Głupio się ożenić, drogo kupić i tanio sprzedać każdy głupi potrafi.
Różne historie ludzie opowiadają, ale najlepiej rozmawia sie o konkretach.
No to teraz konkretny przykład nieruchomości, którą miałem okazję wczoraj
poznać organoleptycznie.
Wejdź na stronę http://maps.google.pl/
Wpisz w wyszukiwarkę: Delmestraße 96, Bremen, Deutschland
Kliknij zdjęcie po lewej stronie aby zobaczyć nieruchomość w Street View.
Kamienica jak widać w centrum miasta. Po południowej stronie jest
niewidoczny z tej ulicy taras na 1 piętrze. Jest gotowa do zamieszkania, ale
nowi właściciele zdecydowali się wypruć zupełnie zdrową instalację
elektryczną, zerwać podwieszane sufity, wewnętrzne futryny, płytki i
wykładziny. Ja bym stolarkę i instalacje zostawił, bo one i tak są zrobione
porządniej niż w nowych budynkach w Polsce. Okna zespolone drewniane w
stanie idealnym. Zero wilgoci. Dach zdrowy.
Koszt utrzymania to 320 euro podatków na rok. Żadnych czynszów, żadnych
funduszów remontowych, ani dopłat do części wspólnej bo nie ma części
wspólnej. Do tego koszt śmieci, prądu i wody. Ewentualne remonty raz na
kilkadziesiąt lat jak u wszystkich. Piwnica, parter, piętro i drugie piętro.
Chyba też strych, ale nie oglądałem. W sumie 300 metrów kwadratowych.
I teraz najlepsze.
Została zakupiona za 75 000 euro. 1000 zł za metr kwadratowy. Za dwuletnie
lub trzyletnie dochody, a o pracę tam łatwiej niż u nas.
U nas idioci kupili zapleśniałe klitki za i płacą na remonty cieknących
dachów, dojazdy z przedmieścia. W dodatku są niewolnikami rosnącego franka i
kredytów na 30 lat. Durnie. Jeszcze tylko im solarów brakuje.
--
Jan Werbiński O0oo....._[:]) bul, bul, bul
Prywatna http://www.janwer.com/
Nasza siec http://www.fredry.net/
no i sie ciesz, ze jestes madrzejszy.
Adi
Juz wyjasniam - to zaproszenie dla sparring partnerow do trollingu, wlasnie
przyjales.
>
> U nas idioci kupili zapleśniałe klitki za i płacą na remonty cieknących
> dachów, dojazdy z przedmieścia. W dodatku są niewolnikami rosnącego
> franka i kredytów na 30 lat. Durnie. Jeszcze tylko im solarów brakuje.
>
pochwal się więc ile zarobiłeś na kupnie tej lub podobnej kamienicy?
[ciach]
Ziew...
pzdrwm
luc
'jak czlowiek umrze, to nie zyje' kurt vonnegut, jr.
http://skocz.pl/earphorny - co mi w uchu siedzi...
[ciach brednie]
Jasiu... Ty może pomyśl o jakiejś terapii - wyraźnie masz jakąś
patologiczną obsesję.
Pomijam już taki detal, że tylko jakaś bezdomna przybłęda może
proponować kupno domu "gdziekolwiek gdzie taniej". W odróżnieniu od
ciebie - większość ludzi ma rodziny.
To jest przykład, a nie propozycja.
Gdziekolwiek gdzie taniej, to zwykle oznaczało Polskę.
----------------
Zabawny jesteś.
Czasem sie zgadza, czasem nie.
> I teraz najlepsze.
> Została zakupiona za 75 000 euro. 1000 zł za metr kwadratowy. Za
> dwuletnie lub trzyletnie dochody, a o pracę tam łatwiej niż u nas.
Wszystko fajnie, ale cena jest totalnie nierealna.
W tej czesci miasta, podobne domy kosztuja _przynajmniej_ 200 000 euro
wiecej.
Albo z tym domem jest cos kompletnie nie tak, albo kupujacy mieli
naprawde duze, wielkie szczescie.
Ale faktem jest, ze mieszkania w Niemczech maja dosc podobne ceny za
metr kwadratowy co w Polsce.
--
Tomasz Chmielewski
http://wpkg.org
Jeśli mówisz o ofertach, które czekają aż się ktoś nad nimi zlituje to
owszem. Ceny transakcyjne są niższe. Jeszcze jak się poszuka okazji, to jest
jeszcze taniej.
> Albo z tym domem jest cos kompletnie nie tak, albo kupujacy mieli naprawde
> duze, wielkie szczescie.
Mówią że mieli szczęście i wykorzystali okazję.
Przy duzych kwotach, zazwyczaj da sie urwac 10-20%. Nie licz na to, ze
urwiesz 70% ceny.
>> Albo z tym domem jest cos kompletnie nie tak, albo kupujacy mieli
>> naprawde duze, wielkie szczescie.
>
> Mówią że mieli szczęście i wykorzystali okazję.
I twoim zdaniem, wszyscy kredytobiorcy w Polsce powinni miec szczescie i
kupic mieszkanie czy dom za 1/4 ceny rynkowej?
Cena rynkowa na szczycie bańki spekulacyjnej nie jest dobrym punktem
odniesienia.
Sprawdź ceny przez ostatnie 30 lat, czyli tyle ile wynosi okres spłacania
kredytu.
Normalne ceny były 10 lat temu i na pewno będą ponownie za najdalej 10 lat.
>> I twoim zdaniem, wszyscy kredytobiorcy w Polsce powinni miec szczescie
>> i kupic mieszkanie czy dom za 1/4 ceny rynkowej?
>
> Cena rynkowa na szczycie bańki spekulacyjnej nie jest dobrym punktem
> odniesienia.
>
> Sprawdź ceny przez ostatnie 30 lat, czyli tyle ile wynosi okres
> spłacania kredytu.
30 lat temu to nie byl gleboki PRL?
> Normalne ceny były 10 lat temu i na pewno będą ponownie za najdalej 10 lat.
Po prostu przestana (juz przestaly) drozec, moze lekko spadna.
Predzej zarobki wzrosna, niz cena spadnie o 50% (choc beda jakies
wyjatki, blokowiska z przestepczoscia itp.).
Większość czasu nasz kraj był w PRL, pod zaborami albo w kłopotach. Teraz
mamy chwilową poprawę.
>> Normalne ceny były 10 lat temu i na pewno będą ponownie za najdalej 10
>> lat.
>
> Po prostu przestana (juz przestaly) drozec, moze lekko spadna.
> Predzej zarobki wzrosna, niz cena spadnie o 50% (choc beda jakies wyjatki,
> blokowiska z przestepczoscia itp.).
"Mieszkania w Irlandii tańsze o 40%
Przyspieszyło tempo spadku cen wywoławczych na irlandzkim rynku
mieszkaniowym. W IV kwartale wyniosło 4,8%, co w skali roku dało 14%.
Średnia cena obniżyła się do 220 tys. euro. Od szczytu z połowy 2007 r. ceny
spadły już o 40%. Przedtem, w ciągu dekady, zwyżkowały aż 4-krotnie."
http://stooq.pl/n/?f=405212"
Jeżeli coś stanieje o 50% i potem podrożeje dwukrotnie, to cena pozostanie
taka sama.
>> Po prostu przestana (juz przestaly) drozec, moze lekko spadna.
>> Predzej zarobki wzrosna, niz cena spadnie o 50% (choc beda jakies
>> wyjatki, blokowiska z przestepczoscia itp.).
>
> "Mieszkania w Irlandii tańsze o 40%
> Przyspieszyło tempo spadku cen wywoławczych na irlandzkim rynku
> mieszkaniowym. W IV kwartale wyniosło 4,8%, co w skali roku dało 14%.
> Średnia cena obniżyła się do 220 tys. euro. Od szczytu z połowy 2007 r.
> ceny spadły już o 40%. Przedtem, w ciągu dekady, zwyżkowały aż 4-krotnie."
> http://stooq.pl/n/?f=405212"
>
> Jeżeli coś stanieje o 50% i potem podrożeje dwukrotnie, to cena
> pozostanie taka sama.
W Polski rynek nie wpompowano tyle spekulacyjnego pieniadza.
Ale jak sie mowi: poczekamy - zobaczymy.
Nie wpompowano? Czyżby?
A tani kredyt z franka na prawie zerowej stopie procentowej? Przecież te
stopy zerowe wiecznie nie będą, bo to tworzy bańki spekulacyjne. Np bańkę
spekulacyjną nieruchomości w Polsce. :)
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
>>> Jeżeli coś stanieje o 50% i potem podrożeje dwukrotnie, to cena
>>> pozostanie taka sama.
>>
>> W Polski rynek nie wpompowano tyle spekulacyjnego pieniadza.
>>
>> Ale jak sie mowi: poczekamy - zobaczymy.
>
>
> Nie wpompowano? Czyżby?
Nie w takich ilosciach.
Do tej pory cudzoziemcy w zasadzie nie moga kupowac nieruchomosci w
Polsce; w Irlandii nikt nie musial sie fatygowac i calowac klamek po
ministerstwach, aby uzyskac niezbedne zezwolenie.
> A tani kredyt z franka na prawie zerowej stopie procentowej? Przecież te
> stopy zerowe wiecznie nie będą, bo to tworzy bańki spekulacyjne. Np
> bańkę spekulacyjną nieruchomości w Polsce. :)
Mieszkanie / dom kupowal kto musial.
Takich, co kupowali, "bo za 4 lata bedzie 2x drozsze", bylo stosunkowo
niewielu (w ogolnej masie kredytow), w przeciwienstwie do Irlandii.
Owszem. Dlatego u nas tąpnięcie będzie mniejsze.
