Witam
Do szpachlowania scian, uzywalem gladzi szpachlowej o nazwie Gipsar
(uni lub maxi). Bardzo fajnie sie kladzie duzo lepiej od gipsu ( jak dobrze
polozysz niema duzo szlifowania ). Gladz ma jednak wade , nie jest tak
twarda jak gips (cos, kosztem czegos). Do szlifowania gladzi polecam
siatke.Po polozeniu i wyszlifowaniu gladzi polecam zagruntowac ja jakims
srodkiem np. unigruntem ( jak nie zagruntujesz to strasznie wciaga farbe).
Zycze powodzenia
Zorro
> To zależy od tego czy ściana dziewicza czy już malowana ( i odrapana ),
Już malowana i to kilka razy - jak mam rozumieć "odrapana" - czy trzeba ją
odrapać ze starej farby przed gipsowaniem?
Prawde mówiąc to już gipsowałem ściany w pokoju na starą farbę ale coś mam
dziwne przeczucie, że nie było to w pełni proffesional, cociaż jak na razie
po roku jest Ok. Rzeczywiście jak się przypatrzyć z bliska i przy dobrym
świetle to widać trochę niedociągniecia (z odl. 1m już wyglada nieźle) i
dlatego teraz pytam o poradę, żeby teraz efekt był lepszy.
> Papierem sciernym, w zależności od wprawy i siły można takim o gradacji
> 150, ale i 100, szczególnie jeżeli przewidujesz po gipsowaniu
> szpachlówkę. Nawet nie próbuj siateczek ściernych, bo są one mało
> trwałe.
O jaką szpachlówke chodzi, jak ostatnio (po raz pierwszy w życiu) gipsowałem
to nie dawałem żadnej szpachlówki tylko masę gipsową (chyba ze Śnieżki)
i po wyschnięciu siateczkami (rzeczywiście taka siateczka nie na długo
wystarcza a szkoda bo szlifuje fajnie i nie "zabija" się pyłem tak jak
papier.)
A co sądzisz o szlifierce elektrycznej (takiej z wibrującym spodem) i
odprowadzaniem pyłu do woreczka? (np. Bosh)
To zależy od tego czy ściana dziewicza czy już malowana ( i odrapana ),
ale rozcieńczony 1:1 Uni-Grunt nałożony wałkiem nie zawadzi.
> -jak najlepiej nakładać masę gipsową
Stalową pacą, o szerokości w zależności od wprawy i siły którą się
dysponuje. Nakładanie gipsu szpachlą (nawet szeroką ) jest MZ mało
wydajne.
> i jaka jest najlepsza?
:-) Każdy powie Ci co innego. Ja nie zawiodłem się na zwyczajnym szarym
gipsie szpachlowym.
> -jak i czym szlifować
Papierem sciernym, w zależności od wprawy i siły można takim o gradacji
150, ale i 100, szczególnie jeżeli przewidujesz po gipsowaniu
szpachlówkę. Nawet nie próbuj siateczek ściernych, bo są one mało
trwałe.
> (żeby był najlepszy efekt i jak najmniej pyłu)?
Najmniej pyłu jest wtedy, gdy się najmniej gipsu zdejmuje ze ścian. Aby
tak było, po ogipsowaniu ścian, ale jeszcze wtedy gdy gips jest mokry,
spróbować szeroką stalową szpachlą zdjąć nadmiar gipsu tak jak się np.
skrobie starą farbę ze ściany. Zaoszczędza się sporo czasu na
szlifowaniu.
> -jakią farbę potem zastosować?
Najpierw szpachlówkę + szlifowanie - technologia dokładnie j.w., do tego
halogen 500 W w drugiej ręce - widać pięknie efekty pracy. Farba - co
kto woli - emulsja, latex itd.
> itp.
Przy szlifowaniu - maska przeciwpyłowa na twarz, ale taka z zaworkiem
"wydechowym". Poza tym najwięcej błędów w szpachlowaniu wychodzi
niestety dopiero po pomalowaniu.
--
Piotr Jankisz
Małe co nieco o rowerach:
http://www.widzew.net/~bladteth/pj.html
Z farby klejowej to na pewno. Z emulcji nie wiem, bo nie praktykowałem.
Trzeba by poczytać w dokumentacji gipsu/gładzi.
> O jaką szpachlówke chodzi,
Na przykład Akryl Putz. Po jednokrotnym szpachlowaniu gipsem nigdy nie
udaje się uzyskać ładnej gładzi, daje się więc szpachlówkę, np. jak w/w.
Ma to takową zaletę, że szpachlówka jest bardziej miękka od gipsu i
łatwiej się szlifuje. Ba, jeżeli po gipsowaniu ściana jest w miarę
równa, można spróbować położyć szpachlówkę bezpośrednio na niewyrównany
gips. Wyjdzie jej więcej, ale unikniesz naprawdę mozolengo szlifowania
gipsu.
>(rzeczywiście taka siateczka nie na długo
> wystarcza a szkoda bo szlifuje fajnie i nie "zabija" się pyłem tak jak
> papier.)
A spróbuj płótna ściernego, np. 100-150. Kiedy Ci się "zabije"
zwyczajnie można toto wytrzepać i jechać dalej.
> A co sądzisz o szlifierce elektrycznej (takiej z wibrującym spodem) i
> odprowadzaniem pyłu do woreczka? (np. Bosh)
Nie wiem, nie stosowałem, i nei widziałem żeby stosowali ją fahoffcy jak
i fachowcy. Chyba szybciej będzie ręcznie.
Jeszcze jedno o czym zapomnaiłem: dopuki "bawiłem się" nakładając gips
szpachlą 40 cm, to musiałem rozrabiać go po 2-3 kg ( 1/3 wiadra ), bo
wcześniej mi zastygał we wiadrze. Podobno szybkość wiązania można
zmniejszyć kwaskiem cytrynowym - było na grupie. Po zamianie szpachli na
80 cm pacę mogłem spokojnie rozrabiac po pół wiadra gipsu i to bardzo
rzadkiego, co teoretycznie przyspieszało jego twardnienie i zwiększało
odpad, ale znacznie ułatwiało pracę na sufitach.
To wygląda na to, że ja nieświadomie zastosowałem ten drugi sposób.
Ja po prostu nie gipsowałem ściany (tak jak myślałem) ale ją szpachlowałem,
bo od razu (po zagruntowaniu) nałożyłem - teraz mi sie przypomniało -
właśnie Akryl-Putz Śnieżki. A teraz wiem, że gipsowanie to jest nakładanie
gipsu w pełnym tego słowa znaczeniu (czyli GIPSU a nie gładzi gipsowej) a
potem
szpachla.
Tak jak pisałem wcześniej po roku wygląda to całkiem Ok i nałożona masa
trzyma się doskonale. Z tego wniosek, że jeżeli ściana jest równa
(tradycyjny tynk) i
malowana emulsją to można sobie darować gips i od razu kłaść szpachlę.
Gips ma związać piasek na powierzchni tynku i załatać większe dziury.
Jeżeli ściana była w miarę równa i nie sypała się, to spokojnie mogłeś
użyć szpachlówki.