Tytułem wstępu
mam : domek jednorodzinny, podpiwniczony - wykonane już instalacje "po
pokojach" - ale jeszcze nie spięte w kotłowni. Domek z rekuperatorem,
planowany kocioł gazowy (zasilanie główne) plus kominek z płaszczem
wodnym (zasialanie okazjonalne). Około 30% powierzchni domu -
ogrzewanie podłogowe, reszta - grzejniki. Rury Pex-Al-Pex, skrzynki
rozdzielcze w liczbie sztuk 2 (grzejnikowe) plus 1 (do podłogówki).
Instalacje wykonane z miedzi (trzy piony - do rozdzielaczy
grzejnikowych, do kominka i do rozdzielacza podłogówki) zbiegają się w
miarę w jednym miejscu w kotłowni.
chciałbym mieć: zasobnik ciepłej wody z dwoma wężownicami (120L z
pieca gazowego + 180L z kominka).
Co do projektu - pozwolenie na budowę załatwiałem w pośpiechu (miałem
spore opóźnienia przy decyzji nr 1), więc architekta poprosiłem o
namalowanie wszystkich instalacji trochę na odwal, ze świadomością, że
każdą jedną będę "projektował" chwilę przed zrobieniem. Od razu nie
polecam takiego rozwiązania komuś, kto ma czas na spokojne
przemyślenie instalacji wcześniej.
Instalacje robiłem sam z "nadzorem" firmy instalacyjnej. Robiłem sam,
bo chciałem zaoszczędzić a akurat tej roboty się nie boję.
Teraz najważniejsze - mój "instalator" radzi mi zrobić sprzęgło
hydrauliczne i pogodówkę do kociołka. Rozwiązanie ma chyba same zalety
poza: 1. skomplikowalność (awaryjność) 2. koszty wykonania. Koszty
dosyć mocno podnosi jeszcze automatyka, która do sterowania trzech
pomp podobno kosztuje dwa tysiące - i jest wymagana przy tym
rozwiązaniu.
Pytanie do Was - czy można taki rodzaj instalacji zrobić bez sprzęgła
(nie chodzi tu o samą jego awaryjność i koszt, ale o to, że sprzęgło
pociąga za sobą większą ilość pomp i automatyki do nich). W jaki
sposób Wy polecalibyście spiąć kotłownię? Od razu mówię, że próbowałem
przeszukiwać i archiwum i www, ale jedyne rozsądne, co znalazłem to
słowa Jacka "Plumpiego", że instalacja tym lepsza, im mniej
skomplikowana. (Przepraszam Jacku, jeśli źle zacytowałem). Generalnie
to podejście do mnie też pasuje - ale z drugiej strony nie chciałbym
utrudnić sobie w przyszłości ewentualnego "mądrzejszego" sterowania
całością (docelowo - wysyłam sms'a do domu, żeby jutro o 18 było 21
stopni, bo wracamy z urlopu) - ale to za lat 10-20, jak już będę spał
na kasie.
Schemat tego, co mam do tej pory plus zdjęcie rozdzielacza podłogówki
(purmo, 6 pętli) załączyłem pod linkami.
schemat : http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3666e2952cd83ef2.html
rozdzielacz podłogówki : http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/92733cdb8b7511de.html
Acha, jeszcze jedno - wiem że zaraz niektórzy pojadą mnie za kominek -
więc kilka słów do nich: zrobiłem kominek świadomie i jest to mój
wybór. Nie będę ogrzewał domu kominkiem, tylko czasami go "dogrzewał".
Nie rozumiem, czemu podczas przyjemnościowego palenia w kominku nie
pożytkować trochę energii na ogrzewanie domu, czy ciepłej wody. I od
razu - tak wiem, przy okazjonalnym dopalaniu inwestycja być może mi
się nie zwróci. A być może tak.
Szczególnie o opinię proszę Jacka "Plumpiego", Leo i scream'a. Ale
oczywiście nie tylko.
pozdrawiam, Piotrek
--
Pozdr
JanuszK
Tytułem wstępu
mam : domek jednorodzinny, podpiwniczony - wykonane już instalacje "po
pokojach" - ale jeszcze nie spięte w kotłowni. Domek z rekuperatorem,
planowany kocioł gazowy (zasilanie główne) plus kominek z płaszczem
wodnym (zasialanie okazjonalne).
