Lisciasty pisze:
>> Mnie się kiedyś udało tak nagwintować rurę cal-i-ćwierć pokręcając ręką
>> samą głowicę, bez żadnych dźwigni. Długo to trwało, ale się udało.
>
> A ze mnie się śmiali, jak wierciłem w ścianie dziury pod kołki
> śrubokrętem krzyżakowym, bo nie było wierteł a było pilne.
> Dało się, ale łapsko mnie bolało z tydzień ;)
Bo to źli ludzie byli. I zawistni -- że sami tak nie potrafią. Mnie
się często zdarza używać narzędzi zastępczych. Na przykład dziury w
materiałach różnych dobrze się powiększa nożyczkami. Albo nożyczkiem,
jednym. Da się *precyzyjnie* osiągnąć potrzebną średnicę, co bywa
trudne przy stosowaniu innych technologii wiertniczych.
Natomiast wieloprzebiegowe gwintowanie rur hydraulicznych jest jak
najbardziej klasyczną i zalecaną techniką. Ja tylko zoptymalizowałem
liczbe przebiegów do zastanych warunków (to była rura od studni
wierconej wystająca z dna studni kopanej).
Jarek
--
Trzeba sobie jakoś radzić, powiedział baca zawiązując but dżdżownicą.