Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

kosiarka spalinowa - traktorek - czy kosiarka listowa

146 views
Skip to first unread message

decore

unread,
Aug 5, 2018, 5:09:23 AM8/5/18
to
Witam

dom na wsi dzialka 50arów w tym podwoze, drogi dojazdowo-wyjazdowe, sad, troche truskawe troche malin cos jeszcze rosnie w ogrodzie (marchewki itp). Teren mocno nierowny bez kamieni ale nierowno, gorki dolinki rowki. Czyli to jest wies a nie wymuskana dzialka pod miastem.

rodzice maja po 65 lat, wysokosc trawy to ich konik wiec koszenie jest co dwa tygodnie kosa spalinowa profesjonalna jest na stanie - ojca robota - tylko sil juz nie wystarcza a i pyl jest problemem z zaawansowana choraba pluc. Ja mam 200km i nie zawsze moge przyjechac i ogarnac.

co kupic zeby bylo latwiej ? musi byc z napedem i musi kosic, nadwyzka mocy zeby poradzic sobie z kretowiskeim czy jakias galazka tez jest wskazana. Kosiarka listowowa ma ten plus ze wykosi tez maliny i truskawki przed zima. Nie wiem czy mozna kupic taka do ktorej da sie przyczepic odsniezarke i jak to sie sprawdza ?

kosiarka spalinowa byla by najlepsza na te rowniejsze kawalki i pewnie wykosila by najdokladniej

traktorek najdrozszy ale najwygodniej tylko tych malin nie skosi.

jakbyscie mieli sugestie prosze o pomoc albo linki

dzieki
r

Mateusz Viste

unread,
Aug 5, 2018, 5:21:49 AM8/5/18
to
On Sun, 05 Aug 2018 02:09:22 -0700, decore wrote:
> kosiarka spalinowa byla by najlepsza na te rowniejsze kawalki i pewnie
> wykosila by najdokladniej
>
> traktorek najdrozszy ale najwygodniej tylko tych malin nie skosi.
>
> jakbyscie mieli sugestie prosze o pomoc albo linki

2 owce zaadoptuj. Tylko ogrodzenie musi być dookoła działki, co najmniej
90cm. Ogródek, młode drzewka i inna istotna roślinność musi także zostać
stosownie ogrodzona. Dla owiec mały schron, aby przed słońcem i śniegiem
miały jak się schować. No i wodopój. A zimą trochę siana.

Nic tańszego a zarazem skuteczniejszego nie znajdziesz. A jednocześnie
seniorzy będą mieli do kogo pogadać na co dzień.

Mateusz

decore

unread,
Aug 5, 2018, 6:07:35 AM8/5/18
to
praktyka to milo posluchac

dzieki

r

Roman Tyczka

unread,
Aug 5, 2018, 6:25:08 AM8/5/18
to
On 05 Aug 2018 09:21:48 GMT, Mateusz Viste wrote:

>> kosiarka spalinowa byla by najlepsza na te rowniejsze kawalki i pewnie
>> wykosila by najdokladniej
>>
>> traktorek najdrozszy ale najwygodniej tylko tych malin nie skosi.
>>
>> jakbyscie mieli sugestie prosze o pomoc albo linki
>
> 2 owce zaadoptuj. Tylko ogrodzenie musi być dookoła działki, co najmniej
> 90cm. Ogródek, młode drzewka i inna istotna roślinność musi także zostać
> stosownie ogrodzona. Dla owiec mały schron, aby przed słońcem i śniegiem
> miały jak się schować. No i wodopój. A zimą trochę siana.

Z ciekawości spytam: czy kozy nie byłyby lepsze?

--
pozdrawiam
Roman Tyczka

Mateusz Bogusz

unread,
Aug 5, 2018, 6:37:46 AM8/5/18
to
W dniu 05.08.2018 o 11:09, decore pisze:
> jakbyscie mieli sugestie prosze o pomoc albo linki

Ja mam wszystkie wymienione + dwie podkaszarki (lżejszą ale słabszą i
stihla - ciężką ale 5KM). Po prostu potrzebujesz różnych narzędzi do
różnych zadań. Tak jest najwygodniej, niż jedno do wszystkiego.

--
Pozdrawiam,
Mateusz Bogusz

Mateusz Viste

unread,
Aug 5, 2018, 6:54:30 AM8/5/18
to
On Sun, 05 Aug 2018 12:25:07 +0200, Roman Tyczka wrote:
> Z ciekawości spytam: czy kozy nie byłyby lepsze?

Skąd taki szalony pomysł?

* Koza jest wredna i złośliwa, owca łagodna i życzliwa.

* Koza jak tylko może, to spierdoli. Owca, mimo że ciekawa otaczającego
świata, rozumie i szanuje granice swojej działki.

* Koza wpierdala wszystko: trawę, krzaki, ubrania, drzewa (te młodsze w
całości, a ze starszych obżera korę, często doprowadzając do obumarcia
rośliny), no i w ogóle cokolwiek co jej wpadnie pod pysk. Owca lubuje
głównie trawę oraz wszelkiego rodzaju liście, drzew nie tyka (aczkolwiek
nisko-dostępne liście chętnie skosztuje). Ktoś mógłby pomyśleć "zatem
koza lepsza bo maliny i inne zadziorne sprawy załatwi". Owca też sobie
poradzi - tyle że nie będzie jeść kolczastych łodyg bo nie jest
pierdolnięta, po prostu wyskubie wszystkie liście i maliny bez liści
szybko wymrą.

* Jak masz zły dzień to owca cię wysłucha, zrozumie i pocieszy. Od kozy
co najwyżej wpierdol dostaniesz.

Pewnym plusem dla kozy jest to że nie trzeba jej strzyc. Ale i niektórych
owiec nie trzeba, co najmniej dwie owcze rasy obecnie istnieją, które nie
dały się w ten sposób zmanipulować człowiekowi.

Żywienie zimą wygląda dla obu tak samo, a i kopyta trzeba robić w obu
przypadkach.

Mateusz

losspi...@gmail.com

unread,
Aug 5, 2018, 5:28:28 PM8/5/18
to
Dzięki tobie zaczynam rozumieć juhasów na długim wypasie.

sczy...@gmail.com

unread,
Aug 5, 2018, 6:44:49 PM8/5/18
to
Traktorek co chwila sie zapelni, wiecej sie jezdzi kiprowac trawe niz kosic.
Listwowa zostawia trawe zazwyczaj wiec przydalo by sie pograbic.

Jak nie potrzebujesz reprezentacji to listwowa lepsza. zrobi robote szybko i relatywnie rowno. Ale trzeba zagrabic albo miec sasiada co te siano zabierze.


W praktyce ludzie nie filozuja i kupuja traktorki i jezdza w kolko.

abn140

unread,
Aug 6, 2018, 2:04:04 AM8/6/18
to
> dzieki
wies ale taka faktycznie wies?
to pogadaj z kims niech krowe przyprowadza na wypas.
krowa to chyba poza trawa nic nie ruszy. a placki? cosh jak przeszkadza to
lepiej placki zebrac niz za3,14erdalac za kosiara co dwa tygodnie taki
hektar.
a kon? moze konia ktos ma.



Mateusz Viste

unread,
Aug 6, 2018, 2:39:55 AM8/6/18
to
On Sun, 05 Aug 2018 15:44:47 -0700, sczygiel wrote:
> Listwowa zostawia trawe zazwyczaj wiec przydalo by sie pograbic.

Pytanie czy jest w ogóle sens. Co komu trochę leżącej trawy przeszkadza?

> Jak nie potrzebujesz reprezentacji to listwowa lepsza. zrobi robote
> szybko i relatywnie rowno. Ale trzeba zagrabic albo miec sasiada co te
> siano zabierze.

O żadnym sianie tu nie ma mowy, tylko o skoszonej trawie. W jakim celu
sąsiad miałby ją zabierać? Świeżo skoszona trawa dla zwierząt jest
toksyczna, więc pożytek marny.

Mateusz

Mateusz Viste

unread,
Aug 6, 2018, 3:17:01 AM8/6/18
to
Domyślam się że krowę widziałeś tylko na zdjęciach w internecie, i
dlatego snujesz tak zadziwiające teorie. :)

Zarówno koń jak i krowa to mierny pomysł do ogródka wokół domu starszej
pary. To są zwierzęta wysoce socjalne które poza stadem będą próbowały
socjalizować się z czymkolwiek żywym. Taka socjalizacja, nawet jeśli
przeżuwacz ma najlepsze w świecie intencje, może skończyć się tragicznie
dla emeryta.

Poza tym 0.5 ha to za mało by wykarmić zarówno pierwsze jak i drugie
zwierzę, nawet jeśli ograniczyć pobyt wyłącznie do miesięcy letnich. A po
kilku epizodach deszczowych ogródek przeistoczy się w bagno, szczególnie
przed domem bo tam zwierzę będzie przebywało najczęściej.

Być może sugerowałeś by ktoś krowę/konia przyprowadzał co jakiś czas, np.
co dwa tygodnie na tydzień. Wtedy trawy styknie, ale nie wiem kto miałby
się bawić w taką logistykę.

