--
Tomasz
a mi się wydaje że jak coś paruje to odbiera ciepło
jak czynnik w lodówkach....
> Moze ktos bardziej uczony wyprowadzi mnie z bledu, ale nie widze powodu dla
> ktorego nie powinienem palic mokrym drewnem.
Zasyfisz sobie raz dwa komin!
pozdr.
--
Adam Sz.
Użytkownik "Tomasz" <tomasz_...@wp.pl> napisał w wiadomości
news:gqon67$6ut$1...@nemesis.news.neostrada.pl...
Odparowanie wody zabiera czesc energii powstajacej przy spalaniu
dlatego wartosc energetyczna mokrego drewna jest sporo mniejsza
ze o kominie i sadzach nie wspomne
para pieknie je poprzykleja do scianek
--
Andrzej
www.hana.com.pl
Jeżeli ma być szybko i tanio to nie może być wysokiej jakości,
Jeżeli ma być wysokiej jakości i szybko to nigdy nie będzie tanio,
A jeśli na być tanio i wysokiej jakości to nigdy nie bedzie szybko.
>
...
> Moze ktos bardziej uczony wyprowadzi mnie z bledu, ale nie widze powodu dla
> ktorego nie powinienem palic mokrym drewnem.
Ciepło parowania wody to coś rzędu 2 kJ/litr. Większość tej wody
skropli się poza twoim domem, wiec ogrzewasz nią w pierwszej kolejności
resztę wszechświata.
BTW:
http://www.kostrzewa.com.pl/cieplo-spalania-i-wartosc-opalowa-drewna-a-wilgotnosc.html
pozdrawiam,
mirek
--
Tomasz
o boże ale jesteś uparty. Niska sprawność spalania to pikuś, najgorsze jest
to że zasrasz sobie wkład i komin.
ale to twój komin twój dom i twoja sprawa co i jak będziesz palił.
Spaliny (w tym woda z reakcji spalani) są produktem reakcji która
generuje też dużo energii. Część tej energii marnujesz na odparowanie
wody z paliwa. Para wodna odda to ciepło w momencie gdy zostanie
ponownie skroplona, co nastąpi gdzieś poza twoim kominem. W praktyce
robi się odwrotnie, schładza się spaliny na tyle, żeby oddały w procesie
skraplania jak najwięcej ciepła. Słyszałeś o kotłach kondensacyjnych?
Kombinujesz tak, żeby ponieść jak największe koszty - nie dość że chcesz
stosować mało kaloryczne paliwo, to zamierzasz też zapchać sobie
palenisko i komin sadzą, co dodatkowo zmniejszy sprawność spalania i
narazi cię na częstsze koszty czyszczenia.
pozdrawiam,
mirek
Decter
Tak na rozum to ja myślę, że temperatura spalania suchego drewna jest
wyższa, niż mokrego.
W końcu "paląc" samą wodę nie uzyska się więcej niż 100 st.C. Paląc suche
drewno - na pewno więcej (pewnie kilkaset, może ze 300).
Dlatego jeżeli się połączy coś, co spala się w temperaturze np. 300 st. z
czymś, co spala się w temp 100 st., to otrzyma się mieszankę, która spala
się w temp. powiedzmy 200 st. (oczywiście prawdziwy wynik zależy od wielu
czynnikow).
W rezultacie mamy obniżoną temperaturę spalania i w konsekwencji mniej
ciepła.
To tak na rozum.
A co do informacji zawartych na stronie:
http://www.kostrzewa.com.pl/cieplo-spalania-i-wartosc-opalowa-drewna-a-wilgotnosc.html
to nic nie jest tam wyjaśnione.
Jest tylko napisane, że:
"Jeżeli wysuszymy drewno do 20% wilgotności (...), to z tabeli odczytujemy,
że wartość opałowa wynosi 10,49 GJ/m3,"
jest jakaś tajemnicza tabela, która zawiera jakieś dane o wartości opałowej
wilgotnego drewna. Ale jakie dokładnie i skąd się w tej tabeli wzięły - nie
wiadomo. Pozostałe informacje to tylko jakieś wyliczenia matematyczne, choć
dla dociekliwych niepewne, bo nie wiadomo na jakiej podstawie dokonane. Może
marketing?
Mariusz
> W rezultacie mamy obniżoną temperaturę spalania i w konsekwencji mniej
> ciepła.
> To tak na rozum.
