No to współczujemy. Znaczy samego zdarzenia, bo aż przykro się patrzy
jak w ciągu kilku chwil majątek idzie z wodą.
Wełna sama z siebie wysycha, jednak tu musisz uwzględnić kilka spraw:
po pierwsze pod wełną masz drzewo, jakieś folie paroizolacyjne i
wiatroizolacje, po drugie nie wiadomo czym przesiąkło, czy to czysta
woda, czy jakaś szambo-błoto-maź.
Osuszaliśmy kilka domów po zalaniach w okolicach Raciborza i powiem
Ci, że mimo najszczerszych chęci by ograniczyć rozmiar remontu, to
wszelkie wełny, karton-gipsy, paździerze, sklejki i tym podobne
materiały trzeba było rwać, bo jak się tylko ociepliło to zaczynały
obrastać pleśnią i cuchnąć jak stare pranie.
Oprócz grzania dmuchawami, osuszaliśmy kilkoma osuszaczami
kondensacyjnymi, wody z 80m2 to wykropiło się z 400 litrów, (już nawet
podejrzewaliśmy właścicieli, że wodę dolewają) - praca ciężka, bo jak
chcesz to zrobić dobrze to trzeba pół domu rozbabrać (dobrze jeszcze
jak to letnisko, gorzej jak masz tam mieszkańców).
Co do podłogi to jakiekolwiek cyklinowanie dopiero po wyschnięciu,
inaczej będziesz to robił dwa razy.
Dobrze żeby było jak mówisz tylko 30cm podmoczone, znajomemu w tamtym
roku wylał strumyczek, woda się tak podniosła po deszczu, że wlewało
mu się przez drzwi, a wylewało piwnicą z drugiej strony, naniosło mu
chyba z 2 tony błota do środka.
No nic, pod koniec przyszlego tygodnia bede dzwonil do gminy czy da sie tam
dojechac i po wizji lokalnej zdam relacje... To tylko (choc dla mnie az)
lesna dziala z domkiem letniskowym, nie chce myslec co czuja ludzie jak im
zalewa domy w ktorych mieszkaja na codzien :/