Owce. Tylko owce. Ew. mogę zgodzić się na gęsi, ale trzeba ich dużo, i
warunek że starsi państwo słuch mają już za sobą.

Mateusz

sczy...@gmail.com

unread,
Aug 6, 2018, 5:16:10 AM8/6/18
to
W dniu poniedziałek, 6 sierpnia 2018 01:39:55 UTC-5 użytkownik Mateusz Viste napisał:
> On Sun, 05 Aug 2018 15:44:47 -0700, sczygiel wrote:
> > Listwowa zostawia trawe zazwyczaj wiec przydalo by sie pograbic.
>
> Pytanie czy jest w ogóle sens. Co komu trochę leżącej trawy przeszkadza?
>

Bo lezaca trawa przeszkadza rosnac tej skoszonej. Trawnik/laka sie degraduje.
Powoli bo powoli ale czyniac tak ciagle w koncu trawa bedzie jednym wielkim chwastem.

> > Jak nie potrzebujesz reprezentacji to listwowa lepsza. zrobi robote
> > szybko i relatywnie rowno. Ale trzeba zagrabic albo miec sasiada co te
> > siano zabierze.
>
> O żadnym sianie tu nie ma mowy, tylko o skoszonej trawie. W jakim celu
> sąsiad miałby ją zabierać? Świeżo skoszona trawa dla zwierząt jest
> toksyczna, więc pożytek marny.
>

Trawe po skoszeniu sie zostawia do wyschniecia. Aby to zrobila dobrze trzeba ja poprzewracac a nastepnie zebrac. Trzeba to robic w odpowiedniej pogodzie.

Siano nalezy zebrac i zuzyc pozniej.

Jak ktos listwowa kosiarka przejedzie to otrzyma relatywnie dlugie i proste zdzbla. One sie nadaja na siano. Ta trawa z kosiarki rotacyjnej nadaje sie na siano tak srednio.

No i milczace zalozenie jest takie ze po to jest listwowa uzywana aby nie kosic co tydzien/dwa tylko raz na miesiac/6-8 tygodni. Bo listwowa tak sie da a traktorkiem nie bardzo bo trawa jest za wysoka...


Mateusz Viste

unread,
Aug 6, 2018, 5:38:13 AM8/6/18
to
On Mon, 06 Aug 2018 02:16:09 -0700, sczygiel wrote:
> Trawe po skoszeniu sie zostawia do wyschniecia. Aby to zrobila dobrze
> trzeba ja poprzewracac a nastepnie zebrac. Trzeba to robic w
> odpowiedniej pogodzie.
>
> Siano nalezy zebrac i zuzyc pozniej.
>
> (...)
>
> No i milczace zalozenie jest takie ze po to jest listwowa uzywana aby
> nie kosic co tydzien/dwa tylko raz na miesiac/6-8 tygodni. Bo listwowa
> tak sie da a traktorkiem nie bardzo bo trawa jest za wysoka...

Wszystko się zgadza, ale było jasno mówić że o zwyczajnych sianokosach
myślisz. Pan senior ma zaawansowaną chorobę płuc - urządzając normalne
sianokosy dookoła domu szybko wpędzisz go do grobu. :)

Poza tym OP pisał że zależy im na tym by trawa była zawsze krótka
("konik"), a to niekompatybilne z produkcją siana.

Mateusz

collie

unread,
Aug 6, 2018, 6:01:57 AM8/6/18
to
W dniu 06.08.2018 09:17, Mateusz Viste pisze:

> Domyślam się że krowę widziałeś tylko na zdjęciach w internecie, i
> dlatego snujesz tak zadziwiające teorie. :)
>
> Zarówno koń jak i krowa to mierny pomysł do ogródka wokół domu starszej
> pary. To są zwierzęta wysoce socjalne które poza stadem będą próbowały
> socjalizować się z czymkolwiek żywym. Taka socjalizacja, nawet jeśli
> przeżuwacz ma najlepsze w świecie intencje, może skończyć się tragicznie
> dla emeryta.

Ty pewnie emeryta widziałeś na ławce w parku, a z koniem i krową bliskie
spotkanie III stopnia miałeś w ZOO (tak, teraz zwierzęta domowe są też
tam, by dzieci mogły zobaczyć/dotknąć prawdziwego konia/krowę) i "dlatego
snujesz takie zadziwiające teorie". Ale nie bój nic, emerytem też będziesz
i zobaczysz, że krowa i koń emerytów nie jadają.

Koń to bardzo piękne zwierzę w ogrodzie (prawie tak piękne jak pies ;) )
i jeśli kogoś stać na jego utrzymanie (bo z pół hektara łąki to on się nie
wyżywi), to połączenie pięknego z pożytecznym będzie super. Kosi trawę
równo, no i przejechać się można, nawet na oklep. Z krową jeśli chodzi
o "koszenie" łąki jest taki problem, że w odróżnieniu od konia, owcy,
czy kozy, krowa nie odgryza trawy zębami, tylko odrywa/wyrywa ją językiem,
przez co po przejściu krowy, łąka nie wygląda jak trawnik. W Indiach
wysuszone krowie placki są używane jako paliwo w piecach, więc... ;)

Mateusz Viste

unread,
Aug 6, 2018, 7:01:04 AM8/6/18
to
On Mon, 06 Aug 2018 12:01:53 +0200, collie wrote:
> Ty pewnie emeryta widziałeś na ławce w parku, a z koniem i krową bliskie
> spotkanie III stopnia miałeś w ZOO

Tak się składa że na polu mam akurat 3 konie, a wokół domu 30 owiec.
Temat jest mi więc nieco bliski. Z kozami też mam pewne doświadczenie,
aczkolwiek obecnie żadnej nie posiadam bo to wredne małpy są.
Emerytów także zdarza mi się widywać, nieczęsto jeszcze żywotnych. Tutaj
jednak mowa o starszym Panu które nie jest już w stanie zapanować nad
kosą spalinową, więc nie okaz zdrowia.

> też będziesz i zobaczysz, że krowa i koń emerytów nie jadają.

A czy ja pisałem że jadają? Krowa i/lub koń to duże bydle, które całkiem
niechcący i z przyjaznym zamiarem potrafi przewrócić rosłego mężczyznę. A
co dopiero schorowanego emeryta. Poza tym koń potrafi mieć swoje humory,
w końcu też człowiek. Dostałeś kiedykolwiek z kopyta w brzuch? Ja
kilkukrotnie. Boli mniej niż w kolano, ale konsekwencje mogą być znacznie
poważniejsze. Dla osoby w starszym wieku to może być ostatnia przygoda.

> Koń to bardzo piękne zwierzę w ogrodzie (prawie tak piękne jak pies ;) )

Jak ktoś chce ogród zmienić w pobojowisko to i owszem. Chyba że twój
ogród wynosi 1ha, to wtedy ok. Ale nie wiem czy podchodzi to wtedy
jeszcze pod definicję ogrodu.

> i jeśli kogoś stać na jego utrzymanie (bo z pół hektara łąki to on się
> nie wyżywi), to połączenie pięknego z pożytecznym będzie super. Kosi
> trawę równo, no i przejechać się można, nawet na oklep.

Jeśli chodzi o darmowe ogólniki to piszesz do rzeczy. Ale w specyficznym
kontekście tego wątku to jesteś rok świetlny poza tematem.

Mateusz

collie

unread,
Aug 6, 2018, 11:19:03 AM8/6/18
to
W dniu 06.08.2018 13:01, Mateusz Viste pisze:

> Tak się składa że na polu mam akurat 3 konie, a wokół domu 30 owiec.
> Temat jest mi więc nieco bliski. Z kozami też mam pewne doświadczenie,
> aczkolwiek obecnie żadnej nie posiadam bo to wredne małpy są.
> Emerytów także zdarza mi się widywać, nieczęsto jeszcze żywotnych. Tutaj
> jednak mowa o starszym Panu które nie jest już w stanie zapanować nad
> kosą spalinową, więc nie okaz zdrowia.

W internetach to Ty możesz mieć pińcet owiec i kuni od groma i ciut ciut.
Jako argument z czapy, że się znasz na tej chudobie. I nie Ty pierwszy tak.
Wystarczy komuś napisać - nie znasz się na budowaniu, bo mieszkasz w starej
kamienicy opalanej kozami, by ci zaraz nie odrzekł: "mieszkam, bo lubię, ale
takich domów, com je wybudował własnymi ręcami, to ty w życiu nie będziesz
miał". Itede, itepe.

Wplatanie w wątek 'kosiarka rotacyjna vs. kosiarka listwowa' sugestii -
i to na poważnie - o zastąpieniu kosiarek końmi, krowami i owcami, a potem
wysłuchiwanie opinii - też na poważnie - że dla emeryta koń nie, bo kopie
i krowa też nie, bo bodzie - a emeryt schorowany - jest tak absurdalne, że
w takiej dyskusji można brać udział czysto rozrywkowo, gdy człowiek w dobrym
humorze i zimny porter obok klawiatury. Wtedy purnonsens jest OK i mogę
nawet deliberować o wyższości wysuszonych krowich placków nad peletem, jako
ekologicznym paliwem do ogrzewania domu.