To na tzw. 'chłopski' rozum.
Inteligentni jednak wiedzą że E=mc2 a że drewno mokre jest cięższe to i
więcej ciepła z niego będzie. :)
--
spp
Właśnie nie. Drewno mokre nie jest cięższe. Samo drewno waży tyle samo. Po
prostu dodamy do niego wody i to ta woda dodatkowo waży.
Drewno jest porowate. W suchym drewnie nie ma wody. Jest powietrze. Jeżeli
je namoczymy, to do porów wlejemy wody. Tak samo możemy wsypać piasku (o ile
to technicznie możliwe), a dla celów spalania lepiej wlać benzyny.
Mozna sobie wyobrazić, że nie mokre drewno suszymy, wodę "łapiemy" do
butelki i stawiamy obok. I teraz: Jeżeli polejemy tą wodą suche, rozpalone
drewno, to czy uzyskamy lepsze wyniki ogrzewania? Raczej nie.
Mariusz
Pozdrawiam
Nie zrozumiałeś aluzji ani nie wychwyciłeś ironii. A napisaliście to
samo...
;-)
I w pełni się z Wami zgadzam.
;-)
--
Tomasz
> O, i to jest inteligentna odpowiedz, na ktora tak liczylem.
Przyszedłeś tu na grupę, żeby ktoś potwierdził Twój bzdurny pomysł, że
palenie mokrym drzewem jest ok?
Ta inteligentna odpowiedz na którą liczyłeś ma nie wiele wspólnego z
prawdą. Ale to twoja piaskownica.. i Twoje zabawki...
--
RudeBoy Selecta
Bless...
[ Powered by Jah & Reggae Riddim ]
Na mój gust sprawa wygląda tak:
- mokre drewno bardzej syfi kominek i komin. Trzeba częściej czyścić i
dosypywac wynalazków do wypalania sadzy w kominie
- ilośc wody w mokrym drewnie która trzeba odparować jest z energetycznego
punktu widzenia pomijalna
- jeżeli bedziesz dbał o czystośc kominka poprzez czyszczenie, dosypywanie
wypalaczy sadzy to różnica w sprawności kominka bedzie pomijalna.
- mokre drewno dłużej się pali i dorzucając wieczorem masz szanse rano tylko
dorzucić a nie rozpalać na nowo.
Tak to wygląda w każdym razie w kominku moich rodziców. Oni grzeją się w 50%
piecem gazowym i 50% kominkiem. Od 4 lat pala na przemian mokrym i suchym,
dosypuja jakiegoś wynalazku i wszystko gra. Komin czyszczą co 2 lata.
Wojtek
Chyba niedoczytales nawet tytulu watku.
Moje pytanie dotyczylo bilansu ciepla tej samej ilosci drewna mokrego i
suchego i jak na razie takiej odpowiedzi nie otrzymalem.
Kazdy usiluje mi uswiadomis jaki to syf powstanie w kominie.
Tematy dotyczace komina, sadzy, skroplin, smoly itp sa mi dobrze znane gdyz
grzeje kominkiem od ok 8 lat i na ten temat sam moge dzielic sie
doswiadczeniem.
--
Tomasz
> Moje pytanie dotyczylo bilansu ciepla tej samej ilosci drewna mokrego i
> suchego i jak na razie takiej odpowiedzi nie otrzymalem.
Bilans to bilans - zawsze wychodzi na 0.
--
spp
> Nie zrozumiałeś aluzji ani nie wychwyciłeś ironii. A napisaliście to
> samo...
;-)
Faktycznie nie zrozumiałem. Bardzo zawoalowana.
Teraz widzę, że chodzi o to, żeby pizgać tym drewnem, żeby c2 osiągnąć. No
to chyba że tak. Wtedy rzeczywiście jak taka woda zapiernicza z prędkością
c2 to musi być gorąco.
--
-----
Pozdr
Janusz
> paląc mokrym drewnem połowa ciepła zawartego w drewnie tracona jest na
> odparowanie wody.
Ale ta goraca para przeciez nie znika z ukladu a swoje cieplo oddaje do
otoczenia ktorym jest dom.
Porownaj bilans ciepla z palenia mokrym i suchym drewnem, to jest dla mnie
ciekawe.
--
Tomasz
Mylisz sie. Zaczyna oddawac juz w kominie ale zdecydowana wiekszosc tej
energii oddaje juz w atmosferze.
