I kolejny dylemat!
Elektrycy zaproponowali mi dwa sposoby prowadzenia instalacji elektrycznej i
jej montażu.
1. tradycyjna puszka pod sufitem z rozejściami do odbiorników i włączników
2. łączenie odbiorników w głębokich puszkach np. pod włącznikiem czy
gniazdkiem
Pewnie też spotkaliście się z podobnym wyborem a może jeszcze z innym.
Proszę o doradzenie mi co wg użytkowników jest lepsze.
ad 1. zalety: mnijsze zużycie kabli, czytelność instalacji; minus: widać
puszkę po tynkowaniu
ad 2. zalety: brak puszek na ścianie; minus: trudność w łączeniu zbyt wielu
przewodów w jednej puszce zwłaszcza tych o większym przekroju(2,5kw)
pozdrawiamy
--
Weronika i Tomasz
Matula
Skoczów
> ad 2. zalety: brak puszek na ścianie; minus: trudność w łączeniu zbyt
> wielu przewodów w jednej puszce zwłaszcza tych o większym przekroju(2,5kw)
A to już problem elektryka. Niech planuje tak aby się wszystko pomieściło.
Jak elektryk się postara, to nawet w mocno rozbudowanych instalacjach,
puszki pod sufitem w całym domu będzie można policzyć na palcach jednej ręki
i będą poukrywane w mało widocznych miejscach.
--
Pozdrawiam Niech Twój komputer
Pooh zrobi wreszcie coś pożytecznego!
http://www.fah.pooh.priv.pl/
http://www.pooh.priv.pl/
A musi oglądać?
Jeżeli puszki umieścić głębiej, można je normalnie zatynkować/zagipsować i
nic nie będzie widać.
pozdrawiam
Jarek
Potem jak się coś zepsuje to będzie:
a - problem ze znalezieniem miejsca usterki.
b - szkoda będzie rozkuwać ściany i się nie naprawi tylko rozciągnie
przedłużacz przez pół domu.
A przewody masz na wierzchy - przecież jak się coś zepsuje będziesz je
musiał wypruwać ze ściany.
No dobra - poleciałem Lepperem...
Pewnie, że szansa uszkodzenia jest znacznie większa na łączeniach w puszce,
niż samego kabla.
Jednak prawdopodobieństwo awarii także tu jest małe pod warunkiem
wcześniejszej kontroli tych połączeń.
A jeżeli wiem, gdzie są puszki (dokumentacja fotograficzna zalecana, jak
przy wszystkich instalacjach)
to nawet w wypadku awarii łatwo do nich się dostać a potem zagipsować
ponownie - bez przesady z tym kuciem ścian.
Jeszcze raz w pełni świadomie sugeruję takie rozwiązanie.
Jarek
> 2. czenie odbiornikw w g bokich puszkach np. pod wcznikiem czy
> gniazdkiem
Witam!
U mnie liczyłem standartowo puszki wyszło by ok 600m kabla (w projekcie było
ponad kilometr). Zrobiliśmy łączenie w głębokich puszkach (w gniazdkach i
włącznikach) kabla na cały dom poszło niecałe 300mb. Co do podłączenia nie
martw się max wyszło u mnie w jednej puszcze 4 przewody 3x2,5 a w
oświetleniowej 6 przewodów 3x1,5 (podwójny schodowy na jednym "pstryczku")
elektryk nie miał najmniejszych problemów z łączeniem.
Zalety: Mniej kabla, w razie jakiejś awarii wszystkie kable masz łączone w
gniazdkach lub włącznikach, kable idą nad podwieszanym sufitem (oświetlenie)
i po podłodze (gniazdka) więc nie boję się że coś przewiercę.
Sawa
> No dobra - poleciałem Lepperem...
No ja trochę też w odpowiedzi :P
> A jeżeli wiem, gdzie są puszki (dokumentacja fotograficzna zalecana, jak
> przy wszystkich instalacjach)
> to nawet w wypadku awarii łatwo do nich się dostać a potem zagipsować
> ponownie - bez przesady z tym kuciem ścian.