> Do tej pory cudzoziemcy w zasadzie nie moga kupowac nieruchomosci w
> Polsce; w Irlandii nikt nie musial sie fatygowac i calowac klamek po
> ministerstwach, aby uzyskac niezbedne zezwolenie.
W zasadzie to mogą. Tutaj w okolicy tak jest.
>> A tani kredyt z franka na prawie zerowej stopie procentowej? Przecież te
>> stopy zerowe wiecznie nie będą, bo to tworzy bańki spekulacyjne. Np
>> bańkę spekulacyjną nieruchomości w Polsce. :)
>
> Mieszkanie / dom kupowal kto musial.
Kto musiał? Co to kurde za usasadnienie "bo musiał", "bo muszę gdzieś
mieszkać" itp? Jakoś za PRL ludzi było więcej i pomimo tego że "bo musiał"
nikt nie mieszkał na ulicy. To nie jest uzasadnienie.
To tylko interpolacja wykreowanych mediami potrzeb na własną osobę bez
uwzględnienia możliwości. Uwierzyli w siebie, obudzili olbrzyma poprzez
zlewarowanie się potężnym kredytem ponad dochody.
> Takich, co kupowali, "bo za 4 lata bedzie 2x drozsze", bylo stosunkowo
> niewielu (w ogolnej masie kredytow), w przeciwienstwie do Irlandii.
Myślę że większość.
>> Takich, co kupowali, "bo za 4 lata bedzie 2x drozsze", bylo stosunkowo
>> niewielu (w ogolnej masie kredytow), w przeciwienstwie do Irlandii.
>
> Myślę że większość.
W sensie: "bo za 4 lata bedzie 2x drozsze, wiec kupie ze 2-3 i pozniej
sprzedam z zyskiem".
Robili tak. Nawet ja chciałem, tylko że firma zasysała mi całą kasę.
I myslisz, ze wiekszosc ludzi kupila w Polsce po 2-3 mieszkania w celu
odsprzedazy z zyskiem za kilka lat?
Ludzie kupuja na kredyt bo nasze spoleczenstwo nie ma oszczednosci i
majatku, na ktory pracowaly poprzednie pokolenia. Ludzie w wieku 18-25
lat wchodzacy na rynek pracy zaczynaja zwykle od zera, caly majatek
jaki ma ich rodzina to czesto domek lub mieszkanko w wielkiej plycie
zamieszkane przez rodzicow (czasami takze przez dziadkow). Ludzie chca
sie wyrwac na swoje, zalozyc rodzine, miec dzieci - musza wiec albo
drogo wynajac, albo drogo kupic (bo nie ulega watpliwosci, ze
mieszkania w Polsce sa drogie zwlaszcza w porownaniu do zarobkow).
Mamy wiec kolejny genialny temat, ktory jest pitoleniem o niczym.
Autor ma dziwna maniere zakladania takich tematow (obok tematow typu
"kup tanio za gotowke, zamiast drogo na kredyt" jeszcze czasami lubi
zalozyc temat "zamiast budowac legalnie dom postaw go nielegalnie, na
cudzej ziemi, bedzie taniej!"), ktore nic nie wnosza do problemu.
Rownie dobrze moge i ja udzielic rady: mieszkajcie w noclegowniach dla
bezdomnych, wyjdzie najtaniej!
Ludzie, zwlaszcza majacy rodziny, potrzebuja rozwiazan mieszkaniowych
tanich, legalnych i stabilnych. Mieszkanie na dworcu, budowanie na
dziko w parku miejskim czy informowanie, ze jakis wafel w Niemczech
kupil dom za 1/3 wartosci rynkowej nic nie zmienia, nie wnosi itp.
itd. Zwykle trollowanie i juz.
Przydatna moze byc rada typu:
- jak legalnie pobudowac sie tanio i dobrze
- jak zainwestowac/planowac finanse zeby w 3-4 lata dorobic sie domku
- jak madrze brac kredyt hipoteczny
itp. itd.
Szukaj okazji. Kup grunt już teraz jeżeli znajdziesz go w rozsądnej cenie.
Resztę kasy umieść tak, żeby nie traciła wartości. Np lokaty lub obligacje
>5% za 3/4. Za 1/4 kup akcje dużych firm na najbliższej korekcie (Hiszpania,
Korea) kierując się np C/Z. Jeżeli nie lubisz akcji, to obligacje
korporacyjne.
Mieszkania będą taniały. Materiały budowlane również. Grunty to różnie. Mogą
tanieć, ale w dobrych miejscach będą drożeć.
Jeżeli masz 500 000 zł, to z odpowiednio zainwestowanego kapitału pokryjesz
zarówno utratę wartości przez inflację, jak i spłacisz czynsz.
Domy za granicą mogą jeszcze tanieć, bo wkrótce czeka nas załamanie
finansowe Hiszpanii. Będzie bardzo dużo okazji.
Mam kolegę. Chłopek roztropek. Poczciwy, ale zupełnie nie znający się na
liczbach. Nie wie co to cena realna, ani procent składany.
Zaczął myśleć o zakupie mieszkania na kredyt jako lokaty kapitału. Wiesz
dlaczego? Bo widział jak wiele innych osób to zrobiło i zarabiali.
Jeżeli tacy ludzie myślą o inwestowaniu w nieruchomości, to oznacza dla mnie
szczyt bańki spekulacyjnej.
> Szukaj okazji........
Wiesz, wtedy za�o�ysz by� mo�e temat jakim baranem by�em kupuj�c w�a�nie teraz
grunt. Ja nie wiem, by� mo�e ty uwa�asz si� za superspeca od inwestycji. Mam
maj�tnego kumpla siedz�cego na gie�dzie od czas�w �wiadectw udzia�owych. On
nie jest wstanie dzisiaj mi podpowiedzie� co mia�bym pocz�� z t� got�wk�, �eby
nie straci�. I nie ma czasu pisywa� w takich w�a�nie w�tkach. Jak my�lisz
czemu?
Mo�esz pochwali� si� dobrze ulokowanymi ostatnio finansami?
--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Nie jestem specem od inwestycji. Za to umiem myśleć i liczyć.
Bo chce zostać Twoim kumplem. Jak Ci doradzi, to zarobisz i się mu nie
odwdzięczysz. Jak Ci doradzi i stracisz, to będziesz jego winił. W obu
sytuacjach on nie zyskuje, więc nie doradza. Ja nie jestem Twoim kumplem.
> Możesz pochwalić się dobrze ulokowanymi ostatnio finansami?
Nie.
Jak Cię to mocno ciekawi, to goglaj moje wpisy w 2009 na pl.biznes.wgpw
> Nie jestem specem od inwestycji. Za to umiem myśleć i liczyć.
>
> Bo chce zostać Twoim kumplem. Jak Ci doradzi, to zarobisz i się mu nie
> odwdzięczysz. Jak Ci doradzi i stracisz, to będziesz jego winił. W obu
> sytuacjach on nie zyskuje, więc nie doradza. Ja nie jestem Twoim kumplem.
>
> > Możesz pochwalić się dobrze ulokowanymi ostatnio finansami?
>
> Nie.
>
> Jak Cię to mocno ciekawi, to goglaj moje wpisy w 2009 na pl.biznes.wgpw
>
Kumpel to kumpel. Nie wiem jakich masz kolegów, moi nie patrzą przez pryzmat
zysków w kontaktach ze sobą. Jeśli nie udało ci się dobrze ulokować kasy to
albo jej nie masz, albo jesteś tytułowym baranem. To tylko tyle z mojej
strony.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Ja po prostu nie piszďż˝ na ten temat publicznie.
--
Jan Werbi�ski O0oo....._[:]) bul, bul, bul
w pełni popieram to co piszesz!
Dla Pana Jana tacy ludzie są dziwakami i nieudacznikami! Kupują na
kredyt, bo są baranami! Lepiej zbierać kasę przez kilkadziesiąt lat i
kupić "za swoje" i nie pożyczać od złego banku, który wszystkich okrada!
Taniej mieszkać kątem u rodziny lub gdzieś pod mostem albo w noclegowni,
jak ktoś ma taki sposób na życie to nie będę mu tego bronił...
Po co przeznaczać kasę na ratę skoro można zapłacić za wynajem? Jaka
"radość" co jakiś czas można się gdzieś przenieść jak właściciel wypowie
umowę ;-/
Na zachodzie, w USA mieszkania za 1/4 ceny? A co mnie to obchodzi,
pracuję i mieszkam tutaj i nie mam zamiaru tego zmieniać więc
kilkadziesiąt tys. euro za dom w Niemczech mnie nie rusza...W MOzambiku,
Somalii jest jeszcze taniej więc dlaczego nie tam?
Troll porównywalny z eneuelem i u mnie czas na KF. Więcej postów p. Jana
widzieć nie będę. Amen!
--
pozdrawiam
RobertS
[...]
> Po co przeznaczać kasę na ratę skoro można zapłacić za wynajem? Jaka
> "radość" co jakiś czas można się gdzieś przenieść jak właściciel wypowie
> umowę ;-/
Choćby dlatego, że rata byłaby o kilkaset zł wyższa (bo ktoś np. wynajął
mieszkanie/dom kupiony przed tymi gigantycznymi wzrostami i mu się to
opłaca). Bo ktoś ma firmę i przez 2-3 lata banki i tak mu nie dadzą
kredytu, nieistotne ile by nie zarabiał.
A krytyka, krytyką, ale w polskim systemie prawnym, jeśli się terminowo
płaci, to chyba jednak takiej umowy nie da się wypowiedzieć (jest zamknięty
katalog przyczyn).
--
Wojciech Bańcer
pro...@post.pl
Dokladnie.
