W skrócie chodzi o to, że w ścianie nad nadwieszeniem
wykonanym w lipcu 2005 jest pęknięcie, które do tej pory
się nie ustabilizowało i chcę wiedzieć czy to będzie
wymagać radykalnych działań czy też to się da "jakoś
załatać".
Opiszę historię budowania tego nadwieszenia. To będzie
trochę tekstu do przeczytania, ale chciałbym przedstawić
w miarę pełen obraz sytuacji.
Dom ma ścianę 3-warstwową: bloczki silikatowe (pióro-wpust,
bez spoin pionowych), wełna, cegła betonowa/bloczki silikatowe.
Stropy są monolityczne żelbetonowe o grubości 18cm.
Dom ma płaski dach (również strop żelbetonowy).
W lipcu 2005 wykonano strop nad parterem z nadwieszeniem
wystającym 120cm poza parter. Po tygodniu zaczęto murowanie
ścian na tym nadwieszeniu. Po dwóch tygodniach od zalania
stropu usunięto stemple pod nadwieszeniem.
W sierpniu zakończono stan surowy (tylko ściany nośne
bez elewacji) i tak zostało na zimę.
Na wiosnę 2006 okazało się, że pojawiły się pęknięcia
ściany zaczynające się przy podłodze na krawędzi
nadwieszenia (czyli 120cm od nadwieszonych narożników),
idące skośnie do góry w kierunku narożnika po spoinach
i krawędziach bloczków. Te pęknięcia miały na górze
szerokość ok 0,5-1cm.
Pojawił się konstruktor i stwierdził, że spocznik się ugiął,
to jest normalne i można bez obaw tynkować od środka
i murować elewację (opartą przy nadwieszeniu na stalowych
konsolach mocowanych do czoła stropu).
Kierownik budowy nie miał zastrzeżeń.
Tynki wewnętrzne wykonano w maju 2006. Te pęknięcia nie
były w żaden sposób wzmacniane (siatka, itp.)
We sierpniu/wrześniu wykonano elewację (czyli dodatkowe
obciążenie nadwieszenia). W październiku pojawiły
się pęknięcia tynku w tych miejscach, które zostały
naprawione przez ekipę, która robiła G-K i gruntowała
ściany (przy okazji naprawiania drobnych pęknięć tynku
w innych miejscach).
Na koniec listopada pęknięcia znowu się pojawiły po
kładzeniu kostki brukowej (praca zagęszczarki). Zostało
to ponownie załatane w styczniu 2007 przez malarzy,
a ja wprowadziłem się w lutym.
Niestety te pęknięcia pojawiły się znowu i powoli rosły.
Po jednej stronie wolniej, a po drugiej szybciej.
Na przełomie lutego/marca 2007 poprosiłem konstruktora
o kolejną konsultację i ocenę czy nie ma jakiegoś
niebezpieczeństwa. Tym razem bardziej się zastanawiał
nad ewentualną przyczyną i stwierdził, że błędem było
rozpoczęcie murowania ścian na nadwieszeniu przed
usunięciem stempli, a tym samym nagłe jednorazowe
obciążenie podczas usuwana stempli zamiast stopniowego
podczas murowania. Stwierdził też, że nie ma powodów do
obaw, ale naprawa będzie wymagała skucia tynku i spinania
ściany jakimiś stalowymi elementami mocowanymi do ściany
po obu stronach pęknięcia. Jak się łatwo domyślić
kierownik budowy, który był jednocześnie szefem ekipy,
nie zgodził się z zarzutami o błędy podczas wykonania
i z kolei sugerował, że może były błędy projektowe,
a może zła stal lub zły beton na strop. Zasugerował za to,
że może warto zrobić słupki podpierające nadwieszenie
(i kaleczące dom :-().
Ja nie miałem i nie mam wiedzy, aby ocenić kto i w czym
ma rację. Nie mam zaufania ani do konstruktora ani do
kierownika budowy.
Zostawiłem to do dalszej obserwacji co się będzie działo.
Wg mnie w ciągu ostatnich 11 miesięcy pęknięcie w sumie
rozszerzyło się u góry ok 1-2mm. Jesienią to zaszpachlowałem
bo myślałem, że już się ustabilizowało, ale jednak
znowu się pojawiło.
Chciałbym wiedzieć czy to normalne, że po 15 miesiącach
od ostatniego zwiększenia obciążenia (nadwieszona elewacja)
spocznik jeszcze się nie ustabilizował.
Kiedy i jakie działania trzeba podjąć, aby po pierwsze
nie dopuścić do katastrofy (o ile jest takie ryzyko),
a po drugie definitywnie pozbyć się rys?
W razie potrzeby mogę odpowiedzieć na pytania oraz
udostępnić dodatkowe materiały w postaci projektu
i zdjęć robionych praktycznie codziennie podczas murowania
stanu surowego.
Jak napisałem na wstępie, gotowy jestem po prostu zapłacić
za usługi inżyniera, który zdiagnozuje sytuację i poda
optymalne rozwiązanie problemu. Lokalizacja domu to
bliskie okolice Warszawy.
pozdrawiam,
Tomek
I juz chyba sie nie ustabilizuje. Na pewno za wczesnie
rozpoczeto murowanie na wystepie i zdewastowano go.
Za wczesnie tez usunieto podpory. Gdyby ten niby-balkonik
stal sobie pozniej bez podpor dluzszy czas, to by dojrzal.
A tak obciazany od gory zaczal sie uginac.
Moim zdaniem:
a) konstrukcja byla za slaba,
b) czeka cie budowa podpor podtrzymujacych.
Najlepiej jednak szukaj pomocy o konstruktora, a jak
bedzie oporny to w PINB.
--
Pozdrawiam,
Jacek
>
> W razie potrzeby mogę odpowiedzieć na pytania oraz
> udostępnić dodatkowe materiały w postaci projektu
> i zdjęć robionych praktycznie codziennie podczas murowania
> stanu surowego.
Hej czesc,
Wystaw gdzies te fotki na www ale w oryginalnym duzym rozmiarze. Szczegolnie
te budowlane od zbrojenia poczawszy po efekt koncowy pekania.
Znowu mnie okrzycza ale nastapil lancuch potkniec, ktory do tego
doprowadzil. Oj co ja przezylem, ile razy wylewalem cos od nowa, po prostu
nie godzilem sie pozostawienie czegos i zamkniecie oczu.
Wiec sluchaj co mysle.
Zakladam, ze ten nawis to sprawa rutynowa dla projektanta i raczej o projekt
bym sie nie martwil az tak. Zrob skan tych stron o tym nawisie i tez wystaw
na www
1. Wadliwie zrobione zbrojenie, nie powiazane odpowiednio, byly tam heby czy
2Teowniki, spawali cos ?
2. Niezawibrowany beton podczas wylewania spowodowal to ze stal sie z nim
nie zwiazala i mogla sie wyslizgnac
3. Za wczesnie budowali. Po 7 dniach beton jest jeszcze miekki i latwo sie
poddaje przecinakowi. Mogli wzruszyc zbrojenia przed zwiazaniem czy to przez
zbyt wczesne budowanie na tym czy jakies inne cuda na kiju
Ogolnie stawiam na brak zawibrowania i za wczesne budowanie na tym.
Wzruszyli "kregoslup" i sa tego efekty.
Mysle, ze nic z tym nie zrobisz. Nie wiem, moze podstawic HEB'a w poprzek,
lewarkami uniesc z 1 mm i wylac pod spodem slup ?
Tak sobie gdybam.
Widzialem natomiast w jednej firmie ich siedzibe jak przedsionek na gruncie
po prosty sie odlamal tak ze mozna bylo wsadzic dlon w szpare
Te pekniecia 45 stopni to naprezeniowe typowo. W ceramice rozchodza sie pod
katem 60 stopni.
Wiesz jak ci juz sie to ulamalo to nic nie zrobisz. To musi byc wylane razem
ze stropem zeby mialo sens bo ze wzgledu na ciaglosc zelbetu jak ci sie
ugina ten nadwis to strop sie tez wygina wspolpracujac. Np jak masz pokoj
5x5m i wylejesz nad tym plyte powiedzmy 18cm to jesli bys mial dwa takie
pokoje obok siebie przedzielone sciana i na nich strop jednolity, lany
razem, to bys mogl dac grubosc 16cm wlasnie ze wzgledu na ciaglosc.
Gdybys je zdylatowal to bys mial 2 stropy po 18cm :-)
Tak to dziala i z tym nadwisem. jak cos strzelilo to strop pokoju juz nie
wspoldziala i robi sie to co robi. Pewnie do zawalenia daleko ale boli sam
fakt ... dusza boli :-)
Pokaz zdjecia
Niestety nie mam aż tak dokładnej dokumentacji samego pęknięcia,
ale postarałem się wybrać parę zdjęć z budowy:
Strona z projektu z rysunkiem stropu nad parterem z nadwieszeniem:
http://img167.imageshack.us/img167/8643/projektuz8.jpg
Interesujący jest przekrój D, który pokazuje nadwieszenie.
Na dalszych zdjęciach będzie widać, że ekipa wykonawcza zrobiła
na górze dodatkowe usztywnienie nadwieszenia, którego nie ma na
projekcie. Te dodatkowe boczne belki są jednak tylko na nadwieszeniu
i nie wchodzą dalej w budynek - podejrzewam, że to może być powodem
zwiększonego naprężenia w miejscu połączenia nadwieszenia ze stropem
i być może główną przyczyną całego problemu.
