niby generuje, ale mendy ja ignoruja i gryza
: mnie. U Ciebie ta lampa, dopoki dzialala, sprawdzala sie?
:



Też miałem, używałem, i... przestałem. Oceniając na oko, to jej (malejąca z
czasem) skuteczność oscylowała wokół 25 procent. Czyli gdy w pokoju latało
wieczorem 8 komarów, to do rana usmażyły się gdzieś ze dwa, góra połowa, a
reszta nadal uniemożliwiała spokojne zaśnięcie. Czy wam robi jakąś zauważalną
różnicę: ukąszenie ośmio~, czy 10-krotne?


Drugim powodem było szybkie zużywanie się lampy (świetlówki) mającej być
wabikiem, co w połączeniu z dość zawyżoną (jak na mój gust) jej ceną - było
mocno denerwujące. Świeciła prawidłowo chyba circa 2 miesiące, a potem na
końcach zaczynała zmieniać barwę, i widać było, że towarzyszące elektrodzie
elementy żarowe - są stale pod napięciem, czego nie było, gdy świetlówka była
nowa. No a jej ultra-fioletowość z wolna wyraźnie słabła, a w ślad za tym też i
skuteczność (gdzieś-tak do owych 25%)...


:
: > Bałem się zmierzyć miernikiem napięcie jakie występuje na "siatce".
:
: Slusznie :) Chociaz na zakresie do 1kV DC powinno sie udac.
:


Hej, Gof! Piszesz: "powinno się udać". A co będzie, gdy się... *nie* uda?! Czyli
gdy operator miernika jednak dostanie po łapach? Zabić nie powinno, ale... Ale
gdy ktoś ma (dajmy na to) rozrusznik serca, albo w ogóle problemy z "pompką", to
szok elektryczny może go... "uziemić", wiesz: tak na amen. Dlatego lepiej jednak
w takich razach nie sugeruj, gdy nie masz pewności: na ile "powinno".

Zabić oczywiście "nie powinno" (raczej!), bo choć napięcie wysokie (i to chyba
jeszcze *ponad* 1 kV?), to prąd (amperaż) niski: jest on zapodawany z
kondensatora, a nie bezpośrednio z transformatora, więc jego "porcja" jest
limitowana. No i zwarcie, czy to przez owada, czy nawet metalem (śrubokrętem) -
nie powoduje żadnych uszkodzeń układu.

:
: > A komara nie uświadczysz kiedy jest potrzebny :)
:
: Nie potrzebujesz komara. Wez dlugi, izolowany srubokret i zrob zwarcie
: miedzy drutami siatki. Nic jej nie bedzie, komar tez robi tam zwarcie.
: Tylko oczywiscie nie dotknij srubokreta reka - musi byc izolowany trzonek.
:


No a owa izolacja trzonka powinna być jednak na jakieś kilowolty, a nie na te
marne ćwierć kV...


:
: Wyglada jak ta moja lampa z Lidla. Mowiac szczerze watpie, zeby komar sie
: zlapal miedzy te dwie elektrody tej spirali... chcialem ja przerobic
: (zagescic spirale), ale jakos wylecialo mi to z glowy.
:


Spirale zagęścić byłoby dość trudno, wszak ich separacja wymaga oparcia nawojów
na profilowanych słupkach, no a te mają karby oddalone dokładnie o tyle, by
uzyskać zadaną przez konstruktora odległość drutów. Musiałbyś mieć gęściejsze
karby, czyli zrobić sam nowe kształtki-izolatory.


Natomiast wg mnie ulepszenia zdecydowanie wymaga zasilanie świetlówki UV. A
dokładniej modułu odpowiedzialnego za ich żarzenie: patrz opis dysfunkcji tegoż
zamieszczony wcześniej. No może już w nowszych lampkach to poprawiono, ale w
mojej, dawno temu kupionej - zapłon świetlówki nie wyłączał żarzenia nawet
wtedy, gdy już ona "zaskoczyła". Jeśli w nowszych konstrukcjach, takich, jakie
Wy używacie, ten problem rozwiązano - dajcie znać, koniecznie! To może zdecyduję
się na zakup...


--
Nie oczekuj, iż rząd uzna, że warto wesprzeć także i Ciebie. Są w tym "porządku
dziobania" ludzie, na których rządowym decydentom - zależy ZNACZNIE bardziej.
A dlaczego? Bo umieją się odpowiednio... "odwdzięczyć"! Tylko niesterowany,
w pełni WOLNY rynek - jest transparentny, uczciwy, bezstronny i nieprzekupny!

Paweł Kasztelan

unread,
Sep 20, 2015, 12:54:11 PM9/20/15
to
W dniu 2015-09-20 o 14:48, PiteR pisze:
Bardzo dziękuję wszystkim za pomoc.

Dałem rez 510k i wszystko śmiga.
Zmylił mnie ten opis na płytce" L1 "
Z mojego odczytania kolorów też wychodziło mi 5,8uH albo 5R8
teraz wiem że to jest rezystor który ma rozładować kondensatory po
odłączeniu lampy.

Pozdrawiam i dziękuję.
Paweł Kasztelan.

Dariusz Dorochowicz

unread,
Sep 20, 2015, 1:14:39 PM9/20/15
to
W dniu 2015-09-20 o 18:13, (c)RaSz pisze:

> Drugim powodem było szybkie zużywanie się lampy (świetlówki) mającej być
> wabikiem, co w połączeniu z dość zawyżoną (jak na mój gust) jej ceną - było
> mocno denerwujące. Świeciła prawidłowo chyba circa 2 miesiące, a potem na
> końcach zaczynała zmieniać barwę, i widać było, że towarzyszące elektrodzie
> elementy żarowe - są stale pod napięciem, czego nie było, gdy świetlówka była
> nowa. No a jej ultra-fioletowość z wolna wyraźnie słabła, a w ślad za tym też i
> skuteczność (gdzieś-tak do owych 25%)...

No to kiepski układ albo kiepska lampa... Z tym, że z czasem to nie ma
siły - musi się w końcu zużyć.
U mnie najlepiej działa lampa z rurą Philipsa z napisem Actinic(na
rurze) kupiona parę lat temu - tłukła wszytko co latało w okolicy. Po
wymianie na zwykłą "czarną" UV - prawie wcale.
Inne kupione później, jeszcze z napisamie "Actinic" na rurach, ale już
nie Philipsa - gorzej, ale jeszcze całkiem znośnie.
Kupiona w tym roku - coś tam ubije czasem, ale kiepściuchno to wygląda.
A teraz kup krótką rurę Philipsa "Actinic".

Pozdrawiam

DD

Paweł Kasztelan

unread,
Sep 20, 2015, 1:38:11 PM9/20/15
to
W dniu 2015-09-20 o 18:13, (c)RaSz pisze:

> Drugim powodem było szybkie zużywanie się lampy (świetlówki) mającej być
> wabikiem, co w połączeniu z dość zawyżoną (jak na mój gust) jej ceną - było
> mocno denerwujące. Świeciła prawidłowo chyba circa 2 miesiące, a potem na
> końcach zaczynała zmieniać barwę, i widać było, że towarzyszące elektrodzie
> elementy żarowe - są stale pod napięciem, czego nie było, gdy świetlówka była
> nowa. No a jej ultra-fioletowość z wolna wyraźnie słabła, a w ślad za tym też i
> skuteczność (gdzieś-tak do owych 25%)...
Lampa kosztowała chyba coś około 30zł a świetlówki widzę do niej po 8zł

>
>
> :
> : > Bałem się zmierzyć miernikiem napięcie jakie występuje na "siatce".
> :
> : Slusznie :) Chociaz na zakresie do 1kV DC powinno sie udac.
> :
>
Szkoda mi było miernika :)
Już kiedyś naprawiałem monitor. Monitor działa ale miernik mam nowy :)

>
>
> Natomiast wg mnie ulepszenia zdecydowanie wymaga zasilanie świetlówki UV. A
> dokładniej modułu odpowiedzialnego za ich żarzenie: patrz opis dysfunkcji tegoż
> zamieszczony wcześniej. No może już w nowszych lampkach to poprawiono, ale w
> mojej, dawno temu kupionej - zapłon świetlówki nie wyłączał żarzenia nawet
> wtedy, gdy już ona "zaskoczyła". Jeśli w nowszych konstrukcjach, takich, jakie
> Wy używacie, ten problem rozwiązano - dajcie znać, koniecznie! To może zdecyduję
> się na zakup...
>
>
Lampa taka:
http://domowauprawa.pl/product-pol-1159-Lampa-owadobojcza-4W.html
Swietlówka w niej taka:
http://www.sportmaxx.pl/product-pol-2406-SWIETLOWKA-UV-4W-DO-LAMP-OWADOBOJCZYCH-STP-BY4W.html

W zasilaniu lampy jest tylko jeden rezystor i jeden kondensator.

Ale jeśli chodzi o wabienie komarów to warto wypróbować to co radził
Jarosław Sokołowski. Słyszałem że dwutlenek węgla się sprawdza.
Tylko jakoś jak są komary to nie mam drożdży :)

Pozdrawiam.PK.

ACMM-033

unread,
Sep 20, 2015, 3:28:34 PM9/20/15
to

Użytkownik " (c)RaSz" <NO_SPAM...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:55fedb3b$0$617$6578...@news.neostrada.pl...
(komary)
>... Czy wam robi jakąś zauważalną
> różnicę: ukąszenie ośmio~, czy 10-krotne?

Mam 25% więcej, bądź 20% mniej, zależnie od ktorej wartosci zacznę,
drapania...

--
Telespamerzy:
814605413 222768000 616285002 845383900 224093185 896510439 896126048
222478125 222478457 814605444 717857100 222478205 616279900 222478190

(c)RaSz

unread,
Sep 20, 2015, 3:44:26 PM9/20/15
to
Użytkownik "Paweł Kasztelan" <Pkasztstop...@gmail.com> napisał w
news:mtmqu3$1e2$1...@node1.news.atman.pl ...
: > (...)
: Lampa kosztowała chyba coś około 30zł a świetlówki widzę do niej po 8zł
:


Pod wskazanym przez Ciebie (dalej) linkiem cena lampy to 59 zeta, a świetlówki 9
plus koszty wysyłki...


: > :
: > : > Bałem się zmierzyć miernikiem napięcie jakie występuje na "siatce".
: > :
: > : Slusznie :) Chociaz na zakresie do 1kV DC powinno sie udac.
: > :
: >
: Szkoda mi było miernika :)
: Już kiedyś naprawiałem monitor. Monitor działa ale miernik mam nowy :)
:


Miernik to drobiażdżek, ale gdyby Ci rąbnęła "pikawa", to nowej byś mógł "nie
zafasować" na czas. No a co do mierników, to szczególnie w przypadku taniuchnej
chińszczyzny mierzenia jakichś napięć kilowoltowych bym raczej nie zaryzykował.
Nawet gdyby na cyferblacie miały taki zakres. Może ichni inżynierowie znają się
na projektowaniu, ale fabrykant, licząc same tylko zyski, mógł trochę
zaoszczędzić na tym, czy innym materiale, izolacji, czy też innym elemencie, no
i - żegnaj Ziemio, witaj święty Piotrze!

A takie ćwierć kilowolta to mnie popieściło w życiu już tyle razy, że przestałem
zwracać uwagę. I po każdej takiej przygodzie (fakt, dość... niemiłej)
zastanawiałem się, jak to jest, że słychać o wypadkach *śmiertelnych*! -
porażenia napięciem sieciowym?



: >
: >
: Lampa taka:
:


No i nie pasi. Moja lampa, już nie tylko "wiekowa", ale i z minionego...
tysiąclecia! - ma inną "rurkę". Taką prawie, jak te wielkowymiarowe, czyli że na
obu końcach są po dwa sztyfciki. No i gdy lampa ma zastartować, to pomiędzy
sztyfcikami jest za-podawane "napięcie żarzenia", które *powinno* zostać
odcięte, gdy w rurze pojawi się plazma, i przez nią popłynie strumień ładunków.
Ale prymitywny system zasilania (naprawdę tylko tyle tam siedzi?) powoduje, że
całkiem zbędne już żarzenie jest utrzymywane - co dramatycznie skraca żywotność
świetlówki.

Ciekawe, ale onegdaj poszczególne składniki (każdego) "świetlówkowego" układu -
były rozdzielone: osobno dławik, osobno starter (taki mały cylinderek), i
całkiem niezależnie - rura z gazem szlachetnym. A teraz i dławik, i starter są
skompaktowane *wewnątrz* rury, a i tak: całość jest tańsza, niż dawna "goła"
świetlówka, bez dodatkowego nadzienia. Pewnie za sprawą zmiany taryf
podatkowych.



--


Socjaliści, jak wiadomo, swój program kierują do tych, którzy czują się
pokrzywdzeni, i wyzyskiwani. Kiedy więc socjaliści są u władzy - tak
troskliwie dbają o swój elektorat, że i pokrzywdzonych,
i wyzyskiwanych... przybywa!

Sebastian Biały

unread,
Sep 20, 2015, 4:24:16 PM9/20/15
to
On 2015-09-20 07:29, Jarosław Sokołowski wrote:
> ekstraktem ze skarpetek może poprawić skuteczność wabienia.

Ehem, a jakieś szczegóły ;) ?

ACMM-033

unread,
Sep 20, 2015, 4:57:12 PM9/20/15
to

Użytkownik "Sebastian Biały" <he...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:mtn4lg$bno$1...@node1.news.atman.pl...
> On 2015-09-20 07:29, Jarosław Sokołowski wrote:
>> ekstraktem ze skarpetek może poprawić skuteczność wabienia.
>
> Ehem, a jakieś szczegóły ;) ?

