Jest tak: w miarę nowym budynku poprowadzono przewody trochę zapewne niezgodnie
z normami. Wierciłem sobie otwór w ścianie no i przejechałem po izolacji.
Przewody nienaruszone, obciążenie małe (oświetlenie) ale głupio tak było
przewód zostawić bez izolacji. Na wszelki wypadek napchałem tam silikonu no i
wywala teraz ten włącznik zmiennoprądowy. To jest ten silikon akrylowy, długo
bydle schnie. Pytanie do praktyków: co teraz zrobić? Czekać aż wyschnie?
Wydłubać? (teraz to dosyć łatwe, po zabudowaniu będzie gorzej). Czym to
zaizolować? Zwykłym silikonem? Nie chce mi się rozkuwać tynku, ale jak będzie
trzeba to da się zrobić. Ćwiczył już ktoś coś takiego? Będę wdzięczny za
informację o wszelkich sprawdzonych sposobach.
Pozdrawiam
Czapla
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
A co Cię powstrzymało od zaizolowania tego taśmą ?
Pzdr
JKK
Pozatym silikon do izolowania takich uszkodzeń też się nie nadaje.
J.
> Jest tak: w miarę nowym budynku poprowadzono przewody trochę zapewne
Najbardziej sprawdzonym sposobem to zlecenie naprawy fachowcowi.
Pomyłka! Sprawdziłem przed chwilką - silikon jednak, dragon. Już dziada
wyciągnąłem, nie chciało mi się czekać.
To już stwierdziłem empirycznie... Jakieś propozycje? Klej termiczny? Chodzi o
to, że jak sąsiad zaleje mi chatę, żeby biedy nie było. Chociaż w sumie jak
jest wyłącznik zmiennoprądowy to pewnie wtedy wywali.
Święta. Podkuć tynk troszkę trzeba, sąsiedzi doniosą na plebanię :).
Silikony sanitarne mają w sobie kwas octowy, który przewodzi prąd i w
głębszych warstwach pewnie nie zaschnie w ogóle. Będzie przewodził. NIE
WIERZ W CUDA :-)
Wybacz, ale nie do końca pojmuję Twój tok rozumowania. Ten dom budowali
fachowcy, elektrykę też kładli fachowcy (10 lat ma chata, więc całkiem młoda
jest). W całej chałupie tylko 3 gniazdka mają uziemienie i przekrój 2,5 kw. W
pozostałych bolce na chama połączone są z neutralnym a wszystko idzie kablem
dwużyłowym 1,5 kw, więc żeby dołożyć porządne uziemienie trzeba rozpruć pół
chaty. Przewody nie idą prosto, tylko latają sobie tak, jak się fachowcom
ułożyły, często na skróty. Rurek i peszli brak, ale przynajmniej dobrze, że nie
w podłodze i nie w aluminium to położyli. Mało się znam na normach, ale nie mam
pojęcia jak ten budynek odbiór przeszedł.
W każdym razie wolę zrobić samemu, niż wzywać takich fachowców... Zresztą co
zrobi fachowiec? Podkuje i zaizoluje a potem zatynkuje. To mogę zrobić samemu w
czasie szybszym niż przyjazd fachowca. Tylko te święta :(
Co sądzisz o kleju termicznym? Mogę też kalafonii tam wtrynić - ma to sens? Tak
jak pisałem wcześniej przewody są nienaruszone, po izolacji tylko pojechało.
Głęboko też nie jest, widać to przetarcie.
Klej termiczny? Jakiś inny pomysł?
> Co sądzisz o kleju termicznym? Mogę też kalafonii tam wtrynić - ma to
> sens? Tak
> jak pisałem wcześniej przewody są nienaruszone, po izolacji tylko
> pojechało.
> Głęboko też nie jest, widać to przetarcie.
Tak się nie robi. Nie wolno ci kleić izolacji klejem tak sobie. Powinieneś
zrobić w tym miejscu puszkę lub dwie puszki i połączyć kablem.
Jeśli uszkodzenie jest małe to wyjmij ten kabel ze ściany żebyś mógł użyć
taśmy samowulkanizującej.
Nie naprawisz tego przyzwoicie bez radykalnego rozwiązania, chyba że
WIERZYSZ ślepo, że cii sie uda :-)
Żaden inny. Rozkuć i zaizolowac taśmą samowulkanizującą ale jakąś dobrej
firmy np 3M albo puszki.
Da się zrobić, ale niestety po świętach. Klerykalizm :). Nie lubię świąt!
Chociaż w sumie tynk jest tak podły, że mógłbym go ręcznie po cichu wydłubać,
ale trochę to potrwa. Swoją drogą, czy puszczanie kabli podtynkowych wężykiem i
na skróty to już dziś norma jest czy jeszcze fuszerka? W poprzedniej chacie
(też cegła) wszystko szło w pięknych prostych rurkach z porcelanowymi kolankami
na skrzyżowaniach. Można było wymienić całą elektrykę bez żadnego kucia.
>> Najbardziej sprawdzonym sposobem to zlecenie naprawy fachowcowi.
>
> Wybacz, ale nie do końca pojmuję Twój tok rozumowania. Ten dom budowali
> fachowcy, elektrykę też kładli fachowcy (10 lat ma chata, więc całkiem
> młoda
> jest).
Ten pseudo fachowiec to był Pan Zenio czy też Pan Henio ? :)
Wiesz, śmieszy mnie nazywanie fachowcem każdego kto się bierze za roboty
budowlane.
Fachowiec to jest ten, który wie jak robota powinna prawidłowo wyglądać i
wykonuje ją zgodnie z normami, zasadami oraz zdrowym rozsądkiem. Wszyscy
inni to partacze. Nie bójmy się użyć tego słowa i nie przyrównujmy ich do
fachowców, bo z nimi nie mają nic wspólnego.
> W całej chałupie tylko 3 gniazdka mają uziemienie i przekrój 2,5 kw. W
> pozostałych bolce na chama połączone są z neutralnym a wszystko idzie
> kablem
> dwużyłowym 1,5 kw, więc żeby dołożyć porządne uziemienie trzeba rozpruć
> pół
> chaty.
Trzeba. Tylko co masz na myśli pisząc "uziemienie" ?
Czegoś takiego jak "uziemienie" przy gniazdkach nie istnieje . Uziemienie to
jest galwaniczne połączenie obwodu ochronnego z ziemią.
To co ma gniadko to bolec ochronny, który ma być podłączony do obwodu
ochronnego PE.
Kolejny raz napiszę na tej grupie - wykonywanie "zerowania" czyli łączenie
bolca ochronnego z przewodem neutralnym (zerem) stwarza duże
niebezpieczeństwo.
> Przewody nie idą prosto, tylko latają sobie tak, jak się fachowcom
> ułożyły, często na skróty.
To jest błąd.
> Rurek i peszli brak
Nie są wymagane, a wręcz ułożenie bezpośrenio w tynku poprawia chłodzenie
przewodów pozwalając na większe ichj obciążenia.
> , ale przynajmniej dobrze, że nie w podłodze
Co widzisz złego w ukłądaniu instalacji w podłodze ?
Większość nowych instalacji tak obecnie jest robiona.
> W każdym razie wolę zrobić samemu, niż wzywać takich fachowców...
Widać tacy sami fachowcy robili jak Ty :)
> Zresztą co
> zrobi fachowiec? Podkuje i zaizoluje a potem zatynkuje.
Dokładnie tak to zrobi, tyle, że zrobi to fachowo, a nie będzie paprał
silikonami czy akrylami.
> Co sądzisz o kleju termicznym? Mogę też kalafonii tam wtrynić - ma to
> sens? Tak
> jak pisałem wcześniej przewody są nienaruszone, po izolacji tylko
> pojechało.
> Głęboko też nie jest, widać to przetarcie.
Sądzę, że jednak powinieneś to zlecić komuś, kto zrobi to dobrze :)
Czy naprawdę Cię nie stać na rolkę normalnej, porządnej izolacji
elektrycznej lub na koszulki termokurczliwe ?
Nie babrz tego czym tylko popadnie, bo zrobisz jeszcze gorzej.
Fachowo powinno to być zrobione tak:
Jeżeli żyły przewodu nie są uszkodzone to należy wydłubać przewód na odcinku
przynajmniej 20-30 cm.
Rozciąć zewnętrzną izolację przewodu tak, aby dostać się do żył w miejscu
uszkodzenia.
Odtłuścić żyły oraz izolację acetonem.
Zaizolować każdą uszkodzoną żyłę owijając ją taśmą izolacyjną.
Wsadzić żyły do rozciętej izolacji i całość dokładnie owinąć izolacją,
nakładając kilka warstw.
Przewód zagipsować lub zatynkować.
Jeżeli żyły są uszkodzone należy przewód przeciąć.
Aby je połączyć masz dwie możliwości:
1. W miejscu uszkodzenia obsadzasz 2 puszki tak, aby jeden koniec wchodził
do jednej puszki, a drugi do drugiej puszki.
W puszkach końce przewodu łączysz kostkami oraz dodatkowym odcinkiem
przewodu.
2. Końce przewodu połączyć dodatkowym odcinkiem przewodu. Połączenia robi
się "na barana", skręcając z sobą żyły, a następnie lutując.
Na tak wykonane połączenia nakłada się koszulki termokurczliwe, a następnie
izoluje się porządną taśmą izolacyjną, każdą żyłę z osobna, a następnie
izoluje się całość nasadzając odpowiednie koszulki termokurczliwe (trzeba
nasunąć przed połączeniem przewodów) lub owijając izolacją.
> ... wyłącznik zmiennoprądowy ...
Hmmmmm....... ?
Co to takiego, pierwsze o tym słyszę choć elektryka jest mi dziedziną dość
dobrze znaną ? :)
Chodzi o
> to, że jak sąsiad zaleje mi chatę, żeby biedy nie było. Chociaż w sumie jak
> jest wyłącznik zmiennoprądowy to pewnie wtedy wywali.
Różnicowoprądowy :)
>
> Pozdrawiam
>
> Czapla
>
--
-----
Pozdr
Janusz
> wywala teraz ten włącznik zmiennoprądowy. To jest ten silikon akrylowy, długo
> bydle schnie. Pytanie do praktyków: co teraz zrobić? Czekać aż wyschnie?
