Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Skąd brać kalorie?

9 views
Skip to first unread message

Marek

unread,
Aug 4, 2011, 5:00:14 PM8/4/11
to
Witam,

Mam pewien kłopot metaboliczny - nie potrafię wtłaczać w siebie dużych
ilości jedzenia i w dodatku często. Kiedyś postanowiłem zabrać się za sport
siłowy aby wyhodować trochę mięśni na sobie. Okazało się, że z marnym
skutkiem. Skalkulowałem wtedy ile kalorii spożywam dziennie i znalazłem
przyczynę. Okazało się, że 1200kcal (78kg wagi wtedy miałem) i aby zjeść
więcej musiałbym wciskać w siebie na siłę. Mówi się, że taki poziom energii
to głodówka, że w organiźmie zaczyna się wiele rzeczy sypać, że powinienem
zjadać 2.5 raza więcej. W chwili obecnej z pomocą dietetyka podniosłem
kaloryczność posiłków jednakże z kalkulacji wynika, że nadal mam bilans
ujemny. W jaki sposób można jeszcze (i czy ma to sens) dostarczyć kalorii
tak aby dobić do np 2500 - 2900kcal? Nie wyobrażam sobie picia w tym celu
oleju albo obżerania się słodyczami. Co robicie aby tyle w siebie wtłaczać?
Wyliczyłem, że przykładowy posiłek 150g kurczaka + ryż + jakieś warzywa to
400kcal a więc powinienem zjadać 6-7 takich obiadów dziennie a to przecież
absurd. Czy naprawdę tyle ludzie jadają odpowiedników takich obiadów
dziennie? A może norma 2500kcal dla faceta dziennie jest z palca wyssana i
nie należy tym sie przejmować?

Lisciasty

unread,
Aug 6, 2011, 2:17:38 PM8/6/11
to
Dnia Thu, 4 Aug 2011 23:00:14 +0200, Marek napisaďż˝(a):
> tak aby dobi� do np 2500 - 2900kcal? Nie wyobra�am sobie picia w tym celu
> oleju albo ob�erania si� s�odyczami. Co robicie aby tyle w siebie wt�acza�?

Mo�esz ob�era� si� owocami :]

> Wyliczy�em, �e przyk�adowy posi�ek 150g kurczaka + ry� + jakie� warzywa to
> 400kcal a wi�c powinienem zjada� 6-7 takich obiad�w dziennie a to przecie�
> absurd. Czy naprawd� tyle ludzie jadaj� odpowiednik�w takich obiad�w
> dziennie? A mo�e norma 2500kcal dla faceta dziennie jest z palca wyssana i
> nie nale�y tym sie przejmowa�?

Musisz znale�� co� co Ci smakuje i nie jest trocinami.
Ja lubi� jogurty pitne, jeden jogurt p�litrowy to 400 kcal, zaprawiony
jakim� �mieciwem (ziarno czy inne tam rodzynki) mo�e mie� 500 kcal. Ja mog�
bez problemu obaliďż˝ dziennie ze 3 takie i juďż˝ mam 1500 kcal.
Mo�esz pi� soki owocowe o ile lubisz. 1 litr soku to jakie� 500 kcal.

Ja czasami jem tak : rano kawa� mi�cha z g�r� pomidor�w (400 kcal), w
robocie 1 jogurt pitny + 2 normalne zaprawione trocinami (700 kcal), czasem
jakie� wys�pione ciastka do kawy (dajmy na to 200 kcal), po po�udniu obiad
(500 kcal), jak w nocy id� pobiega� czy co� podobnego to z�eram jeszcze
jeden jogurt (400 kcal) :>
Bez szale�stw robi si� 2400 kcal. Jak mimochodem mla�niesz jakiego� banana,
par� jab�ek i batona robi si� 3000.

Pzdr.
L.

Marek

unread,
Aug 6, 2011, 3:41:43 PM8/6/11
to
Dnia Sat, 6 Aug 2011 20:17:38 +0200, Lisciasty napisał(a):

> Dnia Thu, 4 Aug 2011 23:00:14 +0200, Marek napisał(a):
>> tak aby dobić do np 2500 - 2900kcal? Nie wyobrażam sobie picia w tym celu
>> oleju albo obżerania się słodyczami. Co robicie aby tyle w siebie wtłaczać?
>
> Możesz obżerać się owocami :]

Heh :-) Właśnie niekoniecznie. Owoce zawierają szybko wchłanialne cukry.
Efekt może nie jestaż taki jak przy słodyczach lecz i tak np. makaron czy
ryż stanowi lepsze źródło węglowodanów. Owoce (a w szczególności banany z
uwagi na zasadowość) zalecane są wyłącznie po treningu.

> Musisz znaleźć coś co Ci smakuje i nie jest trocinami.
> Ja lubię jogurty pitne, jeden jogurt półlitrowy to 400 kcal, zaprawiony
> jakimś śmieciwem (ziarno czy inne tam rodzynki) może mieć 500 kcal. Ja mogę
> bez problemu obalić dziennie ze 3 takie i już mam 1500 kcal.
> Możesz pić soki owocowe o ile lubisz. 1 litr soku to jakieś 500 kcal.

A czy nie jest to przegięciem dietetycznym? Owszem, można również pić olej.
Jego 100ml to 800kcal. Jednakże zgodnie z jakimiś piramidami żywieniowymi
należy zachować proporcje pomiedzy węglowodanami (a wśród nich prostymi
kontra złożonymi), bialkiem i tłuszczami. Mi nie tyle chodzi o napchanie
się kaloriami jako takimi lecz o zrobienie tego z zachowaniem zasad
żywieniowych.

> Ja czasami jem tak : rano kawał mięcha z górą pomidorów (400 kcal),

Super, ja również podobnie. Zazwyczaj są to warzywa (pomidory, papryka,
sałata) z dodatkiem 150g kurczaka (bo więcej nie ma sensu - tylko do 30g w
porcji człowiek przyswaja białka) albo 4 białka + 1 żółtko. To doprawione
jogurtem z ziołami. Załóżmy, że to jest właśnie 400kcal. Jeśli zjem to o
9tej, to do 13tej mnie trzyma.

> robocie 1 jogurt pitny + 2 normalne zaprawione trocinami (700 kcal),

Z tym jogurtem muszę się zastanowić bo wydaje mi się to dobrym pomysłem.
Jest i białko i owoce...

> czasem
> jakieś wysępione ciastka do kawy (dajmy na to 200 kcal),

Tego nie wliczam. Chciałbym i budować diety z uwzględnieniem słodyczy jeśli
nie daję rady z normalnym jedzeniem.

> po południu obiad
> (500 kcal), jak w nocy idę pobiegać czy coś podobnego to zżeram jeszcze
> jeden jogurt (400 kcal) :>
> Bez szaleństw robi się 2400 kcal. Jak mimochodem mlaśniesz jakiegoś banana,
> parę jabłek i batona robi się 3000.