Komarzyce lubią, jak im capi pot niektórych ludzi :) A skarpetki często
bywają przepocone :)
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,396363,komary-przyciaga-atrakcyjna-won-niektorych-ludzi-a-nie-slodka-krew.html

RoMan Mandziejewicz

unread,
Sep 20, 2015, 4:59:04 PM9/20/15
to
Hello Sebastian,

Sunday, September 20, 2015, 10:24:08 PM, you wrote:

>> ekstraktem ze skarpetek może poprawić skuteczność wabienia.
> Ehem, a jakieś szczegóły ;) ?

Chodzi o zapach potu. Komary kierują się poziomem CO2, gradientem
wzrostu wilgotności oraz potem.

--
Best regards,
RoMan
Nowa strona: http://www.elektronika.squadack.com (w budowie!)

Jarosław Sokołowski

unread,
Sep 20, 2015, 5:09:11 PM9/20/15
to
Pan Sebastian Biały napisał:

>> ekstraktem ze skarpetek może poprawić skuteczność wabienia.
>
> Ehem, a jakieś szczegóły ;) ?

Komary (Culex pipiens), a właściwie komarzyce, poruszają się zgodnie
z rosnącym gradientem stężenia CO2 w powietrzu. Podobny behawior zdaję
się przejawia też gatunek tzw. globociepców (Carbonarius paranoicus).
Innym czynnikiem determinjącym ruch owada w przestrzeni jest zapach
potu gatunku ssaka, który upodobał sobie gatunek, plemię bądź rasa
komara. Wywar ze skarpetek (Extr. onuci) jest dobrym źródłem czynnika
wabiącego.

Jarek

--
Komar, komar -- chuda mucha,
komar, komar -- ma pół brzucha.
Bzzzy, komarze, bzzzy,
jesteś bardzo zły!

__Maciek

unread,
Sep 20, 2015, 8:20:34 PM9/20/15
to
Sun, 20 Sep 2015 23:09:01 +0200 Jarosław Sokołowski
<ja...@lasek.waw.pl> napisał:

>Extr. onuci

ROTFL

Maciek

unread,
Sep 21, 2015, 5:00:02 AM9/21/15
to
Użytkownik (c)RaSz napisał:

> A takie ćwierć kilowolta to mnie popieściło w życiu już tyle razy, że przestałem
> zwracać uwagę. I po każdej takiej przygodzie (fakt, dość... niemiłej)
> zastanawiałem się, jak to jest, że słychać o wypadkach *śmiertelnych*! -
> porażenia napięciem sieciowym?
>

Boś złapał na krótko i oderwałeś się. Gdyby skurcz mięśni przytrzymał
Cię, to już byś tu nie pisał. Wystarczyło, że np. miałeś suche ręce
(wyższy opór), przewód dotknąłeś wierzchem dłoni a nie wnętrzem itp.
Poza tym porażenie napięciem jak napięciem - to przepływ prądu zabija,
zatrzymując akcję serca (ewentualnie powodując migotanie) lub
uszkadzając inne narządy, np. termicznie.
Dla niektórych to może być zaskakujące ale czas i miejsce przepływu
prądu są bardzo ważne. Dziecko połknęło bateryjkę litową o średnicy 20
mm i grubości 2mm. Zwykła, typowa piguła. Lekarz nie chciał dzieciaka
kroić, bo myślał że sama wyjdzie naturalną drogą. Niestety bateria
utkwiła na zwieraczu żołądka. Kwaśne środowisko i 3V napięcia na małej
odległości, pozwoliło na przepływ prądu uszkadzającego tkanki na tyle
skutecznie, że doszło do perforacji pobliskiej tętnicy. Krwotok i
śmierć. Gdyby się przesuwała, to nie byłoby problemu. Nie, to nie był
efekt wycieku elektrolitu, tylko zwyczajna, brutalna elektroliza tkanek.
Tak przynajmniej mi to przedstawiono na szkoleniu a dopytywałem co
prędzej zostało przeżarte.
Widocznie takie przypadki są na tyle częste, że na kupionej przeze mnie
bateryjce Duracella już jest naklejka na części minusowej, zakrywająca
zarówno ją, jak i uszczelkę. Ma nadrukowane przekreślone dziecko i
informację o zagrożeniu w razie połknięcia. Gdyby chodziło o ostrzeżenie
przed zadławieniem, to prościej by było nakleić ją na części plusowej.

Maciek

unread,
Sep 21, 2015, 5:08:22 AM9/21/15
to
Użytkownik (c)RaSz napisał:

>
> No a owa izolacja trzonka powinna być jednak na jakieś kilowolty, a nie na te
> marne ćwierć kV...
>

Izolacja ma wytrzymałość podawaną dla uchwytu tuż przy metalowej części.
Zwykle 500V. Wysokie napięcie w TV sprawdzało się dużym śrubokrętem,
trzymanym za sam koniec rączki, tak aby tego plastiku po drodze było
bardzo dużo.

Gof

unread,
Sep 21, 2015, 5:17:48 AM9/21/15
to
Jarosław Sokołowski <ja...@lasek.waw.pl> wrote:

>> Ja tez. Bo niby swieci i niby generuje, ale mendy ja ignoruja i gryza
>> mnie. U Ciebie ta lampa, dopoki dzialala, sprawdzala sie?
>
> Bo to nie jest na mendy. Najbardziej jest na muszki i na ćmy, które
> pchają się do światła.

Muszki mi nie przeszkadzają... wszędzie reklamują to jako "na komary" :/

> Na komary jest wtedy, gdy zamiast lampy da się generator dwutlenku
> węgla, może być drożdżowy.

Miałem taki, stał przy uchylonym oknie (tym, którym wlatują komary). Przez
kilka miesięcy nie złapał się nawet jeden komar.

Gof

unread,
Sep 21, 2015, 5:24:11 AM9/21/15
to
Paweł Kasztelan <Pkasztstop...@gmail.com> wrote:

>> Skad wiesz ze nie dziala?
>
> Zauważyłem chmarę owadów którym się nic nie dzieje pomimo tego
> że obijają się o "siatkę".

No tak, to jest jakiś argument.

>> Jesli na zdjeciach jest jeszcze przed wylutowaniem, to tak - jest to
>> dlawik.
>
> Nie. Wcześniej było to:
> http://zapodaj.net/27eaea90c5628.jpg.html

To rezystor. Zielony-szary-brązowy to 580 ohm, nie ma takiej wartości w
szeregu. Może to nie zielony tylko niebieski (680 ohm, pasowałoby) lub
nie szary tylko... nie mogę dopasować po zdjęciu, nie pasuje mi do żadnego
koloru, który może tam być :(

Spróbuj tam wlutować 680 ohm.

Gof

unread,
Sep 21, 2015, 5:25:48 AM9/21/15
to
PiteR <em...@fauszywy.pl> wrote:

> daj 680 kilo omów albo jak nie zaskoczy to sprawdź 68 kilo omów

Czemu kilo? Ten trzeci pasek jest brązowy...

Gof

unread,
Sep 21, 2015, 5:26:27 AM9/21/15
to
PiteR <em...@fauszywy.pl> wrote:

> acha uważaj bo tam może być ze 1100 woltów na wyjściu na siatkę

I prawdopodobnie będzie naładowane nawet po wyciągnięciu wtyczki.
Koniecznie rozładuj kondensatory przed lutowaniem.

Gof

unread,
Sep 21, 2015, 5:27:26 AM9/21/15
to
Paweł Kasztelan <Pkasztstop...@gmail.com> wrote:

> Z mojego odczytania kolorów też wychodziło mi 5,8uH albo 5R8
> teraz wiem że to jest rezystor który ma rozładować kondensatory po
> odłączeniu lampy.

Więc dlatego nie działało - dławik nawet nie pozwalał im się naładować :)

W takim razie wartość nie jest krytyczna, 510k powinno być OK.

RoMan Mandziejewicz

unread,
Sep 21, 2015, 5:31:41 AM9/21/15
to
Hello Gof,

Monday, September 21, 2015, 11:21:43 AM, you wrote:

> Paweł Kasztelan <Pkasztstop...@gmail.com> wrote:

>>> Skad wiesz ze nie dziala?
>>
>> Zauważyłem chmarę owadów którym się nic nie dzieje pomimo tego
>> że obijają się o "siatkę".

> No tak, to jest jakiś argument.

>>> Jesli na zdjeciach jest jeszcze przed wylutowaniem, to tak - jest to
>>> dlawik.
>>
>> Nie. Wcześniej było to:
>> http://zapodaj.net/27eaea90c5628.jpg.html

> To rezystor. Zielony-szary-brązowy to 580 ohm, nie ma takiej wartości w
> szeregu. Może to nie zielony tylko niebieski (680 ohm, pasowałoby) lub
> nie szary tylko... nie mogę dopasować po zdjęciu, nie pasuje mi do żadnego
> koloru, który może tam być :(

> Spróbuj tam wlutować 680 ohm.

Raczej 680k - niebieski, szary, żółty, złoty.

RoMan Mandziejewicz

unread,
Sep 21, 2015, 5:32:03 AM9/21/15
to
Hello Gof,

Monday, September 21, 2015, 11:23:19 AM, you wrote:

>> daj 680 kilo omów albo jak nie zaskoczy to sprawdź 68 kilo omów

> Czemu kilo? Ten trzeci pasek jest brązowy...

Nie napiszę, co masz brązowe ;)

Gof

unread,
Sep 21, 2015, 5:33:41 AM9/21/15
to
" \(c\)RaSz" <NO_SPAM...@poczta.onet.pl> wrote:

> : > Bałem się zmierzyć miernikiem napięcie jakie występuje na "siatce".
> :
> : Slusznie :) Chociaz na zakresie do 1kV DC powinno sie udac.
>
> Hej, Gof! Piszesz: "powinno się udać". A co będzie, gdy się... *nie* uda?!

Miernik się spali.

> Czyli gdy operator miernika jednak dostanie po łapach?

Przecież nie każę mu tego dotykać :)

Ogólnie przy pracy z takimi napięciami daleko idąca ostrożność jest bardzo
wskazana. I obowiązkowo praca jedną ręką gdy to tylko możliwe.

> Dlatego lepiej jednak w takich razach nie sugeruj, gdy nie masz pewności:
> na ile "powinno".

Może inaczej - każdy decydując się na naprawę sprzętu, w którym są wysokie
napięcia, sam ponosi odpowiedzialność za to, co robi. W innym przypadku
musielibyśmy na każdy taki temat odpowiadać "oddaj do serwisu" i ja też
nie dostałbym pomocy przy moim układzie ściemniacza, bo on bardzo łatwo
może przy regulacji zabić, jak łapa pójdzie nie tam, gdzie powinna (albo
jakbym go np. regulował śrubokrętem z metalowym trzonkiem i by mi się
omskło).

> : Nie potrzebujesz komara. Wez dlugi, izolowany srubokret i zrob zwarcie
> : miedzy drutami siatki. Nic jej nie bedzie, komar tez robi tam zwarcie.
> : Tylko oczywiscie nie dotknij srubokreta reka - musi byc izolowany trzonek.
>
> No a owa izolacja trzonka powinna być jednak na jakieś kilowolty, a nie na te
> marne ćwierć kV...

To prawda. Ale zwykle jest.

> Spirale zagęścić byłoby dość trudno, wszak ich separacja wymaga oparcia nawojów
> na profilowanych słupkach, no a te mają karby oddalone dokładnie o tyle, by
> uzyskać zadaną przez konstruktora odległość drutów. Musiałbyś mieć gęściejsze
> karby, czyli zrobić sam nowe kształtki-izolatory.

To akurat mały problem. Chociaż po tym, co ktoś tu napisał na grupie (że
ta lampa nie jest na komary) i po moich doświadczeniach (komar ignoruje
lampę i lata mi nad głową, a rano jestem pogryziony) chyba oleję tą lampę
i poszukam innych sposobów. Ćmy mi nie przeszkadzają, niech latają.

> Natomiast wg mnie ulepszenia zdecydowanie wymaga zasilanie świetlówki UV. A
> dokładniej modułu odpowiedzialnego za ich żarzenie: patrz opis dysfunkcji tegoż
> zamieszczony wcześniej. No może już w nowszych lampkach to poprawiono, ale w
> mojej, dawno temu kupionej - zapłon świetlówki nie wyłączał żarzenia nawet
> wtedy, gdy już ona "zaskoczyła".

Układ zaprojektowany tak, żeby padł po jakimś czasie...

Gof

unread,
Sep 21, 2015, 5:36:23 AM9/21/15
to
To droższa niż ta moja:

http://fanlidla.pl/gazetka/2015.04.30.sposob.na.owady/21995,Lampa,owadobojcza

> Ale jeśli chodzi o wabienie komarów to warto wypróbować to co radził
> Jarosław Sokołowski. Słyszałem że dwutlenek węgla się sprawdza.
> Tylko jakoś jak są komary to nie mam drożdży :)

Próbowałem, zero efektu :( a zrobiłem dokładnie zgodnie z instrukcją i
nawet czułem nosem dwutlenek węgla - nie zapach tylko to specyficzne
doznanie, które jest, jak wdychamy opary unoszące się z wody gazowanej.

Gof

unread,
Sep 21, 2015, 5:41:39 AM9/21/15
to
" \(c\)RaSz" <NO_SPAM...@poczta.onet.pl> wrote:

> No a co do mierników, to szczególnie w przypadku taniuchnej chińszczyzny
> mierzenia jakichś napięć kilowoltowych bym raczej nie zaryzykował.

Ja zaryzykowałem. Strzeliło, poszedł dym, ale bez specjalnych fajerwerków
- może mała wydajność prądowa źródła ograniczyła...

