Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Nowe robale w domu

717 views
Skip to first unread message

Tomasz

unread,
Jul 18, 2021, 4:58:32 AM7/18/21
to
Od kilku dni mam w domu inwazję dotychczas niespotykanych
robali.
https://www.dropbox.com/sh/2pere8ypxgejbhx/AAADioW29gJzi7lS1ATY6deoa?dl=0
Potrafią fruwać, spadają mi na głowe nocą przy swietle na
tarasie. Są niezwykle żywotne i ruchliwe, jak karaluchy.
Co to jest i jak się ich pozbyć?

--
Tomasz


--
Ta wiadomość została sprawdzona na obecność wirusów przez oprogramowanie antywirusowe Avast.
https://www.avast.com/antivirus

collie

unread,
Jul 18, 2021, 6:23:35 AM7/18/21
to
W niedzielę, 18.07.2021 o 10:58, Tomasz napisał:

> Od kilku dni mam w domu inwazję dotychczas niespotykanych
> robali.
> https://www.dropbox.com/sh/2pere8ypxgejbhx/AAADioW29gJzi7lS1ATY6deoa?dl=0
> Potrafią fruwać, spadają mi na głowe nocą przy swietle na
> tarasie. Są niezwykle żywotne i ruchliwe, jak karaluchy.
> Co to jest i jak się ich pozbyć?

Gdy w domu syf, kiła i mogiła, to nawiedza go żuczek gnojarz.


--
Tu jest Usenet - tu się nie dyskutuje, tu się walczy.

Mateusz Viste

unread,
Jul 18, 2021, 6:37:33 AM7/18/21
to
2021-07-18 o 10:58 +0200, Tomasz napisał:
> Od kilku dni mam w domu inwazję dotychczas niespotykanych
> robali.
> https://www.dropbox.com/sh/2pere8ypxgejbhx/AAADioW29gJzi7lS1ATY6deoa?dl=0
> Potrafią fruwać, spadają mi na głowe nocą przy swietle na
> tarasie. Są niezwykle żywotne i ruchliwe, jak karaluchy.
> Co to jest i jak się ich pozbyć?

"Biegacz skórzasty". Jak się pozbyć nie wiem, ja bym się nie pozbywał
bo i co on komu przeszkadza.

Mateusz

Zenek Kapelinder

unread,
Jul 18, 2021, 6:38:01 AM7/18/21
to
Po co opisałeś miejsce w którym mieszkasz? Chociaż przy żonie jaka pokazałeś prusaki można traktować jako przyjazne zwierzęta domowe.

Baczek

unread,
Jul 18, 2021, 6:40:44 AM7/18/21
to
W dniu 18.07.2021 o 10:58, Tomasz pisze:
> Od kilku dni mam w domu inwazję dotychczas niespotykanych robali.
> https://www.dropbox.com/sh/2pere8ypxgejbhx/AAADioW29gJzi7lS1ATY6deoa?dl=0
> Potrafią fruwać, spadają mi na głowe nocą przy swietle na tarasie. Są
> niezwykle żywotne i ruchliwe, jak karaluchy.
> Co to jest i jak się ich pozbyć?
>

Może to Carabus nemoralis ?

Tomasz

unread,
Jul 18, 2021, 7:13:03 AM7/18/21
to
W dniu 18.07.2021 o 12:40, Baczek pisze:
Wikipedia pisze że: Biegacz skórzasty (Carabus (Procrustes)
coriaceus)
Wyglądfa na to że jest to ten sam zwierz.

Tomasz

unread,
Jul 18, 2021, 7:21:21 AM7/18/21
to
W dniu 18.07.2021 o 12:37, Mateusz Viste pisze:
Dzięki za trafną diagnozę.
Poczytałem trochę o nim w Wikipedii i chyba dam sobie spokój.

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 18, 2021, 7:48:37 AM7/18/21
to
Pan Tomasz napisał:

>>> Od kilku dni mam w domu inwazję dotychczas niespotykanych robali.
>>> https://www.dropbox.com/sh/2pere8ypxgejbhx/AAADioW29gJzi7lS1ATY6deoa?dl=0
>>> Potrafią fruwać, spadają mi na głowe nocą przy swietle na
>>> tarasie. Są niezwykle żywotne i ruchliwe, jak karaluchy.
>>> Co to jest i jak się ich pozbyć?
>>
>> "Biegacz skórzasty". Jak się pozbyć nie wiem, ja bym się nie pozbywał
>> bo i co on komu przeszkadza.
>
> Dzięki za trafną diagnozę.
> Poczytałem trochę o nim w Wikipedii i chyba dam sobie spokój.

Nie, to jest całkiem inne zwierzę.

--
Jarek

FEniks

unread,
Jul 18, 2021, 4:03:22 PM7/18/21
to
W dniu 18.07.2021 o 13:12, Tomasz pisze:
> W dniu 18.07.2021 o 12:40, Baczek pisze:
>> W dniu 18.07.2021 o 10:58, Tomasz pisze:
>>> Od kilku dni mam w domu inwazję dotychczas niespotykanych robali.
>>> https://www.dropbox.com/sh/2pere8ypxgejbhx/AAADioW29gJzi7lS1ATY6deoa?dl=0
>>>
>>> Potrafią fruwać, spadają mi na głowe nocą przy swietle na tarasie.
>>> Są niezwykle żywotne i ruchliwe, jak karaluchy.
>>> Co to jest i jak się ich pozbyć?
>>>
>>
>> Może to Carabus nemoralis ?
> Wikipedia pisze że: Biegacz skórzasty (Carabus (Procrustes) coriaceus)
> Wyglądfa na to że jest to ten sam zwierz.


No nie za bardzo. Wg wikipedii biegacz skórzasty nie fruwa. Poza tym
wyraźnie widać, że jest czarny a jego tułów bardziej pękaty, a ten Twój
ze zdjęcia jest brązowy i raczej podłużny. Nie wiem, co to za jeden, ale
też takie widuję w ogrodzie, w domu raczej nie.


--
Ewa

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 18, 2021, 5:26:02 PM7/18/21
to
Pani Ewa napisała:

>>>> Od kilku dni mam w domu inwazję dotychczas niespotykanych robali.
>>>> https://www.dropbox.com/sh/2pere8ypxgejbhx/AAADioW29gJzi7lS1ATY6deoa?dl=0
>>>>
>>>> Potrafią fruwać, spadają mi na głowe nocą przy swietle na tarasie.
>>>> Są niezwykle żywotne i ruchliwe, jak karaluchy.
>>>> Co to jest i jak się ich pozbyć?
>>>
>>> Może to Carabus nemoralis ?
>> Wikipedia pisze że: Biegacz skórzasty (Carabus (Procrustes) coriaceus)
>> Wyglądfa na to że jest to ten sam zwierz.
>
> No nie za bardzo. Wg wikipedii biegacz skórzasty nie fruwa.

Stanisław Lem pisał (podobno), że "nikt nic nie czyta". I maiał rację --
jak coś na zdjęciu z grubsza podobne jest do owada z obrazka w Wikipedii,
to już bez przeczytania opisu można twierdzić, że to biegacz skórzasty.
Nawet gdyby wbrew zapisom owej świętej księgi zwierz był fruwaczem.

> Poza tym wyraźnie widać, że jest czarny a jego tułów bardziej
> pękaty, a ten Twój ze zdjęcia jest brązowy i raczej podłużny.

Biegacza skórzastego znam dobrze. Trudno go z czymś pomylić. Wspaniałe,
ogromne chrząszczysko, nie takie łatwe do napotkania, jeśli się nie
wie, gdzie szukać. O tym panatomaszowym nie wiemy nawet, jakiego jest
wzrostu. Z fotograffi trudno wywnioskować, a to podstawowa informacja
do identyfikacji

> Nie wiem, co to za jeden, ale też takie widuję w ogrodzie,
> w domu raczej nie.

Wygląda na któregoś z krewnych Skórzastego, czyli też biegaczowaty
(Carabidae). Nie wszystkie one są nielotami. Najprawdopodobniej to
któryś szykoń (Pterostichus). Truskawczak być może.

Jarek

--
Kiedy biegam, to jestem biegaczem,
kiedy fruwam, to jestem fruwaczem,
kiedy się boję, to jestem baczem,
a tak w ogóle to jestem Gżdaczem.
Więc podziwiaj mnie i patrz:
Jestem fruwający Gżdacz!

ptoki

unread,
Jul 18, 2021, 5:58:00 PM7/18/21
to
niedziela, 18 lipca 2021 o 06:21:21 UTC-5 Tomasz napisał(a):
> W dniu 18.07.2021 o 12:37, Mateusz Viste pisze:
> > 2021-07-18 o 10:58 +0200, Tomasz napisał:
> >> Od kilku dni mam w domu inwazję dotychczas niespotykanych
> >> robali.
> >> https://www.dropbox.com/sh/2pere8ypxgejbhx/AAADioW29gJzi7lS1ATY6deoa?dl=0
> >> Potrafią fruwać, spadają mi na głowe nocą przy swietle na
> >> tarasie. Są niezwykle żywotne i ruchliwe, jak karaluchy.
> >> Co to jest i jak się ich pozbyć?
> >
> > "Biegacz skórzasty". Jak się pozbyć nie wiem, ja bym się nie pozbywał
> > bo i co on komu przeszkadza.
> >
> > Mateusz
> >
> Dzięki za trafną diagnozę.
> Poczytałem trochę o nim w Wikipedii i chyba dam sobie spokój.
>

U nas sie na nie mowi "lipcoki". Przyjda, pojda. Nic sie z nimi nie robi. Nie wlaza nigdzie z premedytacja, raczej przypadkowo. Nie powinny sie legnac nigdzie.
Dziwne ze pierwszy raz widzisz. Byly na wsiach od zawsze, w miastach zreszta tez choc na blokowiskach pewnie mniej.

Janusz

unread,
Jul 19, 2021, 2:28:29 AM7/19/21
to
W dniu 2021-07-18 o 23:57, ptoki pisze:
Dokładnie, nieszkodliwe robaczki. Jak się do domu zaplącze to zbieram go
do szmatki i wyrzucam na trawie.


--
Janusz

Tomasz

unread,
Jul 19, 2021, 3:15:04 AM7/19/21
to
W dniu 18.07.2021 o 23:25, Jarosław Sokołowski pisze:
Wysyłam zdjęcie ze wzrostem:
https://www.dropbox.com/s/zxdbijbcekfwgpn/Biegacz.jpg?dl=0
Jeśli chodzi o fruwanie to z ziemi nie podfrunie ale siedząc
wieczorem na tarasie kilka spadło mi na głowę lub na ramię,
więc wywnioskowałem że do spadania używa skrzydeł, a skąd
się wziął na takiej wysokości żeby mi spaść na głowę to tego
nie wiem.
--
Tomasz

Mateusz Viste

unread,
Jul 19, 2021, 3:36:00 AM7/19/21
to
2021-07-18 o 23:25 +0200, Jarosław Sokołowski napisał:
> Stanisław Lem pisał (podobno), że "nikt nic nie czyta". I maiał rację
> -- jak coś na zdjęciu z grubsza podobne jest do owada z obrazka w
> Wikipedii, to już bez przeczytania opisu można twierdzić, że to
> biegacz skórzasty. Nawet gdyby wbrew zapisom owej świętej księgi
> zwierz był fruwaczem.

Gorszymi od tych nieczytających są ludzie o binarnym spojrzeniu na
świat. "Lotność" owada nie dzieli się li tylko na "lata" i "nie lata" -
istnieją również stany pośrednie. Biegaczopodobne owady niejednokrotnie
sfruwały mi na głowę, choć już będąc na ziemi nie były w stanie unieść
się w powietrze. OP nie precyzował, w jaki sposób jego osobniki
fruwają. Co do koloru spierać się nie będę, bo słabo rozróżniam. Warto
jednak pamiętać, że w erze automatycznych balansów bieli i zdjęć
upiększanych przez AI, zdjęcia niekoniecznie odzwierciedlają
rzeczywiste kolory i odcienie.

Widzę teraz, że pojawił się dodatkowy obrazek z zapałką dla skali. Owad
jest dużo mniejszy niż go sobie początkowo wyobrażałem, więc to zaiste
raczej nie skórzasty, tylko ktoś z jego bliskiej rodziny. Jak sądzę
niewiele to zmienia w kontekście "jak (i czy) likwidować".

Mateusz

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 19, 2021, 4:36:45 AM7/19/21
to
Pan Tomasz napisał:

>> Wygląda na któregoś z krewnych Skórzastego, czyli też biegaczowaty
>> (Carabidae). Nie wszystkie one są nielotami. Najprawdopodobniej to
>> któryś szykoń (Pterostichus). Truskawczak być może.
>
> Wysyłam zdjęcie ze wzrostem:
> https://www.dropbox.com/s/zxdbijbcekfwgpn/Biegacz.jpg?dl=0
> Jeśli chodzi o fruwanie to z ziemi nie podfrunie ale siedząc
> wieczorem na tarasie kilka spadło mi na głowę lub na ramię,
> więc wywnioskowałem że do spadania używa skrzydeł, a skąd
> się wziął na takiej wysokości żeby mi spaść na głowę to tego
> nie wiem.

Skórzasty byłby wielkości tej zapałki. Poza tym nie wspina się wysoko,
by robić desant. Kim jest ten gościu, to na podstawie zdięcia nawet
Stefan Niesiołowski by nie odgadł. Cóż dopiero ja. Ale może spróbuję
wieczorem, jak będę miał dostęp do atlasu. W każdym razie dziękuję
za zagadkę.

Jarek

--
Będąc młodą lekarką wszedł raz do mej przychodni pacjent...

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 19, 2021, 4:41:46 AM7/19/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

>> Stanisław Lem pisał (podobno), że "nikt nic nie czyta". I maiał rację
>> -- jak coś na zdjęciu z grubsza podobne jest do owada z obrazka w
>> Wikipedii, to już bez przeczytania opisu można twierdzić, że to
>> biegacz skórzasty. Nawet gdyby wbrew zapisom owej świętej księgi
>> zwierz był fruwaczem.
>
> Gorszymi od tych nieczytających są ludzie o binarnym spojrzeniu na
> świat. "Lotność" owada nie dzieli się li tylko na "lata" i "nie lata" -
> istnieją również stany pośrednie. Biegaczopodobne owady niejednokrotnie
> sfruwały mi na głowę, choć już będąc na ziemi nie były w stanie unieść
> się w powietrze.

To dalej można potraktować jako jeden z przypadków nieczytania. Napisałem
bowiem dalej, że nie wszystkie biegaczowate są nielotami. Niektóre są
wręcz zdolne do lotu aktywnego, czyli nie tylko lądują, ale też startują.
Tu jednak chodziło konkretnie o kol. Skórzastego -- ten nie lata wcale,
co Wikipedia roztropnie zauważyła.

> OP nie precyzował, w jaki sposób jego osobniki fruwają.

"Potrafią fruwać" przyjąłem za jednoznaczną deklarację. Dopiero teraz
zostało to doprecyzowane, że "spadają siedząc wieczorem na tarasie"
(co ja teraz próbuje sobie jakoś zwizualizować).

> Co do koloru spierać się nie będę, bo słabo rozróżniam. Warto jednak
> pamiętać, że w erze automatycznych balansów bieli i zdjęć upiększanych
> przez AI, zdjęcia niekoniecznie odzwierciedlają rzeczywiste kolory
> i odcienie.

Jednak na zdjęciu widać wyraźną różnicę między czarnym śródpleczem,
a brązowymi pokrywami skrzydeł. Ta różnica to cecha charakterystyczna,
po której należy identyfikować gatunek. Raczej nie jest to szykoń
czarny, choć budowa ciała podobna. Ten ma kolor jednolity.

> Widzę teraz, że pojawił się dodatkowy obrazek z zapałką dla skali. Owad
> jest dużo mniejszy niż go sobie początkowo wyobrażałem, więc to zaiste
> raczej nie skórzasty, tylko ktoś z jego bliskiej rodziny. Jak sądzę
> niewiele to zmienia w kontekście "jak (i czy) likwidować".

Tutaj się zgadzam w pełni. To znaczy w sprawie wymienionego kontekstu.

Jarek

--
Cziken od turka różni się tylko sajzem.

FEniks

unread,
Jul 19, 2021, 7:23:40 AM7/19/21
to
W dniu 19.07.2021 o 10:36, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pan Tomasz napisał:
>
>>> Wygląda na któregoś z krewnych Skórzastego, czyli też biegaczowaty
>>> (Carabidae). Nie wszystkie one są nielotami. Najprawdopodobniej to
>>> któryś szykoń (Pterostichus). Truskawczak być może.
>> Wysyłam zdjęcie ze wzrostem:
>> https://www.dropbox.com/s/zxdbijbcekfwgpn/Biegacz.jpg?dl=0
>> Jeśli chodzi o fruwanie to z ziemi nie podfrunie ale siedząc
>> wieczorem na tarasie kilka spadło mi na głowę lub na ramię,
>> więc wywnioskowałem że do spadania używa skrzydeł, a skąd
>> się wziął na takiej wysokości żeby mi spaść na głowę to tego
>> nie wiem.
> Skórzasty byłby wielkości tej zapałki.


Tej wielkości bym się akurat tak nie czepiała, bo przecież te chrząszcze
chyba rosną, mógłby być to ewentualnie młodszy osobnik. Mnie w domu
okresowo nachodzą żuczki podobne do biegaczy. Głowy nie dam, że to one,
ale pokrojem i zachowaniem bardzo je przypominają - są czarne, raczej
szersze i na pewno nie latają. Wielkości mają przeróżne, od ok. 1cm do
2,5cm. A na zewnątrz widuję nawet znacznie większe osobniki, takie po
3-4cm ((te na szczęście do domu nie włażą). Ostatnio ich nie widuję zbyt
często, jak się nadarzy okazja, to cyknę fotkę.


> Poza tym nie wspina się wysoko,
> by robić desant. Kim jest ten gościu, to na podstawie zdięcia nawet
> Stefan Niesiołowski by nie odgadł. Cóż dopiero ja. Ale może spróbuję
> wieczorem, jak będę miał dostęp do atlasu. W każdym razie dziękuję
> za zagadkę.


