Czy teraz jak przyjdzie kontrola muszą wszystko powynosić ? Może tam być
pralka, wanna, lodówka ??
Czy jest jakaś definicja budynku gospodarczego ? Mi nie udało się znaleźć.
--
Pozdrawiam
J.Jackowski
Pozdrawiam
I takie przepisy obowiazywaly w chwili _zamieszkania_ w tym budynku tych
ludzi?
Ja bym sie nie przejmowal - jezeli nie moga mieszkac tam gdzie mieszkaja -
gmina powinna zapewnic lokal zastepczy.
Jak sie to gminie uswiadomi, to szybko okaze sie, ze jednak mozna
mieszkac...
sz.
> Czy jest jakaś definicja budynku gospodarczego ? Mi nie udało się
> znaleźć.
"8) budynku gospodarczym - należy przez to rozumieć budynek przeznaczony
do niezawodowego wykonywania prac warsztatowych oraz do przechowywania
materiałów, narzędzi, sprzętu i płodów rolnych służących mieszkańcom
budynku mieszkalnego, budynku zamieszkania zbiorowego, budynku rekreacji
indywidualnej, a także ich otoczenia, a w zabudowie zagrodowej
przeznaczony również do przechowywania środków produkcji rolnej i sprzętu
oraz płodów rolnych,"
to definicja z tzw. warunków technicznych.
nie lubię bazinteresownego donosicielstwa.
nie wiem jaka jest sytuacja
nie wiem jakie rozwiązanie będzie najlepsze
ale może niech idą w zaparte i twierdzą, że
tam nie mieszkają, że przechowują tam sprzęt
czasami przebywają, a mieszkają kątem u rodziny,
znajomych, albo nawet w namiocie obok (na głupi
donos głupia odpowiedź).
Piotr
> Ja bym sie nie przejmowal - jezeli nie moga mieszkac tam gdzie mieszkaja -
> gmina powinna zapewnic lokal zastepczy.
>
> Jak sie to gminie uswiadomi, to szybko okaze sie, ze jednak mozna mieszkac...
tylko gmina i nadzór budowlany to 2 różne bajki
Pozdrawiam
Jakby przepisy budowlane dzialaly wstecz, to trzeba by 3/4 mojej wsi
wysiedlic i wyburzyc.
Chocby dlatego, ze chalupy maja komin z jednym przewodem dymowym, do ktorego
podlaczone sa dwa/trzy paleniska, z roznicami wlotow 0.5 - 1.0 metra.
Przewodow wentylacyjnych niet.
Transformator mozna by na zlom wywiezc, bo zadne gospodarstwo nie ma
instalacji zgodnej z aktualnymi przepisami...
Ze o braku kanalizacji i szamb gdzieniegdzie nie wspomne.
>> Ja bym sie nie przejmowal - jezeli nie moga mieszkac tam gdzie
>> mieszkaja - gmina powinna zapewnic lokal zastepczy.
>>
>> Jak sie to gminie uswiadomi, to szybko okaze sie, ze jednak mozna
>> mieszkac...
>
> tylko gmina i nadzór budowlany to 2 różne bajki
A skad pewnosc, ze nadzor ma prawo ukarac za fakt, ktory nastapil 30 lat
temu?
Jedyne co ewentualnie moze, to zakazac uzytkowania/nakazac rozbiorke, ale
wtedy wojt sie do nich z granatem wybierze.
sz.
mylisz pojęcia - co innego dom budowany wg starcyh przepisów a co innego
zamieszkanie w budynku gospodarczym...
>> tylko gmina i nadzór budowlany to 2 różne bajki
>
> A skad pewnosc, ze nadzor ma prawo ukarac za fakt, ktory nastapil 30 lat temu?
ale ma miejsce w tej chwili...
> Jedyne co ewentualnie moze, to zakazac uzytkowania/nakazac rozbiorke, ale
> wtedy wojt sie do nich z granatem wybierze.
gdzie Ty żyjesz?
>> Jedyne co ewentualnie moze, to zakazac uzytkowania/nakazac rozbiorke, ale
>> wtedy wojt sie do nich z granatem wybierze.
>
> gdzie Ty żyjesz?
Na wsi.
sz.
