U mnie na "lekko falujących" skończyło się w kilku miejscach ślicznie
zamaskowanym wkrętem. Tam gdzie było prosto ale były narazone na szczoty
itp. to i tak zaczęły wyskakiwać z tych metalowych zapinek.
Teraz kładłem te "koszmarne" plastiki. Chyba więcej drewna nie położę na
nierówne ściany.
W plastiku schowasz wkręta pod środkową listwą. Ponadto ma on gumowane
brzegi, dzięki czemu jak się podłoga ugnie to nie powstaje perfidna szpara.
Lekko zafalowana ściana też jest ukrywana przez tą gumę na brzegu. Montaz
poszedł w moment.
Ostatecznie wyposażając pokój w resztę dupereli i tak te listwy giną, z
daleka tak bardzo na pierwszy rzut oka się nie różnią od drewna. Poza tym
kto po kątach zagląda? A rogi? do drewna rogi i tak masz plastikowe. Chyba
że bawisz się w fazowanie. Upierdliwa robota, w jednym pokoju tak robiłem bo
nie było fabrycznie odpowiednich narożników. Potem zabawa w sklejanie do
kupy.
Pozdrawiam.
--
Irokez
klej i falujące ściany... albo będzie trzymać, albo odlezie z warstwą
farby takoż tynku...
ja kleiłem kiedyś do ściany, ale to była ściana w bloku z dużej płyty,
czysty peerelowski beton, klej jakiś mocniejszy montażowy z kartusza z
mocną przyczepnością początkową (trzeba mieć siłę w rękach, żeby to
wycisnąć...), docisnąłem potem na noc paczkami z glazurą, bo mi się
walały przy remoncie, trzyma do dzisiaj...
BTW teraz mam drewnianą podłogę i odpowiednio dobrane listwy
plastikowe (te bez gumek, bo są węższe), nie widzę dysonansu...
pozdrawiam
s_13