Po dochodzeniu dochodzę do wniosku, że to może być dzier włochaty.
Zachowanie i wygląd na to wskazują.

 Szkodnik upraw, ale niegroźny dla samego człowieka.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzier_w%C5%82ochaty


--
Ewa

FEniks

unread,
Jul 19, 2021, 7:25:31 AM7/19/21
to
W dniu 18.07.2021 o 23:57, ptoki pisze:
> niedziela, 18 lipca 2021 o 06:21:21 UTC-5 Tomasz napisał(a):
>> W dniu 18.07.2021 o 12:37, Mateusz Viste pisze:
>>> 2021-07-18 o 10:58 +0200, Tomasz napisał:
>>>> Od kilku dni mam w domu inwazję dotychczas niespotykanych
>>>> robali.
>>>> https://www.dropbox.com/sh/2pere8ypxgejbhx/AAADioW29gJzi7lS1ATY6deoa?dl=0
>>>> Potrafią fruwać, spadają mi na głowe nocą przy swietle na
>>>> tarasie. Są niezwykle żywotne i ruchliwe, jak karaluchy.
>>>> Co to jest i jak się ich pozbyć?
>>> "Biegacz skórzasty". Jak się pozbyć nie wiem, ja bym się nie pozbywał
>>> bo i co on komu przeszkadza.
>>>
>>> Mateusz
>>>
>> Dzięki za trafną diagnozę.
>> Poczytałem trochę o nim w Wikipedii i chyba dam sobie spokój.
>>
> U nas sie na nie mowi "lipcoki".


Oj, google pokazuje, że lipcokami nazywa się gdzieniegdzie chrząszcze
majowe. A te to zupełnie co innego. Latają jak szalone, zwłaszcza
wieczorami. U mnie też obecnie ich pełno w ogrodzie. Do domu wlatują
tylko jak kompletnie zabłądzą.

--

Ewa

FEniks

unread,
Jul 19, 2021, 7:28:49 AM7/19/21
to
W dniu 19.07.2021 o 13:23, FEniks pisze:
>
> Po dochodzeniu dochodzę do wniosku


Ale wyszło! Sorry.


--
Ewa

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 19, 2021, 8:22:45 AM7/19/21
to
Pani Ewa napisała:

>> Skórzasty byłby wielkości tej zapałki.
> Tej wielkości bym się akurat tak nie czepiała, bo przecież te chrząszcze
> chyba rosną, mógłby być to ewentualnie młodszy osobnik.

Ha! One mają chitynowy pancerzyk. Jak każdy owad, a wręcz jak każdy
stawonóg. Pancerzyk jest wykuty na wymiar, nie rośnie. Gdy stawonóg
postanowi sobie urosnąć, musi wyjść z siebie i stanąć obok, porzucić
straą zbroję. Chrząszcze tego nie robią -- postać dorosła jest
niezmienna od chwili przeobrażenia. Nasze ssacze wyobrażenia słabo
się sprawdzają w świecie owadów.

> Mnie w domu okresowo nachodzą żuczki podobne do biegaczy. Głowy nie
> dam, że to one, ale pokrojem i zachowaniem bardzo je przypominają -
> są czarne, raczej szersze i na pewno nie latają. Wielkości mają
> przeróżne, od ok. 1cm do 2,5cm. A na zewnątrz widuję nawet znacznie
> większe osobniki, takie po 3-4cm ((te na szczęście do domu nie włażą).
> Ostatnio ich nie widuję zbyt często, jak się nadarzy okazja, to cyknę
> fotkę.

Chętnie się przypatrzymy, jak jest zbudowany.

>> Poza tym nie wspina się wysoko, by robić desant. Kim jest ten gościu,
>> to na podstawie zdięcia nawet Stefan Niesiołowski by nie odgadł.
>> Cóż dopiero ja. Ale może spróbuję wieczorem, jak będę miał dostęp
>> do atlasu. W każdym razie dziękuję za zagadkę.
>
> Po dochodzeniu dochodzę do wniosku, że to może być dzier włochaty.
> Zachowanie i wygląd na to wskazują.
>
>  Szkodnik upraw, ale niegroźny dla samego człowieka.
>
> https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzier_w%C5%82ochaty

Faktycznie, w rzeczy samej. On ci to.

Jarek

--
Dałeś mi, Panie, zbroję;
Dawny kuł płatnerz ją.
W wielu pogięta bojach,
Wielu ochrzczona krwią.

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 19, 2021, 8:24:23 AM7/19/21
to
Pani Ewa napisała:

>> U nas sie na nie mowi "lipcoki".
>
> Oj, google pokazuje, że lipcokami nazywa się gdzieniegdzie chrząszcze
> majowe.

Mi pokazał, że czerwcowe. Chrabąszcze. Guniak czerwczyk (Amphimallon
solstitiale) inaczej mówiąc.

> A te to zupełnie co innego.

Z ludowymi nazwami czasem tak bywa, że nie są precyzyjne. W lipcu lata,
chrząszczowato wygląda -- to pewnie lipcok.

> Latają jak szalone, zwłaszcza wieczorami. U mnie też obecnie ich
> pełno w ogrodzie. Do domu wlatują tylko jak kompletnie zabłądzą.

Przeczytałem, że w tym roku wysyp. A w lipcu, nie w czerwcu, bo się
wiosna spóźniła. Też widziałem kilka. Co cieszy, bo chrabąszcze, czy
to majowe, czy czerwcowe, od dawna widuję średnio w ilościach jednej
sztuki na kilka lat.

--
Jarek

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 19, 2021, 8:24:58 AM7/19/21
to
Pani Ewa napisała:

>> Po dochodzeniu dochodzę do wniosku
>
> Ale wyszło! Sorry.

Bardzo dobrze wyszło!

--
Jarek

Mateusz Viste

unread,
Jul 19, 2021, 8:40:57 AM7/19/21
to
2021-07-19 o 13:23 +0200, FEniks napisał:
> Tej wielkości bym się akurat tak nie czepiała, bo przecież te
> chrząszcze chyba rosną

Wydaje mi się, że większość przepoczwarzających się stworzeń nie rośnie
po przepoczwarzeniu się. Jarek pisał o pancerzyku, ale to chyba szersza
reguła.

> Mnie w domu okresowo nachodzą żuczki podobne do biegaczy. Głowy nie
> dam, że to one, ale pokrojem i zachowaniem bardzo je przypominają

Oby nie był to spuszczel albo jaki inny parkietowiec. Te, w
przeciwieństwie do biegaczy, mogą narobić niemałych szkód.

> Po dochodzeniu dochodzę do wniosku, że to może być dzier włochaty.
> Zachowanie i wygląd na to wskazują.
>
> https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzier_w%C5%82ochaty

Nie żebym się jakoś czepiał, bo i mnie on przekonuje, ale przypomnę
nieśmiało że "wyraźnie widać, że jest czarny, a ten ze zdjęcia jest
brązowy". :)


Mateusz

FEniks

unread,
Jul 19, 2021, 9:25:03 AM7/19/21
to
W dniu 19.07.2021 o 14:40, Mateusz Viste pisze:
> 2021-07-19 o 13:23 +0200, FEniks napisał:
>> Tej wielkości bym się akurat tak nie czepiała, bo przecież te
>> chrząszcze chyba rosną
> Wydaje mi się, że większość przepoczwarzających się stworzeń nie rośnie
> po przepoczwarzeniu się. Jarek pisał o pancerzyku, ale to chyba szersza
> reguła.


Na owadach się nie znam, ale te"moje" wyglądają każdy tak samo, różni
ich tylko wielkość, stąd mój wniosek o ich rośnięciu.

>
>> Mnie w domu okresowo nachodzą żuczki podobne do biegaczy. Głowy nie
>> dam, że to one, ale pokrojem i zachowaniem bardzo je przypominają
> Oby nie był to spuszczel albo jaki inny parkietowiec. Te, w
> przeciwieństwie do biegaczy, mogą narobić niemałych szkód.


Oby. Ale gdyby to były te, to chyba siedziałyby stale. Te moje pojawiają
się czasami. Wywalam je systematycznie, aż w końcu przestają się
pojawiać. Ewidentnie wchodzą do domu z zewnątrz. Obecnie nie mam nawet
żadnego osobnika do sfotografowania.


>
>> Zachowanie i wygląd na to wskazują.
>>
>> https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzier_w%C5%82ochaty
> Nie żebym się jakoś czepiał, bo i mnie on przekonuje, ale przypomnę
> nieśmiało że "wyraźnie widać, że jest czarny, a ten ze zdjęcia jest
> brązowy". :)


W wiki jest podane: "oskórka jest matowo czarna, zaś krawędzie i
kończyny są czerwone lub pomarańczowe"

I tak mniej więcej to wygląda na wrzuconym obrazku Tomasza. Na nim też
"oskórka" wydaje się bardziej brązowa niż czarna, ale to może być
kwestia oświetlenia i zdjęcia. Główny mój zarzut polegał jednak na
różnicy w kształcie i zachowaniu zwierzaka.


--
Ewa

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 19, 2021, 9:55:54 AM7/19/21
to
Pani Ewa napisała:

>>> Zachowanie i wygląd na to wskazują.
>>>
>>> https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzier_w%C5%82ochaty
>> Nie żebym się jakoś czepiał, bo i mnie on przekonuje, ale przypomnę
>> nieśmiało że "wyraźnie widać, że jest czarny, a ten ze zdjęcia jest
>> brązowy". :)
>
> W wiki jest podane: "oskórka jest matowo czarna, zaś krawędzie
> i kończyny są czerwone lub pomarańczowe"
>
> I tak mniej więcej to wygląda na wrzuconym obrazku Tomasza. Na nim
> też "oskórka" wydaje się bardziej brązowa niż czarna, ale to może
> być kwestia oświetlenia i zdjęcia. Główny mój zarzut polegał jednak
> na różnicy w kształcie i zachowaniu zwierzaka.

Tu na zdjęciu pokazują znany nam już model dwubarwny:

http://grupa-insektpol.pl/dzier-wlochaty-szkodnik-biegaczowate

Może powinniśmy przyjąć, że ten dzier występuje w kilku wykonaniach
kolorystycznych? Albo że na taras przylatują osobniki młode, świeżo
po przeobrażeniu, cienkie powłoki jeszcze im całkiem nie sczerniały
pod wpływem światła (tak to z chitynowymi pancerzykami bywa).

Jarek

--
Sczerniał, schudł, ale jakoś dziwnie wyszlachetniał.

Mateusz Viste

unread,
Jul 19, 2021, 10:52:23 AM7/19/21
to
2021-07-19 o 15:55 +0200, Jarosław Sokołowski napisał:
> Może powinniśmy przyjąć, że ten dzier występuje w kilku wykonaniach
> kolorystycznych?

To podejście bardzo pragmatyczne, jednak taka elastyczność oceny świata
wydaje mi się przeciwna Akademickiemu Unormowaniu. Skoro w literaturze
podaje się kolor czarny, to nie może być przecież inaczej, wszak - jak
to ktoś słusznie wcześniej zauważył - to cecha charakterystyczna, po
której należy identyfikować gatunek. Należałoby również wyjaśnić
kwestię lotności dziera włochatego - tj. albo lata, albo nie (bo innych
opcji przecież być nie może), wówczas być może uda się osiągnąć
consensus. Ordnung muss sein.

Mateusz

FEniks

unread,
Jul 19, 2021, 10:59:57 AM7/19/21
to
W dniu 19.07.2021 o 14:24, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>> U nas sie na nie mowi "lipcoki".
>> Oj, google pokazuje, że lipcokami nazywa się gdzieniegdzie chrząszcze
>> majowe.
> Mi pokazał, że czerwcowe. Chrabąszcze. Guniak czerwczyk (Amphimallon
> solstitiale) inaczej mówiąc.


Majowy to ta sama rodzina (Scarabaeidae) i podrodzina (Melolonatha). Nie
żebym to wiedziała, ale sprawdziłam. Chociaż te, które u mnie w obecne
wieczory latają, to chyba faktycznie te czerwcowe. Bardzo podobne są,
ale te majowe większe (za wiki).


> Przeczytałem, że w tym roku wysyp. A w lipcu, nie w czerwcu, bo się
> wiosna spóźniła. Też widziałem kilka. Co cieszy, bo chrabąszcze, czy
> to majowe, czy czerwcowe, od dawna widuję średnio w ilościach jednej
> sztuki na kilka lat.


U mnie faktycznie wysyp. W tym roku wyjątkowo ich dużo, zwłaszcza jakieś
2 tygodnie temu obijały się o szyby okien jak grad jakiś. Ale i teraz
nie da się spokojnie na tarasie posiedzieć wieczorem, bo latają jak
głupie i ślepe, wpadając co i rusz na człowieka, co wcale przyjemne nie
jest.


--
Ewa

FEniks

unread,
Jul 19, 2021, 11:25:26 AM7/19/21
to
W dniu 19.07.2021 o 14:40, Mateusz Viste pisze:
> 2021-07-19 o 13:23 +0200, FEniks napisał:
>> Tej wielkości bym się akurat tak nie czepiała, bo przecież te
>> chrząszcze chyba rosną
> Wydaje mi się, że większość przepoczwarzających się stworzeń nie rośnie
> po przepoczwarzeniu się. Jarek pisał o pancerzyku, ale to chyba szersza
> reguła.


Tak na marginesie - właśnie to jest ciekawe, skąd w takim razie wynikają
różnice w wielkości ich ciała?

Pamiętam, jak na jednej z pierwszych lekcji biologii powiedziałam, że
mucha nie rośnie (bo gdzieś wcześniej wyczytałam czy skądinąd
wiedziałam, że przeobraża się z larwy), i - delikatnie ujmując -
zostałam sprostowana przez nauczycielkę, że głupoty opowiadam, że
wszystkie stworzenia rosną.


--
Ewa

Mateusz Viste

unread,
Jul 19, 2021, 12:04:38 PM7/19/21
to
2021-07-19 o 17:25 +0200, FEniks napisał:
> Tak na marginesie - właśnie to jest ciekawe, skąd w takim razie
> wynikają różnice w wielkości ich ciała?

Być może po prostu zależą od tego, ile pokarmu zdążyła znaleźć, pobrać
i przetworzyć larwa / gąsienica? Zgaduję. Nie wykluczam oczywiście, że
istnieją owady przepoczwarzające się, i mimo tego rosnące.

Jeśli chodzi o temat mi bliżej znany, to pszczoła (Apis Mellifera
Mellifera) rośnie w stadium larwalnym, potem już nie. Jej wielkość
zależy od płci (trutnie są znacząco większe), roli (Matka ma dłuższy
odwłok), ilości pyłku który otrzymała jako larwa, pory roku (pszczoły
"zimowe", tj. wyklute późną jesienią, są większe, bardziej włochate i
żyją dłużej) oraz - ciekawostka - od wielkości komory, w której
pszczoła została odchowana. Wielkość komory natomiast zależy od jej
wieku, gdyż każda pszczoła zostawia po sobie cienką błonę, na wskutek
czego komora maleje z czasem.

Anegdotycznie dodam, że istnieją teorie (w mojej ocenie
niebezpodstawne) głoszące, że jednym z powodów rozprzestrzeniania się
warrozy jest korzystanie ze sztucznych plastrów (węzy). Plastry te
posiadają alweole o rozmiarach nieco większych, niż te, które pszczoły
budują samoistnie - ma to na celu właśnie produkcję większych pszczół,
bardziej produktywnych (bo silniejszych, tj. zdolnych unieść więcej
nektaru lub pyłku podczas jednej podróży). Taka zwiększona alweola
pozwala również umieścić w niej większą ilość jaj varroa, zwiększając w
efekcie ilość roztoczy per capita.

> Pamiętam, jak na jednej z pierwszych lekcji biologii powiedziałam, że
> mucha nie rośnie (bo gdzieś wcześniej wyczytałam czy skądinąd
> wiedziałam, że przeobraża się z larwy), i - delikatnie ujmując -
> zostałam sprostowana przez nauczycielkę, że głupoty opowiadam, że
> wszystkie stworzenia rosną.

Nie wiem, czy nauczycielka biologii z podstawówki jest jakimś
szczególnym autorytetem w sprawach wykraczających poza obowiązkowy
program nauczania. Przy czym nie mówię, że nie miała racji - bo nie
wiem, ale warto takie rzeczy sprawdzić u bardziej wiarygodnych źródeł.


Mateusz

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 19, 2021, 1:02:29 PM7/19/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

>> Może powinniśmy przyjąć, że ten dzier występuje w kilku wykonaniach
>> kolorystycznych?
>
> To podejście bardzo pragmatyczne, jednak taka elastyczność oceny świata
> wydaje mi się przeciwna Akademickiemu Unormowaniu. Skoro w literaturze
> podaje się kolor czarny, to nie może być przecież inaczej, wszak - jak
> to ktoś słusznie wcześniej zauważył - to cecha charakterystyczna, po
> której należy identyfikować gatunek.

Należy identyfikować. Za to nie należy mylić równoważności z implikacją.
Zbieramy cechy charakterystyczne badanego obiektu i ich zbiór dopasowujemy
do wzorców opisujących gatunki. W przypadku dziera włochatego napotkane
normy ukazują tak wzorzec jednobarny (czarny), jak i dwubarwny. Cecha ta
zatem okazała się nie być charakterystyczną dla gatunku.

> Należałoby również wyjaśnić kwestię lotności dziera włochatego - tj.
> albo lata, albo nie (bo innych opcji przecież być nie może), wówczas
> być może uda się osiągnąć consensus. Ordnung muss sein.

Gdyby nie latał całkiem, to by mogło się okazać, że nie jest żadnym
dzierem włochatym, tylko madejem podświerczkiem. W moim atlasie wygląda
na rysunku w zasadzie identycznie, różni się jednak sposobem na życie.
Ten siedzi całymi dniami we mchu, lub zgoła pod kamieniami. A jeszcze
mógłby być skoropędkiem podobnikiem, który to z kolei upodobał sobie
życie nad brzegami wód.

Jarek

--
Nasi przodkowie na mchu jadali.

