W dniu 2013-11-12 11:02, Marek pisze:
> Mozesz napisac cos wiecej o tej miksturze lepikowo - olejowej?
> W jaki sposob aplikowales to na drewno?
To było jeszcze w głębokim PRL, jak nie można było nic kupić.
A co do tej sławetnej konserwacji sztachet, to rozrabiało się na gorąco
lepik z olejem napędowym w metalowym korycie o długości ok. 2 m do
konsystencji takiej, aby nie był ani za gęsty, ani za rzadki. Potem
sztachety się w tym topiło na chwilę, wyjmowało, aby obciekły i tak
dookoła. Przydawał się też koc gaśniczy, bo nie raz się mikstura
zapalała ;-)
Cała tajemnica była w tym, żeby po całej operacji sztachety były lekko
lepkie - uzyskiwało się to przez odpowiednią gęstość eliksiru.
Oczywiście gotowy płot też był lepki i brudził przy dotknięciu.
Podsumowując: technologia brudna, śmierdząca i niezbyt bezpieczna p.poż.
Zalety: nikt nie chciał przez taki płot przełazić i no i niezła trwałość.
Jacek