Pomieszanie z poplataniem.
Po tytule myslalem ze o pajaczkach napiszesz. Ale nie, o wilgoci :)
A wiec, to nie problem tynkow. To problem wilgoci z betonu.
Kiedys sie mowilo ze budowa domu to trzy lata.
Fundamenty rok, sciany+dach kolejny rok.
I potem rok wykonczenia.
I w tym czasie calosc tezala, schnela i nawet z bylejakiego betonu wychodzilo ok.
Dzis kazdy buduje szybko, zaklada okna i potem wietrzy z nadzieja ze samo wyschnie.
No i wysycha ale po drodze sie kladzie tynki ktore sie moga przebawiz i popekac.
I to tez zle nie jest. Bledem jest zamalowanie tego.
Czyli jeszcze masz szanse nie popsuc :)
Susz i zadbaj aby calosc byla naprawde sucha zanim wykonczysz.
Jakby ci przyszlo do glowy klasc jakies parkiety albo schody to dbaj o to aby stolarz/parkieciarz sprawdzil wilgotnosc posadzek przed praca. I nie jojcz jak ci powie ze za mokro.
Bo jak go zmusisz to on ci zrobi a po 2-3 latach bedziesz narzekac ze skrzypi/szpary i takie tam...