Może to być gaz drzewny a może po prostu czad. W zasadzie stawiałbym na to
drugie, bo zgadzałby się mechanizm: czad jest cięzki i zbiera się w
popielniku. Jak już się nazbiera go tyle, że jego poziom sięga ognia -
następuje "pierdut".
Sprawa w zasadzie jest mało śmieszna i raczej powazna, bo jeśli czad zacznie
się wydobywac z popielnika na pokój - możesz sobie niewiedziec kiedy zasnąć
i więcej się nie obudzić.
Gaz drzewny jest zdaje się (nie jestem pewien) lotny i w kozie nie miałby
się za bardzo gdzie zbierać, żeby dac taki efekt.
Proponuję ci da własnego bezpieczeństwa i zdrowia nie redukować tak bardzo
dostępu powietrza a niezaleznie od tego poeksperymentować ze zmianą paliwa
(czym palisz?). Warto byłoby tez sprawdzić ciąg w kominie.
J.
Czesc
Ja bym raczej stawial na "holzgas". Nawet jesli koza Krzycha ma popielnik,
to przy spalaniu drewna czad nie powstaje, tylko w wypadku palenia weglem.
Poza tym popielnik nie jest na tyle duzy, by zgromadzic duza ilosc tlenku
wegla. Doplyw powietrza do minimum powinien byc zakrecany wtedy, gdy cale
drewno "przeksztalci" sie w wegiel drzewny, który nie wydala juz "holzgasu".
pozdro
Adam M. (po rocznych doswiadczeniach w paleniu w kozie /bez popielnika/)
Ciag jest jak z F 16 tak ze popiol idzie w komin, a pale bukiem i debem
dobrze wysuszonym.
popielnik jesty bardzo maly
zaplon nastepuje w przestrzeni nad drewnem
i chyba faktycznie wtedy gdy jeszcze nie rozzarzyly sie wszystkie drewienka
krzychut
Zastanów się co piszesz lub skąd masz takie informacje.
CZAD (tlenek węgla, CO) powstajeZAWSZE przy spalaniu gdy ilość tlenu jest
zbyt mała dla spalenia zupełnego.
Chemicznie:
1. C + O2 -> CO + O (gdy jest zbyt mało tlenu do spalania)
2. CO + O -> CO2 (dopalenie CO do CO2)
--
Arek (ASTM)
GG# 1735365
> Tylko pytanie czy jest na tyle palny by wybuchal ?
jest palny jak jasna cholera i wybucha jak... nie napisze jak co, ale
wybucha. Dokładnie taką sytuację jak opisana wyżej (strzały gazu zebranego w
popielniku) przerabiałem w praktyce w piecu CO u moich dziadków. Wystrzały
były na tyle mocne, że potrafiły np. otworzyć (zaryglowane!) drzwiczki od
paleniska i wypluć z pieca żarzące się węgle.
J.
dokładnie holzgas, ja mam to samo w kominku kiedy palę brykietami. jak za
mocno przykręcę dopływ powietrza to gaśnie płomień, brykiet ledwo się żarzy
a potem następuje zapłon gazów nad brykietem i "pierdut" dym idzie
wszystkimi szczelinami nawet tam gdzie sie nie spodziewamy żadnych szczelin
:-))
Na pewno nie jest to czad bo przy zaplonie z kominka wydostaje się dym i
troszkę śmierdzi dymem a czad jak wiadomo nie ma zapachu.
Jedyna metoda na uniknięcie to wytrenowanie przymykania dopływu powietrza do
momentu kiedy pozostanie mały i stabilny płomień (czasami płomień buszuje
tylko pod samym wierzchem kominka nie mając żadnej stycznmości z drewnem czy
brykietem)
pozdrav
siepacz
Adam M.
laduj mniej drzewa, najwyrazniej koza sie zbyt mocno nagrzewa skoro pozniej
musisz redukowac tak ze spalanie jest dlawione calkowicie.
ja mam u siebie obserwowalne efektu spalania gazu drzewnego wlasnie kiedy
bardzo mocno nagrzeje kominek a pozniej domkne doplyw powietrza do minimum.
niebieskie plomienie pelzaja w gorze wysoko nad drewnem. ale efektu wybuchu
nie mialem.
wojtek