Temat na czasie, bo ostatnio ostro napierdziela deszczem.
Od razu napiszę, że sytuacja nie jest abstrakcyjna, bo dotyczy dwóch domów
moich znajomych.
Wyobraźmy sobie wieś, na tej wsi stok o nachyleniu 12%, a na stoku 2
działki jedna pod drugą.
Na obu działkach stoją domy. Grunt jest gliniasty, trudnoprzepuszczalny,
kanalizacji deszczowej brak, jest tylko sanitarna.
Działki są przedzielone ogrodzeniem w granicy, w poprzek stoku - nie ma
lanej podmurówki, tylko z prefabrykowanych płyt na pióro i wpust.
Właściciel działki dolnej ma pretensje do właściciela działki górnej, że
podczas ulewnego deszczu woda z jego ogrodu spływa mu na posesję. Twierdzi,
że właściciel działki górnej *ma obowiązek* zablokować naturalny spływ wody
(czyli w dół :)).
Uwaga, nie chodzi o wodę z dachu (idzie w całości do zbiorników) ani z
podjazdu (idzie do studni chłonnej). Chodzi o wodę spływającą z trawnika i
ogrodu.
Czy faktycznie właściciel działki górnej *ma obowiązek* przekierować jakoś
spływ, który wynika z naturalnego ukształtowania terenu?
Przejrzałem prawo wodne, budowlane i rozporządzenie o warunkach
technicznych budynków, ale nie widzę tam nic podobnego.
--
//\/\aciek
docktor(a)
poczta.onet.pl