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 19, 2021, 1:07:32 PM7/19/21
to
Pani Ewa napisała:

> Majowy to ta sama rodzina (Scarabaeidae) i podrodzina (Melolonatha).
> Nie żebym to wiedziała, ale sprawdziłam. Chociaż te, które u mnie
> w obecne wieczory latają, to chyba faktycznie te czerwcowe. Bardzo
> podobne są, ale te majowe większe (za wiki).

Majowe dobrze znam z dzieciństwa. Występowały wtedy w liczebności
jakichś kilkunastu sztuk na metr sześcienny powietrza. Potem nagle
to się skończyło. A szkoda, bo gatunek ten na ciekawe zastosowania:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zupa_z_chrab%C4%85szczy_majowych

> U mnie faktycznie wysyp. W tym roku wyjątkowo ich dużo, zwłaszcza
> jakieś 2 tygodnie temu obijały się o szyby okien jak grad jakiś.
> Ale i teraz nie da się spokojnie na tarasie posiedzieć wieczorem,
> bo latają jak głupie i ślepe, wpadając co i rusz na człowieka, co
> wcale przyjemne nie jest.

Pod względem niezdarności lotu chrabąszcz konkurować może chyba tylko
z kruszczycą złotawką. W tym roku spotkałem jedną, po wielu, wielu
latach.

Jarek

--
Czasem ktoś się spyta gdy zajrzy do wora
Czy to jest na zupę czy to na doktorat
Wariackie papiery i dyplom doktora
Który nie pomoże kiedy będziesz chora

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 19, 2021, 1:15:03 PM7/19/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

> istnieją teorie (w mojej ocenie niebezpodstawne) głoszące, że
> jednym z powodów rozprzestrzeniania się warrozy jest korzystanie
> ze sztucznych plastrów (węzy). Plastry te posiadają alweole
> o rozmiarach nieco większych, niż te, które pszczoły budują
> samoistnie - ma to na celu właśnie produkcję większych pszczół,
> bardziej produktywnych (bo silniejszych, tj. zdolnych unieść
> więcej nektaru lub pyłku podczas jednej podróży).

Czy zbadano jak bardzo można poprawić naturę i powiększyć raster węzy?
Czy ktoś, na przykład w Związku Radzieckim, nie wpadł na pomysł, by
w wezie zrobić oczka jak trzy kopiejki i wyhodować superpszczołę, która
prześcignie wszyskie imperialistyczne pszczoły?

Jarek

--
Za brudny syrop -- pachnący miód
stosunki produkcji są proste
za brudny syrop -- pachnący miód
Rosjanie to zwą "pczieławodstwem"

ptoki

unread,
Jul 19, 2021, 2:47:25 PM7/19/21
to
poniedziałek, 19 lipca 2021 o 06:25:31 UTC-5 FEniks napisał(a):
> W dniu 18.07.2021 o 23:57, ptoki pisze:
Tak, widzialem ze te zwykle majowe tak sa nazywane, co jest bez sensu.
U nas lipcoki to wlasnie te lekko podluzne, czarne, raczej matowawe.
NIezaleznie od nazwy, to z obrazka to niegrozny robal. W domu nie szkodzi, w polu/ogrodzie raczej tez nie.
Szweda sie pare tygodni w lato a potem jego obecnosc sie zmniejsza.

Mateusz Viste

unread,
Jul 19, 2021, 3:23:15 PM7/19/21
to
2021-07-19 o 19:14 +0200, Jarosław Sokołowski napisał:
> Czy zbadano jak bardzo można poprawić naturę i powiększyć raster węzy?

Eksperymenty w tym kierunku rozpoczął Usmar Baudoux, już 100 lat temu.
Doszedł do tego, że powiększanie działa do 5.74mm, a powyżej
przeżywalność nimf staje się słaba. Obecna "normalna" średnica alweol w
przemysłowych węzach wynosi 5.4mm. Nasza Europejska czarna pszczoła,
gdy buduje sama, tworzy alweole o średnicy 4.9mm. Przynajmniej tak
podaje literatura tematu - z moich pomiarów wynika raczej że średnica ta
oscyluje gdzieś między 4.5mm a ciut poniżej 5mm (dla komórek robotnic),
ale to sprawa trudna do zmierzenia suwmiarką.

Przy czym narzucanie średnicy komórek za pomocą prefabrykatów to tylko
jedno z licznych "ulepszeń" które człowiek wymusza na tym dzielnym
owadzie. Owadzie który, przypomnijmy, istnieje od 100 milionów lat,
kiedy to po ziemi stąpały dinozaury a nasi przodkowie przypominali
polne myszy. Pszczoła mimo tego i tak sobie dobrze radzi z naszymi
innowacjami, sytuacja takiej np. kury pogorszyła się dużo bardziej, od
kiedy (zupełnie niedawno) zmusiliśmy ją do znoszenia amoralnych ilości
jaj.

Mateusz

FEniks

unread,
Jul 19, 2021, 4:01:26 PM7/19/21
to
W dniu 19.07.2021 o 18:04, Mateusz Viste pisze:
> 2021-07-19 o 17:25 +0200, FEniks napisał:
>> Tak na marginesie - właśnie to jest ciekawe, skąd w takim razie
>> wynikają różnice w wielkości ich ciała?
> Być może po prostu zależą od tego, ile pokarmu zdążyła znaleźć, pobrać
> i przetworzyć larwa / gąsienica? Zgaduję. Nie wykluczam oczywiście, że
> istnieją owady przepoczwarzające się, i mimo tego rosnące.
>
> Jeśli chodzi o temat mi bliżej znany, to pszczoła (Apis Mellifera
> Mellifera) rośnie w stadium larwalnym, potem już nie. Jej wielkość
> zależy od płci (trutnie są znacząco większe), roli (Matka ma dłuższy
> odwłok), ilości pyłku który otrzymała jako larwa, pory roku (pszczoły
> "zimowe", tj. wyklute późną jesienią, są większe, bardziej włochate i
> żyją dłużej) oraz - ciekawostka - od wielkości komory, w której
> pszczoła została odchowana. Wielkość komory natomiast zależy od jej
> wieku, gdyż każda pszczoła zostawia po sobie cienką błonę, na wskutek
> czego komora maleje z czasem.
>
> Anegdotycznie dodam, że istnieją teorie (w mojej ocenie
> niebezpodstawne) głoszące, że jednym z powodów rozprzestrzeniania się
> warrozy jest korzystanie ze sztucznych plastrów (węzy). Plastry te
> posiadają alweole o rozmiarach nieco większych, niż te, które pszczoły
> budują samoistnie - ma to na celu właśnie produkcję większych pszczół,
> bardziej produktywnych (bo silniejszych, tj. zdolnych unieść więcej
> nektaru lub pyłku podczas jednej podróży). Taka zwiększona alweola
> pozwala również umieścić w niej większą ilość jaj varroa, zwiększając w
> efekcie ilość roztoczy per capita.

To bardzo ciekawe, co piszesz. Zdumiewające, jak daleko może posunąć się
człowiek i jakich natura sposobów "używa", żeby nie pozwolić się
zdominować, jak choćby poprzez te roztocza.


> Nie wiem, czy nauczycielka biologii z podstawówki jest jakimś
> szczególnym autorytetem w sprawach wykraczających poza obowiązkowy
> program nauczania. Przy czym nie mówię, że nie miała racji - bo nie
> wiem, ale warto takie rzeczy sprawdzić u bardziej wiarygodnych źródeł.


Powiem szczerze, że przez większość życia było mi jak najdalej od
wszelakich owadów i robactwa wszelakiego, stąd może ta kompletna
ignorancja w temacie. Dopiero na stare lata w miejsce dotychczasowego
obrzydzenia zaczyna się pojawiać jakiś zaczątek ciekawości w ich
kierunku. ;-)


--
Ewa

FEniks

unread,
Jul 19, 2021, 4:04:41 PM7/19/21
to
W dniu 19.07.2021 o 19:07, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>> Majowy to ta sama rodzina (Scarabaeidae) i podrodzina (Melolonatha).
>> Nie żebym to wiedziała, ale sprawdziłam. Chociaż te, które u mnie
>> w obecne wieczory latają, to chyba faktycznie te czerwcowe. Bardzo
>> podobne są, ale te majowe większe (za wiki).
> Majowe dobrze znam z dzieciństwa. Występowały wtedy w liczebności
> jakichś kilkunastu sztuk na metr sześcienny powietrza. Potem nagle
> to się skończyło. A szkoda, bo gatunek ten na ciekawe zastosowania:
>
> https://pl.wikipedia.org/wiki/Zupa_z_chrab%C4%85szczy_majowych


Zdaje się, że owady wkrótce mają zdominować nasze stoły.


> Pod względem niezdarności lotu chrabąszcz konkurować może chyba tylko
> z kruszczycą złotawką. W tym roku spotkałem jedną, po wielu, wielu
> latach.


A, tą jedyną zachwycałam się już w dzieciństwie. Też dawno nie
widziałam. Widuję czasem takie bardziej niebieskie błyszczące, nie wiem,
czy to z tej samej (pod)rodziny.


--
Ewa

FEniks

unread,
Jul 19, 2021, 4:08:00 PM7/19/21
to
W dniu 19.07.2021 o 21:23, Mateusz Viste pisze:
Jak rozumiem, zajmujesz się pszczelarstwem. Czy Twoje pszczoły żyją
zupełnie naturalnie, czy też hodujesz je na tych sztucznych węzach?


--
Ewa

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 19, 2021, 4:49:37 PM7/19/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

>> Czy zbadano jak bardzo można poprawić naturę i powiększyć raster węzy?
>
> Eksperymenty w tym kierunku rozpoczął Usmar Baudoux, już 100 lat temu.

Z tego okresu i o pszczołach to ja czytałem tylko Maeterlincka. Ten
nie eksperymentował, teoretyzował jedno. Za to wdzięcznie dosyć.

> Doszedł do tego, że powiększanie działa do 5.74mm, a powyżej
> przeżywalność nimf staje się słaba. Obecna "normalna" średnica
> alweol w przemysłowych węzach wynosi 5.4mm.

Zapytam w takim razie inaczej. Jak dalece można się posunąć z węzowym
supersajzingiem, by pszczoła dała się nabrać na te machlojki? Już
mniejsza o nimfy, ale jak bardzo da się powiększyć fundamenty, by
robotnice wznosiły ściany komórki i nie połapały się, że ktoś je robi
w konia?

> Nasza Europejska czarna pszczoła, gdy buduje sama, tworzy alweole
> o średnicy 4.9mm. Przynajmniej tak podaje literatura tematu - z moich
> pomiarów wynika raczej że średnica ta oscyluje gdzieś między 4.5mm
> a ciut poniżej 5mm (dla komórek robotnic), ale to sprawa trudna do
> zmierzenia suwmiarką.

Łatwiej zmierzyć cały plaster i podzielić przez liczbę komórek.

Jarek

--
Organizator życie mas
napisze nowe "Życie Pszczół"
i nazwie je Antymaeterlinck
idealizmu dość bzdur
czy pszczołą, czy człowek, czy termit

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 19, 2021, 5:21:13 PM7/19/21
to
Pani Ewa napisała:

> Zdaje się, że owady wkrótce mają zdominować nasze stoły.

Kiedyś dominację na stołach zwalczano metodami propagandowymi:

https://i.pinimg.com/originals/75/54/89/755489f9969eabe96e838ce23cd07996.gif

>> Pod względem niezdarności lotu chrabąszcz konkurować może chyba
>> tylko z kruszczycą złotawką. W tym roku spotkałem jedną, po wielu,
>> wielu latach.
>
> A, tą jedyną zachwycałam się już w dzieciństwie. Też dawno nie
> widziałam. Widuję czasem takie bardziej niebieskie błyszczące,
> nie wiem, czy to z tej samej (pod)rodziny.

Rodzina ta sama, co guniak i ten drugi jego kolega chrabąszcz.
Jeśli niebieski, błyszczący i chodzi pieszo, to żuk gnojarek.

Jarek

--
Muszka plujka i żuczek gnojarek
Stanowili dość dobraną parę.
Ona była plujka, a on zwykły żuk
i żyli szczęśliwie, choć mu brakło nóg.

Mateusz Viste

unread,
Jul 20, 2021, 2:52:55 AM7/20/21
to
2021-07-19 o 19:07 +0200, Jarosław Sokołowski napisał:
> Majowe dobrze znam z dzieciństwa. Występowały wtedy w liczebności
> jakichś kilkunastu sztuk na metr sześcienny powietrza. Potem nagle
> to się skończyło.

Brzmi to nieco apokaliptycznie, i niezgodnie z moimi wspomnieniami. I
ja wyraźnie pamiętam chmury chrząszczy majowych, które spadały
kilogramami spod przydomowego klonu - a Mateuszowe dzieciństwo jest
oddalone (tak szacuję na oko) co najmniej o jakieś 20 lat od Jarkowego.

Mateusz

Mateusz Viste

unread,
Jul 20, 2021, 3:07:18 AM7/20/21
to
2021-07-19 o 22:48 +0200, Jarosław Sokołowski napisał:
> Zapytam w takim razie inaczej. Jak dalece można się posunąć z węzowym
> supersajzingiem, by pszczoła dała się nabrać na te machlojki? Już
> mniejsza o nimfy, ale jak bardzo da się powiększyć fundamenty, by
> robotnice wznosiły ściany komórki i nie połapały się, że ktoś je robi
> w konia?

Nie mam pojęcia, i nie do końca wiem, po co komu byłaby taka wiedza...
Chyba, że z jakichś sadystycznych zapędów. Odpowiem natomiast na inne
pytanie, mianowicie skąd bierze się charakterystyczny, symetryczny
kształt pszczelich komórek? Nie, wcale nie z jakiejś ich genialności
umysłowej. Pszczoła, budując komórkę, tworzy ją między swoimi nogami za
pomocą gruczołów znajdujących się pod jej odwłokiem. Owad ten posiada 3
pary odnóży, u końców których powstają zupełnie naturalnie kąty komórki.
Idąc tym tropem mogę tylko przypuszczać, że maksymalna średnica którą
jest w stanie zaakceptować pszczoła może wynikać z rozpiętości jej
odnóży.

> Łatwiej zmierzyć cały plaster i podzielić przez liczbę komórek.

Prostoduszność tej rady bardzo mnie urzeka. Gdybyśmy chcieli zmierzyć
średnicę komórek przemysłowej, równiutkiej węzy to owszem, można to tak
zrobić. W przypadku naturalnego plastra nic z tego, gdyż komórki nie są
jednakowe na całej szerokości plastra, z racji tego iż istnieje kilka
rodzajów komórek - a nas interesują wyłącznie alweole robotnic, a te
zgrupowane są zazwyczaj w środkowej części plastra. Przy czym tak,
pomiary które wcześniej podawałem wynikają z uśrednienia kilku lub
kilkunastu komórek obok siebie, ale przy suwmiarce o rozdzielczości 1mm
to dalej jest pewna aproksymacja, tym bardziej że naturalne komórki nie
są idealnie identyczne.

Mateusz

Mateusz Viste

unread,
Jul 20, 2021, 3:46:58 AM7/20/21
to
2021-07-19 o 22:01 +0200, FEniks napisał:
> To bardzo ciekawe, co piszesz. Zdumiewające, jak daleko może posunąć
> się człowiek i jakich natura sposobów "używa", żeby nie pozwolić się
> zdominować, jak choćby poprzez te roztocza.

Nie doszukiwałbym się w warrozie jakiejś sprytnej obrony Matki Natury.
Roztocza Varroa sprowadził z Azji sam człowiek, z pazerności, chcąc
wyhodować pszczołę nad pszczołami. Azjatycka Apis Cerana żyła z
roztoczami Varroa od wieków, ko-ewoluowała z nimi i oba gatunki
nauczyły się ze sobą żyć. Nasza malutka Apis Mellifera natomiast nie
miała takiego przygotowania. Gdy została zakażona warrozą z dnia na
dzień, okazała się zupełnie bezbronna przed wysoce wytrenowanym i
wyspecjalizowanym przeciwnikiem. Doprowadziło to w pierwszych latach do
śmierci 90% populacji pszczół domowych. Dziś minęło już 40 lat, w
międzyczasie nasze pszczoły zaczęły powoli uczyć się mechanizmów
obronnych przed tym pasożytem. Ewolucja tych mechanizmów jest niestety
o tyle wolniejsza, im bardziej człowiek stara się "pomagać". Obecnie
praktycznie 100% pszczelarzy stosuje tzw. nowoczesne metody walki z
warrozą, metody te polegają na wprowadzaniu pestycydów (głównie
amitrazy) do uli oraz opryskiwanie pszczół kwasem szczawiowym lub
mrówkowym. Amitraza to mniejsze zło, bo o ile jest rakotwórcza dla
człowieka który spożywa ją wraz z miodem, to wydaje się ona nie być w
widoczny sposób szkodliwa dla pszczół. Kwasy natomiast osłabiają
pancerzyki pszczół, przez co te stają się tym bardziej wrażliwe na
ataki roztoczy.

Do tego nowoczesne metody pszczelarstwa wymagają regularnego otwierania
ula i analizy każdej jego ramki. Wychładza to czerw, zmuszając
za każdym razem pszczoły do ustabilizowania temperatury, co może trwać
od kilku do kilkunastu godzin i wymaga dodatkowych nakładów energii. A
warto wiedzieć, że niższa temperatura sprzyja rozwojowi larw Varroa.

Powyższe jest tematem tabu, mało się o nim mówi a jeszcze mniej pisze.
Mało który pszczelarz godzi się na straty rzędu 30-50% kolonii rocznie
- dużo korzystniej jest stosować pestycydy i kwasy, pozwalając tym
samym na znacząco większe zbiory miodu. W dalszej perspektywie jest
to działalność w oczywisty sposób szkodliwa dla pszczół, które i już
bez tego mają nielekko.

Mateusz

Mateusz Viste

unread,
Jul 20, 2021, 4:19:53 AM7/20/21
to
2021-07-19 o 22:07 +0200, FEniks napisał:
> Jak rozumiem, zajmujesz się pszczelarstwem.

