> Witam ! Mój szwagier Tomek Ogieniewski miał mały pożar w salonie (od
> kominka).
A mozna wiedziec jaka byla przyczyna pozaru?
Tak w celu unikniecia podobnych wypadkow.
Tomek
Zagruntować Unigruntem, albo czymś rodzaju na kawałku syfitu/ściany ze dwa
razy, pomalować i sprawdzić, jak trzyma. Jak dobrze, to powtórzyć do całej
zabrudzonej powierzchni...
--
shroeder
>Kominek jeszcze nie ma obudowy na górze (chodzi oczywiście o wkład
>kominkowy) i na wkładzie leżało i schło drewno do palenia. Drewno wysło tak
>bardzo że osypała się z niego kora, która w zetknięciu z gorącym wkładem
>natychmiast się zapaliła. Od tej kory zapaliło się drewno, rura spalinowa
>rozgrzała się do czerwonosci i jęzory ognia zaczęły lizać sufit.
lysy - cos dla Ciebie - jak widzialem na zdjeciach :-)
Pozdrawiam
Dlugi
Sprawdzalem to co jakis czas i drzewo było cieple, tylko tyle.
Sprawdzalem wiecej na poczatku mniej teraz. Chyba będę musial to zdjac
jednak z tego dystrybutora.
--
lysy
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.misc.budowanie
Kiedys na wakacjach mieszkajac u gorala ktos sporzadzil grzalke z zyletek,
wlozyl do wody, wlaczyl do pradu i ... zapomnial. W efekcie chalupa poszla z
dymem; na szczescie ogien nie rozprzestrzenil sie zbyt szybko, wiec wiecej
bylo dymu i sadzy. Chalupa nad kuchnia, gdzie byl ogien miala jeszcze trzy
kondygnacje, wszystkie drzwi byly otwarte - wiec powstal wspanialy wielki
komin. Wszystkie pokoje byly czarne, jedyne czyste miejsca byly wzdluz
przewodow elektycznych.
Sciany czyscilismy szotkami - woda z mydlem az zrobily sie szare (szare
znaczylo czyste). Dopiero wtedy zostaly pomalowane.
Pozdrawiam, Kasia
Witam jako bezposredni uczestnik tych wydarzen.
Drewno NIE lezalo na wkladzie, a nad wkladem, na "ruszcie" z pretow
stali zabrowanej. Odleglosc od czesci goracych wynosila wiecej niz 15 cm.
Dla rozwagi uzytkownikom kominkow polecalbym:
1. Wyposazyc sie w gasnice (praktycznie proszkowa) o min. ladunku 2 kg.,
2. Dodatkowo w 2 kubelki SUCHEGO piachu - najlepiej pod gasnica i
"bosak" - dlugi pogrzebacz, czy np. hak mogacy w zalozeniu sluzyc do
przesuwania firanek w oknie, a przydajacy sie do zwalania palacych
przedmiotow
a zwl. wspomnianych firanek (czy szczap drewna- jak to bylo u mnie)
3. Nie zastawiac dojscia do gasnicy zadnymi sprzetami pod ZADNYM pozorem.
4. Pocwiczyc "na sucho" zdjecie gasnicy z wieszaka i "gaszenie" ognia.
5. W kazdym przypadku zachowac zimna krew i w razie
faktycznego- gaszac zblizac sie (!!) do zrodla ognia- gaszenie gasnica z
duzej odleglosci nie daje rezultatu.
6. Przy pozarach od kominka nie uzywac wody (w ogole nie uzywac wody
do cial zarzacych o wysokiej temperaturze), a po ugaszeniu plomieni zasypac
piachem
7. Wybiegac od czasu do czasu na swierze powietrze aby zaczerpnac
powietrza w pluca i nie przytruc sie dymem.
8. Ratujac w pierszej kolejnosci pamietajmy o obecnych w domu osobach
i zwierzetach.
9. Po ugaszeniu wietrzymy dokladnie pomieszczenia i wlasne pluca, nie
wchodzimy
do pomieszczenia w ktorym byl pozar bez istotnej potrzeby, nim nie zostanie
dokladnie wywietrzone.
10. Pod zadnym pozorem nie skladowac kolo kominkow, koz itp. zadnych
palnych materialow- nawet gdy wydaja sie mokre czy trudnozapalne.
Ja nie spelnilem "jedynie" pkt. 10. Wystarczylo...