Z tym jogurtem dałeś mi do myślenia - przedyskutuję ideę z dietetykiem. Mam
tylko jedną obawę: zbyt wiele węglowodanów w jednej dawce prowadzi do
tycia. Jestem podatny na to i dlatego podświadomie nawet zjechałem do
głodowego poziomu odżywiania się (co było błędem). Ta sama ilość podzielona
na mniejsze porcje "zadziała" lepiej. Jogurt szybko powinien przelecieć
przez układ trawienny więc jest szansa, że wcisnę w siebie więcej :-)

Lisciasty

unread,
Aug 7, 2011, 4:24:34 PM8/7/11
to
Dnia Sat, 6 Aug 2011 21:41:43 +0200, Marek napisał(a):

> A czy nie jest to przegięciem dietetycznym? Owszem, można również pić olej.
> Jego 100ml to 800kcal. Jednakże zgodnie z jakimiś piramidami żywieniowymi
> należy zachować proporcje pomiedzy węglowodanami (a wśród nich prostymi
> kontra złożonymi), bialkiem i tłuszczami. Mi nie tyle chodzi o napchanie
> się kaloriami jako takimi lecz o zrobienie tego z zachowaniem zasad
> żywieniowych.

Coś czuję że nie masz kobiety i dzieci i cierpisz na nadmiar wolnego czasu
:> Chrzań proporcje, jedz to co podpowiada organizm, no chyba że dietetyk
jest takim geniuszem że wie dokładnie co Ci potrzeba.


> tylko jedną obawę: zbyt wiele węglowodanów w jednej dawce prowadzi do
> tycia. Jestem podatny na to i dlatego podświadomie nawet zjechałem do
> głodowego poziomu odżywiania się (co było błędem).

To w końcu masz problem niedożywienia czy tycia? :P
Ja z kaloriami nie mam żadnego problemu, wystarczy że poobżeram się
czekoladą i nie pożałuję browarka i po miesiącu mam +2kg. Ty masz problem
skąd brać kalorie a potem piszesz że masz tendencje do tycia :>

L.

Marek

unread,
Aug 7, 2011, 5:45:49 PM8/7/11
to
Dnia Sun, 7 Aug 2011 22:24:34 +0200, Lisciasty napisał(a):

>
> Coś czuję że nie masz kobiety i dzieci i cierpisz na nadmiar wolnego czasu

ha ha, pudło :-)
Żadna z opcji nie jest trafiona :-D A chodzi mi o sport. Zła dieta = zero
postępów. Nie mam czasu na błędy.

>:> Chrzań proporcje, jedz to co podpowiada organizm, no chyba że dietetyk
> jest takim geniuszem że wie dokładnie co Ci potrzeba.

No i tu jest pies pogrzebany. Nie słyszę co mi organizm podpowiada.
Zmarnowałem 4 miesiące treningu kiedy zdecydowałem się na wizytę u
dietetyka. Po tej wizycie w 1 miesiąc zrobiłem więcej niż w pół roku
wcześniej. Chciałbym właśnie nauczyć się tego "słuchania" organizmu.
Zacząłem od kalorii w tym wątku gdyż tu widzę najbardziej prawdopodobne
źródło mojego problemu.

> To w końcu masz problem niedożywienia czy tycia? :P

Miałem problem niedożywnienia, mam duże ryzyko tycia, a problem bieżący to
zbyt mała ilość kalorii i tym samym - potencjalna przyczyna zastoju w
sporcie.

> Ja z kaloriami nie mam żadnego problemu, wystarczy że poobżeram się
> czekoladą i nie pożałuję browarka i po miesiącu mam +2kg. Ty masz problem
> skąd brać kalorie a potem piszesz że masz tendencje do tycia :>

Jedno drugiego nie wyklucza przecież :-> Ponadto nie tyle kalorie tuczą co
nieprawidłowe proporcje składników. Na czekoladzie szybko zyskałbym
kilogramy tylko nie tam gdzie chciałbym :->

ffiona

unread,
Aug 8, 2011, 4:30:50 PM8/8/11
to

Użytkownik "Marek" <pr...@spamowi.com> napisał

>
> Mam pewien kłopot metaboliczny - nie potrafię wtłaczać w siebie dużych
> ilości jedzenia i w dodatku często.

A orzechy? Niesolone oczywiście. 100 gram to jakieś 700 kcal. I zdrowe
tłuszcze.
Pozdr.
A.

Marek

unread,
Aug 8, 2011, 5:44:50 PM8/8/11
to

A'propos... jak to jest z tłuszczami. Poniżej czytam sobie wątek "dlaczego
media kłamią". Tam padło sformułowanie, że człowiekowi ponoć wystarcza 5.5g
tłuszczu nienasyconego na dobę. Orzech to kopalnia tłuszczy
jednonienasyconych. Czy masz zdanie na ten temat?

ffiona

unread,
Aug 9, 2011, 4:16:30 AM8/9/11
to

Użytkownik "Marek" <pr...@spamowi.com> napisał

>
> A'propos... jak to jest z tłuszczami. Poniżej czytam sobie wątek "dlaczego
> media kłamią". Tam padło sformułowanie, że człowiekowi ponoć wystarcza
> 5.5g
> tłuszczu nienasyconego na dobę. Orzech to kopalnia tłuszczy
> jednonienasyconych. Czy masz zdanie na ten temat?

W jednonienasycone bogata jest oliwa z oliwek, a dieta śródziemnomorska jest
zachwalana przez dietetyków. Podobno u Włochów jest bardzo niski
współczynnik zachorowań na choroby układu krążenia. Jestem zdania, że należy
dostarczać różnorodnych tłuszczów, a orzechy oprócz nich mają jeszcze inne
cenne skladniki. Ja wrzucam do porannego śniadania łyżkę zmielonych
migdałów, orzechów włoskich i łyżkę zmielonego siemienia lnianego (tu chyba
wielonienasycone przeważają), jednak mam odwrotny problem do Twojego, staram
się zminimalizować ilość kalorii. Takie śniadanie, gdzie są dwie łyżki
płatków owsianych (60 kcal), dwie łyżki otrąb owsianych (65 kcal), 1 łyżka
siemienia (50 kcal), 1 łyżka orzechów i migdałów (50 kcal), 1 duże jabłko
(135 kcal), jogurt (90 kcal) to już 450 kcal! A do tego można dodać np.
plaster ananasa i już dobijasz do 500 kcal. Jak rano przebiegam 9 km, to
liczę, że mam wydatek energetyczny 540 kcal. Potem jem takie śniadanie i już
po 2 godzinach mogę wcinać drugie śniadanie, ech!
Polecam jeszcze miksowanie twarogu 0% z rodzynkami lub suszonymi morelami.
Masz białko, masz węglowodany, nie masz tłuszczu. Tylko coś czytałam, że to
białko z twarogu to jakoś inaczej przyswajalne jest. W szczegóły się nie
wdaję, bo mi zależy na utrzymaniu prawidłowej wagi i obniżeniu poziomu
cholesterolu oraz tzw. euforii długodystansowca, którą daje bieganie na
takie dystanse, a nie na budowaniu masy mięśniowej. (Choć im więcej mięśni,
tym większe zapotrzebowanie na energię.)
Pozdrawiam
A.