Rozkuć, wydłubać, rozciąć przewód, założyć w to miejsce puszkę i w niej
połączyć przewody, zagipsować.
--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
___/ /_ ___ ul. Na Szaniec 23/70 31-560 Kraków (012 378 31 98)
_______/ /_ GG: 3524356
___________/ Wywoływanie slajdów http://trzypion.pl/
Niestety norm w sensie państwowym na to już nie ma i od wymagań inwestora (a
w zasadzie ilość pieniędzy które przeznaczy na instalację) zależy to, czy
będzie ona wtynkowa w przewodami puszczonymi najkrócej jak się da, czy w
twardych rurach z zapasem na dodatkowe kable.
A najlepiej jak zburzysz sciane i postawisz nową .
I dasz nowe kable oczywiscie.
Jak sie czyta takich idiotow to rece opadają!!!!
Jak sie z kolei czyta takich idiotow to nie tylko rece opadaja...
Potem sciana kopie podczas malowania, uplywnosc powoduje wywalenie
roznicowek (co opisal watkotworca), wiec sie je usuwa, albo licznik
kreci sie jak szalony bo faza sie doziemia przez wilgotna sciane.
to akurat dla mnei nic nowego, ale przyznasz sam ze jest to skrajny idiotyzm
?
przyznasz ze poza iloscia gniazdek jest wiele wiecej istotnych spraw ktore
moga spowodowac pozar(sam kilka podales)
wiec tak naprawde to jakies idiotyczne pojscie na skroty a nie prawdziwe
dbanie o bezpieczenstwo ludzi.
ciekawe czy przedstawiciele ubezpieczycieli lobbowali w tej sprawie xx lat
temu :)
--
pzdr
piotrek
> Jak sie z kolei czyta takich idiotow to nie tylko rece opadaja...
> Potem sciana kopie podczas malowania, uplywnosc powoduje wywalenie
> roznicowek (co opisal watkotworca), wiec sie je usuwa, albo licznik kreci
> sie jak szalony bo faza sie doziemia przez wilgotna sciane.
ted tego nie zrozumie akle może uwierzy na słowo :-)
pozdrawiam
michał
Udzielasz glupich rad i pieprzysz jak potluczony. Zjadles zepsute jajko?
> Nie bylbym taki pewny, nawet bez tych wykrzyknikow. Otoz sprawa jest
Wiesz, u nas w Polsce jest dokładnie tak samo.
Ludzie sobie nawet nie zdają sprawy, że wszelkie doróbki/przeróbki powinny
się kończyć wykonaniem pomiarów i sporządzeniem stosownych protokołów przez
uprawnioną osobę.
Wiesz już zapewne, dlaczego nie wpuszczę żadnego majstra do domu? Bo nie lubię
ludzi prostych, zbyt szybko i prymitywnie formułujących opinie i dysponujących
niezbyt wyszukanym słownictwem.
> ktory przetarł izolacje
Skoro Tobie się to nigdy nie zdarzyło, to mniemam, że praktykę zacząłeś wczoraj?
> musi o tym napisac w internecie
Bo na doktorat to się taki temat nie nadaje...
> to o czyms to swiadczy.
> Szkoda ze nie nasikał do otworu.
Może świadczy to o czyjejś frustracji? Naprawdę sprawia Ci przyjemność
kojarzenie wszystkiego z czynnościami fizjologicznymi?
Pozdrawiam
Czapla
Tu juz przesadzasz. Podasz mi przepisy, ktore mnie do tego obliguja?
Bo jesli masz na mysli ubezpieczyciela - to u nas sa to naciagacze
jakich malo, albo dasz sie orznac albo sprawa trafia do sadu. A tu wobec
IMHO braku przepisow nakazujacych ci zrobienie jakis pomiarow
ubezpieczyciel latwo sie nie wykpic.
Swoja droga mam protokol z pomiarow, ktory byl mi potrzebny dla ZE
(wlasciwie ZE chcial tylko protokol z pomiarow do skrzynki, co bylo u
mnie w domu im zwisalo), wobec tego, ze nie ma do niego podpietego
schematu instalacji jak ktos wykryje co bylo wtedy, a co jest moja
przerobka?
Nie znam imion, to deweloper ich pewnie zatrudniał. Zdaje się, że całe osiedle
tak postawili. Mam podstawy przypuszczać, że nie tylko to jedno osiedle :(.
> Fachowiec to jest ten, który wie jak robota powinna prawidłowo wyglądać i
> wykonuje ją zgodnie z normami, zasadami oraz zdrowym rozsądkiem. Wszyscy
> inni to partacze. Nie bójmy się użyć tego słowa i nie przyrównujmy ich do
> fachowców, bo z nimi nie mają nic wspólnego.
Niestety, nie miałem wpływu na zatrudnienie wspomnianych.
> Trzeba. Tylko co masz na myśli pisząc "uziemienie" ?
No nie przesadzaj, doskonale wiesz o co chodzi. Nie musisz mi udowadniać swojej
eurydycji bo przecież widać, że znasz się na rzeczy i nie jest to żadna ironia
z mojej strony. Wiem, że różnicówkę nazwiesz zawsze prawidłowo, ale czy to
zmienia istotę rzeczy? Kiedyś ktoś się przyczepił do mnie, że kolor kabli
określiłem nieco niedokładnie i on określił precyzyjnie te kolory. Wziąłem
desytometr, zmierzyłem kolorki i okazało się, że kolory nie trzymały norm...
Ale czy to coś zmieniło? Co do tych fachowców jeszcze, to w żadnej puszce nie
ma kostek, wszystko poskręcane :(
> Kolejny raz napiszę na tej grupie - wykonywanie "zerowania" czyli łączenie
> bolca ochronnego z przewodem neutralnym (zerem) stwarza duże
> niebezpieczeństwo.
Wiem, dlatego dziwi mnie, że kładą takie instalacje w nowych budynkach, bo w
starych to chyba była norma. Ale to naprawdę nie ja budowałem :). Dzięki Bogu
Gniazdka do ciężkich rzeczy są prawidłowe a spawarkę używam tylko na działce.
> > Przewody [...] latają sobie tak, jak się fachowcom
> > ułożyły, często na skróty.
> To jest błąd.
Odczułem na własnej skórze. Gdyby szły prawidłowo nie zdarłbym tej izolacji.
> > , ale przynajmniej dobrze, że nie w podłodze
> Co widzisz złego w ukłądaniu instalacji w podłodze ?
Kłopoty. Wieki temu, w blokach Gierkowskich tak kładli. Nie było zbyt ciekawie,
zwłaszcza, że dawali aluminium. No i woda po zalaniach zawsze dłużej w podłodze
stoi niż w ścianach :). Ściany możesz nie dotknąć, podłogę musisz :).
> Widać tacy sami fachowcy robili jak Ty :)
Nie mogłeś się powstrzymać?
> Sądzę, że jednak powinieneś to zlecić komuś, kto zrobi to dobrze :)
Nie wchodzi w grę. Przeczytaj te posty wyżej - ile agresji, frustracji, jeden
nawet o sikaniu w dziurę pisał. Wpuściłbyś coś takiego do domu? Komfort
psychiczny nie ma ceny. Lepiej zapytać się na grupie :).
> Czy naprawdę Cię nie stać na rolkę normalnej, porządnej izolacji
> elektrycznej lub na koszulki termokurczliwe ?
Czy naprawdę nie potrafisz dokładnie przeczytać? Święta... to zawsze jest
problem.
> Nie babrz tego czym tylko popadnie, bo zrobisz jeszcze gorzej.
Już zrobione ... ale mogę poprawić :).
> Fachowo powinno to być zrobione tak:
> Jeżeli żyły przewodu nie są uszkodzone
Nie były. Silikon wydłubałem bez większych kłopotów, kabelki owinąłem matą
(brak w okolicy izolacji i tym podobnych, termokurcze były, ale jak pisałem
wyżej miedź nienaruszona), dwa razy żywicą przeleciałem, rodzina wściekła, bo
smród, ale chodzi, nic nie wywala. No i doświadczenie nowe jest - laminat, w
przeciwieństwie do silikonu prądu nie przewodzi:). Gipsu brak - święta...
BTW, dzięki za opisy, jutro otwierają sklepy.
ted jest zwykłym głupcem :-) Udziela głupich rad mogących narazić
czytającego na porażenie prądem.
> Tu juz przesadzasz. Podasz mi przepisy, ktore mnie do tego obliguja?
> Bo jesli masz na mysli ubezpieczyciela - to u nas sa to naciagacze jakich
> malo, albo dasz sie orznac albo sprawa trafia do sadu. A tu wobec IMHO
> braku przepisow nakazujacych ci zrobienie jakis pomiarow ubezpieczyciel
> latwo sie nie wykpic.
> Swoja droga mam protokol z pomiarow, ktory byl mi potrzebny dla ZE
> (wlasciwie ZE chcial tylko protokol z pomiarow do skrzynki, co bylo u mnie
> w domu im zwisalo), wobec tego, ze nie ma do niego podpietego schematu
> instalacji jak ktos wykryje co bylo wtedy, a co jest moja przerobka?
Prawo budowlane z dn. 7 lipca 1994 r. Dz.U. 2006.156.1118 rozdz. 6 art.62
Art. 57.
1. Do zawiadomienia o zakończeniu budowy obiektu budowlanego lub wniosku o
udzielenie pozwolenia na użytkowanie inwestor jest obowiązany dołączyć:
1) oryginał dziennika budowy;
2) oświadczenie kierownika budowy:
a) o zgodności wykonania obiektu budowlanego z projektem budowlanym i
warunkami pozwolenia na budowę oraz przepisami,
[....]
4) protokoły badań i sprawdzeń;
Art. 62.
1. Obiekty budowlane powinny być w czasie ich użytkowania poddawane przez
właściciela lub zarządcę kontroli:
[...]