Pytanie do Was - czy można taki rodzaj instalacji zrobić bez sprzęgła
(nie chodzi tu o samą jego awaryjność i koszt, ale o to, że sprzęgło
pociąga za sobą większą ilość pomp i automatyki do nich). W jaki
sposób Wy polecalibyście spiąć kotłownię?
Przy takich założeniach koszty są nieuniknione.
Sam kominek z płaszczem wodnym to nieporozumienie
a co dopiero cały ten system.
ale jedyne rozsądne, co znalazłem to
słowa Jacka "Plumpiego", że instalacja tym lepsza, im mniej
skomplikowana.
To prawda do której doszli inwestorzy podczas budowy.
Ale gdy dorzucisz do tego jeszcze pompę ciepła
i układy rekuperacji to dom pewnie będzie maiał
status domu pasywnego.
Powodzenia!.
T.
Poszukałem, pozwiedzałem i widzę zasobniki dwupłaszczowe. Tańsze
faktycznie sporo, ale pojemności trochę małe (przynajmniej Biawara).
Musze jeszcze o nich pomyśleć.
> JA mam podobną instalację i robie to tak że piec CO przez zawór
> przełączający grzeje CO lub zasobnik CWU (płaszczowy). Do pieca CO
> równolegle przez zawór zwrotny podłączony jest wymiennik do kominka, a
> od strony kominka też pompa i naczynie wzbiorcze (instalacja otwarta).
> Do tego czujnik temp (termostat) zainstalowany na kominku że jak temp
> przekroczy powiedzmy 60st to włączają się obie pompy i kominek grzeje ci
> instalację, drugi termostat na zbiorniku ciepłej wody CWU który włącza
> zawór trójdrogowy i przez przekaźnik włącza piec CO, przekaźnik ma styki
> zrównoleglone z czujnikem temp w domu. Tak w skrócie.
Próbowałem sobie rozrysować Twoją instalację, żeby lepiej zrozumieć
http://picasaweb.google.com/szylkokwasy/Instalacja/photo#5226505037279923426
Popraw mnie proszę, gdzie zrobiłem błędy przy schemacie (pomijając
"chińskie" symbole zaworów i pomp).
Ale i tak mam parę pytań :)
Jeśli palisz w kominku, a zasobnik "zauważy" że ma za zimną wodę, to
przełączy zawór trójdrogowy (żeby się ogrzać), ale też włączy zawsze
kocioł? Czy wtedy wystarczy już kominek?
Czujnik w domu włącza piec, dokładnie tym samym przekaźnikiem co
zasobnik. Ale wtedy pompę przy kotle też włącza?
Interesuje mnie jeszcze umiejscowienie pompy kotła. Jesli jest to układ
zrównoleglony z wymiennikiem kominka, to czy w momencie palenia w
kominku i włączenia obu pomp, woda za wymiennikiem nie zamknie sobie
obiegu przez piec, zamiast popłynąć do kalafiorów?
Daj mi jeszcze znać, jakie błędy popełniłem malując Twoją instalację -
bo taki schemat mi naprawdę odpowiada. Jest prosty i mam nadzieję
skuteczny i niezawodny.
Acha - na fotosiku nie ma już moich zdjęć. Oto nowy link do nich:
http://picasaweb.google.com/szylkokwasy/Instalacja
Pozdrawiam i dzięki
Piotrek
hm, to właśnie do Ciebie skierowałem przedostatni akapit mojego
pierwszego posta :)
> To prawda do której doszli inwestorzy podczas budowy.
> Ale gdy dorzucisz do tego jeszcze pompę ciepła
> i układy rekuperacji to dom pewnie będzie maiał
> status domu pasywnego.
Jeśli to ironia, to nie zrozumiałem, sorki.
Ale rekuperator mam. Tzn. będę miał, narazie mam instalację wentylacji
mechanicznej.
pozdrawiam i życzę wysyłania więcej treściwych postów
Piotrek
>
>> JA mam podobną instalację i robie to tak że piec CO przez zawór
>> przełączający grzeje CO lub zasobnik CWU (płaszczowy). Do pieca CO
>> równolegle przez zawór zwrotny podłączony jest wymiennik do kominka, a
>> od strony kominka też pompa i naczynie wzbiorcze (instalacja otwarta).