Marek

unread,
Aug 9, 2011, 12:26:24 PM8/9/11
to
Dnia Tue, 9 Aug 2011 10:16:30 +0200, ffiona napisał(a):

>
> W jednonienasycone bogata jest oliwa z oliwek, a dieta śródziemnomorska jest
> zachwalana przez dietetyków. Podobno u Włochów jest bardzo niski
> współczynnik zachorowań na choroby układu krążenia.

Poczytaj sobie ciekawy artykuł tu:
http://wyborcza.pl/1,76842,7717475,My_chcemy_masla_a_nie_margaryny.html?as=2&startsz=x
dlaczego tak się dzieje. Podobno tajemnica tkwi w proporcjach rodzajów
tłuszczu. W tym artykule też jest napisane o tym, że potrzebujemy 5.5g
tłuszczu na dobę maksymalnie - co mnie mocno zastanowiło. Wydaje się to
nierealne. Wystarczy popatrzeć na wspomniane orzechy aby tyle tłuszczu
zyskać a co dopiero je zjeść :-D Dlatego z dystansem czytam takie
informacje.

> Jestem zdania, że należy
> dostarczać różnorodnych tłuszczów, a orzechy oprócz nich mają jeszcze inne
> cenne skladniki. Ja wrzucam do porannego śniadania łyżkę zmielonych
> migdałów, orzechów włoskich i łyżkę zmielonego siemienia lnianego (tu chyba
> wielonienasycone przeważają),

Omega-3 :-) Z orzechami to dobry pomysł. Byle żeby nie przegiąć kalorycznie
w jednym posiłku. Lepiej 2x mniejszą dawkę zastosować niż raz dużą.
Faktycznie do surówek możnaby orzechy dodawać. Jest ich mało a dużo wnoszą.

> jednak mam odwrotny problem do Twojego, staram
> się zminimalizować ilość kalorii. Takie śniadanie, gdzie są dwie łyżki
> płatków owsianych (60 kcal), dwie łyżki otrąb owsianych (65 kcal), 1 łyżka
> siemienia (50 kcal), 1 łyżka orzechów i migdałów (50 kcal), 1 duże jabłko
> (135 kcal), jogurt (90 kcal) to już 450 kcal! A do tego można dodać np.
> plaster ananasa i już dobijasz do 500 kcal.

Mi bardziej chodziło o to jak zadbać o 2500kcal w skali dnia. Takie
śniadanie pewnie trawiłbym do południa. Potem dajmy na to, że zjadłbym ze
3x podobne porcje i mamy... 1600kcal zaledwie :-)

> Jak rano przebiegam 9 km, to
> liczę, że mam wydatek energetyczny 540 kcal.

Wow! Gratuluję kondycji! Padłbym po 1000m jeśli nie wcześniej :-D

> Potem jem takie śniadanie i już
> po 2 godzinach mogę wcinać drugie śniadanie, ech!

To może jest to skutek 9km? :-) Ćwiczenia siłowe są dużo mniej
energochłonne.

> Polecam jeszcze miksowanie twarogu 0% z rodzynkami lub suszonymi morelami.

Za te 0% każdy dietetyk Cię skrytykuje :-) W ten sposób pozbawiasz się
przyswajania witamin. Mam też sporo obaw odnośnie (suszonych) owoców. One
faktycznie dostarczają węglowodanów lecz są szybko wchłanialne.
Bezpośrednio po treningu to jest pożądane a w dni międzytreningowe będą
powodem tycia. Słyszałem w paru miejscach identyczne opinie: lepiej jadać
często małe porcje niż raz dużą - nie chodzi tu o gabaryty lecz o ładunek
energii a także szybkości jej wchłaniania. Te same kalorie węglowodanowe
zaczerpnięte z moreli zadziałają zupełnie inaczej niż przyswojone z
makaronu.

> Masz białko, masz węglowodany, nie masz tłuszczu. Tylko coś czytałam, że to
> białko z twarogu to jakoś inaczej przyswajalne jest.

Tak, nawet jeden z kolegów tu na forum napisał, że kazeina jest trucizną
niemalże. Ponoć Azjaci mają spore problemy żołądkowe po wypiciu mleka.
Genetyka nie dostosowała ich układu metabolicznego do trawienia mleka.

> W szczegóły się nie
> wdaję, bo mi zależy na utrzymaniu prawidłowej wagi i obniżeniu poziomu
> cholesterolu oraz tzw. euforii długodystansowca, którą daje bieganie na
> takie dystanse, a nie na budowaniu masy mięśniowej. (Choć im więcej mięśni,
> tym większe zapotrzebowanie na energię.)

Tak, to prawda. Można przyjąć, że jedynym miejscem spalania kalorii są
mięśnie.

Stokrotka

unread,
Aug 9, 2011, 2:12:29 PM8/9/11
to

>..Takie śniadanie, gdzie są dwie łyżki

> płatków owsianych (60 kcal), dwie łyżki otrąb owsianych (65 kcal), 1 łyżka
> siemienia (50 kcal), 1 łyżka orzechów i migdałów (50 kcal), 1 duże jabłko
> (135 kcal), jogurt (90 kcal) to już 450 kcal! A do tego można dodać np.
> plaster ananasa i już dobijasz do 500 kcal.
Po takim śniadaniu
1. - była bym zawsze głodna;
2. - do drugiego śniadania biegała bym ciągle, ale do ubikacji.
Dystans pewnie by wyszedł ten sam.

Śniadanie powinno być łatwo pszyswajalne, lekkostrawne
kaloryczne i zawierać sporo białka,
a w okresie jesienno zimowym dodatkowo w miarę możliwości ciepłe.
To co zaproponowałeś jest rozdymające, i nie jest łatwo pszyswajalne,
zawiera też zbyt mało białka zwłaszcza zwieżęcego,
i nie nadaje się do polskiego kilmatu umiarkowanego.