2) okresowej, co najmniej raz na 5 lat, polegającej na sprawdzeniu stanu
technicznego i przydatności do użytkowania obiektu budowlanego, estetyki
obiektu budowlanego oraz jego otoczenia; kontrolą tą powinno być objęte
również badanie instalacji elektrycznej i piorunochronnej w zakresie stanu
sprawności połączeń, osprzętu, zabezpieczeń i środków ochrony od porażeń,
oporności izolacji przewodów oraz uziemień instalacji i aparatów;
Każda instalacja czy to zewnętrzna czy też wewnętrzna powinna być wykonana
wg projektu, a następnie powinny być wykonane pomiary przez osobę uprawnioną
oraz sporządzenie protokołu z dokładnym wykazem wszystkich punktów
elektrycznych.
Pomiary obejmują pomiar impedancji pętli zwarcia oraz skuteczności RCD -
jako skuteczności ochrony przeciwporażeniowej oraz pomiary oporności
izolacji jako skuteczność ochrony przeciwpożarowej.
Jakakolwiek przeróbka, doróbka powinna być zakończona pomiarami oraz
protokołem, a wszelkie zmiany powinny być wprowadzone do projektu przez
osobę uprawnioną do projektowania instalacji.
Ponadto pomiary takie ważne są przez 5 lat lub krócej (w zależności od
rodzaju i przeznczenia budynku) i powinny być wykonywane okresowo.
Oczywiście trudno będzie udowodnić, że pożar powstał na skutek zwarcia
instalacji. Jednak jeżeli w dochodzeniu zostanie udowodnione, że wina była
po stronie instalacji lub zostanie zakwestiownowany stan techniczny tej
instalacji to prokurator także się doszuka tego czy instalacja była odebrana
zgodnie z prawem i czy były wykonane pomiary.
TU wtedy odmówi wypłacenia odszkodowania. Oczywiście właściciel budynku może
się sądownie dochodzić o to odszkodowanie, ale będzie musiał udowodnić, że
pomiary były ważne. To, że spłonęła dokumentacja nie ma znaczenia, ponieważ
kopia powinna być przechowywana przez elektryka dokonującego pomiarów, a w
ostateczności będzie się liczyło jego zeznanie w sądzie.
>> Trzeba. Tylko co masz na myśli pisząc "uziemienie" ?
>
> No nie przesadzaj, doskonale wiesz o co chodzi. Nie musisz mi udowadniać
> swojej
> eurydycji bo przecież widać, że znasz się na rzeczy i nie jest to żadna
> ironia
> z mojej strony. Wiem, że różnicówkę nazwiesz zawsze prawidłowo, ale czy to
> zmienia istotę rzeczy?
Zmienia. Skoro nie wiesz nawet jak to nazwać to napewno nie jesteś w tej
materii laikiem.
Dla laika bezpieczniej jest, kiedy robotę powierzy się fachowcowi.
> Co do tych fachowców jeszcze, to w żadnej puszce nie ma kostek, wszystko
> poskręcane :(
Jeżeli są polutowane i zaizolowane to nie ma lepszych połączeń. Żadna kostka
nie będzie lepsza.
Ja np. stosuję takie połączenia w miejscach, w których przewody muszą być
połączone i zatynkowane. Jestem pewien, że prędzej upali się przewód w innym
miejscu jak to połączenie.
> Wiem, dlatego dziwi mnie, że kładą takie instalacje w nowych budynkach, bo
> w
> starych to chyba była norma. Ale to naprawdę nie ja budowałem :). Dzięki
> Bogu
> Gniazdka do ciężkich rzeczy są prawidłowe a spawarkę używam tylko na
> działce.
Widocznie te gniazda, które nie miały trzeciej żyły ochronnej miały nie mieć
w ogóle bolców ochronnych.
Oczywiście było to zgodne z prawem i normami, ponieważ w pokojach użytkuje
się prawie tylko urządzenia w drugiej klasie ochronności.
Przypuszczam, że tak właśnie było to wykonane, ale później ktoś nadgorliwy
postanowił dołożyć bolce i zerowania.
Niestety zerowanie w nowych instalacjach jest zabronione przez prawo, a
ponadto normy zabraniają stosowania mieszanych zabezpieczeń w jednym lokalu.
W tym samym lokalu nie mogą być wykonane układy ochronne z oddzielnym
obwodem PE oraz zerowanie.
> Kłopoty. Wieki temu, w blokach Gierkowskich tak kładli. Nie było zbyt
> ciekawie,
> zwłaszcza, że dawali aluminium. No i woda po zalaniach zawsze dłużej w
> podłodze
> stoi niż w ścianach :). Ściany możesz nie dotknąć, podłogę musisz :).
Ale to mówisz o innych czasach i innych materiałach. Obecnie jakość izolacji
przewodów jest tak dobra, że spokojnie te przewody możesz nawet trzymać
zanurzone w wodzie. Niestety gierkowskie przewody posiadały izolacje gumowe
+ tkanina bawełniana, które po prostu się starzały.
>> Widać tacy sami fachowcy robili jak Ty :)
>
> Nie mogłeś się powstrzymać?
To nie jest złośliwość lecz uświadomienie :)
> Nie wchodzi w grę. Przeczytaj te posty wyżej - ile agresji, frustracji,
> jeden
> nawet o sikaniu w dziurę pisał. Wpuściłbyś coś takiego do domu? Komfort
> psychiczny nie ma ceny. Lepiej zapytać się na grupie :).
Daj spokój, szkoda mi czasu na czytanie takich pierdół pisanych przez
idiotów.
> Czy naprawdę nie potrafisz dokładnie przeczytać? Święta... to zawsze jest
> problem.
Potrafię. Po prostu pozostaw na wierzchu zabezpieczone tymczasowo tak, aby
nikogo nie poraziło.
Po świętach kup to co potrzeba i zrób dobrze.
A co do izolacji to czasami można kupić na stacjach benzynowych.
Poza tym takie rzeczy jak zapasowe żarówki, wtyczka, taśma izolacyjna,
wskaźnik neonowy, bezpieczniki topikowe (jeżeli są używane w instalacji) lub
w zamian za to dwa eSy 10 oraz 16A, kombinerki, kostki łączeniowe 2,5 oraz
6mm2, kawałki przewodów 1,5 , 2,5 oraz 4mm2, zestaw wkrętaków oraz latarka
powinny się znajdować w każdym domu, zwłaszcza w tym, gdzie nie liczy się na
pomoc fachowców :)
> Zmienia. Skoro nie wiesz nawet jak to nazwać to napewno nie jesteś w tej
> materii laikiem.
Oczywiście miało być "... to napewno jesteś w tej materii laikiem." :)
> Co do tych fachowców jeszcze, to w żadnej puszce
> nie ma kostek, wszystko poskręcane :(
Znaczy się to akurat zrobili dobrze. Kostki "na śrubki" to jest
własnie partanina. Albo brak wiedzy.
J.
> Znaczy się to akurat zrobili dobrze. Kostki "na śrubki" to jest własnie
> partanina. Albo brak wiedzy.
Samo skręcenie to partanina.
Skręcone i polutowane jest lepsze od kostek.
Pzdr
JKK
Błagam, to już parę lat temu było. Zaraz będzie awantura czy używać kalafonii
czy pasty. BTW, ja zawsze wymywałem pastę sowieckimi perfumami. Co do tych
puszek - żadnego lutu czy izolacji, tak po chamsku skręcome i zostawione. Jutro
posprawdzam inne.
wlaśnie
Polutować te skręty tylko i będzie super.
Ten dokladny wykaz punktow elektrycznych dodales juz od siebie, bo w
ustawie go nie ma.
> Pomiary obejmują pomiar impedancji pętli zwarcia oraz skuteczności RCD -
> jako skuteczności ochrony przeciwporażeniowej oraz pomiary oporności
> izolacji jako skuteczność ochrony przeciwpożarowej.
Czyli zwykla kartka na ktorej jest napisane, ze instalacja spelnia
wymogi, pieczatka i podpis. Cos takiego oddalem do ZE i to im
wystarczylo. Podobnie w PINB.
> Jakakolwiek przeróbka, doróbka powinna być zakończona pomiarami oraz
> protokołem, a wszelkie zmiany powinny być wprowadzone do projektu przez
> osobę uprawnioną do projektowania instalacji.
To juz tez dodales od siebie, bo w ustawie tego nie ma. Mowie o sytuacji
w ktorej podczas uzytkowania dodajesz sobie np. gniazdko.
> Ponadto pomiary takie ważne są przez 5 lat lub krócej (w zależności od
> rodzaju i przeznczenia budynku) i powinny być wykonywane okresowo.
Mowimy o budynkach jednorodzinnych a wiec 5 lat.
> Oczywiście trudno będzie udowodnić, że pożar powstał na skutek zwarcia
> instalacji. Jednak jeżeli w dochodzeniu zostanie udowodnione, że wina
> była po stronie instalacji lub zostanie zakwestiownowany stan techniczny
> tej instalacji to prokurator także się doszuka tego czy instalacja była
> odebrana zgodnie z prawem i czy były wykonane pomiary.
No to jest dosyc oczywiste, ze jesli wina byla po stronie instalacji to
beda problemy. To o czym mowie to to, ze nie ma bezposredniego
przelozenia - brak papierka->wina instalacji.
> Samo skręcenie to partanina.
> Skręcone i polutowane jest lepsze od kostek.
Przy dobrym skręcie wykonanym kombinerkami, długości ze 2cm i równo
skręconym lutowanie nic nie wnosi. Obie żył miedziane są ze sobą na tyle
mcno ściśnięte, że polutowanie w niczym nie poprawia rezystancji przejścia
między nimi, a w pewnych szczególnych okolicznościach (długotrwale
przeciążone, grzejące się połączenie) może wręcz to przejście pogorszyć -
rozgrzany lut szybko koroduje do postaci nieprzewodzących tlenków -
dyskutowaliśmy tutaj o tym już nieraz przecież.
J.
Wiesz czym różni się łam od kolumny? Czy ta niewiedza przeszkadza Ci w czytaniu
gazet?
> Dla laika bezpieczniej jest, kiedy robotę powierzy się fachowcowi.