Mateusz Viste

unread,
Aug 6, 2018, 11:46:04 AM8/6/18
to
On Mon, 06 Aug 2018 17:19:01 +0200, collie wrote:
> W internetach to Ty możesz mieć pińcet owiec i kuni od groma i ciut
> ciut. Jako argument z czapy, że się znasz na tej chudobie.

Kolega widzę cierpi na kompleks mieszczucha.

> Wplatanie w wątek 'kosiarka rotacyjna vs. kosiarka listwowa' sugestii -
> i to na poważnie - o zastąpieniu kosiarek końmi, krowami i owcami, a
> potem wysłuchiwanie opinii - też na poważnie - że dla emeryta koń nie,
> bo kopie i krowa też nie, bo bodzie - a emeryt schorowany - jest tak
> absurdalne, że w takiej dyskusji można brać udział czysto rozrywkowo,

Owca w roli kosiarki to absurd? Szczęście że moi klienci o tym nie wiedzą.
Ale fakt, większość ludzi dziś nie wyobraża sobie życia bez kolekcji
spalinowych narzędzi.

Mateusz

collie

unread,
Aug 6, 2018, 12:33:22 PM8/6/18
to
W dniu 06.08.2018 17:46, Mateusz Viste pisze:

> Kolega widzę cierpi na kompleks mieszczucha.

No, niby teraz też mieszkam w mieście, ale jak w tym szmocesie, phi:

- Moniek, mówią, że twoją żonę miało całe miasto.
- Phi, wielkie mi miasto, pięć tysięcy ludzi!


> Owca w roli kosiarki to absurd?

Akurat o owcy złego słowa u Ciebie nie słyszałem, tylko o koniu -
że kopie, i o krowie - że bodzie, czy coś koło tego. A wszystko
w kontekście, powtarzam, żywych kosiarek dla emeryta. Serio.

Mateusz Viste

unread,
Aug 6, 2018, 1:22:53 PM8/6/18
to
On Mon, 06 Aug 2018 18:32:59 +0200, collie wrote:
> Akurat o owcy złego słowa u Ciebie nie słyszałem,

Bo o owcy nic złego nie sposób powiedzieć. Owca jest mądra, zgrabna,
ładna i powabna. Do tego ma zawsze dobry humor i niezwykle pozytywne
nastawienie do życia.

> tylko o koniu - że kopie, i o krowie - że bodzie, czy coś koło tego.

O koniu że kopie to mimochodem, bo może się tak zdarzyć, sam
doświadczyłem niejednokrotnie. O bodzeniu nic nie pisałem, bo i nic mi
nie wiadomo o tym by zdrowa na umyśle krowa bodła ludzi, przynajmniej w
mojej okolicy takich nie ma. Natomiast zarówno krowa jak i koń nie nadają
się na kosiarkę z prostego powodu: masa. Raz że stwarza tym samym istotne
zagrożenie, a dwa że skutecznie rozkopie teren. Dlatego sugerowanie tych
zwierząt do koszenia ogrodu jest mało trafnym pomysłem.

> A wszystko w kontekście, powtarzam, żywych kosiarek dla emeryta. Serio.

Pewnie że serio. Co najmniej połowa moich klientów to ludzie w wieku
około-emerytalnym. A sprzedaję kosiarki. Te dokładnie: http://soay.fr
Strona w obcym języku, ale jak kto lubi absurdalny humor to google
translate dostarcza świetnej zabawy:
https://translate.google.fr/translate?sl=fr&tl=pl&u=soay.fr

Mateusz

abomito

unread,
Aug 7, 2018, 3:35:40 PM8/7/18
to
Witam.
Miałem kiedyś podobną działkę.Trochę większą, miała ciut ponad hektar. Na ciągnik za mało, na konia za dużo. Kupiłem czeski traktorek TZ4K, w wersji najprostszej. Akurat tego modelu nie polecam, bo dwusuwowy diesel ma parę wad, ale robią i z czterosuwami. Wprawdzie ma 14 koni, ale nie ma robót którym nie da rady. Osprzętu duże traktory mogą pozazdrościć. No tylko cena...
Ale bywają jeszcze bodajże słoweńskie, poszukaj.
Bo z całego inwentarzu to by tylko króliki się nadały. Jak kuna nie wydusi.
Pozdro.abomito

losspi...@gmail.com

unread,
Aug 8, 2018, 12:15:16 AM8/8/18
to
Z opisu wynika, że owca może być lepsza od żony.

Lisciasty

unread,
Aug 8, 2018, 1:10:24 AM8/8/18
to
W dniu poniedziałek, 6 sierpnia 2018 19:22:53 UTC+2 użytkownik Mateusz Viste napisał:
> Pewnie że serio. Co najmniej połowa moich klientów to ludzie w wieku
> około-emerytalnym. A sprzedaję kosiarki. Te dokładnie: http://soay.fr

Genialne :] Wiele kosztuje taka kosiarka? Jaką ma wydajność
powierzchniową? Ciekawe czy to u nas miałoby sens :]

L.

Mateusz Viste

unread,
Aug 8, 2018, 2:20:29 AM8/8/18
to
On Tue, 07 Aug 2018 21:15:15 -0700, losspistolss wrote:
> Z opisu wynika, że owca może być lepsza od żony.

To zależy o której owcy rozmawiamy, i o której żonie. Ale tak, w wielu
przypadkach nie wykluczam takiej możliwości.

Mateusz

Mateusz Viste

unread,
Aug 8, 2018, 2:32:50 AM8/8/18
to
On Tue, 07 Aug 2018 22:10:23 -0700, Lisciasty wrote:
> Genialne :] Wiele kosztuje taka kosiarka? Jaką ma wydajność
> powierzchniową? Ciekawe czy to u nas miałoby sens :]

Cennik jest na stronie, ulega drobnym zmianom co roku. W tym roku
wyglądało to tak:
Jagnię: 119 Eur
Baranek: 108 Eur
Owca: 129 Eur
Baran: 125 Eur

Wszystkie ceny brutto.

Wydajność powierzchniowa rzędu 7-10 owiec na hektar. Mówię tu o owcach
Soay, bo przy ciężkich owcach hodowlanych sytuacja wygląda inaczej. No i
dużo oczywiście zależy od regionu, wilgotności gleby i po prostu
wydajności samej działki. Z reguły zalecam klientom brać minimalną ilość
owiec na początek, a potem co rok zwiększać jeśli się da, do uzyskania
optimum w którym latem działka nie jest w stanie zarosnąć, a zimą nie
trzeba biegać z sianem.

Owca Soay żyje przeciętnie ok 15 lat. Może dociągnąć do 20-22 jeśli
właściciel jest naprawdę zmotywowany przedłużać jej żywot.

Mateusz

Marek

unread,
Aug 8, 2018, 2:34:19 AM8/8/18
to
On 06 Aug 2018 15:46:03 GMT, Mateusz Viste <mat...@nie.pamietam>
wrote:
> Owca w roli kosiarki to absurd? Szczęście że moi klienci o tym nie
> wiedzą.
> Ale fakt, większość ludzi dziś nie wyobraża sobie życia bez kolekcji

Jeszcze nie wiem czy piszesz serio czy wkręcasz ale zakładam, że
serio. Tez myślałem o kosiarkach biologicznych. A co z ich bobkami?
Powiedzmy przy 3 sztukach na powierzchni 0.5ha ze niewielkim stawem i
laskiem, będą w problematycznej ilości? Czy rośliny ozdobne przy
stawie wpierniczą i czy będzie wchodzić do tego stawu?
Jaka cena takiej owcy?

--
Marek

Marek

unread,
Aug 8, 2018, 2:40:55 AM8/8/18
to
On 06 Aug 2018 17:22:52 GMT, Mateusz Viste <mat...@nie.pamietam>
wrote:
> http://soay.fr

A jak się nazywają te rasy, które nie wymagają strzyżenia? Czy za tą
zaletą nie są w pakiecie komplikacje jak np. inne specyficzne
wymagania hodowlane?

--
Marek

Mateusz Viste

unread,
Aug 8, 2018, 2:48:40 AM8/8/18
to
Wiadomo mi o dwóch:
- Owca Soay
- Owca Kameruńska

Pakietu komplikacji brak. Wręcz przeciwnie, to są dawne rasy które w
bardzo niewielkim stopniu zostały zmodyfikowane przez człowieka - w
przypadku owcy Soay w ogóle. Dzięki temu zachowały swoje wczesne cechy,
m.in. b. dużą odporność na wszelkiego rodzaju dolegliwości na które
cierpią współczesne owce hodowlane.

Podobnie "prymitywną" rasą jest owca Ouessant, ale ta niestety wymaga
strzyżenia.