--
Nie jestem medykiem. (tekst w nowej ortografi: ó->u, ch->h, rz->ż lub
sz, -ii -> -i)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom.
http://reforma.ortografi.w.interia.pl/

ffiona

unread,
Aug 9, 2011, 3:10:54 PM8/9/11
to

Użytkownik "Stokrotka" <ortog...@autograf.pl> napisał

> Po takim śniadaniu
> 1. - była bym zawsze głodna;
> 2. - do drugiego śniadania biegała bym ciągle, ale do ubikacji.
> Dystans pewnie by wyszedł ten sam.
>
> Śniadanie powinno być łatwo pszyswajalne, lekkostrawne
> kaloryczne i zawierać sporo białka,
> a w okresie jesienno zimowym dodatkowo w miarę możliwości ciepłe.
> To co zaproponowałeś jest rozdymające, i nie jest łatwo pszyswajalne,
> zawiera też zbyt mało białka zwłaszcza zwieżęcego,
> i nie nadaje się do polskiego kilmatu umiarkowanego.
>
Ja tego nie proponuję, ja to jem. I nie robię po tym błędów ortograficznych,
a na tym mi najbardziej zależy:D
A.

ffiona

unread,
Aug 9, 2011, 3:18:28 PM8/9/11
to

Użytkownik "Marek" <pr...@spamowi.com> napisał

> Za te 0% każdy dietetyk Cię skrytykuje :-) W ten sposób pozbawiasz się
> przyswajania witamin.

A myślisz, że oni tak do samego końca pozbawili ten twaróg tłuszczu? Bo ja
jakoś nie wierzę na 100%, że tłuszczu jest tam dokładnie 0% :D

> Mam też sporo obaw odnośnie (suszonych) owoców. One
> faktycznie dostarczają węglowodanów lecz są szybko wchłanialne.
> Bezpośrednio po treningu to jest pożądane a w dni międzytreningowe będą
> powodem tycia. Słyszałem w paru miejscach identyczne opinie: lepiej jadać
> często małe porcje niż raz dużą - nie chodzi tu o gabaryty lecz o ładunek
> energii a także szybkości jej wchłaniania. Te same kalorie węglowodanowe
> zaczerpnięte z moreli zadziałają zupełnie inaczej niż przyswojone z
> makaronu.
>

Toteż nie wsypuj wagonu moreli, tylko pokrój ze 3 sztuki na 250 g twarogu. A
z makaronem też można jeść twaróg.
W ogóle jakoś z nadmiarem kalorii nie mam problemu, nie wiem, jak to może
być problem zjeść 2500 kcal dziennie. Przecież to nawet krygować się
trzeba:D
Pozdrawiam
A.

Stokrotka

unread,
Aug 9, 2011, 4:19:21 PM8/9/11
to


Mamy inną hirarhię wartości.
Ja wolę być zdrowa i robić błędy ortograficzne- w twoim mniemaniu.

--

Stokrotka

unread,
Aug 9, 2011, 4:20:51 PM8/9/11
to

Użytkownik "ffiona" <ffi...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:j1s163$d1h$1...@news.onet.pl...


A ja go rozumiem.
On po prostu ma zbyt duży wydatek energi.

--
Nie jestem medykiem. (tekst w nowej ortografi: ó->u, ch->h, rz->ż lub

Marek

unread,
Aug 9, 2011, 5:08:49 PM8/9/11
to
Dnia Tue, 9 Aug 2011 21:18:28 +0200, ffiona napisał(a):

> Użytkownik "Marek" <pr...@spamowi.com> napisał
>
>> Za te 0% każdy dietetyk Cię skrytykuje :-) W ten sposób pozbawiasz się
>> przyswajania witamin.
>
> A myślisz, że oni tak do samego końca pozbawili ten twaróg tłuszczu? Bo ja
> jakoś nie wierzę na 100%, że tłuszczu jest tam dokładnie 0% :D

Szczerze mówiąc - nie wiem. Jednakże kiedyś korzystałem z konsultacji
dietetyka. Stanowczo odradzał wszelkie 0%-tówki. Cytowałem więc jego słowa
:-) Własnego zdania na ten temat nie posiadam.

> Toteż nie wsypuj wagonu moreli, tylko pokrój ze 3 sztuki na 250 g twarogu. A
> z makaronem też można jeść twaróg.
> W ogóle jakoś z nadmiarem kalorii nie mam problemu, nie wiem, jak to może
> być problem zjeść 2500 kcal dziennie. Przecież to nawet krygować się
> trzeba:D

Wiesz... kiedyś (zanim dowiedziałem się, że mam problem) jadłem normalnie w
swoim przekonaniu i tylko wtedy gdy byłem głodny. Czyli tak jak w TV i
gazetach kazali. :-) Były to ze 4 posiłki dziennie. Nie stosowałem żadnej
diety specjalne - jadłem to na co miałem ochotę. Nie za dużo tłuszczu,
warzywa, owoce, wędliny i sporo nabiału. Okazało się, że daje to
1100-1200kcal dziennie. Faktem jest, że wtedy siedziałem za biurkiem -
niewiele ruchu. Jeśli sądzisz, że chudy byłem - to wcale nie: 76 - 78kg
przy 175cm. Zjadłem więcej z łakomstwa (a nie potrzeby) - łapałem kolejne
kg. No i jak z tym krygowaniem się? :-)

ffiona

unread,
Aug 10, 2011, 1:41:57 AM8/10/11
to

Użytkownik "Marek" <pr...@spamowi.com> napisał

>
> Wiesz... kiedyś (zanim dowiedziałem się, że mam problem) jadłem normalnie
> w
> swoim przekonaniu i tylko wtedy gdy byłem głodny. Czyli tak jak w TV i
> gazetach kazali. :-) Były to ze 4 posiłki dziennie. Nie stosowałem żadnej
> diety specjalne - jadłem to na co miałem ochotę. Nie za dużo tłuszczu,
> warzywa, owoce, wędliny i sporo nabiału. Okazało się, że daje to
> 1100-1200kcal dziennie. Faktem jest, że wtedy siedziałem za biurkiem -
> niewiele ruchu. Jeśli sądzisz, że chudy byłem - to wcale nie: 76 - 78kg
> przy 175cm. Zjadłem więcej z łakomstwa (a nie potrzeby) - łapałem kolejne
> kg. No i jak z tym krygowaniem się? :-)

No to ciekawe jest, ja jedząc tyle kcal dziennie chyba bym znikła:) Czyli
jak to jest wg Ciebie? Proporcje BTW, tak? Ja osobiście raczej przestrzegam
zasad Montignaca, czyli łączę węglowodany o wyższym IG z białkami, a wtedy
wyłączam tłuszcze, natomiast jedząc tłuszcze w połączeniu z białkami,
wykluczam węglowodany o wysokim IG.
Wszystko to po to, żeby nie tyć. Natomiast Twoja teza jest taka, że jedząc
źle zbilansowane posiłki nawet o niskiej kaloryczności, człowiek (każdy?)
tyje, tak?
Pozdr.
A.