Jeżeli potrzebujesz jeszcze czegoś z projektu to napisz
co dokładnie Cię interesuje (jakie rysunki, obliczenia, itp.).
zbrojenie nadwieszenia:
http://img167.imageshack.us/img167/7623/1zbrojenienadwwu8.jpg
drugie ujęcie:
http://img167.imageshack.us/img167/9651/2zbrojenienadwdb3.jpg
lanie betonu:
http://img167.imageshack.us/img167/7568/3laniebetonuzp8.jpg
widok po wylaniu stropu piętra:
http://img167.imageshack.us/img167/1476/4dodatkowestemplecz2.jpg
analizując zdjęcia zauważyłem, że przed wylaniem stropu piętra
z powrotem podstawili parę stempli, które stały aż do końca
budowy stanu surowego (czyli jeszcze ze 3 tygodnie).
widok od zewnątrz na południowo-zachodni narożnik
w kwietniu 2006 (czyli po zimie):
http://img167.imageshack.us/img167/2685/5swkwiecie2006jx7.jpg
to samo od środka (niewiele widać, ale ta strona mniej pęka):
http://img167.imageshack.us/img167/503/6swodrodkakwiecie2006ds3.jpg
z tego samego okresu od środka południowo-wschodni narożnik
nadwieszenia, tam gdzie bardziej pęka:
http://img167.imageshack.us/img167/9466/7seodrodkakwiecie2006iw8.jpg
w trakcie murowania elewacji - widać konsole, na których będzie
oparta:
http://img167.imageshack.us/img167/7224/8swkonsoledoelewacjiih1.jpg
na gotowo od strony południowo-zachodniej:
http://img167.imageshack.us/img167/2145/9swnagotowoce3.jpg
nie ma pęknięcia na zewnątrz - ta biała elewacja jest z
bloczków silikatowych 25x22x12cm, na to siatka i klej i tynk
silikonowy
to samo od strony południowo-wschodniej:
http://img167.imageshack.us/img167/9028/10senagotowobtz1.jpg
Ta kreska na górze jest dorysowana przeze mnie i pokazuje,
w którym miejscu pojawiło się pęknięcie. Cała boczna ściana
nadwieszenia pochyla się minimalnie na zewnątrz - widać to
(niestety nie na zdjęciu) w narożniku między tą ścianą,
a ścianą ceglaną. Te dwie ściany są ze sobą słabo związane
bo najpierw była wymurowana cała ceglana, a dopiero potem
zaczęto tą pod tynk. Niby zostawili jakieś "ząbki" w tej
ceglanej ale jak widać to się nie związało i boczna ściana
nadwieszenia w całości wisi na konsolach. W miejscu pęknięcia
na górze zaznaczonym kreską ta boczna ściana (elewacyjna)
nie jest też związana ze ścianą attykową tarasu, która była
wymurowana wcześniej.
Od środka narożnic płd-wsch teraz. Ten co mniej pęka.
http://img167.imageshack.us/img167/7484/11sw2008zc9.jpg
Nic nie robiłem od stycznia 2007. Niestety niewiele widać.
Tylko zarys tej rysy - wchodzi u góry na ścianę przednią
nadwieszenia. Po drugiej stronie tak samo tylko bardziej,
ale teraz mniej widać bo miesiąc temu szpachlowałem.
Ta sama rysa co wyżej w skali makro (górny fragment):
http://img167.imageshack.us/img167/908/12sw2008makrouf4.jpg
ma teraz około 0.5mm (mierzone przy pomocy oka i suwmiarki)
>
> 1. Wadliwie zrobione zbrojenie, nie powiazane odpowiednio, byly tam heby czy
> 2Teowniki, spawali cos ?
Nic nie spawali, zbrojenie z prętów
> 2. Niezawibrowany beton podczas wylewania spowodowal to ze stal sie z nim
> nie zwiazala i mogla sie wyslizgnac
Beton lał się z pompy a ekipa z łopatami go rozlewała,
a dodatkowo zahaczali zbrojenie jakimś łomem i go
potrząsali, aby beton się dobrze rozlał. Zgaduję, że to chyba
nie było "zawibrowanie", o którym piszesz :-(
> Pewnie do zawalenia daleko ale boli sam
> fakt ... dusza boli :-)
Ale jak daleko do zawalenia? Miesiąc? Rok? Pięć lat?
Dzięki z zainteresowanie i czekam na dalsze opinie.
pozdrawiam,
Tomek
No niestety nie, do tego sa specjalne urzadzenia...
>> Pewnie do zawalenia daleko ale boli sam fakt ... dusza boli :-)
>
Maly komentarz do zdjec, zastanawia mnie jedna rzecz, dlaczego belka
usztywniajaca plyte po obwodzie jest doprowadzona tylko do wienca, wg
mnie powinna byc wyciagnieta na pewna odleglosc za wieniec, bo na plyte
dziala w tym miejscu najwiekszy moment, a wiadomo, ze w strefie
kotwienia pretow, nosnosc takiego przekroju jest mniejsza :P
Poza tym nad wiencem wystepuje skokowa zmiana sztywnosci ze wzgledu na
zakonczenie wyzej wymienionej belki, co w przekrojach mocno obciazonych
nie jest raczej zalecane, ale nie zakazane, wszystko zalezy od tego jak
proejktant to policzyl...
--
Pozdrawiam.
> Maly komentarz do zdjec, zastanawia mnie jedna rzecz, dlaczego belka
> usztywniajaca plyte po obwodzie jest doprowadzona tylko do wienca
Ja właśnie napisałem w poprzednim poście, że tej belki w ogóle
nie ma na projekcie!
pozdrawiam,
Tomek
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
1. Brak podstawek dystansowych pod zbrojeniem. Po tym potrzasaniu to
zbrojenie samo z siebie pracowalo podczas wiazania betonu. Jest wzruszone i
nie spelnia swojego zadania
2. Brak drutu wiazalkowego w bardzo wielu miejscach. Wiazanie betonu
wydziela cieplo, jest egzotermiczne i powiazanie pretow ma za zadanie
ograniczyc wzajemne oddalanie i zblizanie sie stali w trakcie pierwszych
kilkudziesieciu godzin. Wzruszylo sie zbrojenie jak wyzej
Lanie betonu - widac, ze zbrojenie nie ma otuliny od spodu i nie jest
konstrukcja zelbetowa w rozumieniu doslownym.
Stawiam na to:
1. Brak podstawek
2. Wzruszone zbrojenie
3. Za szybko budowane
4. Te belki dookola mogly zachodzic glebiej w sciane
No wlasnie, bo jakby ten projekt byl nie od tego domu :-)
To jes w ogole jakies do bani. Strop jest zbrojony obustronnie, a to
nadwiesie tylko gora. Wiem, ze to sie zgina w dol i gora pracuje na
rozciaganie ale cholera ja bym dal zbrojenie po obu stronach.
Mam taras dokladnie podobnie wykonany. Tyle, ze moj taras to wycinek kola.
Jest belka podpierajaca w polowie mojego tarasu, od spodu sa 2 slupy a taras
pozniej dalej wychodzi na 2 metry na zewnatrz i ma zbrojenie gora-dol
Po drugie tym potrzasaniem to oni tej belki nie wypelnili betonem. Ta belka
nie dziala, tam jest jeden wielki rak w srodku. Czemu nie wibrowali i
podstawek pod wience nie dawali, pod dolne zbrojenia i pod belke ?
To w ogole jest jakos do bani zazbrojone. Te belki wiencowe dookola nie
wchodza w strop jak nalezy. Na moj gust brakuje zbrojenia dolem, ja bym dal,
niezawibrowany beton, zbrojenie niepowiazane drutem, za szybka budowa.
Wiesz jakby zawibrowali, powiazali drutem i odczekali ze 3 tygodnie to by
pewnie trzymalo nas styk ale tak to musisz podeprzec od dolu. Trzeba bedzie
belke poprzeczna od dolu , lewarki i 2 slupy
To powinno tak byc, ze leci wieniec z lewej i z prawej i jego prety
zakrecaja w prawo i w lewo tworzac takie zahaczenie. To samo z wiencem
czolowym - jego prety powinny byc zagiete w strone wiencow bocznych.
Jesli nawet nie zaginali to mogli dac fajki z wygietej stali w litere L tak
minimum 60cm x 60cm. 4 sztuki w kazdym rogu. Razem 8 czisz ?
To sie moglo wysunac, te boczne wience wysunely sie z czolowego wienca bo
murowali za szybko gdy beton byl jeszcze miekki. Zbrojenie ma te zgrubienia
zeby sie wlasnie nie wysuwalo ale jak byl miekki beton i bez fajek czy
zagiec to jakby tego zbrojenia tam nie bylo.
Nie ma na to lekarstwa. Trzeba podpalowac od dolu. Bedzie to nieco
skomplikowana operacja.
Ty czekaj....
Czy ten frontowy wieniec nie powinien byc tak zrobiony , ze prety te gorne
ida gora fajnie a pozniej na koncu maja OCZKO wygiete ? To nie powinno byc z
jednego preta wygiete ?????? hej ?
Poz. 1.3.5
Patrz idzie sobie pret wchodzi na gore 4xfi12 i zakreca w dol robiac kolko ?
Heh chyba tak
Widocznie niedokladnie czytalem twojego posta, bo niezauwazylem :P
--
Pozdrawiam
> Tam w naroznikach samego nadwiecia jak wieniec czolowy laczy sie z wiencami
> bocznymi. Tam nie ma fajek danych albo wygietego zbrojenia.