Smutna prawda.
to topsze, niech sie wpisójom mjasta kture popjeraiom
Ludzie!!!!111
Przeciez tak jest na calym swiecie. Druga sprawa, ze gdyby nie kredyty cala
gospodarka szla by o wiele wolniej, sluchacie jakiegos debila, ktory we
wszystkim widzi zlodziejstwo i "nie da nikomu zarobic". Kolo jest z tych co
gwozdzie nawet sami sobie produkuja. Idiota nie odroznia, ze jakosc zycia
jest wlasnie podstawowym celem dla wiekszosci i nie kazdy zywa kase najwyzej
ceni. Pieniadze sa dla ludzi, nie ludzie dla pieniedzy.
Ale Pan Jan ma trochę racji ...
Ja sam zaraz po skonczeniu szkoły poszedłem do pracy. Pracowałem jak wół i
wszelkie pieniadze jakie zarobiłem odkładałem i oszczędzałem. Zrezygnowałem
z wielu przyjemności aby tylko jak najwięcej odlożyć kasy.
Przez te lata mieszkałem z rodzicami i dzięki temu udało mi się dużo wiecej
kasy odłozyć.
Po chyba 10 latach oszczedzania udało mi się uzbierać niezła kwotę i
dodatkowo dzięki pomocy rodziców udało mi się kupić własne pierwsze
mieszkanie (w 2003 czy w 2004r).
Nie wziąłem ani grosza z banku ...
Po zakupie mieszkania i po założeniu rodziny razem z żoną też zaczęliśmy
odkładać kasę , choć oczywiście już tyle nie da się odłożyć ...
W tym roku planujemy mieszkanie zmienić na domek. Fakt , dom będzie raczej
skromny i nie jakiś gigantyczny , ale na nasze wymagania i warunki
finansowy - optymlany.
I też chcemy zrobić "wymianę" mieszkania na dom tylko z naszych oszczędności
...
Więc nie wszyscy od razy biorą kredyty ...
Fakt jest jeszcze jeden.
Młodzi "gniewni" którzy tylko skończą jakąś szkołę i mają jakąś pracę chcą
od razu mieć wszystko.
Czyli dom , ładny samochód i itd , mimo że nie mają na to pieniędzy ...
Z rodzicami , nawet przez chwilę nie będą mieszkali bo to nie "trendy" i
będzie głupio jak się znajomi dowiedzą.
Ja boję się kredytów. Nauczony jestem że jak nie mam pieniędzy to po prostu
tego nie kupuję.
Ja rozumię że obecnie się dużo pozmieniało i ceny mieszkań są wyższe niż te
w 2003-2004r , ale nawet jak ktoś chce wziąć kredyt to jeśli nawet udało by
mu się uzbierać około 50-60% kwoty jaka mu jest potrzebna to spłata
późniejszego kredytu będzie mniej problematyczna i bardziej komfortowa ...
Hmm, załóżmy że ktoś odkłada 1kpln miesięcznie, co dla wchodzącego na
rynek pracy jest kwotą dość sporą. Już po 10 latach ma te 50% o których
piszesz.
p. m.
W moim przypadku rata jest znacznie niższa niż koszt wynajęcia
mieszkania w jakim mieszkam. I spłacam swoje mieszkania a nie nabijam
kabzę wynajmującemu...
> Bo ktoś ma firmę i przez 2-3 lata banki i tak mu nie dadzą
> kredytu, nieistotne ile by nie zarabiał.
nie dostanie a to nie to samo co nie chce wziąć
--
pozdrawiam
RobertS
też na początku mieszkałem z rodzicami i zarobioną kasę max.
oszczędzałem, później mieszkałem na wynajętym (firma mi fundowała) i
nadal oszczędzałem, następnie kupiłem mieszkanie za odłożoną gotówkę i
mieszkałem w nim kilka lat, finalnie kupiłem większe na kredyt a tamto
wynajmuję, opłata za wynajem pokrywa mi jakieś 70% raty za nowe mieszkanie
obecnie mógłbym nawet spłacić kredyt, ale mi się to nie opłaca, bo
oprocentowanie mam <1% a kurs CHF wysoki, kasę którą mam inwestuję z
powodzeniem ;-)
--
pozdrawiam
RobertS
No chyba nie sądzisz że pisząc "już po 10 latach" pisałem bez ironii?
p. m.
> Po chyba 10 latach oszczedzania udało mi się uzbierać niezła kwotę i
> dodatkowo dzięki pomocy rodziców udało mi się kupić własne pierwsze
> mieszkanie (w 2003 czy w 2004r).
> Nie wziąłem ani grosza z banku ...
Brawo.
Mozna i odłozyć więcej. Ci co chcą brać kredyty napewno zarabiają wiecej niż
1000zł. Wszystko zależy od motywacji ...
Niestety aby dużo odłożyć trzeba z wielu przyjemności zrezygnować i sądzę że
tu jest największy problem ...
Sądzę że wielu rodziców zgodziło by się pomóc dziecku jeśli widzi że
oszczędza i zbiera na własne mieszkanie.
Moi rodzice wiedzieli że zależy mi na kupnie własnego mieszkania i widzieli
moją determinację w osiągnieciu celu.
Nie zarabiałem kokosów , bo tam gdzie mieszkam nie ma super zarobków (duże
bezrobocie a co za tym idzie nędzne pensje). Ale niemalże calą pensję
odkładałem ...
Tyle że takie postępowanie dla wielu jest nienormalne. Reklamy mamią ludzi
że "kredyty są dla ludzi". Tyle że nikt nie podaje jakie jest ryzyko (zmiana
kursu walut) , o ile się "przepłaca" i itd ...
Młodzi otrzymują pracę zaraz po studiach (średnio platną) i już chcą mieć
wszystko ...
Z rodzicami nie zamieszkają bo to obciach ...
A przeciez oni musza mieć tu i teraz dom/mieszkanie ...
--
pozdrawiam
RobertS
Lepiej 10lat się "męczyć" niż później przez 30lat mieć pętle na szyi (kredyt
bankowy) i zamiast pożycznych 300tys na domek marzen oddać 600-1 mln po
30-40 latach ...
Lepiej sie nie meczyc, wziac kredyt i zwyczjanie go splacac.
> Młodzi otrzymują pracę zaraz po studiach (średnio platną) i już chcą mieć
> wszystko ...
> Z rodzicami nie zamieszkają bo to obciach ...
> A przeciez oni musza mieć tu i teraz dom/mieszkanie ...
Sam jestes obciach.
a zastanawiałeś się jaką wartość (w obecnych) pieniądzach ma 1 mln za 40
lat?
wolałbyś mieć 300kzł dzisiaj czy 1 mln za 40 lat?
--
pozdrawiam
RobertS
Nie wiem ...
Wiem jedynie że 10lat temu wcale nie zarabiałem dużo mniej niż obecnie , to
samo moja żona ...
Nawet powinem inaczej , jak skończyłem technikum od razy znalazlem pracę i
harowałem jak wół.
Ale ten wysilem mi się oplacil ...
Niestety podwyżki prądu , wody , żywności nie oznaczają że od razu
pracodawcy podwyższaja pracownikom płace , a znam takich którzy zarabiają
obecnie mniej niż 10 lat temu bo pracodawcy wykorzystali "kryzys" ...
Każdy ma inne podejście. Ja zbierałem pieniądze przez około 10 lat i w 2003
(musialbym sprawdzić) kupiłem za gotówkę nowe mieszkanie ...
Teraz te mieszkanie jest minimum 2x więcej warte niż za nie zapłaciłem ...
Znam dużo ludzi którzy odkładają datę ślubu / małżeństwa i najpierw chcą się
dorobić.
--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Gdybym miał oszczędzać na mieszkanie 10 lat od rozpoczęcia "kariery"
zawodowej, to albo:
- mieszkałbym z rodzicami i odkładał, przez co byłbym dzisiaj co
najmniej 3 lata po rozwodzie, bo nic tak nie rozbija małżeństwa jak
mieszkanie z rodzicami w m3,
- albo mieszkałbym w wynajętym mieszkaniu, przez co mógłbym znacznie
mniej odkładać, przez co miałbym max 30% wartości mieszkania
p. m.
> Wiem jedynie że 10lat temu wcale nie zarabiałem dużo mniej niż obecnie , to
> samo moja żona ...
Ło rany, to chlopie zmien prace bo w tej obecnej Cie nie szanuja ! W
ciagu 10-ciu lat placa minimalna wzrosla o 100%, w ciagu 10-ciu lat
placa srednia wzrosla o jakies 70%, a Ty zarabiasz ciagle prawie tyle
samo. Szok. Jeszcze ciekawiej wyglada przecietna placa od '95 ->
wzrost o blisko 500%! A ja mysle, ze tempo jeszcze przyspieszy, bo
wierze w naszych polskich przedsiebiorcow :) I dlatego uwazam ze
splata kredytow bedzie z kazdym rokiem coraz lzejsza dla kazdego z
nas.
[...]
> Każdy ma inne podejście. Ja zbierałem pieniądze przez około 10 lat i w 2003
> (musialbym sprawdzić) kupiłem za gotówkę nowe mieszkanie ...
No widzisz, ja kariere zawodowa zaczalem 11 lat temu. Gdybym wtedy
kupil 10 mieszkan w kredyt po 20k pln kazde, dzis wystarczyloby
sprzedac jedno zeby splacic kredyt na reszte z nich i zostac z
majatkiem rzedu 1,3mln pln. Idac Twoim tropem tez przez 10 lat
zdychalbym z glodu (tam - splacajac kredyt, tu - oszczedzajac) ale w
koncu po 10-ciu latach uzbieralbym na... 2/3 mieszkania :D Musialbym
wziasc jeszcze z 50k kredytu zeby go sobie kupic. Widzisz roznice?