Marek

unread,
Aug 11, 2011, 3:49:10 AM8/11/11
to
Dnia Wed, 10 Aug 2011 07:41:57 +0200, ffiona napisał(a):

> No to ciekawe jest, ja jedząc tyle kcal dziennie chyba bym znikła:)

No więc dlatego zastanawiałem się jak to inni robią, że przeginają z
kaloriami w drugą stronę gdyż osobiście nie potrafiłbym tego zrobić przy
spożywaniu zdrowych (i właściwych) składników spożywczych. W chwili obecnej
muszę wspomagać się odżywkami, które nie są tak wydajne jak zwykłe
jedzenie.

> Czyli
> jak to jest wg Ciebie? Proporcje BTW, tak?

Nie mam zdania na ten temat - tylko zacytowałem czyjąś opinię.

> Ja osobiście raczej przestrzegam
> zasad Montignaca, czyli łączę węglowodany o wyższym IG z białkami, a wtedy
> wyłączam tłuszcze,

Coś takiego stosuję wyłącznie po treningu. Taka mieszanka wykazuje o 30%
lepsze działanie antykataboliczne niż obie te substancje spożyte
oddzielnie. Jednakże w pozostałe dni trener, pod okiem kórego trenuję
odradza stosowania wysokiego IG. Dietetyk też raczej sugeruje wysokie IG
wyłącznie po treningu bezpośrednio.

> natomiast jedząc tłuszcze w połączeniu z białkami,
> wykluczam węglowodany o wysokim IG.
> Wszystko to po to, żeby nie tyć. Natomiast Twoja teza jest taka, że jedząc
> źle zbilansowane posiłki nawet o niskiej kaloryczności, człowiek (każdy?)
> tyje, tak?

Nie wiem czy każdy ale na sobie przetestowałem - przy przekroczeniu
1500kcal i braku ruchu (no może zbyt małym ruchu) tyłem. W chwili obecnej
jestem w stanie fizycznie spożyć, nie licząc odżywek, max 2000kcal i jest w
miarę ok. Faktem jest, że 3x w tygodniu mam treningi ale niewiele
kaloreyczne - ok 500-600kcal + ew. rower 2x w tygodniu po 400kcal.
Zauważyłem też różnicę: jedząc tyle samo kcal w węglowodanach lecz
pozyskane z owoców (suszonych również) kontra z makaronów/kasz wykazuję
dużo mniejszą tendencję do tycia.

ffiona

unread,
Aug 11, 2011, 11:29:00 AM8/11/11
to

Użytkownik "Marek" <pr...@spamowi.com> napisał

> No więc dlatego zastanawiałem się jak to inni robią, że przeginają z
> kaloriami w drugą stronę gdyż osobiście nie potrafiłbym tego zrobić przy
> spożywaniu zdrowych (i właściwych) składników spożywczych. W chwili
> obecnej
> muszę wspomagać się odżywkami, które nie są tak wydajne jak zwykłe
> jedzenie.
>

Musisz w takim razie dorzucać do jedzenia to, co ja wyrzucam ze względu na
wysoką kaloryczność, mimo że jest zalecane jako produkty zdrowe. I tak jak
wcześniej pisałam: orzechy do musli własnej produkcji, ale też do sałatek
typu włoska (papryka, jabłko lub ananas, kurczak, seler naciowy + orzechy
włoskie i sos czosnkowy, do którego możesz spokojnie uzywać nie jogurtu 0%,
ale jakiegoś ze 3%), fasola do wszelkiego typu sałatek, soja, bób -
wszystkie strączki są niebywale kaloryczne i zdrowe ze względu na zawartość
błonnika. Zielony groszek do zupy! Poza tym przecież pieczywo razowe też
jest zdrowe, a kaloryczne. Pudełko 500 g serka wiejskiego 3% potrafię zjeść
za jednym zamachem, a gdyby tak zjadać ten 5% i do tego 100 gram makaronu
razowego to wyjdzie masa kilokalorii! Makrela, wszystkie tłuste ryby
morskie. Nie zjesz makreli 300 gram za jednym zamachem? Przeciez to kopalnia
kalorii... Jezu, żebym ja miała taki problem, to bym zjadała ze 3 tys. kcal
dziennie:-) Co nieraz i czynię, ale to jak oprócz 9 km biegu zaliczę z 60 km
na rowerze. Może jednak dodaj jakis trening aerobowy, on wzmaga apetyt i
bardzo przyspiesza metabolizm.

> Zauważyłem też różnicę: jedząc tyle samo kcal w węglowodanach lecz
> pozyskane z owoców (suszonych również) kontra z makaronów/kasz wykazuję
> dużo mniejszą tendencję do tycia.

A to dziwne, bo owoce zawierają cukry proste, natomiast makarony razowe i
kasze - złozone, powinny więc dłużej się trawić i dawać uczucie sytości. No
jeszcze zależy, jakie Ty owoce jesz, bo jak jabłka, to ok, one wręcz
odchudzają, przynajmniej mnie, ale jak banany i winogrona, to mozna na tym
się utuczyć.
Pozdrawiam
A.

Marek

unread,
Aug 11, 2011, 5:17:24 PM8/11/11
to
Dnia Thu, 11 Aug 2011 17:29:00 +0200, ffiona napisał(a):

> Użytkownik "Marek" <pr...@spamowi.com> napisał
>
>> No więc dlatego zastanawiałem się jak to inni robią, że przeginają z
>> kaloriami w drugą stronę gdyż osobiście nie potrafiłbym tego zrobić przy

> Musisz w takim razie dorzucać do jedzenia to, co ja wyrzucam ze względu na
> wysoką kaloryczność,

Tak, tu przyznaję Ci rację. Wymyślę jakąś surówkę posypaną orzechami. To
dobry pomysł.

> wszystkie strączki są niebywale kaloryczne i zdrowe ze względu na zawartość
> błonnika.

Kaloryczne? Fasola ma 87kcal zaledwie, szparagowa 42, po bretońsku 156,
groch ok 100kcal. To trochę mało.

> Zielony groszek do zupy! Poza tym przecież pieczywo razowe też
> jest zdrowe, a kaloryczne.

Sam je wypiekam :-) A tu masz rację. Zjadam na śniadanie ok 100g co daje
200kcal. Nawet nie wiedziałem, że aż tyle.

> Nie zjesz makreli 300 gram za jednym zamachem? Przeciez to kopalnia
> kalorii...

A właśnie - niestety nie jestem rybożerny. Poza tuńczykiem z puszki nie
ruszam ryb :-(

> Jezu, żebym ja miała taki problem, to bym zjadała ze 3 tys. kcal
> dziennie:-) Co nieraz i czynię, ale to jak oprócz 9 km biegu zaliczę z 60 km
> na rowerze.

