Już kilka razy "zdarzyło" mi się robić gładzie, ale za każdym
razem nie było to poparte "wiedzą" :) na temat takiej pracy.
Po prostu zrobiłem i już :)
Ale jedna rzecz mnie drażni: jak to się powinno robić "fachowo"?
Otóż:
kładę jedną warstwę masy (kupiłem Gt-120 Megaron, ponoć o niebo
lepsza od okropnie miękkiego Gipsaru-Uni). No i przed położeniem
tej właściwej, ostatniej w-wy należy zetrzeć większe nierówności
w-wy pierwszej, tak? I co potem? Przecież nie zmiotę pyłu, bo się
po prostu nie da. On ciągle będzie. Więc należy gruntować w-wę?
I jeśli po drugim kładzeniu gładzi nie wszystko będzie OK to znowu
gruntować przed ostatnimi poprawkami?
Czy po prostu trzeba kłaść na tyle grubą pierwszą w-wę, żeby nie
było konieczności kładzenia drugiej?
Jak Wy to robicie?
--
___________________________________________MAT________
--
| Bartlomiej Kuzniewski
| si...@drut.org GG:23319 tel +48 696455098
| http://www.allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=338173
Kładź systemem mokre na mokre zaoszczędzisz sobie jednego szlifowania.
> I jeśli po drugim kładzeniu gładzi nie wszystko będzie OK to znowu
> gruntować przed ostatnimi poprawkami?
> Czy po prostu trzeba kłaść na tyle grubą pierwszą w-wę, żeby nie
> było konieczności kładzenia drugiej?
Przy gorszych tynkach nie unikniesz dwukrotnego gipsowania
--
Darek
Teraz mi to mówisz? ;)
Za późno...
>
> Przy gorszych tynkach nie unikniesz dwukrotnego gipsowania
Ano. Niestety...
Więc skoro na "mokre na mokre" jest już za późno, to chyba pozostaje
spryskiwanie po pierwszym zatarciu.
Pozdrawiam
Czym spryskujesz? Po prostu wodą, żeby "odpylić"? Czy jakimś gruntem?
I na taką dopiero co spryskaną kładziesz kolejną w-wę?
Tak nie robiłem... wypróbuję :)
Pozdrawiam
> Więc skoro na "mokre na mokre" jest już za późno, to chyba pozostaje
> spryskiwanie po pierwszym zatarciu.
Wydaje mi się że zamiast sprykiwacza lepiej użyć dużego wałka z gąbki na
teleskopie.Wprawdzie trochę pryska ale to w końcu tylko woda.
--
Darek
Jak się ma wprawę, to pewnie tak można....
Ale jak jej brak, to trzeba dwa razy :(
Ciekawi mnie, co robić ze ścianą po jej pierwszym przetarciu, gdy okazuje
się, że trzeba gdzie-niegdzie poprawić...