Nie postrzegam siebie jako pszczelarza. Ot, posiadam amatorsko bardzo
skromną pasiekę, w której mieszka kilkaset tysięcy lokalnych pszczół.
Staram się im stwarzać godne warunki mieszkaniowe i nie wchodzić
zanadto w drogę. Tak to wyglądało dziś o poranku:
https://imgpile.com/images/NsgmMw.jpg

> Czy Twoje pszczoły żyją zupełnie naturalnie, czy też hodujesz je na
> tych sztucznych węzach?

Nie hoduję pszczół, proponuję im tylko mieszkanie. Są po prostu
lokatorkami. Niektóre kolonie wolą czasem odfrunąć do lasu, nie
przeszkadzam im w tym. Może w ten sposób przyczyniam się jakoś do
przetrwania gatunku. Te, które zostają, czasem odwdzięczą się miodem.

Niemniej pszczoły nie żyją u mnie "zupełnie naturalnie" - wszak w
naturze pszczoły mało kiedy zamieszkują drewniane skrzynki. W naszym
klimacie osiedlają się raczej w pustych pniach drzew, kiedy uda im
się jeszcze jakiś znaleźć. Nie stosuję jednak ani węz, ani ramek, ani
pestycydów. Tym samym unikam kontaktów z pszczelarzami, bo nie
prowadzą zazwyczaj do niczego, poza nasłuchaniem się o tym jakim jestem
archaicznym, uwstecznionym człowiekiem, jak mogę patrzeć jak pszczoły
umierają, czy moim dzieciom też nie dają antybiotyków itd itp.

Mateusz

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 20, 2021, 6:36:06 AM7/20/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

>> Majowe dobrze znam z dzieciństwa. Występowały wtedy w liczebności
>> jakichś kilkunastu sztuk na metr sześcienny powietrza. Potem nagle
>> to się skończyło.
>
> Brzmi to nieco apokaliptycznie, i niezgodnie z moimi wspomnieniami.
> I ja wyraźnie pamiętam chmury chrząszczy majowych, które spadały
> kilogramami spod przydomowego klonu - a Mateuszowe dzieciństwo jest
> oddalone (tak szacuję na oko) co najmniej o jakieś 20 lat od Jarkowego.

Poza odległością w czasie, należy pamiętać o dystansie w przestrzeni.
W Warszawie jeszcze w latach siedemdziesiątych majowe powietrze aż
chrzęściło od chrząszczy. W latach osiemdziesiątych pozostało po
tym tylko wspomnienie. Kilkaset kilometrów dalej (lub blliżej, bo
czasoprzestrzeń to rzecz względna) apokalipsa nastąpiła później,
dając szanse na wspomnienia także młodszym.

Jarek

--
A w maju
Zwykłem jezdzić, szanowni panowie,
Na przedniej platformie tramwaju!
Miasto na wskroś mnie przeszywa!

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 20, 2021, 6:40:12 AM7/20/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

>> Zapytam w takim razie inaczej. Jak dalece można się posunąć z węzowym
>> supersajzingiem, by pszczoła dała się nabrać na te machlojki? Już
>> mniejsza o nimfy, ale jak bardzo da się powiększyć fundamenty, by
>> robotnice wznosiły ściany komórki i nie połapały się, że ktoś je robi
>> w konia?
>
> Nie mam pojęcia, i nie do końca wiem, po co komu byłaby taka wiedza...
> Chyba, że z jakichś sadystycznych zapędów.

W stosunku do zdobywania wiedzy pytanie "po co?" nie ma zastosowania.
A sadyzmu w tym widzę mniej, niż wynosi średnia w typowych badaniach.

> Odpowiem natomiast na inne pytanie, mianowicie skąd bierze się
> charakterystyczny, symetryczny kształt pszczelich komórek? Nie, wcale
> nie z jakiejś ich genialności umysłowej. Pszczoła, budując komórkę,
> tworzy ją między swoimi nogami za pomocą gruczołów znajdujących się
> pod jej odwłokiem. Owad ten posiada 3 pary odnóży, u końców których
> powstają zupełnie naturalnie kąty komórki.

Ja bym ujął to tak, że parkietaż foremny da się zrobić tylko z trójkątów,
kwadratów, albo sześciokątów. Trójkątny i kwadratowy plaster jest słaby
z wielu powodów, więc pozostaje sześciokątny. W związku z tym gruczoły
pszczoły w naturalny sposób odwzorowały doskonały dla tego parkietażu kąt.

> Idąc tym tropem mogę tylko przypuszczać, że maksymalna średnica którą
> jest w stanie zaakceptować pszczoła może wynikać z rozpiętości jej
> odnóży.

Jest jednak pewna rezerwa -- małe pszczoły wychowane w starym
budownictwie, potrafią budować większe klitki według planów nowego
budownictwa, dostarczonych przez człowieka. Wychowane w ten sposób
nowe pokolenie poradzi sobie z jeszcze większymi komórkami.

>> Łatwiej zmierzyć cały plaster i podzielić przez liczbę komórek.
>
> Prostoduszność tej rady bardzo mnie urzeka. Gdybyśmy chcieli zmierzyć
> średnicę komórek przemysłowej, równiutkiej węzy to owszem, można to tak
> zrobić. W przypadku naturalnego plastra nic z tego, gdyż komórki nie są
> jednakowe na całej szerokości plastra, z racji tego iż istnieje kilka
> rodzajów komórek - a nas interesują wyłącznie alweole robotnic, a te
> zgrupowane są zazwyczaj w środkowej części plastra. Przy czym tak,
> pomiary które wcześniej podawałem wynikają z uśrednienia kilku lub
> kilkunastu komórek obok siebie, ale przy suwmiarce o rozdzielczości 1mm
> to dalej jest pewna aproksymacja, tym bardziej że naturalne komórki nie
> są idealnie identyczne.

Suwmiarka ma dokładność 0,1 mm, więc zmierzenie dziesięciu komórek
da uśredniony wynik o precyzji 0,01 mm. Może to prostoduszne, nie wiem,
ale wystarczająco dobre.

--
Jarek

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 20, 2021, 6:53:15 AM7/20/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

> Nie hoduję pszczół, proponuję im tylko mieszkanie. Są po prostu lokatorkami.

Lokatorkami? A jak wygląda sprawa trutni?

Jarek

PS
Wciąż słyszę o akcji "Zaadoptuj pszczołę". Ale nikt nie apeluje, by
zaadoptować trutnia. A ja bym chciał. Charakter bliższy memu, więc
jakoś byśmy się w tej nowej rodzinie poukładali.

--
Zostaw nasze ludzkie
zalety i wady
Daj byśmy nie byli
jako te owady

Mateusz Viste

unread,
Jul 20, 2021, 7:26:16 AM7/20/21
to
2021-07-20 o 12:40 +0200, Jarosław Sokołowski napisał:
> W stosunku do zdobywania wiedzy pytanie "po co?" nie ma zastosowania.

Mój pogląd jest nieco inny. Uważam, że pewnej klasy pytania nie
zasługują na to by szukać na nie odpowiedzi. Ale ja zacofany człowiek
jestem.

> Ja bym ujął to tak, że parkietaż foremny da się zrobić tylko z
> trójkątów, kwadratów, albo sześciokątów. Trójkątny i kwadratowy
> plaster jest słaby z wielu powodów, więc pozostaje sześciokątny. W
> związku z tym gruczoły pszczoły w naturalny sposób odwzorowały
> doskonały dla tego parkietażu kąt.

Gdyby tak było, to gruczołów byłoby chyba sześć - a jest osiem. Poza
tym, ten doskonały kształt byłby doskonały tylko wtedy, gdyby larwy
miały podobny przekrój, a nie mają. Z czasem alweole się zaokrąglają, i
to już bardziej odpowiada morfologii pszczelej larwy. Wszystkie owady,
poniekąd od zawsze, posiadają 3 pary odnóży - pszczoła nie jest tu w
niczym wyjątkowa. A że aby budować szybko, musi trzymać się nad
komórkami i odnóżami trzymać ścianek, to tak już wyszło... Gdyby owady
miały tylko 2 pary odnóży, to kształt komórek byłby zapewne inny.

> Jest jednak pewna rezerwa -- małe pszczoły wychowane w starym
> budownictwie, potrafią budować większe klitki według planów nowego
> budownictwa, dostarczonych przez człowieka. Wychowane w ten sposób
> nowe pokolenie poradzi sobie z jeszcze większymi komórkami.

Tak, to prawda. Mechanizm ten jest zresztą znany i dobrze opisany, ale
w drugą stronę: pszczoły wychowane na standardowych, przemysłowych
węzach Dadant budują naturalnie nieco większe komórki, w okolicach
5.1-5.3mm. Potrzeba dwóch albo trzech pokoleń, by rozmiar komórek (a
zarazem i rozmiar pszczół) powrócił do tych naturalnych ok. 4.9mm.

> Suwmiarka ma dokładność 0,1 mm

Moją suwmiarkę kupiłem na targu w Kościerzynie, "od ruskich", dawno
temu i do tej pory z niej korzystam. Ma zresztą bardzo ładny pokrowiec
ze skaju. Instrukcji obsługi nie było, internetu wówczas też nie i nikt
mi lokalnie nie wytłumaczył jak z tego ustrojstwa korzystać.
Przyzwyczajony do radzieckiej dokładności doszedłem do wniosku, że "zero
pokazuje wartość" a te inne cyferki, co to się nieco rozjeżdżają,
zostały po prostu źle naniesione. 25 lat później, za usenetowym
impulsem odkryłem, do czego służą te fikuśne niby-niepasujące cyferki.
I to już nie jest stracony dzień. Dziękuję za impuls i kłaniam się
uprzejmie.

Mateusz

Mateusz Viste

unread,
Jul 20, 2021, 7:32:32 AM7/20/21
to
2021-07-20 o 12:53 +0200, Jarosław Sokołowski napisał:
> Pan Mateusz Viste napisał:
>
> > Nie hoduję pszczół, proponuję im tylko mieszkanie. Są po prostu
> > lokatorkami.
>
> Lokatorkami? A jak wygląda sprawa trutni?

Waletują, i czynszu żadnego nie płacą. Poza tym, pomieszkują tylko kilka
miesięcy w roku.

> Wciąż słyszę o akcji "Zaadoptuj pszczołę". Ale nikt nie apeluje, by
> zaadoptować trutnia. A ja bym chciał. Charakter bliższy memu, więc
> jakoś byśmy się w tej nowej rodzinie poukładali.

Trutnie zostają wyrzucone z ula w pierwsze jesienne dni, i umierają
na zewnątrz z zimna. Pszczoły nie są głupie i nie będą przecież
utrzymywały darmozjadów całą zimę. Te oporniejsze są pożądlone na
śmierć, a ich zwłoki wyrzucone przed ul. Nie ma czego zazdrościć.

Mateusz

Zenek Kapelinder

unread,
Jul 20, 2021, 7:32:48 AM7/20/21
to
Trutni mało a pszczół dużo. Na trudniący interesu nie da się zrobić. Pszczoly adoptują dzieci w szkołach na wyraźną prośbę nie dająca możliwości sprzeciwu idiotek co uczą biologii. Cała akcja daje przyjemna kasę organizatorom.

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 20, 2021, 8:12:12 AM7/20/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

>> Ja bym ujął to tak, że parkietaż foremny da się zrobić tylko z
>> trójkątów, kwadratów, albo sześciokątów. Trójkątny i kwadratowy
>> plaster jest słaby z wielu powodów, więc pozostaje sześciokątny.
>> W związku z tym gruczoły pszczoły w naturalny sposób odwzorowały
>> doskonały dla tego parkietażu kąt.
>
> Gdyby tak było, to gruczołów byłoby chyba sześć - a jest osiem. Poza
> tym, ten doskonały kształt byłby doskonały tylko wtedy, gdyby larwy
> miały podobny przekrój, a nie mają. Z czasem alweole się zaokrąglają,
> i to już bardziej odpowiada morfologii pszczelej larwy. Wszystkie
> owady, poniekąd od zawsze, posiadają 3 pary odnóży - pszczoła nie
> jest tu w niczym wyjątkowa. A że aby budować szybko, musi trzymać
> się nad komórkami i odnóżami trzymać ścianek, to tak już wyszło...
> Gdyby owady miały tylko 2 pary odnóży, to kształt komórek byłby
> zapewne inny.

No właśnie: jaki? Matematyki oszukać się nie da. Komórki mogą mieć
mniej lub bardziej zaokrąglony kształt. Ścianki mogłyby mieć jakieś
udziwnienia. Ale budowa musi być na planie siatki sześciokątnej.
Nie da się zrobić plastra z pięciokątów czy siedmiokątów.

>> Suwmiarka ma dokładność 0,1 mm
>
> Moją suwmiarkę kupiłem na targu w Kościerzynie, "od ruskich", dawno
> temu i do tej pory z niej korzystam. Ma zresztą bardzo ładny pokrowiec
> ze skaju. Instrukcji obsługi nie było, internetu wówczas też nie
> i nikt mi lokalnie nie wytłumaczył jak z tego ustrojstwa korzystać.

Suwmiarka była jedną z ulubionych zabawek mojego dzieciństwa. Taką,
która była od zawsze. Nie było takiego momentu, że się pojawiła.
Tak jak pluszowy miś, który też był od początku świata. Działanie
noniusza było dla mnie sprawą absolutnie oczywistą, nikt nigdy mi
nie tłumaczył o co w tym chodzi. Tak jak nie odebrałem nigdy wykładu
na temat poruszania nóg przy chodzeniu. W każdym razie metrologię
w zakresie pomiaru suwmiarką z dokładnością do 0,1 mm opanowałem
na długo przed pójściem do szkoły. Małe dzieci szybko chłoną wiedzę
z otaczającego świata. Potem im to przechodzi. Ale jeśli rodzice
się postarają, można ten proces opóźnić. Warto o tym pamiętać.

> Przyzwyczajony do radzieckiej dokładności doszedłem do wniosku, że
> "zero pokazuje wartość" a te inne cyferki, co to się nieco rozjeżdżają,
> zostały po prostu źle naniesione. 25 lat później, za usenetowym
> impulsem odkryłem, do czego służą te fikuśne niby-niepasujące cyferki.
> I to już nie jest stracony dzień. Dziękuję za impuls i kłaniam się
> uprzejmie.

Niezmiernie się cieszę, że z istnienia Usenetu wciąż płyną jakieś
pożytki. Mimo krakania niektórych, że to tylko stracony czas.

Jarek

--
Raz tylko dany ci czas
Ani on twój ani czyj
Z czasem się wszystko ustoi
Żyj na huśtawce żyj

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 20, 2021, 8:16:29 AM7/20/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

>> Wciąż słyszę o akcji "Zaadoptuj pszczołę". Ale nikt nie apeluje,
>> by zaadoptować trutnia. A ja bym chciał. Charakter bliższy memu,
>> więc jakoś byśmy się w tej nowej rodzinie poukładali.
>
> Trutnie zostają wyrzucone z ula w pierwsze jesienne dni, i umierają
> na zewnątrz z zimna. Pszczoły nie są głupie i nie będą przecież
> utrzymywały darmozjadów całą zimę. Te oporniejsze są pożądlone na
> śmierć, a ich zwłoki wyrzucone przed ul. Nie ma czego zazdrościć.

Wiem o tym wszystkim, znam dobrze los trutni. Nie zazdroszcżę im.
Ale to chyba kolejny dobry powód, by takiego nieszczęśnika adoptować.

--
Jarek

Mateusz Viste

unread,
Jul 20, 2021, 8:25:55 AM7/20/21
to
2021-07-20 o 14:12 +0200, Jarosław Sokołowski napisał:
> No właśnie: jaki? Matematyki oszukać się nie da. Komórki mogą mieć
> mniej lub bardziej zaokrąglony kształt. Ścianki mogłyby mieć jakieś
> udziwnienia. Ale budowa musi być na planie siatki sześciokątnej.
> Nie da się zrobić plastra z pięciokątów czy siedmiokątów.

Dałoby się natomiast z prostokątów. Możliwe również, że przy czterech
kończynach plastry w ogóle nie wyewoluowałyby, a pszczoły tzw. domowe,
osy i szerszenie znalazłyby inny sposób na swoje budownictwo.

> Suwmiarka była jedną z ulubionych zabawek mojego dzieciństwa. Taką,
> która była od zawsze. Nie było takiego momentu, że się pojawiła.

Szczęściarz!

> Małe dzieci szybko chłoną wiedzę z otaczającego świata. Potem im to
> przechodzi. Ale jeśli rodzice się postarają, można ten proces
> opóźnić. Warto o tym pamiętać.

Jeśli rodzice się starają, to znaczy że w ogóle są - a to już może
zapewnić pewne fory w życiu. Wychowanie się z rodzicem w liczbie jeden
może ograniczyć wczesny dostęp do różnych rzeczy, np. suwmiarki. Ale
nie ma tego złego - późno bo późno, jednak usenet tę lukę naprawił.

Mateusz

Mateusz Viste

unread,
Jul 20, 2021, 8:32:15 AM7/20/21
to
2021-07-20 o 14:16 +0200, Jarosław Sokołowski napisał:
> Wiem o tym wszystkim, znam dobrze los trutni. Nie zazdroszcżę im.
> Ale to chyba kolejny dobry powód, by takiego nieszczęśnika adoptować.

To się tak z reguły zaczyna. Człowiek ma miękkie serce, dobre intencje,
przygarnie takiego nieszczęśnika, potem dwóch i nim się obejrzy - BUM!
Socjalizm, masowa imigracja i mordy na ulicach.

Nie nie, jeśli trutnie chcą poprawić swój los, to niech się po prostu
wezmą do roboty.

Mateusz

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 20, 2021, 10:34:14 AM7/20/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

>> No właśnie: jaki? Matematyki oszukać się nie da. Komórki mogą mieć
>> mniej lub bardziej zaokrąglony kształt. Ścianki mogłyby mieć jakieś
>> udziwnienia. Ale budowa musi być na planie siatki sześciokątnej.
>> Nie da się zrobić plastra z pięciokątów czy siedmiokątów.
>
> Dałoby się natomiast z prostokątów.

Nie dałoby się. W przyrodzie ożywionej tego typu struktury nie występują.
Wiadomo dlaczego -- ma to mocną podbudowę teoretyczną. Ale to temat na
grubą książkę, a nie na esej usenetowy.