Nie wiem co masz na myśli pisząc "wieniec czołowy" i "wieniec boczny".
Chodzi o wieniec samego nadwieszenia czy też o wieńce nad ścianami?
> To sie moglo wysunac, te boczne wience wysunely sie z czolowego wienca bo
> murowali za szybko gdy beton byl jeszcze miekki. Zbrojenie ma te zgrubienia
> zeby sie wlasnie nie wysuwalo ale jak byl miekki beton i bez fajek czy
> zagiec to jakby tego zbrojenia tam nie bylo.
Chyba nie potrafię zrozumieć co się z czego wysuwa.
Wydaje mi się, że całe nadwieszenie ma trzymać się główne na tych
prętach fi16 górą, które w jednym kawałku idą 200cm w stropie nad
parterem i dalej w nadwieszeniu.
Nie rozumiem jaka w tym rola wieńców i których wieńców.
Belki dookoła górą były zrobione mimo, że ich nie było w projekcie.
Zgadzam się, że jak już są to powinny bardziej zachodzić na ściany,
ale czy one nie zaszkodziły przez zwiększenie naprężenia na połączeniu
nadwieszenia ze stropem?
Czy drut wiązałkowy powinien być na każdym skrzyżowaniu prętów?
Widać, że jest, ale tylko na niektórych.
Jeśli chodzi o podstawki, które jak rozumiem mają spowodować, że dolne
pręty będą od spodu miały trochę betonu, to na zdjęciu
img167.imageshack.us/img167/9651/2zbrojenienadwdb3.jpg
widać takie podpórki powyginane z prętów, a ponadto jak beton był wylany
to zahaczali i podnosili zbrojenie nieco do góry, aby nie było za nisko.
Ale to chyba ma mniejsze znaczenie dla nadwieszenia bo tam pręty są górą.
> Nie ma na to lekarstwa. Trzeba podpalowac od dolu. Bedzie to nieco
> skomplikowana operacja.
Jak można ocenić na ile to jest pilna potrzeba?
pozdrawiam,
Tomek
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Chyba nie potrafię zrozumieć co się z czego wysuwa.
> Wydaje mi się, że całe nadwieszenie ma trzymać się główne na tych
> prętach fi16 górą, które w jednym kawałku idą 200cm w stropie nad
> parterem i dalej w nadwieszeniu.
> Nie rozumiem jaka w tym rola wieńców i których wieńców.
NIENIE sluchaj, to byly luzne mysli. Ostatnia jest prawdziwa z tamttych.
Miales miec te f16 na 2 metry w stropie ale zobacz na nie
Od strony sropu one mialy miec takie "L" w dol a na koncu nadwiesia mialy
miec pętelkę. Czaisz ? teraz w ta pętelkę mialy byc wlozone 4 prety fi12
tworzace zarazem przedni wieniec czy przednia belke
A ty masz tam zrobiona jakas złą belkę i tylko wlozone te prety. To sie
wysunelo jedno z drugiego
/
L-ka w dol --- 2m--BELKA-----nadwiesie --I TU oczko z pretow ale z
jednolitych !!!!
> Belki dookoła górą były zrobione mimo, że ich nie było w projekcie.
> Zgadzam się, że jak już są to powinny bardziej zachodzić na ściany,
> ale czy one nie zaszkodziły przez zwiększenie naprężenia na połączeniu
> nadwieszenia ze stropem?
Nie nie to nic nie zepsulo ale i niewiele pomoglo skoro nie polaczyli tych
bocznych belek z przednia belka. Jakby ich nie bylo zreszta one tu by mialy
sens gdyby zachodzila obawa ugiecia sie boku. Oni chceieli wzmocnic ale nic
nie wzmocnili za wiele. Te gorne prety fi16 zakotwione tym "L" w stropie i
tym oczkiem na koncu maja trzymac. Nie trzymaja, bo nie ma oczka i zw
stropie zaparcia. Beton byl miekki i sie wzruszylo zbrojenie, wysunelo sie.
> Czy drut wiązałkowy powinien być na każdym skrzyżowaniu prętów?
> Widać, że jest, ale tylko na niektórych.
Tak na kazdym
> Jeśli chodzi o podstawki, które jak rozumiem mają spowodować, że dolne
> pręty będą od spodu miały trochę betonu, to na zdjęciu
> img167.imageshack.us/img167/9651/2zbrojenienadwdb3.jpg
> widać takie podpórki powyginane z prętów, a ponadto jak beton był wylany
> to zahaczali i podnosili zbrojenie nieco do góry, aby nie było za nisko.
> Ale to chyba ma mniejsze znaczenie dla nadwieszenia bo tam pręty są górą.
Sluchaj, beton twardnieje przez iles tam godzin. Po to sie wiaze zbrojenie
zeby nie drgnelo w czasie tego twardniecia nawet na setna milimetra. Po to
sie je usztywnia tymi supelkami drutu wiazalkowego. Jak beton jest juz taki
jak kisiel - taki juz polplynny - zaczyna wiazac to kazdy ruch zbrojenia
pozostawi niewypelniona dziure. Tak jakbys dlubal patyczkiem, poruszal nim i
zostawil. Rozumiesz ? To karbowanie drutow zbrojeniowych przestanie trzymac
i sie wysunie.
Teraz jesli oni mieli zbrojenie w spoczynku po kilku dniach pracy,
ustabilizowane lezalo i zaczeli je naginac w trakcie betonowania to ono
pozniej przez nastepnych kilka godzin sie samo prostowalo w twardniejacym
betonie. Nie wolno tego robic !!!!
>> Nie ma na to lekarstwa. Trzeba podpalowac od dolu. Bedzie to nieco
>> skomplikowana operacja.
> Jak można ocenić na ile to jest pilna potrzeba?
>
Tego ci nikt nie powie :-)
Pewnego dnia usluszysz takie lup i peknie na centymetr po calosci. Zawalic
pewnie sie nie zawali ale poczekaj az jakies tiry czy gruszki przejada obok
:-)
to "ŁUP" to slyszeli znajomi z tej firmy co im sciana pekla na szerokosc
dloni :-)
Jesli jest tak jak mowisz co do wykonawstwa i to co widzimy jest prawda to
ten nadwis nie trzyma sie.
First of all: proszę niejakiego Ribbona, żeby nie pieprzył głupot,
jeśli się na czymś nie zna, bo wie on że gdzieś dzwonią, ale nie wie w
jakim kościele. A już opowiadanie dyrdymałów o przesuwających się
prętach pod wpływem ciepła wiązania to się nadaje do Archiwum X.
Co do topica:
1. projekt ogólnie marnie zrobiony - kto dzisiaj rysuje ręcznie !!!!,
nie są wyrzucone pręty i nie widać dokładnie jaki powinny mieć
kształt. Pręt górny (niestety, projektant nie podał jego numeru co
jest niezgodne z normą i dobrym zwyczajem) z przekroju D z lewej
strony ma hak prosty, z prawej - nie wiadomo, czy ma. Ten hak prosty
nie został wykonany na budowie, a czy z prawej strony (wspornika)
wykonano hak nie widać. Prawidłowo (zakładając, że strop został
prawidłowo policzony, ale tak na oko widać że nie ma rażących błędów)
powinno być tak, że ten pręt ma od strony stropu hak , a od strony
wspornika pętlę, zawiniętą pod spód. Nie wiem, czy to jest zrozumiałe,
coś takiego
_______________________
| ______|
powinno wyglądać.
o co chodzi: każdy pręt zbrojeniowy pracuje dopiero od miejsca jego
zakotwienia, które jest - to różnie się uważa, zależnie od klasy
betonu i innych uwarunkowań- od 35 do 50 średnic, czyli można przyjąć
że około 50-60 cm od końca pręt dopiero jest zakotwiony, a odcinek do
tego miejsca to tak jakby strop nie był zbrojony wcale. Danie takiej
pętli właśnie powoduje, że pręt jest zakotwiony od samej krawędzi
stropu.
2. Wykonawca trochę niekumaty, bo te belki poprzeczne do swobodnej
krawędzi wspornika, to potrzebne jak k**e majtki, zwłaszcza że nie
zostały wpuszczone w ściany na te 2 m, ale ucięte przy licu ściany
wewn. Podobnie, widać że nie dał haków od strony stropu, więc pewnie
też nie dał od strony wspornika, a to już duży błąd (haki od strony
stropu nie są obligatoryjne, zależnie od tego jak głęboko konstruktor
wpuścił pręty poza miejsce, gdzie są potrzebne- ale haki na końcu
wspornika to w zasadzie obligatoryjne)
3. konstruktor też taki mało dziamiący, bo jak widział że coś się
rysuje, powinien wezwać rzeczoznawcę i ustalić co należy działać, a
nie udawać że wszystko jest w porządku, bo rysy 1cm nie są w porządku
nijak.
4. co się stało- to by trza było rzeczoznawcę, ale tak na oko wygląda,
że podczas wyciągania stempli nastąpiło zerwanie przyczepności stali
do betonu od końcówek prętów #16, zwłaszcza że beton był jeszcze
młody. I chyba te 2 m od strony stropu to jest trochę mało, bo ciężka
ściana stoi na krawędzi stropu, ja bym dał zbrojenie prawie do
przeciwnej podpory, choć wtedy jakieś mniejsze, no ale to by trzeba
policzyć. Obecnie wytworzył się wtórny układ nośny, tzn. ściany
szczytowe zapracowały jako tarcze, i dzięki nim się trzyma ta cała
góra (stropodach i attyka), chociaż jeśli są to bloczki bez spoin
pionowych to praca tarczowa jest raczej słaba.