> A takie ćwierć kilowolta to mnie popieściło w życiu już tyle razy, że przestałem
> zwracać uwagę. I po każdej takiej przygodzie (fakt, dość... niemiłej)
> zastanawiałem się, jak to jest, że słychać o wypadkach *śmiertelnych*! -
> porażenia napięciem sieciowym?

Co innego jak Cię sieknie w rękę, co innego jak ta ręka się zaciśnie na
przewodzie, a jeszcze co innego, jak prąd sobie popłynie od jednej ręki
do drugiej przez serce...

Mnie też parę razy pieprznęło, ale na szczęście póki co bez efektów
zdrowotnych. Za to 1kV bolał, jakby ci ktoś szpilkę wbił głęboko w
rękę.

Nie polecam w każdym razie, są przyjemniejsze uczucia.

Paweł Pawłowicz

unread,
Sep 21, 2015, 5:56:12 AM9/21/15
to
W dniu 2015-09-21 o 10:59, Maciek pisze:
> Użytkownik (c)RaSz napisał:
>
[...]
> Dla niektórych to może być zaskakujące ale czas i miejsce przepływu
> prądu są bardzo ważne. Dziecko połknęło bateryjkę litową o średnicy 20
> mm i grubości 2mm. Zwykła, typowa piguła. Lekarz nie chciał dzieciaka
> kroić, bo myślał że sama wyjdzie naturalną drogą. Niestety bateria
> utkwiła na zwieraczu żołądka. Kwaśne środowisko i 3V napięcia na małej
> odległości, pozwoliło na przepływ prądu uszkadzającego tkanki na tyle
> skutecznie, że doszło do perforacji pobliskiej tętnicy. Krwotok i
> śmierć. Gdyby się przesuwała, to nie byłoby problemu. Nie, to nie był
> efekt wycieku elektrolitu, tylko zwyczajna, brutalna elektroliza tkanek.
> Tak przynajmniej mi to przedstawiono na szkoleniu a dopytywałem co
> prędzej zostało przeżarte.
> Widocznie takie przypadki są na tyle częste, że na kupionej przeze mnie
> bateryjce Duracella już jest naklejka na części minusowej, zakrywająca
> zarówno ją, jak i uszczelkę. Ma nadrukowane przekreślone dziecko i
> informację o zagrożeniu w razie połknięcia. Gdyby chodziło o ostrzeżenie
> przed zadławieniem, to prościej by było nakleić ją na części plusowej.

Jeśli masz plomby amalgamatowe, spróbuj przygryźć kawałek aluminiowej
folii zębem z taką plombą. W zależności od odległości amalgamatu od
nerwu (i stanu nerwu) efekt jest, powiedzmy, ciekawy...

P.P.

Jarosław Sokołowski

unread,
Sep 21, 2015, 8:42:14 AM9/21/15
to
Gof pisze:

>> Ale jeśli chodzi o wabienie komarów to warto wypróbować to co radził
>> Jarosław Sokołowski. Słyszałem że dwutlenek węgla się sprawdza.
>> Tylko jakoś jak są komary to nie mam drożdży :)
>
> Próbowałem, zero efektu :( a zrobiłem dokładnie zgodnie z instrukcją i
> nawet czułem nosem dwutlenek węgla - nie zapach tylko to specyficzne
> doznanie, które jest, jak wdychamy opary unoszące się z wody gazowanej.

Z tego co czytalem na temat zachowań tych zwierzątek, kierunek lotu
wyznacza im *gradient* stężenia CO2, i to przy takich poziomach, jakie
występują kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt metrów od oddychającego
człowieka. Dwutlenek węgla w ilościach takich, że aż wali w nos, może im
złamać wskazówkę w mierniku. Może więc z tą instrukcją coś było nie tak?

W internecie można znaleźć takie systemy wabienia, które posługują się
małym płomieniem płynnego gazu lub dwutlenkiem węgla wypuszczanym z butli.
Jakoś pewnie liczą tam optymalną dawkę. Zwykle jest tam rownież źródło
światła -- i tu chyba ważna jest częstotliwość migotania, zdaje się, że
powinna być nieco poniżej 1 kHz.

--
Jarek

Czarek

unread,
Sep 21, 2015, 12:10:10 PM9/21/15
to


W dniu 21.09.2015 o 11:56, Paweł Pawłowicz pisze:
> W dniu 2015-09-21 o 10:59, Maciek pisze:
>> Użytkownik (c)RaSz napisał:
>>

> Jeśli masz plomby amalgamatowe, spróbuj przygryźć kawałek aluminiowej
> folii zębem z taką plombą. W zależności od odległości amalgamatu od
> nerwu (i stanu nerwu) efekt jest, powiedzmy, ciekawy...
>

Bardzo ciekawy, wrażeń nie polecam nikomu oprócz potencjalnych wrogów ;-)



--
Czarek

Sebastian Biały

unread,
Sep 21, 2015, 1:23:33 PM9/21/15
to
On 2015-09-20 23:09, Jarosław Sokołowski wrote:
>>> ekstraktem ze skarpetek może poprawić skuteczność wabienia.
>> Ehem, a jakieś szczegóły ;) ?
> Komary (Culex pipiens), a właściwie komarzyce, poruszają się zgodnie
> z rosnącym gradientem stężenia CO2 w powietrzu. Podobny behawior zdaję
> się przejawia też gatunek tzw. globociepców (Carbonarius paranoicus).
> Innym czynnikiem determinjącym ruch owada w przestrzeni jest zapach
> potu gatunku ssaka

Ehem, ale ja pytałem jak ekstrat zrobić ;) Może sa jakieś domowe sposoby
aby wabilo komary a ludzie nie uciekali.

Gof

unread,
Sep 22, 2015, 4:45:15 AM9/22/15
to
Paweł Pawłowicz <pa...@wnoz.up.wroc[kropka]pl> wrote:

> Jeśli masz plomby amalgamatowe, spróbuj przygryźć kawałek aluminiowej
> folii zębem z taką plombą. W zależności od odległości amalgamatu od
> nerwu (i stanu nerwu) efekt jest, powiedzmy, ciekawy...

A co się dzieje? Tzn. domyślam się, że boli, ale dlaczego, jaka reakcja
występuje - powstaje napięcie?

Paweł Pawłowicz

unread,
Sep 22, 2015, 5:06:17 AM9/22/15
to
W dniu 2015-09-22 o 10:42, Gof pisze:
> Paweł Pawłowicz <pa...@wnoz.up.wroc[kropka]pl> wrote:
>
>> Jeśli masz plomby amalgamatowe, spróbuj przygryźć kawałek aluminiowej
>> folii zębem z taką plombą. W zależności od odległości amalgamatu od
>> nerwu (i stanu nerwu) efekt jest, powiedzmy, ciekawy...
>
> A co się dzieje? Tzn. domyślam się, że boli, ale dlaczego, jaka reakcja
> występuje - powstaje napięcie?


https://pl.wikipedia.org/wiki/Ogniwo_galwaniczne

P.P.


Gof

unread,
Sep 22, 2015, 5:15:05 AM9/22/15
to
Ciekawe czy lekko szczypie, czy napier... jak złe...

lemin...@gmail.com

unread,
Sep 22, 2015, 5:21:53 AM9/22/15
to
użytkownik Paweł Pawłowicz napisał:

> https://pl.wikipedia.org/wiki/Ogniwo_galwaniczne
>
> P.P.

użytkownik Paweł Pawłowicz napisał:

> https://pl.wikipedia.org/wiki/Ogniwo_galwaniczne
>


Zwarte ogniwo, wtedy mamy rozkład soli/zasady
i gazowy chlor/tlen/wodór itd. Oby nie eksplodowało:)

Maciek

unread,
Sep 22, 2015, 5:22:02 AM9/22/15
to
Użytkownik Paweł Pawłowicz napisał:
> Jeśli masz plomby amalgamatowe, spróbuj przygryźć kawałek aluminiowej
> folii zębem z taką plombą. W zależności od odległości amalgamatu od
> nerwu (i stanu nerwu) efekt jest, powiedzmy, ciekawy...
>
> P.P.

Jedna mi została ale nie będę testował. Wierzę. Pewnie ważne jest też
aby fragment folii dotykał równocześnie do dziąsła?
Nawet niewielkie napięcie w wilgotnym, kwaśnym lub zasadowym środowisku
może ten nerw pobudzić do bólu. Pytającym proponuję złożenie dwóch monet
z różnych metali, np. 50gr i 5gr, przełożenie ich poślinionym
papierkiem, tak aby się nie stykały i pomiar napięcia. Żarówki nie
zapali ale daje do myślenia. Ot - zwykłe ogniwo. Nerwy też nie przewodzą
jakiś dużych prądów.
Stąd moja poprzednia, dłuższa wypowiedź na temat rażenia prądem, bo
trochę mnie zaniepokoił kolega piszący o dotychczas "niegroźnych"
skutkach rażenia prądem. Miał szczęście ale niech się nie poddaje.

(c)RaSz

unread,
Sep 22, 2015, 9:12:31 AM9/22/15
to
22 września 2015 11:21 Użytkownik "Maciek" <mac...@polobox.xxx> napisał w
news:56011db8$0$596$6578...@news.neostrada.pl ...

Oooo, z polboxa piszesz ( / czytasz)? Też miałem (wieki temu) tam skrzynkę, ale
padła, i myślałem, że już cała domena się zwinęła. To chyba jedna z
najstarszych?

:
: Użytkownik Paweł Pawłowicz napisał:
: > Jeśli masz plomby amalgamatowe, spróbuj przygryźć kawałek aluminiowej
: > folii zębem z taką plombą. (...)
: >
: > P.P.
:
: Jedna mi została ale nie będę testował. Wierzę. Pewnie ważne jest też
: aby fragment folii dotykał równocześnie do dziąsła?
: Nawet niewielkie napięcie w wilgotnym, kwaśnym lub zasadowym środowisku
: może ten nerw pobudzić do bólu.
:


A to mi przypomniało jakiś, dość już dawny opis "nowej, rewelacyjnej metody",
dzięki której borowanie zębów miało stać się niemal bezbolesne. Otóż
odpowiedzialne za "tortury na fotelu dentystycznym" nerwy - miały być jakoś-tam
neutralizowane (oszukiwane?), za pomocą prądu właśnie. Ale, że czytałem to dawno
temu (w jakiejś papierówce), to już nie pamiętam, jaki był to prąd (WCz.?),
tudzież mechanizm uśmierzania bólu. No i też coś nie słychać o tym, aby
ortodonci masowo zaniechali stosowania znieczulenia medykamentami...


:
: Stąd moja poprzednia, dłuższa wypowiedź na temat rażenia prądem,
: bo trochę mnie zaniepokoił kolega piszący o dotychczas "niegroźnych"
: skutkach rażenia prądem. Miał szczęście ale niech się nie poddaje.
:


No tak, pisałeś to 21 września 2015 10:59 w wiadomości
news:55ffc70b$0$8367$6578...@news.neostrada.pl ...
: >
: > zastanawiałem się, jak to jest, że słychać o wypadkach *śmiertelnych*! -
: > porażenia napięciem sieciowym?
: >
:
: Boś złapał na krótko i oderwałeś się. Gdyby skurcz mięśni przytrzymał
: Cię, to już byś tu nie pisał. Wystarczyło, że np. miałeś suche ręce
: (wyższy opór), przewód dotknąłeś wierzchem dłoni a nie wnętrzem itp.
:


- no to skrobnę coś o tym teraz. Przewody trzymałem *wewnątrz* obydwu dłoni, i
żaden ich jakiś-tam skurcz nie zacisnął, a zaś "wręcz przeciwnie": porażenie
(nie twierdziłem, że go nie *poczułem*!) spowodowało natychmiastową, wielce
prawidłową (i zbawienną) reakcję obronną: choćbym nawet bardzo chciał, to tych
"elektrod" bym utrzymać nie mógł! No chyba, że byłbym joginem...


Jak z mojego tu opisu wynika, impuls miał "pełne prawo" dosięgnąć serca, które
wszak znajdowało się "mu po drodze". Ale nie zauważyłem żadnej-tam "palpitacji",
choć puls zdecydowanie podskoczył, co było ewidentnie skutkiem zadziałania
uwolnionej adrenaliny. Czyli typowa reakcja na *każde* nagłe zagrożenie.


Tak, czy siak wciąż mnie zdumiewa to, że te marne ćwierć kV może kogoś zabić,
wszak słyszało się o zdarzeniach przeczących takiej możliwości baaardzo
wymownie. Chodzi mi o to, jakie kłopoty mają niektóre Stany amerykańskie, gdzie,
jak pewnie wiecie, dość rozpowszechnioną metodą uśmiercania skazańców - jest
przecież krzesło elektryczne. No i w jego konstrukcji ewidentnie postarano się,
aby było maksymalnie skuteczne: wręcz stuprocentowo. Warto w związku z tym
zerknąć do artykułu o amerykańskich kłopotach z tym związanych, tu:

http://nczas.com/publicystyka/ameryka-szuka-humanitarnej-metody-egzekucji/

- dodam, że owe "szukanie" zmierza ku wykorzystaniu (do uśmiercania w sposób,
hm, "najmniej bolesny") azotu! Podobno delikwent opuszcza ten ziemski padół w
stanie wręcz euforii. Dzięki czemu ci, którzy egzekucję obserwują - nie są
narażeni na poczucie jakiegoś dyskomfortu - własnego, off course ;)


Ale zmierzam do tego, że choć wiadome krzesło *ma być* skuteczne, i na to
musiała być przecież nakierowana cała przemyślność jego konstruktorów, to
odnotowano wiele przypadków, kiedy delikwent był podpiekany kolejnymi, z
założenia 100% śmiertelnymi dawkami prądu (25 kV?), miotał się z bólu, ale...
nie umierał! Walono go następną porcją, i następną, po kilka minut, wszyscy
"widzowie" czuli wyraźny swąd palonego ciała, ale agonia nie sięgała kresu. No i
takie to m.in. zdarzenia - skłoniły Amerykanów do poszukiwań - jak w tytule
podlinkowanego artykułu.