> Możliwe również, że przy czterech kończynach plastry w ogóle nie
> wyewoluowałyby, a pszczoły tzw. domowe, osy i szerszenie znalazłyby
> inny sposób na swoje budownictwo.

Owady ewoluowały inaczj niż my, Kręgowce. Nam (rybom) powyrastały
tu i ówdzie płetwy (kończyny), a że okazały się fajne, to zostały.
Prapszczoła mogła mieć po parze odnóży przy każdym segmencie ciała,
jak to jest u współczesnych gliździeli. Potem segmenty się różnicowały,
a niepotrzebne nóżki zanikały. Zostało sześć, co się okazało być liczbą
doskonałą. Dalsza redukcja do czterech byłaby zmianą niekorzystną, więc
proces doboru ją odrzucił. Tak więc czworonożną pszczołę należy uznać
w naszym Świecie za rzecz niemożliwą. Uważny czytelnik studiujący prace
dawnych Greków może spotkać się z opinią, że pszczoła (czy też mucha)
ma cztery nogi. Wynika to z tego, że uczeni ci przedkładali poznanie
rozumowe nad empiryczne. A że liczba cztery wyszła im z rozważań
teoretycznych, więc tak zapisali w księdze. Gdyby ktoś chciał teraz
mężów tych za to ganić, będę ich bronił. Rozwój nauki i metod
badawczych jest również procesem ewolucyjnym. Jeśli ktoś sądzi, że
mogłoby być inaczej, ten jest zapyziałym kreacjonistą.

>> Suwmiarka była jedną z ulubionych zabawek mojego dzieciństwa. Taką,
>> która była od zawsze. Nie było takiego momentu, że się pojawiła.
>
> Szczęściarz!

Nie narzekam.

>> Małe dzieci szybko chłoną wiedzę z otaczającego świata. Potem im to
>> przechodzi. Ale jeśli rodzice się postarają, można ten proces
>> opóźnić. Warto o tym pamiętać.
>
> Jeśli rodzice się starają, to znaczy że w ogóle są - a to już może
> zapewnić pewne fory w życiu. Wychowanie się z rodzicem w liczbie jeden
> może ograniczyć wczesny dostęp do różnych rzeczy, np. suwmiarki. Ale
> nie ma tego złego - późno bo późno, jednak usenet tę lukę naprawił.

Można napisać, że fory, można, że ci pozostali mieli akurat pecha.
Trzeba też dodać, choć wcześniej o tym nie pisałem, bo wolę o rzeczach
dobrych niż o złych, że rodzice mogą nie tylko pomóc, ale i przeszkodzić.
Lepszy pomocny rodzic w liczbie jeden, niż destrukcyjni w liczbie dwa.

Jarek

--
A czy przyroda kolebka myślała kiedyś dokładnie
Na co jej wielkie mamuty? Ani wygląda to ładnie
Ani z nich skóra na buty. Nie ma co pytać koledzy
Robiła i tak jej wyszło. Nikt nie wymyślał specjalnie
Tego w czym żyć na przyszło, uprzedzam o tym lojalnie

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 20, 2021, 10:37:38 AM7/20/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

>> Wiem o tym wszystkim, znam dobrze los trutni. Nie zazdroszcżę im.
>> Ale to chyba kolejny dobry powód, by takiego nieszczęśnika adoptować.
>
> To się tak z reguły zaczyna. Człowiek ma miękkie serce, dobre intencje,
> przygarnie takiego nieszczęśnika, potem dwóch i nim się obejrzy - BUM!
> Socjalizm, masowa imigracja i mordy na ulicach.

Truteń żyje krótko, poza tym sam się nie rozmnoży. Nie ma szans, że mi
w obejściu zaprowadzi komunę, lub choćby związek zawodowy.

> Nie nie, jeśli trutnie chcą poprawić swój los, to niech się po prostu
> wezmą do roboty.

Przebywając w moim towarzystwie mógłby się wiele nauczyć. Na początek
dałbym mu suwmiarkę do zabawy. Mógłby też z Usenetu skorzystać.

Jarek

--
Zapylała raz pszczółka jakiegoś badyla,
Wtem czuje, że od tyłu też ją ktoś zapyla.
Patrzy się, a to truteń, niejaki Zenobi.
Morał -- rób dobrze innym, tobie też ktoś zrobi.

FEniks

unread,
Jul 20, 2021, 12:30:03 PM7/20/21
to
W dniu 20.07.2021 o 09:46, Mateusz Viste pisze:
> 2021-07-19 o 22:01 +0200, FEniks napisał:
>> To bardzo ciekawe, co piszesz. Zdumiewające, jak daleko może posunąć
>> się człowiek i jakich natura sposobów "używa", żeby nie pozwolić się
>> zdominować, jak choćby poprzez te roztocza.
> Nie doszukiwałbym się w warrozie jakiejś sprytnej obrony Matki Natury.


Oczywiście nie miałam tu na myśli żadnego celowego działania Matki
Natury. Ot, po prostu takie zrządzenie losu, które uświadamia
człowiekowi, że nie nad wszystkim panuje.


> Amitraza to mniejsze zło, bo o ile jest rakotwórcza dla
> człowieka który spożywa ją wraz z miodem, to wydaje się ona nie być w
> widoczny sposób szkodliwa dla pszczół.


Podziwiam Twoją wiedzę na temat pszczół, o których ja nie wiem w sumie
nic, poza może umiejętnością odróżnienia ich od innych owadów. Ale to
zacytowane wyżej zdanie mnie powaliło. Mam nadzieję, że napisałeś to
jednak ironicznie. Widać, że pszczoły kochasz, dobrze, gdybyś miał
trochę więcej sympatii też dla człowieka.


> Powyższe jest tematem tabu, mało się o nim mówi a jeszcze mniej pisze.
> Mało który pszczelarz godzi się na straty rzędu 30-50% kolonii rocznie
> - dużo korzystniej jest stosować pestycydy i kwasy, pozwalając tym
> samym na znacząco większe zbiory miodu. W dalszej perspektywie jest
> to działalność w oczywisty sposób szkodliwa dla pszczół, które i już
> bez tego mają nielekko.


O tych pestycydach, ich szkodliwości dla pszczół, bicie na alarm, że
pszczoły są zagrożone - myślę, że o tym się całkiem sporo mówi. Kłopot w
tym, że to do ludzi (pszczelarzy) może nie trafia. Trudno mi się
odnieść, bo jestem co najwyżej zwykłą konsumentką miodu. Staram się
kupować go z pobliskiej pasieki, 2 ulice ode mnie. Mam nadzieję, że oni
nie stosują aż tak dużo pestycydów i amitrazy, jak piszesz. Jednak ich
ule nie wyglądają tak ładnie jak te Twoje.

--

Ewa

FEniks

unread,
Jul 20, 2021, 12:30:50 PM7/20/21
to
W dniu 20.07.2021 o 14:32, Mateusz Viste pisze:
>
> Nie nie, jeśli trutnie chcą poprawić swój los, to niech się po prostu
> wezmą do roboty.


Jak to? Naturę chciałbyś zmieniać?!


--
Ewa

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 20, 2021, 1:54:31 PM7/20/21
to
Pani Ewa napisała:

>> Amitraza to mniejsze zło, bo o ile jest rakotwórcza dla człowieka
>> który spożywa ją wraz z miodem, to wydaje się ona nie być w widoczny
>> sposób szkodliwa dla pszczół.
>
> Podziwiam Twoją wiedzę na temat pszczół, o których ja nie wiem w sumie
> nic, poza może umiejętnością odróżnienia ich od innych owadów.

Tu mogą wystąpić niespodzianki:

https://insektarium.net/diptera-2/syrphidae/microdon-devius-nipszczola/

> Ale to zacytowane wyżej zdanie mnie powaliło. Mam nadzieję, że
> napisałeś to jednak ironicznie. Widać, że pszczoły kochasz, dobrze,
> gdybyś miał trochę więcej sympatii też dla człowieka.

Za główną funkcję pszczół można uznać zapylanie, a z miodu, będącego
produktem ubocznym, można zrezygnować. Wtedy to zdanie staje się obojętne.
Trzmiele w ogóle nie są w stanie wyprodukować nadmiarowego miodu, za
to zapylają świetnie. Od pewnego czasu da się trzmiela kupić w sklepie
z trzmielami (wysyłkowym).

--
Jarek

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 20, 2021, 1:55:51 PM7/20/21
to
Pani Ewa napisała:

>> Nie nie, jeśli trutnie chcą poprawić swój los, to niech się po prostu
>> wezmą do roboty.
>
> Jak to? Naturę chciałbyś zmieniać?!

Jeśli ktoś bardzo wierzy w trutnia, może uznać, że od etapu ewolucji
biologicznej przeszedł do etapu ewolucji kulturowej. To też natura.

--
Jarek

Mateusz Viste

unread,
Jul 20, 2021, 2:33:43 PM7/20/21
to
2021-07-20 o 18:29 +0200, FEniks napisał:
> Podziwiam Twoją wiedzę na temat pszczół,

Niesłusznie, jestem tylko zwyczajnym amatorem i wiem wbrew pozorom
bardzo mało. Popełniam błędy, doznaję niepowodzeń, obserwuję... i
staram się na tej podstawie zrozumieć co, jak i dlaczego. W porównaniu
do zawodowych pszczelarzy mam być może ten komfort, że nie muszę
martwić się ekonomicznym aspektem tego zajęcia.

> Ale to zacytowane wyżej zdanie mnie powaliło. Mam nadzieję, że
> napisałeś to jednak ironicznie. Widać, że pszczoły kochasz, dobrze,
> gdybyś miał trochę więcej sympatii też dla człowieka.

Dla człowieka jako gatunku mam mało pozytywnych uczuć. Większą sympatię
odczuwam wobec lisów, które uśmiercam każdej wiosny. Niemniej, często
zdarza mi się doceniać wybranych przedstawicieli gatunku ludzkiego.

> O tych pestycydach, ich szkodliwości dla pszczół, bicie na alarm, że
> pszczoły są zagrożone - myślę, że o tym się całkiem sporo mówi.

W kontekście ekologii i pestycydów rolnych - tak. Ja miałem na myśli
wyłącznie pestycydy wkładane do uli oraz parzenie pszczół kwasem
(nazywane eufemistycznie zapobieganiem warrozy, co tak naprawdę w
dłuższej perspektywie ma skutek dokładnie odwrotny) oraz to ciągłe
grzebanie pszczołom w gniazdach aby im na siłę ulepszać życie.

Mateusz

Kubuś Puchatek

unread,
Jul 20, 2021, 3:22:05 PM7/20/21
to
W dniu 20.07.2021 o 20:33 Mateusz Viste <mat...@xyz.invalid> pisze:

> Większą sympatię
> odczuwam wobec lisów, które uśmiercam każdej wiosny.

Możesz napisać dlaczego to robisz?
--
Pozdrawiam
Kamil

Kubuś Puchatek

unread,
Jul 20, 2021, 3:26:00 PM7/20/21
to
W dniu 20.07.2021 o 10:19 Mateusz Viste <mat...@xyz.invalid> pisze:

> Nie hoduję pszczół, proponuję im tylko mieszkanie. Są po prostu
> lokatorkami. Niektóre kolonie wolą czasem odfrunąć do lasu, nie
> przeszkadzam im w tym. Może w ten sposób przyczyniam się jakoś do
> przetrwania gatunku. Te, które zostają, czasem odwdzięczą się miodem.
>
> Niemniej pszczoły nie żyją u mnie "zupełnie naturalnie" - wszak w
> naturze pszczoły mało kiedy zamieszkują drewniane skrzynki. W naszym
> klimacie osiedlają się raczej w pustych pniach drzew, kiedy uda im
> się jeszcze jakiś znaleźć. Nie stosuję jednak ani węz, ani ramek, ani
> pestycydów. Tym samym unikam kontaktów z pszczelarzami, bo nie
> prowadzą zazwyczaj do niczego, poza nasłuchaniem się o tym jakim jestem
> archaicznym, uwstecznionym człowiekiem, jak mogę patrzeć jak pszczoły
> umierają, czy moim dzieciom też nie dają antybiotyków itd itp.
>
> Mateusz
>
Podziwiam i zazdroszczę.

--
Pozdrawiam
Kamil

FEniks

unread,
Jul 20, 2021, 3:26:13 PM7/20/21
to
W dniu 19.07.2021 o 14:22, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>
>> Mnie w domu okresowo nachodzą żuczki podobne do biegaczy. Głowy nie
>> dam, że to one, ale pokrojem i zachowaniem bardzo je przypominają -
>> są czarne, raczej szersze i na pewno nie latają. Wielkości mają
>> przeróżne, od ok. 1cm do 2,5cm. A na zewnątrz widuję nawet znacznie
>> większe osobniki, takie po 3-4cm ((te na szczęście do domu nie włażą).
>> Ostatnio ich nie widuję zbyt często, jak się nadarzy okazja, to cyknę
>> fotkę.
> Chętnie się przypatrzymy, jak jest zbudowany.


Odwiedził mnie właśnie dzisiaj jeden taki:

https://drive.google.com/file/d/1hIHOr8IylSd9V48-9W3bLlyAQpzVfL4I/view?usp=sharing

https://drive.google.com/file/d/1B3FcaUfyq10dcDKiPWHsIIrxc5vMtLro/view?usp=sharing

Dochodzenie pokazuje, że to otiorhynchus ovatus, czyli opuchlak rudonóg.
Odwiedzają mnie czasem znacznie więksi przedstawiciele, o identycznym
wyglądzie, chyba kuzyni.

Na szczęście niegroźne z nich stworzenia.


--

Ewa

FEniks

unread,
Jul 20, 2021, 3:34:19 PM7/20/21
to
W dniu 20.07.2021 o 20:33, Mateusz Viste pisze:
> Większą sympatię
> odczuwam wobec lisów, które uśmiercam każdej wiosny.


To trochę zaskakujące. Hm, atakują Ci owce? Dobrze pamiętam, że masz
stadko owiec?


> W kontekście ekologii i pestycydów rolnych

W kontekście pszczół właśnie. Że pestycydy szkodliwe są dla pszczół.
Zawsze jednak myślałam, że chodzi o pestycydy stosowane do roślin, które
potem przez pszczoły są zapylane. Nie wiedziałam, że używa się ich
bezpośrednio na pszczoły też.


--
Ewa

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 20, 2021, 3:49:39 PM7/20/21
to
Pani Ewa napisała:

> Dochodzenie pokazuje, że to otiorhynchus ovatus, czyli opuchlak rudonóg.
> Odwiedzają mnie czasem znacznie więksi przedstawiciele, o identycznym
> wyglądzie, chyba kuzyni.

Ryjkowcowate kuzynostwo ma zwykle pocieszny wygląd. Największy jakiego
kojarzę, to rozpucz lepiężnikowiec. Nad potokami w tatrzańskich dolinach,
wśród łanów lepiężnika (wyłysiałego), zwykle ich pełno. Trudno takiego
nakrapianego stwora z trąbą z czym innym pomylić.

--
Jarek

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 20, 2021, 3:54:34 PM7/20/21
to
Kubuś Puchatek napisał:

>> Niemniej pszczoły nie żyją u mnie "zupełnie naturalnie" - wszak w
>> naturze pszczoły mało kiedy zamieszkują drewniane skrzynki. W naszym
>> klimacie osiedlają się raczej w pustych pniach drzew, kiedy uda im
>> się jeszcze jakiś znaleźć. Nie stosuję jednak ani węz, ani ramek, ani
>> pestycydów. Tym samym unikam kontaktów z pszczelarzami, bo nie
>> prowadzą zazwyczaj do niczego, poza nasłuchaniem się o tym jakim jestem
>> archaicznym, uwstecznionym człowiekiem, jak mogę patrzeć jak pszczoły
>> umierają, czy moim dzieciom też nie dają antybiotyków itd itp.
>
> Podziwiam i zazdroszczę.

Z pszczołami nigdy nic nie wiadomo.

Jarek

--
Gdyby Pszczołami były Niedźwiadki,
Nisko na ziemi miałyby chatki,
A że tak nie jest, oto przyczyna,
Że się musimy na drzewa wspinać.

FEniks

unread,
Jul 20, 2021, 3:59:48 PM7/20/21
to
W dniu 20.07.2021 o 21:54, Jarosław Sokołowski pisze:
> Kubuś Puchatek napisał:
>
>>> Niemniej pszczoły nie żyją u mnie "zupełnie naturalnie" - wszak w
>>> naturze pszczoły mało kiedy zamieszkują drewniane skrzynki. W naszym
>>> klimacie osiedlają się raczej w pustych pniach drzew, kiedy uda im
>>> się jeszcze jakiś znaleźć. Nie stosuję jednak ani węz, ani ramek, ani
>>> pestycydów. Tym samym unikam kontaktów z pszczelarzami, bo nie
>>> prowadzą zazwyczaj do niczego, poza nasłuchaniem się o tym jakim jestem
>>> archaicznym, uwstecznionym człowiekiem, jak mogę patrzeć jak pszczoły
>>> umierają, czy moim dzieciom też nie dają antybiotyków itd itp.
>> Podziwiam i zazdroszczę.
> Z pszczołami nigdy nic nie wiadomo.


Zwłaszcza Kubusie Puchatki mogą mieć z nimi na pieńku.


--
Ewa

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 20, 2021, 4:08:50 PM7/20/21
to
Pani Ewa napisała:

>>>> Niemniej pszczoły nie żyją u mnie "zupełnie naturalnie" - wszak w
>>>> naturze pszczoły mało kiedy zamieszkują drewniane skrzynki. W naszym
>>>> klimacie osiedlają się raczej w pustych pniach drzew, kiedy uda im
>>>> się jeszcze jakiś znaleźć. Nie stosuję jednak ani węz, ani ramek, ani
>>>> pestycydów. Tym samym unikam kontaktów z pszczelarzami, bo nie
>>>> prowadzą zazwyczaj do niczego, poza nasłuchaniem się o tym jakim jestem
>>>> archaicznym, uwstecznionym człowiekiem, jak mogę patrzeć jak pszczoły
>>>> umierają, czy moim dzieciom też nie dają antybiotyków itd itp.
>>> Podziwiam i zazdroszczę.
>> Z pszczołami nigdy nic nie wiadomo.
>
> Zwłaszcza Kubusie Puchatki mogą mieć z nimi na pieńku.