Mateusz

Marek

unread,
Aug 8, 2018, 2:52:50 AM8/8/18
to
On 08 Aug 2018 06:32:49 GMT, Mateusz Viste <mat...@nie.pamietam>
wrote:
> Z reguły zalecam klientom brać minimalną ilość
> owiec na początek, a potem co rok zwiększać jeśli się da,

A co opanowaniem rozmnażania? Lepiej trzymać same baranki czy tylko
samice? Czy taka monotematyczność płci im w czymś przeszkadza np.
znudzą się, będą apatyczne itp.

--
Marek

Marek

unread,
Aug 8, 2018, 2:57:09 AM8/8/18
to
On 08 Aug 2018 06:48:40 GMT, Mateusz Viste <mat...@nie.pamietam>
wrote:
> - Owca Soay

Czyli dokładnie ta rasa, do której podałeś tego francuskiego linka?
Czy oprócz braku strzyżenia to jakie zabiegi pielęgnacyjne są
wymagane i jak często?

Możesz podać jakiś namiar do siebie na priv?

--
Marek

Mateusz Viste

unread,
Aug 8, 2018, 3:12:57 AM8/8/18
to
On Wed, 08 Aug 2018 08:34:17 +0200, Marek wrote:
> Jeszcze nie wiem czy piszesz serio czy wkręcasz ale zakładam, że serio.

Ja mało kiedy cokolwiek serio piszę. Ale jeśli chodzi o owce to tu nie ma
miejsca na żarty.

> Tez myślałem o kosiarkach biologicznych. A co z ich bobkami?
> Powiedzmy przy 3 sztukach na powierzchni 0.5ha ze niewielkim stawem i
> laskiem, będą w problematycznej ilości?

Ilość podobna do tego co może wyprodukować niewielki pies. Z tą różnicą
że owcze bobki są mniejsze i w większej ilości (trochę jak u zająca),
oraz dużo szybciej i sprawniej się rozkładają, w zasadzie po większym
deszczu wszystko znika i wtapia się z powrotem z ziemią. Nie ma też
przykrych zapachów.

Inna sprawa że 0.5ha to niewiele, jeśli część tej powierzchni jest zajęta
stawem i laskiem. Jeśli powierzchni trawiastej jest mniej niż 0.3ha to
nie ma w ogóle sensu kombinować z owcami. Może jakieś gęsi lub kaczki co
najwyżej. Od 0.3ha wzwyż można próbować, ale tylko dwie owce (mniej nie
wolno, samotna owca zapadłaby na depresję i żyłaby w ciągłym stresie), i
ew. dodać trzecią po roku lub dwóch latach jeśli okaże się że materiału
starcza. Owce oczywiście muszą być stosownie dobranej rasy. Te trzy rasy
które wymieniłem w innej wiadomości doskonale nadają się na kosiarki:
Soay, Kameruńska i Ouessant. Te ostatnie trzeba co roku strzyc. W żadnym
wypadku nie należy dać się naciągnąć na owcę hodowlaną, taka nie dość że
wyrośnie na duże bydlę, to będzie cierpieć na wszelakiego rodzaju
problemy zdrowotne.

> Czy rośliny ozdobne przy stawie wpierniczą

Oczywiście. Wszystko co jest liściem, źdźbłem lub kwiatem o wysokości
poniżej metra prędzej czy później zniknie. Jakiekolwiek niskie rośliny
ozdobne muszą zostać zawczasu ogrodzone siatką.

> i czy będzie wchodzić do tego stawu?

Nie, owce się nie kąpią. Nie dlatego że nie lubią, a po prostu boją się
wody. Oraz cieni. Owca widzi świat w 90% w dwóch wymiarach, więc trudno
jej rozróżnić cień krzaka od przepaści. Dla nas to niepojęte bo jesteśmy
przyzwyczajeni dostrzegać we wszystkim głębię. Stąd rodzą się durne
przeświadczenia jakoby owce były intelektualnie upośledzone, a one po
prostu postrzegają świat całkiem inaczej od nas.

Do stawu będą podchodzić i ostrożnie pić wodę, jeśli jest przejrzysta,
ale do samego stawu nie wejdą.

> Jaka cena takiej owcy?

Nie mam pojęcia, ja nie w kraju, więc moje ceny są z pewnością wyższe niż
te praktykowane w PL. Jakiś olx czy inna tablica na pewno tą kwestię
rozjaśni.

Mateusz

Mateusz Viste

unread,
Aug 8, 2018, 3:44:36 AM8/8/18
to
On Wed, 08 Aug 2018 08:52:49 +0200, Marek wrote:
> A co opanowaniem rozmnażania? Lepiej trzymać same baranki czy tylko
> samice?

To zależy co chcesz. Jeśli to ma być kosiarka autonomiczna z funkcją
zwierzaka do którego można porozmawiać i dać od czasu do czasu kawałek
jabłka z ręki, to w żadnym wypadku nie może to być baran. Z baranami jest
ten problem, że jeśli się z nimi spoufalać za młodu, to później w swoim
baranim łbie gotowi pomyśleć że człowiek to też swego rodzaju baran, więc
na pewno będzie super zabawa walić się wzajemnie łbami. A jak baran się
na coś uprze, to nie ma siły by przekonać go do zmiany pomysłu.

Z owcami natomiast jest taka sytuacja, że jeśli nie są zapłodnione co
jakiś czas, to z wiekiem coraz ciężej im gubić spontanicznie wełnę
(hormony).

Powiedziałbym że:
- jako stadko ma być przydomowe, "family-friendly", to tylko owieczki.
Ale po paru latach niewykluczone że niektóre trzeba będzie zacząć strzyc
raz na dwa lata, a później może nawet co roku.
- jako profesjonalne, prawie-bezobsługowe kosiarki do których się nie
rozmawia i po prostu mają żyć swoim życiem: wyłącznie baranki.

> Czy taka monotematyczność płci im w czymś przeszkadza np.
> znudzą się, będą apatyczne itp.

Nie zauważyłem niczego takiego. Stado samych owiec doskonale sobie radzi,
i tak czy inaczej przewodniczącym stada jest zawsze któraś ze starszych
owiec, nigdy baran. Stado samych baranów też bardzo dobrze działa, i póki
na horyzoncie nie ma żadnej ponętnej owieczki to nie tłuką się między
sobą.

Jakąś alternatywą może też być też stadko owieczek z jednym kastratem. Ja
tego nie zalecam, bo sam nie chciałbym żeby mi ktoś jaja odciął dla
swojej przyjemności, no ale technicznie taka opcja istnieje. Przy czym
jedną z dużych zalet barana są jego rogi, a te przestają rosnąć po
kastracji, więc sprawa trochę mija się z celem...

Wszystko powyższe piszę w odniesieniu wyłącznie do owiec rasy Soay.
Innych ras na tyle dobrze nie znam, więc nie chcę wprowadzać w błąd.
Jeśli chodzi np. o rasę Ouessant to wiem że barany potrafią być wredne.

Mateusz

Mateusz Viste

unread,
Aug 8, 2018, 4:13:17 AM8/8/18
to
On Wed, 08 Aug 2018 08:57:07 +0200, Marek wrote:
> On 08 Aug 2018 06:48:40 GMT, Mateusz Viste <mat...@nie.pamietam> wrote:
>> - Owca Soay
>
> Czyli dokładnie ta rasa, do której podałeś tego francuskiego linka?

Tak. Jestem hodowcą owiec Soay, link był do mojej strony.

> Czy oprócz braku strzyżenia to jakie zabiegi pielęgnacyjne są wymagane i
> jak często?

Niektórzy lubią odrobaczać raz do roku. Ja tego nie robię, chyba że w
ekstremalnych przypadkach (widzę że owca jest faktycznie wychudzona i
analiza koprologiczna wykazuje obecność jaj w ponadprzeciętnej ilości).

Owce mają sobie naturalnie radzić z pasożytami, tak jak to robiły od
milionów lat. Nie chcę ich od tego odzwyczajać albo co gorsze, uczyć
pasożytów na co mają się uodparniać. Jeśli powierzchnia terenu jest
wystarczająca i owce nie muszę siedzieć ciągle w tym samym miejscu to z
reguły nie ma potrzeby odrobaczać.

Z tym brakiem strzyżenia to jest prawda w 100% tylko dla baranów - u
owiec może się zdarzyć że co niektóre mogą mieć z tym trudności (patrz
moja poprzednia wiadomość w tym wątku). Tzn. to dotyczy owiec Soay. U
owiec Kameruńskich nie wiem jak jest dokładnie.

Wymaganym zabiegiem natomiast jest "robienie kopyt", czyli coroczna
pielęgnacja racic. Racice rosną cały czas, tak jak nam paznokcie. Kiedy
zwierzęta żyją na podłożach skalnych to nie ma problemu bo racice
ścierają się z biegiem czasu. Ale działki mało kiedy mamy skaliste, więc
racice rosną za szybko (tzn. ścierają się za wolno), dlatego, aby uniknąć
kulejących owiec lub w ekstremalnych przypadkach ataku zgnilizny racic
należy raz do roku skontrolować racice i dociąć je do właściwych
rozmiarów i prawidłowego kształtu. To samo zresztą dotyczy kóz, koni,
krów, osłów itd. Docięcie racic u moich ~30 owiec zajmuje mi 2 dni
rocznie.