Wogole nie widzisz wplywu inflacji, utraty wartosci pieniadza w
czasie.. Nie widzisz, ze czas przez ostatnie lata dzialal wylacznie na
niekorzysc oszczedzajacych (dzialki i nieruchomosci szly z kazdym
rokiem mocno w gore). Dzialki dalej beda drozec. Mozna dalej zrobic
fajny interes na nich :) Gdybym dzisiaj zamiast brac te 200 pare tys
kredytu mial czekac 10 lat zeby na nie nazbierac - zostalbym z reka w
nocniku bo wiekszosc dzialek w okolicy bedzie juz wyprzedane, a te co
zostana beda 10 x drozsze (ja kupowalem dzialke za 12 pln / m2 a mam
52ar ;D
> Teraz te mieszkanie jest minimum 2x więcej warte niż za nie zapłaciłem ...
To przeanalizuj teraz co byloby gdybys kariere zawodowa zaczal w 2003
roku ?
1. Wzialbys kredyt. Splacilbys 2 x wiecej (bo zly bank tyle odsetek
bieze). Mieszkanie juz po 7 latach jest warte 2 x tyle i ten zysk
pokrywa CALY koszt kredytu!! Masz kredyt za darmo! Wow ;) Jak uda Ci
sie splacic przed czasem (bo np. wygrasz w totolotka) to zyskujesz
kolejne PLNy (nie musisz placic calych odsetek).
2. Oszczedzalbys. Po 10-ciu latach moze bys je kupil (moze nie). Moze
bys uzbieral.. Ale zaplacisz za niego juz 2 x wiecej bo tyle w tym
czasie zdrozalo :( I przez 10 lat mieszkales z mama, podczas gdy
mogles juz od 10ciu lat cieszyc sie samodzielnoscia, a przy okazji
placic co miesiac polowe mniej, niz wartosc raty kredytu = co miesiac
pare stowek na konsumpcje :) Wszyscy zadowoleni!
Pokonales sie swoja bronia przyznajac sie do tych faktow ;)
pozdr.
--
Adam Sz.
> rokiem mocno w gore). Dzialki dalej beda drozec. Mozna dalej zrobic
> fajny interes na nich :)
IMO ten rynek mocno wyhamował. Ceny rosły na bańce do 2007/2008 roku,
teraz stanęły w miejscu, a nawet spadają. Ludzie chyba trochę otrzeźwieli i
nie chcą kupować ziemii w cenie wywindowanej do absurdalnych poziomów.
Widać to po przetargach - Bartek tu dawał przykład. Sprawdziłem i
faktycznie - drugi, trzeci, piąty przetarg, dalej brak chętnych. Tylko
przetargów mało do wyboru.
Szkoda, że sprzedający tego nie zauważyli i twardo wystawiają w tych
samych cenach co dwa lata temu. Wciąż się przewijają te same ogłoszenia,
wystawione w 2009/2008, odnawiane tylko co jakiś czas. Niektórzy nawet
próbują sprzedawać 5ha ziemii rolnej 300m od cywilizacji za 400zł/m2 :)
> nocniku bo wiekszosc dzialek w okolicy bedzie juz wyprzedane, a te co
> zostana beda 10 x drozsze (ja kupowalem dzialke za 12 pln / m2 a mam
> 52ar ;D
Pod Wrocławiem ceny urosły do 150-200zł/m2 i więcej. Kto to kupi?
600m2 i trzypiętrowy dom?
> bieze). Mieszkanie juz po 7 latach jest warte 2 x tyle i ten zysk
> pokrywa CALY koszt kredytu!! Masz kredyt za darmo!
Pod warunkiem, że to mieszkanie sprzeda. I zostanie w punkcie wyjścia.
> 2. Oszczedzalbys. Po 10-ciu latach moze bys je kupil (moze nie). Moze
> bys uzbieral.. Ale zaplacisz za niego juz 2 x wiecej bo tyle w tym
> czasie zdrozalo :(
Nie wierzę, że ceny znów tak absurdalnie poszybują w górę - owczy pęd
sprzed trzech lat już się wyczerpał, zostali ci, którzy potrafią liczyć, a
nie biorą w ciemno "bo jutro będzie drożej". Nawet inflację powinno
cześciowo skonsumować odbicie po tej bańce i spadek marży deweloperów
(pomimo ich krokodylich łez jak to jest źle).
Jeśli aktualnie kawalerka w Warszawie kosztuje za metr 1.5x tyle (albo i
więcej!) co apartament nad brzegiem oceanu w Hiszpanii, to coś tu jest
mocno nie tak.
--
Borys Pogoreło
borys(#)leszno,edu,pl
No blysles, teraz napisz komu odpisujesz.
Wiesz, ja uważam, że kredyty są dla ludzi, że pieniądz traci na wartości
i dlatego na koszt kredytu nie można patrzyć z perspektywy momentu jego
nabywania. I tak dalej. Ale jednak to, co tutaj napisałeś, to klasyczny,
wzorcowy przykład czynnika bańkotwórczego. Wiara w to, co napisałeś, jest
dobra, dopóki nie nastąpi krach. Przy tej inflacji pieniądza prędzej czy
później nastąpi, a wtedy osoba z 10 mieszkaniami na kredyt skończy marnie.
Dzisiejsza gospodarka krajów rozwiniętych opiera się na wyprodukowanym
przez banki pustym pieniądzu, to musi pęknąć i dlatego należy rozważnie
dobierać inwestycje, zwłaszcza jeśli trzeba pożyczyć na nie pieniądze.
> 1. Wzialbys kredyt. Splacilbys 2 x wiecej (bo zly bank tyle odsetek
> bieze). Mieszkanie juz po 7 latach jest warte 2 x tyle i ten zysk
> pokrywa CALY koszt kredytu!! Masz kredyt za darmo! Wow ;) J
Nie masz za darmo, jeśli to jest Twoja podstawowa nieruchomość. Zysk ten
jest wtedy wirtualny, bo inne nieruchomości zdrożały również, więc po
sprzedaży, chcąc mieć gdzie mieszkać, musisz kupić inną nieruchomość.
Oczywiście po sprzedaży trochę na plus wyjdziesz, ale mniej niż Ci się
wydaje, bo przez te pierwsze siedem lat spłacałeś głównie odsetki, w
małym stopniu kapitał.
Scenariusz trzeci: bierzesz kredyt, po dwóch latach okazuje się, że
gospodarki opartej na bańce kredytowej nie da się utrzymać dłużej.
Następuje jakiś tam armageddon (można dyskutować różne szczegółowe
scenariusze). Stopy procentowe na skutek inflacji i braku zaufania na rynku
pieniądza rosną do dwucyfrowych. Wartość Twojej nieruchomości spada
dwukrotnie, bo nagle się okazało, że dom zamiast za 400 tys da się wybudować
za 200 - przez brak popytu gwałtownie spadły ceny materiałów i robocizny.
Zagrożony bankructwem bank jest zmuszony przez nadzór bankowy do uzupełnienia
zabezpieczenia, przez co żąda dodatkowych gwarancji, czy to w formie
natychmiastowej spłaty kredytu do poziomu równoważącego wartość nieruchomości
(niekoniecznie masz na to kasę), czy to w formie powiększającego (i tak już
potężną z uwagi na stopy proc.) ratę ubezpieczenia, które w takiej sytuacji
gospodarczej będzie drooogie.
Żaden zysk nie powstał, jest dużo gorzej - masz kredyt z przewidywanymi
kosztami w wysokości np. 2-3x kwoty kredytu, nieruchomość wartą dużo mniej
niż początkowa kwota kredytu. Nie wiadomo, co z Twoim wynagrodzeniem, ale
możesz w tym zamieszaniu stracić część zarobków. Nie jest dobrze. O ile
wziąłeś kredyt odpowiedni do Twojej sytuacji finansowej, masz szansę z tego
wyjść - coś spłacisz szybciej, jakieś wydatki ograniczysz i się dopnie. Jeśli
kupiłeś 10 nieruchomości na kredyt licząc na to, że nie ma innej opcji jak
w ciągu paru lat zarobić na tym 100% na czysto, to raczej masz przesrane.
Ale za naiwność się płaci. Może to źle powiedziane - nie każdy, kto tak
robi, jest naiwny - niektórzy mają świadomość zagrożenia i po prostu
traktują to jako inwestycję obarczoną ryzykiem (!), którego Ty nie
zauważasz. Taka inwestycja się przez ostatnie lata opłacała, ale to ani
trochę nie oznacza, że tak będzie w najbliższej przyszłości. A może nawet
źle wróży...
--
Samotnik
Biżuteria: http://www.bizuteria-artystyczna.pl/
> No blysles, teraz napisz komu odpisujesz.
>
blysles - brak w SJP. Dopisz to może zaistnieje.
A skierowane było do tych którzy jako już dorośli, siedzą celowo na głowie
rodziców 10 lat, aby zaoszczędzić na mieszkanie. Gdy coś pójdzie nie tak będą
20 lat się na nich opierać? Ja może z innej epoki jestem i po prostu podziwiam
takich rodziców.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
No to naucz sie pod wlasciwym postem odpowiadac. Mozesz spierdalac.
> > 2. Oszczedzalbys. Po 10-ciu latach moze bys je kupil (moze nie). Moze
> > bys uzbieral.. Ale zaplacisz za niego juz 2 x wiecej bo tyle w tym
> > czasie zdrozalo :(
>
> Nie wierz , e ceny zn w tak absurdalnie poszybuj w g r - owczy p d
Porownywalem tylko dwie mozliwosci jakie MOGL zrobic w ... 1993r nim
zaczal oszczedzanie przez 10 kolejnych lat i na czym wyszedlby lepiej
(oszczedzac, czy wziasc kredyt). Jak widac - wziecie kredytu
pozwoliloby mu na mieszkanie juz od samego poczatku na swoim, przy
zerowym koszcie kredytu (bo nim nazbieral przez te 10 lat na to
mieszkanie to ono juz bylo 2 x drozsze). Dzis pewnie jest 4 x drozsze.