Niestety życie mnie ogranicza. I tak ledwo z czasem się wyrabiam już w tej
chwili :-(

> Może jednak dodaj jakis trening aerobowy, on wzmaga apetyt i
> bardzo przyspiesza metabolizm.

Aeroby są stałym elementem treningu kulturystycznego. Na początku jako
rozgrzewka a potem jako spalacz tłuszczu. Tego nie przeoczyłbym. Jednakże
tak czy owak w sumie to jakieś 600-700 kcal na trening.

>
>> Zauważyłem też różnicę: jedząc tyle samo kcal w węglowodanach lecz
>> pozyskane z owoców (suszonych również) kontra z makaronów/kasz wykazuję
>> dużo mniejszą tendencję do tycia.
> A to dziwne, bo owoce zawierają cukry proste, natomiast makarony razowe i
> kasze - złozone, powinny więc dłużej się trawić i dawać uczucie sytości.

Dociekałem dlaczego tak jest i dokładnie o to chodzi, co opisałaś - w/g
tego co dowiedziałem się. Tyjemy gdy dostarczymy organizmowi dużo kalorii
szybkoprzyswajalnych w posiłku. Organizm ich nadmiar odkłada sobie na
zapas. Jeśli organizm dostanie inny posiłek - tak samo kaloryczny lecz
ciężej strawny (czyli niski IG), to te kalorie dostarczane są powoli,
systematycznie. Nie występuje zjawisko "przesycenia" kalorycznego.


> No
> jeszcze zależy, jakie Ty owoce jesz, bo jak jabłka, to ok, one wręcz
> odchudzają, przynajmniej mnie, ale jak banany i winogrona, to mozna na tym
> się utuczyć.

Winogrona są odradzane z uwagi na wysoki IG. Banany natomiast tylko po
treningu. Ich zasadowość przyspiesza neutralizację zakwasów i tym samym
buduje środowisko anaboliczne. Zaleca się nawet 3szt. choć ja tego nie
praktykuję. Rzadko je jadam.

Natomiast stosowałem morele suszone, figi gdyż ich IG jest stosunkowo
niski: ok 30. Bezpośrednio po treningu sałatka owocowa: daktyle (4szt),
kiwi (2 szt), orzechy (łyżka), miód (łyżka). W dni pozostałe nie stosuję
takich bomb kalorycznych.

ffiona

unread,
Aug 12, 2011, 3:31:44 AM8/12/11
to

Użytkownik "Marek" <pr...@spamowi.com> napisał

>
> Kaloryczne? Fasola ma 87kcal zaledwie, szparagowa 42, po bretońsku 156,
> groch ok 100kcal. To trochę mało.
>
Jakich Ty tabel używasz? Fasola 100 gram suchej ma 288 kcal, po bretońsku to
ma tyle, jak sobie ją przyrządzisz, mówimy o suchym ziarnie. Groch łuskany
coś z 350 kcal. Soja 382 kcal! Chyba, że Ty jesz fasolę z puszki (puszkowana
ma wysoki IG) i tam podają już kaloryczność gotowej fasoli, przez nich
przyrządzonej i zakonserwowanej zresztą. Ja gotuję sama ziarno, nawet całe
500 gram, ono podwaja swoją objętość i ze 100 gram masz 200 gram. No ale to
i tak wychodzi Ci 144 kcal gotowej fasoli bez dodatków. Potem dzielę to na
porcje 100 gramowe, zamrażam i jak potrzebuje do sałatki, to zalewam tylko
wrzątkiem i mam gotową.
Pozdr.
A.

Marek

unread,
Aug 12, 2011, 4:54:56 AM8/12/11
to
Dnia Fri, 12 Aug 2011 09:31:44 +0200, ffiona napisał(a):

> Użytkownik "Marek" <pr...@spamowi.com> napisał
>>
>> Kaloryczne? Fasola ma 87kcal zaledwie, szparagowa 42, po bretońsku 156,
>> groch ok 100kcal. To trochę mało.
>>
> Jakich Ty tabel używasz? Fasola 100 gram suchej ma 288 kcal,

http://tabelekaloryczne.w.interia.pl/a-g.htm
Ups, nie tą rubrykę odczytałem - podałem dla konserwowej a nie suchej.Tak
czy owak mój błąd odczytu raczej nie rzutuje gdyż nie jadasz fasoli suchej
gdyż zęby połamałabyś na niej. Fasolę musisz namoczyć. Zyskuje ona wtedy na
wadze ok 3x - 4x. Czyli 100gr fasoli jeśli miało 346kcal w/g tabeli to
teraz ma 346/3 do 4 = ok 100kcal (zakładając, żezostała namoczona w
bezkalorycznej wodzie :-) ). Do tego namoczona fasola staje się miękka, a
więc łatwiej przyswajalna, a więc drastycznie rośnie IG. Czyli wydaje mi
się, że kaloryczność fasoli, grochu i soi należy brać jak dla konserwowej.


> Soja 382 kcal! Chyba, że Ty jesz fasolę z puszki (puszkowana
> ma wysoki IG) i tam podają już kaloryczność gotowej fasoli, przez nich
> przyrządzonej i zakonserwowanej zresztą. Ja gotuję sama ziarno, nawet całe
> 500 gram, ono podwaja swoją objętość

Sprawdź wagę - okaże się, że potraja conajmniej :-)

> i ze 100 gram masz 200 gram. No ale to
> i tak wychodzi Ci 144 kcal gotowej fasoli bez dodatków.

O właśnie - pisałem o tym powyżej. Spróbuj zważyć tą fasolę. Okaże się, że
faktycznie przynajmniej potraja się jej waga. A to już daje kaloryczność
konserwowej oraz IG konserwowej.

Czy dobrze kalkuluję?

ffiona

unread,
Aug 12, 2011, 3:20:33 PM8/12/11
to

Użytkownik "Marek" <pr...@spamowi.com> napisał

>
> O właśnie - pisałem o tym powyżej. Spróbuj zważyć tą fasolę. Okaże się, że
> faktycznie przynajmniej potraja się jej waga. A to już daje kaloryczność
> konserwowej oraz IG konserwowej.
>
> Czy dobrze kalkuluję?

Ważyłam kiedyś i nawet sobie zapisałam wyniki. Z 214 gramów fasoli czerwonej
wyszło 459 g po ugotowaniu, cieciorka 200 g = 424 g, groch 200 g = 400 g,
soja 200 g = 445 g. Ja gotuję wszystkie warzywa al dente, jak makaron. Wtedy
indeks jest utrzymywany na niskim poziomie. Zapuszkowane zawsze mają wysoki.
Przypomniało mi się, że jeszcze możesz wykorzystać ziarna słonecznika, dyni,
też są kaloryczne.

