W dniu piątek, 26 sierpnia 2016 12:53:32 UTC+2 użytkownik Zenek Kapelinder napisał:
> Pradu nie da sie zmagazynowac. Zeby zapewnic jego parametry dla uzytkownika musi byc robione tyle ile go potrzeba w danym momencie, wtedy jest najekonomiczniej. Albo troche wiecej, wtedy jest rezerwa. Nie da sie robic tyle ile potrzeba i robia go wiecej.
Teoretycznie remedium stanowią Inteligentne Sieci. Przy dużym udziale OZE to raczej popyt trzeba dostosowywać do podaży. Pożyjemy, zobaczymy, sam jestem ciekawy.
> Suma przydzialow mocy wskazuje ile dystrybucja musi zamowic pradu w elektrowni. I bez wzgledu na to ze odbiora mniej zaplaca za zamowiona ilosc. Jak odbiora wiecej to zaplaca ile zamowili plus za nadwyzke. I cos mo mowi ze za nadwyzke drozej niz za zamowione. Budowa nie jest obciazeniem do konca przewidywalnym a musza dla niej zamowic prad i za niego placic nawet jak nie bedzie zuzyty.
Coś mi mówi że budowa jest dużo bardziej przewidywalna niż domek z mieszkańcami, gdzie co jakiś czas bez uprzedzenia imieniny i kuchnia pracuje pełną parą, jakieś urlopy, a najgordzej te przerwy w meczu gdzie się włącza czajniki.
> No to musi byc drozej czy nie musi? Wiem jak bylo za komuny w sporej fabryce. Od poniedzialku do piatku pracowalo iles tam tokarek, frezarek, spawarek. I z tym nie bylo problemu. Ale jak wlaczali ogromny piec hartowniczy to dzien wczesniej zglaszali w jakich godzinach beda potrzebowali wiecej pradu. Spytalem kiedys elektrykow dlaczego tak jest. Odpowiedzieli ze jak by go wlaczyli bez zgloszenia to by fabryke elektrownia zajebala kara.
Inne traktowanie dużych mocy całkowicie rozumiem.
> Obok mozliwych problemow dystrybutora z wieksza awaryjnoscia na budowach to co napisalem tez na pewno jest czynnikiem wplywajacym na wyzsze oplaty na budowach.
Co z tą awaryjnością na budowach? Bo nigdy nie słyszałem żeby ktoś energetyków wzywał. Najwyżej bezpieczniki wyskakują, ale to się obsługuje we własnym zakresie.
Nawet jak by linię szlag trafił, to statystycznie przywrócenie dostawy do budowy kosztuje mniej niż do domu, bo się odbywa w godzinach dziennych.
Tak, taryfy C (skoro już istnieją) powinny być tańsze od G. A że nie są? Może to zmowa kartelowa? ;)