W tym wszystkim odsetki kredytu poprostu sie chowaja i sa kompletnie
niezauwazalne. Dlatego biadolenie, ze dzis pozyczam 300 zeby za 30 lat
oddac 600 poprostu jest bezsensu, bo mozliwe, ze juz za 15, 20 lat
bedzie lekko i bez wiekszego naduzywania domowego budzetu splacal po
trzy raty naraz :)
Owszem, dzis niekoniecznie musi to miec zastosowanie bo takie
mieszkanie moze wrecz potaniec. Ale ziemia, czy dom - IMHO beda drozec
(razem z naszymi zarobkami) w nieskonczonosc :) Da sie jeszcze kupic
okazyjnie dzialki, dlatego jestem za tym ze lepiej szukac, szukac
szukac i kupowac, niz czekac 10 lat, bo za 10 lat juz okazji nie
bedzie :-) Wszystkie dziadki powymieraja i zostana sami wredni
kapitalisci ktorzy pokupowali te dzialki z mysla o duzym zysku i tanio
ich nie puszcza ;))
pozdr.
--
Adam Sz.
czyli 17 lat oszczedzania z mieszkaniem u rodzicow a domu dalej nie masz?
ja jednak w opisanej sytuacji wolalbym kupic dom za smieszne pieniadze w '93
i do teraz bys go zapewne spokojnie splacil (owszem, uzyskanie kredytu pewnie
nie bylo by dla ciebie wtedy zbyt latwe)
rodzice moi kupowali dom do remontu (w praktyce otynkowane mury) w bylym
miescie wojewodzkim, wlasnie w 1993 z dzialka 600m^2 za 200 milionow
drugie tyle wydali wtedy na remont
obecne za 40 tysiecy bedziesz mial powazny problem kupic uzbrojona dzialke
budowalna
tak ze o ile na dzis kredyt moze i jest zlym rozwiazaniem (nie orientuje sie,
przejsciowo w Polsce nie mieszkam) to to co ty zrobiles niestety wyglada na
powazny blad
> dobra, dop ki nie nast pi krach. Przy tej inflacji pieni dza pr dzej czy
> p niej nast pi, a wtedy osoba z 10 mieszkaniami na kredyt sko czy marnie.
To byl tylko taki przerysowany przyklad, ze kredyt w tym konkretnym
przypadku oplacilby sie - i zamiast ciułania na mieszkanko przez 10
lat moglbym mieszkac w swoim, dziewiec innych wynajmowac (nawet za
darmo) i dzis zyc z odsetek (ponad banka na koncie juz jako tako na to
pozwala).
> Dzisiejsza gospodarka kraj w rozwini tych opiera si na wyprodukowanym
> przez banki pustym pieni dzu, to musi p kn i dlatego nale y rozwa nie
> dobiera inwestycje, zw aszcza je li trzeba po yczy na nie pieni dze.
> > 1. Wzialbys kredyt. Splacilbys 2 x wiecej (bo zly bank tyle odsetek
> > bieze). Mieszkanie juz po 7 latach jest warte 2 x tyle i ten zysk
> > pokrywa CALY koszt kredytu!! Masz kredyt za darmo! Wow ;) J
>
> Nie masz za darmo, je li to jest Twoja podstawowa nieruchomo . Zysk ten
Alez masz za darmo!! Mieszkanie kupiles za 100 tys pln w kredyt. W
sumie zaplacisz za niego 200 tys pln (zly bank, zle odsetki). Oj jak
wszystkim przykro (Werbinskiemu szczegolnie) itp;) Mija 10 lat i
mieszkanie na rynku kosztuje juz 200 tys pln. No fakt, jestes troche
"w plecy" bo juz od 10 lat placisz te wredne odsetki ALE nie kupujac
tego mieszkania, po 10-ciu latach oszczedzania, dalej Cie na niego nie
stac, bo oszczedziles 100 tys pln a ono juz kosztuje 200 tys pln !
Zeby je kupic znowu musisz wziasc 100 tys pln kredytu i jeszcze wydac
oszczednosci z 10-ciu lat.. Ktory wariant w TAMTYM konkretnym wypadku
byl lepszy? I czemu Kaszpir tak sie chwali, ze oszczedzal 10 lat bo
bal sie kredytu, skoro popelnil blad swojego zycia (ja tez go
popelnilem ale mi z tego powodu przykro, a on sie jeszcze chwali
nieswiadomy sytuacji) ? ;-)
> Scenariusz trzeci: bierzesz kredyt, po dw ch latach okazuje si , e
> gospodarki opartej na ba ce kredytowej nie da si utrzyma d u ej.
Mysle ze nasza gospodarka jest dosc mocna i nic takiego jej nie grozi.
Niektorzy specjalisci pisza nawet ze za 20 lat bedziemy jedna z
mocniejszych gospodarek w Europie :) W tym wzgledzie jestem optymista
i wierze w nasz kraj (ale nie w politykow tylko w zaradnych
przedsiebiorcow bo w nich tkwi nasza sila!).
pozdr.
--
Adam Sz.
Szkoda nerwów ...
Gdybym wiedział że ceny gruntów tak szalenie wzrosły zapewne bym nie kupil
mieszkania a kupił mnóstwo ziemii i obecnie wybudowałbym sobie super dom w
super lokalizacji ...
Ale to takie gdybanie , co by było gdyby ...
takie gdybanie nie ma sensu, podpowiem tylko, że gdybyś dzisiaj miał
300kzł i zarabiał na nich 4% rocznie to za 40 lat miałbyś ok. 1,075 mln
złotych i to po odjęciu podatków (czyli już netto)
dlatego też jeżeli ktoś ma dzisiaj 300kzł, ale zamiast wydawać na
mieszkanie kasę wsadzi na lokatę (bezpieczne rozwiązanie, a przecież bez
ryzyka można uzyskać sporo więcej) i pożyczy kasę od banku któremu odda
za 30-40 lat nawet 600-700kzł to i tak dobrze na tym wyjdzie ;-)
wartość pieniądza w czasie robi swoje...
--
pozdrawiam
RobertS
To właściwie zamyka dyskusję.
dokładnie tak jak piszesz, od rodziców trzeba się wyprowadzić i
koniecznie się usamodzielnić, żeby nie być życiowym sierotą...
> - albo mieszkałbym w wynajętym mieszkaniu, przez co mógłbym znacznie
> mniej odkładać, przez co miałbym max 30% wartości mieszkania
>
płacenie za wynajęte mieszkanie jeżeli można kupić własne to chyba
najgorsze rozwiązanie, rozumiem tych którzy
nie mają wyboru, a nie tych, którzy to świadomie robią
--
pozdrawiam
RobertS
Uwierz że nie wszędzie jest tak pięknie ...
Ja mieszkam w kujawsko-pomorskie i niestety panuje tu wielkie bezrobocie a
zarobki sa nedzne ...
Właśnie dlatego powstały u nas montownie (np. Sharp) ...
Ja pracuję już 17lat i nie jest to moja pierwsza praca a już któraś z
koleji. Zmianiałem na coraz lepiej płatne.
Od 10lat pracuję w dużej bogatej firmie. Mimo że firma bogata to pracodawca
wie że jest duże bezrobocie i może nie "szaleć" z podwyżkami ...
Mimo że mam pracę bardzo odpowiedzialną i wymagającą dużej wiedzy i lat
doświadczenia to niestety wiedza i kwalifikacje nie przekładają się na
pensje ...
Moi znajomi którzy pracują na zbliżonych stanowiskach też nie zarabiają duzo
więcej odemnie lub nawet mniej ...
Mam znajomego w Urzędzie Statystycznym i wiem jakie są prawdziwe zarobki w
moim województwie ...
Ostatnio byłem na rozmowie kwalifikacyjnej. Starałem się o pracę na takim
samym stanowisku jaki wykonuję w wielkim koncernie. Otrzymalem od ręki tą
pracę , tyle że ...
Okazało sie że koncern postanowił "zaoszczedzić" i wszystkich nowych
pracowników zatrudnia przez biura pośrednictwa. Dzięki temu płaci im dużo
mniej (bo pracodawcą nie jest koncern tylko biuro pośrednictwa) , nie ma
żandych bonusów , podwyżek i itd ...
Jest tylko "pensja" zawsz taka sama bez żadnch dodatków ...
Taki procownik II-gatunku , którego można zwolnić (bo kontrakt podpisywany
jest na 18mc) ...
Jak uslyszałem o tych super warunkach i pensji jaką proponują to wyśmiałem
ich i wyszedłem ...
>kredytu mial czekac 10 lat zeby na nie nazbierac - zostalbym z reka w
>nocniku bo wiekszosc dzialek w okolicy bedzie juz wyprzedane, a te co
>zostana beda 10 x drozsze (ja kupowalem dzialke za 12 pln / m2 a mam
>52ar ;D
Gdyby aby ...
Gdybym wiedział że ceny działek tak wzrosną to 17lat temu bym kupił ziemię
za grosze a zamiast mieszkania kupiłbym ziemię , a teraz mieszkał w super
domu w super dzielnicy ...
Takie gdybanie jest bez sensu ...
Bo gdybym znał liczby w dużego lotka ...
>To przeanalizuj teraz co byloby gdybys kariere zawodowa zaczal w 2003
Nie wiem , nie chce gdybać ...
Zapewne skończyło by się inaczej i musiałbym posiłkować się kredytem , bo
niestety przy cenach obecnych na mieszkanie by mnie nie było stać ...