5. Co należy zrobić- generalnie dość trudno się wzmacnia konstrukcje
żelbetowe. Istnieje kilka możliwości, każda dość droga. Można nakleić
taśmy z włókien węglowych na strop z góry (kilka-kilkanaście tys. zł +
koszt odtworzenia warstw podłogi). Trzeba by było dokładnie rozeznać
czy problem dotyczy tylko miejsc przy ścianach, czy całego
wspornikowego stropu, w tym pierwszym przypadku byłoby dość łatwo
jakimś ukośnym ściągiem załatwić w ścianie. Niestety, wygląda to na
dość poważny problem i na grupie się nie uzyska raczej odpowiedzi,
sugeruję poszukać dobrego rzeczoznawcy od konstrukcji budowlanych.
pzdr
>First of all: proszę niejakiego Ribbona, żeby nie pieprzył głupot,
>jeśli się na czymś nie zna, bo wie on że gdzieś dzwonią, ale nie wie w
>jakim kościele. A już opowiadanie dyrdymałów o przesuwających się
>prętach pod wpływem ciepła wiązania to się nadaje do Archiwum X.
Zalewajac zbrojenie zimnym betonem powodujesz jego skurczenie. Przy pretach
12 metrowych moze to spowodowac niezle odksztalcenie. Podczas hydratacji
beton jest wyraznie cieply i dt wynosi kilkadziesiat stopni. jesli uwazasz,
ze prety nie moga sie zaczac wyginac w palaki pod wplywem ciepla to jestes
taki sam budowlaniec jak ci co Tomkowi zbudowali dom :-)
> Zalewajac zbrojenie zimnym betonem powodujesz jego skurczenie. Przy pretach
> 12 metrowych moze to spowodowac niezle odksztalcenie. Podczas hydratacji
> beton jest wyraznie cieply i dt wynosi kilkadziesiat stopni. jesli uwazasz,
> ze prety nie moga sie zaczac wyginac w palaki pod wplywem ciepla to jestes
> taki sam budowlaniec jak ci co Tomkowi zbudowali dom :-)
prosze Cie, przestań. Zaprojektowałem tyle obiektów ze stali i
betonu, że jakbyś chciał każdy co dzień obejrzeć, nie wiem czy rok by
Ci wystarczył.
To że zbudowałeś swój dom, nie znaczy że potrafisz budować. Może
sprawdziłbyś się jako projekt manager na budowie bo tam trzeba mieć
duże zdolności organizacyjne (chociaż nie jestem też tego taki pewien,
bo także pilnowanie kosztów jest podstawowym zadaniem PM a Tobie tak
średnio to wychodzi), ale projektowanie , kierowanie robotami
budowlanymi czy nadzór wymagają przede wszystkim solidnej wiedzy,
której nie posiadasz. Nie chce Ci tu wytykać niedostatki w wiedzy, bo
nie o to chodzi w tym wątku, ale na umiejętności wibrowania nie kończy
się budownictwo betonowe. Na marginesie, nie każdy beton się wibruje ,
a istnieją też mieszanki samozagęszczające. Ale to naprawdę nie takie
ważne, myślę że masz wiele ciekawego do opisania, i temu służy ta
grupa, natomiast wstrzymaj się z diagnozą konstrukcji, bo z tym to
najwięksi fachowcy mają sporo kłopotów.
pzdr
Ja budowlancem nie jestem i nie bylem ale ty jestes i pewnie jak tysiace
innych budowlancow zgrywasz sie ze jestes wszechwiedzacy, a jak inwestorzy
odwroca glowe to na nich nasrasz , jak wy wszyscy :-) Nienawidze was
budowlancy :-)
Mnie tez opowiadali o betonie samozageszczjacym i usilowali blysnac wiedza,
a jak pojechalem zarabiac na ta budowe to wsadzali mi noz w plecy. Ty jestes
taki sam, ja ciebie pierwszy nie atakowalem :-)
Moja diagnoza byla dokladnie taka jak twoja zanim ty napisales swojego
posta. Idz sie wyzyc na inwestorach i im cos zlosliwie spierdol :-)
LOL
>Ja budowlancem nie jestem i nie bylem ale ty jestes i pewnie jak tysiace
>innych budowlancow zgrywasz sie ze jestes wszechwiedzacy, a jak inwestorzy
>odwroca glowe to na nich nasrasz , jak wy wszyscy :-) Nienawidze was
>budowlancy :-)
Trzeba zawsze mowic ze jest sie chirurgiem to maja lepszy repekt, i
wtedy tez trzeba dodac "Bede tak samo operowal was jak do mnie
traficie jak wy mi dom wybudujecie"
>Mnie tez opowiadali o betonie samozageszczjacym i usilowali blysnac wiedza,
>a jak pojechalem zarabiac na ta budowe to wsadzali mi noz w plecy. Ty jestes
>taki sam, ja ciebie pierwszy nie atakowalem :-)
Rozne sa opinie na ten temat co do betony samozageszczajacego sie.
Prawda jest taka ze 99% budowli jest bez wibrowania.
> Rozne sa opinie na ten temat co do betony samozageszczajacego sie.
> Prawda jest taka ze 99% budowli jest bez wibrowania.
>
Pewnie, ze nikt nie wibruje, nawet nie obstukuja juz, bo im sie nie chce.
Raz z braku wibratora uzywalem pneumatycznej wiertarki udarowej z
przecinakiem na koncu i przystawialem do szalunkow przez druga deske.
Raz bydlakom kupilem olej do szalunkow zeby go uzywali, ladny pozniej jest
betonik, szczegolnie na zewnatrz i nigdy go nie uzyli. Kupilem biala paste
to uszczelek jak montowali glowne rury od kanalizy to smarowali olejem
silnikowym pily motorowej. Pozniej nie mogli rozlaczyc tych rur bo uszczelki
spuchly. Kazalem wszystkie wymienic na nowe to mieli gnoje wielkie
pretensje, ze sie "wpierdalam".
Zreszta nawet budowlancy po studiach po BL-u to jest drugi sort ludzi.
Wystarczy zobaczyc twarze studentow ETI i Mechanika czy Budowlanki to czasem
jak pod barem z piwem :-)
Cos w tym jest. Wiesc gminna glosi, ze do budowlanki idzie ostatni sort.
Czlowiek naprawde chce cos pomagac innym i nie jest to powod zeby "uczony
budowlaniec" pouczal tych , ktorzy na wlasnek skorze przezyli to bagno i
uzeranie sie z takimi jak on.
pzdr
4. co do diagnozy - na pl.medycyna też udzielasz porad przez net ? :)
Nie na tym sie nie znam :-)
Co do ich ciezkiej pracy. Zgadza sie oni pracuja ciezko na zycie od zaplaty
do zaplaty ale przy tym nie ponosza zadnej odpowiedzialnosci, robia czasem
zlosliwosci albo z lenistwa nie robia czynnosci, ktorych pozniej nie widac,
bo zostaly pokryte betonem czy zamurowane sciana.
Doszlo do tego u mnie na budowie, ze kupilem im 2 aparaty cyfrowe
identyczne, takie najtansze jakie znalazlem starej generaci. jeden byl na
zapas jakby sie zepsul, rozladowal tamten. Kazalem robic zdjecia wszystkiego
co zamykaja, zalewaja. I wiesz, ze nie robili !!!!!!?
Pewnego dnia sie wkurwilem i kazalem zdjac kilka nadprozy nad drzwiami ot
tak tylko z powodu braku zdjec. I w jednym nadprozu byly prety, w pozostale
nie dali nic ot tak po prostu. Tlumaczyli sie, ze zepsula sie tarcza do
ciecia stali.
Wywalilem ich to mi sie odgrazali przez kolejne 2 miesiace
A wlasnie... tego Tomka z odpadajacym nadwisem normalnie oszukali. Nie mieli
czym powyginac stali w oczka czy im sie nie chcialo. Wyginanie fi16 to nie
bulka z maslem szczegolnie takich malych oczek. I Tomkowi po prostu wsadzili
sztylet pod zebra.
To ze potrzasali zbrojeniem odksztalcajac je nienormalnie i pozniej zalali
to byla zbrodnia. Podczas wiazania betonu ta stal sobie powracala do
poprzedniego polozenia i sie odkleila od betonu.
To bylo oszustwo, naciagactwo, wyludzenie kasy za cos czego nie byli od
poczatku w stanie wykonac.
>
>"Kudlaty" <nos...@nospam.pl> wrote in message
>news:nuaao3h8s4sgpv0i4...@4ax.com...
>>W Wed, 9 Jan 2008 21:13:06 +0100, "ribbon" <r...@rturt.com> napisal:
>
>> Rozne sa opinie na ten temat co do betony samozageszczajacego sie.
>> Prawda jest taka ze 99% budowli jest bez wibrowania.
>>
>
>Pewnie, ze nikt nie wibruje, nawet nie obstukuja juz, bo im sie nie chce.
>Raz z braku wibratora uzywalem pneumatycznej wiertarki udarowej z
>przecinakiem na koncu i przystawialem do szalunkow przez druga deske.
Ja juz stracilem sily na tlumaczenie. Wyszedlem z zalozenia ze tynk
przykryje.
>Raz bydlakom kupilem olej do szalunkow zeby go uzywali, ladny pozniej jest
>betonik, szczegolnie na zewnatrz i nigdy go nie uzyli
.