--

Socjalizm - to opium dla ludu!

Czarek

unread,
Sep 22, 2015, 11:45:06 AM9/22/15
to


W dniu 22.09.2015 o 11:12, Gof pisze:
> Paweł Pawłowicz <pa...@wnoz.up.wroc[kropka]pl> wrote:
>
>>> A co się dzieje? Tzn. domyślam się, że boli, ale dlaczego, jaka reakcja
>>> występuje - powstaje napięcie?
>>
>> https://pl.wikipedia.org/wiki/Ogniwo_galwaniczne
>
> Ciekawe czy lekko szczypie, czy napier... jak złe...
>
Potrafi napier... jak przy najgorszym bólu zęba.


--
Czarek

Maciek

unread,
Sep 23, 2015, 6:29:55 AM9/23/15
to
Użytkownik (c)RaSz napisał:
> 22 września 2015 11:21 Użytkownik "Maciek" <mac...@polobox.xxx> napisał w
> news:56011db8$0$596$6578...@news.neostrada.pl ...
>
> Oooo, z polboxa piszesz ( / czytasz)? Też miałem (wieki temu) tam skrzynkę, ale
> padła, i myślałem, że już cała domena się zwinęła. To chyba jedna z
> najstarszych?
>

Adres to fałszywka (polobox), do wypełnienia danych. Polbox (nie polobox
:-)) już od dawna nie istnieje ale pozostał mi w pamięci.

>
> A to mi przypomniało jakiś, dość już dawny opis "nowej, rewelacyjnej metody",
> dzięki której borowanie zębów miało stać się niemal bezbolesne. Otóż
> odpowiedzialne za "tortury na fotelu dentystycznym" nerwy - miały być jakoś-tam
> neutralizowane (oszukiwane?), za pomocą prądu właśnie. Ale, że czytałem to dawno
> temu (w jakiejś papierówce), to już nie pamiętam, jaki był to prąd (WCz.?),
> tudzież mechanizm uśmierzania bólu. No i też coś nie słychać o tym, aby
> ortodonci masowo zaniechali stosowania znieczulenia medykamentami...
>

Dawno temu na targowisku można było kupić od jakiś Rosjan, czy innych
pozostałości imperium, małe pudełko na baterię, z kabelkami,
uśmierzające ból zęba. Podobno uśmierzające ... Nikt z nas nie odważył
się na testy. Zresztą nikt nie wyglądał na obolałego. Jedna elektroda
miała znaleźć się na dziąśle a druga w dziurawym zębie.


>
> :
> : Stąd moja poprzednia, dłuższa wypowiedź na temat rażenia prądem,
> : bo trochę mnie zaniepokoił kolega piszący o dotychczas "niegroźnych"
> : skutkach rażenia prądem. Miał szczęście ale niech się nie poddaje.
> :
>
>
> No tak, pisałeś to 21 września 2015 10:59 w wiadomości
> news:55ffc70b$0$8367$6578...@news.neostrada.pl ...
> : >
> : > zastanawiałem się, jak to jest, że słychać o wypadkach *śmiertelnych*! -
> : > porażenia napięciem sieciowym?
> : >
> :
> : Boś złapał na krótko i oderwałeś się. Gdyby skurcz mięśni przytrzymał
> : Cię, to już byś tu nie pisał. Wystarczyło, że np. miałeś suche ręce
> : (wyższy opór), przewód dotknąłeś wierzchem dłoni a nie wnętrzem itp.
> :
>
>
> - no to skrobnę coś o tym teraz. Przewody trzymałem *wewnątrz* obydwu dłoni, i
> żaden ich jakiś-tam skurcz nie zacisnął, a zaś "wręcz przeciwnie": porażenie
> (nie twierdziłem, że go nie *poczułem*!) spowodowało natychmiastową, wielce
> prawidłową (i zbawienną) reakcję obronną: choćbym nawet bardzo chciał, to tych
> "elektrod" bym utrzymać nie mógł! No chyba, że byłbym joginem...
>
>

Rażenie prądem wiąże się z dużym bólem i gwałtownym skurczem mięśni.
Jeżeli Cię odrzuciło, to dobrze ale uważaj. Mogło np. zabraknąć miejsca
do odsunięcia ręki i tak byś został, np. gmerając wewnątrz urządzenia.
Może mięśnie twojej dłoni są mniej ruchliwe, niż ramienia. Nie wiem.
Mój kolega złapał wtyczkę antenową końcami palców jednej ręki. Palcami
drugiej ręki chwycił rurkowy wtyk zasilacza własnej roboty, z wyjątkowo
idiotycznie upakowanymi elementami. Bardzo niebezpieczna samoróba. Było
przebicie fazy na zewnętrzną część rurki. Zaczął się drzeć, trząść.
Myśmy sie śmiali, bo lubił robić dowcipy a poza tym co go mogło tam
porazić - 12V ? Gdy po dwóch, trzech sekundach się przewrócił, to ktoś
go litościwie odłączył od gniazdka. Wtedy dopiero pojęliśmy (on sam
zresztą też) jak było źle i że akurat w tym momencie nie żartował. Miał
na opuszkach palców oparzenia z bąblami, czyli drugi stopień.
Przytomności nie stracił. Mógł akurat włożyć wtyczkę do gniazdka tak,
aby na wtyku zasilającym było przebicie od neutralnego, czyli zero
reakcji i zaczęlibyśmy używać jego wynalazku. Co by było gdyby ktoś
samotnie złapał te końcówki? Ktoś by go znalazł i pewnie też by uległ
porażeniu.
Być może został skutecznie złapany prądem, bo chwytał wtyczki a nie
tylko je musnął. Nie wiem czy mógł wtedy myśleć na tyle logicznie, żeby
przydepnąć przewód i oderwać sie od niego ruchem ramienia.
Znam różne opowieści elektryków, w tym pochodzące ze szkolenia SEP.
Sam zauważyłeś, że trafiają się przypadki śmiertelnych porażeń, więc coś
je powoduje.
Bardzo uważaj, gdy samotnie dłubiesz w różnych urządzeniach. Przepisy
nie pozwalają elektrykom na samotność. Trzeba sobie zapewnić współpracę
kogoś, kto wie jak i gdzie wyłączyć urządzenie i jak udzielać pierwszej
pomocy. Starsza pani z kosą może się czaić w najmniej spodziewanym miejscu.

(c)RaSz

unread,
Sep 23, 2015, 7:18:28 AM9/23/15
to
23 września 2015 12:29 Użytkownik "Maciek" <mac...@polobox.com> napisał w
news:56027f22$0$27527$6578...@news.neostrada.pl ...
: (...)
: Bardzo uważaj, gdy samotnie dłubiesz w różnych urządzeniach. Przepisy
: nie pozwalają elektrykom na samotność. Trzeba sobie zapewnić współpracę
: kogoś, kto wie jak i gdzie wyłączyć urządzenie i jak udzielać pierwszej
: pomocy. Starsza pani z kosą może się czaić w najmniej spodziewanym miejscu.
:

Nawiązuję do fragmentu, którego już nie zacytowałem, dla zwięzłości:

Też słyszałem o kilku przypadkach porażeń, które zaszły, choć "nie miały prawa".
Np. kolega znajomego radioamatora, też krótkofalowiec, trzymając w jednej dłoni
rączkę obudowy przedwzmacniacza - drugą chwycił za rączkę innego panelu (też
jakąś samoróbkę), po czym doznał, pod wpływem porażenia prądem - pełnego
paraliżu dłoni. I trząsł się bezsilnie, ale na szczęście jego matka, kobieta
leciwa, a jednak (jak się okazało) kumata - zorientowała się że coś tu "nie
halo", i wyrwała wtyczkę z kontaktu. Co za przytomność umysłu, że nie próbowała
chwytać za skrzynki!

Inna historia, dość nagłośniona, bo dotyczyła celebryty, zdarzyła się
Wojciechowi Kordzie, na estradzie. W jednym ręku trzymał on gitarę (elektryczną
off course) a drugą chwycił za mikrofon, i... zamarł dygocąc. Szczęściem jakiś
przytomny człowiek wyłączył wzmacniacz, i muzyk wyszedł z tego cało.

No ale takie przypadki zaskakują mnie ze względu na to, co opisałem w
odniesieniu do krzesła elektrycznego, które przecież *powinno* być całkiem
skuteczne, a zachodziły przypadki, gdy nie było. Zaprawdę dziwne.


--
Już lepiej dopuścić nadmierne wakaty
- niż niewspółmiernie na-mnożyć cytaty:
Gdy jest ich zbyt dużo, nikt tego nie czyta
Tnij akuratnie!
- lub cytuj Tacyta...

Piotr Wyderski

unread,
Sep 23, 2015, 8:09:33 AM9/23/15
to
(c)RaSz wrote:

> Też miałem, używałem, i... przestałem. Oceniając na oko, to jej (malejąca z
> czasem) skuteczność oscylowała wokół 25 procent.

Zamiast lamp polecam takie małe paletki z zasilaniem bateryjnym
i naprowadzaniem ręcznym. Skuteczność stuprocentowa, a po
każdym trafieniu świat się we mnie uśmiecha...

Na osy i szerszenie też działa. Najlepiej wydane 9,90PLN w życiu. :-)

Pozdrawiam, Piotr

Dariusz Dorochowicz

unread,
Sep 23, 2015, 8:18:56 AM9/23/15
to
W dniu 2015-09-23 o 14:09, Piotr Wyderski pisze:
Też mam... I też mi się podoba, ale klepanie tym przez sen raczej nie
należałoby do zbyt rozsądnych czynności ;)

Pozdrawiam

DD

Jarosław Sokołowski

unread,
Sep 23, 2015, 8:19:01 AM9/23/15
to
Pan Piotr Wyderski napisał:

> Zamiast lamp polecam takie małe paletki z zasilaniem bateryjnym
> i naprowadzaniem ręcznym. Skuteczność stuprocentowa, a po każdym
> trafieniu świat się we mnie uśmiecha...
>
> Na osy i szerszenie też działa. Najlepiej wydane 9,90PLN w życiu. :-)

Czy to coś takiego jak kulki na mole? Ludzie się skarżą, że w mola
trafić trudno, zwłaszcza celując ręcznie.

--
Jarek

bartekltg

unread,
Sep 23, 2015, 8:24:51 AM9/23/15
to
To są już dostępne automatyczne miotacza kulek? Ot, postęp!


pzdr
bartekltg


Gof

unread,
Sep 23, 2015, 8:49:39 AM9/23/15
to
Czarek <cza...@nospampoczta.fm> wrote:

> Potrafi napier... jak przy najgorszym bólu zęba.

Długo po wypluciu folii aluminiowej się to utrzymuje?

Jarosław Sokołowski

unread,
Sep 23, 2015, 8:56:09 AM9/23/15
to
Pan bartekltg napisał:

>>> Zamiast lamp polecam takie małe paletki z zasilaniem bateryjnym
>>> i naprowadzaniem ręcznym. Skuteczność stuprocentowa, a po każdym
>>> trafieniu świat się we mnie uśmiecha...
>>>
>>> Na osy i szerszenie też działa. Najlepiej wydane 9,90PLN w życiu. :-)
>>
>> Czy to coś takiego jak kulki na mole? Ludzie się skarżą, że w mola
>> trafić trudno, zwłaszcza celując ręcznie.
>
> To są już dostępne automatyczne miotacza kulek? Ot, postęp!

Ludzie lubią strzelać z armaty do muchy, więc i taki miotacz pewnie
ktoś skonstruował.

--
Jarek

Gof

unread,
Sep 23, 2015, 8:58:41 AM9/23/15
to
Maciek <mac...@polobox.com> wrote:

> Jeżeli Cię odrzuciło, to dobrze ale uważaj. Mogło np. zabraknąć miejsca
> do odsunięcia ręki i tak byś został, np. gmerając wewnątrz urządzenia.

From: Dariusz K. Ładziak <dariusz...@neostrada.pl>
Message-ID: <527bfa21$0$2281$6578...@news.neostrada.pl>

A wiesz jak działa dzwonek elektryczny? Jeden z moich kolegów się
dowiedział. W starym, wielkim, lampowym radiu spadła mu linka od skali.
Że nie chciało mi się chaissis wyciągać . zdjął dyktę z tyłu (pamięta
ktoś te dyktowe ścianki tylne?), wsadził łeb do srodka, oczywiście pod
napięciem bo ciemno a żarówki podświetlenia skali dbbrze wnętrze
oświetlają i właśnie jedną ręką oparł się o chaissis. Z podstawki
centralnie umieszczonego oka magicznego sterczała końcówka przewodu
doprowadzającego napięcie anodowe. No i kumpel niechcący dotknął jej
nosem. Oczywiście odrzuciło go do góry . ale tam czyhała górna ścianka
obudowy. Wypadł po paru cyklach . i stwierdził że teraz już rozumie
jak działa dzwonek.