Do tego dochodzą oczywiście wszelkie problemy zdrowotne które mogą
wymagać konsultacji weterynaryjnej. Owca to żywa istota więc może
zachorować na milion różnych rzeczy, z tym że w przypadku owiec Soay to
raczej anegdotyczne sytuacje. To jedna z zasadniczych różnic między owcą
feralną (jaką jest m.in. Soay) a owcą hodowlaną. Ta ostatnia została
upośledzona przez nas poprzez kilka tysięcy lat sztucznej selekcji.

> Możesz podać jakiś namiar do siebie na priv?

Na stronie soay.fr jest dział "Contact" - cokolwiek tam wpiszesz, dojdzie
do mnie. :)

Mateusz

Marek

unread,
Aug 8, 2018, 5:23:40 AM8/8/18
to
Bardzo dziękuję za informację. Wcześniej myślałem o kozach ale
obawiam się zbyt dużych zniszczeń (podobno wpierniczą wszystko do
wysokości stania na tylnych nogach) no i ten ich charakter, chyba
jednak faktycznie owce to lepszy pomysł. Przeczytałem dopiero teraz
całą tą stronę, sorry za męczenie tutaj pytaniami o sprawy, które są
wyjaśnione na tej stronie ale pozwolę zapytać się jeszcze o sprawy,
które nie są ram poruszone.
Co do działki to cała ma ok 1.4ha w czesci ogrodzona panelem a w
pozostałej części siatką lesna. Czy taka siatka o wys 1.5m
mechanicznie da radę oprzec się barankowi? Czy będzie konieczność
zmiany ogrodzenia?

Wspominalem o 0.5h który chciałbym udostępnic owcom ale oczywiście
mogę więcej, powiedzmy 0.5ha polana ze stawem, 0.5ha las + reszta
przy domu. Ta reszta to kwestia czy będą sie zachowywać kulturalnie
wobec innych domowników (koty, łagodne psy, ludzie)?

Czy np. trzeba uważać z otwieraniem bramy - czy te owce Soay lubią
uciekać - jeśli by się zdążyła wycieczka na zewnątrz to czy pozwolą
się złapać i doprowadzić z powrotem czy będą spierniczac?

No i ostatnie pytanie w kwestii realnej skuteczności jako "kosiarki".
O ile utrzymanie powiedzmy jakiegoś nieużytku "przystrzyżonego" w ten
sposób (byle nie było krzaków do pasa) sobie wyobrażam, to czy
trawnik przed domem faktycznie są w stanie utrzymać na akceptowalnym
poziomie wizualnym (nie mówię, że ma być pole golfowe)? Obawiam się,
że kilka sztuk. na tak rozległym i różnorodnym terenie raczej nie
będzie skuteczna wobec takiego trawnika, no chyba że ograniczy się im
teren do tego trawnika (co jest bez sensu)...

--
Marek

Mateusz Viste

unread,
Aug 8, 2018, 8:21:04 AM8/8/18
to
On Wed, 08 Aug 2018 11:23:22 +0200, Marek wrote:
> Przeczytałem dopiero teraz całą tą stronę, sorry za
> męczenie tutaj pytaniami o sprawy, które są wyjaśnione na tej stronie

Nie ma problemu - tym bardziej że moja strona jest w obcym języku, a
posiłkowanie się translatorem daje często bardzo losowe wyniki. Z
przyjemnością odpowiem na wszelkie pytania, aczkolwiek tubylcy mogą nas w
pewnym momencie pognać na jakieś pl.rec.zwierzaki lub podobne :)
większość tutejszych zdaje się uznawać rozmowę o owcach przy domu w
kategorii "absurdalnego żartu", doprowadza to zresztą co poniektórych do
jawnego alkoholizmu. Smutne ale prawdziwe.

> Co do działki to cała ma ok 1.4ha w czesci ogrodzona panelem a w
> pozostałej części siatką lesna. Czy taka siatka o wys 1.5m mechanicznie
> da radę oprzec się barankowi? Czy będzie konieczność zmiany ogrodzenia?

Owce nie mają w naturze próbować w jakikolwiek sposób uciec ze swojej
działki, bądź na siłę przedostać się gdziekolwiek. Znam tylko trzy
wyjątki:
1. baran który dostrzegł za ogrodzeniem sexy owieczkę (dodatkowe punkty
jeśli owieczka jest nieznajoma),
2. owca która przymiera głodem,
3. owca która czuje się zagrożona i jedyną drogę ucieczki widzi poza
płotem.

Ale to sytuacje ekstremalne do których nie powinno się nigdy dopuścić.

Jakakolwiek siatka która ma co najmniej 0.90m wysokości będzie ok. Nawet
siatka elektryczna nie będąca pod napięciem, aczkolwiek tego nie polecam
z racji możliwości iż któreś ze zwierząt wplącze się niechcący i będzie
miało trudność się wyplątać.

Siatka leśna to w moim mniemaniu najlepsze co może być, ja tylko tego
używam, wys. poniżej metra. Owca Soay potrafi skoczyć spokojnie do 1.5m,
ale że potrafi nie znaczy że tak zrobi. Z mojego doświadczenia wynika że
nawet gdyby ogrodzenie miało 50cm to owce będą je szanować bo rozumieją
do czego służy, a robieniu bliźniemu na przekór absolutnie nie leży w ich
naturze.

Siatki ogrodowe (takie zielone, spawane, z kwadratowymi oczkami) też są
spoko, ale droższe i dużo ciężej się je kładzie jeśli teren nie jest
idealnie równiutki. Do tego dochodzi ryzyko że jagnię włoży głowę w jedno
z oczek i zablokuje się tak na stałe, przez różki nie mogąc się wycofać.
Przy siatce leśnej tego problemu nie ma bo oczka nie są spawane, dzięki
temu struktura jest luźniejsza i zwierzę jest w stanie odhaczyć się samo.

> Wspominalem o 0.5h który chciałbym udostępnic owcom ale oczywiście
> mogę więcej, powiedzmy 0.5ha polana ze stawem, 0.5ha las + reszta przy
> domu.

Brzmi jak raj dla kilku owieczek (lub baranków).

> Ta reszta to kwestia czy będą sie zachowywać kulturalnie wobec
> innych domowników (koty, łagodne psy, ludzie)?

Jeszcze nie widziałem w życiu owcy/barana Soay która/y zaatakowałby
kogokolwiek. To są owce wyjątkowo nieufne, i dopiero po wielu miesiącach
zgodzą się podejść na tyle blisko by jeść z ręki, ale i tak dotknąć się
nie pozwolą. To dotyczy zarówno ludzi, jak i obcych zwierząt (obcych w
sensie "nie-owiec"). Nie ma opcji by owca/baran zrobił/a cokolwiek psu
lub kotu, i też nie ma opcji by dał/a jakiemukolwiek psu zbliżyć się na
bliżej niż 2m od siebie, nawet jeśli pies jest 3x mniejszy.

Jedynym wyjątkiem są starsze barany które za młodu zostały nauczone
bliskości z ludźmi, i które czasami mogą próbować przekomarzać się z
człowiekiem. Robią to co prawda przyjaźnie i w dobrych intencjach, ale
mimo tego może być boleśnie. Dlatego z barankiem nie należy się
zaprzyjaźniać - on ma swoją robotę, człowiek swoją i kontakt musi być
zupełnie neutralny.

> Czy np. trzeba uważać z otwieraniem bramy - czy te owce Soay lubią
> uciekać

W żaden sposób. Ja spokojnie otwieram bramę, wyjeżdżam samochodem,
zamykam bramę. Owce są często ciekawe i obserwują uważnie i z oddali te
moje dziwne ruchy, ale nigdy nie próbowały skorzystać z okazji by zrobić
jakąkolwiek głupotę. To są generalnie niezwykle spokojne i empatyczne
zwierzęta. Gdyby faktycznie chciały, to przeskoczyć moją bramę (ok 70cm)
to dla nich żart. Nie robią tego, bo nie chcą mi sprawić przykrości.
Oczywiście jeśli otworzysz bramę i się oddalisz, to po kilkunastu
minutach owce dojdą do wniosku że tak ma być, powiększyła im się nagle
działka i przyjmą to jako nową rzeczywistość. Owce z niezwykłym
stoicyzmem przyjmują wszelkie zmiany w ich otoczeniu. Wtedy naturalny
odruch to "ej dziewczyny chodźcie zobaczyć co tam ciekawego może być". Na
całkowitym odludziu to nie jest jakiś problem - godzinę lub dwie
pozwiedzają okolicę, następnie zmęczą się nadmiarem emocji i wrócą do
domu.

> - jeśli by się zdążyła wycieczka na zewnątrz to czy pozwolą się
> złapać i doprowadzić z powrotem czy będą spierniczac?