> Porownaj bilans ciepla z palenia mokrym i suchym drewnem, to jest dla mnie
> ciekawe.
A co tu ciekawego? Im wiecej wody w drewnie tym mniej ciepla uzytkowego
do wykorzystania.
--
pozdrrrrowienia i... do zobaczenia na szlaku :)
zbigi [@:zbiegusek na wirtualnej polsce w domenie pl]
Bestyja, Sikorka, Jasiek w worku, Dudek na strychu i inne ;)
Nowy Janów - jeszcze blizej najwiekszej dziury w Europie ;)
To zależy od ciśnienia. I nie paląc tylko podgrzewając. Możesz zresztą
zrobić to sam w domu gotując wodę w szczelnie zamkniętym garnku. Dopóki
nie przekroczysz temperatury krytycznej.
Natomiast ciepło parowania wody jest bardzo duże - woda w postaci pary
(czyli gazowej) wylatuje przez komin unosząc ze sobą część energii. Jest
jej ok. 2500kJ/kg. To tak, jakbyś na kominku gotował wodę a wylot
czajnika był poprowadzony bezpośrednio na zewnątrz. Albo jeszcze inaczej
- różnica energii pomiędzy mokrym drewnem a suchym jest taka, jakbyś
suchym drewnem oprócz ogrzewania domu podgrzewał jeszcze mokre drewno
aby je osuszyć.
M.
Mocno się pomyliłem, jak zwykle z lenistwa i sklerozy. Chciałem
oszczędzić sobie pisania zer, ale w trakcie oszczędzania zapomniałem
zmienić k na M. I fakt to jakieś 2500 kJ/kg ale w okolicach 0 deg C. Ze
wzrostem temperatury spada.
pozdrawiam,
mirek
Witam
Czy ktoś slyszał o pirolizie (czy jak to się pisze). Drewno powinno
się spalać w bardzo wysokiej temperaturze. Następuje wtedy jego rozpad
na metan, wodór i co tam jeszcze - skład drewna to węgiel, tlen wodór
i trochę innych pierwiastków. Spalanie tej mieszanki daje dopiero
dobry efekt. Prawdopodobnie w mokrym drewnie na skutek różnych
czynników (też ciepła parowania wody ) raczej nie dochodzi do tego
zjawiska. Doświadczyłem tego osobiscie, palę drewnem w zwykłym piecu
węglowym. Odkąd nauczyłem się palić krótko a intensywnie, to na sezon
wychodzi mi 5 - 6 m3 drewna. Kiedyś gdy optymalizowałem spalanie na
długośc palenia to wychodziło 9 - 10 m3.
Myślę że w kominku trudno jest tak palić. Palę drewnem co najmniej 2
letnim - Ostatni raz kupowałem 6 lat temu.
Pozdrawiam
> Zastanawiam sie co jest takiego zlego w paleniu mokrym drewnem.
Liczne odpowiedzi juz dostałeś
> Przeciez ilosc materialu palnego jest taka sama czy w mokrym czy w suchym.
Prawda
> W zwiazku z powyzszym po spaleniu klody drewna czy mokrej czy suchej
> otrzymam taka sama ilosc energii tyle tylko ze w roznym czasie. Para
Prawda (mniej-więcej)
> wytworzona przy okazji tez jest przeciez goraca i oddaje cieplo do obudowy
> kominka.
Nieprawda. I z tej właśnie nieprawdy wynika cały wic. Część ciepła ze
spalania musisz oddać na odparowanie nadmiaru wody. Para wodna ulotni się
ze spalinami i skropli w atmosferze, dopiero tam oddając to ciepło, które
zostało zużyte na jej odparowanie. Czyli o tyle właśnie jesteś w plecy.
Oczywiście, część jej skropli się jeszcze w kominie, ale skoro komin jest
dobrze izolowany, to raczej niewiele - większość ci spierdzieli razem ze
znaczną częścią energii, za którą zapłaciłeś :)
Gdybyś potrafił skroplić tę parę jeszcze w kominku, to w porządku -
odzyskałbyś energię potrzebną na odparowanie tej wody. Ale nie potrafisz.
> Moze ktos bardziej uczony wyprowadzi mnie z bledu, ale nie widze powodu dla
> ktorego nie powinienem palic mokrym drewnem.
Jeżeli nie przyjmujesz tego, co napisałem wyżej, to sie poddaję
T.