From: Michał Baszyński <mbas...@ga.ze.ta.pl>
Message-ID: <l5jmtd$k75$1...@dont-email.me>

ja też zobaczyłem na własne oczy, a kolega przekonał się na własnej
skórze.
Lata temu w akademiku panowała moda na wsadzanie komputerów do biurka ze
zdjętą tylną ścianą. Kolega też tak zrobił, miał tylko pecha, że jego
biurko stało pod oknem, przy samym kaloryferze. Gdy pewnego pięknego
wieczora jakieś złącze mu się z tyłu komputera obluzowało, to aby to
poprawić wlazł na czworakach pod biurko i zaczął ręką grzebać w szafce
od tyłu. Coś mu to nie szło, więc w pewnym momencie wsunął głowę głębiej
za biurko i oparł czoło o kaloryfer. A gniazdka mieliśmy wtedy bez
kołków zerujących.. Efekt był piorunujący . odrzuciło go do tyłu i góry,
huknął więc potylicą w blat od spodu. Odruch . schylenie się i
oczywiście ponowny dość gwałtowny kontakt czoła z kaloryferem, a ręką
ciągle trzymał się komputera.. Kolejny odruch . znów spotkanie potylicy
z blatem.
I tak przez kilka cykli, aż wreszcie puścił ręką komputer..

From: Dariusz K. Ładziak <dariusz...@neostrada.pl>
Message-ID: <527d2780$0$2281$6578...@news.neostrada.pl>

P.S. Za przekażnik (może raczej stycznik . bo AC) z samopodtrzymaniem,
ale bez stabilności mechanicznej to robiłem ja . jak trzymając w garści
nierozgrzaną lutownicę pod napięciem, w ferworze dyskusji, wykonałem
gest ze można by jeszcze do kranu sięgnąć . i niestety sięgnąć mi się
udało. Pierwsze cztery cykle sinusoidy pamiętam do dziś . a i do dziś
mam obluzowany mięsień w barku. Przez tydzień oddychanie strasznie bolało.

From: Kukus Minipalus <dudusma...@interia.pl>
Message-ID: <527dfb8b$0$1468$6d5e...@news.sunnyusenet.com>

No racja. AC ratuje życie. Ja na niższym poziomie to odczułem (niższym
.elektronicznie.). Bo tylko lampkę na biurku miałem ciotce sprawdzić. Cały
czas migała. Wyłącznik miała taki na kablu, szybko się okazało, że kabel
trzyma się na jednym druciku. Rozkręciłem grzecznie wyłącznik i jako
elektronik-zawodowiec zabrałem się za odizolowanie przewodu, co by go
znowu do wyłącznika wkręcić. Jak robi to elektronik-zawodowiec (za jedyne
narzedzia mający tylko śrubokręt)? Ano ściąga izolację zębami. A że jakoś
tak kiepełe skojarzyłą . żarówka nie świeci . nie ma prąda, to wtyczki z
kontaktu nie wyciągnąłem. I jedna ręka trzymała jedna koncówke kabla . ta
była odizolowana, a druga końcówka wylądowała między zębami. Zęby niby nie
przewodzą . ceramika przecież. Ale język już tak. Gdyby nie to, że robiłem
to huśtając się na tylnych nogach krzesłach i 50Hz-owy taniec świętego
Wita rzucił mnie do tyłu, to bym tego dzisiaj nie pisał. Ale zaliczyłem
kilka lekcji. Zobaczyłem własnymi oczyma 50 Hz, stwierdziłem co robi
grawitacja z czaszką walącą o podłogę i długo mogłem opowiadac o tym jak
wypalona na języku dziurka o powierzchni 20 groszówki (starej) wpływa na
odczuwanie smaku.

From: Piotr Gałka <piotr...@cutthismicromade.pl>
Message-ID: <PiotrGalka.p...@news.chmurka.net>

Mnie kopnęło 1200V anodowego oscyloskopu który sam konstruowałem (dobrze,
że odchylanie zrobiłem na tranzystorach i aby lampa była bardziej czuła
anodowe było znacznie niższe od katalogowego tej lampy). Między lewą ręką
opartą całym ciężarem nadgarstkiem o metalową konstrukcję oscyloskopu
(ustawiony do góry nogami (ekranem do mnie) na rurze osłaniającej lampę
oscyloskopową miał tendencję do przewracania się na boki stąd ta ręka
stabilizująca go) a chyba 3 palcem prawej ręki którą po omacku próbowałem
coś tam za płytą czołową wymacać (to było na etapie regulacji parametrów).
Wiedziałem, że niebezpieczne napięcia są z tyłu na złączu lampy, ale jakoś
nie skojarzyłem, że na potencjometrze regulacji jasności, czy ostrości też
jest anodowe. Straciłem wzrok na kilka minut (jeśli nie straciłem poczucia
czasu), a serce to mi jeszcze kilka godzin waliło.

From: Dariusz K. Ładziak <dariusz...@neostrada.pl>
Message-ID: <527d2823$0$2281$6578...@news.neostrada.pl>

Wcześniej przed czasem dotkął stożka kineskopu . jak to sam określił -
trzy dni do tyłu chodził i kolędy śpiewał. Ocknął się oczywiście pod
przeciwległą ścianą.

Kto nie zaliczył takich kopnięć ten nie wie co to prąd elektryczny!

Gof

unread,
Sep 23, 2015, 8:59:43 AM9/23/15
to
Piotr Wyderski <pete...@neverland.mil> wrote:

> Zamiast lamp polecam takie małe paletki z zasilaniem bateryjnym
> i naprowadzaniem ręcznym. Skuteczność stuprocentowa, a po
> każdym trafieniu świat się we mnie uśmiecha...

Mam. Weź traf tym komara w nocy...

(c)RaSz

unread,
Sep 23, 2015, 9:07:55 AM9/23/15
to
Wyjątkowo zacytuję in extenso, czego zazwyczaj starannie unikam,
no ale aż żal przycinać te "smaczki" ;)


Użytkownik "bartekltg" napisał w
news:mtu5mi$km4$1...@node1.news.atman.pl ...
:
: On 23.09.2015 14:19, Jarosław Sokołowski wrote:
: > Pan Piotr Wyderski napisał:
: >
: >> Zamiast lamp polecam takie małe paletki z zasilaniem bateryjnym
: >> i naprowadzaniem ręcznym. Skuteczność stuprocentowa, a po każdym
: >> trafieniu świat się we mnie uśmiecha...


A mógłbyś podrzucić jakieś obrazki, czy to z reklamówki urządzenia, czy choćby
własne? Albo inne sznureczki? No bo my tu na grupie o owym urządzeniu nie
wszyscy słyszeli...


: >>
: >> Na osy i szerszenie też działa. Najlepiej wydane 9,90PLN w życiu. :-)
: >
: > Czy to coś takiego jak kulki na mole? Ludzie się skarżą, że w mola
: > trafić trudno, zwłaszcza celując ręcznie.
:
: To są już dostępne automatyczne miotacza kulek? Ot, postęp!
:
:
: pzdr
: bartekltg
:



A pamiętasz Bartku opis anty-owadziego lasera? To było na którejś z sci.pl ~ na
której bywamy obaj, ale nie mogę znaleźć tego wątku, bo Google chyba nie zagląda
do "wnętrza" grup dyskusyjnych. Co jest o tyle dziwne, że przecież większość z
nich gości na swych serwerach. Ciekawe czemu nie da się z jego pomocą zbyt wiele
w nich wyszukać. Ale jakieś artykuły w innych miejscach znalazłem, nie zapodam
jednak sznureczka, za to polecam gorąco wpisać w googlarkę te dwa slowa:
laser+komar ; ograniczając wyszukiwanie do "region - Polska", coby nie
przeciążać całego, WszechświatowegoWW...


Tak, czy siak — artykułów jest co niemiara. A sama zabawka budzi mój zachwyt, a
to głównie dlatego, że ją onegdaj sam dla siebie "wymyśliłem" {no ale nie
zbudowałem, niestety ;(

- a było to daaawno temu. No bo komary mi dopiekły wtedy do żywego, i... och,
z jaką radością by tak człowiek postrzelał do nich, gdyby można użyć
naprowadzania ręcznego! Ale i widok kąsającego drania, któremu laser robi takie
kuku (nie zdradzę jakie, a jest, powiedzmy: dość... zaskakujące!) też budzi
niemałą, mocno mściwą satysfakcję.


--
Już lepiej dopuścić nadmierne wakaty
— niż niewspółmiernie na-mnożyć cytaty:
Gdy jest ich zbyt dużo, nikt tego nie czyta
Tnij akuratnie!
— lub cytuj Tacyta...

(c)RaSz

unread,
Sep 23, 2015, 9:57:07 AM9/23/15
to
Ja -> " (c)RaSz" napisał/em w
news:5602a3fb$0$27530$6578...@news.neostrada.pl ...
:
:: (...)
:: On 23.09.2015 14:19, Jarosław Sokołowski wrote:
:: > Pan Piotr Wyderski napisał:
:: >
:: >> Zamiast lamp polecam takie małe paletki z zasilaniem bateryjnym
:: >> i naprowadzaniem ręcznym. Skuteczność stuprocentowa, a po każdym
:: >> trafieniu świat się we mnie uśmiecha...
:
:
: A mógłbyś podrzucić jakieś obrazki, czy to z reklamówki urządzenia, czy choćby
: własne? Albo inne sznureczki? No bo my tu na grupie o owym urządzeniu nie
: wszyscy słyszeli...
:


Aaaa, skleroza, no ale właśnie mi chyba nieco opadł poziom (tego, no, zaraz, jak
on się nazywał? O!: cholesterolu!) i coś-tam mi się przypomniało. Czy ta cudowna
Vergeltungswaffe to ma wygląd rakietki do Badmintona, (chyba jest nieco
mniejsza?) ale przy tym *dwie* "równoległe" siatki? Przednia ma ładunek dodatni,
tylna ujemny (albo odwrotnie, bez znaczenia), a napięcie jest kilowoltowe, lub
większe. Podawane z kondensatorka, coby nie utłukło operatora, ale dla komara —
śmiercionośne. Naprowadzanie ręczne, ale, jak zachwala producent, duży ładunek
pomiędzy siatkami powoduje (hm?) elektrostatyczne "wsysanie" owada, co znacznie
zwiększa skuteczność broni. W użyciu jest to absorbujące, w przeciwieństwie do
"samoobsługowej" lampy, ale za to jaka frajda przy trafieniu! Słychać (jak mi
się wydaje. Nie miałem tego w ręku!) trzask wyładowania, i można w kajeciku
zanotować kolejne "strącenie" wroga...


--


Socjaliści, jak wiadomo, swój program kierują do tych, którzy czują się
pokrzywdzeni, i wyzyskiwani. Kiedy więc socjaliści są u władzy - tak
troskliwie dbają o swój elektorat, że i pokrzywdzonych,
i wyzyskiwanych... przybywa!

Jarosław Sokołowski

unread,
Sep 23, 2015, 10:06:18 AM9/23/15
to
(c)RaSz pisze:

> W użyciu jest to absorbujące, w przeciwieństwie do "samoobsługowej" lampy,
> ale za to jaka frajda przy trafieniu! Słychać (jak mi się wydaje. Nie
> miałem tego w ręku!) trzask wyładowania, i można w kajeciku zanotować
> kolejne "strącenie" wroga...

Układ zasilania powinien wykrywać krótkotrwałe impulsy prądu płynącego
w obwodzie. I na podstawie tego inkrementować licznik, który by miał
wyświetlacz LCD umieszczony w rękojeści urządzenia. Jeszcze lepiej,
gdyby była łączność Wi-Fi -- wtedy wyniki byłyby zamieszczane wprost
na facebooku.

--
Jarek

(c)RaSz

unread,
Sep 23, 2015, 10:36:55 AM9/23/15
to
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" napisał w
news:slrnn05ceo...@falcon.lasek.waw.pl ...
:
: (...) Jeszcze lepiej,
: gdyby była łączność Wi-Fi -- wtedy wyniki byłyby
: zamieszczane wprost na facebooku.
:


Bobrze, iż się mocno krzesła trzymałem, bo bym zaliczył ROTFL ;)


--

Moje motto na dziś:

- śmiech to zdrowie!

(c)RaSz

unread,
Sep 23, 2015, 10:44:25 AM9/23/15
to

Użytkownik "Gof" <g...@somewhere.invalid> napisał w wiadomości
news:gof.pme.1...@news.chmurka.net...
: Piotr Wyderski <pete...@neverland.mil> wrote:
:
: > Zamiast lamp polecam takie małe paletki z zasilaniem bateryjnym
: > i naprowadzaniem ręcznym. Skuteczność stuprocentowa, a po
: > każdym trafieniu świat się we mnie uśmiecha...
:
: Mam. Weź traf tym komara w nocy...
:


Naucz się myśleć pozytywnie: wpierw musisz (po ciemku!) odszukać "paletkę". Masz
50% szans, że chwycisz ją za rączkę, ale bardziej Ci chyba utkwią w pamięci
chwile, kiedy, no wiesz: z drugiej strony. A wtedy to już sen Ci nie w głowie,
na dobre parę godzin, i możesz spokojnie zapalić światło, i zająć się czymś
innym, na przykład polowaniem na komary.
- i życzę w tym sukcesów! ;)

Piotr Wyderski

unread,
Sep 23, 2015, 10:45:01 AM9/23/15
to
(c)RaSz wrote:

> A mógłbyś podrzucić jakieś obrazki, czy to z reklamówki urządzenia,
czy choćby
> własne? Albo inne sznureczki? No bo my tu na grupie o owym urządzeniu nie
> wszyscy słyszeli...

Jedna z pierwszych linek z googla:

http://sprzedajemy.pl/elektryczna-paletka-na-owady,15454387

Kupiłem w sklepie JULA we Wrocławiu jakieś 2 lata temu za niecałą dychę.
Bardziej z ciekawości niż z realnej wiary w możliwości tego
urządzenia i się bardzo miło zdziwiłem.

Pozdrawiam, Piotr

Piotr Wyderski

unread,
Sep 23, 2015, 10:48:19 AM9/23/15
to
Gof wrote:

> Mam. Weź traf tym komara w nocy...