Musieli pomyslec ze jestes oblakany. U mnie tez sie za glowe chwytali
jak montowalem rekuperator. Do dzisiaj nie wiedza na jakiej zasadzie
on dziala, chociaz przez grzecznosc zrobilem wyklad.
> Kupilem biala paste
>to uszczelek jak montowali glowne rury od kanalizy to smarowali olejem
>silnikowym pily motorowej. Pozniej nie mogli rozlaczyc tych rur bo uszczelki
>spuchly. Kazalem wszystkie wymienic na nowe to mieli gnoje wielkie
>pretensje, ze sie "wpierdalam".
Dlatego kanalize robilem sam zbyt powazna sprawa dla roboli.
>Zreszta nawet budowlancy po studiach po BL-u to jest drugi sort ludzi.
>Wystarczy zobaczyc twarze studentow ETI i Mechanika czy Budowlanki to czasem
>jak pod barem z piwem :-)
Teraz sa inne czasy. Jesli chodzi o mechanike to mam porownanie.
Totalna porazka, glaby za glabami nawet rysunkow technicznych nie
umieja czytac.
>Cos w tym jest. Wiesc gminna glosi, ze do budowlanki idzie ostatni sort.
>Czlowiek naprawde chce cos pomagac innym i nie jest to powod zeby "uczony
>budowlaniec" pouczal tych , ktorzy na wlasnek skorze przezyli to bagno i
>uzeranie sie z takimi jak on.
Najgorsze jest to ze robole nawet literatury nie czytaja bo i poco.
Nie mowiac juz o jakims podnoszeniu kwalifikacji.
> Najgorsze jest to ze robole nawet literatury nie czytaja bo i poco.
> Nie mowiac juz o jakims podnoszeniu kwalifikacji.
Zgadzam sie zero podnoszenia kwalifikacji. Ostatnio daje ulotki produktowe
drukowane z pdf-ow. Siadam z nimi i dyskutuje. Wychodze i robia po swojemu.
Plakac mi sie chce.
Do lazienek uzywam masy Superflex 1 Deitermanna czy jak to sie pisze. Do
tego jest taka tasma na dylatacje pokryta guma w srodku. To kosztuje grube
pieniadze. Zrobili mi szkolenie i ja staralem sie to samo przekazac
kafelkarzowi. No i ostatnio robia mi trzecia lazienke i patrze a nie
posmarowali tej tasmy od spodu tylko tak przylozyli i zamalowali. Mowie
"ku***" co robicie, puszczacie z dymem moje pieniadze. Jak juz je wydalem to
czemu nie robicie jak kazalem. no to oderwali i poprawili bo chwile
wczesniej zaczeli.
Co zrobili w lazience nr 1 od chwili gdy wyszedlem i w lazience nr 2 ?
Moge krzyknac tylko kur*****************!
zresztą, szkoda mi czasu na odpowiadanie oszołomowi
Za dobrze budujesz, stosujesz czasami za bardzo wyrafinowane
technologie. Superflex 1 przewaznie stosuje sie do domow
szkieletowych. Ale na marginesie robole maja krotka pamiec. Gdyby
mieli dluzsza nie byliby robolami.
Bo to z tym smarowaniem chodzi o to, ze przez fizeline musi przesiaknac ta
szara czy czerwona masa. To trzeba wtopic a nie tylko przylozyc, bo nie
bedzie szczelnosci. Jak odrywali to polowa spodu byla sucha oczywiscie,
znaczy sie biala bez masy na niej.
Ale co to za wyrafinowanie posmarowac pedzlem sciane i zamiast smoly uzyc
superflexa ? A co za sztuka wtopic fizeline z guma ?
W dawnych czasach np podczas budowy kaplicy sykstynskiej za fuszerke
obcinali glowe albo rece :-) Nie bylo tego co teraz :-)
>
>"Kudlaty" <nos...@nospam.pl> wrote in message
>news:odeao3hu2kjp4o44f...@4ax.com...
>>W Wed, 9 Jan 2008 22:04:40 +0100, "ribbon" <r...@rturt.com> napisal:
>>
>> Za dobrze budujesz, stosujesz czasami za bardzo wyrafinowane
>> technologie. Superflex 1 przewaznie stosuje sie do domow
>> szkieletowych. Ale na marginesie robole maja krotka pamiec. Gdyby
>> mieli dluzsza nie byliby robolami.
>
>Bo to z tym smarowaniem chodzi o to, ze przez fizeline musi przesiaknac ta
>szara czy czerwona masa. To trzeba wtopic a nie tylko przylozyc, bo nie
>bedzie szczelnosci. Jak odrywali to polowa spodu byla sucha oczywiscie,
>znaczy sie biala bez masy na niej.
Domyslam sie na tym polega membrana wodoszczelna.
>
>Ale co to za wyrafinowanie posmarowac pedzlem sciane i zamiast smoly uzyc
>superflexa ? A co za sztuka wtopic fizeline z guma ?
>
>W dawnych czasach np podczas budowy kaplicy sykstynskiej za fuszerke
>obcinali glowe albo rece :-) Nie bylo tego co teraz :-)
>
Mowilem juz szkoda ze nie mozna kijem lac po plecach. Szybko by sie
dzwigneli intelektualnie.
Moze poprostu im nie zaplac i wywal z budowy ?
> no to tak, w kilku kolejnych postach udowodni=B3e=B6 =BFe:
> 1. jeste=B6 chujem, bo psioczysz na innych tylko dlatego, =BFe wybrali
> taki zaw=F3d a nie inny.
Ales sie popisal Slawku, mysle, ze panu juz podziekujemy.
W odróżnieniu od ciebie, Jasiu, wypowiedziałem się w temacie wątku,
tylko może niewiele z tego zrozumiałeś, no ale to już twój problem.
Jeśli nie pamiętasz, autor wątku chciał uzyskać odpowiedź na pytanie
co zrobić z peknietym murem, więc jeśli nie masz nic do powiedzenia
się nie wypowiadaj.
Od strony wspornika niestety też nie dał i to widać na zdjęciu
http://img167.imageshack.us/img167/9651/2zbrojenienadwdb3.jpg
na górze jak pręty fi16 wchodzą pod deskę ograniczającą belkę od strony
wewnętrznej i nie widać żeby się zaginały w dół na tle tej deski
od strony zewnętrznej, a z kolei na zdjęciu
http://img167.imageshack.us/img167/7623/1zbrojenienadwwu8.jpg
widać, że nie zaginają się też do góry do tej dodatkowej belki :-(
> 4. co się stało- to by trza było rzeczoznawcę, ale tak na oko wygląda,
> że podczas wyciągania stempli nastąpiło zerwanie przyczepności stali
> do betonu od końcówek prętów #16, zwłaszcza że beton był jeszcze
> młody. I chyba te 2 m od strony stropu to jest trochę mało, bo ciężka
> ściana stoi na krawędzi stropu, ja bym dał zbrojenie prawie do
> przeciwnej podpory, choć wtedy jakieś mniejsze, no ale to by trzeba
> policzyć. Obecnie wytworzył się wtórny układ nośny, tzn. ściany
> szczytowe zapracowały jako tarcze, i dzięki nim się trzyma ta cała
> góra (stropodach i attyka), chociaż jeśli są to bloczki bez spoin
> pionowych to praca tarczowa jest raczej słaba.
Rozumiem, że ciężar góry przenosi ta część bocznej ściany nadwieszenia,
która jest nad ukośnym pęknięciem, a ta pod oraz przednia ściana
i niestety także nadwieszona ściana elewacyjna opierają się na tym
osłabionym wsporniku wyginając go.
Rozmawiałem wczoraj telefonicznie z konstruktorem i on twierdzi,
że wg niego to niemożliwe, żeby wspornik jeszcze pracował i niemożliwe,
żeby te pręty się wysuwały z betonu. Twierdził, że wg niego to może
pracować (np. pod wpływem zmian temperatury) ta pęknięta ściana
i można próbować naprawiać to bez słupków, za pomocą iniekcji mleczka
cementowego lub żywic epoksydowych w szczeliny oraz spięcia bocznej
ściany jakimiś stalowymi elementami. Obiecał, że w marcu opracuje
jakiś sposób naprawy.
Jakoś nie do końca mu ufam, ale też nie wiem dlaczego miałby coś
kręcić skoro nie ponosi żadnej odpowiedzialności bo zawalił
wykonawca. Chyba, że konstruktor wie o tym, że coś źle policzył :-(
dziękuję za rady i pozdrawiam,
Tomek
wiesz co, to że brak jest właściwych zakotwień prętów od strony
wspornika to akurat winą jest projektu a nie wykonawcy. Ale się nad
tym jeszcze zastanawiałem, że możliwe że po prostu wspornik pracuje
prawidłowo, a nadmierne ugięcia wynikają z tego że był za wcześnie
rozformowany, no i oczywiście z faktu że zginane płyty muszą się
odkształcać. Może konstruktor przyjął dopuszczalne ugięcia jak dla
balkonów (1/150 wysięgu), a jeśli na tym jest ściana, to powinno być
przyjęte sporo mniejsze, co by wymuszało zrobienie dodatkowych belek
na krawędziach, albo większego zbrojenia czy grubości.
Tak naprawdę powinieneś poszukać jakiegoś rzeczoznawcy, tylko lepiej
jakby to był też czynny projektant, a nie teoretyk z uczelni, bo z
nimi to różnie bywa. Bo możliwe, że te ugięcia wystąpiły jako normalny
stan pracy konstrukcji, i jeśli tak to po 3 latach przestaną się już
powiększać. I jednak sugerowałbym, żebyś zmienił konstruktora, bo to
gadanie o wpływie zmian temperatury na ścianę długości 5m to już lekka
przesada, można ludziom kit wciskać ale nie aż taki.