Kiedyś niechcący kupiłem książkę o moim bardzo starym samochodzie. Tam co
drugie słowo było "udać się do ASO". Wyrzuciłem tę książkę :). Żarówki też
wymieniam samemu (w samochodzie oczywiście:) chociaż podobno do tych ksenonów
to już trzeba niezłego magika. Ale jeszcze mnie nie stać na takie wynalazki.
> Jeżeli są polutowane
To bym wtedy w ogóle o tych puszkach nie pisał...
> Ja np. stosuję takie połączenia w miejscach, w których przewody muszą być
> połączone i zatynkowane. Jestem pewien, że prędzej upali się przewód w innym
> miejscu jak to połączenie.
A nie lepiej zlutować i skręcić?
> Ale to mówisz o innych czasach i innych materiałach. Obecnie jakość izolacji
> przewodów jest tak dobra,
Ale za 40 lat może się pogorszyć? Budynki potrafią stać długo.
> Niestety gierkowskie przewody posiadały izolacje gumowe
> + tkanina bawełniana, które po prostu się starzały.
Nie pomyliłeś Gierka z Gomułką? Wypruwali mi podłogę z tego aluminium, bawełny
nie było, ale to już tyle lat, że mogłem źle zapamiętać.
> To nie jest złośliwość lecz uświadomienie :)
Żona też mnie tak uświadamia, codzienie i od wielu lat :(
> Poza tym takie rzeczy jak zapasowe żarówki,
Są.
> wtyczka,
Większe ilości.
> taśma izolacyjna,
Zużyłem zapasy:(.
> wskaźnik neonowy,
Przerobiłem w swoim czasie na lampę stroboskopową, ale jest do odzyskania:).
> bezpieczniki topikowe
Budynek ma 10 lat. Średni Kwasula... nie ta epoka.
> kombinerki,
Z 8 będzie, ale porządne z izolacją na 500 V to chyba tylko jedne.
> zestaw wkrętaków
Z zegarmistrzowskimi i udarowym będzie ze 30...
Mam jeszcze miernik ciśnienia sprężania cylindrów (własnej produkcji), mały
kompresor (zbudowany z lodówkowego generatora i grubościennej rury) i jeszcze
parę innych urządzeń. Prądnicę z neodymów (Amerykanę) musiałem wywieźć na
działkę, bo stara się już wściekła a wykrywacz metali który zbudowałem 20 lat
temu to mi po prostu wyrzuciła, chociaż można było nim wjechać na metr pod wodę
i szukać po dnie. Kobiety lubią jak chłop coś w domu zrobi, ale nie lubią
narzędzi, bo to koliduje z ich estetyką. Piękną, 100-letnią zabytkową tokarkę
do drewna też musiałem wywieźć, chociaż to byłaby ozdoba każdego muzeum
etnograficznego :(.
>> Kostki "na śrubki" to jest własnie partanina. Albo brak wiedzy.
>>
> Możesz rozwinąć co miałeś na myśli ?
Zastanów się nad powierzchnią styku skręconych (porządnie, równo i mocno,
nie w palcach a kombinerkami, na długości ze 2cm) przewodów miedzianych. I
porównaj to z powierzchią styku takiego przewodu z kostką, do której przewód
ten jest dociśnięty po prostu czołem śrubki, niekoniecznie grubszej od
samego przewodu. Dodatkowo zastanów się nad samą mechaniką takiego
połączenia: przewód wystaje z kostki trzymany jedynie w punkcie jego
zagniecenia tąże śrubką. Ile przegięć, które przecież przy montażu
instalacji, jej upychaniu w puszce są nie do uniknięcia wytrzyma to miejsce?
A że żyła będzie się gięła właśnie w miejscu jej osłabienia czyli tuż za
zagnieceniem jest przecież niemal pewne.
Oczywiście, można stosować kostki w sposób bezpieczniejszy, przepuszczając
przewody przez całą długość odpowiednio większej średnicy kostki i skręcając
tak, że każdy jest dociskany dwiema śrubkami, ale to niweluje tylko jedną z
obu w/w bardzo moi zdaniem poważnych wad kostek, a i to nie do końca.
Nie twierdzę, że kostki to samo zło, czasem są one niezastąpione, ale
opieranie budowy instalacji na nich to wg mnie nieporozumienie. Partactwo
albo brak wiedzy właśnie.
J.
> wymieniam samemu (w samochodzie oczywiście:) chociaż podobno do tych
> ksenonów
> to już trzeba niezłego magika.
A gdziesz tam, tak samo jak zwykle zarowki tylko z dostepem gorzej.
> Ale jeszcze mnie nie stać na takie wynalazki.
Stac stac, toz to juz lata 90 byly.
Pozdro.. TK
No to nie stać... Jak sprzęt już ma xenony, to raczej nic nie zrobisz samemu z
mechanizmami, no może poza prostą wymianą łożysk w kołach. Czyli ASO i komputer
z każdą duperelką a więc koszty. Do tego każdy misiek zabierze dowód
rejstracyjny, jak nie wymienisz przy nim przepalonej żarówki i znowu koszty...
Chyba, że sprzęt nowy w miarę ale to ...dopiero koszty!
> Ten dokladny wykaz punktow elektrycznych dodales juz od siebie, bo w
> ustawie go nie ma.
Poza prawem budowlanym jest jeszcze cały stos norm i rozporządzeń, do
których to prawo się odwołuje.
>> Pomiary obejmują pomiar impedancji pętli zwarcia oraz skuteczności RCD -
>> jako skuteczności ochrony przeciwporażeniowej oraz pomiary oporności
>> izolacji jako skuteczność ochrony przeciwpożarowej.
>
> Czyli zwykla kartka na ktorej jest napisane, ze instalacja spelnia wymogi,
> pieczatka i podpis. Cos takiego oddalem do ZE i to im wystarczylo.
> Podobnie w PINB.
Zakładu Energetycznego nie obchodzi Twoja instalacja wewnętrzna.
Na dobrą sprawę to Ty sam możesz napisać oświadczenie dla ZE nie mając przy
tym żadnych uprawnień, że spełnia ona obowiązujące wymogi norm i prawa.
Pod tym względem prawo jest dość liberalne, bo prawodawca i tak
odpowiedzialność za stan tej instalacji zrzuca na
właściciela/użytkownika/administratora, czyli Ciebie.
PINB także wystarczy samo oświadczenie osoby, która wykonała instalację i
powiem więcej - w większości przypadkó nawet się nie zapyta o uprawnienia
tej osoby ;D
Zlecając wykonanie instalacji osobie posiadającej uprawnienia, a następnie
wykonanie pomiarów oraz protokołów po prostu robisz dla siebie "dupochron".
Tu o nic innego nie chodzi w tej całej zabawie :D
Po prostu ja mam stosowne uprawnienia do wykonania takiej instalacji, ja mam
uprawnienia do kierowania wykonaniem takiej instalacje, ja mam uprawnienia
do wykonania pomiarów i wystawiania protokołów z pomiarów. Jeżeli ja się
podpiszę pod odbiorem takiej instalacji i wręczę Ci protokoły z pomiarów to
w razie problemów z prawem, prokurator nie będzie rozmawiał z Tobą, lecz ze
mną, przy czym będzie mi on musiał udowodnić ewidentny błąd i winę, aby mnie
obciążyć zarzutami, ponieważ moje kwalifikacje są potwierdzone
uprawnieniami.
Jeżeli instalację zrobisz Ty i to ty napiszesz oświadczenie, to w razie
problemów prokurator najpierw Ci dopierniczy za to, że wykonałeś tę robotę
oraz za to, że kierowałeś wykonaniem tej roboty nie mając do tego wymaganych
uprawnień, a później to Ty będziesz musiał udowodnić, że instalacja była
wykonana prawidłowo, zgodnie z prawem oraz normami :D
To jest ta subtelna różnica.
>> Jakakolwiek przeróbka, doróbka powinna być zakończona pomiarami oraz
>> protokołem, a wszelkie zmiany powinny być wprowadzone do projektu przez
>> osobę uprawnioną do projektowania instalacji.
>
> To juz tez dodales od siebie, bo w ustawie tego nie ma. Mowie o sytuacji w
> ktorej podczas uzytkowania dodajesz sobie np. gniazdko.
Ale to jest przeróbka, która powinna być poprzedzona wykonaniem
odpowiedniego projektu lub dokonaniem zmian w istniejącym projekcie.
>> Ponadto pomiary takie ważne są przez 5 lat lub krócej (w zależności od
>> rodzaju i przeznczenia budynku) i powinny być wykonywane okresowo.
>
> Mowimy o budynkach jednorodzinnych a wiec 5 lat.
Niekoniecznie - może ktoś ma jakiś warsztat lub budynek gospodarczy np.
chlewnię czy stajnię. W takich pomieszczeniach ze względu na dużą
wilgotność, zawartość odchodów zwierząt oraz ich oparów powodujących korozję
instalacji, a ponadto na przechowywanie i składowanie materiałów
łatwopalnych (słoma, siano, zboże) okres ten jest skracany.
>> Oczywiście trudno będzie udowodnić, że pożar powstał na skutek zwarcia
>> instalacji. Jednak jeżeli w dochodzeniu zostanie udowodnione, że wina
>> była po stronie instalacji lub zostanie zakwestiownowany stan techniczny
>> tej instalacji to prokurator także się doszuka tego czy instalacja była
>> odebrana zgodnie z prawem i czy były wykonane pomiary.
>
> No to jest dosyc oczywiste, ze jesli wina byla po stronie instalacji to
> beda problemy. To o czym mowie to to, ze nie ma bezposredniego
> przelozenia - brak papierka->wina instalacji.
Czy ja gdziekolwiek coś takiego napisałem ?
Twierdzę, że problemy zawsze zaczynają się, kiedy wchodzi prokurator, który
chce się zawsze wykazać skutecznością.
Różnica polega tylko na obciążaniu winą.
> Przy dobrym skręcie wykonanym kombinerkami, długości ze 2cm i równo
> skręconym lutowanie nic nie wnosi. Obie żył miedziane są ze sobą na tyle
> mcno ściśnięte, że polutowanie w niczym nie poprawia rezystancji przejścia
> między nimi, a w pewnych szczególnych okolicznościach (długotrwale
> przeciążone, grzejące się połączenie) może wręcz to przejście pogorszyć -
> rozgrzany lut szybko koroduje do postaci nieprzewodzących tlenków -
> dyskutowaliśmy tutaj o tym już nieraz przecież.