Jednakże każdy ma inną sytuację i każdy moze podejśc do tego indywidualnie
...
Co nie zmienia mojego podejścia że szanuję ludzi którzy zbierają pieniądze
na swoje wymarzone mieszkanie/dom i nie chcą kredytu , a to co w tym czasie
mieszkają z rodzicami/teściami czy wynajmuja mieszkanie to już ich sprawa
...
> Ja sam zaraz po skonczeniu szkoły poszedłem do pracy. Pracowałem jak wół i
> wszelkie pieniadze jakie zarobiłem odkładałem i oszczędzałem.
> Zrezygnowałem z wielu przyjemności aby tylko jak najwięcej odlożyć kasy.
> Przez te lata mieszkałem z rodzicami i dzięki temu udało mi się dużo
> wiecej kasy odłozyć.
> Po chyba 10 latach oszczedzania udało mi się uzbierać niezła kwotę i
> dodatkowo dzięki pomocy rodziców udało mi się kupić własne pierwsze
> mieszkanie (w 2003 czy w 2004r).
> Nie wziąłem ani grosza z banku ...
Jestem pod wrażeniem... Jesteś pewien, że Ty kupiłeś to mieszkanie? Bo na
podstawie tej historii, to mam wrażenie, że mieszkanie kupili Ci rodzice, a
Ty się co najwyżej dołożyłeś. 10 lat Cię utrzymywali (przyznałeś się, że
praktycznie całą pensję odkładałeś) i potem jeszcze dołożyli się do
mieszkania.
Wychodzi na to, że dali ponad 50%. Dalej jesteś taki dumny?
Z litości tylko wspomnę, że w tamtym okresie mieszkania były dużo tańsze niż
dzisiaj.
Bardzo mnie bawią tego typu wypowiedzi. Dumni posiadacze mieszkań bez
kredytów mają za głupców wszystkich, którzy biorą kredyt na swoje
mieszkanie.
Nie dociera do nich, że nie każdy może liczyć na pomoc rodziców, nie każdy
rodzic ma jedno dziecko, które może sponsorować.
Nie każdy ma babcię, która po śmierci zostawi mieszkanie, które jest bazą do
dalszych decyzji co zrobić z własnym życiem.
Nie każdy ma cukierkowe życie, niektórzy już zaczynając dorosłe życie są
obarczeni pewnymi zobowiązaniami i nie mogą sobie pozwolić na odkładanie
pieniędzy na przyszłość.
Wszyscy "mądrusie" powinni się chwilę zastanowić jakby dzisiaj wyglądał ich
stan posiadania, gdyby w pewnym momencie życia odrobinę powinęła się im
noga, nie wstrzelili się w okazję lub po prostu nie mieli odrobiny
szczęścia.
Nie, nie mam kredytu. I z perspektywy czasu żałuję, że nie mogłem sobie na
niego pozwolić w dobrym okresie jak wielu moich znajomych, którzy pobrali
kredyty na śmieszne oprocentowanie i dziś płacą śmieszną ratę względem
swoich aktualnych zarobków lub zdążyli już zmienić mieszkanie na większe/w
lepszym miejscu.
Pozdrawiam
X
> dlatego też jeżeli ktoś ma dzisiaj 300kzł, ale zamiast wydawać na
> mieszkanie kasę wsadzi na lokatę (bezpieczne rozwiązanie, a przecież bez
> ryzyka można uzyskać sporo więcej) i pożyczy kasę od banku któremu odda
> za 30-40 lat nawet 600-700kzł to i tak dobrze na tym wyjdzie ;-)
>
> wartość pieniądza w czasie robi swoje...
Pożyczanie od banku na większy % i jednocześnie lokowanie na mniejszy
to dobry interes ? Ciekawym tego rozumowania.
A uwzględniłeś raty płacone bankowi, które można lokować na % [jeśli
się kredytu nie bierze] ?
P.S. I gdzież to bez ryzyka można uzyskać sporo więcej niż na lokacie ?
Na byle lokacie dostaniesz 4% rocznie, a bankowi oddajďż˝ 1%....prosta
matematyka
> A uwzgl�dni�e� raty p�acone bankowi, kt�re mo�na lokowa� na % [je�li
> siďż˝ kredytu nie bierze] ?
oczywi�cie, przyk�adowo mam 300kz�, zamiast kupowa� za got�wk� bior�
kredyt, w ka�dym miesi�cu np. 2kz� oddaj� raty, ale reszta dla mnie
pracuje i zarabia wi�cej ni� bierze bank ;-)
poza tym zawsze mam woln� got�wk� i jak potrzebuj� to nie musz� zaci�ga�
kredyt�w got�wkowych na kilkana�cie procent, jeszcze nic ta�szego ni�
kredyt hipo nie wymy�lono
>
> P.S. I gdzie� to bez ryzyka mo�na uzyska� sporo wi�cej ni� na lokacie ?
trzeba sobie samemu skonstruowaďż˝ coďż˝ co wielu nazywa strukturďż˝, ale
zrobiďż˝ to SAMEMU!
--
pozdrawiam
RobertS
> trzeba sobie samemu skonstruowa co co wielu nazywa struktur , ale
> zrobi to SAMEMU!
Nakupuję obligacji i opcji i powiadasz, że nie ma ryzyka ?
> Ja sam zaraz po skonczeniu szkoły poszedłem do pracy. Pracowałem jak wół i
> wszelkie pieniadze jakie zarobiłem odkładałem i oszczędzałem. Zrezygnowałem
> z wielu przyjemności aby tylko jak najwięcej odlożyć kasy.
> Przez te lata mieszkałem z rodzicami i dzięki temu udało mi się dużo wiecej
> kasy odłozyć.
> Po chyba 10 latach oszczedzania udało mi się uzbierać niezła kwotę i
> dodatkowo dzięki pomocy rodziców udało mi się kupić własne pierwsze
> mieszkanie (w 2003 czy w 2004r).
> Nie wziąłem ani grosza z banku ...
Branie forsy od rodziców [w postaci utrzymania i współfinansowania
zakupu mieszkania] oraz krytykowanie ludzi biorących kredyty to żaden
powód do chwały. Więcej: to wstyd.
no to baran jesteś, niektóre koncerny mają taką politykę, że nie
zatrudniają własnych pracowników tylko poprzez pośredników, taki
pracownik nie jest wcale gorszy i gorzej nie zarabia; premie, bonusy,
podwyżki dostaje wtedy kiedy koncern pośrednikowi więcej zapłaci...
w wawie funkcjonuje firma o nazwie Microsoft, w budynku pracuje kilkaset
osób, wszyscy jako Microsoft, ale etatowymi pracownikami jest tylko
ścisłe kierownictwo (2-3 osoby), reszta zatrudnieni przez zewn. firmę i
jakoś nie widziałem narzekających, taka polityka firmy i należy się z
tym liczyć
--
pozdrawiam
RobertS
> Przeciez tak jest na calym swiecie. Druga sprawa, ze gdyby nie kredyty
> cala gospodarka szla by o wiele wolniej, sluchacie jakiegos debila,
> ktory we wszystkim widzi zlodziejstwo i "nie da nikomu zarobic". Kolo
> jest z tych co gwozdzie nawet sami sobie produkuja. Idiota nie odroznia,
> ze jakosc zycia jest wlasnie podstawowym celem dla wiekszosci i nie
> kazdy zywa kase najwyzej ceni. Pieniadze sa dla ludzi, nie ludzie dla
> pieniedzy.
I jeszcze jedno...
Są tzw dobre kredyty i złe kredyty. To też ostatnio przerabiała światowa
gospodarka :-).
Bez kredytu niejednokrotnie nie dałoby się po prostu odbić...
Kwestia tylko, by ten kredyt - jeśli już jest - był po pierwsze wzięty
na jakichś sensownych zasadach - gruubo poniżej zdolności kredytowej,
nie w walucie, która za chwilę skoczy i kredyt w ciągu tygodnia wzrośnie
o 50 czy więcej procent, i... wydany na INWESTYCJĘ, a nie na konsumpcję :-).
Owszem..., kredyt to jest pewnego rodzaju zło, ale... mniejsze o ile
jest to 'dobry kredyt'
pozdr.
robercik-us
Szczęście i okazje można mieć w polsce. Mój znajomy parę lat temu kupił kawałek
ziemi z knajpą, żeby było się gdzie z kumplami napić (żona goniła ich z domu).
Teren zupełnie nieatrakcyjny, wszędzie błoto, obok jakiś budowlany park
maszynowy. Działka była duża, ale cena śmiesznie niska, jakieś 10-15zł/m2.
Miasto chętnie się tego pozbyło. Parę lat później (może z 6-8) zapukał do niego
deweloper, który wymyślił że zbuduje tam osiedle. Znajomy ziemi nie sprzedał,
wymienił na klatkę, czyli 10 mieszkań.
Ja miałem szczęście i wykorzystałem okazję kupując w 99r. działkę za jakieś
12zł/m2. W 2007 roku warta była 10 razy tyle, a ja żałowałem, że nie kupiłem
tych działek 10 (w przetargu nikt nie podbijał oferty, działek było 10x więcej
niż chętnych).
--
Bartek
A potem idziesz do przedszkola i nie wiesz czy połowa dzieci odprowadzana jest
przez dziadków i babcie czy rodzice po prostu chcieli najpierw się dorobić.
Szanuję ludzi, którzy ciężko pracują, bo sam pracowałem od 19 roku życia, a
dorywczo nawet od 12, ale to co wówczas zarabiałem po prostu "przejadałem".