>> Do tego czujnik temp (termostat) zainstalowany na kominku że jak temp
>> przekroczy powiedzmy 60st to włączają się obie pompy i kominek grzeje
>> ci instalację, drugi termostat na zbiorniku ciepłej wody CWU który
>> włącza zawór trójdrogowy i przez przekaźnik włącza piec CO, przekaźnik
>> ma styki zrównoleglone z czujnikem temp w domu. Tak w skrócie.
>
> Próbowałem sobie rozrysować Twoją instalację, żeby lepiej zrozumieć
> http://picasaweb.google.com/szylkokwasy/Instalacja/photo#5226505037279923426
>
> Popraw mnie proszę, gdzie zrobiłem błędy przy schemacie (pomijając
> "chińskie" symbole zaworów i pomp).
> Ale i tak mam parę pytań :)
Prawie dobrze :) ale pompa przy piecyku powinna być za piecem przy
wymienniku, piec ma swoją pompę i nie ma sensu łączyć dwóch szeregowo.
>
> Jeśli palisz w kominku, a zasobnik "zauważy" że ma za zimną wodę, to
> przełączy zawór trójdrogowy (żeby się ogrzać), ale też włączy zawsze
> kocioł? Czy wtedy wystarczy już kominek?
Sterowanie opisałem bardzo skrótowo, dla kominka trzeba termostat który
wysteruje przekażnik tak aby zablokować piec i włączyć obie pomy obiegu,
które będą grzać kaloryfery albo CWU w zależności od przełączenia
termostatu zasobnika.
>
> Czujnik w domu włącza piec, dokładnie tym samym przekaźnikiem co
> zasobnik. Ale wtedy pompę przy kotle też włącza?
>
> Interesuje mnie jeszcze umiejscowienie pompy kotła. Jesli jest to układ
> zrównoleglony z wymiennikiem kominka, to czy w momencie palenia w
> kominku i włączenia obu pomp, woda za wymiennikiem nie zamknie sobie
> obiegu przez piec, zamiast popłynąć do kalafiorów?
dlatego na obiegu pieca i wymiennika muszą być zawory zwrotne, one
odetną wtedy zrównoleglenie obiegów.
>
> Daj mi jeszcze znać, jakie błędy popełniłem malując Twoją instalację -
> bo taki schemat mi naprawdę odpowiada. Jest prosty i mam nadzieję
> skuteczny i niezawodny.
>
> Acha - na fotosiku nie ma już moich zdjęć. Oto nowy link do nich:
>
> http://picasaweb.google.com/szylkokwasy/Instalacja
>
>
> Pozdrawiam i dzięki
> Piotrek
--
Pozdr
JanuszK
Rozwiązań mniej czy bardziej skomplikowanych jest cały szereg, jednak
najprostszym jest wpiąć układ kominka w obieg kotła gazowego poprzez
wymiennik ciepła np. płytowy.
Pompa obiegowa w kotle gazowym wtedy musi być włączona na stałe, a
automatyka kominka musi być dodatkowo sterowana temperaturą wody po stronie
kotła gazowego - wykorzystuje się do tego wejście sterowane termostatem
pokojowym, tyle, że termostat ten mierzy temperaturę wody w obiegu kotła
gazowego, a nie temperaturę powietrza. Oczywiście jeżeli nie ma zaworów
termostatycznych przy grzejnikach wtedy trzeba użyć dodatkowego termostatu
pokojowego. Obydwa termostaty (lub jeden podwójny) powinny realizować
funkcję AND czyli wyłączenie kominka powinno się odbywać zarówno po
przekroczeniu temperatury w pomieszczeniu jak i po przekroczeniu temperatury
wody w obiegu kotła gazowego.
Innym sposobem jest użycie dodatkowego trójdrożnego zaworu termostatycznego.
Trzeba przecież wziąć pod uwagę, że strona kotła gazowego powinna być na
układzie zamkniętym, ponieważ znaczna większość kotłów gazowych ma blokadę,
która wyłącza kocioł w przypadku spadku ciśnienia poniżej pewnej wartości.
Natomiast kominek musi pracować w układzie otwartym.
Jeżeli chodzi o sprzęgło hydrauliczne ma swoje zalety, ale także i ma swoje
wady. Największą z nich to koszt automatyki i pomp oraz koszt energii
napędzającej pompy.
Pomimo sprzęgła wodnego i tak nie uniknie się wymiennika ciepła - chyba, że
kocioł gazowy będzie mógł pracować na układzie otwartym.