Trafiam głównie w nocy. Sztuczka polega na tym, że podczas
remontu zainstalowałem w sypialni nowy wynalazek -- elektryczność.
Naciska się taki pstryczek koło łóżka i się robi jasno.

Pozdrawiam, Piotr


Jarosław Sokołowski

unread,
Sep 23, 2015, 10:58:18 AM9/23/15
to
Pan Piotr Wyderski napisał:

> Sztuczka polega na tym, że podczas remontu zainstalowałem
> w sypialni nowy wynalazek -- elektryczność.
> Naciska się taki pstryczek koło łóżka i się robi jasno.

Głowa od tych nowomodnych sztuczek nie boli? Ja bym się trochę bał.

--
Jarek

Czarek

unread,
Sep 23, 2015, 11:57:05 AM9/23/15
to


W dniu 23.09.2015 o 14:47, Gof pisze:
> Czarek <cza...@nospampoczta.fm> wrote:
>
>> Potrafi napier... jak przy najgorszym bólu zęba.
>
> Długo po wypluciu folii aluminiowej się to utrzymuje?
>
Po chwili ból zanika, pozostaje jeszcze przez chwilę takie odczucie jak
po dotknięciu językiem baterii 9 V.

--
Czarek

ACMM-033

unread,
Sep 23, 2015, 12:46:51 PM9/23/15
to

Użytkownik "Maciek" <mac...@polobox.com> napisał w wiadomości
news:56027f22$0$27527$6578...@news.neostrada.pl...
> Adres to fałszywka (polobox), do wypełnienia danych. Polbox (nie polobox
> :-)) już od dawna nie istnieje ale pozostał mi w pamięci.

Mój pierwszy email z ogólnego netu, bo nie pierwszy w ogóle, to z Polbox-u
był właśnie.
Do końca dzielnie utrzymali 1MB pojemności skrzynki... Choć pod koniec to
były totalne jajca z przeciskaniem się wiadomości.

> Bardzo uważaj, gdy samotnie dłubiesz w różnych urządzeniach. Przepisy nie
> pozwalają elektrykom na samotność. Trzeba sobie zapewnić współpracę kogoś,
> kto wie jak i gdzie wyłączyć urządzenie i jak udzielać pierwszej pomocy.
> Starsza pani z kosą może się czaić w najmniej spodziewanym miejscu.

I niekoniecznie musi przyjść akurat po chomika...

Choć podobno elektryka prąd nie tyka.
Tylko czasem pieści wśród boleści :P

--
Telespamerzy:
814605413 222768000 616285002 845383900 224093185 896510439 896126048
222478125 222478457 814605444 717857100 222478205 616279900 222478190

ACMM-033

unread,
Sep 23, 2015, 1:05:43 PM9/23/15
to

Użytkownik "Gof" <g...@somewhere.invalid> napisał w wiadomości
news:gof.pme.1...@news.chmurka.net...
("Jak działą dzwonek elektryczny")
To ja aż taki hardkor nie byłem, ale, jedna ręka do kaloryfera, neonówka,
taka w formie żarówki i na szczęście z opornikiem, dotknęła gdzieś w okolicy
twarzy. Ktoś mi chyba zastrzyk zrobił? :) W każdym razie, neonówka mu
przyświeciła.
Innym razem, z ręki do ręki, grzebałem w jakimś radiu lampowym.
"Zatęskniłem" za porcją energii, więc moje łapki co? Pyk pod anodowe!
Śjakieś 250, prostowanie było tradycyjnie, na znanym stosie selenowym w
postaci alumniniowego prostopadłościanu. Zobaczyłem biało-blado-różowe
światło... Na szczęście nic mi się nie stało.
Ale też... na mojej centrali, gdzie pracowałem, było 110V zmiennego, kilka
razy miałem na sobie pełne napięcie i nawet nie poczułem, ewentualnie mniej,
niż gdy się jedną ręką dotyka nieuziemionej obudowy i czuje takie dziwne
jakby drżenie (po tym rozpoznaję potencjał). Ale może dlatego mnie nie
brało, gdyż bardzo pilnowałem, by mieć dokładnie wysuszone ręce...?

(c)RaSz

unread,
Sep 23, 2015, 1:47:40 PM9/23/15
to
Użytkownik "ACMM-033" napisał w
news:mtum56$679$1...@node1.news.atman.pl ...
:
:
: (...)
: gdy się jedną ręką dotyka nieuziemionej obudowy i czuje takie dziwne
: jakby drżenie (po tym rozpoznaję potencjał).
:


Ja odczuwam owe "jakby drżenie" jedynie wtedy, gdy po powierzchni *przesuwam*
dłoń, bardzo delikatnie, no bo gdy trzymam ją nieruchomo, to nie zauważam nawet
i pełnej fazy 250. To drugie to oczywiście pod warunkiem, że nie zamykam sobą
obwodu... ;)


--
Nie oczekuj, iż rząd uzna, że warto wesprzeć także i Ciebie. Są w tym "porządku
dziobania" ludzie, na których rządowym decydentom - zależy ZNACZNIE bardziej.
A dlaczego? Bo umieją się odpowiednio... "odwdzięczyć"! Tylko niesterowany,
w pełni WOLNY rynek - jest transparentny, uczciwy, bezstronny i nieprzekupny!

Maciek

unread,
Sep 24, 2015, 5:14:26 AM9/24/15
to
Użytkownik ACMM-033 napisał:
> Innym razem, z ręki do ręki, grzebałem w jakimś radiu lampowym.
> "Zatęskniłem" za porcją energii, więc moje łapki co? Pyk pod anodowe!
> Śjakieś 250, prostowanie było tradycyjnie, na znanym stosie selenowym w
> postaci alumniniowego prostopadłościanu. Zobaczyłem biało-blado-różowe
> światło...

A był tunel i głosy zmarłych krewnych? :-)
Że też myśmy to wszystko przetrwali ...
Jak już tak roztaczamy kombatanckie wspomnienia, to i ja się pochwalę
osobistym doświadczeniem. Moje pierwsze porażenie zaliczyłem w wieku 4
lat. Jedną ręką trzymałem się metalowego kwietnika, zainstalowanego w
domu między podłogą a sufitem. Solidnie zakotwiczony. Drugą trzymałem
bolec ojcowskiego paska. W pobliżu było gniazdko. Wsadziłem. Następnie w
ekspresowym tempie znalazłem się na podłodze. Podobno z dzikim krzykiem
odskoczyłem jak sprężyna. Nawet przytomności nie straciłem, rodzice
tylko sprawdzili, czy kontaktuję z tym światem i nawet nie ciągnęli mnie
do lekarza. Potem dwa lata bałem się włączyć choinkę do prądu ale mi
przeszło, tylko nadal jestem bardzo ostrożny i parę razy sprawdzam co
robię.

Maciek

unread,
Sep 24, 2015, 5:32:36 AM9/24/15
to
Użytkownik (c)RaSz napisał:
>
> Inna historia, dość nagłośniona, bo dotyczyła celebryty, zdarzyła się
> Wojciechowi Kordzie, na estradzie. W jednym ręku trzymał on gitarę (elektryczną
> off course) a drugą chwycił za mikrofon, i... zamarł dygocąc. Szczęściem jakiś
> przytomny człowiek wyłączył wzmacniacz, i muzyk wyszedł z tego cało.
>
> No ale takie przypadki zaskakują mnie ze względu na to, co opisałem w
> odniesieniu do krzesła elektrycznego, które przecież *powinno* być całkiem
> skuteczne, a zachodziły przypadki, gdy nie było. Zaprawdę dziwne.
>
>

No cóż - nie każdy pocisk na wojnie zabija, to i nie każde porażenie
jest śmiertelne.

Aktor Jacek Chmielnik wyjątkowo pechowo rozstał się z tym światem:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Chmielnik i wiele linków na ten temat.

W USA przestępca skazany na karę śmierci został ułaskawiony i w zamian
dostał dożywocie. W celi siedział na metalowym kibelku. Jednocześnie
dłubał przy słuchawkach podłączonych do telewizora. Zapewne z zasilaniem
szeregowym i fazą na masie/chassis. Doznał śmiertelnego porażenia.

Piotr Gałka

unread,
Sep 24, 2015, 6:31:21 AM9/24/15
to

Użytkownik "Maciek" <mac...@polobox.com> napisał w wiadomości
news:5603beef$0$27510$6578...@news.neostrada.pl...

> Jak już tak roztaczamy kombatanckie wspomnienia, to i ja się pochwalę
> osobistym doświadczeniem. Moje pierwsze porażenie zaliczyłem w wieku 4
> lat. Jedną ręką trzymałem się metalowego kwietnika, zainstalowanego w domu
> między podłogą a sufitem. Solidnie zakotwiczony. Drugą trzymałem bolec
> ojcowskiego paska. W pobliżu było gniazdko. Wsadziłem. Następnie w
> ekspresowym tempie znalazłem się na podłodze. Podobno z dzikim krzykiem
> odskoczyłem jak sprężyna. Nawet przytomności nie straciłem, rodzice tylko
> sprawdzili, czy kontaktuję z tym światem i nawet nie ciągnęli mnie do
> lekarza. Potem dwa lata bałem się włączyć choinkę do prądu ale mi
> przeszło, tylko nadal jestem bardzo ostrożny i parę razy sprawdzam co
> robię.

A myślałem, że w sensie wczesnych początków jestem rekordzistą :).
Jak miałem 4 lat i 4 miesiące wtykając/wyjmując w koło wtyczkę od choinki
udało mi się palcem obu bolców dotknąć.
Wypaliło mi czerwoną piekącą szramę.
P.G.

Piotr Wyderski

unread,
Sep 24, 2015, 8:26:47 AM9/24/15
to
Maciek wrote:

> Że też myśmy to wszystko przetrwali ...
> Jak już tak roztaczamy kombatanckie wspomnienia, to i ja się pochwalę
> osobistym doświadczeniem. Moje pierwsze porażenie zaliczyłem w wieku 4
> lat.

Ja w tym wieku sprawdziłem wydajność prądową elektrowni za pomocą
znalezionego na podwórku drucika od jakiejś plomby. Sieknęło zdrowo,
ale pamiętam, ze bardziej bałem się łomotu od rodzicielki niż
zrobienia powtórki. :-)

W zerówce zacząłem budować "komputer" i pamiętam, że jego kluczowymi
elementami były ceramiczna oprawka od żarówki 220V i transformator
dzwonkowy. Konstrukcja z tygodnia na tydzień rosła i była tym
fajniejsza, im więcej losowych połączeń zawierała. Byle tylko
były dostatecznie poplątane. Z drobnych błędów projektowych:
zasilania nie przewidziałem...

Pozdrawiam, Piotr

ACMM-033

unread,
Sep 24, 2015, 9:11:27 AM9/24/15
to

Użytkownik " (c)RaSz" <NO_SPAM...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:5602e5ac$0$8372$6578...@news.neostrada.pl...
> Użytkownik "ACMM-033" napisał w
> news:mtum56$679$1...@node1.news.atman.pl ...
> :
> :
> : (...)
> : gdy się jedną ręką dotyka nieuziemionej obudowy i czuje takie dziwne
> : jakby drżenie (po tym rozpoznaję potencjał).
> :
>
>
> Ja odczuwam owe "jakby drżenie" jedynie wtedy, gdy po powierzchni
> *przesuwam*

Ano tak... ale wydało mi się to tak oczywiste, że pominąłem... :)

> dłoń, bardzo delikatnie, no bo gdy trzymam ją nieruchomo, to nie zauważam
> nawet
> i pełnej fazy 250. To drugie to oczywiście pod warunkiem, że nie zamykam
> sobą
> obwodu... ;)

Dobrze prawi, dać mu wódki! :))

ACMM-033

unread,
Sep 24, 2015, 9:13:20 AM9/24/15
to

Użytkownik "Maciek" <mac...@polobox.com> napisał w wiadomości
news:5603beef$0$27510$6578...@news.neostrada.pl...
> Użytkownik ACMM-033 napisał:
>> Innym razem, z ręki do ręki, grzebałem w jakimś radiu lampowym.
>> "Zatęskniłem" za porcją energii, więc moje łapki co? Pyk pod anodowe!
>> Śjakieś 250, prostowanie było tradycyjnie, na znanym stosie selenowym w
>> postaci alumniniowego prostopadłościanu. Zobaczyłem biało-blado-różowe
>> światło...
>
> A był tunel i głosy zmarłych krewnych? :-)

Niestety, nie było, nawet głowa nie raczyła mnie zaboleć... Tunelu nie było,
w uszach też nie zabrumiało... jedynie bladoróżowy, nawet niezbyt
intensywny, błysk... No i oczywiście odczucie na rękach wiadome. Nic mi nie
było.

> Że też myśmy to wszystko przetrwali ...

Mocny materiał jesteśmy :)

> Jak już tak roztaczamy kombatanckie wspomnienia, to i ja się pochwalę
> osobistym doświadczeniem. Moje pierwsze porażenie zaliczyłem w wieku 4
> lat. Jedną ręką trzymałem się metalowego kwietnika, zainstalowanego w domu
> między podłogą a sufitem. Solidnie zakotwiczony. Drugą trzymałem bolec
> ojcowskiego paska. W pobliżu było gniazdko. Wsadziłem. Następnie w
> ekspresowym tempie znalazłem się na podłodze. Podobno z dzikim krzykiem
> odskoczyłem jak sprężyna. Nawet przytomności nie straciłem, rodzice tylko
> sprawdzili, czy kontaktuję z tym światem i nawet nie ciągnęli mnie do
> lekarza. Potem dwa lata bałem się włączyć choinkę do prądu ale mi
> przeszło, tylko nadal jestem bardzo ostrożny i parę razy sprawdzam co
> robię.