He he he, to dobrze, że instalacje, które robiłem ćwierć wieku temu
skręcając i lutując przewody nic nie wiedzą na temat korodowania. W
przeciwnym wypadku miał bym sporo problemów ;D
Hmm, jak ma sie utleniac wewnatrz spoiwa? Dyfuzja tlenu przez metal jest
zerowa. Cyna istotnie sie utlenia dopiero w temp. kilkuset stopni.
Zreszta w kompie jest sporo komponentow, ktore moga miec nawet 80 i
wiecej stopni a jakos nic sie nie dzieje. Nie pomylilo ci sie z niskimi
temperaturami i zaraza cynowa?
Natomiast jesli nie polutujesz skreconych przewodow to owszem na styku
miedz moze pokryc sie siarczkami, ktore zwieksza rezystancje polaczenia.
Znaczy piszesz o "kostkach" do lamp
(np. pomarańczowe czy białe)
a nie do puszek ?
(czarne, zupełnie inna konstrukcja).
Pzdr
JKK
Zapewne, ale normy nie sa wiazace dla zwyklego czlowieka.
> Zlecając wykonanie instalacji osobie posiadającej uprawnienia, a
> następnie wykonanie pomiarów oraz protokołów po prostu robisz dla siebie
> "dupochron". Tu o nic innego nie chodzi w tej całej zabawie :D
No wiec sam przyznajesz, ze takie przeglady to fikcja? Zreszta realnie
co moze mi sie stac w moim wlasnym domu? Jak mnie zabije to co na to
powie prokurator zupelnie mnie nie interesuje. Takze IMHO jest to
kolejna fikcja prawna.
Co powie ZU tez mi zwisa, bo nie oplaca mi sie ubezpieczac. Nie mowiac
juz o tym, ze o ile np. czyszczenie komina ma sens, bo komin po tym jest
wyczyszczony i dziala sprawnie przez jakis czas, to przeglad instalacji
stwierdza tylko, ze instalacja w chwili przegladu jest ok, a juz
nastepnego dnia moze byc bardzo nie ok. A jak masz puszki podtynkowe to
przeciez nie bedziesz rozwalal sciany, zeby sprawdzic jak wygladaja tam
polaczenia.
> He he he, to dobrze, że instalacje, które robiłem ćwierć wieku
> temu
> skręcając i lutując przewody nic nie wiedzą na temat korodowania.
> W
> przeciwnym wypadku miał bym sporo problemów ;D
Jacku, czytaj proszę całe zdania, nie same ich początki. Pisałem o
szczególnych okolicznościach, dośc wyraźnie je okreslając. Szansa na
to, żeby takie połączenie się zaczęło silnie i długotrwale grzać nie
jest wielka, ale i nie zerowa przecież.
J.
> Hmm, jak ma sie utleniac wewnatrz spoiwa? Dyfuzja tlenu przez
> metal
> jest zerowa.
Zacznie od wierzchu.
> Cyna istotnie sie utlenia dopiero w temp. kilkuset
> stopni. Zreszta w kompie jest sporo komponentow, ktore moga miec
> nawet 80 i wiecej stopni a jakos nic sie nie dzieje. Nie pomylilo
> ci
> sie z niskimi temperaturami i zaraza cynowa?
Nie. Zjawisko to stwierdziłem doświadczalnie lata temu, jak przyszło
mi do głowy usprawnić lutownicę transformatorową przez dodanie do
jej oryginalnych zacisków grota (z pozrywanymi gwintami) odpowiednio
spreparowanych tulejek ze śrubkowym zaciskiem na grot. Sprawdziwszy
pierwej, że ten płaskownik rozgrzewa sie raptem do okolic 100 stopni
po prostu te tulejki do niego przylutowałem. Działał ten wynalazek
bardzo dobrze, niestety dośc krótko, a zeżarła go korozja właśnie.
> Natomiast jesli nie polutujesz skreconych przewodow to owszem na
> styku
> miedz moze pokryc sie siarczkami, ktore zwieksza rezystancje
> polaczenia.
A tu właśnie kłania się twój własny argument: jak te siarczki mają
wniknąć pomiędzy silnie skręcone druty? Nietrudno znaleźć wokół
siebie takie połączenia nielutowane, które owszem są już spatynowane
ze starości, ale rozkręcone ukazują czystą, metaliczną miedź na
styku.
J.
> Znaczy piszesz o "kostkach" do lamp
> (np. pomarańczowe czy białe)
> a nie do puszek ?
> (czarne, zupełnie inna konstrukcja).
Tak, oczywiście. Kostka to dla mnie kostka, a nie płytka
połączeniowa do puszki :-)
Nawiasem mówiąc czarne kostki oraz białe płytki też widuję.
J.
Po pierwsze - lut sam w sobie nie koroduje w temperaturach dopuszczalnych
pracy prezewodów, a wręcz sam zabezpiecza przed utlenianiem się miejsca
styku przewodów.
Po drugie - żeby lut zaczął się utleniać to musiał by być rozgrzany do
temperatury, która spowodowałaby całkowite zniszczenie izolacji przewodu.
Po trzecie - projektując instalację elektryczną uwzględnia się właśnie
temperaturę nagrzewania się przewodu przy maksymalnym obciążeniu i tak
dobiera się przekroje przewodów opraz zabezpieczenia, aby przepływ
maksymalnego prądu nie mógł nagrzać przewodu do temperatury, któraz zniszczy
izolację czy spowoduje utlenianie się lutów.
Po czwarte - lut nie tylko mechanicznie zabezpiecza miejsca styku skręconych
przewodów, ale zabezpiecza je przed utlenianiem, a ponadto zwiększa
powierzchnię styku oraz zmniejsza oporność tego styku, gdyż sam jest
przewodnikiem prądu.
Istnieje co prawda zjawisko tzw. zarazy cynowej, które pojawia się w niskich
temperaturach. Polega to na tym, że cyna zmienia swoją odmianę alotropową, w
której jej stan skupienia to szary proszek.
Jednak nie dzieje się to w stopach cyny, dlatego do lutowania używa się
stopów cyny z ołowiem, srebrem, miedzią czy cynkiem i bizmutem, a nie
czystej cyny.
Tak więc to co napisałeś jest kompletną bzdurą.
Ehm, nie. Gorzej, gdy zabije innego domownika, a ty bedziesz mial
prokuratora na karku za nieuprawnione/nieprawidlowe wykonanie
instalacji.
--
Pozdrawiam,
Jacek
>> Cyna istotnie sie utlenia dopiero w temp. kilkuset
>> stopni. Zreszta w kompie jest sporo komponentow, ktore moga miec
>> nawet 80 i wiecej stopni a jakos nic sie nie dzieje. Nie pomylilo ci
>> sie z niskimi temperaturami i zaraza cynowa?
>
> Nie. Zjawisko to stwierdziłem doświadczalnie lata temu, jak przyszło mi do
> głowy usprawnić lutownicę transformatorową przez dodanie do jej
> oryginalnych zacisków grota (z pozrywanymi gwintami) odpowiednio
> spreparowanych tulejek ze śrubkowym zaciskiem na grot. Sprawdziwszy
> pierwej, że ten płaskownik rozgrzewa sie raptem do okolic 100 stopni po
> prostu te tulejki do niego przylutowałem. Działał ten wynalazek bardzo
> dobrze, niestety dośc krótko, a zeżarła go korozja właśnie.
Po pierwsze nie korozja tylko utlenienie.
Po drugie końce płaskownika nagrzewają się do znacznie wyższej temperatury
niż 100 stopni.
Po trzecie dużo zależy do jakości stopu lutowniczego. Im więcej ołowiu tym
większa podatność na utlenianie.
Po czware wyobraź sobie, że także prawie 30 lat temu wpadłem na taki sam
pomysł i lutownica ta służy mi po dziś dzień, a przylurowane kostki mosiężne
wyciągnięte z listew połączeniowych usunąłem rtaptem kilka lat temu ponownie
wiercąc i gwintując otwory pod śruby.
> A tu właśnie kłania się twój własny argument: jak te siarczki mają wniknąć
> pomiędzy silnie skręcone druty? Nietrudno znaleźć wokół siebie takie
> połączenia nielutowane, które owszem są już spatynowane ze starości, ale
> rozkręcone ukazują czystą, metaliczną miedź na styku.
Normalnie - wystarczy, że dostaje się tam powietrze. Żadna traśma izolacyjna
nie zapewni Ci 100% zabezpieczenia.
Każdy styk czy to skręcony czy też ściśnięty śrubką powoduje że odcinki
przewodów się stykają, ale jednak atomy pomiędzy tymi przewodsami nie są z
sobą związane wiązaniami krystalicznymi. W rzeczywistości znajdują się one
bardzo blisko siebie, ale znacznie dalej niż w wiązaniach, dlatego też na
takim styku zawsze będzie istniała pewana oporność elektryczna zmuszająca
elektrony do przeskoku z jednego kawałka metalu do drugiego. W przypdku
polutowania, przestrzeń tę wypełnia lut, którego atomy dyfundują w metal,
zabezpieczając skutecznie przed dostępem powietrza, ale także zmniejszając
oporność.
W zadnej puszce nie ma piwa, piwo jest tylko w niektorych butelkach.
Niektorym wmowili ze w puszkach jest piwo.
Pozdrawiam
Dy
A KEG'a nie puszka ;-) ?
Pzdr
JKK
Jak to bedzie domownik to nie problem. Poza tym zauwaz, ze ja nie mowie
o sytuacji kiedy instalacja jest wadliwa - jest to oczywiste, ze wtedy
beda klopoty. Chodzi o to, ze sam fakt, ze nie mam papierka nie czyni
instalacji wadliwej, jedyny problem jest taki, ze bedzie trudniej to
wyjasnic prokuratorowi.
Az sobie zadalem trud przeczytania calego prawa budowlanego, pobieznie
ale jednak. Nigdzie stosownego fragmentu nie znalazlem. Jesli
przeoczylem to bede zobowiazany za wskazanie miejsca.