Kiedy się idzie po miód z balonikiem, to trzeba się starać,
żeby pszczoły nie wiedziały, po co się idzie.

--
Jarek

collie

unread,
Jul 20, 2021, 4:19:29 PM7/20/21
to
W wtorek, 20.07.2021 o 21:22, Kubuś Puchatek napisał:

> W dniu 20.07.2021 o 20:33 Mateusz Viste <mat...@xyz.invalid> pisze:
>
>> Większą sympatię
>> odczuwam wobec lisów, które uśmiercam każdej wiosny.
>
> Możesz napisać dlaczego to robisz?

Gdybyś był tu dłużej, to byś nie pytał, bo wiedziałbyś,
że to jest mały, zakompleksiony rybi chujek na kaczych
łapach i mitoman. Szczegóły znajdziesz w archiwum grupy.


--
Tu jest Usenet - tu się nie dyskutuje, tu się walczy.

FEniks

unread,
Jul 20, 2021, 4:30:02 PM7/20/21
to
W dniu 20.07.2021 o 21:49, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>> Dochodzenie pokazuje, że to otiorhynchus ovatus, czyli opuchlak rudonóg.
>> Odwiedzają mnie czasem znacznie więksi przedstawiciele, o identycznym
>> wyglądzie, chyba kuzyni.
> Ryjkowcowate kuzynostwo ma zwykle pocieszny wygląd. Największy jakiego
> kojarzę, to rozpucz lepiężnikowiec.


Wiki podaje, że ten osiąga długość 18mm. To nie aż taki znowu duży.
Takiej wielkości się u mnie też zdarzają te opuchlaki. A na zewnątrz
widuję podobne z kształtu, ale znacznie większe, nawet do 4cm (tak na
oko, bo z suwmiarką nie chodzę).

--
Ewa

Mateusz Viste

unread,
Jul 20, 2021, 4:34:34 PM7/20/21
to
2021-07-20 o 21:22 +0200, Kubuś Puchatek napisał:
> Możesz napisać dlaczego to robisz?

Lisy, jakkolwiek by nie były to piękne i mądre stworzenia, mają taki
feler, że na wiosnę rodzą lisiątka. Łapanie myszy polnych jest fajne,
ale ileż tych myszy trzeba nałapać żeby wykarmić 5 lisich mordek! Lisy
szybko dochodzą do wniosku, że bardziej opłacalna jest kradzież
jakiegoś większego, niezgrabnego zwierza. Np. dwukilogramowy noworodek
byłby w sam raz - wysiłek niewielki, da się go dyskretnie przeciągnąć
pod ogrodzeniem, a pożywienia dostarcza całej rodzinie na trzy dni. W
ten sposób znikają mi jagnięta, albo ledwo narodzone, albo nieco
większe, dwu- lub trzydniowe. Potem przez kilka dni dziewczyny latają w
panice po polu i rozpaczliwie szukają zgubionej pociechy.

Dlatego właśnie na wiosnę łapię lisy w sidła i uśmiercam. Posiadam do
tego odpowiednie zezwolenie i odbyłem stosowne szkolenia. Proceder ten
pozwala w znaczący sposób zmniejszyć straty jagniąt. Przy czym ani nie
sprawia mi to żadnej przyjemności, ani nie mam im tego za złe - ale oni
mają swoje problemy, a ja swoje. To samo dotyczy również borsuków. Te
są dużo silniejsze, potrafią porwać nawet tygodniowe jagnię, ale są za
to głupsze i dużo łatwiej wpadają w sidła.

W moim regionie lisy mają także tę przykrą przypadłość, że są
nosicielami śmiertelnej dla ludzi choroby - echinokokozy. Jest to
dodatkowy, mocny w mojej ocenie argument za ich likwidacją.

Mateusz

Mateusz Viste

unread,
Jul 20, 2021, 4:35:22 PM7/20/21
to
2021-07-20 o 21:34 +0200, FEniks napisał:
> To trochę zaskakujące. Hm, atakują Ci owce? Dobrze pamiętam, że masz
> stadko owiec?

Tak, i tak. Tutaj kilka fotek: http://soay.fr/?p=95

Mateusz

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 20, 2021, 5:23:06 PM7/20/21
to
4 cm to chyba kozioróg dębosz. Raz tylko do mie przylazł i robił wrażenie
na zgromadzonej publiczności. Opuchlaki to by musiały chyba być dodatkowo
opuchnięte -- według danych katalogowych wielkość mają umiarkowaną.
Rozpucz w swojej kategorii jest duży, bo ryjkowcowate posturę mają
nikczemną. A szkoda, bo taki pędruś długoryjek, wygląda świetnie. Szkoda,
że tylko przez lupę.

--
Jarek

Kubuś Puchatek

unread,
Jul 20, 2021, 6:48:17 PM7/20/21
to
W dniu 20.07.2021 o 22:34 Mateusz Viste <mat...@xyz.invalid> pisze:

> 2021-07-20 o 21:22 +0200, Kubuś Puchatek napisał:
>> Możesz napisać dlaczego to robisz?
>
> Lisy, jakkolwiek by nie były to piękne i mądre stworzenia, mają taki
Fakt, są piękne.
> feler, że na wiosnę rodzą lisiątka. Łapanie myszy polnych jest fajne,
> ale ileż tych myszy trzeba nałapać żeby wykarmić 5 lisich mordek! Lisy
> szybko dochodzą do wniosku, że bardziej opłacalna jest kradzież
> jakiegoś większego, niezgrabnego zwierza. Np. dwukilogramowy noworodek
I z powodu jakiegoś kaszojada tępić lisy????
> byłby w sam raz - wysiłek niewielki, da się go dyskretnie przeciągnąć
> pod ogrodzeniem, a pożywienia dostarcza całej rodzinie na trzy dni. W
> ten sposób znikają mi jagnięta, albo ledwo narodzone, albo nieco
... aaaa! to o młode jagnięta chodziło! Nie możesz postawić lepszego
ogrodzenia?
> większe, dwu- lub trzydniowe. Potem przez kilka dni dziewczyny latają w
> panice po polu i rozpaczliwie szukają zgubionej pociechy.
>
> Dlatego właśnie na wiosnę łapię lisy w sidła i uśmiercam. Posiadam do
> tego odpowiednie zezwolenie i odbyłem stosowne szkolenia. Proceder ten
> pozwala w znaczący sposób zmniejszyć straty jagniąt. Przy czym ani nie
> sprawia mi to żadnej przyjemności, ani nie mam im tego za złe - ale oni
> mają swoje problemy, a ja swoje. To samo dotyczy również borsuków. Te
> są dużo silniejsze, potrafią porwać nawet tygodniowe jagnię, ale są za
> to głupsze i dużo łatwiej wpadają w sidła.
>
> W moim regionie lisy mają także tę przykrą przypadłość, że są
> nosicielami śmiertelnej dla ludzi choroby - echinokokozy. Jest to
Bąblowicę przenosz też psy i koty.
> dodatkowy, mocny w mojej ocenie argument za ich likwidacją.
Polska wikipedia w sekcji pl.wikipedia.org/wiki/Bąblowica#Zapobieganie
podaje inne sposoby zapobiegania niż zabijanie lisów (ale ty chyba w
Polsce nie mieszkasz i twoje lokalne uwarunkowani mogą być inne).
>
Nie potrafiłbym zabić lisa. Za mientkie serce mam :(
> Mateusz
>

--
Pozdrawiam
Kamil

Mateusz Viste

unread,
Jul 21, 2021, 3:19:39 AM7/21/21
to
2021-07-21 o 00:48 +0200, Kubuś Puchatek napisał:
> ... aaaa! to o młode jagnięta chodziło! Nie możesz postawić lepszego
> ogrodzenia?

Moje ogrodzenie wygląda tak:
http://soay.fr/i/5_20200322_130313c_low.jpg

Nastawiałem tego nieco ponad kilometr. W środku mam obecnie ok. 50
owiec. Ogrodzenie doskonale sprawdza się wobec psów, wilków (bywają w
okolicy), oraz dzików. Na lisa nie istnieje żadne rozsądne ogrodzenie
przy takich powierzchniach. Dlaczego tak jest, można się domyśleć po
obejrzeniu tego typu materiałów (nie moje): https://youtu.be/YzWjeiJyWd4

Lis, kiedy chce, zawsze znajdzie drogę - pod, nad czy przez ogrodzenie.
Ale co tam lis. Borsuk to jeszcze inna para kaloszy, żywa koparka.
Ostatni wykopał mi w ciągu kilku godzin krater pod ogrodzeniem:
https://imgpile.com/images/NcRfdo.jpg

> Bąblowicę przenosz też psy i koty.

Do psów nie mam żadnej tolerancji, ale już od dobrych kilku lat żadnego
błąkającego się nie widziałem - okoliczni mieszkańcy nauczyli się
skutecznie pilnować swoich podopiecznych. Kotów również brak, poza
ewentualnymi kotami leśnymi (żenetami), ale te są niezwykle dyskretne i
nie zbliżają się do pastwisk.

> Nie potrafiłbym zabić lisa. Za mientkie serce mam :(

Dylemat wagonika. Pytanie czy lepiej poświęcić dwa lub trzy
drapieżniki, czy pogodzić się ze śmiercią 10 do 20 jagniąt. Średnio
schodzi u mnie rocznie jeden lis i dwa lub trzy borsuki. Lisy bardzo
szybko rozumieją przekaz i dają sobie spokój, borsuki natomiast są
uparte i wracają do skutku.

Mateusz

FEniks

unread,
Jul 21, 2021, 4:06:59 AM7/21/21
to
W dniu 20.07.2021 o 23:23, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>>> Dochodzenie pokazuje, że to otiorhynchus ovatus, czyli opuchlak rudonóg.
>>>> Odwiedzają mnie czasem znacznie więksi przedstawiciele, o identycznym
>>>> wyglądzie, chyba kuzyni.
>>> Ryjkowcowate kuzynostwo ma zwykle pocieszny wygląd. Największy jakiego
>>> kojarzę, to rozpucz lepiężnikowiec.
>> Wiki podaje, że ten osiąga długość 18mm. To nie aż taki znowu duży.
>> Takiej wielkości się u mnie też zdarzają te opuchlaki. A na zewnątrz
>> widuję podobne z kształtu, ale znacznie większe, nawet do 4cm (tak na
>> oko, bo z suwmiarką nie chodzę).
> 4 cm to chyba kozioróg dębosz.


Nie. Osobnik o takim pokroju jak ten mój ze zdjęcia. Może przesadziłam z
tymi 4 cm, bo zazwyczaj robale robią na mnie większe wrażenie niż
powinny, ale ze 3cm to miewają na pewno. Widuję je zwykle rozdeptane
gdzieś na ulicy, rzadko chodzące.  Jak zdarzy się okazja, to zrobię zdjęcie.


--
Ewa

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 21, 2021, 5:09:43 AM7/21/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

>> Nie potrafiłbym zabić lisa. Za mientkie serce mam :(
>
> Dylemat wagonika. Pytanie czy lepiej poświęcić dwa lub trzy
> drapieżniki, czy pogodzić się ze śmiercią 10 do 20 jagniąt.

Nie oceniam wyboru, zwrócę tylko uwagę na to, że w dylemacie wagonika.
o co innego chodzi. Tam brana pod uwagę jest tylko *jedna* wartość
(życie ludzkie), ale reprezentowana kwantowo -- życie wielu jednostek,
które są dla nas (co ważnie) anonimowe.

Tu jest wybór między wartością ważną dla człowieka puszczy, a taką,
która zawsze musi tej pierwszej ustąpić. Może być uzasadniany bieżącymi
argumentami (na przykład, że dziewczyny płaczą), ale tak naprawdę sprawa
została przesądzona gdzieś na granicy paleolitu i neolitu.

> Średnio schodzi u mnie rocznie jeden lis i dwa lub trzy borsuki.
> Lisy bardzo szybko rozumieją przekaz i dają sobie spokój, borsuki
> natomiast są uparte i wracają do skutku.

Lis najwyraźniej potrafi sprawnie korzystć z mediów w celu
rozpowszechnienia przekazu.

Jarek

--
Raz do koguta z krzykiem przybiegły kurczaki:
-- Tata, lis porwał mamę i wlecze ją w krzaki!
Kogut tak się śmiać zaczął, że aż wpadł do ścieku:
-- Widać, że moja stara jest jeszcze na fleku!

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 21, 2021, 5:12:24 AM7/21/21
to
Pani Ewa napisała:

>>>>> Dochodzenie pokazuje, że to otiorhynchus ovatus, czyli opuchlak rudonóg.
>>>>> Odwiedzają mnie czasem znacznie więksi przedstawiciele, o identycznym
>>>>> wyglądzie, chyba kuzyni.
>>>> Ryjkowcowate kuzynostwo ma zwykle pocieszny wygląd. Największy jakiego
>>>> kojarzę, to rozpucz lepiężnikowiec.
>>> Wiki podaje, że ten osiąga długość 18mm. To nie aż taki znowu duży.
>>> Takiej wielkości się u mnie też zdarzają te opuchlaki. A na zewnątrz
>>> widuję podobne z kształtu, ale znacznie większe, nawet do 4cm (tak na
>>> oko, bo z suwmiarką nie chodzę).
>> 4 cm to chyba kozioróg dębosz.
>
> Nie. Osobnik o takim pokroju jak ten mój ze zdjęcia. Może przesadziłam
> z tymi 4 cm, bo zazwyczaj robale robią na mnie większe wrażenie niż
> powinny, ale ze 3cm to miewają na pewno. Widuję je zwykle rozdeptane
> gdzieś na ulicy, rzadko chodzące.

Może po rozdeptaniu wydają się większe (i bardziej płaskie)?

--
Jarek

Mateusz Viste

unread,
Jul 21, 2021, 6:31:02 AM7/21/21
to
2021-07-21 o 11:09 +0200, Jarosław Sokołowski napisał:
> Nie oceniam wyboru, zwrócę tylko uwagę na to, że w dylemacie wagonika.
> o co innego chodzi. Tam brana pod uwagę jest tylko *jedna* wartość

Wybór dylematu był z mojej strony nieprzypadkowy - w ramach dobrej
woli, i choć nie jest to zgodne z moimi własnymi odczuciami, chciałem w
ten sposób wyrównać systemy wartości aby nikogo niepotrzebnie nie
rozjuszać. Przyjmując założenie równości życia owczego, lisiego i
borsuczego, moje działanie jest w najgorszym możliwym przypadku
neutralne. Staram się tu zachować jakiś takt, bo wiem, że bywają ludzie
którzy łatwo się oburzają w tym temacie. Co ciekawe, tych samych ludzi
z reguły w ogóle nie rusza masowa rzeź cielaków w ubojniach.

> życie wielu jednostek, które są dla nas (co ważnie) anonimowe.

I tutaj ma miejsce anonimowość. Zarówno lisa, jak i nowonarodzonych
jagniąt nie znam. Tych drugich nie mam czasu poznać, kiedy zostają
porwane 2 minuty po urodzeniu. Z tymi minutami nie zmyślam - zdarzyło
mi się przyłapać lisa w biały dzień, w okolicach godziny 13ej, kiedy to
czekał sobie cierpliwie przy drzewie, za którym miał właśnie miejsce
poród. Zaglądał dyskretnie co kilka sekund za drzewo, czy danie już
gotowe. Większość narodzin (i porwań) ma miejsce w nocy, ale
domniemywam, że mechanizm jest ten sam: mama leży wykończona, a jagnię
łapie pierwsze oddechy, jeszcze owinięte w błoniach. Idealna okazja
zebrać świeży, pachnący i ciepły posiłek na wynos.

> Tu jest wybór między wartością ważną dla człowieka puszczy, a taką,
> która zawsze musi tej pierwszej ustąpić.

Nie zgodzę się z określeniem "zawsze". Bywały lata, kiedy pobór jagniąt
wahał się w okolicach 5%. Na taką sytuację godziłem się. Przestałem się
godzić, gdy w kolejnych latach pobór zwiększył się do 30-50% - jak sądzę
za sprawą zdolności uczenia się tych zwierząt i zapamiętywania okresu
oraz miejsca łatwego łupu. Moja obecna postawa ma na celu odwrócenie
tych nawyków - i jest to najwyraźniej skuteczne, przynajmniej w
kontekście niektórych drapieżników.

> naprawdę sprawa została przesądzona gdzieś na granicy paleolitu i
> neolitu.

W nieco innym kontekście powiedzmy, gdyż w tej dawnej epoce utrzymanie
chowu było dla naszych przodków kwestią życia i śmierci. Ja takiej
presji nie mam.

> Lis najwyraźniej potrafi sprawnie korzystć z mediów w celu
> rozpowszechnienia przekazu.

Myślę, że potrafi skojarzyć pojawienie się zwłok współbrata na skraju
lasu z informacją "tam za górkę lepiej nie zaglądać". Jak wspominałem
wcześniej, borsuki zdają się nie posiadać tak rozwiniętej zdolności
dedukcji i potrzebują nieco większej ilości podpowiedzi.

Mateusz

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 21, 2021, 9:32:45 AM7/21/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

>> Nie oceniam wyboru, zwrócę tylko uwagę na to, że w dylemacie wagonika.
>> o co innego chodzi. Tam brana pod uwagę jest tylko *jedna* wartość
>
> Wybór dylematu był z mojej strony nieprzypadkowy - w ramach dobrej
> woli, i choć nie jest to zgodne z moimi własnymi odczuciami, chciałem
> w ten sposób wyrównać systemy wartości aby nikogo niepotrzebnie nie
> rozjuszać. Przyjmując założenie równości życia owczego, lisiego i
> borsuczego, moje działanie jest w najgorszym możliwym przypadku
> neutralne.

Wybierając przykłady należy się upewnić, że wszyscy rozumieją je tak
samo. Mnie pozostaje tylko powtórzyć: w dylemacie wagonika o co innego
chodzi. Założenia równości wymienionych żyć domyśliłem się wcześniej,
ale ono ma znikomą wartośc jako model -- akceptowanym powszechnie
systemom etycznym takie założenie jest obce.