Pozdrawiam.
Tomek.
>Dla rozwagi uzytkownikom kominkow polecalbym:
Jestem pelna podziwu dla Ciebie...
>2. Dodatkowo w 2 kubelki SUCHEGO piachu - najlepiej pod gasnica i
>"bosak" - dlugi pogrzebacz, czy np. hak mogacy w zalozeniu sluzyc
do
>przesuwania firanek w oknie, a przydajacy sie do zwalania palacych
>przedmiotow
>a zwl. wspomnianych firanek (czy szczap drewna- jak to bylo u mnie)
Piasek i "bosak" masz w salonie? Jakos tego nie umiem sobie
wyobrazic.
>10. Pod zadnym pozorem nie skladowac kolo kominkow, koz itp.
zadnych
>palnych materialow- nawet gdy wydaja sie mokre czy trudnozapalne.
Przyznam, ze ZA koza suszylismy drewno - wydaje mi sie, ze z tylu to
nie grozi zapaleniem? Istry leca raczej do przodu?
>Ja nie spelnilem "jedynie" pkt. 10. Wystarczylo...
Wspolczuje, ale i gratuluje zimnej krwi :-)
Moje dodatkowe ostrzezenie - w poblizu kuchni gazowej pod zadnym
pozorem nie klasc na jednym poziomie z palnikami przedmiotow
latwopalnych. Moje dzieciatko polozylo scierke, zdjeta z wieszaka
(nie chcialo jej sie odwiesic na miejsce) i tez mialam pozar.
Osmalowa lodowka i dwie szafki kuchenne (praktycznie do wymiany, ale
to kiedys).
Farba na scianach dala sie umyc bez zadnego problemu (Beckers)
Joanna
Witam (znów z innego konta)
Tak się zlozylo, iz jestem synem strazaka -ochotnika i przed
20 laty bralem nawet udzial (z tatą!) w cwiczeniach gasniczych
druzyny pozarniczej. Nigdy bym nie przypuszczal, iz taki
"trening" moze mi sie kiedykolwiek przydac. A jednak...
> >2. Dodatkowo w 2 kubelki SUCHEGO piachu - najlepiej pod gasnica i
> >"bosak" - dlugi pogrzebacz, czy np. hak mogacy w zalozeniu sluzyc
> do
> >przesuwania firanek w oknie, a przydajacy sie do zwalania palacych
> >przedmiotow
> >a zwl. wspomnianych firanek (czy szczap drewna- jak to bylo u mnie)
>
> Piasek i "bosak" masz w salonie? Jakos tego nie umiem sobie
> wyobrazic.
Piach to w garazu, w kubelkach po strukturze akrylowej.
Wyszuszony, przesiany. "bosak" to drazek do przesuwania
firanek. To nie bosak pozarniczy, choc w takiej roli
zostal uzyty.
> >10. Pod zadnym pozorem nie skladowac kolo kominkow, koz itp.
> zadnych
> >palnych materialow- nawet gdy wydaja sie mokre czy trudnozapalne.
>
> Przyznam, ze ZA koza suszylismy drewno - wydaje mi sie, ze z tylu to
> nie grozi zapaleniem? Istry leca raczej do przodu?
Tu nie chodzi o iskry, lecz o promieniowanie cieplne i lokalne przyrosty
temperatur z tym zwiazane. Drewno nawet mokre (z lasu) schnie
nierownomiernie. Ja tego nie wzialem pod uwage. Moze dojsc
do odpryskow np. kory i jesli spadnie ona na element nagrzany
do temp. zaplonu, to zapalenie staje sie faktem. A silna cyrkulacja
pwoietrza tylko "napedza" plomienie.
Dlatego najdramtyczniejsze pozary sa w czasie silnych mrozow- a
scislej- intensywnego uzytkowania urzadzen grzewczych.
> >Ja nie spelnilem "jedynie" pkt. 10. Wystarczylo...
>
> Wspolczuje, ale i gratuluje zimnej krwi :-)
Niestety, nie sztuką jest wiedziec jak postepowac w takiej sytuacji.
Sztuka jest nie dopuscic do niej.
Ja nabralem takiego zaufania do wspolczesnych
gasnic i srodkow gasniczych, iz postapilem lekkomyslnie suszac to drewno
w poblizu zrodla o wysokiej temperaturze. Juz tego bledu nie zrobie.
Na pewno.
Pozdrawiam.
Tomek.