Złapać? W żadnym wypadku. Owcy Soay się nie łapie. Z owcą Soay się
negocjuje. Wystarczy spokojnym krokiem obejść stado i łagodnymi ruchami
wyjaśnić dokąd "idziemy". Jeśli owce nie wyczują stresu to chętnie zgodzą
się współpracować. Alternatywna opcja to nie "pchać" stada, tylko je
"ciągnąć". To też bardzo dobrze działa, ale znów warunek że nie może być
paniki wśród stada, i drugi warunek że w ręku musisz mieć wiaderko z
kukurydzą. Ja w ten sposób jestem w stanie zmigrować stado nawet biegnąc
(owce biegną za mną, a raczej za moim rozkosznym wiaderkiem). W zasadzie
to lepiej nawet biec, bo owca która idzie ogląda świat po drodze i
chętnie przystaje jak coś ją zaciekawi i robi się bałagan. Biegnąca owca
natomiast jest skupiona na celu i nie zatrzymuje się.

Znam także hodowców którzy posiłkują się psem-pasterzem. Ale z owcami Soay
to bardzo średnio działa, bo pies-pasterz działa na zasadzie
zastraszenia, a zastraszone owce Soay rozbijają stado i czmychają
dwójkami lub trójkami w różne strony. Psy pasterskie doświadczone na
owcach hodowlanych mają duże trudności ogarnąć taką sytuację.

> No i ostatnie pytanie w kwestii realnej skuteczności jako "kosiarki".
> O ile utrzymanie powiedzmy jakiegoś nieużytku "przystrzyżonego" w ten
> sposób (byle nie było krzaków do pasa) sobie wyobrażam, to czy trawnik
> przed domem faktycznie są w stanie utrzymać na akceptowalnym poziomie
> wizualnym (nie mówię, że ma być pole golfowe)? Obawiam się, że kilka
> sztuk. na tak rozległym i różnorodnym terenie raczej nie będzie
> skuteczna wobec takiego trawnika, no chyba że ograniczy się im teren do
> tego trawnika (co jest bez sensu)...

U mnie wygląda to tak że owce w pierwszej kolejności zajmują się
trawnikiem dookoła domu, a dopiero gdy ten wygląda dobrze to przechodzą
dalej - pod las, do sadu, na pole itd. Tą samą taktykę zaobserwowałem u
klientów. Dlaczego tak się dzieje nie wiem. Pytałem je, ale nie chciały
powiedzieć. Podejrzewam że ma to związek z jakąś daleką potrzebą
socjalizacji z człowiekiem ("tam w tej dziwnej norze mieszka to stadko
łysych małp co czasem ziarnem poczęstuje lub przegoni intruza, więc nie
oddalajmy się").

Tak wygląda obecnie przed moim domem:
http://mateusz.viste.fr/temp/20180728_125232.jpg

Dodam że obecny okres jest wyjątkowo ciężki dla trawy, upały ponad 30 st.
i od niemal dwóch miesięcy nie padało, dlatego miejscami zaczyna robić
się lekko łysawo. Z niecierpliwością czekam na deszcz.

A tu ciekawostka - strzyżenie drzew:
http://mateusz.viste.fr/temp/20180526_083710b.mp4

Mateusz

Marek

unread,
Aug 8, 2018, 9:34:34 AM8/8/18
to
On 08 Aug 2018 12:21:02 GMT, Mateusz Viste <mat...@nie.pamietam>
wrote:
> powiedzieć. Podejrzewam że ma to związek z jakąś daleką potrzebą
> socjalizacji z człowiekiem

No właśnie, z tego co wcześniej opisywałeś odniosłem wrażenie, że te
owce nie są zbyt socjalizowane z człowiekiem i są raczej elementem
przyrody do oglądania z daleka a nie jakieś integracji (poza
karmieniem). Znajomy mieszka ze świnią (prawdziwą, nie człowiekiem),
świnia korzysta z wszelkich ugód (tapczan, łóżko) na równi z innymi
domownikami i przyznaję, że mi to imponuje.
Czy te owce w podobny sposób dają się zintegrować czy coś raczej nie?

--
Marek

Mateusz Viste

unread,
Aug 8, 2018, 10:01:20 AM8/8/18
to
On Wed, 08 Aug 2018 15:34:31 +0200, Marek wrote:
> No właśnie, z tego co wcześniej opisywałeś odniosłem wrażenie, że te
> owce nie są zbyt socjalizowane z człowiekiem i są raczej elementem
> przyrody do oglądania z daleka a nie jakieś integracji (poza
> karmieniem). Znajomy mieszka ze świnią (prawdziwą, nie człowiekiem),
> świnia korzysta z wszelkich ugód (tapczan, łóżko) na równi z innymi
> domownikami i przyznaję, że mi to imponuje.
> Czy te owce w podobny sposób dają się zintegrować czy coś raczej nie?

Nie sądzę. Wrodzona nieufność jest raczej nie do przeskoczenia. No chyba
żeby jakąś dwudniową sierotę zaadoptować której zmarła mama i karmić z
butelki przez pół roku, trzymając ją w mieszkaniu, to może... nigdy nie
próbowałem takich cudów. Wydaje mi się to jednak wbrew naturze.

Owce Soay są elementem przyrody do oglądania z daleka, to się zgadza.
Postrzegam je jak lokatorów. Sukcesem jest jeśli owca zgodzi się jeść z
ręki. Niemniej mimo tego stadko chętnie podchodzi pod dom, i spędza tu
więcej czasu niż gdziekolwiek indziej, pod warunkiem że im nikt nie
przeszkadza. Może chodzi o "socjalizację z daleka", a może liczą że w
razie napadu jakiejś bestii, ta połakomi się w pierwszej kolejności na
łyse małpy które są tak strasznie powolne i niezdarne. Albo po prostu
wiedzą że jak będą w pobliżu to prędzej czy później dostaną jakiegoś
obierka lub inny smakołyk. Nie wiem, mogę tylko zgadywać, mój owczy nie
jest jeszcze na tyle dobry bym był w stanie dopytać o takie niuanse.

Mateusz

Roman Tyczka

unread,
Aug 8, 2018, 5:45:13 PM8/8/18
to
On 08 Aug 2018 12:21:02 GMT, Mateusz Viste wrote:

>> Przeczytałem dopiero teraz całą tą stronę, sorry za
>> męczenie tutaj pytaniami o sprawy, które są wyjaśnione na tej stronie
>
> Nie ma problemu - tym bardziej że moja strona jest w obcym języku, a
> posiłkowanie się translatorem daje często bardzo losowe wyniki. Z
> przyjemnością odpowiem na wszelkie pytania, aczkolwiek tubylcy mogą nas w
> pewnym momencie pognać na jakieś pl.rec.zwierzaki lub podobne :)
> większość tutejszych zdaje się uznawać rozmowę o owcach przy domu w
> kategorii "absurdalnego żartu", doprowadza to zresztą co poniektórych do
> jawnego alkoholizmu. Smutne ale prawdziwe.

Zatem też mam pytanka. Jak się mają owce do rosnących przy ogrodzeniu tui?
Wiadomo, że tuja jest trująca (przynajmniej dla człowieka), czy też trzeba
je jakoś ogradzać czy owce ich nie tkną?

>> - jeśli by się zdążyła wycieczka na zewnątrz to czy pozwolą się
>> złapać i doprowadzić z powrotem czy będą spierniczac?
>
> Złapać? W żadnym wypadku. Owcy Soay się nie łapie. Z owcą Soay się
> negocjuje. Wystarczy spokojnym krokiem obejść stado i łagodnymi ruchami
> wyjaśnić dokąd "idziemy". Jeśli owce nie wyczują stresu to chętnie zgodzą
> się współpracować.

Skoro nie można ich łapać, bo płochliwe, to jak wygląda kwestia
"konserwacji" kopyt?

--
pozdrawiam
Roman Tyczka

losspi...@gmail.com

unread,
Aug 8, 2018, 9:34:16 PM8/8/18
to
Na lasso chyba.

Lisciasty

unread,
Aug 9, 2018, 1:10:31 AM8/9/18
to
W dniu środa, 8 sierpnia 2018 14:21:04 UTC+2 użytkownik Mateusz Viste napisał:
> przyjemnością odpowiem na wszelkie pytania, aczkolwiek tubylcy mogą nas w
> pewnym momencie pognać na jakieś pl.rec.zwierzaki lub podobne :)

Co pan gadasz, to wątek miesiąca jest :]

> większość tutejszych zdaje się uznawać rozmowę o owcach przy domu w
> kategorii "absurdalnego żartu", doprowadza to zresztą co poniektórych do
> jawnego alkoholizmu. Smutne ale prawdziwe.

Tutejszych w sensie tam we Francji? Czy których tutejszych?

> Siatka leśna to w moim mniemaniu najlepsze co może być, ja tylko tego
> używam, wys. poniżej metra. Owca Soay potrafi skoczyć spokojnie do 1.5m,

Niedaleko mojej wioski w zakładzie państwowym hodują jakieś dzikie
bydło, nie wiem dokładnie co to jest ale skacze ponad 2,5 metry,
zrobili taki płot i myśleli że wystarczy ale i tak kilka uciekło :>

> Brzmi jak raj dla kilku owieczek (lub baranków).