Podobnie na studiach: pracując w 2-3 firmach i dostając stypendium naukowe,
mialem miesięcznie znacznie więcej kasy niż w pierwszej i drugiej pracy z
normalną umową. Stać mnie było na ubranie się, kupienie fajnego sprzętu hifi i
fotograficznego, rowerów i tym podobnych rzeczy. Młody byłem, miałem konkretne
potrzeby, a rodzice przez 12 lat budowali dom bez kredytu i każda złotówka szła
właśnie tam, a my mieszkaliśmy w 48 metrach. Niestety, w nowym domu nie zdążyłem
już zamieszkać, choć się przy nim sporo narobiłem (nawet kumple pomagali mi
rozładowywać cegły, żeby szybciej można było na balety pójść). To mnie nauczyło,
że nie warto tak żyć. Są ludzie, którzy potrafią żyć oszczędnie i są
przeszczęśliwi, są tacy, którzy mimo że zarabiają krocie, trwonią pieniądze i
choć mają wszystko, wciąż narzekają. Jednych i drugich mam w rodzinie.
Mój pomysł na życie jest taki, żeby z niczym nie czekać, pracować ile się da,
nie bać się kredytów, raty traktować jako koszty stałe, a wolny czas poświęcić
na przyjemności i dla rodziny.
--
Bartek
> Nie wiem , nie chce gdybać ...
A ja widzę Kaszpir, że Ty masz mentalność człowieka, który pracuje na
pieniądze... pieniądze są wynikiem Twojej pracy, oszczędzania,
wyrzeczeń..., pieniądze pieniądze i pieniądze... Jesteś niewolnikiem
PIENIĘDZY !!! i o tym nie wiesz :-)
Stąd to Twoje myślenie i skupianie się jedynie na pieniądzach i strach
przed kredytem i przed... budową :-))
Zmień mentalność !!!
To pieniądze są po to, by pracowały dla nas, a nie my, byśmy pracowali
dla pieniędzy.
Jak to zrozumiesz, to nagle olśni Cię wiadomość, że stać Cię na o wiele
więcej, a pieniądze nie są celem tylko środkiem/sposobem do osiągania
celów - czy to w postaci np. nowego domu, czy to w postaci zarobienia
następnych pieniędzy, czy w postaci czegokolwiek innego, o czym teraz
myślisz, że Cię na to nie stać :-)))
pozdr
robercik-us
Mozesz spierdalac.
>
To nie przypadkiem ty jesteś debilem który na banzaju kiedyś poszukiwał pewnych
filmów?
Data: Czerwiec 17 2009 09:26:09
Autor: Ghost gh...@everywhere.pl
Filmy o pierdnieciach
Poszokoje fimuf z aktorami bonki puszczajomcymi.
Zatem im ludzie bardziej biedni, tym powinni brac wiecej kredytów? Polak nie
ma na dom, to powinien wziac kredyt. Somalijczyk nie ma na dom, na lekarza
ani na jedzenie, to powinien wziac trzy kredyty?
Moim zdaniem odwrotnie. Im biedniejsi, tym mniej powinni pozyczac.
> zamieszkane przez rodzicow (czasami takze przez dziadkow). Ludzie chca
> sie wyrwac na swoje, zalozyc rodzine, miec dzieci - musza wiec albo
> drogo wynajac, albo drogo kupic (bo nie ulega watpliwosci, ze
> mieszkania w Polsce sa drogie zwlaszcza w porownaniu do zarobkow).
Przy ujemnym wzroscie demograficznym za kilkadziesiat lat bedzie za duzo
mieszkan.
Chec wyrwania sie na swoje nie uzasadnia przeplacania za zaplesniala klitke
na zabloconym warszawskim blokowcu dwa razy drozej niz mieszkanie z tarasem
lub willa na hiszpanskim wybrzezu.
To absurd!
> Mamy wiec kolejny genialny temat, ktory jest pitoleniem o niczym.
> Autor ma dziwna maniere zakladania takich tematow (obok tematow typu
> "kup tanio za gotowke, zamiast drogo na kredyt" jeszcze czasami lubi
> zalozyc temat "zamiast budowac legalnie dom postaw go nielegalnie, na
> cudzej ziemi, bedzie taniej!"), ktore nic nie wnosza do problemu.
Nie zrozumiales.
Przyklad nielegalnej budowy na dzialce pokazuje ze mozna. I jak sie okazuje
to dziala.
> Rownie dobrze moge i ja udzielic rady: mieszkajcie w noclegowniach dla
> bezdomnych, wyjdzie najtaniej!
Taka rada ma sens dla biednych. Powinni skorzystac z noclegowni, a nie brac
kredyty.
> Ludzie, zwlaszcza majacy rodziny, potrzebuja rozwiazan mieszkaniowych
> tanich, legalnych i stabilnych. Mieszkanie na dworcu, budowanie na
> dziko w parku miejskim czy informowanie, ze jakis wafel w Niemczech
> kupil dom za 1/3 wartosci rynkowej nic nie zmienia, nie wnosi itp.
> itd. Zwykle trollowanie i juz.
Potrzeby nie definiuja mozliwosci.
> Przydatna moze byc rada typu:
> - jak legalnie pobudowac sie tanio i dobrze
Pisalem kilka razy.
> - jak zainwestowac/planowac finanse zeby w 3-4 lata dorobic sie domku
Jestes naiwny az wstyd.
> - jak madrze brac kredyt hipoteczny
Tez pisalem kilka razy.
--
Jan Werbinski O0oo....._[:]) bul, bul, bul
Prywatna http://www.janwer.com/
Nasza siec http://www.fredry.net/
Potrzeby nie definiują możliwości, tylko zarobki.
> Po co przeznaczać kasę na ratę skoro można zapłacić za wynajem? Jaka
> "radość" co jakiś czas można się gdzieś przenieść jak właściciel wypowie
> umowę ;-/
Tak myśleli ludzie w USA przed bańką spekulacyjną nieruchomości. Dokładnie
tak samo.
> Na zachodzie, w USA mieszkania za 1/4 ceny? A co mnie to obchodzi, pracuję
> i mieszkam tutaj i nie mam zamiaru tego zmieniać więc kilkadziesiąt tys.
> euro za dom w Niemczech mnie nie rusza...W MOzambiku, Somalii jest jeszcze
> taniej więc dlaczego nie tam?
Dlatego że jest rynek globalny.
--
Jan Werbiński O0oo....._[:]) bul, bul, bul
Są już tacy, co im rata poszła 2x w górę rujnując budżet domowy. Cały plan
na życie się zawalił. 30 lat niewolnictwa pozostało.
1000 zł miesięcznie przy realnej stopie zwrotu 5% daje 150 000 zł.
Za te pieniądze w normalnym rynku można kupić mieszkanie lub rozpocząć
budowę.
800 zł trzeba odkładać co miesiąc na ZUS, z którego nic nie ma.
Bez problemu możesz zachować kapitał przez 40 lat i jeszcze go pomnażać
powyżej inflacji. Tzn ja umiem i to łatwe. Trochę myślenia trzeba, ale to
powinien każdy umieć.
A 2,5 miliarda ludzi rozmnaża się zanim się dorobią i wkrótce te kraje będą
największymi światowymi potęgami ekonomicznymi.
Jak starzy wykorkują, to dom zabiorą do grobu, czy dostaniesz w spadku? No
jak myślisz?
Gdybać każdy może. Zawsze są okazje, tylko że widać je po fakcie.
===========
Błędnie zakładasz że oszczędzanie polega na dokładaniu gotówki do skarpety.
Otóż od lat na rynku są lokaty oferujące zysk wyższy od inflacji. Z odrobiną
pomyślunku można je wspomóc funduszami, akcjami obligacjami i zamiast mieć
1% zysku REALNEGO zarabiać 5 lub 10%. Twoje wyliczenie jest absolutnie
błędne.
Obecnie dla osób lubiących zerowe* ryzyko są bezbelkowe lokaty bankowe
oferujące 5,3-5,6%, czyli więcej niż inflacja. Moim zdaniem mamy teraz
chwilową inflację znacznie większą, ale to anomalia i w dłuższym okresie się
to unormuje. Zatem można bez ryzyka przechować wartość kapitału. Dla osób
rozumiejących pieniądz lepiej są możliwości zyskania 5-10% przy bardzo
niskim ryzyku np przez przechowanie części kapitału w akcjach lub
funduszach.
* Zaraz jakiś idiota będzie udowadniał oczywistą oczywistość, że nie ma
zerowego ryzyka, że nawet państwo może zbankrutować itp, a ja mu odpowiem że
piszę w kontekście tematu i dla jego zrozumienia nie muszę wymieniać
wszystkich ewentualności.
Kreatywna księgowość Tuska. Usilne szukanie sposobu na nieliczenie składek
emerytalnych do długu potwierdza tylko duże ryzyko załamania naszego
systemu.
> dlatego też jeżeli ktoś ma dzisiaj 300kzł, ale zamiast wydawać na
> mieszkanie kasę wsadzi na lokatę (bezpieczne rozwiązanie, a przecież bez
> ryzyka można uzyskać sporo więcej) i pożyczy kasę od banku któremu odda
> za 30-40 lat nawet 600-700kzł to i tak dobrze na tym wyjdzie ;-)
>
> wartość pieniądza w czasie robi swoje...
Pożyczanie od banku na większy % i jednocześnie lokowanie na mniejszy
to dobry interes ? Ciekawym tego rozumowania.
---------------
Ja robię odwrotnie.
Pożyczam tanio (1,2%) i lokuję drożej.
:)
P.S. I gdzież to bez ryzyka można uzyskać sporo więcej niż na lokacie ?
--------------------
Nigdzie. Większy zysk, to zwykle większe ryzyko.
Chyba że brak pieniędzy, bo rata kredytu wzrosła a Ty przypadkiem straciłeś
pracę.
Brak pieniędzy rozwala małżeństwa częściej, niż pyskata teściowa.
