Dom typu kostka z przełomu lat 70/80, w piwnicy kocioł gazowy z początku
lat 90. Nie wiem co to za tym/model kotła. Jednofunkcyjny, raczej prosta
budowa, żadnego zaawansowanego sterowania, czy automatyki, tylko jedno
pokrętło do ustawiania temperatury wody. Wymiary to jakieś 1400x500x600
(mniej więcej), stoi na fundamencie w piwnicy. Podpięty do komina z
cegły. Komin ma dość duży przekrój. Wentylacja w piwnicy wydaje się być
OK, są dwie kratki wentylacyjne i cztery stare (czyli niezbyt szczelne)
drewniane okienka.
Przez ostatnie 5 sezonów piec pracował bez jakiejkolwiek konserwacji,
zero czyszczenia, zero sprawdzania. Na jesieni uzupełniany tylko poziom
wody w instalacji (instalacja otwarta, z którą wcześniej współpracował
kocioł na węgiel). Palił gaz jak smok, ale działał i grzał.
W tym roku w lecie, piec został wyczyszczony, palniki i jakieś takie
blachy poskręcane wsadzone od góry. Po czyszczeniu piec został
uruchomiony, zero problemów. W październiku piec został uruchomiony i
pracował z temperaturą wody ustawioną na wartość 50 stopni. Ostatnio
temperatura została podniesiona do 60 stopni.
W sobotę w piwnicy pojawił się nieprzyjemny zapach, który jednak po
jakimś czasie ulotnił się. W niedziele zapach pojawił się ponownie i od
niedzieli było już tylko gorzej. Wczoraj po rozkręceniu obudowy, piec
wyglądał jak by ktoś wlał do niego wiadro smoły. Wszystko pokryte jest
grubą warstwą sadzy, dochodzącą w niektórych miejscach do 5mm grubości.
Sadza pozatykała otwory przez, które spaliny miały przechodzić do
komina. Piec jest w znacznie gorszym stanie niż po wcześniejszych 5
latach pracy bez serwisowania.
Dzisiaj piec ma zostać ponownie rozebrany i dokładnie wyczyszczony. Ale
według mnie zostaną usunięte skutki, a co było przyczyną powstania tak
dużej ilości sadzy w tak krótkim czasie? Czy miał już ktoś taki
przypadek? Czy macie jakieś podejrzenia, jaki błąd został popełniony?
Z góry dziękuję za wszelkie podpowiedzi.
--
Pozdrawiam
grego
> Dzisiaj piec ma zostać ponownie rozebrany i dokładnie wyczyszczony. Ale
> według mnie zostaną usunięte skutki, a co było przyczyną powstania tak
> dużej ilości sadzy w tak krótkim czasie? Czy miał już ktoś taki
> przypadek? Czy macie jakieś podejrzenia, jaki błąd został popełniony?
Bardzo możliwe że przy okazji "konserwacji" dysze w palnikach zostały
rozwiercone albo nie dochodzi odpowiednia ilość powietrza do spalania.
Sadza pojawia się w przypadku niecałkowitego spalania gazu - albo za
dużo gazu, albo za mało powietrza.
--
Pozdrawiam,
Sebcio