JaTy.CKmK napisali:
>>>> Przecież spraw oddawania gminie nie roztrzyga się w terenie z geodetą
>>>> i z sąsiadami, tylko właśnie na podstawie map.
> A najlepiej się załatwia na błędnych mapach czyli nie aktualnych.
> Jeszcze raz powtarzam mapa ewidencji gruntów (katastralna) nie jest
> dokumentem prawnym na podstawie którego można ustalać zasięg własności.
> Nie wszystkie granice ewidencyjne są granicami prawnymi (określającymi
> zasięg własności)
Jeśli jednak "duże, 3 hektarowe pole zostało podzielone na 22 działki
budowlane", a wkrótce po tym ktoś kupuje jedną z tych działek, to nic
innego jak mapa, na której jeszcze tusz nie wysechł, może posłużyć do
ustalenia zasięgu własności.
>> Jednego można byc pewnym -- w razie późniejszych sporów żadne
>> patyczki powtykane w ziemię nie będą brane pod uwagę. Ani to,
>> co kto opowiadał na temat przebiegu granic.
>
> Mapa ta to tylko wizualizacja bazy danych - a wszystko "rozbija się"
> o te dane (tutaj proszę zapoznać się z prawem geodezyjnym i
> kartograficznym) i jeśli dane opisujące przebieg granic nieruchomości
> powstały na podstawie odpowiednich działań prawnych (np. rozgraniczenie)
> to jak najbardziej na ich podstawie można przebieg granicy wznowić pod
> warunkiem, że dane te powstały w wyniku ich ustalenia i oznaczenia
> punktów granicznych - muszą być sporządzone odpowiednie protokoły
> graniczne i jak najbardziej odbywa się to w obecności sąsiadów i
> geodety. A tak na marginesie: wznawiać można tylko punkty graniczne
> wcześniej prawnie ustalone i geodezyjnie opisane z odpowiednią
> dokładnością - i dlatego wznowienie punktów granicznych jest czynnością
> techniczną a nie prawną.
To mogę zrobić ja z sąsiadami, oraz wszyscy inni w podobnej do mojej
sytuacji. Jeśli w wyniku Działań Historii rzeczywistae granice przestały
zgadzać się z tym co na papierze, to zapisy trzeba skorygować. Może to
być miedza, która skutkiem specyfiki działań rolniczych z roku na rok
przesuwała sie o pięć milimetrów, aż nazbierał się cały metr. Może to
być płot czy mur graniczny, który ktoś kiedyś postawił nie patrząc zbyt
dokładnie w mapy. Ale nie kołki doiero co wbite przy podziale działki
rolnej i zamianie na budowlane.
Jarek
PS
Znajomy (geolog tektonik zresztą) pokazywał mi kiedyś zdjęcie, jakie
zrobił w Kalifornii. Płot, taki zwykły drewniany, niezbyt dawno stawiany,
sądząc po stanie sztachet. Zamiast stać równo jak przy sznurku, w pewnym
miejscu wygina się, a dalej znowu biegnie prosto, ale już wzdłuż linii
równoległej oddalonej o jakis metr. To uskok San Andreas przesunął
granicę działek. Tam to dopiero mają problemy.
--
On rozkazał! On się waży!...
Mur graniczny!... Trzech na murze!
Trzech wybiję, a mur zburzę,
Zburzę, zniszczę aż do ziemi!