> - albo mieszkałbym w wynajętym mieszkaniu, przez co mógłbym znacznie
> mniej odkładać, przez co miałbym max 30% wartości mieszkania
Te 30% odrobiłbyś przez zakup nieruchomości w dołku lub czekanie na okazję.
-------------------------
Bzdury prawisz. Starzy pomagają, ale za to i Ty im pomagasz. Największe
firmy rodzinne też tak działają. W Chinach tak jest i dlatego to oni będą
rządzić światem.
ZUS i państwowe emerytury wypaczyły to myślenie.
Gdy coś pójdzie nie tak, a będą mieli kredyt, to ich sytuacja jest lepsza?
Po 10 latach!.
Jakbym miał czekać 10 lat na to aż się z domu wyprowadzę, to wolałbym od
razu się powiesić, oszczędziłbym kłopotu psychiatrom.
Poza tym, 30 letni byk który mieszka z rodzicami i nadal ciuła na
mieszkanie, nie kojarzy mi się z zapobiegliwością, tylko z
nieudacznictwem i starokawalerstwem.
p. m.
Moje małżeństwo przeżyło brak pieniędzy. Nie przeżyłoby ani jednej ani
drugiej teściowej pod jednym dachem.
>
>> - albo mieszkałbym w wynajętym mieszkaniu, przez co mógłbym znacznie
>> mniej odkładać, przez co miałbym max 30% wartości mieszkania
>
> Te 30% odrobiłbyś przez zakup nieruchomości w dołku lub czekanie na okazję.
Gdybym miał w 2006/2007 roku czekać na dołek, musiałbym czekać powiedzmy
4 lata. Czyli razem mamy już 14 lat. Po czym, za tą skromną sumę
kupiłbym co najwyżej kawalerkę. Czyli reasumując - mam 34 lata, żonę,
dziecko i właśnie kupiłem sobie wspaniałe 30metrowe mieszkanie.
Wstydziłbym się sobie spojrzeć w twarz.
p. m.
Nikt Ci nie zabrania mieć wszystko natychmiast i potem być niewolnikiem
przez długie lata. To Twoja decyzja. Ja się z takiej postawy śmieję.
> Poza tym, 30 letni byk który mieszka z rodzicami i nadal ciuła na
> mieszkanie, nie kojarzy mi się z zapobiegliwością, tylko z
> nieudacznictwem i starokawalerstwem.
Mi 30 latek zadłużony po uszy na kilkadziesiąt lat kojarzy się z głupcem.
Statystycznie jednak to brak kasy jest głównym powodem rozwodów.
>>> - albo mieszkałbym w wynajętym mieszkaniu, przez co mógłbym znacznie
>>> mniej odkładać, przez co miałbym max 30% wartości mieszkania
>>
>> Te 30% odrobiłbyś przez zakup nieruchomości w dołku lub czekanie na
>> okazję.
>
> Gdybym miał w 2006/2007 roku czekać na dołek, musiałbym czekać powiedzmy
> 4 lata. Czyli razem mamy już 14 lat. Po czym, za tą skromną sumę
> kupiłbym co najwyżej kawalerkę. Czyli reasumując - mam 34 lata, żonę,
> dziecko i właśnie kupiłem sobie wspaniałe 30metrowe mieszkanie.
>
> Wstydziłbym się sobie spojrzeć w twarz.
Wszystko fajnie dopóki noga się nie powinęła i masz kredyt dużo poniżej
zdolności kredytowej. Byli tacy, co nie mogą spojrzeć sobie w twarz, bo po
dwukrotnym wzroście raty kredytu brakuje im na jedzenie i opłaty.
> Mi 30 latek zadłużony po uszy na kilkadziesiąt lat kojarzy się z głupcem.
>
Ty na prawdę dziwny jesteś Werbiński...
Nie mogę zrozumieć Ciebie i tych Twoich wystąpień.
Lepiej nie mieć kredytu niż go mieć, to oczywista oczywistość, ale w
sytuacji, kiedy nie masz wyjścia, wybierasz po prostu mniejsze zło - dla
mnie to jasne.
Tu się zgadzam z przedmówcami - siedzenie na garnuszku rodziców do
momentu, kiedy uzbierasz wreszcie na to mieszkanie, czyli do... gruuubo
powyżej trzydziestki, czekanie z założeniem rodziny i robienie
wszystkiego, żeby nie brać kredytu... To paranoja jakaś :-)
Byłeś już na jakichś badaniach...? :-DDD
Jak tak będziesz czekał i czekał z tym ożenkiem, to... potem już nie
będzie Ci się chciało 'tego i owego' z żoną, a co za tym idzie i
potomstwa się nie doczekasz... Komu wtedy zostawisz ten swój
'niezadłużony dom' ???
Z innych Twoich wypowiedzi wynika, że jednak kredyty bierzesz... i to
hipoteczne na 1 proc... to znaczy, że jakieś tam nieruchomości
zadłużasz... To o co Tobie chodzi...?
Jak dla mnie jesteś niekonsekwentny.
Podkreślam raz jeszcze - nie jestem entuzjastą kredytów i uważam je za
tzw 'mniejsze zło', ale Twoja postawa trąci chorobą jakąś... :-).
Mądrze wzięty i zainwestowany kredyt, to dobry kredyt. Pamiętaj o tym !!!
pozdr
robercik-us
> Wszystko fajnie dopóki noga się nie powinęła i masz kredyt dużo poniżej
> zdolności kredytowej. Byli tacy, co nie mogą spojrzeć sobie w twarz, bo
> po dwukrotnym wzroście raty kredytu brakuje im na jedzenie i opłaty.
>
Nooo właśnie...
Nie pisz zatem, że wszystkie kredyty są 'Bee!'...
Można wziąć kredyt mądrze i mądrze go spożytkować nie zarzynając się
finansowo...
Masz koszty stałe - jakieś lokum, bo gdzieś musisz mieszkać, media,
jakiś pojazd... Musisz za to wszystko płacić chcąc z tego korzystać.
Bierzesz kredyt - najkorzystniejszy jaki się da - masz trochę wkładu
własnego... i budujesz dom.
Raty kredytu są mniej więcej na poziomie Twoich wcześniejszych kosztów
stałych związanych z utrzymaniem lokalu, który zajmowałeś dotychczas...
Sytuacja się praktycznie nie zmienia - masz dalej koszty stałe na
podobnym poziomie, a masz gdzie mieszkać i możesz dalej realizować swoje
cele i dążenia życiowe...
Te koszty Cię nie zarzynają, bo stanowią nie więcej jak 25 - 30 procent
Twojego miesięcznego budżetu...
Dalej uważasz, że ktoś taki to niewolnik.... ???
Takim samym niewolnikiem był przecież przed wzięciem kredytu... miał
nawet gorzej, bo nie miał gdzie mieszkać.
pozdr
robercik-us
> Bzdury prawisz. Starzy pomagają, ale za to i Ty im pomagasz. Największe
> firmy rodzinne też tak działają. W Chinach tak jest i dlatego to oni będą
> rządzić światem.
Jak się ma forsiastych rodziców to można takie brednie prawić.
Poza tym czytaj co komentujesz - tam był spójnik 'oraz'.
Kredyt konsumpcyjny jest dobry, jeżeli jest krótki i tani, i jak się ma
dobre dochody. Ja krytykuję branie kredytu na długi okres w celu kupienia
nieruchomości na szczycie bańki spekulacyjnej, przez osoby które za mało
zarabiają.
> Z innych Twoich wypowiedzi wynika, że jednak kredyty bierzesz... i to
> hipoteczne na 1 proc... to znaczy, że jakieś tam nieruchomości
> zadłużasz... To o co Tobie chodzi...?
Pomieszałeś cytaty. Sprawdź od nowa.
Gdzie ja to napisałem?
Pokaż palcem gdzie?
> Bierzesz kredyt - najkorzystniejszy jaki się da - masz trochę wkładu
> własnego... i budujesz dom.
>
> Raty kredytu są mniej więcej na poziomie Twoich wcześniejszych kosztów
> stałych związanych z utrzymaniem lokalu, który zajmowałeś dotychczas...
> Sytuacja się praktycznie nie zmienia - masz dalej koszty stałe na podobnym
> poziomie, a masz gdzie mieszkać i możesz dalej realizować swoje cele i
> dążenia życiowe...
Nie zawsze.
Gdyby wziąć kredyt na 5 lat, to rata byłaby zabójcza. Więc biorą kredyty na
30 lat. Tylko że wtedy zamieniają wysoką ratę na WYSOKIE RYZYKO. Nikt nie
wie czy będzie zdrowy przez 30 lat i co się wydarzy. To złudzenie.
> Te koszty Cię nie zarzynają, bo stanowią nie więcej jak 25 - 30 procent
> Twojego miesięcznego budżetu...
Teraz, a za 20 lat?
> Dalej uważasz, że ktoś taki to niewolnik.... ???
> Takim samym niewolnikiem był przecież przed wzięciem kredytu... miał nawet
> gorzej, bo nie miał gdzie mieszkać.
Kto nie miał gdzie mieszkać? Pokaż mi ludzi, którzy żyli na ulicy albo w
namiocie i wzięli kredyt bo nie mieli gdzie mieszkać. Daj konkretne
przykłady. Ja nie spotkałem ani jednej takiej osoby. Wszyscy kredytobiorcy,
których znam mieli gdzie mieszkać przed wzięciem kredytu.
Ale cena mieszkania w ciagu 10 lat wzrosla o 100%. Inflacja tyle nie
wyniosla. Mimo ze zarabiasz na tych oszczednosciach powyzej inflacji i
tak nie bedzie Cie stac na to mieszkanie po 10-ciu latach. Poprostu
cena "uciekla" w kosmos :)
pozdr.
--
Adam Sz.