Jedni tynkarze mnie zwodzili tak długo, że w końcu
zrezygnowałem z ich usług. Trudno teraz znaleźć
kogoś "na gwałt". Terminy min. 3 tygodnie.
Jak dodać czas wykonywania + układanie podłogówki
+ margines na synchronizację ekip, to wychodzi,
że wylewki miałbym za 6 tygodni przy dobrych wiatrach.
A chciałbym żeby to wszystko podeschło na tyle,
żeby się wprowadzać w listopadzie.
Stąd karkołomny pomysł j.w.
Co do mozliwości zasyfienia posadzki tynkami, to
przecież można ułożyć folię i nawet łatwiej się to robi
na płaskim niż na instalacjach. I nie ma ryzyka,
że tynkarze uszkodzą instalacje ukryte pod folią.
Tylko po jakim czasie można po wylewkach chodzić
i działać ?
Maciek
p.s. A może możecie polecić jakichś dobrych tynkarzy
dla okolic Krakowa / Balic ?
1. przy scianach powinna byc dylatacja pomiedzy sciana (juz otynkowana) a
wylewka
> Co do mozliwości zasyfienia posadzki tynkami, to
> przecież można ułożyć folię i nawet łatwiej się to robi
> na płaskim niż na instalacjach. I nie ma ryzyka,
> że tynkarze uszkodzą instalacje ukryte pod folią.
> Tylko po jakim czasie można po wylewkach chodzić
> i działać ?
Hmm, kolejnosc jest taka:
1. tynki
2. co
3. wylewki
mozna oczywiscie zmienic ale po co?
Do listopada masz kupe czasu - zdazysz.
Na wylewkach mozesz chodzic spokojnie juz po 3 dniach. Płytki uklada sie po
3-4 tygodniach.
Sciany tez musze swoje schnac, nawet 1,5 m-ca.
Ja nie tynkowałbym na wylewkach bo mimo tego, ze wylewki beda przykryte do
jednak na pewno sie zbrudza. Anie ma nic lepszego niz pierwszy widok
'czystego' domu jak juz sie skonczy robic te brudne prace.
Nie ryzykowalbym tez chodzenia po rurkach z podlogowki - nawet jesli
majstrom powiesz zeby uwazali to oni i tak nie beda uwazac.
mar
Dokładnie z tego samego powodu, czyli "terminowości" ekip, byłem zmuszony do
zastosowania kolejności:
1. cwu, co z podłogówką
2. wylewki z miksokreta
3. tynki gispowe
Na wylewki możesz wejść po 3 dniach.
Jeżeli chodzi o zabrudzenia, to tynkarze posprzątli po sobie zeskrobując
tynki z podłogi, zostały tylko białe plamy.
Dylatacja wydaje się być bez zarzutu.
Raczej nie zdecydowałbym się na wykonywanie tynków na rozłożonej podłogówce.
Tynkarze nie są zbyt subtelni i delikatni.
Pamiętaj: najważniejsze po tynkach, to wietrzenie.
> Co do mozliwości zasyfienia posadzki tynkami, to
> przecież można ułożyć folię i nawet łatwiej się to robi
> na płaskim niż na instalacjach. I nie ma ryzyka,
> że tynkarze uszkodzą instalacje ukryte pod folią.
> Tylko po jakim czasie można po wylewkach chodzić
> i działać ?
Smerf ma racje i Sly ma racje. Kolejnosc powinna byc taka jak napisal Smerf:
tynki, instalacje, wylewka na koniec. Tak jak pisze Sly nie ryzykuj z
tynkami po rozlozonej instalacji. Lepiej juz zrobic instalacje, posadzke, a
dopiero pozniej tynkowac. Tynkarze to okropni syfiarze w sensie wykonywanych
prac. Nie ma co robic tynkow jako etap po instalacji.
Pozdro.. TK