Jeszcze wrócę do sprawy z zeszłego posta:


>> Zauważyłem też różnicę: jedząc tyle samo kcal w węglowodanach lecz
>> pozyskane z owoców (suszonych również) kontra z makaronów/kasz wykazuję
>> dużo mniejszą tendencję do tycia.

Czyli tyjesz po owocach czy po kaszach? Bo wychodzi z kontekstu, że jednak
po owocach, a powyższe zdanie po prostu nieprawidłowo sformułowałeś, tak?
Pozdr.
A.

Marek

unread,
Aug 12, 2011, 6:13:59 PM8/12/11
to
Dnia Fri, 12 Aug 2011 21:20:33 +0200, ffiona napisał(a):

>
> Ważyłam kiedyś i nawet sobie zapisałam wyniki. Z 214 gramów fasoli czerwonej
> wyszło 459 g po ugotowaniu, cieciorka 200 g = 424 g, groch 200 g = 400 g,
> soja 200 g = 445 g. Ja gotuję wszystkie warzywa al dente, jak makaron. Wtedy
> indeks jest utrzymywany na niskim poziomie. Zapuszkowane zawsze mają wysoki.
> Przypomniało mi się, że jeszcze możesz wykorzystać ziarna słonecznika, dyni,
> też są kaloryczne.

Dzięki za porady. Nie brałem pod uwagę "dodatków", które kalorycznie mogą
znacznie wpłynąć na posiłek a nie zwiększą jego objętości jednocześnie.
Super! :-)

> Czyli tyjesz po owocach czy po kaszach? Bo wychodzi z kontekstu, że jednak
> po owocach, a powyższe zdanie po prostu nieprawidłowo sformułowałeś, tak?

Po owocach. Odstawiłem je na rzecz dłużej trawionych węglowodanów. To mi
zauważalnie pomogło. Nie chcę z nich rezygnować więc ograniczę się do
spożywania ich wyłącznie bezpośrednio po treningu gdy trzeba podrzymywać
stan anaboliczny. Wychodzi na to, że szkodzi mi wysoki IG.

ali

unread,
Aug 13, 2011, 10:26:03 AM8/13/11
to
Marek <pr...@spamowi.com> napisał(a):

> Witam,
>
> Mam pewien kĹ opot metaboliczny - nie potrafiÄ wtĹ aczaÄ w siebie duĹźych
> iloĹ ci jedzenia i w dodatku czÄ sto. KiedyĹ postanowiĹ em zabraÄ siÄ za
spo
> rt
> siĹ owy aby wyhodowaÄ trochÄ miÄ Ĺ ni na sobie. OkazaĹ o siÄ , Ĺźe z
marnym
> skutkiem. SkalkulowaĹ em wtedy ile kalorii spoĹźywam dziennie i znalazĹ em
> przyczynÄ . OkazaĹ o siÄ , Ĺźe 1200kcal (78kg wagi wtedy miaĹ em) i aby
zjeĹ Ä
> wiÄ cej musiaĹ bym wciskaÄ w siebie na siĹ Ä . MĂłwi siÄ , Ĺźe taki poziom
ene
> rgii
> to gĹ odĂłwka, Ĺźe w organiĹşmie zaczyna siÄ wiele rzeczy sypaÄ , Ĺźe
powinien
> em
> zjadaÄ 2.5 raza wiÄ cej. W chwili obecnej z pomocÄ dietetyka podniosĹ em
> kalorycznoĹ Ä posiĹ kĂłw jednakĹźe z kalkulacji wynika, Ĺźe nadal mam
bilans
> ujemny. W jaki sposĂłb moĹźna jeszcze (i czy ma to sens) dostarczyÄ kalorii
> tak aby dobiÄ do np 2500 - 2900kcal? Nie wyobraĹźam sobie picia w tym celu
> oleju albo obĹźerania siÄ sĹ odyczami. Co robicie aby tyle w siebie
wtĹ aczaÄ
> ?
> WyliczyĹ em, Ĺźe przykĹ adowy posiĹ ek 150g kurczaka + ryĹź + jakieĹ
warzywa t
> o
> 400kcal a wiÄ c powinienem zjadaÄ 6-7 takich obiadĂłw dziennie a to
przecieĹź
> absurd. Czy naprawdÄ tyle ludzie jadajÄ odpowiednikĂłw takich obiadĂłw
> dziennie? A moĹźe norma 2500kcal dla faceta dziennie jest z palca wyssana i
> nie naleĹźy tym sie przejmowaÄ ?

otóż to
nie liczą się tylko kalorie a jakość żarcia
ponadto trza wybrać
zdrowie, czy szpan
dzieciaki pakują i koksują
czy to jest postępowanie myślących istot zgodne z naturą?
nie zdają sobie sprawy czym to się może kończyć?

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Antek Emigrant

unread,
Aug 15, 2011, 6:24:48 AM8/15/11
to
> Skalkulowa�em wtedy ile kalorii spo�ywam dziennie i znalaz�em
> przyczyn�. Okaza�o si�, �e 1200kcal (78kg wagi wtedy mia�em)
> i aby zje�� wi�cej musia�bym wciska� w siebie na si��.

Bez obrazy, ale przypuszczam �e nas podpuszczasz :-).

Pozdrawiam

--
Antek Emigrant
http://www.paleodieta.appahost.pl/
Dieta paleo, do tego przystosowa�a nas ewolucja!

--
Wys�ano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Marek

unread,
Aug 15, 2011, 6:29:36 AM8/15/11
to
Dnia Mon, 15 Aug 2011 12:24:48 +0200, Antek Emigrant napisał(a):

>
> Bez obrazy, ale przypuszczam że nas podpuszczasz :-).

Mówisz tak jak dietetyk, u którego byłem z tym problemem (i sporo
zapłaciłem za to "poduszczanie"). :-D

Antek Emigrant

unread,
Aug 15, 2011, 6:36:58 AM8/15/11
to
> Mamy inn� hirarhi� warto�ci.
> Ja wol� by� zdrowa i robi� b��dy ortograficzne- w twoim mniemaniu.

Amen.

Pozdrawiam

--
Antek Emigrant
http://www.paleodieta.appahost.pl/
Dieta paleo, do tego przystosowa�a nas ewolucja!
--

Ortografia jest po to aby czytaj�c czyj� list na pl.misc.dieta od razu wiedzie�
z kim mamy do czynienia

Antek Emigrant

unread,
Aug 15, 2011, 6:56:05 AM8/15/11
to
> > > Skalkulowałem wtedy ile kalorii spożywam dziennie i znalazłem
> > > przyczynę. Okazało się, że 1200kcal (78kg wagi wtedy miałem)
> > > i aby zjeść więcej musiałbym wciskać w siebie na siłę.