Z czasów przedszkolnych, uratowało mnie chyba to, że już wówczas wiedziałem,
że prąd może zrobić duże kuku.
Wiedziałem już, co to jest izolacja i czemu służy, choć jeszcze nie kumałem
tego, jak obecnie...
Znalazłem 1. żarówkę świecową, E14 gwint, kawałek przewodu jakieś 20-30 cm,
po obu stronach odizolowane żyły, tak akurat.
Wiedziałem, że jak się przytknie o tu i tu, to się zaświeci, jeśli druga
strona będzie w gniazdku. Wiedziałem, że absolutnie nie wolno tego dotknąć
ręką.
To sru, przewód do gniazdka, i chcę delikatnie dotknąć drugą stroną, aby
żarówka choć na moment się zaświeciła. Ale, ręka mi się zapewne obsunęła,
przewody się zetknęły i huknęło, zobaczyłem błysk światła o kształcie
żarówki, barwy sinobiałej, jak to iskra przy zwarciu. Na szczęście skończyło
się na niewielkim strachu i wywalonym bezpieczniku. Mnie nie stało się
absolutnie nic, ręka na szczęście nie dotknęła przewodów.
Samych pieszczot, jakich od tamtego czasu zaznałem, już nawet nie zliczę...
:))

Piotr Gałka

unread,
Sep 24, 2015, 9:42:39 AM9/24/15
to

Użytkownik "ACMM-033" <valh...@interia.pl> napisał w wiadomości
news:mu0stf$cb4$1...@node1.news.atman.pl...
>
>> A był tunel i głosy zmarłych krewnych? :-)
>
> Niestety, nie było, nawet głowa nie raczyła mnie zaboleć... Tunelu nie
> było, w uszach też nie zabrumiało... jedynie bladoróżowy, nawet niezbyt
> intensywny, błysk... No i oczywiście odczucie na rękach wiadome. Nic mi
> nie było.
>
Jak mnie 1100V DC (budowałem oscyloskop - uzwojenie anodowe trafa (100W) +
powielacz na kilku 1N4007 i kondensatorach 1uF) kopnęło ręka - ręka to chyba
na kilkanaście sekund (jeśli nie straciłem poczucia czasu) straciłem wzrok
(kompletnie czarno przed oczami) i potem przez kilka godzin drżenie rąk i
nóg.
Ale żadnych głosów, ani tunelu nie pamiętam.
P.G.

Piotr Gałka

unread,
Sep 24, 2015, 9:46:11 AM9/24/15
to

Użytkownik "Piotr Wyderski" <pete...@neverland.mil> napisał w wiadomości
news:mu0q66$27h$1...@node2.news.atman.pl...
>
> W zerówce zacząłem budować "komputer" i pamiętam, że jego kluczowymi
> elementami były ceramiczna oprawka od żarówki 220V i transformator
> dzwonkowy. Konstrukcja z tygodnia na tydzień rosła i była tym fajniejsza,
> im więcej losowych połączeń zawierała. Byle tylko
> były dostatecznie poplątane. Z drobnych błędów projektowych:
> zasilania nie przewidziałem...
>
Jak miałem 9 lat nawinąłem transformator (drutem w emalii i podwójnym
jedwabiu bezpośrednio na rdzeniu) - 7 zwoi pierwotnego i 1 zwój wtórnego.
Potem woltomierz do 1 zwoju, a 7 zwoi do gniazdka. Obaliłem w ten sposób
teorię działania transformatora bo na wyjściu dostałem 0V :)
P.G.

Gof

unread,
Sep 24, 2015, 10:08:25 AM9/24/15
to
Czarek <cza...@nospampoczta.fm> wrote:

>> Długo po wypluciu folii aluminiowej się to utrzymuje?
>
> Po chwili ból zanika, pozostaje jeszcze przez chwilę takie odczucie jak
> po dotknięciu językiem baterii 9 V.

Aż mrowi... w końcu to nerw...

Gof

unread,
Sep 24, 2015, 10:10:20 AM9/24/15
to
" \(c\)RaSz" <NO_SPAM...@poczta.onet.pl> wrote:

> Ja odczuwam owe "jakby drżenie" jedynie wtedy, gdy po powierzchni *przesuwam*
> dłoń, bardzo delikatnie,

Ja też.

> no bo gdy trzymam ją nieruchomo, to nie zauważam nawet i pełnej fazy 250.
> To drugie to oczywiście pod warunkiem, że nie zamykam sobą obwodu... ;)

To chyba musisz być w powietrzu, żeby nie zamykać obwodu... jakaś
pojemność do ziemi zawsze jest...

Gof

unread,
Sep 24, 2015, 10:13:19 AM9/24/15
to
Piotr Wyderski <pete...@neverland.mil> wrote:

> Trafiam głównie w nocy. Sztuczka polega na tym, że podczas
> remontu zainstalowałem w sypialni nowy wynalazek -- elektryczność.
> Naciska się taki pstryczek koło łóżka i się robi jasno.

I tenże wynalazek powoduje skuteczne rozbudzenie... i tak do rana... ja
bym jednak wolał, żeby coś te komary tłukło za mnie...

Piotr Gałka

unread,
Sep 24, 2015, 10:32:23 AM9/24/15
to

Użytkownik "Gof" <g...@somewhere.invalid> napisał w wiadomości
news:gof.pme.1...@news.chmurka.net...

>> no bo gdy trzymam ją nieruchomo, to nie zauważam nawet i pełnej fazy 250.
>> To drugie to oczywiście pod warunkiem, że nie zamykam sobą obwodu... ;)
>
> To chyba musisz być w powietrzu, żeby nie zamykać obwodu... jakaś
> pojemność do ziemi zawsze jest...
>
Nie musi być w powietrzu.
W mieszkaniu do żyrandoli mam po 4 przewody (jeden żółto zielony). Jak
zmieniłem drewniany żyrandol na metalowy to przy przesuwaniu ręką po nim
czułem lekkie mrowienie (stojąc normalnie w kapciach na terakocie). Przy
nieruchomym trzymaniu - nic.
Przez kilka lat myślałem, że zwarcie w żyrandolu, aż zepsuł się wyłącznik i
przy wymianie stwierdziłem, że wyłącza fazę (sądziłem, że przepuścili przez
niego neutralny). No to sprawdziłem co jest zgrane - na żółto-zielonym
elektrycy dali na stałe fazę!
P.G.

J.F.

unread,
Sep 24, 2015, 11:57:12 AM9/24/15
to
Użytkownik "Piotr Gałka" napisał w wiadomości
>Nie musi być w powietrzu.
>W mieszkaniu do żyrandoli mam po 4 przewody (jeden żółto zielony).
>Jak zmieniłem drewniany żyrandol na metalowy to przy przesuwaniu ręką
>po nim czułem lekkie mrowienie (stojąc normalnie w kapciach na
>terakocie). Przy nieruchomym trzymaniu - nic.
>Przez kilka lat myślałem, że zwarcie w żyrandolu, aż zepsuł się
>wyłącznik i przy wymianie stwierdziłem, że wyłącza fazę (sądziłem, że
>przepuścili przez niego neutralny). No to sprawdziłem co jest
>zgrane - na żółto-zielonym elektrycy dali na stałe fazę!

Przez dlugi czas nie bylo odpowiednich wytycznych, a pozniej
odpowiednich przewodow, zeby do zyrandola doprowadzic kolory zgodnie z
norma.
Wiec takie kwiatki mogly sie zdarzac, choc raczej bym podejrzewal na
kablach 3-zylowych.

No i potrojnych wylacznikow raczej nie ma, wiec w mieszkaniach raczej
sie nie widuje 1+3 drutow zasilajacych doprowadzonych do zyrandola.
A jak kabel 4-ro zylowy, to zoltozielony mozna i nalezy uzyc zgodnie z
przeznaczeniem, wiec ci elektrycy mocno pijani byli.

J.

(c)RaSz

unread,
Sep 24, 2015, 2:01:36 PM9/24/15
to
Użytkownik "Maciek" <mac...@polobox.com> napisał w
news:5603c332$0$27512$6578...@news.neostrada.pl...
:
: > (...)
: > No ale takie przypadki zaskakują mnie ze względu na to, co opisałem w
: > odniesieniu do krzesła elektrycznego, które przecież *powinno* być całkiem
: > skuteczne, a zachodziły przypadki, gdy nie było. .
: (...)
:
: Aktor Jacek Chmielnik wyjątkowo pechowo rozstał się z tym światem:
: https://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Chmielnik i wiele linków na ten temat.
:



Jak tam podają:
"Zmarł wskutek porażenia prądem z wadliwej instalacji elektrycznej w swojej
piwnicy"

- ale nie ma: jakie go trafiło *napięcie*? Ćwierć, czy ~1/3 kV? Wie ktoś?

No i pewnie zajść musiało zajść jeszcze kilka, wyjątkowo pechowych -
okoliczności:
- prąd zwarł obydwiema rękami, były wilgotne, a do tego miał jakieś kłopoty z
"pompką". Szkoda człowieka, acz jego role w filmach Machulskiego chyba już na
zawsze (nieśmiertelnie) wejdą do kanonu sztuki aktorskiej...



--
Gdy Bóg chce kogoś pokarać
- odbiera mu rozum.

Gof

unread,
Oct 1, 2015, 4:04:02 AM10/1/15
to
Maciek <mac...@polobox.com> wrote:

> dłubał przy słuchawkach podłączonych do telewizora. Zapewne z zasilaniem
> szeregowym i fazą na masie/chassis. Doznał śmiertelnego porażenia.

Zasilaniem szeregowym tzn?

RoMan Mandziejewicz

unread,
Oct 1, 2015, 4:59:45 AM10/1/15
to
Hello Gof,

Thursday, October 1, 2015, 10:01:27 AM, you wrote:

>> dłubał przy słuchawkach podłączonych do telewizora. Zapewne z zasilaniem
>> szeregowym i fazą na masie/chassis. Doznał śmiertelnego porażenia.
> Zasilaniem szeregowym tzn?

Jeszcze do niedawna telewizory nie miały transformatorów izolujących i
poszczególne moduły były łączone szeregowo.

Telewizory lampowe miały szeregowe żarzenie i nieizolowane zasilanie
anodowe.

Ale telewizory z wyjściem słuchawkowym miały na pewno wyjście
izolowane.


--
Best regards,
RoMan
Nowa strona: http://www.elektronika.squadack.com (w budowie!)

(c)RaSz

unread,
Oct 1, 2015, 7:23:20 AM10/1/15
to
1 października 2015 10:59 Użytkownik "RoMan Mandziejewicz" napisał w
news:6005955993$2015100...@squadack.com ...
: (...)
:
: Thursday, October 1, 2015, 10:01:27 AM, you wrote:
:
: >> dłubał przy słuchawkach podłączonych do telewizora.
: >> Zapewne z zasilaniem szeregowym i fazą na masie/chassis.
: >> Doznał śmiertelnego porażenia.
: >>
: > (...)
:
: Ale telewizory z wyjściem słuchawkowym miały na pewno wyjście
: izolowane.
:



"Na pewno" niekoniecznie wtedy, gdy była to jakaś... samoróbka. Zmajstrowana
przez klawisza, albo innego więźnia — "złotą rączkę",
a w tym wypadku: czarną! ;)

Natomiast kwestia takiego wypadku, który spotkał człowieka skazanego, *na pewno*
nie bezpodstawnie — na karę śmierci, z czego się był wywinął — dotyka "ręki
boskiej", która i może nierychliwa, ale... sprawiedliwa! Nie ma co takich drani
utrzymywać za (niemałe!) pieniądze podatników, licząc... na co? Resocjalizację?
Wolne żarty: może co setny dozna jakiejś "przemiany duchowej", zaś pozostali
mogą np. zlecić swym kolesiom "po drugiej stronie muru" — dokonanie egzekucji
policjanta, prokuratora, sędziego lub świadków — za sprawą których dany
zbrodzień został zapuszkowany.