Po południu postaram się policzyć zgrubnie ten strop z tych danych co
są, zobaczę jak statyka wygląda.
> Rozmawiałem wczoraj telefonicznie z konstruktorem i on twierdzi,
> że wg niego to niemożliwe, żeby wspornik jeszcze pracował i niemożliwe,
> żeby te pręty się wysuwały z betonu. Twierdził, że wg niego to może
> pracować (np. pod wpływem zmian temperatury) ta pęknięta ściana
> i można próbować naprawiać to bez słupków, za pomocą iniekcji mleczka
> cementowego lub żywic epoksydowych w szczeliny oraz spięcia bocznej
> ściany jakimiś stalowymi elementami. Obiecał, że w marcu opracuje
> jakiś sposób naprawy.
> Jakoś nie do końca mu ufam, ale też nie wiem dlaczego miałby coś
> kręcić skoro nie ponosi żadnej odpowiedzialności bo zawalił
> wykonawca. Chyba, że konstruktor wie o tym, że coś źle policzył :-(
Oni tacy sa - wypieraja sie wszystkiego co dotyczy ich budowy nawet jak nie
sa winni.
Mleczko to on moze sobie wstrzykiwac ale swojej zonie :-) Nie wiem co on
chce klamrowac? Chce na paru dziurkach w gazobetonie powiesic cala
konstrukcje zeby sie dalej nie rozlazila ?
Tam sa duze sily. To tak dziala troszke jak most zwodzony tyle, ze zamiast 2
lancuchow masz ich tam wiecej co kilkanascie cm. Poczekaj az bedzie sroga
zima i spadnie na dach pare ton sniegu. To dopiero zobaczymy czy to trzyma.
Wykonawce bym wzial w obroty przez adwokata i oskarzyl o zwrot jakiejs tam
kasy za pomniejszenie wartosci budynku ze wzgledu na fuszerke. Bedzie ci
placil w ratach przez kilka lat, a sprawe wygrasz.
Taka drobna uwaga - gazobeton (autoklawizowany beton komorkowy) to nie
jest to samo co silikaty (cegla wapienno - piaskowa), wystepuje roznica
w materiale, co za tym idzie we wlasciwosciach i tak dalej :D
>
> Tam sa duze sily. To tak dziala troszke jak most zwodzony tyle, ze zamiast 2
> lancuchow masz ich tam wiecej co kilkanascie cm. Poczekaj az bedzie sroga
> zima i spadnie na dach pare ton sniegu. To dopiero zobaczymy czy to trzyma.
> Wykonawce bym wzial w obroty przez adwokata i oskarzyl o zwrot jakiejs tam
> kasy za pomniejszenie wartosci budynku ze wzgledu na fuszerke. Bedzie ci
> placil w ratach przez kilka lat, a sprawe wygrasz.
>
>
To mnie teraz rozbawiles z tym mostem zwodzonym :D Nie masz sielonego
pojecia o czym mowisz.
Co do sniegu - nie wyobrazam sobie jak przy naszych warunkach na odcinku
wspornika o wysiegu 1,2m i dlugosci 7,8m zmiesci sie kilka ton sniegu,
wg mojej kalkulacji to wejdzie kolo 1 tony uwzgledniajac warunki z
normowe. Idac dalej schemat statyczny plyty stropodachu wyglada troche
inaczej, wieniec zadziala czesciowo jako wspornik, takze calosc tego
obciazenia nie pojdzie na ten wykusz :P
--
Pozdrawiam
> To mnie teraz rozbawiles z tym mostem zwodzonym :D Nie masz sielonego
> pojecia o czym mowisz.
> Co do sniegu - nie wyobrazam sobie jak przy naszych warunkach na odcinku
> wspornika o wysiegu 1,2m i dlugosci 7,8m zmiesci sie kilka ton sniegu, wg
> mojej kalkulacji to wejdzie kolo 1 tony uwzgledniajac warunki z normowe.
> Idac dalej schemat statyczny plyty stropodachu wyglada troche inaczej,
> wieniec zadziala czesciowo jako wspornik, takze calosc tego obciazenia nie
> pojdzie na ten wykusz :P
>
Zwał jak zwał. Tomek ma to wylane/zazbrojone niezgodnie z projektem, brak
oczek na prawym końcu i haków na lewym, wykonanie tez było wadliwe, bo nie
było powiązane zbrojenie ani zawibrowany beton, a dalsze prace budowlane
zostały zbyt wcześnie rozpoczęte też niezgodnie z normami i zdrowym
rozsądkiem.
Tomek ma 50% szansy, że usłyszy głośne łup i ta rysa zrobi się na kilka
centymetrów, że nie powsanie kolejny dalszy ciąg tej rysy i że przez nią
zobaczy otaczającego świata. Nikt gwarancji nie da, że będzie dobrze albo
będzie zle.
Będą od niego ssać pieniądze, klamrować, a to będzie dalej się rozłazić.
Proponuję wytoczyć proces wykonawcy o fuszerkę i ustalić o ile zmniejszyła
się wartość nieruchomości gdyby chcieć ją sprzedać i powiadomić o tym
uczciwie kupującego.
Jeśli wykonawca uważa, że był zły projekt to niech wytoczy proces
konstruktorowi.
Nie ma co się więcej tutaj sprzeczać.
Dalej po uzyskaniu wyroku o zapłatę można z tym żyć albo to naprawić ale w
dalszym ciągu po naprawie wartość nieruchomości jest mniejsza, bo kto by
chciał kupić klamrowany dom ?
> On 9 Sty, 23:36, "jasio kowalski" <lopi1.SKA...@gazeta.pl> wrote:
> > slawek9...@gmail.com napisa=B3(a):
>
> W odr=F3=BFnieniu od ciebie, Jasiu, wypowiedzia=B3em si=EA w temacie w=B1tku=
> ,
> tylko mo=BFe niewiele z tego zrozumia=B3e=B6, no ale to ju=BF tw=F3j problem=
> ..
> Je=B6li nie pami=EAtasz, autor w=B1tku chcia=B3 uzyska=E6 odpowied=BC na pyt=
> anie
> co zrobi=E6 z peknietym murem, wi=EAc je=B6li nie masz nic do powiedzenia
> si=EA nie wypowiadaj.
Własnie , że sie bede wypowiadal. Pamietam wiele dyskusji, czesto na granicy
faulu ale szczerze powiedziawszy nie pamietam , by ktos kogos nazwal ch...m,
pomimo wielu istotnych roznic miedzy dyskutantami. Zbyt wiele chamstwa i braku
kultury jest w zyciu codziennym a takze na innych grupach , by tolerowac takie
zachowanie. Jesli tego nie rozumiesz to znaczy, że masz istotne braki w
wychowaniu, drogi panie Sławku. Czas zajrzec na grupę pl.soc.savoir-vivre.
To nie jest chamstwo i nie jest to brak kultury, to jest poczucie bycia
gorszym, frustracja, niejednokrotnie zawaodowa czy rodzinna. Moze mu po
prostu w zyciu nie wyszlo :-)
Stropodach to 18cm betonu, warstwa spadkowa ze styropianu
i 5-8cm keramzytobetonu, papa, styrodur, geowłóknina i 5-6cm żwiru.
Konstruktor liczył obciążenie od górnej kondygnacji razem z attyką,
stropodachem (ze śniegiem), a także ściany elewacyjnej - patrzyłem
na to w projekcie.
Wrzucam jeszcze strony z projektu z obliczeniami tego wspornika:
http://img181.imageshack.us/img181/379/obliczenia1ze8.jpg
http://img181.imageshack.us/img181/1029/obliczenia2vm2.jpg
Ja nic z tego nie kapuje poza tym początkiem gdzie jest przeniesione
z innej strony obciążenie z góry i doliczone obciążenie ścian na
wsporniku. W szczególności nie widzę gdzie tam jest założenie
o dopuszczalnym ugięciu (a może go nie ma).
Widać za to, że policzył, że potrzeba prętów fi14, a ostatecznie
potem na rysunku przyjął (na zapas?) fi16.
Mam jeszcze taką wątpliwość: czy przy liczeniu obciążenia (Ty i
konstruktor) zakładaliście, że obciążenie z bocznych ścian
musi być podtrzymane w zasadzie na samej krawędzi wspornika
a nie na jego całej szerokości (6.6m) bo on chyba nie bardzo
trzyma jako całość w poprzek na tych prętach fi10 co 25 górą?
Obciążenie od ściany przedniej jest chyba mniejsze niż z boków
bo z przodu są głównie okna, a to co przechodzi z góry (stropodach
i attyka) częściowo będzie przeniesione przez tarcze.
w dużej mierze. A dodatkowo to obciążenie rozkłada się na całą
szerokość wspornika.
Na środku wspornika jest ścianka działowa równoległą do bocznych
ścian nadwieszenia, oddzielająca dwa pokoje które tam są
(murowana na etapie stanu surowego)i nie widać żadnych pęknięć
co sugeruje, że na środku wspornik się dużo słabiej ugiął,
a jeśli się ugiął to zdążył się ustabilizować przed tynkowaniem.
Gdybym teraz to znowu budował to kazałbym dać po bokach belki
wysokie na 40cm, wchodzące po 2m do środka na ściany i zbrojone
wzdłuż przynajmniej 6xfi16. I może dodatkową belkę na środku
na której stanęłaby ścianka działowa (chociaż ta belka nie
miałaby podparcia od spodu).