Eh to moje marne 12 arów nie wykarmi pewnie nawet 2 owiec.
Trzeba będzie poczekać aż się dorobię jakiejś łąki.

L.

Mateusz Viste

unread,
Aug 9, 2018, 3:35:33 AM8/9/18
to
On Wed, 08 Aug 2018 22:10:30 -0700, Lisciasty wrote:
>> większość tutejszych zdaje się uznawać rozmowę o owcach przy domu w
>> kategorii "absurdalnego żartu", doprowadza to zresztą co poniektórych
>> do jawnego alkoholizmu. Smutne ale prawdziwe.
>
> Tutejszych w sensie tam we Francji? Czy których tutejszych?

Chodziło o tutejszych z p.m.b :) Cytat.

| On Mon, 06 Aug 2018 17:19:01 +0200, collie wrote:
| > w takiej dyskusji można brać udział czysto rozrywkowo,
| > gdy człowiek w dobrym humorze i zimny porter obok klawiatury.
| > Wtedy purnonsens jest OK

> Niedaleko mojej wioski w zakładzie państwowym hodują jakieś dzikie
> bydło, nie wiem dokładnie co to jest ale skacze ponad 2,5 metry,
> zrobili taki płot i myśleli że wystarczy ale i tak kilka uciekło :>

Zapewne jakieś jelenie albo daniele, bo sarna z pewnością ponad 2.5m nie
skoczy. Od kilkunastu lat narasta moda na "hodowanie" takiej dziczyzny (w
cudzysłowie, bo te zwierzęta hodują się w zasadzie same, hodowanie polega
głównie na zamknięciu ich z dala od myśliwych i innych współczesnych
niebezpieczeństw oraz ewentualnym luźnym dokarmianiu zimą). Jelenie
potrafią skakać zaskakująco wysoko, w zeszłym roku jadąc samochodem 100m
od domu rosły byk bez wysiłku przeskoczył mi nad głową i pognał dalej w
las jak gdyby nigdy nic.

> Eh to moje marne 12 arów nie wykarmi pewnie nawet 2 owiec.
> Trzeba będzie poczekać aż się dorobię jakiejś łąki.

Niestety, 0.12 ha to zdecydowanie za mało na owce. Musiałbyś mieć co
najmniej 3x tyle (albo 2x tyle + intensywne dokarmianie sianem). Jedyne
rozsądne rozwiązanie ekologiczne jakie mi przychodzi do głowy to
najzwyklejsza kosa - taka prawdziwa do bicia, nie to co teraz w marketach
sprzedają. Albo na spółkę z sąsiadem przygarnąć 3 owce i wykonywać
comiesięczną rotację... Ale to już trzeba mieć naprawdę dużą motywację (i
sąsiada który ją podziela).

Mateusz

Mateusz Viste

unread,
Aug 9, 2018, 3:49:50 AM8/9/18
to
On Wed, 08 Aug 2018 23:45:12 +0200, Roman Tyczka wrote:
> Zatem też mam pytanka. Jak się mają owce do rosnących przy ogrodzeniu
> tui?
> Wiadomo, że tuja jest trująca (przynajmniej dla człowieka), czy też
> trzeba je jakoś ogradzać czy owce ich nie tkną?

Owce wiedzą co mogą a co nie - uczą się głównie w linii mama-jagnię, ale
także wzajemnie od siebie, i wiedzę przekazują z pokolenia na pokolenie.
Bardzo fajnie to widać w pierwszych tygodniach po narodzinach, kiedy mama
nie oddala się od swojej owieczki nawet o krok, i pokazuje każdą
najmniejszą rzecz... jak przeskoczyć przez leżącą gałązkę, która część
rośliny najlepsza, tego krzaka nie dotykaj, do konia nie podchodź, itd..

U siebie mam zarówno tuje jak i rododendrony. Oba gatunki trujące dla
owiec. Owce nie żywią się nimi, poza szczególnymi okresami, w których
skubią jedno i drugie w niewielkich ilościach - jak sądzę w celach
higieniczno-leczniczych.

> Skoro nie można ich łapać, bo płochliwe, to jak wygląda kwestia
> "konserwacji" kopyt?

Łapać można, ale trzeba do tego zapewnić odpowiednie warunki. Stadko
które wyszło przypadkiem na drogę to zdecydowanie nie jest sytuacja
kompatybilna z łapaniem.

Złapać owce - jakiekolwiek - można bez trudu pod warunkiem że są
zamknięte w jakiejś ograniczonej przestrzeni. Ja wypraktykowałem na to
dwie metody: letnią i zimową.

Zimą jest łatwo, bo owce lubią spać u siebie w owczarni, tam zresztą
dostają raz na tydzień dawkę siana i kostkę do lizania. Wystarczy więc
poznać godziny w których wracają do siebie (często w miarę regularne,
mimo tego iż u żadnej nie znalazłem zegarka ani smartfona). Kiedy wiem,
że owce wróciły już z roboty do siebie, idę do owczarni i zamykam je na
noc. Następnego dnia rano wystarczy wejść do nich, kulturalnie się
przywitać, ucałować przewodniczącą stada w raciczkę i nie ma problemu by
po kolei każdą złapać, oporządzić i wypuścić na zewnątrz, gdzie rzewnie
się ze sobą witają jakby się od lat nie widziały.

Latem jest gorzej, bo panienki wolą spać pod chmurką i praktycznie nigdy
nie zaglądają do owczarni. Tutaj metoda polega na tym by uzbroić się w
siatkę (może być taka owcza, elektryczna, albo budowlana czerwona, dużo
tańsza). Z siatki zrobić na działce relatywnie dużą zagrodę (tak na oko
mogącą pomieścić 4x więcej owiec niż ma ich tam faktycznie wejść), iść do
owiec i przekonać* by weszły do zagrody, a następnie zmniejszać zagrodę
do momentu kiedy zaczyna być ciasnawo, ale nie na tyle by dyskomfort
zamienił się w panikę. No a potem tylko wejść i łapać temi ręcami.

*do negocjacji przydaje się znajomość podstaw owczej psychologii. Kilka
wskazówek: owca woli iść pod górkę niż z górki bo środek ciężkości ma z
tyłu, owca woli iść w kierunku światła bo inaczej mogłaby przestraszyć
się własnego cienia, owca bardzo niechętnie wejdzie w zaciemnione miejsce
bo nie widzi głębi.

Przy większych stadach warto rozważyć zbudowanie korytarzy i nauczyć owce
nimi chodzić, w korytarzu bardzo łatwo zablokować owcę i ją wyciągnąć.
Ale dla mojej mikro-hodowli taka instalacja nie ma większego sensu, a tym
bardziej dla kogoś kto planuje zaprosić do siebie tylko kilka owiec.

Mateusz

Mateusz Viste

unread,
Aug 9, 2018, 5:04:35 AM8/9/18
to
On Wed, 08 Aug 2018 18:34:15 -0700, losspistolss wrote:
> Na lasso chyba.

Nie wiem czy serio piszesz czy się nabijasz, ale ja na lasso już
próbowałem. Skutek taki że sam kończyłem zawinięty w baleron, a owca
dumnie i z uśmiechem dookoła mnie podskakiwała (tzw. "stotting" - taki
owczy sposób wyśmiewania się z niezdarnego drapieżnika).

Niewykluczone że ja po prostu nie znam się na tej technologii, wszak
lasso widziałem tylko za małolata na westernach produkcji NRD. Jak kto
faktycznie biegły w tej dziedzinie to może jest to jakiś sposób...

Mateusz

Lisciasty

unread,
Aug 9, 2018, 5:13:17 AM8/9/18
to
W dniu czwartek, 9 sierpnia 2018 09:35:33 UTC+2 użytkownik Mateusz Viste napisał:
> Chodziło o tutejszych z p.m.b :) Cytat.
>
> | On Mon, 06 Aug 2018 17:19:01 +0200, collie wrote:
> | > w takiej dyskusji można brać udział czysto rozrywkowo,
> | > gdy człowiek w dobrym humorze i zimny porter obok klawiatury.
> | > Wtedy purnonsens jest OK

Daj spokój, to jest jednostkowy wybryk natury, koleś który dopieprza się
do każdego ale nic do dyskusji zwykle nie wnosi. Nie traktuj go jako
"tubylca" :P

> Zapewne jakieś jelenie albo daniele, bo sarna z pewnością ponad 2.5m nie
> skoczy.

Nie nie, jak piszę "bydło" to wiem o czym piszę. To są jakieś
dzikie krowy porośnięte futrem. I one skaczą. Zbadam sprawę,
może podadzą mi konkretną nazwę tego zwierza.

> Niestety, 0.12 ha to zdecydowanie za mało na owce. Musiałbyś mieć co
> najmniej 3x tyle (albo 2x tyle + intensywne dokarmianie sianem). Jedyne
> rozsądne rozwiązanie ekologiczne jakie mi przychodzi do głowy to
> najzwyklejsza kosa - taka prawdziwa do bicia, nie to co teraz w marketach
> sprzedają.