Nasuwa mi sie jeszcze jedna uwaga - art. 61 narzuca bardzo ogolne
obowiazki na wlasciciela, ale kategorycznie uzywajac terminu ze
wlasciciel jest zobowiazany, art. 62 precyzuje i wymienia co *powinno*
sie robic, a nie co *musi* byc zrobione nie precyzujac sankcji co bedzie
jesli nie zrobimy tego. Teraz w rozdziale 9 "Przepisy karne" mamy
wymienione kary, ktore nas spotkaja jak cos zrobimy nie tak. I o ile
jest kara jesli nie spelniamy wymogow art. 61 (co IMHO jest logiczne) to
nic nie wspomina sie co jesli nie bedziemy spelniac wymogow art. 62.
Wnioskuje z tego, ze art. 62 zawiera tylko zalecenia, a nie wymogi, w
kazdym razie przy ich niespelnieniu nic nam nie grozi. Albo raczej nic
nam nie grozi dopoki nic sie nie stanie. PINB czy inne instytucje moga
na nas nalozyc kare jesli nasza instalacja jest wadliwa, ale nie
dlatego, ze nie mamy papierka.
Nie jestem prawnikiem wiec moge bardzo sie myslic w mojej interpretacji,
ale wydaje sie ona byc logiczna, a wnioski zgodne ze zdrowym rozsadkiem.
Ciezko przelknac na raz :)
Pozdrawiam
Dy
Pamietaj tylko ze w sdach zdrowy rozsadek gdzies sie zawieruszyl.
Wyroki wydawane sa po uwazaniu nie wedlug zdrowego pomyslunku, a
zapisy tego typu ulatwiaja.
Pozdrawiam
Dy
święta i już po świętach, dostałeś jedyną sensowną radę, odkuć, owinąć
uszkodzone druty taśmą każdy osobno i na konieć wszystkie razem, zatynkować
i po sprawie, więc nie czekaj na cud tuskowy tylko do roboty!:O)
> Po drugie końce płaskownika nagrzewają się do znacznie wyższej
> temperatury niż 100 stopni.
Nie pamiętam już, bo to było kilkanaście lat temu, ale wydaje mi
się, że temperaturę tych płaskowników wtedy sprawdzałem termoparą i
po solidnej pracy lutownicą było to niewiele ponad 100 stopni.
> Po trzecie dużo zależy do jakości stopu lutowniczego. Im więcej
> ołowiu tym większa podatność na utlenianie.
Tu fakt, niedawno wygrzebałem w piwnicy stary zapas lutu z tamtych
czasów, usiłowałem wykorzystać współczesnie i szlag mnie trafiał,
zupełnie nie wiem, jak kiedyś mogłem taką cyną pracować. Niby LC60
to było, a lutowało się jak czystym ołowiem :-)
> Po czware wyobraź sobie, że także prawie 30 lat temu wpadłem na
> taki
> sam pomysł i lutownica ta służy mi po dziś dzień, a przylurowane
> kostki mosiężne wyciągnięte z listew połączeniowych usunąłem
> rtaptem
> kilka lat temu ponownie wiercąc i gwintując otwory pod śruby.
I lutowałeś je "na miękko"? No to ciekawe, u mnie szlag ten
wynalazek trafił jak pisałem błyskawicznie.
> Normalnie - wystarczy, że dostaje się tam powietrze. Żadna traśma
> izolacyjna nie zapewni Ci 100% zabezpieczenia.
Dobra, ale tu wystarczy rozkręcić jakiegokolwiek wieloletniego
skręta i sprawdzić, one na styku naprawde są zwykle metalicznie
czyste. Zgadzam się, że moja teza z utlenianiem się lutu jest
cokolwiek wydumana (choć nazwać jej bzdurą bym się jednak wahał),
ale choćby z punktu widzenia samej potrzebnej dodatkowo roboty i
korzyści jakie ona ma dać, czy to lutowanie jest opłacalne?...
J.
>> Po drugie końce płaskownika nagrzewają się do znacznie wyższej
>> temperatury niż 100 stopni.
>
> Nie pamiętam już, bo to było kilkanaście lat temu, ale wydaje mi się, że
> temperaturę tych płaskowników wtedy sprawdzałem termoparą i po solidnej
> pracy lutownicą było to niewiele ponad 100 stopni.
Mnie się zdarzyło kilka razy sparzyć tak rozgrzaną lutownicą. Skoro po
dotknięciu śrubką do palca, skóra natychmiast się przypalała to temperatura
musiał być powyżej 200 stopni.
Co zaś się tyczy tego patentu przy lutownicy to ze 2 czy 3 razy nawet udało
mi się tak mocno rozgrzać lutownicę, że grot razem z zaciskami potrafił mi
odpaść.
> Tu fakt, niedawno wygrzebałem w piwnicy stary zapas lutu z tamtych czasów,
> usiłowałem wykorzystać współczesnie i szlag mnie trafiał, zupełnie nie
> wiem, jak kiedyś mogłem taką cyną pracować. Niby LC60 to było, a lutowało
> się jak czystym ołowiem :-)
Jakość lutów, a zwłaszcza tinolu w tamtych czasach była kiepska.
Ja sobie radziłem w ten sposób, że kupowałem lut w laskach LC65 lub 70, bo
łatwo było sprawdzić jego jakość.
Chodziło o to, że przy stopie powyżej 60 jak się zginało taką laskę to
wydawała charakterystyczny trzeszczący odgłos.
Powyżej 70 to już trzeszczenie było bardzo mocne, a poniżej 60 trzeszczenia
nie było. Pomiędzy 60, a 70 trzeszczenie było słychać po zginaniu.
Przeginając laskę raz w jedną, a raz w drugą stronę można było określić
jakość na podstawie jak długo było słychać trzeszczenie. Im bliżej 70 tym
więcej razy można było przegiąć laskę zanim znikło trzeszczenie.
Taką cynę topiłem w blaszanym garczku i wylewałem z wysokości ok. 0,1 - 1m
do wody, dzięki czemu powtawały cienkie, delikatne płatki cyny. Im wyżej się
lało tym płatki były cieńsze i delikatniejsze.
> I lutowałeś je "na miękko"? No to ciekawe, u mnie szlag ten wynalazek
> trafił jak pisałem błyskawicznie.
Zwykłym miękkim lutem cynowym.
Po 2 czy 3 przegrzaniach, które spowodowały odlutowanie się zacisków
pilnowałem temperatury, aby nie przegrzewać. Nierzadko jak miałem dużo do
lutowania to obok stał słoik z zimną wodą służącą do chłodzenia lutownicy :)
> Dobra, ale tu wystarczy rozkręcić jakiegokolwiek wieloletniego skręta i
> sprawdzić, one na styku naprawde są zwykle metalicznie czyste. Zgadzam
> się, że moja teza z utlenianiem się lutu jest cokolwiek wydumana (choć
> nazwać jej bzdurą bym się jednak wahał), ale choćby z punktu widzenia
> samej potrzebnej dodatkowo roboty i korzyści jakie ona ma dać, czy to
> lutowanie jest opłacalne?...
To zalezy ile tego lutowania masz.
Jak bym miał tak lutować wszystkie połączenia u klientów to po prostu bym na
chleb nie zarobił, bo wymaga to sporej ilości czasu :)
Ale bywa czasami tak, że ktoś mi przewierci przewód, a nawet kiedyś mi się
zdarzyło, że tynkarze zatynkowali m i przewody po skosie w rogu, bo wyrwali
kołki, ale nikt nie pomyślał, żeby przed zatynkowaniem podciągnąć przewód i
ułożyć go tan, gdzie on był. Po prostu musiałem przewód przecinać i
sztukować.
Czasami też bywa tak, że w jednej puszcze schodzi się zbyut duża ilość
przewodów i po prostu nie dało by się umieścić takiej ilości kostek. Wtedy
skręcone i polutowane przewody można ładnie poukładać pod wyłącznikiem czy
gniazdem, a tak wykonane połączenia zapewniają 100% bezawaryjności.
Oczywiście większość instalacji robię łącząc kostkami zaciskowymi. Gniazda
kostkami ze śrubkami, a oświetlenie na kostkach Wago.
No to ja mam pytanie, kto z szanownego grona robi pomiary co 5 lat??
Pozdro.. TK
A tu bym polemizował z prośbą o bliższe wyjaśnienie bo do elektroniki używa
się specjalnych silikonów które nie wchodzą w reakcję z komponenntami i
ścieżkami druku. Taki silikon kosztuje za kartusz 330 ml od 80 do 130 zł w
zleżności od tego czy gęst czy rzadki. Uzycie "zwykłego" silikonu powoduje
że płytkę strawi korozja.
--
Jackare
Bo to taka wesoła prawnicza ciuciubabka pomiędzy art 29 i art 30 i do tych
dwóch artykułów odnoszą się zawsze w wymaganiach i pismach w Wydziale
Geodezji i Nieruchomości w naszym Urzędzie Miejskim. Kilkadziesiąt takich
dokumentów widziałem, raz czy dwa jako wykonawca próbowałem z tym dyskutować
ale nic to nie dało. Jeżeli ktos chce zgodnie z prawem np przerobić sobie
kawałek rurki gazowej w swoim mieszkaniu czy domu musi zgłosić budowę,
złożyć projekt i dokumenty odbiorowe. Nie inaczej jest z instalacją
elektryczną.
> Nasuwa mi sie jeszcze jedna uwaga - art. 61 narzuca bardzo ogolne
> obowiazki na wlasciciela, ale kategorycznie uzywajac terminu ze wlasciciel
> jest zobowiazany, art. 62 precyzuje i wymienia co *powinno* sie robic, a
> nie co *musi* byc zrobione nie precyzujac sankcji co bedzie jesli nie
> zrobimy tego. Teraz w rozdziale 9 "Przepisy karne" mamy wymienione kary,
> ktore nas spotkaja jak cos zrobimy nie tak. I o ile jest kara jesli nie
> spelniamy wymogow art. 61 (co IMHO jest logiczne) to nic nie wspomina sie
> co jesli nie bedziemy spelniac wymogow art. 62. Wnioskuje z tego, ze art.