A wracajac do meritum - przyjdzie nadzor i ukarze. Pytam sie kogo? Kazdego
zamieszkalego z osobna, wszystkich solidarnie, czy zapyta ktorej wyliczanki
uzyc, zeby wypadlo dla kogo grzywna?
Ktos - kiedys, dokonal niezgodnej z prawem (jezeli wtedy bylo to niezgodne)
zmiany sposobu uzytkownia.
No to niech se tego kogos ustala ("-dziadek powiedzial, zeby zamieszkac w
oborze", "-nie, to babcia nalegala, zeby tak zrobic", "-no to w koncy kto
zadecydowal", "-nie pamietamy") i niech go scigaja.
sz.
Zacznij oczywiście od wizyty w organie który poinformował o kontroli i
zapoznaj się z aktami własnej sprawy aby dowiedzieć się kto nie pije.
No ok, tylko wg powyższej definicji, nie bardzo tam powinny być takie
urządzenia jak pralka, lodówka, łóżka. Czy tłumaczenie, że piorę tam
tylko ubrania robocze, w których pracuję na działce rolnej ma sens i
jest wystarczające ?
To że tam jest prąd i woda to nie problem, bo przecież jest nie od dziś
a podłączenie tego 30 lat temu można było zrobić bez problemów.
>
> nie lubię bazinteresownego donosicielstwa.
tego chyba nikt nie lubi :)
> nie wiem jaka jest sytuacja
> nie wiem jakie rozwiązanie będzie najlepsze
> ale może niech idą w zaparte i twierdzą, że
> tam nie mieszkają, że przechowują tam sprzęt
> czasami przebywają, a mieszkają kątem u rodziny,
No ok. Tylko czy są jakieś limity czasu przebywania ? Czy ktoś może
zabronić przespać się w pomieszczeniu gospodarczym ??
--
Pozdrawiam
J.Jackowski
--
Pozdrawiam
J.Jackowski
...... ale jaja, normalnie paranoja,
dobrze, że planują zrezygnować z tych odbiorów i pozwoleń,
ja bym dodatkowo jeszcze puścił z torbami tych panusiów z nadzorów itp :-)
Pozdrawiam
J.Jackowski
> No ok, tylko wg powyższej definicji, nie bardzo tam powinny być takie
> urządzenia jak pralka, lodówka, łóżka. Czy tłumaczenie, że piorę tam
> tylko ubrania robocze, w których pracuję na działce rolnej ma sens i
> jest wystarczające ?
wszystko może tam być. możesz prać cokolwiek oprócz pieniędzy
rzecz jasna.;)
> No ok. Tylko czy są jakieś limity czasu przebywania ? Czy ktoś może
> zabronić przespać się w pomieszczeniu gospodarczym ??
nie sądzę.
Piotr
> dobrze, ¿e planuj± zrezygnowaæ z tych odbiorów i pozwoleñ,
> ja bym dodatkowo jeszcze pu¶ci³ z torbami tych panusiów z nadzorów itp
z pozwoleń tak (nazwą to samo rejestracją), z odbiorów nikt nie chce
rezygnować,
wręcz przeciwnie najnowszy pomysł jest taki, żeby wszystkie budowy
obowiązkowo
miały i kierownika budowy i inspektora nadzoru inwestorskiego.
a wcześniejszy pomysł za PISu był taki, że miało być kilka odbiorów
w trakcie budowy.
Piotr
Ze stróżem to dobra wersja.
> ...... ale jaja, normalnie paranoja,
Dla mnie jako pracownika nadzoru fakt użytkowania bardzo ciężko
udowodnić, ale jak zgłasza to Burmistrz, Inspekcja Pracy albo jakiś
ktoś, który przy okazji pisze do GUNB-u, WINB-u to jak nie zareaguje
nadzór to oni zareagują i wykopią panusiów i paniusie.