To, że w wielu krajach ustawodawcy *zabronili* sądom (trudno nazwać to
inaczej!) eliminować najgorszych nawet zwyrodnialców (choćby i pokroju Andersa
Behring Breivika) — woła po prostu o pomstę do nieba! Wszak to kpiny z wysiłków
(i, co jeszcze bardziej ważne: sporego ryzyka!) podejmowanego przez tych
wszystkich, wymienionych powyżej, na których "robotę zleconą" może jakiś drań
wystawić. Dlatego mam głębokie przekonanie, iż ci ze sprzedajnej wszak
(oczywiście!) "klasy politycznej" — taki abolicjonizm poparli, a zaś na bank,
gdy tych rozwiązań byli czołowymi promotorami — że są umoczeni w związki ze
zorganizowaną przestępczością. Wszak jakieś grupy "zwykłych" bandziorów od
prawdziwej mafii różni nade wszystko to, że ta druga ma powiązania z "grupą
sprawującą władzę", i może liczyć — a to na parasol ochronny, a to znów na
dopływ "informacji ważnych strategicznie", np. o jakimś na nich polowaniu. A do
tego, jak jestem głęboko przekonany — na "odpowiednie" kształtowanie prawa (a
raczej: lewa)! Do czego zaliczyć trzeba (przede wszystkim) *wyrzeczenie się*
przez państwo "kary najwyższej", i pozostawienie w tej mierze *monopolu* w
rękach bandyckich. Dzięki czemu mafia może być bardziej pewna lojalności swych
"żołnierzy" — niż państwo w odniesieniu do stróżów prawa. Jeśli ktoś w to wątpi,
to jest po prostu głęboko naiwny!

badworm

unread,
Oct 1, 2015, 11:36:30 AM10/1/15
to
Dnia Thu, 24 Sep 2015 15:13:18 +0200, ACMM-033 napisał(a):

> Mocny materiał jesteśmy :)

Żarty się kończą gdy chodzi o prąd stały i wysokie napięcia. Piotr
zaliczył 1100V DC i miło nie było a to raczej niewielki prąd był, tyle
że połączony z pojemnością filtrującą. Faktem jest, że 2500V z miernika
rezystancji izolacji (wydajność prądowa 1mA) ledwie szczypie ale raz czy
dwa dostałem w robocie z 220V DC po łapach i z pewnością miło nie było.
Porażenie przy 3kV DC niesie za sobą poważne skutki, chociażby w postaci
uszkodzeń termicznych w miejscu kontaktu ale też nie zawsze kończy się
śmiertelnie. AC zabija jeśli serducho zwariuje więc na ogół od razu, DC
to elektroliza i może wyjść po kilku godzinach albo i dniach.
--
Pozdrawiam Bad Worm badworm[maupa]post{kropek}pl
GG#2400455 ICQ#320399066

Czarek

unread,
Oct 3, 2015, 3:45:17 PM10/3/15
to


W dniu 23.09.2015 o 14:09, Piotr Wyderski pisze:
> (c)RaSz wrote:
>
>> Też miałem, używałem, i... przestałem. Oceniając na oko, to jej
>> (malejąca z
>> czasem) skuteczność oscylowała wokół 25 procent.
>
> Zamiast lamp polecam takie małe paletki z zasilaniem bateryjnym
> i naprowadzaniem ręcznym. Skuteczność stuprocentowa, a po
> każdym trafieniu świat się we mnie uśmiecha...
>
> Na osy i szerszenie też działa. Najlepiej wydane 9,90PLN w życiu. :-)
>

Tu można dokładnie zobaczyć jak to działa:
https://www.youtube.com/watch?v=oUJLgKkmllA



--
Czarek

Maciek

unread,
Oct 4, 2015, 6:01:24 PM10/4/15
to
Użytkownik (c)RaSz napisał:
> "Na pewno" niekoniecznie wtedy, gdy była to jakaś... samoróbka. Zmajstrowana
> przez klawisza, albo innego więźnia — "złotą rączkę",
> a w tym wypadku: czarną! ;)
>
> Natomiast kwestia takiego wypadku, który spotkał człowieka skazanego, *na pewno*
> nie bezpodstawnie — na karę śmierci, z czego się był wywinął — dotyka "ręki
> boskiej", która i może nierychliwa, ale... sprawiedliwa!

Nie chcę rozpoczynać jakiś polityczno etycznych wątków ale zastanów się
ile było w USA przypadków uniewinnienia po latach. Ilu u nas siedzi a
potem okazuje się że naprawdę byli niewinni. Siedzą już skazani ale też
i w aresztach czekają całymi latami na decyzje. Choć jestem zwolennikiem
kary śmierci dla zwyrodnialców, to nie dam tego narzędzia do rąk
polskich sędziów.
Pamiętasz jaki dziki wrzask środowisko podniosło po pomyśle Ziobry
dotyczącym nagrywania rozpraw? Od tego tylko krok do rozliczania idiotów
w togach a tego to oni nie chcą. Giną akta, znikają dowody z depozytów i
nikt nie jest winien.
Jak ciężko przepchnąć ustawę ograniczającą samowolę i bandytyzm
komorników? Bez nagłośnienia w mediach w ogóle nic by się nie udało.
Dlatego też nie ufałbym aż tak bardzo sędziom i ich wyrokom.

(c)RaSz

unread,
Oct 5, 2015, 3:43:18 AM10/5/15
to
5 października 2015 00:00 Użytkownik "Maciek" <mac...@polobox.com> napisał w
news:5611a188$0$8367$6578...@news.neostrada.pl ...
:
: > (...)
: >
: > kwestia takiego wypadku, który spotkał człowieka skazanego, *na pewno*
: > nie bezpodstawnie — na karę śmierci, z czego się był wywinął — dotyka "ręki
: > boskiej", która i może nierychliwa, ale... sprawiedliwa!
:
:
: Nie chcę rozpoczynać jakiś polityczno etycznych wątków ale zastanów
: się ile było w USA przypadków uniewinnienia po latach.
:



No cóż, jednak nieco pociągnę ten [OT] — z tymi uniewinnieniami to może być
różnie, nie śledzę baaardzo pilnie doniesień w tym temacie, ale gdy na jakieś
się natknę, to czytam. Niewiele zresztą z tego wynika. Jednak czasami bywać
może, iż ten czy ów facet — został osadzony w celi śmierci sprawiedliwie, lecz
gdy tak egzekucję odwlekano, to jego adwokat znalazł jakieś-tam "błędy
formalne", dzięki którym morderca wykręcić się mógł sianem. Jednak nie przeczę,
że zdarzały się (zapewne) faktyczne pomyłki sądowe, i jakiś duży zbieg
okoliczności sprawił, że sto poszlak, i 5 dowodów (zdawałoby się:
niepodważalnych) sprzysięgły się przeciw niewinnemu. Zapewne bywało i tak,
ale... Ale przed sądem prokuratorzy muszą przedstawiać sporo materiału
dowodowego, bardzo jednak mocnego, oskarżony ma prawo do obrony, ławnicy są
(zazwyczaj) ludźmi myślącymi, no i muszą podejrzanego skazać *jednomyślnie*,
tedy wolno uważać, że pomyłkowe uśmiercenie niewinnego — zdarzać się powinno
(hm, to przecież oczywiste, że nie-powinno...) zdarzać się może baaardzo rzadko.
No i zestaw to z dwoma innymi możliwymi scenariuszami:


Wyobraźmy sobie sytuację, z którą spotkać się może policja - wcale
nie jakąś "teoretyczną", bowiem takie zdarzenia (w przybliżeniu) miały już
miejsce nieraz, choć chyba nie w Polsce. Oto jacyś terroryści (bądź ekipa
zwykłych bandziorów, którzy napadli na bank - szczegóły bez znaczenia) — ma w
swych rękach grupę zakładników. Budynek został otoczony przez siły policyjne,
trwają negocjacje, lecz większych postępów brak. Istnieje wielka obawa o los
przetrzymywanych.

Zatrzymajmy się nad tym momentem niepewności: dowodzący akcją ma
podstawy sądzić, że porywacze zaczną zabijać swe ofiary. Albo idźmy dalej, bo
oto jego obawy się spełniają, padają pierwsze strzały. Jakich decyzji każdy
rozsądny człowiek będzie oczekiwał od szefa brygady antyterrorystycznej? Że
zrobi co tylko będzie mógł, aby powstrzymać tę rzeź, to chyba jasne. Przy czym
owo "wszystko" jest (niestety) przez niektórych rozciągane i na opcję polegającą
na spełnieniu żądań przestępców, co dla zwolenników surowego prawa jest nie do
przyjęcia. No, chyba że posłuży jedynie taktycznemu "zawieszeniu broni", ale
jednak nie obejmie (dajmy na to) - dostarczenia im środków ucieczki, i
puszczeniu zbrodniarzy wolno. Byłby to bowiem sygnał dla naśladowców, że przy
odpowiedniej dozie bezwzględności — mogą liczyć na bezkarność.

Jasnym być powinno, że gdy jest zagrożone życie kolejnych ofiar, to
BAT-mani (od: Brygada AntyTerrorystyczna) mają nie tylko prawo, ale i święty
*obowiązek* — powystrzelać napastników, o ile da się to zrobić przy (brzydko
mówiąc) "stratach minimalnych". No i oczywiście wybierając stosowny ku temu
moment. Mam nadzieję, że nikt przy zdrowych zmysłach nie zakwestionuje takiego
rozwiązania, które pozwoli uratować jak największą ilość potencjalnych ofiar.

Czyli: istnieją okoliczności, w których napastnicy *mogą* zostać zabici, choć...
Choć może się zdarzyć przy tym, że zginą wśród nich tacy, co jedynie trzymali w
ręku broń, a jeszcze nikogo nie zabili (i być może nie mieli nawet tego w
planach!). Mam nadzieją że nikt rozsądny tego nie zakwestionuje.

A teraz przewińmy ten film o kilka klatek dalej: okazuje się, że terroryści
należą do jakiejś fanatycznej grupy, i — dla wstrząśnięcia całym światem —
zabijają wszystkich zakładników, zanim ktoś zdoła im przeszkodzić. Po czym —
spokojniutko oddają się w ręce policji. I jaką mamy wówczas sytuację, jeśli,
dajmy na to, tak jak w Norwegii — sądom wymierzyć kary śmierci *nie wolno*?
Okazuje się, że *zanim* jeszcze kogoś zabili (bo, powiedzmy, strzały wewnątrz
budynku były tylko "na postrach") — znajdowali się w dużo *gorszej* sytuacji,
niż po wykonaniu takiego zbrodniczego dzieła, co jest po prostu... absurdem! I
to jest clou całego paradoksu.

Napisałem, że (na skutek działań abolicjonistów, w niektórych krajach, w tym —
w całej UE) — sądom wymierzyć kary śmierci *nie wolno*. Bowiem tak właśnie
należy to widzieć. Wszak gdy taką możliwość im *pozostawić*, to przecież nie
muszą z niej korzystać za każdym razem, to chyba jasne? Ironizując: nie orzeka
się "kary głównej" za cichy chód po ulicy, a jedynie za zbrodnie przeciwko
życiu, a i to — najczęściej za te szczególnie odrażające swym okrucieństwem.
Czy, dajmy na to - za takie, jakich dopuścił się Anders B. Breivik. A dziś mamy
w naszym kraju ludzi, którzy, wg badających ich dokonania prokuratorów —
dopuszczali się mordów wręcz hurtowo, lecz powiesić ich — nie wolno!


Inny scenariusz: wchodzisz na jezdnię, i zapomniałeś się rozejrzeć, a tu
nadjeżdża rozpędzony mikrobus, bęc! — trup na miejscu. Albo nie Ty się
zagapiłeś, tylko kierowca nie zwolnił przed pasami: skutek ten sam. Bez tego
wszystkiego, co mamy podczas procesu: dowodów, adwokatów, sędziego prowadzącego,
ławników — nic z tych rzeczy, więc i o "pomyłkę" — znacznie łatwiej, prawda? No
i w ten sposób ginie w Polsce *kilkaset* osób rocznie. I jeśli zestawimy to z
możliwością omyłkowego skazania kogoś niewinnego przez kolejne instancje — to po
prostu niemal nic. Gdyby kazać kierowcom instalować w samochodach trafipaksy, to
by zaoszczędziło życie o wiele większej ilości ludzi — *całkowicie* niewinnych!

-> https://pl.wikipedia.org/wiki/Traffipax


:
: Ilu u nas siedzi a
: potem okazuje się że naprawdę byli niewinni. Siedzą już skazani ale też
: i w aresztach czekają całymi latami na decyzje. Choć jestem
: zwolennikiem kary śmierci dla zwyrodnialców, to nie dam tego narzędzia
: do rąk polskich sędziów.
:



Sądownictwo w naszym nieszczęsnym kraju — woła o pomstę do nieba, fakt. No ale
takiego Trynkiewicza nie tyle źle osądzono, co jakieś wielce tajemnicze
machinacje *polityków* z tzw. "moratorium" (co to je "wprowadzono" — ale...
całkowicie poza-prawnie!) spowodowały, iż uniknął stryczka...


:
: Pamiętasz jaki dziki wrzask środowisko podniosło po pomyśle Ziobry
: dotyczącym nagrywania rozpraw? Od tego tylko krok do rozliczania idiotów
: w togach a tego to oni nie chcą. Giną akta, znikają dowody z depozytów i
: nikt nie jest winien.
:



Nasi (dotychczasowi) ustawodawcy wymyślili sobie, że sądownictwo "oczyści się
samo". Powinno się ich za to wykąpać w smole, wytarzać w pierzu, i kazać czekać,
że "oczyści się samo"...


:
: Jak ciężko przepchnąć ustawę ograniczającą samowolę i bandytyzm
: komorników? Bez nagłośnienia w mediach w ogóle nic by się nie udało.
: Dlatego też nie ufałbym aż tak bardzo sędziom i ich wyrokom.
:



Ale do listy "narzędzi w obronie niewinnie skazanych" — dolicz jeszcze rozliczne
apelacje, a na koniec to, że prezydent może wobec nich skorzystać z
przysługującego mu prawa łaski.


--
Już lepiej dopuścić nadmierne wakaty
— niż niewspółmiernie na-mnożyć cytaty:
Gdy jest ich zbyt dużo, nikt tego nie czyta
Tnij akuratnie!
— lub cytuj Tacyta...

(c)RaSz

unread,
Oct 7, 2015, 4:52:02 PM10/7/15
to
23 września 2015 15:07 — ja, "(c)RaSz" napisał-em w
news:5602a3fb$0$27530$6578...@news.neostrada.pl ...
:
: (...)
: A pamiętasz Bartku opis anty-owadziego lasera?
:


Jakby w odpowiedzi na powyższe:

6 października 2015 07:08 Użytkownik "Michał Czarkowski" napisał w
wątku p.t.: >> MC10198 << post
news:muvl0a$cf7$1...@news.icm.edu.pl ...
: >
: >
: > (...)
: > Śmiejecie się z Tornada, może i zasłużył, ale coś wam powiem:
: >
: > - on *coś* jednak robi.
: >


:
: Tu: https://www.youtube.com/watch?v=eYXPqrXZ1eU
: prawdopodobnie już działa :D
:



Co chyba nijak się miało do tamtejszego wątku, bowiem odsyłało do filmiku:
How to shoot down mosquito using laser gadget.

No i o tymże urządzeniu wspominałem wcześniej.
0 new messages