> >
> > Bez obrazy, ale przypuszczam że nas podpuszczasz :-).
>
> Mówisz tak jak dietetyk, u którego byłem z tym problemem
> (i sporo zapłaciłem za to "poduszczanie"). :-D

Wcześnie napisałeś że spożywasz dziennie 1200 kcal i uprawiasz sport.
Gdybyś nie podał swojej wagi (78 kg) to przypuszczałbym że jesteś
w tej chwili w stanie agonalnym, na skraju śmierci głodowej.

Wniosek: albo źle liczysz ilość spożytych kalorii, albo opanowałeś
tajną sztukę kosmitów przyswajania energii ze słońca :-).

Pozdrawiam

Dieta paleo, do tego przystosowała nas ewolucja!

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Marek

unread,
Aug 15, 2011, 10:14:38 AM8/15/11
to
Dnia Mon, 15 Aug 2011 12:56:05 +0200, Antek Emigrant napisał(a):

> Wcześnie napisałeś że spożywasz dziennie 1200 kcal i uprawiasz sport.

Tak było. W chwili obecnej udalo mi sie wskoczyć na poziom 2000kcal +
odżywki. Był okres ok miesiąca kiedy pakowałem w siebie jeszcze trochę
więcej. Udało mi się osiągnąć wagę 86kg. Niestety samopoczucie przy takiej
dziecie było koszmarne. Chodzi o dolegliwości metaboliczne związane z
ilością/objętością (sam nie wiem) jedzenia.

> Gdybyś nie podał swojej wagi (78 kg) to przypuszczałbym że jesteś
> w tej chwili w stanie agonalnym, na skraju śmierci głodowej.

Wiesz, podobne słowa usłyszałem z ust dietetyka. Moje pytanie brzmi: to
skąd miałem taką wagę? Z powietrza? Nie pytam się złośliwie. Wiem, że
poważny niedobór kaloryczny sobie sam stworzyłem jednakże skąd ta waga -
nie wiem.

> Wniosek: albo źle liczysz ilość spożytych kalorii,

Nie ja liczyłem lecz na ppodstawie menu dietetyk to zrobił.

> albo opanowałeś
> tajną sztukę kosmitów przyswajania energii ze słońca :-).

Lub fotosyntezy i to za sprawką lampki biurkowej bo wtedy głównie za
biurkiem siadywałem :-D

Marek

unread,
Aug 18, 2011, 1:39:44 PM8/18/11
to
Mam pytanie do Ciebie jeszcze jedno. Właśnie analizowałem sobie jogurty ...
Zauważyłem, że źródłem kalorii w nich są przede wszystkim cukry.
Praktycznie nie ma w nich białka (ku mojemu zaskoczeniu). Czy w związku z
tym spożywanie za jednym zamachem jogurtu 400g, jaki poleciłaś, nie będzie
prowadziło do łapania tłuszczyku? Wydaje mi się to dość dużą (jednorazową)
dawką zbyt łatwo przyswajalnych kalorii.

Stokrotka

unread,
Aug 18, 2011, 2:06:23 PM8/18/11
to
Może on ma niski wzrost?

--
Nie jestem medykiem. (tekst w nowej ortografi: ó->u, ch->h, rz->ż lub

ffiona

unread,
Aug 19, 2011, 5:30:34 AM8/19/11
to

Użytkownik "Marek" <pr...@spamowi.com> napisał w wiadomości
news:zwppuk2iqie8.1x...@40tude.net...

Ja nie jem aż 400 g, 150 g ma już 90 kcal i tyle do śniadania dodaję. Oprócz
białka z jogurtu w tym śniadaniu płatki, otręby, orzechy, siemię mają
białko. Jogurt dodaję też do sałatek w zastępstwie majonezu, też w mniejszej
ilości. Samych jogurtów nie jadam. Ale nie ze względu na cukry. Jakoś nie
przepadam.
Pozdr.
A.
PS Wczoraj zrobiłam 70 km na rowerze, więc mam dziś okropną ochotę na
węglowodany. I nic mnie nie powtrzyma:-)

Marek

unread,
Sep 1, 2011, 3:53:55 AM9/1/11
to
Kurcze, miałem problem z dostępem do grup przez 2 tygodnie. Serwer grup
nawalił i właśnie go naprawili. Przepraszam za zwłokę.

>
> Ja nie jem aż 400 g, 150 g ma już 90 kcal i tyle do śniadania dodaję.

To rozumiem. Chodziło mi o coś innego - po co go w ogóle stosować skoro to
same cukry. Jogurt 400g to szacunkowo 50% dziennego zapotrzebowania na
cukry, które i tak dostarczasz chcąc nie chcąc z innych źródeł?

> Oprócz
> białka z jogurtu

... którego jest tam tyle co kot napłakał... Praktycznie zero. Jako źródło
białka stosuję drób, ryby, jajka, czasem rośliny strączkowe no i oczywiście
suplementy. Jogurtu musiałbym wiadro wypić aby zaspokoić dzienne
zapotrzebowanie (2g na 1kg masy ciała to w moim przypadku 170g).

> w tym śniadaniu płatki, otręby, orzechy, siemię mają
> białko.

Sęk w tym, że pojemność mojego żołądka stanowi ograniczenie. Muszę raczej
wybierać bardziej skondensowane źródła białka. Oczywiście orzechy już
dyskutowaliśmy - są one niezbędne w diecie.

> Jogurt dodaję też do sałatek w zastępstwie majonezu,

Heh - dodam jako dygresję, że dietetyk sugerował mi w rozpisanej kiedyś tam
diecie stosowanie majonezu z uwagi na zawarty w nim tłuszcz roślinny (olej
rzepakowy). Co prawda w niewielkich ilościach.

> PS Wczoraj zrobiłam 70 km na rowerze, więc mam dziś okropną ochotę na
> węglowodany. I nic mnie nie powtrzyma:-)


hahahahaa
Gdybym ja tylke km zrobił na rowerze, to żaden węglowodan w promieniu 100m
nie miałby szans nie zostać zjedzonym przeze mnie :D

ffiona

unread,
Sep 11, 2011, 10:55:20 AM9/11/11
to

Użytkownik "Marek" <pr...@spamowi.com> napisał w wiadomości
>
> To rozumiem. Chodziło mi o coś innego - po co go w ogóle stosować skoro to
> same cukry. Jogurt 400g to szacunkowo 50% dziennego zapotrzebowania na
> cukry, które i tak dostarczasz chcąc nie chcąc z innych źródeł?
>

No a po co stosować chipsy? Ryż dmuchany? Cukier? Ocet? Musztardę? Przecież
to zupełnie niepotrzebne:D

Pozdr.
A.

Stokrotka

unread,
Sep 15, 2011, 2:25:36 PM9/15/11
to


> No a po co stosować chipsy? Ryż dmuchany? Cukier? Ocet? Musztardę?
> Przecież to zupełnie niepotrzebne:D

Dla pszyjemności - to coś w rodzaju używek.


--
0 new messages