W przypadku sprzęgła wodnego potrzebne będzie conajmniej:
1. Pompa obiegowa kotła gazowego
2. Pompa obiegowa kominka
3. Pompa obiegowa sprzęgu po stronie wymiennika ciepła.
4. Pompa obiegu CO, CWU - ewentualnie zamiast tej jednej pompy oddzielne
pompy na obiegi: grzejniki, podłogówka i CWU.
Co do pogodówki. Ma ona sens tylko wtedy, kiedy planujesz nie zakładać
zaworów termostatycznych przy grzejnikach, a całością będzie sterował jeden
termostat pokojowy.
Osobiście jestem zwolennikiem zaworów termostatycznych, ponieważ sprawiają
najmniej problemów - nie potrzeba wtedy termostatu pokojowego, ani
pogodowego.
> Generalnie
> to podejście do mnie też pasuje - ale z drugiej strony nie chciałbym
> utrudnić sobie w przyszłości ewentualnego "mądrzejszego" sterowania
> całością (docelowo - wysyłam sms'a do domu, żeby jutro o 18 było 21
> stopni, bo wracamy z urlopu) - ale to za lat 10-20, jak już będę spał
> na kasie.
Żeby zrealizować takie sterowanie nie musisz mieć worka pieniędzy. Wystarczy
kocioł gazowy z możliwością sterowania zewnętrznym zegarem
obniżającym/podwyższającym temperaturę (posiada to wiele kotłów) + moduł
sterowania GSM oraz telefon komórkowy.
Koszt dodatkowych podzespołów potrzebnych do zrealizowania takiej funkcji
nie przekracza 300-400zł + abonament telefoniczny (np. w Erze abonamen
zerowy, płacisz tylko za aktywację 99zł oraz za połączenia z tego numeru
telefonu - przy okazji dodam, że moduły takie umożliwiają także nadzór
temperatury, podsłuch oraz sterowanie typu załącz/wyłącz lub wręcz nawet
regulację temperatury w domu za pomocą SMS-ów). Można też zrealizować takie
sterowanie wykorzystując system alarmowy oraz moduł sterowania poprzez
telefon.
Jednak trzeba też sobie powiedzieć wprost - można sterować tylko i wyłącznie
kotłami sterowalnymi, czyli wyposażonymi w automatykę.
Najbardziej podatne są kotły elektryczne, gazowe, ekogroszek oraz kominki z
automatyką.
Kominków bez automatyki nie da się sterować.
> Acha, jeszcze jedno - wiem że zaraz niektórzy pojadą mnie za kominek -
> więc kilka słów do nich: zrobiłem kominek świadomie i jest to mój
> wybór. Nie będę ogrzewał domu kominkiem, tylko czasami go "dogrzewał".
> Nie rozumiem, czemu podczas przyjemnościowego palenia w kominku nie
> pożytkować trochę energii na ogrzewanie domu, czy ciepłej wody. I od
> razu - tak wiem, przy okazjonalnym dopalaniu inwestycja być może mi
> się nie zwróci. A być może tak.
Wg mnie to co zrobiłeś jest bez sensu.
Po pierwsze jeżeli kominek będziesz użytkował sporadycznie to bez sensu jest
budowa kominka z płaszczem wodnym.
Kominek z płaszczem wodnym ma sens tylko wtedy, kiedy będzie intewnsywnie
eksploatowany.
Przy sporadycznym użytkowaniu w zupełności wystarczy kominek z
rozprowadzeniem powietrza - o wiele tańszy w budowie i bezproblemowy w
użytkowaniu oraz we współpracy z innymi kotłami oraz automatykami kotłów i
grzejników.
Po prostu jak zaczynasz palić w kominku to wytworzone przez kominek ciepło
powoduje zablokowanie automatyki kotła oraz zamknięcie zaworów
termostatycznych przy grzejnikach. Kocioł gazowy wtedy realizuje tylko i
wyłącznie funkcję grzania CWU.
Oszczędzasz też na tańszym zasobniku, bo nie potrzebujesz 2 wężownic, a
jeżeli już chcesz 2 wężownice to proponował bym jednak wykorzystać ją do
solarów.
Sorry błąd.
Funkcję OR (LUB) czyli jeżeli zostanie przekroczona zadana temperatura w
pomieszczeniu lub temperatura wody.
Dodam, że całość tj. termostaty sterujące zarówno kotłem gazowym jak i
kominkiem można zastąpić modułem termostatycznym sterowanym poprzez GSM ;)))