> 62 zawiera tylko zalecenia, a nie wymogi, w kazdym razie przy ich
> niespelnieniu nic nam nie grozi. Albo raczej nic nam nie grozi dopoki nic
> sie nie stanie.
Z tego co wiem od mojego radcy, w tekstach prawniczych, w szczególności w
tekstach aktów prawnych, słowo "powinno" oznacza zobligowanie.
I oczywiście jest kara za nieprzestrzeganie art 62. Mowa o niej w art 93,
pkt 8.
I jeszcze jedna uwaga. Stosowanie wymagań Polskich Norm jest obowiązkowe
jeżeli zostały one przywołane w aktach prawnych, a zostały przywołane w
rozporządzeniach wykonawczych do Prawa Budowlanego.
Z ciekawszych lektur z tymi tematami związanych polecam:
Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie
warunków technicznych użytkowania budynków mieszkalnych - tu głównie cały
paragraf 17 i 18
No i oczywiście bestseller : Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w
sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich
usytuowanie. to warto sobie machnąć w całości.
--
Jackare
> bezawaryjności. Oczywiście większość instalacji robię łącząc
> kostkami
> zaciskowymi. Gniazda kostkami ze śrubkami, a oświetlenie na
> kostkach
> Wago.
Dla jasności: mówisz mam nadzieję o "kostkach" takich na płytce, do
puszek? Nie o tych odcinanych nożem ze sztangi?
J.
A co złego jest w kostkach? Zazwyczaj są lepsze od rozety lub płytki z
płaskimi stykami.
--
Jackare
>> bezawaryjności. Oczywiście większość instalacji robię łącząc kostkami
>> zaciskowymi. Gniazda kostkami ze śrubkami, a oświetlenie na kostkach
>> Wago.
>
> Dla jasności: mówisz mam nadzieję o "kostkach" takich na płytce, do
> puszek? Nie o tych odcinanych nożem ze sztangi?
Takich odcinanych "ze sztangi" :)
Tyle, że przed wsadzeniem w kostkę przewodów po prostu razem je z sobą
skręcam i wszystkie razem są dociskane dwiema śrubkami.
Te na płytce są przystosowane do większych puszek rozdzialczych 70 i 80-tek,
a obecnie najwięcej się robi instalacji bez puszek rozdzialczych.
> Takich odcinanych "ze sztangi" :)
> Tyle, że przed wsadzeniem w kostkę przewodów po prostu razem je z
> sobą
> skręcam i wszystkie razem są dociskane dwiema śrubkami.
No to chyba że tak :-)
J.
-----
Milion razy pisałem, co złego jest w kostkach (stosowanych w sposób
"defaultowy"): powierzchnia styku przewodu z kostką, to tak realnie
jest tylko to, co pod czołem wkręta - to po pierwsze. Po drugie -
wkręt przewód zagniata i jest to jednoczesnie punkt mechanicznego
mocowania przewodu w kostce. Przy montażu taki przewód zapewne nie
raz będzie odginany, a uginać się będzie w miejscu osłabienia, przy
tym zagnieceniu, co powoduje znaczne ryzyko nadłamania juz po kilku
lekkich przegięciach.
A rozeta/płytka, jeśli tylko jest porządna a nie z gniazdami pod
śruby tłoczonymi w cieniutkiej blaszce, uginającej się przy lada
nacisku, daje idealny kontakt na dużej powierzchni, jest przejrzysta
w użyciu i właściwie trzebaby tu napisać: a co złego Ty w nich
widzisz?
J.
> "Dociskane" to pojęcie bardzo umowne, gdyż w wielu kostkach te śrubki i
> gwinty w listwie są wyjątkowo gówniane i zrywają się.
Bo kupujesz kostki na wymiar.
Jak skręcisz z sobą kilka przewodów po 2,5mm2 każdy to nie wsadzisz ich do
kostki 2,5mm2 lecz musisz użyć 6, 10, a nawet 16mm2
W takich kostkach nie ma problemów z gwintami, ani zgniataniem przewodów.
> Wiesz, u nas w Polsce jest dokładnie tak samo.
> Ludzie sobie nawet nie zdają sprawy, że wszelkie doróbki/przeróbki powinny
> się kończyć wykonaniem pomiarów i sporządzeniem stosownych protokołów przez
> uprawnioną osobę.
Ludzie sobie zdają sprawę, że nabijanie kabzy jajakokom to marnowanie
pieniędzy.
--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
___/ /_ ___ ul. Na Szaniec 23/70 31-560 Kraków (012 378 31 98)
_______/ /_ GG: 3524356
___________/ Wywoływanie slajdów http://trzypion.pl/
>> Wiesz, u nas w Polsce jest dokładnie tak samo.
>> Ludzie sobie nawet nie zdają sprawy, że wszelkie doróbki/przeróbki
>> powinny
>> się kończyć wykonaniem pomiarów i sporządzeniem stosownych protokołów
>> przez
>> uprawnioną osobę.
> Ludzie sobie zdają sprawę, że nabijanie kabzy jajakokom to marnowanie
> pieniędzy.
Mogłeś się uczyć. Nie był byś teraz taki sfrustrowany, oszukiwany i dymany
przez wszystkich, zarówno twoich pracodawców jak i zleceniobiorców :)
Wracajac do meritum to zapewne właściciel i administrator hotelu socjalnego
spalonego w Kamieniu Pomorskim także nie marnowali pieniędzy nabijająć kabzę
jajakokom, a teraz płaczą, bo jak skończy się dochodzenie to ktoś z nich
pójdzie do pierdla.
Znając życie w takich sytuacjach, gdy "nóż na gardle" (czytaj prokurator) to
zaczyna się bieganie po jajakokach z pieniążkami w zębach i błaganie o lewe
protokoły i przeglądy. Tacy jak ty dopiero wtedy zaczynają rozumienć swój
błąd.
>
>> Ludzie sobie zdają sprawę, że nabijanie kabzy jajakokom to marnowanie
>> pieniędzy.
>
> Mogłeś się uczyć. Nie był byś teraz taki sfrustrowany, oszukiwany i dymany
Jacusiu, obiecałeś, że nie będziesz pierdolił.
> przez wszystkich, zarówno twoich pracodawców jak i zleceniobiorców :)
Nie jestem, to Ty płaczesz, nie ja.
> Wracajac do meritum to zapewne właściciel i administrator hotelu socjalnego
> spalonego w Kamieniu Pomorskim także nie marnowali pieniędzy nabijająć kabzę
> jajakokom, a teraz płaczą, bo jak skończy się dochodzenie to ktoś z nich
> pójdzie do pierdla.
Ich problem. W Constarze mieli wszystkie papierki w porzadku. I co z tego?
> Znając życie w takich sytuacjach, gdy "nóż na gardle" (czytaj prokurator) to
> zaczyna się bieganie po jajakokach z pieniążkami w zębach i błaganie o lewe
> protokoły i przeglądy. Tacy jak ty dopiero wtedy zaczynają rozumienć swój
> błąd.
No widzisz, i dostają protokoły i przeglądy.
Papierki. Nic więcej.
> Jacusiu, obiecałeś, że nie będziesz pierdolił.
A ty uważałeś się za inteligentnego, ale jak widać nie jesteś.
>> przez wszystkich, zarówno twoich pracodawców jak i zleceniobiorców :)
>
> Nie jestem, to Ty płaczesz, nie ja.
Ja nie płaczę, tylko uświadamiam swoich klientów zgodnie z obowiązującym
prawem, uprawnieniami, które do tego mnie obligują oraz z własnym sumieniem.
Czy ktoś skorzysta z moich rad to jego sprawa. Idioci tacy jak ty zawsze
będą idiotami "rąbanymi w tyłek" i nie zdającymi sobie sprawy z tego, że
lansują nieprawdę. Tak Adasiu piszesz głupoty niezgodnie z prawem i wbrew
zdrowemu rozsądkowi i to jest złe, bo w ten sposób krzywdzisz ludzi, którzy
tobie uwierzą.
> Ich problem. W Constarze mieli wszystkie papierki w porzadku. I co z tego?
No i co z tego ?
Jeżeli chodzi o mnie to bardzo lubię kabanosy i o dziwo kupuję tylko i
wyłącznie Constaru lub Krakusa, tylko dlatego, że są dobrej jakości i zawsze
świeże. Jakoś pomówienia nie wpłynęły na moją ocenę tej firmy.
>> Znając życie w takich sytuacjach, gdy "nóż na gardle" (czytaj prokurator)
>> to
>> zaczyna się bieganie po jajakokach z pieniążkami w zębach i błaganie o
>> lewe
>> protokoły i przeglądy. Tacy jak ty dopiero wtedy zaczynają rozumienć swój
>> błąd.
>
> No widzisz, i dostają protokoły i przeglądy.
> Papierki. Nic więcej.
Nie widzę, to są tylko twoje domysły, albo też piszesz na podstawie własnych
doświadczeń, które stosujesz wobec klientów.
Jeżeli faktycznie ktoś daje protokoły "na ładne oczy" lub pisane "z sufitu"
to dokonuje przestępstwa, choć osobiście w to wątpię, żeby ktokolwiek brał
na siebie odpowiedzialność nie będąc pewnym stanu technicznego i
bezpieczeństwa, a już nie wyobrażam sobie, aby ktoś sporządził taki protokół
po takiej tragedii z datą wsteczną.
>>
>> Nie jestem, to Ty płaczesz, nie ja.
>
> Ja nie płaczę, tylko uświadamiam swoich klientów zgodnie z obowiązującym
> prawem, uprawnieniami, które do tego mnie obligują oraz z własnym sumieniem.
Niedawno płakałeś, jaki to biedny byłeś.
> Czy ktoś skorzysta z moich rad to jego sprawa. Idioci tacy jak ty zawsze
> będą idiotami "rąbanymi w tyłek" i nie zdającymi sobie sprawy z tego, że
> lansują nieprawdę. Tak Adasiu piszesz głupoty niezgodnie z prawem i wbrew
> zdrowemu rozsądkowi i to jest złe, bo w ten sposób krzywdzisz ludzi, którzy
> tobie uwierzą.