> Staram się tu zachować jakiś takt, bo wiem, że bywają ludzie którzy
> łatwo się oburzają w tym temacie. Co ciekawe, tych samych ludzi
> z reguły w ogóle nie rusza masowa rzeź cielaków w ubojniach.

Ciekawe też, że ja z kolei nie spotykam ludzi, których nie rusza
masowa rzeź cielaków.

>> życie wielu jednostek, które są dla nas (co ważnie) anonimowe.
> I tutaj ma miejsce anonimowość. Zarówno lisa, jak i nowonarodzonych
> jagniąt nie znam.

Nie jest tak. Nowonarodzone jagnię jest najbliższą rodziną dobrze
znanej i oswojonej dziewczyny. A więc też znane, choć niepoznane.
To i tylko to zapewnia mu szczególne traktowanie.

>> Tu jest wybór między wartością ważną dla człowieka puszczy, a taką,
>> która zawsze musi tej pierwszej ustąpić.
> Nie zgodzę się z określeniem "zawsze". Bywały lata, kiedy pobór
> jagniąt wahał się w okolicach 5%. Na taką sytuację godziłem się.
> Przestałem się godzić, gdy w kolejnych latach pobór zwiększył
> się do 30-50%

To przecież tylko kwestia ekonomii. 5% w tym stadzie to dwa jagnięta,
dla czegoś takiego nie warto wszczynać awantury. Ale gdyby dziewczyn
było ledwie kilka, a lis by zeżarł dziecię choćby jednej -- to też
by się doigrał.

>> sprawa została przesądzona gdzieś na granicy paleolitu i neolitu.
> W nieco innym kontekście powiedzmy, gdyż w tej dawnej epoce utrzymanie
> chowu było dla naszych przodków kwestią życia i śmierci. Ja takiej
> presji nie mam.

Wtedy pojawił się podział na zwierzęta "pożyteczne" i "wrogie". Dziś
już żadnej presji nie potrzeba, by to utrzymać. Dla tych pierwszych
ich pan ogrodził kilometrowym płotem kawał wycyrhlonego lasu, gdzie
będą mogły leżeć na zielonym pastwisku, a niczego im nie zabraknie.
Lisa wrogiego pan teraz zgładzi, choć w tym samym miejcu jego praszczur
mógł swobodnie polować w trawie na pramyszy. Psa biegającego luzem po
okalającym pastwisko lesie pan wyżeni, gdyż pożytku z tego zwierzęcia
nie ma żadnego. Tak samo z kotem.

Jarek

--
-- Chodź pobawić się ze mną -- zaproponował Mały Książę. Jestem taki smutny...
-- Nie mogę bawić się z tobą -- odparł lis. -- Nie jestem oswojony.
-- Ach, przepraszam -- powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił:
-- Co znaczy "oswojony"?

FEniks

unread,
Jul 21, 2021, 9:40:52 AM7/21/21
to
W dniu 21.07.2021 o 12:31, Mateusz Viste pisze:
> 2021-07-21 o 11:09 +0200, Jarosław Sokołowski napisał:
>> Nie oceniam wyboru, zwrócę tylko uwagę na to, że w dylemacie wagonika.
>> o co innego chodzi. Tam brana pod uwagę jest tylko *jedna* wartość
> Wybór dylematu był z mojej strony nieprzypadkowy - w ramach dobrej
> woli, i choć nie jest to zgodne z moimi własnymi odczuciami, chciałem w
> ten sposób wyrównać systemy wartości aby nikogo niepotrzebnie nie
> rozjuszać. Przyjmując założenie równości życia owczego, lisiego i
> borsuczego, moje działanie jest w najgorszym możliwym przypadku
> neutralne. Staram się tu zachować jakiś takt, bo wiem, że bywają ludzie
> którzy łatwo się oburzają w tym temacie. Co ciekawe, tych samych ludzi
> z reguły w ogóle nie rusza masowa rzeź cielaków w ubojniach.


Dla mnie sprawa jest prosta - masz stado owiec, chronisz je przed
drapieżnikiem - to jest oczywiste i zrozumiałe samo przez się. Natomiast
całe to tłumaczenie wygląda mi trochę na chęć poprawiania Pana Boga albo
zwyczajnie śmierdzi obłudą. Przecież sprzedajesz te owce, w jakimś
stopniu z nich żyjesz, więc nie może być tu mowy o żadnej neutralności.


--
Ewa

Mateusz Viste

unread,
Jul 21, 2021, 10:07:44 AM7/21/21
to
2021-07-21 o 15:40 +0200, FEniks napisał:
> Dla mnie sprawa jest prosta - masz stado owiec, chronisz je przed
> drapieżnikiem - to jest oczywiste i zrozumiałe samo przez się.

Z doświadczeń poza-internetowych wiem, że ten dość oczywisty punkt
widzenia nie zawsze spotyka się z akceptacją, szczególnie wśród tzw.
miejskich ekologów.

> Natomiast całe to tłumaczenie wygląda mi trochę na chęć poprawiania
> Pana Boga

Różni ludzie różnie reagują na eksperyment wagonika. To powyższe to
jedna z wielu możliwych reakcji.

> owce, w jakimś stopniu z nich żyjesz, więc nie może być tu mowy o
> żadnej neutralności.

Neutralność nie dotyczyła mnie. Pisałem zresztą wyraźnie, że jest to
przeciwne moim własnym odczuciom. Neutralność dotyczyła bilansu żyć
zwierzęcych - gdyby ktoś chciał twierdzić, że każde życie zwierzęce
jest święte (lub coś w ten deseń), bo to hasło z którym niejednokrotnie
się spotkałem. Jeśli oczywistość sytuacji wystarczy, by ją zrozumieć,
to naturalnie tym lepiej.

Mateusz

Mateusz Viste

unread,
Jul 21, 2021, 10:16:56 AM7/21/21
to
2021-07-21 o 15:32 +0200, Jarosław Sokołowski napisał:
> Lisa wrogiego pan teraz zgładzi, choć w tym samym miejcu jego
> praszczur mógł swobodnie polować w trawie na pramyszy.

Gwoli ścisłości - i dziś lis może swobodnie polować na myszy. Widuję go
często zimą, chyba nawet kiedyś podsyłałem zdjęcie. Nie przeszkadza mi
on - zjada myszy, krety, robale i co tam lubi. Na zdrowie. Nasze
relacje psują się, kiedy ten postanawia zmienić dietę na tłustszą.

> Psa biegającego luzem po okalającym pastwisko lesie pan wyżeni

Bardzo to piękny i sympatyczny obrazek, ale z rzeczywistością mający
niewiele wspólnego. Kiedyś już ta dyskusja miała tutaj miejsce, więc nie
będę jej powtarzał.

Mateusz

FEniks

unread,
Jul 21, 2021, 11:40:44 AM7/21/21
to
W dniu 21.07.2021 o 16:07, Mateusz Viste pisze:
> 2021-07-21 o 15:40 +0200, FEniks napisał:
>> Dla mnie sprawa jest prosta - masz stado owiec, chronisz je przed
>> drapieżnikiem - to jest oczywiste i zrozumiałe samo przez się.
> Z doświadczeń poza-internetowych wiem, że ten dość oczywisty punkt
> widzenia nie zawsze spotyka się z akceptacją, szczególnie wśród tzw.
> miejskich ekologów.


Odczuwasz potrzebę bycia akceptowanym przez wszystkich?


>> Natomiast całe to tłumaczenie wygląda mi trochę na chęć poprawiania
>> Pana Boga
> Różni ludzie różnie reagują na eksperyment wagonika. To powyższe to
> jedna z wielu możliwych reakcji.


Nie wiem, jak ludzie reagują. Ale jeśli komuś wydaje się, że potrafi dać
idealne rozwiązanie tego dylematu, to raczej nie zrozumiał swojego
miejsca na świecie.


>
> Neutralność nie dotyczyła mnie. Pisałem zresztą wyraźnie, że jest to
> przeciwne moim własnym odczuciom. Neutralność dotyczyła bilansu żyć
> zwierzęcych


Czyli chyba Ty nie zrozumiałeś tego miejsca, jeśli tak to widzisz...

Neutralność bilansu? Co to niby za twór? Nie ma mowy o żadnej
neutralności, skoro Ty w to ingerujesz i w oczywisty sposób pomagasz
jednemu ogniwu łańcucha pokarmowego. Neutralnie to lis porywałby
jagniątka i nakarmił nimi swoje młode. Z całego miotu (tak się mówi w
przypadku owiec?) przetrwałoby kilka i już.


--
Ewa

Mateusz Viste

unread,
Jul 21, 2021, 12:11:59 PM7/21/21
to
2021-07-21 o 17:40 +0200, FEniks napisał:
> Odczuwasz potrzebę bycia akceptowanym przez wszystkich?

Nie, ale również nie odczuwam potrzeby generowania zbędnych spięć.

> Nie wiem, jak ludzie reagują. Ale jeśli komuś wydaje się, że potrafi
> dać idealne rozwiązanie tego dylematu, to raczej nie zrozumiał
> swojego miejsca na świecie.

Nie przypominam sobie, by ktokolwiek mi sugerował rozwiązania, spotykam
się raczej z mało konstruktywną krytyką.

> Czyli chyba Ty nie zrozumiałeś tego miejsca, jeśli tak to widzisz...

Kolejny raz powtarzam, że to nie mój punkt widzenia. Mój punkt widzenia
jest wysoce subiektywny.

> Neutralność bilansu? Co to niby za twór?

Należałoby zapytać o to tych, którzy stają w obronie każdego żywego
stworzenia. Gdy następnym razem spotkam takiego, to go zapytam.

> Z całego miotu (tak się mówi w przypadku owiec?) przetrwałoby kilka i
> już.

Wielkość miotu w przypadku tych owiec wynosi przeważnie jeden. W lutym
tego roku zdarzyły się bliźnięta, zaniosłem je czym prędzej do owczarni,
by nie marzły w śniegu - dobrze się złożyło, że urodziły się późnym
popołudniem. Następnego dnia rano już ich nie było, więc ta teoria jest
taka sobie.

Mateusz

FEniks

unread,
Jul 21, 2021, 2:10:35 PM7/21/21
to
W dniu 21.07.2021 o 18:11, Mateusz Viste pisze:
> 2021-07-21 o 17:40 +0200, FEniks napisał:
>
>> Z całego miotu (tak się mówi w przypadku owiec?) przetrwałoby kilka i
>> już.
> Wielkość miotu w przypadku tych owiec wynosi przeważnie jeden.


Pisząc o miocie miałam raczej na myśli wszystkie młode urodzone w jakimś
okresie. Wychodzę z założenia, że owce rodzą młode mniej więcej o tej
samej porze roku, czy się mylę?


--
Ewa

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 21, 2021, 2:26:44 PM7/21/21
to
Pani Ewa napisała:

>>> Z całego miotu (tak się mówi w przypadku owiec?) przetrwałoby
>>> kilka i już.
>> Wielkość miotu w przypadku tych owiec wynosi przeważnie jeden.
>
> Pisząc o miocie miałam raczej na myśli wszystkie młode urodzone
> w jakimś okresie. Wychodzę z założenia, że owce rodzą młode mniej
> więcej o tej samej porze roku, czy się mylę?

O ile dobrze pamiętam, "wykot" na to mówią.

--
Jarek

Mateusz Viste

unread,
Jul 21, 2021, 2:55:41 PM7/21/21
to
2021-07-21 o 20:10 +0200, FEniks napisał:
> Pisząc o miocie miałam raczej na myśli wszystkie młode urodzone w
> jakimś okresie. Wychodzę z założenia, że owce rodzą młode mniej
> więcej o tej samej porze roku, czy się mylę?

Mniej więcej jeden poród dziennie, z tej trywialnej przyczyny iż
podczas jesieni baran "chodzi" jeden dzień z każdą owcą, nie odstępując
jej na krok, a długość owczej ciąży jest dość stała i wynosi prawie
równo 5 miesięcy. Przy 50 owcach praktycznie każdego dnia rodzi się
nowe jagnię (czasem dwa), przez ok. dwa miesiące.

Ale to, powiedzmy, szczegół techniczny. Większy problem jaki widzę w
twoim wnioskowaniu wynika z postrzegania interakcji między dwoma
gatunkami na podstawie szczątkowych informacji, nie uwzględniając
jakiegokolwiek szerszego kontekstu. Jestem przekonany, że twoje wnioski
sprawdziłyby się, ale tylko w sytuacji w której zanikłaby *jakakolwiek*
działalność ludzka, nie tylko moja.

W moim regionie bardzo popularne jest myślistwo (nie mylić z myśleniem,
to całkiem przeciwne nurty). Myśliwi nie interesują się lisami, bo te
są słabym materiałem kuchennym. Lubują się natomiast w ubijaniu zajęcy,
królików i ptactwa wszelakiego. W efekcie mamy lisów dużo, a małej
zwierzyny prawie w ogóle. Sądzę, że to jeden z głównych powodów dla
którego lisy interesują się jagniętami. W pełni naturalnych warunkach
preferowałyby raczej młode zające. Kolejną szkodliwą działalnością
ludzką w mojej okolicy jest znaczna powierzchnia lasów gospodarczych,
głównie daglezji. Lasy te są biedne, niemal sterylne, i nie są w stanie
zapewnić interesującego dla małych roślinożerców biotopu.

Wszystko to piszę nie po to, by się w jakikolwiek tłumaczyć, bo ja
bardzo chętnie mogę zgodzić się na bycie wielbłądem lub innym wariatem,
pragnę jednak wskazać że temat który poruszasz jest znacznie
bardziej złożony niż mogłoby się wydawać komuś, kto patrzy na
sprawę wyrywkowo z zewnątrz.

Mateusz

FEniks

unread,
Jul 21, 2021, 3:18:19 PM7/21/21
to
W dniu 21.07.2021 o 20:55, Mateusz Viste pisze:
> 2021-07-21 o 20:10 +0200, FEniks napisał:
>> Pisząc o miocie miałam raczej na myśli wszystkie młode urodzone w
>> jakimś okresie. Wychodzę z założenia, że owce rodzą młode mniej
>> więcej o tej samej porze roku, czy się mylę?
> Mniej więcej jeden poród dziennie, z tej trywialnej przyczyny iż
> podczas jesieni baran "chodzi" jeden dzień z każdą owcą, nie odstępując
> jej na krok, a długość owczej ciąży jest dość stała i wynosi prawie
> równo 5 miesięcy. Przy 50 owcach praktycznie każdego dnia rodzi się
> nowe jagnię (czasem dwa), przez ok. dwa miesiące.


Czyli tak mniej więcej, jak przypuszczałam. Właśnie ten jednoroczny
przychówek (wykot, jak podpowiada Jarek) miałam na myśli.


> Ale to, powiedzmy, szczegół techniczny. Większy problem jaki widzę w
> twoim wnioskowaniu wynika z postrzegania interakcji między dwoma
> gatunkami na podstawie szczątkowych informacji, nie uwzględniając
> jakiegokolwiek szerszego kontekstu. Jestem przekonany, że twoje wnioski
> sprawdziłyby się, ale tylko w sytuacji w której zanikłaby *jakakolwiek*
> działalność ludzka, nie tylko moja.


Hm, ale czy właśnie Ty nie starasz się działać tak, jakby Cię nie było?
Przynajmniej na poziomie deklaratywnym oczywiście.


> W moim regionie bardzo popularne jest myślistwo (nie mylić z myśleniem,
> to całkiem przeciwne nurty). Myśliwi nie interesują się lisami, bo te
> są słabym materiałem kuchennym. Lubują się natomiast w ubijaniu zajęcy,
> królików i ptactwa wszelakiego. W efekcie mamy lisów dużo, a małej
> zwierzyny prawie w ogóle. Sądzę, że to jeden z głównych powodów dla
> którego lisy interesują się jagniętami. W pełni naturalnych warunkach
> preferowałyby raczej młode zające. Kolejną szkodliwą działalnością
> ludzką w mojej okolicy jest znaczna powierzchnia lasów gospodarczych,
> głównie daglezji. Lasy te są biedne, niemal sterylne, i nie są w stanie
> zapewnić interesującego dla małych roślinożerców biotopu.
>
> Wszystko to piszę nie po to, by się w jakikolwiek tłumaczyć, bo ja
> bardzo chętnie mogę zgodzić się na bycie wielbłądem lub innym wariatem,
> pragnę jednak wskazać że temat który poruszasz jest znacznie
> bardziej złożony niż mogłoby się wydawać komuś, kto patrzy na
> sprawę wyrywkowo z zewnątrz.


Cenny kontekst, dziękuję. Wnioski z niego mogę wyciągnąć takie, że skoro
lisów jest dużo, to znaczy, że mają czym się wyżywić, pomimo że myśliwi
wybijają mniejszą zwierzynę. Chyba że wokół jest więcej takich owczych
stad, z których lisy mogą podkradać jagnięta.


--
Ewa

Mateusz Viste

unread,
Jul 22, 2021, 3:12:01 AM7/22/21
to
2021-07-21 o 21:17 +0200, FEniks napisał:
> Hm, ale czy właśnie Ty nie starasz się działać tak, jakby Cię nie
> było? Przynajmniej na poziomie deklaratywnym oczywiście.

Nie wydaje mi się, bym składał takie deklaracje, aczkolwiek może
pisałem coś, co mogło to błędnie sugerować. "Udawanie że mnie nie ma"
jest dużym uproszczeniem. Wyróżniam dwa typy przeciwności, które
dotykają moich podopiecznych: te, z którymi jednostka powinna być w
stanie sobie poradzić za sprawą milionów lat ewolucji, oraz te
pozostałe - losowe tragedie bądź anomalie wynikające z jakichś
relatywnie nagłych, zewnętrznych patologii świata.

W ramach tych pierwszych nie interweniuję. A jeśli braknie samozaparcia
i odratuję takiego nieszczęśnika, to pilnuję, by jego geny nie dokonały
dalszej podróży. W sytuacjach drugiej kategorii nie waham się bronić
moich lokatorów jeśli tylko mam taką możliwość.

Porywanie jagniąt przez lisy zaliczam właśnie do tej drugiej kategorii.
Jednodniowe jagnię, choćby było w najdoskonalszej kondycji, ma w takiej
konfrontacji zerową szansę przeżycia, a matka choćby była
najwaleczniejszą z opiekunek, nie jest w stanie czuwać 24 godziny na
dobę.