> dobrze, że planują zrezygnować z tych odbiorów i pozwoleń,
Ja też się cieszę, ale za to przybędzie nam jeszcze więcej pracy i
bardziej konfliktowych sytuacji z inwestorem (jeśli tak będzie jak
zapowiadają). Podam kilka sytuacji (wszelkie podobieństwo z podobnymi
sytuacjami przypadkowe)
1. Pozwolenie na budowę wydane z naruszeniem prawa - stare pozwolenia
wydawane przez gminy - głównie chodzi o odległości od granicy sąsiedniej
działki. I co jeśli nowe przepisy będą liberalne i na pewno znajdą się
tacy co wybudują się przy granicy - bardziej świadomie lub wcale albo
mniej świadomie, sądy będą pękać od takich spraw (teren nadmorski -
liczy się każdy cm2)
2. Sprawa samych pozwoleń - jeżeli zostaną zniesione i przepisy pozwolą
na bardziej "swobodną" zabudowę co powiedzą ci inwestorzy którzy dostają
teraz pozwolenia na jakby się wydawało surowych warunkach.
3. Wymiana okien, docieplenie - niby bzdura, ale inwestor nie wie np. że
obiekt jest pod ochroną konserwatorską, to te ustawy konserwatorskie
też do kosza, mam rację?
4. Ktoś będzie chciał zrobić sobie przyłącze (już teraz można to bez
zgłoszenia robić, ale z zachowaniem odpowiednich przepisów) i rozkopie
sobie drogę wojewódzką - co tam, niby nic.
Nie będę wiecej pisał - jeżeli zostanie zmienione Prawo budowalne to
przepisy powiązane z nim również powinny zostać zmienione - z tego co
się słyszy to niebardzo na to wychodzi - głównie chodzi mi o "warunki
techniczne" - jak nie zrobią takiej pakietowej zmiany to będzie masakra
dla nadzoru a szczególnie dla inwestora.
> ja bym dodatkowo jeszcze puścił z torbami tych panusiów z nadzorów itp :-)
Oni już są puszczeni z torbami, tzn. my z nadzoru, mam na rękę ok. 1300
zł - super pensja. Po 10 latach pracy może dojdę do 1800.
Też bym chciał jechać odbierać obiekt w którym wszystko jest ok,
niestety w miesiącu (w tyg. ok 5 odbiorów teraz mamy - w sezonie prawie
codziennie po trzy, cztery) to może w jednym obiekcie jak i w
dokumentach jest wszystko w porządku.
No nieraz interesanci zakładają, że nadzór na miejscu zrobi projekt,
ekspertyzę albo przyjedzie ze sprzętem i będzie burzył samowolę ich sąsiada.
Moim zdaniem duża część ludzi nie ma pojęcia o funkcjonowaniu instytucji
- w tym PINB. W śród dalszej części panuje przekonanie, że PINB to
jeszcze pozostałość po komunie i służy do dowalenia ludziom. Z drugiej
strony ludzie wszystko wiedzą lepiej i każdy jest prawnikiem,
kierownikiem budowy, architektem, itp. Każdy przepis czy zasada jest ok
pod warunkiem, że jest po myśli Kalego, inaczej to jest to bubel, bzdura
czy czort wie co jeszcze. Mało kto potrafi patrzeć szerzej na problem i
dlatego tak dużo ludzi zieje nienawiścią do wszelkiego rodzaju urzędów.
Jednak ciekawie zmienia się umiłowanie do urzędów jak sie okaże, że
trzeba postraszyć Kowalskiego lub Nowak utrudnia mi życie.
Od razu mówię, że nie jestem urzędnikiem, ani moja żona, siostra,
kochanka, rodzice też nie są :)
--
Pozdrawiam
J.Jackowski
Na większość z powyższych jedna odpowiedź (no może dwie :-):
większa odpowiedzialność architekta i kierownika budowy.
Przecież inwerstor nie musi wiedzieć jakie są odległości budynku od granicy,
ba w ogóle nie musi wiedzieć, że takie rzeczy są. Od ustalanie tego winien
być architekt, a od przestrzegania kierownik budowy.
Pod warunkiem, ze ktos zatrudni achitekta, kierownika, itp. Znam mase
ludzi, którzy wystawili mnóstwo budynków bez jakiegokolwiek nadzoru
chociażby kierownika :)
--
Pozdrawiam
J.Jackowski
Na samowolę żadne przepisy nie poradzą.
Miałem na myśli bardziej, to jakby raz czy dwa tacy "papierowi" kierownicy,
co to ograniczają się głównie do wypisywania dziennika budowy i skasowania
wynagrodzenia, byli ścignięci przez nadzór, to może inaczej podchodziliby do
pracy.