Czy dobrze rozumiem, że krytyczne jest stwierdzenie czy te pręty
się porządnie zakotwiły? Jeśli tak to jest szansa na ustabilizowanie
po osiągnięciu odpowiedniego ugięcia, a jeśli nie to wszystko
może w końcu pierdyknąć?
Beton na stropy jest chyba solidny bo jak wierciłem w suficie
6 otworów fi8 z udarem i za pomocą najdroższego (czyli chyba
najlepszego) wiertła z Castoramy to myślałem, że jajo zniosę.
Chociaż może to o niczym nie świadczy :-(
bardzo dziękuję za dotychczasową pomoc i pozdrawiam,
Tomek
> To nie jest chamstwo i nie jest to brak kultury, to jest poczucie bycia
> gorszym, frustracja, niejednokrotnie zawaodowa czy rodzinna. Moze mu po
> prostu w zyciu nie wyszlo :-)
i oto dałeś przykład chamstwa
Piotr
Masz zagwozdke nie ladacy jaka. Od razu pisze, ze nawet gdybym byl w kraju nie
podjalbym sie naprawy tego gdyz popelniono tu szereg bledow i jest mala
nadzieja, ze bez slupkow to sie jakos da obejsc.
Zaczne od bledow projektowych.
Jak znam zycie, zapewne masz fundamenty o jednakowej szerokosci pod calym
domem. Pod sciana, na ktorej wisi to podwieszenie powinny byc odpowiednio
poszerzone jako, ze obciazenie na ta sciane jest wieksze. Grunty w okolicach W-
wy niestety nie sa najlepsze z uwagi na wysoki poziom wody gruntowej i
kurzawki. Ten fundament pod ta sciana frontowa osiada bardziej niz inne, mniej
obciazone, co sprzyja temu pekaniu. Dowodem na to jest fakt pojawienia sie
rysy (tej dorysowanej) nad gorna kondygnacja.
Zbrojenie tego balkonu, prety co 20 cm tylko gora jest baaardzo oszczedne w
porownaniu np. z podciagiem. Toc to chlopy na wsi na balkonach daja zbrojenie
gora i dolem a tu dolem nie ma ani jednego preta. I zdaje sie te gorne nie sa
nawet pozaginane od frontu.
Brak w projekcie wzmocnienia, podwaliny czyli belki pod te sciany pekajace;
wykonawca dobrze myslal dorabiajac te dwie belki po bokach ale nie do konca.
Zeby je przedluzyl chociazby o metr w glab domu - nie byloby problemu. A oni
zrobili je tylko do sciany. Dobrze wnioskujesz, ze to nie dosc, ze nic nie
pomoglo to jeszcze zaszkodzilo gdyz dalo tylko dodatkowe obciazenie. Ale tez
dzieki tym belkom mozna rozwazac bezpieczne podsteplowanie nadwieszenia dwoma
cienkimi slupkami. Np stalowe rury fi 100 wypelnione betonem.
Bledy wykonawcze; najistotniejsza sprawa jest brak zawibrowania betonu. Jak
zobaczylem zdjecie z betonowania jak posmarkali po polowie powierzchni bez
natychmiastowego zawibrowania, to od razu taka ekipe wyp...bym na zbity pysk.
Dowodem tego sa widoczne na zdjeciach raki.
Piszesz, ze zaczeli murowac po tygodniu; beton osiagnal jedynie polowe
docelowej wytrzymalosci, mogly juz wtedy powstac mikropekniecia i braki
nalezytego powiazania zzbrojenia z betonem czego juz nigdy nie poprawisz.
Steple mogly wlesc w grunt i one juz nie pracowaly.
Gdybys wrzucil problem gdy pojawily sie te pierwsze pekniecia, te najwieksze w
porotermie, mozna bylo to juz wtedy ratowac przez zazbrojenie samej sciany;
mozna bylo naciac mur co 20 cm w poprzek tych pekniec i wstawic wen nawet
cienkie 6 mm ale kilkumetrowej dlugosci druty, wtedy cale te boczne pekajace
sciany pracowalyby jako belki-wsporniki i problem moze bylby, bo to poroterm,
ale znikomo maly.
Co z tym fanten zrobic... Ja rozwazylbym czy sprway nie oddac do sadu. Masz
bogata dokumentacje, z ktorej jasno wynikaja bledy projektowe i wykonawcze,
ktore z grubsza opisalem.
Jesli to z jakichs wzgledow nie jest wskazane pozostaje ratowanie tego. Z tym,
ze rzeczywiscie wymaga to analizy na poziomie akademickim powiedzmy.
Slupki tez beda mialy swoje wady, mialbym problem z obliczeniem fundamentow
pod nie gdyz nie moga byc ani za mocne ani zbyt slabe. Budynek osiada i gdy
one beda za glebokie czyli zbyt "sztywne", moze po latach dojsc do sytuacji
odwrotnej, pojawia sie pekniecia ukosne w druga strone... A w czasie
podbijania (statycznego oczywiscie) musi to byc robione pod scisla kontrola
naprezen czyli jakos geodezyjnie trzeba to mierzyc aby z tym lewarowaniem nie
przesadzic zwlaszcza, ze bylo to wszystko wielokrotnie szpachlowane. To zas
wymaga bardzo dobrego przygotowania fachowca, ktory sie w tym specjalizuje.
Istnieje jeszcze trzecia alternatywa; zostawic jak jest, niech se to peka, po
paru latach moze sie uspokoi.
Jakas katastrofa budowlana, mam nadzieje to nie grozi, w koncu te 18 cm plyty
swoje robi nawet gdy dolem nie ma zbrojenia. Ale tu tez trudno wyrokowac, gdyz
z tego co czytam, ten wspolczesny cement produkowany z popiolow, kurczliwy i
wykonany z niego beton nie jest najlepszej jakosci. Tu tez musi wypowiedziec
sie ktos, kto ma z tym na codzien do czynienia.
To tak na goraco, nie wiem o ile Ci to w czyms pomoze to dobrze a jesli nie to
mam nadzieje, ze nie zaszkodzi. Pzdr.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Przeczytałem cały (chyba) wątek. Nie doczytałem tylko jednej - moim zdaniem
ważnej - informacji: jakiej klasy beton został użyty do wylania tego stropu?
Pozdrawiam
e-kran
A te wyliczenia z drugiej strony to dotyczą chyba zbrojenia dolnego w
drugim kierunku, tam jest #14. Ale wiesz co, w XXI wieku nawet
najbardziej zachowawczy projektanci nie powinni liczyć na piechotę
zwłaszcza wymiarowania (czyli mówiąc po ludzku wyznaczanie potrzebnego
zbrojenia) jak za 1000zł można kupić wypasiony program do tego, bo
rys i ugięć ten projektant nie sprawdził a akurat dla płyt stropowych
powinien to zrobić.
Z tego co mówisz, że w środku nie ma dużych ugięć, wynikałoby że tylko
boczne strefy płyt wykazują nadmierne ugięcia, a to akurat byłoby
stosunkowo łatwo wzmocnić ukośnymi ściągami, wkutymi w ścianę, ale
sugeruję żebyś nie Ty za to płacił, chyba że poczekasz kolejny rok,
ugięcia jak mówiłem powinny się zakończyć po max 3 latach.
Na przyszłość, to każdy projekt konstrukcji możesz zlecić do
zaopiniowania w dowolnym biurze, czy u rzeczoznawcy, i on wyłapie
takie niejasności. Chociaż w typowych domach, bez nadwieszeń i
przesunięć kondygnacji to właściwie nie ma konstrukcji.
pzdr
>
> Przeczytałem cały (chyba) wątek. Nie doczytałem tylko jednej - moim zdaniem
> ważnej - informacji: jakiej klasy beton został użyty do wylania tego stropu?
B20
pozdrawiam,
Tomek
Czy jednak powinienem brać rzeczoznawcę aby ocenił
czy błędy podczas wykonania nie spowodowały osłabienia
wspornika (zerwanie przyczepności prętów do betonu)?
Musisz wyważyć czy lepiej dla sądu będzie ściganie konstruktora czy po
prostu wykonawcę. Obu naraz nie ścigniesz, a myślę, że gdyby te fi16 co 20
były poprawnie wykonane to wiele by ci sie nie stało.
Tam w poprzednim poscie pisałeś, że wyszło fi14 a później przyjęto fi 16.
Zgadza się, bo konstruktor wyliczył taki parametr A i później jest taka
tabela minimalnego zbrojenia i wyszło mu fi 14 wiec dał fi 16.
Ja pamiętam u siebie mały strop, który miał w środku zagęszczone pręty.
Normalnie szły co 16 a tam co 8cm, bo od góry stała ścianka działowa, a na
niej się opierał słup trzymający dach.
Pamiętam jak dziś, że zamiast prętów fi12 kazałem im dać fi 16, bo akurat
były na inny strop późniejszy.
Co więcej nie miałem nadwisów ale w wykuszach kazałem s spoine porothermu
wkładać po dwa pręty fi6 i robić mur zbrojony żeby w przypadku jakiegoś
fajansu fundamentów po prostu wykusz mi nie zaczął odchodzić od budynku.
Nie jestem budowlańcem, ale sam tak dyrygowałem, czytając tylko to co ludzie
jak ty Tomku wypisuje na temat własnego wykonawcy.
