To nie są żadne herezje. Rozrysuj to sobie, to może zrozumiesz. Jeżeli upali
się zero, to prąd z jednej fazy szuka ujścia przez inną fazę. Dużo zależy od
tego, jakie odbiorniki akurat pracują na poszczególnych fazach (czyli jaka
jest wypadkowa impedancja odbiorników na poszczególnych fazach). Na jednej
może się wtedy wydzielić np. 100V, na innej (tej o wyższej impedancji) np.
ponad 300V.
Ja sam też miałem taką sytuację w budynku wielorodzinnym. Na szczęście
"poszło" tylko radio i kilka żarówek (przez chwilę świeciły jak małe
słoneczka). Miernik pokazywał w gniazdku grubo ponad 300V. Spółdzielnia
zwracała później koszty naprawy, ponieważ awaria wystąpiła po "ich stronie".
Pozdrawiam
Marcin
faza dostawala sie do przewodu N przez zarowki i inne odbiorniki wlaczone
akurat do
pradu. Wszystko zalezalo od tego co bylo wlaczone i wlaczane.
To co sie uchowalo (lodowka, automatyka w piecu, wieza, pralka) to tylko
dlatego ze ta sama faza byla w gn220V i w przewodzie N.
Roznicowka w tym momencie nie wylaczy, bo PE ma ten sam potenjal do N.
Myslalem nad tym jak zabezpieczyc sie przed takimi wypadkami, moze
pomoglo by wstawienie przekaznikow nadnapieciowych ( 245V) miedzy
faze i N. Potrzebne takie by byly dwa i powinno pomoc.
Trzeba by bylo sprawdzic ten uklad funkcjonalnie.
> Owszem, może się tak zdarzyć ale gdy ktoś pomyli zero z fazą, wówczas
> faktycznie na wszystkich urządzeniach wydziela się 3x moc więc muszą się
> spalić.
napewno nie 3x
Pozdra
Marek
Właśnie, kolega słusznie zauważył, że poniesiemy straty jak mamy wydzielone
obwody do odbiorników jednofazowych zasilane z różnych faz. Koncepcja
skądinąd słuszna, ale tu okazuje się wadą. Problemem mogą też być odbiorniki
trójfazowe korzystające z zera. Faktycznie, trzeba by pomyśleć jak się przed
tym zabezpieczyć.
przed licznikiem sa bezpieczniki, obok nich jest zacisk.
Z jeden strony na zacisk przychodzi N ze slupa, z drugiej odchodzi do
licznika. To wlasnie odejscie do licznika sie upalilo.
Marek