Powiedz to żonie jak zaczniesz dobierać się do puszki albo nawet do kilku w
poszukiwaniu tej właściwej.
Po co sobie życie komplikować skoro wszelkie połączenia można zrobić w
puszkach gdzie montuje się osprzęt, a jak tablica jest blisko to w tablicy.
Puszka przy suficie nad każdym wyłącznikiem na prawdę nie jest potrzebna, a
przy instalacjach wykonywanych w podłodze (szybko, prosto i klient może
sobie w ściany gwoździe na obrazki wbijać praktycznie gdzie chce) jest nawet
problemem.
Koleżanka prosiła mnie o naprawę dzwonka do drzwi w mieszkaniu. Jedną
zalepioną puszkę było widać, po jej otwarciu okazało się, że jednak nie ta -
zamknąłem (na brzegach było już widać oderwaną farbe i kawałki tynku).
Nakombinowałem się co jest grane, zacząłem w końcu opukiwać ściany,
znalazłem kolejne podejrzane miejsce, zapytałem czy rozkuwamy i stwierdziła,
że skoro od roku ludzie radzą sobie pukając to dzwonek jej chyba aż tak nie
jest potrzebny.
Kiepski pomysl to zlaczki i kostki. Zyly sie winno po prostu
skrecic ze soba dobrze (ladnie) zaizolowac puszke wsadzic
glebiej zatynkowac i pomalowac. Widoczne puszki to taki
dings na wielka plyte za czasow gierka.
Awarie sa powodowane niechlujstwem (instalacja na
szybkozlaczki wlasnie- bleee...)
A skoro juz przy temacie to przeciez rurki od c.o. sa w wylewkach
i pod tynkiem, kanaliza w ziemi, woda w scianach, prond tyz
w scianie.
Instalacja elektryczna ma pracowac ponad 25 lat i tu zadne
zlaczki czy kostki....
Gapic sie przez ten czas na puszki....
Pomalowac mozna chocby samemu - i tak wczesniej czy pozniej
trzeba bedzie odswiezyc.
Nie wygląda to efektownie...
> 2. łączenie odbiorników w głębokich puszkach np. pod włącznikiem czy
> gniazdkiem
Takie mamy rozwiązanie.
Dodatkowo wszystkie kable idą od rozdzielni na poddasze i tam rozprowadzane
są po podłodze poddasza. Na dół wychodzą więc tylko pionowo po ścianie kable
do gniazdek i wyłączników a przez sufit do oświetlenia. W ten sposób wiemy
dokładnie gdzie idzie kabel więc w tym miejscu nie przewidujemy wiercenia ;)
> ad 2. zalety: brak puszek na ścianie; minus: trudność w łączeniu zbyt
> wielu przewodów w jednej puszce zwłaszcza tych o większym
> przekroju(2,5kw)
Z tym łaczeniem to nie probelem jak się ma dobrego fachowca :)
--
Pozdrawiam *gdaMa* (Magda)
adres nadawczy to spampułapka - odbieram z mmmki(małpa)wp(kropka)pl
Nie przekonujemy, gdziez-zeby, co to to nie, no nie przekonujemy...
> wypowiedzi stwierdziłem, że trzeba instalację wykonać tak aby puszek w
> ogóle unikać?
Na logike da sie, pewnie ze da sie, ale puszka jest po to aby kabelki sie
rozejszly
na boki, a nie do kazdego kontaktu jeden kabel (a jeszcze swiatlo jest)
> A co do zatynkowywania puszek to może też nie instalować zaworków na
> wyjściu rury ze ściany przed przejściem na elastyczny wężyk? Wszak nikt
> tych
Zaworki sa potrzebne, zwlaszcza te co sa takie ladne polerowane, aby
sie w nich przegladac mozna bylo.