> Cenny kontekst, dziękuję. Wnioski z niego mogę wyciągnąć takie, że
> skoro lisów jest dużo, to znaczy, że mają czym się wyżywić, pomimo że
> myśliwi wybijają mniejszą zwierzynę. Chyba że wokół jest więcej
> takich owczych stad, z których lisy mogą podkradać jagnięta.

Lis ma niezwykle elastyczne możliwości adaptacyjne, potrafi dostosować
swoją dietę bardzo dynamicznie. Jagnięta to jedna z jego alternatyw.
Grzebie również ludziom po śmietnikach, pożera kury (choć w okolicy już
mało kto jeszcze je ma, bo zbyt szybko giną), ba - potrafi nawet w
dwójkę dobrać się do młodego cielaka, a chorej limuzynie leżącej
samotnie wygryźć wymiona. Zdarza mu się również porwać młode kocięta.
Wątpię, by nastał w bliskiej przyszłości czas, kiedy dla lisa zabraknie
pożywienia, będzie raczej kolejno eliminował najłatwiejsze łupy.

Mateusz

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 22, 2021, 9:30:03 AM7/22/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

> Wątpię, by nastał w bliskiej przyszłości czas, kiedy dla lisa zabraknie
> pożywienia, będzie raczej kolejno eliminował najłatwiejsze łupy.

Już na początku zaznaczyłem, że nie oceniam wybranych metod. I niech tak
będzie dalej. Lisa i lisie zachowanie znam, rozumiem i popieram -- takie
postępowanie jest mi bliskie, też nie lubię się wysilać, wolę łatwe łupy.
Gdyby tak utrudnić nieco dostęp do jagniąt, to rudzielec poszełby gdzieś
łapać myszy, bo łatwiej. Już tysiące lat temu ludzie w takich celach
oswoili psa. Pies pasterski nie tylko zagania stado owiec do kupy, ale
zazdrośnie strzeże, by inne drapieżniki nie miały dostępu. Na ogrodzonym
terenie mu łatwiej niż na hali. Widząc większego od siebie psa, lis nie
będzie ryzykował przeciskania się przez szpary, bo wie, że przy odwrocie
mogą mu boleśnie dobrać się do futra.

Proszę nie traktować tego jak "konstruktywnej rady" -- dobrze wiem, że
teoretyk nie jest na nic potrzebny bacy praktykowi. Chciałbym tylko
wiedzieć, co złego jest w tej starej metodzie, że lepiej jest osobiście
robić kęsim kęsim lisowi.

Jarek

--
Znano różne w świecie lisy
Był więc lis Ancymon Łysy
Pospolity lisek rudy
Pełen sprytu i obłudy

Mateusz Viste

unread,
Jul 22, 2021, 10:44:38 AM7/22/21
to
2021-07-22 o 15:29 +0200, Jarosław Sokołowski napisał:
> Gdyby tak utrudnić nieco dostęp do jagniąt, to rudzielec poszełby
> gdzieś łapać myszy, bo łatwiej.

Dokładnie tak się dzieje. Do gry wprowadziłem element ryzyka, który
skutecznie odstrasza lisy po tym, jak zobaczą co stało się z pierwszym
pionierem-zwiadowcą.

> Już tysiące lat temu ludzie w takich celach oswoili psa. Pies
> pasterski nie tylko zagania stado owiec do kupy, ale zazdrośnie
> strzeże, by inne drapieżniki nie miały dostępu.

To nie do końca prawda. Pies albo strzeże, albo zagania - to dwa różne
psy, i dwie różne rasy. W moim regionie do zaganiania owiec hodowlanych
służą zazwyczaj psy typu border collie, natomiast do pilnowania owiec
(głównie na otwartych górskich pastwiskach) korzysta się z psów tzw.
"Patou" - polskiej nazwy nie znam. Sposób wychowania tych psów jest
zupełnie inny. Collie ma być ślepo podporządkowany człowiekowi i
traktować owce jak potencjalne ofiary, natomiast Patou wręcz przeciwnie,
ma być samodzielny, być nieodłączną częścią stada i traktować człowieka
jak intruza.

Zaznaczam jednocześnie, że żaden ze mnie znawca psów, ale w ramach walki
z lisem i zanim wypracowałem własną metodę, to poważnie rozważałem
nabycie psa. Rozmawiałem w tym kontekście z kilkoma alpejskimi
pasterzami, którzy od lat korzystają z psów w ramach obrony przed
wilkiem. Informacje, które tutaj podaję wynikają z tych rozmów, gdyż
sam nie mam żadnego doświadczenia w tej materii.

> Widząc większego od siebie psa, lis nie będzie ryzykował przeciskania
> się przez szpary, bo wie, że przy odwrocie mogą mu boleśnie dobrać
> się do futra.

Kilometr ode mnie, po drugiej stronie doliny mieszka sąsiad. Posiada
jakiegoś czarnego molosa który biega luzem wokół domu i groźnie ujada
na wszystko. Sąsiad miał kiedyś kury. Już ich nie ma. Teoria "pies
ochroni" najwyraźniej nie zawsze się sprawdza. Jak to w życiu ze
wszystkim, idealne i zupełnie automatyczne rozwiązania nie istnieją.

> Chciałbym tylko wiedzieć, co złego jest w tej starej metodzie, że
> lepiej jest osobiście robić kęsim kęsim lisowi.

Z tego co udało mi się dowiedzieć to:
- jeden pies obronny to za mało, bo każdy pies musi kiedyś spać. Minimum
to dwa.
- pasterze z którymi rozmawiałem nie mieli przekonania, czy pies Patou
byłby skuteczny na lisy, gdyż lis, w przeciwieństwie do watahy
wilków, cechuje się nadzwyczajną dyskrecją działania
- takiego psa nie można trzymać przy domu, bo całymi nocami potrafi
donośnie szczekać - na sarnę, dzika, czy cokolwiek innego co akurat
kręci się w pobliżu
- aby pies Patou mógł chronić stado owiec, to stado musi być zwarte w
jedną kupę. Moje się tak nie zachowują, a przed urodzeniem wręcz
starają się oddalić jak najdalej od innych i zaszyć pod jakimś
krzakiem albo innej norze. Dokładnie tak, jak robią to np. sarny. W
takiej sytuacji pies nie byłby raczej w stanie się rozdwoić lub
roztroić
- kupić psa to nie wszystko - trzeba go następnie wychować, a to wymaga
czasu, wiedzy i poświęcenia. Pasterze mówili, że ich psy stały się
skuteczne najszybciej po roku albo dwóch, czasem trzech. I nie zawsze
się to udaje, najwyraźniej mieli przypadki, kiedy pies zaczął nałogowo
zżerać łożyska albo martwe płody i zupełnie mu od tego odbiło.

Mam również znajomego pasterza (nie alpejskiego) który nabył 3 lata temu
właśnie psa Patou. On zrobił to nie dla ochrony przed lisem czy wilkiem,
tylko dla ochrony przed cyganami, którzy zwijali mu zarówno jagnięta
jak i dorosłe owce. Jego opinia pokrywała się z tym, co usłyszałem od
pasterzy alpejskich. Dodał od siebie też ciekawostkę, że miał sprawę w
sądzie bo jakiś turysta wlazł na łąkę zrobić sobie selfie z owcą i
został (zbyt) ostro pogoniony. To wszystko skutecznie zniechęciło mnie
do pomysłu. W międzyczasie wypracowałem własną metodę traperską, która
okazuje się bardzo skuteczna przy niewielkim wysiłku z mojej strony.
Nie wykluczam, że powrócę do pomysłu psa jeśli w okolicy wilki staną
się liczniejsze i odważniejsze, ale póki co kalkulacja zupełnie się nie
spina.

Do tego dochodzi oczywisty (dla praktyka, bo teoretyk wiadomo - o
nudnych i przyziemnych sprawach może nie pomyśleć) element opieki nad
psem. Takiego psa należy karmić, szczepić, odrobaczać itd itp. Cały
rok. A w mojej sytuacji potrzebny byłby raptem półtora miesiące w roku.

Mateusz

PS. Udało mi się wygooglać: Patou to po polsku "Pirenejski pies górski"

Zenek Kapelinder

unread,
Jul 22, 2021, 12:57:09 PM7/22/21
to
Zajebałes opowiesc rodem z Bublii. Tylko tam były wilki, owce i pasterz. Tam jak u ciebie morał miał być taki że pasterz broni swoje owce przed wilkami. Ty chronisz jagniątko żeby zły lis go nie porwał i zezarl. Prawda jest inna. Dla ciebie jak dla każdego hodowcy życie zwierząt się nie liczy. Lis nie jest wrogiem owiec a twoim konkurentem. Obydwaj macie ten sam cel, przeżyć. Lis realizuje go polując i to jest w porządku bo polowanie daje albo nie daje szansy którejś ze stron. Twoim celem jest hodowanie owiec żeby je potem zabić, sprzedać itd. to że sprzedasz żywe wiedząc że zostaną zabite to to samo jak byś je sam zabił. Jak przyjedzie do ciebie jakiś arab żeby kupić owieczkę to bez mrugnięcia okiem mu ją sprzedasz chociaż na 100% będziesz pewny że czeka ja straszna śmierć. Jak byś napisał to o czym wszyscy wiedzą. Że zmienia się planeta. Ze ze względu na działalność człowieka mająca służyć człowiekowi naturalne w przyrodzie mechanizmy są rozregulowane. Że są sytuacje w których jest przymus ograniczania populacji pewnych gatunków to by było ciut lepiej. A ty napisałeś że pięć małych lisków potrzebuje jedzenia i łapiesz w pułapkę ich matkę i ja uwięziona mordujesz. Do tego masz urzędowe przeszkolenie i pozwolenie. Na bank mordujesz matkę małych lisków tak żeby jej z zewnątrz nie uszkodzić bo futerko można sprzedać bo kasa jest najważniejsza. Dla mnie jesteś zwyczajnym bandyta. Nie dlatego że hodujesz zwierzęta wiedząc że zostaną zabite. Ale dlatego że chwalisz sie że dobijasz złapane w sidła zwierzęta. Po raz kolejny ciesze się że żyję w Polsce. Tutaj taki proceder jest chyba niedopuszczalny. A jak jest niedopuszczalny to mordowanie w ten sposób zwierząt jest karane. To co opisałeś to horror. Jakim ty jesteś człowiekiem że bierzesz w tym udział. Tutaj bułkę przez bibułkę a realu chuja całą gębą. Tutaj napiszesz jaki ja jestem zły bo zamiast napisać motyla noga nazwę kogoś skurwysynom. A sam mógłbyś być tym co zyklon przez dziury w dachu wrzucał.

ąćęłńóśźż

unread,
Jul 22, 2021, 4:18:10 PM7/22/21
to
Aż się boję czytać, jak kalkulowałeś ożenek.
Same straty ;-)


-----
"Mateusz Viste" wrote in message news:20210722164434.7e0ec8b8@mateusz...

collie

unread,
Jul 22, 2021, 4:22:58 PM7/22/21
to
W czwartek, 22.07.2021 o 18:57, Zenek Kapelinder napisał:

> czwartek, 22 lipca 2021 o 09:12:01 UTC+2 Mateusz Viste napisał(a):
>> [o mordowaniu przez siebie lisicy - matki dzieciom lisich, złapanej we wnyki]
>
> Zajebałes opowiesc rodem z Bublii. Tylko tam były wilki, owce i pasterz.
> Tam jak u ciebie morał miał być taki że pasterz broni swoje owce przed wilkami.
> Ty chronisz jagniątko żeby zły lis go nie porwał i zezarl. Prawda jest inna.
> Dla ciebie jak dla każdego hodowcy życie zwierząt się nie liczy. Lis nie jest
> wrogiem owiec a twoim konkurentem. Obydwaj macie ten sam cel, przeżyć. Lis realizuje
> go polując i to jest w porządku bo polowanie daje albo nie daje szansy którejś ze
> stron. Twoim celem jest hodowanie owiec żeby je potem zabić, sprzedać itd. to że
> sprzedasz żywe wiedząc że zostaną zabite to to samo jak byś je sam zabił.
> Jak przyjedzie do ciebie jakiś arab żeby kupić owieczkę to bez mrugnięcia okiem mu
> ją sprzedasz chociaż na 100% będziesz pewny że czeka ja straszna śmierć. Jak byś
> napisał to o czym wszyscy wiedzą. Że zmienia się planeta. Ze ze względu na działalność
> człowieka mająca służyć człowiekowi naturalne w przyrodzie mechanizmy są rozregulowane.
> Że są sytuacje w których jest przymus ograniczania populacji pewnych gatunków to by było
> ciut lepiej. A ty napisałeś że pięć małych lisków potrzebuje jedzenia i łapiesz w pułapkę
> ich matkę i ja uwięziona mordujesz. Do tego masz urzędowe przeszkolenie i pozwolenie.
> Na bank mordujesz matkę małych lisków tak żeby jej z zewnątrz nie uszkodzić bo futerko
> można sprzedać bo kasa jest najważniejsza. Dla mnie jesteś zwyczajnym bandyta. Nie dlatego
> że hodujesz zwierzęta wiedząc że zostaną zabite. Ale dlatego że chwalisz sie że dobijasz
> złapane w sidła zwierzęta. Po raz kolejny ciesze się że żyję w Polsce. Tutaj taki proceder
> jest chyba niedopuszczalny. A jak jest niedopuszczalny to mordowanie w ten sposób zwierząt
> jest karane. To co opisałeś to horror. Jakim ty jesteś człowiekiem że bierzesz w tym udział.
> Tutaj bułkę przez bibułkę a realu chuja całą gębą. Tutaj napiszesz jaki ja jestem zły bo
> zamiast napisać motyla noga nazwę kogoś skurwysynom. A sam mógłbyś być tym co zyklon przez
> dziury w dachu wrzucał.

Dodam tylko, że temu skurwielowi basowali tu ochoczo, bez zająknienia -
niedopchnięta tępa dzida i myszowaty, który wyżej sra niż dupę ma. Taka
swołocz.


--
Miarą człowieczeństwa jest stosunek do zwierząt.

Mateusz Viste

unread,
Jul 23, 2021, 2:25:03 AM7/23/21
to
2021-07-22 o 22:18 +0200, ąćęłńóśźż napisał:
> Aż się boję czytać, jak kalkulowałeś ożenek.
> Same straty ;-)

Rozumiem i doceniam akcent humorystyczny, niemniej muszę przypomnieć, że
mowa była o (ewentualnym) zakupie wyspecjalizowanego narzędzia. Tego
typu operacje zawsze rozważam w kategoriach oczekiwanej skuteczności i
opłacalności. Ty nie?

Mateusz

ąćęłńóśźż

unread,
Jul 23, 2021, 4:37:38 AM7/23/21
to
Tak tak, wiem - wystarczyło nauczyć dziewczyny gotować...
;-)


-----
> doceniam akcent humorystyczny

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 23, 2021, 4:44:13 AM7/23/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

>> Aż się boję czytać, jak kalkulowałeś ożenek. Same straty ;-)
>
> Rozumiem i doceniam akcent humorystyczny, niemniej muszę przypomnieć,
> że mowa była o (ewentualnym) zakupie wyspecjalizowanego narzędzia.
> Tego typu operacje zawsze rozważam w kategoriach oczekiwanej
> skuteczności i opłacalności. Ty nie?

Jako wnioskodawca poddania pod analizę różnych wariantów sposobu dążenia
do postawionego sobie celu, nie mogę potwierdzić powyższej deklaracji.

Przez długie stulecie ożenki królewskie czy książęce rozpatrywane były
w kategorii zakupu wyspecjalizowanego narzędzia. Operacje te przygotowywał
sztab ekspertów biegłych w wyliczaniu skuteczności i opłacalności.
Ograniczenie się wyłącznie do oceny jakości rachunków prowadzonych przez
powołane gremium, nie daje jednak pełnego obrazu całości. Niektórzy bowiem
kwestionują wstępną kwalifikację zagadnienia i przypisanie go do Działu
Zaopatrzenia w Narzędzia i Materiały.

Jarek

--
Weź ty się ożeń poeto Piotrowski
Chodzisz tak i chodzisz po tym Krakowskim
Daj się namówić co ci w końcu szkodzi
Ludzi w aniołów nie przerobisz

Mateusz Viste

unread,
Jul 23, 2021, 5:18:17 AM7/23/21
to
2021-07-23 o 10:44 +0200, Jarosław Sokołowski napisał:
> Ograniczenie się wyłącznie do oceny jakości rachunków prowadzonych
> przez powołane gremium, nie daje jednak pełnego obrazu całości.
> Niektórzy bowiem kwestionują wstępną kwalifikację zagadnienia i
> przypisanie go do Działu Zaopatrzenia w Narzędzia i Materiały.

Jestem w stanie zrozumieć takie podejście, wszak już starożytni
wołali: "calculemus!".
Przypadek własny przypisałbym jednak raczej do działu niekontrolowanych
reakcji chemiczno-fizycznych, brak w nim elementów logiki czy matematyki
(informatyki tym bardziej).

Mateusz

Jarosław Sokołowski

unread,
Jul 23, 2021, 5:42:20 AM7/23/21
to
Pan Mateusz Viste napisał:

>> Ograniczenie się wyłącznie do oceny jakości rachunków prowadzonych
>> przez powołane gremium, nie daje jednak pełnego obrazu całości.
>> Niektórzy bowiem kwestionują wstępną kwalifikację zagadnienia i
>> przypisanie go do Działu Zaopatrzenia w Narzędzia i Materiały.
>
> Jestem w stanie zrozumieć takie podejście, wszak już starożytni
> wołali: "calculemus!".

Starożytni różnie gadali, ale akurat to zawołanie pochodzi od oświeceniowego
Gottfreida W. Leibniza.

> Przypadek własny przypisałbym jednak raczej do działu niekontrolowanych
> reakcji chemiczno-fizycznych, brak w nim elementów logiki czy matematyki
> (informatyki tym bardziej).

Można to przetłumaczyć jako: "porachujem!".

--
Jarek
It is loading more messages.
0 new messages