Mhm. I to ja płaczę jak Ty, albo jak Kiki :D
Widzisz Jacusiu - Ty masz w głowie normy i przepisy. Szkoda tylko, że na
myslenie brakło już miejsca.
>> Ich problem. W Constarze mieli wszystkie papierki w porzadku. I co z tego?
>
> No i co z tego ?
> Jeżeli chodzi o mnie to bardzo lubię kabanosy i o dziwo kupuję tylko i
> wyłącznie Constaru lub Krakusa, tylko dlatego, że są dobrej jakości i zawsze
> świeże. Jakoś pomówienia nie wpłynęły na moją ocenę tej firmy.
To znaczy, Jacusiu jajakoko, że papierki i dupki którzy je wystawiają są
zbędne.
Jedynym efektem wymogu posiadania papierka jest to, że budowa jest droższa
o koszt zdobycia papierka, a sam fakt, że papierek 'ma być' nie ma żadnego
przełożenia na jakość i bezpieczeństwo tego, co jest w rzeczywistości.
Kto ma głowę na miejscu, to zrobi bezpiecznie bez papierków, a kto ma
nasrane, to sobie papier załatwi, a i tak będzie do dupy.
>> No widzisz, i dostają protokoły i przeglądy.
>> Papierki. Nic więcej.
>
> Nie widzę, to są tylko twoje domysły, albo też piszesz na podstawie własnych
> doświadczeń, które stosujesz wobec klientów.
Ja wiem, że zapamiętanie co było dwa akapity wcześniej przerasta Twoje
zdolności umysłowe.
CONSTAR, Jacusiu jajakoko. Papierki w porządku.
> Jeżeli faktycznie ktoś daje protokoły "na ładne oczy" lub pisane "z sufitu"
> to dokonuje przestępstwa, choć osobiście w to wątpię, żeby ktokolwiek brał
> na siebie odpowiedzialność nie będąc pewnym stanu technicznego i
> bezpieczeństwa, a już nie wyobrażam sobie, aby ktoś sporządził taki protokół
> po takiej tragedii z datą wsteczną.
Masz bardzo małą wyobraźnię, Jacusiu jajakoko.
> Widzisz Jacusiu - Ty masz w głowie normy i przepisy. Szkoda tylko, że na
> myslenie brakło już miejsca.
Normy są dla takich idiotów jak ty, którzy nie dostrzeagają zagrożenia.
Miałem kiedyś znajomego, który myślał dokładnie tak samo jak ty tzn., że
jest najmądrzejszy i nie potrzebuje krwiopijców projektantów i nadzoru
budowlanego. Postawnowił przerobić dom rozburzając ścianę podpierającą
strop, łacząc pomieszczenia. Zakończyło się katastrofą budowlaną i
zawaleniem całego domu. na szczęście cała rodzina w porę uciekła, a sprawę
udało się zatuszować, dziei czemu uniknął odpowiedzialności karnej. Jednak
przez jego głupotę, rodzina straciła dach nad głową.
> To znaczy, Jacusiu jajakoko, że papierki i dupki którzy je wystawiają są
> zbędne.
> Jedynym efektem wymogu posiadania papierka jest to, że budowa jest droższa
> o koszt zdobycia papierka, a sam fakt, że papierek 'ma być' nie ma żadnego
> przełożenia na jakość i bezpieczeństwo tego, co jest w rzeczywistości.
> Kto ma głowę na miejscu, to zrobi bezpiecznie bez papierków, a kto ma
> nasrane, to sobie papier załatwi, a i tak będzie do dupy.
Jeżeli uważasz, że wszystkie papierki są wystawiane przez idiotów dla
idiotów takich samych jak ty to faktycznie jest to zbędne.
Jednak nie wszyscy, którzy wystawiają papierki są idiotami takimi jak ty.
> Ja wiem, że zapamiętanie co było dwa akapity wcześniej przerasta Twoje
> zdolności umysłowe.
Adasiu to co ty piszesz i tak nadaje się tylko do śmietnika, a już napewno
niue jest warte zapamiętania :)
> CONSTAR, Jacusiu jajakoko. Papierki w porządku.
Wierzę w to, że kontola jakości oraz normy HACCP oraz ISO są w tych
zakładach przestrzegane.
Dowodem na to jest fakt, że nikt nie słyszał o zatruciu produktami z tych
zakładów oraz jakość, smak, który osobiście jestem sam w stanie sprawdzić i
docenić.
>> Jeżeli faktycznie ktoś daje protokoły "na ładne oczy" lub pisane "z
>> sufitu"
>> to dokonuje przestępstwa, choć osobiście w to wątpię, żeby ktokolwiek
>> brał
>> na siebie odpowiedzialność nie będąc pewnym stanu technicznego i
>> bezpieczeństwa, a już nie wyobrażam sobie, aby ktoś sporządził taki
>> protokół
>> po takiej tragedii z datą wsteczną.
>
> Masz bardzo małą wyobraźnię, Jacusiu jajakoko.
Nie mam małej wyobraźni, tylko doświadczenie, którego ty nie masz, stąd te
wszystkie twoje domysły.
Znów pierd....isz jak debil, dlatego ucinam tę dyskusję.
Dorośnij i zajmij się żonką, bo pier...isz i pierd...isz, a nie widać
żadnego efektu :D
Oczywiście, to jest fuszerka!! Żeby elementy mocować dodatkowo silikonem
sanitarnym. Kto to słyszał? Do elektroniki są silikony na gorąco ale nie
kwaśne, ludzie co wy wyprawiacie :-)
>> Widzisz Jacusiu - Ty masz w głowie normy i przepisy. Szkoda tylko, że na
>> myslenie brakło już miejsca.
>
> Normy są dla takich idiotów jak ty, którzy nie dostrzeagają zagrożenia.
Tak, tak, zagrożenia się zmieniają zatem, bo normy jakoś nei stoją w
miejscu.
> Miałem kiedyś znajomego, który myślał dokładnie tak samo jak ty tzn., że
> jest najmądrzejszy i nie potrzebuje krwiopijców projektantów i nadzoru
> budowlanego. Postawnowił przerobić dom rozburzając ścianę podpierającą
> strop, łacząc pomieszczenia. Zakończyło się katastrofą budowlaną i
> zawaleniem całego domu. na szczęście cała rodzina w porę uciekła, a sprawę
> udało się zatuszować, dziei czemu uniknął odpowiedzialności karnej. Jednak
> przez jego głupotę, rodzina straciła dach nad głową.
Piekny przykład Jacusiu jajakoko. Ludzie otaczają się podobnymi sobie.
Jesteś takim samym głąbem jak Twój znajomy. Klepiesz normy, choć ich nie
rozumiesz.
> Jeżeli uważasz, że wszystkie papierki są wystawiane przez idiotów dla
> idiotów takich samych jak ty to faktycznie jest to zbędne.
> Jednak nie wszyscy, którzy wystawiają papierki są idiotami takimi jak ty.
Mądremu papierka nei trzeba, a głupi zrobi tak, jak Twój znajomy.
>> Ja wiem, że zapamiętanie co było dwa akapity wcześniej przerasta Twoje
>> zdolności umysłowe.
>
> Adasiu to co ty piszesz i tak nadaje się tylko do śmietnika, a już napewno
> niue jest warte zapamiętania :)
To nie odpowiadaj, nadęty bubku :D
>> CONSTAR, Jacusiu jajakoko. Papierki w porządku.
>
> Wierzę w to, że kontola jakości oraz normy HACCP oraz ISO są w tych
> zakładach przestrzegane.
Kontola jakości jest przestrzegana/ Raz, co to jest kontola, nadety buuvku,
dwa, jak 'kontola' może być przestrzegana?
> Dowodem na to jest fakt, że nikt nie słyszał o zatruciu produktami z tych
> zakładów oraz jakość, smak, który osobiście jestem sam w stanie sprawdzić i
> docenić.
A ja wole jednak doceniać smak, a nie 'smak'. Ale Ty tego nie zrozumiesz,
nadęty bubku.
>> Masz bardzo małą wyobraźnię, Jacusiu jajakoko.
>
> Nie mam małej wyobraźni, tylko doświadczenie, którego ty nie masz, stąd te
> wszystkie twoje domysły.
Masz malutką wyobraźnię, a do tego mylisz zakucie norm z doświadczeniem,
ponadto nie wiedząc o moim dowiadczeniu nic, sobie fantazjujesz waląc
konia, nadety bubku.
> Masz malutką wyobraźnię, a do tego mylisz zakucie norm z doświadczeniem,
> ponadto nie wiedząc o moim dowiadczeniu nic, sobie fantazjujesz waląc
> konia, nadety bubku.
Masz doświadczenie w wyjątkowym chamstwie i pyskówkach, bo naperno nie w
dziedzinie elektroniki czy elektryki. Zbycz często udowadniasz, że posiadasz
bardzo niski poziom wiedzy w tych dziedzinach. Przypomnij sobie choćby jak
ostatnio zrobiłeś z siebie debila na temat impulsu elektromagnetycznego.
Kiedy ci trochę rozjaśniłem w tej pustej pale to spierniczyłeś jak parszywy
łgarz ubliżając mi i rzucając kłamliwe oszczerstwa dotyczące mojej osoby,
aby odciągnąć innych od tematu rozmowy.
Adamie Płaszczyco jesteś debilem, któremu już nawet zakład psychiatryczny
nie jest w stanie pomóc.
Wybacz, ale nie mam zamiaru dalej wdawać się z tobą w takie pyskówki.
Niestety, ale jestem już jedną z niewielu osób, które z tobą próbuje jeszcze
dyskutować, ale jednak pozostawiam cię samego. Zdechniesz tu z samotności i
olewania przez innych.
>> Masz malutką wyobraźnię, a do tego mylisz zakucie norm z doświadczeniem,
>> ponadto nie wiedząc o moim dowiadczeniu nic, sobie fantazjujesz waląc
>> konia, nadety bubku.
>
> Masz doświadczenie w wyjątkowym chamstwie i pyskówkach, bo naperno nie w
Tak, tak, Jacusiu jajakoko. Ostatnio 'Jajakoko wydymany wykonawca'. Nie
było umowy w normach, nadety bubku, prawda?