Patrząc z perspektywy czasu, to chętnie zapłaciłbym KB 3 x więcej, aby
zainteresował się budową. Poprawki i niedoróbki naprawdę dużo kosztują.
> Patrząc z perspektywy czasu, to chętnie zapłaciłbym KB 3 x więcej, aby
> zainteresował się budową. Poprawki i niedoróbki naprawdę dużo kosztują.
To jest rola inspektora nadzoru inwestorskiego,
kierownik reprezentuje interes publiczny a nie Twojej kieszeni.;)
choć oczywiście odpowiednio opłacony może nieformalnie
pełnić obie te funkcje i tak często się robi.
Piotr
[...]
> Na większość z powyższych jedna odpowiedź (no może dwie :-):
> większa odpowiedzialność architekta i kierownika budowy.
Już jest bardzo duża.
> Przecież inwerstor nie musi wiedzieć jakie są odległości budynku od
> granicy, ba w ogóle nie musi wiedzieć, że takie rzeczy są. Od ustalanie
> tego winien być architekt, a od przestrzegania kierownik budowy.
A co powiesz na to: w dzienniku budowy dwa wpisy geodety przed
wylewaniem fundamentów i jak ciągneli już ściany, że wszstko jest ok
(chodzi o odległości od granic); kierowik budowy a zarazem projektant
powiedział nam po odbiorze, że się nie znamy bo nigdy nie pracowaliśmy
na budowie (głównie chodziło o to że wcisnął budynek w działkę (po
zmierzeniu na inwentaryzacji geodezyjnej i w naurze zabrakło 0,5 m -
ściana z oknami) gdy zwróciliśmy mu uwagę również na pewne niedoróbki,
że zbrojenie płyty balkonowwej widać od spodu - co nas zaniepokoiło bo
było widoczne już od ok. 1/3 długości płyty licząc od ściny budynku.
Kierownik wyjaśniając powiedział, że się nie znamy bo nie pracowaliśmy
itd. i wyjaśnił że tak są odgięte pręty (które "idą górą") po to żeby
OPRZEć zbrojenie na deskowaniu - i po odgięciu oparte są na 2/3 długości
płyty na deskowaniu (musiałem się powstrzymywać żeby nie zaśmiać mu się
w twarz).
Głównie dlatego tak nas traktują kierownicy budów (starszej daty) bo
jesteśmy młodzi (średnia wieku ok 30 lat) nie licząc szefa, i co taki
gówniarz będzie im mówił, jak kiedyś usłyszałem: "za komuny za taką
budowę byście musieli napisać pochwałę i dostałbym medal, a teraz będą
mi mówić, że coś jest źle - wy się nie znacie, ja 20 lat pracuję na
budowach. Albo kiedyś projektant zapytał: Skąd wynikają odległości od
granic dizłaki jest jakiś przepis? Usłyszał, że Rozporządzenie Ministra
Infrastruktury w sprawie warunków technicznych jakim powinnny odpowiadać
budynki i ich usytuowanie; odpowiedizła: A to jakaś chyba coś nowego? Bo
nie przypominam sobie żeby wcześniej któś o tym mówił.
Nie chcę obrażać ww. przykładami kierowników, inspektorów i
projektantów, napisałem o skrajnościach - takie rzeczy nie po winny się
nigdy zdarzyć, wiem że to też OT więc przepraszam.
> 4. Ktoś będzie chciał zrobić sobie przyłącze (już teraz można to bez
> zgłoszenia robić, ale z zachowaniem odpowiednich przepisów) i rozkopie
> sobie drogę wojewódzką - co tam, niby nic.
No właśnie, przyłącze można bez pozwolenia zrobić. Ale już 3 mb rurki
miedzianej po ścianie w domu (szumnie zwaną wewnętrzną instalacją gazową)
to już bez projektu i pozwolenia się nie da. Jest szansa, żeby coś się
w tej materii zmieniło?
--
Dominik (& kąpany)
"Wszyscy chcą naszego dobra. Nie dajmy go sobie zabrać." (Stanisław Jerzy Lec)
Wyrażam wyłącznie prywatne poglądy, do czego mam prawo zgodnie z Art. 54 Konstytucji RP