Lecz zaworki instaluje sie zupelnie z innego powodu....
> > 2. łączenie odbiorników w głębokich puszkach np. pod włącznikiem czy
> > gniazdkiem
>
> Takie mamy rozwiązanie.
> Dodatkowo wszystkie kable idą od rozdzielni na poddasze i tam rozprowadzane
> są po podłodze poddasza. Na dół wychodzą więc tylko pionowo po ścianie kable
> do gniazdek i wyłączników a przez sufit do oświetlenia. W ten sposób wiemy
> dokładnie gdzie idzie kabel więc w tym miejscu nie przewidujemy wiercenia ;)
A do gniazdek nie lepiej byłoby puścić przewodów w wylewce parteru? Mniej
przewodu by się zużyło a i ściana nad gniazdkami byłaby bezpieczna przy
wieszaniu obrazków.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> A do gniazdek nie lepiej byłoby puścić przewodów w wylewce parteru?
> Mniej przewodu by się zużyło a i ściana nad gniazdkami byłaby
> bezpieczna przy wieszaniu obrazków.
Połączenie ogrzewania podłogowego i instalacji elektrycznej nie wychodzi na
zdrowie ;)
Jest jeszcze trzeci sposób (który stosuje u siebie) - dziwne że go nie
zaproponowali...
3. brak połączeń
wtedy każdy kabel idzie od odbiornika do tablicy rozdzielczej
oprócz wady związanej z kosztem kabla - same zalety - m.in. robisz co
chcesz, jak chcesz - pełna swoboda konfiguracji połączeń
możesz np. sterować oświetleniem w całym domu, albo np. wyłączać zasilanie
całego domu w wyjątkiem obwodu lodówki gdy wyjeżdżasz na dłużej etc... o
oświetleniu bistabilnym już niewspominając...
przemyśl to - raz wydasz troszkę więcej i wcale nie tak dużo więcej a nie
masz podobnych dylematów w przyszłości...
> przemyśl to - raz wydasz troszkę więcej i wcale nie tak dużo więcej a nie
> masz podobnych dylematów w przyszłości...
Eeeee, przerost formy nad treścią. Do lodówki można puścić osobny obwód a
jak ktoś chce mieć bajery to już lepiej EIB albo oszczędnościowo IHC zrobić.
Ja ma podobny patent. Mam jednak pewne odstepstwa - czesciowo gniazda
laczone w glebokich puszkach "od jednego do drugiego". Razem z okablowaniem
strukturalnym, alarmowym i antenowym wyszlo ponad 3km kabla :-).
Rozdzielnice tez spore - gdzies te LZ-tki musza sie zmiescic. W tym ukladzie
wydzielenie np. obwodow podtrzymywanych UPS-em albo zapalanie swiatla w domu
jak uruchomi sie alarm to tylko margines mozliwosci....
Pozdrawiam
Adam
pozdr,
Piotr
powód CZEGO?
> Wystarczy że z jakiegoś powodu zaistnieje potrzeba
> przebudowania instalacji elekrtycznej. Mając dostęp
> do puszek można zrobić praktycznie "wszystko". Oczywiście
> w ramach technicznych mozliwości.
Oczywiscie, mając dostep do puszki bez problemy zainstaluje tam moduł
starujący zasilaniem gniazdka (np. odcinającym zasilanie przy nie wpiętym
odbiorniku)
a przy centralnej tablicy rozdzielczej tego się juz nie da zrobić....
[dla tych co nie wyłapali zarkazmu - jest dokładnie na odwrót!]
oczywiście do wszystkiego potrzebne są moduły sterujące i kazda
zmiana w instalacji wiąże się z wpakowaniem modułu...
> [dla tych co nie wyłapali zarkazmu - jest dokładnie na odwrót!]
[dla tych co nie wyłapali sarkazmu dodam, że w jajiejś tam części,
nie ważne jakiej, domów nawet nie słyszano o takich modułach.]