Mam kosę ale klepanie mi nie idzie. Natomiast idzie mi dość dobrze
koszenie kosiarką bez silnika, póki co daję radę :]

L.

collie

unread,
Aug 9, 2018, 6:54:06 AM8/9/18
to
W dniu 08.08.2018 14:21, Mateusz Viste pisze:

> większość tutejszych zdaje się uznawać rozmowę o owcach przy domu w
> kategorii "absurdalnego żartu", doprowadza to zresztą co poniektórych do
> jawnego alkoholizmu. Smutne ale prawdziwe.

Nie o owcach przy domu, ale o używaniu koni i krów w charakterze żywych
kosiarek na kilkunastoarowej działce emeryta. I właśnie temu pomysłowi
można by przypisać wspomnianą kategorię, gdyby to był żart. Ale nie, mamy
tu do czynienia z całkiem poważnym argumentem, że krowy i konie nie nadają
się dla emeryta, bo są... wysoce socjalne (cokolwiek to znaczy). Nie - że
krowa zasra plackami działkę w try miga i trawę powyrywa a nie "skosi", nie -
że kuń zrobi z działki padok a nie trawnik, tylko - że ich "socjalność"
zagraża (i to fest) emerytowi:

> Zarówno koń jak i krowa to mierny pomysł do ogródka wokół domu starszej
> pary. To są zwierzęta wysoce socjalne które poza stadem będą próbowały
> socjalizować się z czymkolwiek żywym. Taka socjalizacja, nawet jeśli
> przeżuwacz ma najlepsze w świecie intencje, może skończyć się tragicznie
> dla emeryta.

Mam wrażenie, że zaczynam tłumaczyć przysłowiowej blondynce, dlaczego coś
jest nie tyle śmieszne, co wręcz absurdalnie śmieszne. I w takich sytuacjach
przypomina mi się legendarny skecz z udziałem Fronczewskiego i Pszoniaka:

https://www.youtube.com/watch?v=C--CuGfRNcY

Mateusz Viste

unread,
Aug 9, 2018, 7:20:08 AM8/9/18
to
On Thu, 09 Aug 2018 12:54:02 +0200, collie wrote:
> Nie o owcach przy domu, ale o używaniu koni i krów w charakterze żywych
> kosiarek na kilkunastoarowej działce emeryta. I właśnie temu pomysłowi
> można by przypisać wspomnianą kategorię, gdyby to był żart.

Rzecz w tym, że autorzy tych pomysłów wcale nie żartowali.

> Ale nie,
> mamy tu do czynienia z całkiem poważnym argumentem, że krowy i konie nie
> nadają się dla emeryta, bo są... wysoce socjalne (cokolwiek to znaczy).

Zaiste, to najistotniejszy wg. mnie argument, bo niosący zagrożenie życia
i zdrowia.

> Nie - że krowa zasra plackami działkę w try miga i trawę powyrywa a nie
> "skosi", nie - że kuń zrobi z działki padok a nie trawnik,

To są detale bez większego znaczenia, zależne wyłącznie od wielkości
pastwiska. Korzystam z koni jako kosiarek, działają bardzo skutecznie,
ale to nie rozwiązanie dla każdego.

> tylko - że ich "socjalność" zagraża (i to fest) emerytowi:

Ano zagraża. Nie tylko emerytowi, ale w zasadzie każdemu kto nie ma
doświadczenia przy tych zwierzętach. Emeryt ponosi tu natomiast
największe ryzyko. Fakt, że nie potrafisz tego dostrzec a wolisz się
wyśmiewać świadczy li tylko o twojej bezmyślności.

Mateusz

Adam

unread,
Aug 9, 2018, 7:48:52 AM8/9/18
to
W dniu 2018-08-09 o 13:20, Mateusz Viste pisze:
> (...)
>> tylko - że ich "socjalność" zagraża (i to fest) emerytowi:
>
> Ano zagraża. Nie tylko emerytowi, ale w zasadzie każdemu kto nie ma
> doświadczenia przy tych zwierzętach. Emeryt ponosi tu natomiast
> największe ryzyko. Fakt, że nie potrafisz tego dostrzec a wolisz się
> wyśmiewać świadczy li tylko o twojej bezmyślności.
>

Wystarczy znienacka podejść od tyłu do płochliwego konia.


--
Pozdrawiam.

Adam

Marek

unread,
Aug 9, 2018, 8:14:57 AM8/9/18
to
On 09 Aug 2018 07:49:50 GMT, Mateusz Viste <mat...@nie.pamietam>
wrote:
> Zimą jest łatwo, bo owce lubią spać u siebie w owczarni, tam zresztą

Mam pytanie dot. tej owczarni. Co z obornikiem? Często trzeba
wymieniać czy owce jak psy trzymają do rana ewentualnie gdy drzwi
otwarte wychodzą same na stronę?

--
Marek

Mateusz Viste

unread,
Aug 9, 2018, 10:10:23 AM8/9/18
to
On Thu, 09 Aug 2018 14:14:55 +0200, Marek wrote:
> Mam pytanie dot. tej owczarni. Co z obornikiem? Często trzeba wymieniać

Ja robię tak:
- późną wiosną, kiedy już wszystkie młode powychodziły i nie ma
zagrożenia przymrozkiem, wybieram cały obornik, psikam środkiem
dezynfekującym i zamykam dostęp do owczarni. Kiedyś nie zamykałem, ale
tak czy inaczej owce nie chciały korzystać z owczarni latem, więc teraz
zamykam żeby mieć 100% pewności że te 3 miesiące owczarnia odpocznie i
wszelkie życie wewnętrzne w niej zginie;
- całe lato owce hasają po polach, łąkach i lasach;
- na jesień wrzucam świeżej słomy i otwieram owczarnię. Owce przychodzą
skontrolować sytuację i zapisują sobie w notesikach że od teraz owczarnia
otwarta. Przy pierwszym wieczornym przymrozku wszystkie tam powędrują jak
jeden mąż;
- w okresie zimowym co jakiś czas dosypuję cieniutką warstwę słomy na
wierzch, powiedzmy co ok. 2 miesiące w zależności od stanu zastanego.

Z tym że owczarnię mam niewielką a owiec ok. 30, więc mieszczą się tam
niemal "na ścisk". Przy mniejszej ilości owiec na metr kwadratowy z
reguły wystarczy dosypać słomy tylko raz, gdzieś w lutym.

> czy owce jak psy trzymają do rana ewentualnie gdy drzwi otwarte wychodzą
> same na stronę?

Owca nie jest maniakiem czystości, i wydala... niemal non-stop. Jak się
zamyśli - wydala. Jak się przestraszy - wydala. Jak się czymś zaciekawi -
wydala, jak zobaczy inną owcę która wydala - będzie wydalać do
towarzystwa, itd. :) Poniekąd ma to związek z tym że u owcy układ
pokarmowy działa cały czas bardzo intensywnie i przerzuca pokarm między
czterema "żołądkami". Pod tym względem niemal dorównuje Alfowi. Dla
niewtajemniczonych: owca to przeżuwacz, tak jak krowa.

Jednak nie jest to tak przykre jak u psa, bo doznania zapachowe są bardzo
łagodne, a sama materia ulega szybkiemu rozpadowi. W owczarni głównym
problemem są nie tyle odchody stałe co te płynne, dlatego dosypuję
warstewkę słomy co jakiś czas, żeby panienki nie leżały na mokrym. Jakoś
nie wpadają na to żeby nie robić pod siebie... A może im po prostu
wszystko jedno.

Jeśli chodzi o samą owczarnię, to nie musi to być pałac, ważne tylko aby:
- na poziomie ziemi nie wiało (wejście od strony z której mało wieje);
- śnieg ani deszcz nie wpadał;
- ziemia wchłaniała wilgoć (żadnych posadzek, bita ziemia);
- była dobrze wentylowana;
- no i fajnie kiedy poziom gruntu w środku jest nieco powyżej poziomu
wejścia, aby na wiosnę nie zalewało od zewnątrz.

W wersji luks można dać jakiś daszek przed wejściem, to pomaga utrzymać
słomę w relatywnej czystości zimą i na wiosnę bo dziewczyny nie wnoszą
wtedy błota do środka, a często w zimowe dni wolą wręcz siedzieć na
powietrzu pod daszkiem aniżeli w zamkniętej owczarni.

Mateusz

losspi...@gmail.com

unread,
Aug 9, 2018, 4:01:29 PM8/9/18
to
Z tym lassem to trochę półżartem-półserio. Powaźnie mówiąc, sam wątek jest bardzo ciekawy.

Janusz

unread,
Aug 9, 2018, 4:10:47 PM8/9/18
to
W dniu 2018-08-09 o 16:10, Mateusz Viste pisze:
Masz świetne opisy, aż zapragnąłem mieć takie owieczki ale mam za małą
działkę a cholernie nie lubię kosić.

--
Pozdr
Janusz
0 new messages