I nie pęka nic i nigdzie
to jest tożsame, weryfikację powinien zrobić jakiś rzeczoznawca,lub
projektant z trochę większym doświadczeniem (to jest prawie to samo
merytorycznie, bo rzeczoznawca nie ma jakichś szkoleń, ale to
projektant który po killunastu latach pracy może się ubiegać o wpis na
listę rzeczoznawców, oczywiście za poręczeniem dwóch rzeczoznawców,
czy jakoś tak). generalnie, niech to zrobi ktoś inny. Nie wiem skąd
jesteś, jak z 3city to tam znam bardzo dobrego rzeczoznawcę, którego
mogę polecić, a jeśli z wawki to mógłbym podpytać znajomych
architektow stolicznych, na pewno ktoś sensowny by się znalazł.
Ostrzegam natomiast przed braniem rzeczoznawcy nieznanego, miałem taki
przypadek w zeszłym roku, że zgłosił się do nas inwestor z popękanym
domem i ekspertyzą, z której wynikało że tylko kosmici nie są winni
tym popękaniom, co oczywiście bzdurą jest, bo trzeba wskazać przyczynę
główną a nie osiem hipotetycznych. No ale to dygresja.
pzdr
Wieksza srednica nie zawsze znaczy ze wiecej wytrzyma, w zelbecie
dobiera sie srednice pretow nie tylko ze wzgledu na to jaka powierzchnia
zbrojenia potrzebna jest w przekroju, trzeba jeszcze uwzglednic takie
rzeczy jak otulina, minimalne odstepy miedzy pretami itd. Co z tego, ze
napakujesz pretow fi16 zamiast fi12 jak beda miedzy nimi takie odstepy,
ze nie bedzie mozliwe prawidlowe zageszczenie betonu... Nie mowie, ze w
tym przypadku zrobiles zle ale tak na przyszlosc, takie zmiany uzgadnia
sie z projektantem.
>
> Wieksza srednica nie zawsze znaczy ze wiecej wytrzyma, w zelbecie dobiera
> sie srednice pretow nie tylko ze wzgledu na to jaka powierzchnia zbrojenia
> potrzebna jest w przekroju, trzeba jeszcze uwzglednic takie rzeczy jak
> otulina, minimalne odstepy miedzy pretami itd. Co z tego, ze napakujesz
> pretow fi16 zamiast fi12 jak beda miedzy nimi takie odstepy, ze nie bedzie
> mozliwe prawidlowe zageszczenie betonu... Nie mowie, ze w tym przypadku
> zrobiles zle ale tak na przyszlosc, takie zmiany uzgadnia sie z
> projektantem.
Uzgadnialem. Te prety byly wygiete na scinanie w Egipski symbol horyzontu
:-) --\___/--
W stropach o wiekszej rozpietosci byly fi16 a w mniejszych fi12 wiec dalem
fi16 tam gdzie dodatkowo uwazalem za stosowne :-)
Zreszta powzmacnialem pare rzeczy na wlasna odpowiedzialnosc, co zreszta
zrobilem dobrze :-)
Kierownik budowy nawet nie zmuszal ekipy do wiazania zbrojenia a jak
powiedzialem, ze jek nie zrobia jak nalezy to kasy nie dam. Zreszta
powiedzialem im otwarcie, ze kazda rysa na stropie to bedzie zero kasy, bo
jak nie zachowaja otuliny i nie polacza drutem wiazalkowym przyzwoicie to
beda pekniecia. No i nie bylo na zadnym ze stropow nawet najmniejszej
skazy. Beton B25 W8 lalem wszedzie, bo roznica w cenie miedzy B20 byla wtedy
niewielka wiec dalem beton na baseny, zeby w razie czego rozlana woda na
gorze nie przesiakala.
Ale powiem wam anegdotke.
Moj wykonawca mowil mi "Panie xxxxxx: ale ten Pana beton jest dobry, taki
szczelny, deszcz pada i nic nawet kropli zacieku od spodu".. I mowil, ze
zwykly beton to jak pada deszcz to tak przecieka, ze hej.
A debil po prostu nigdy nie wibrowal i stad to jego ciekniecie stropow. B20
tez by nie ciekl gdyby byl zawibrowany.
Tu nie chodzi o to zeby licytowac sie na rozwiazania i jaki beton jest
lepszy itd., a co do rys w zelbecie, to one sa i zawsze beda, tylko
zwykle nie widac ich golym okiem, teoria wg. ktorej sie dokonuje
obliczen zaklada ze stal zbrojeniowa, zaczyna pracowac dopiero w
momencie zarysowania betonu (to tak w uproszczeniu).
> Nie wiem skąd
> jesteś, jak z 3city to tam znam bardzo dobrego rzeczoznawcę, którego
> mogę polecić, a jeśli z wawki to mógłbym podpytać znajomych
> architektow stolicznych, na pewno ktoś sensowny by się znalazł.
No to szukam rzeczoznawcy. Można przyjąć, że jestem z W-wy
(w linii prostej mam 500m do granicy W-wy).
pozdrawiam,
Tomek
GG 11340749
Tomku ale weź powiedz co zamierzasz robic ?
Wiem, że jesteś w stresie po tych wszystkich opiniach ale weź podziel się co
porabiasz w tej sprawie :-)
Ty powinieneś pójść najpierw do zespołu adwokackiego i zapytać kto się
specjalizuje w sprawach budowlanych. Z adwokatem ustalicie kogo pociągnąć do
odpowiedzialności, bo musi być jeden kozioł ofiarny, ze wszystkimi nie
możesz walczyć. Ja obstaję przy złapaniu wykonawcy za gardło, bo ci już
tłumaczyłem, że nie dosyć, że nie wibrował, za szybko stawiał to jeszcze źle
wykonał zbrojenie, niezgodnie z projektem.
Widziałem wiele zbrojeń ostatnio i pręty fi16 to mocna rzecz nawet co 20cm.
Gdyby były zakotwione hakiem i pętelką, powiązane i zawibrowane to by się
nic nie stało.
Oskarż wykonawcę o pomniejszenie wartości inwestycji ze względu na
niekorygowalny błąd budowlany.
Pociagnij wykonawcę na kilkaset tysięcy to może sąd ci ze 200tys przyzna.
Na końcu zakryjesz karton gipsem te pęknięcia i ci troszke poprawi sie
humor.
> Tomku ale weź powiedz co zamierzasz robic ?
> Wiem, że jesteś w stresie po tych wszystkich opiniach ale weź podziel się co
> porabiasz w tej sprawie :-)
Przede wszystkim chcę ustalić czy to wymaga naprawy
czy też wystarczy czekać na ustabilizowanie. W tym
celu szukam rzeczoznawcy, aby w pierwszej kolejności
zweryfikował projekt (bo ja mam wątpliwości jak go
zacząłem dokładnie sprawdzać), a dodatkowo ocenił
wpływ błędów wykonawcy.
Osobną sprawą jest ściągnięcie z winnego wszystkich
kosztów ewentualnej naprawy plus odszkodowania za pomniejszenie
wartości nieruchomości. Tym zajmę się w drugiej kolejności
jak już rzeczoznawca oceni co i jak.
pozdrawiam,
Tomek
Dobry pomysł ale nikt ci nie powie do końca jak będzie. Może po prostu
trzeba zrobić próbę obciążeniową? Ty a gdyby tak wtargać tam puste zbiorniki
takie po chemikaliach metr na metr - są takie po różnych rzeczach. Jakbyś
ustawił tam kilkanaście takich wewnątrz oraz kilka na dachu na skraju,
napełnił wodą i zobaczysz co się stanie.
Myślę, że inaczej tego nie zbadasz. A ci rzeczoznawcy co wezmą od ciebie
pieniądze będa wróżyć z fusów.
Gdybyś tam postawił ileś naście ton w sumie i wytrzyma to pewnie nie ma
problemu.
Zapytaj jakiegoś konstruktora ile ton tam wstawić żeby była miarodajna
próba, a żeby tego nie odłamać.
To jest taki mój pomysł na gorąco ale warto go sprawdzić zanim stanie się
katastrofa i ktoś zginie.
>
> Osobną sprawą jest ściągnięcie z winnego wszystkich
> kosztów ewentualnej naprawy plus odszkodowania za pomniejszenie
> wartości nieruchomości. Tym zajmę się w drugiej kolejności
> jak już rzeczoznawca oceni co i jak.
Ja bym najpierw do prawnika takiego co sie w tym specjalizuje. On ma swojego
rzeczoznawcę. Z tymi rzeczoznawcami wolnego zawodu może być tak jak z
lekarzami. Będą bronić swojego środowiska.
Ja bym jednak zaczął od adwokata.
I jakiejś komisyjnej próby obciążeniowej
O! cos takiego...
O ile przez otwor wejdzie
http://www.allegro.pl/item294858715_zbiornik_1000_litrow_na_palecie.html
Pożycz tego ileś sztuk, zalej wodą i będzie wiadomo. Najwyżej pęknie
mocniej. jak ma pęknąć to i tak pęknie, a jak nie to się troszke rozejdzie i
ustabilizuje na wieki
> Pożycz tego ileś sztuk, zalej wodą i będzie wiadomo. Najwyżej pęknie
> mocniej. jak ma pęknąć to i tak pęknie, a jak nie to się troszke rozejdzie i
> ustabilizuje na wieki
Przecież jak coś takiego by zrobił na własną rękę żaden sąd na świecie
nie zasądziłby złamanego grosza dla Tomka. Ty naprawdę masz coś z
głową.
>Przecież jak coś takiego by zrobił na własną rękę żaden sąd na świecie
>nie zasądziłby złamanego grosza dla Tomka. Ty naprawdę masz coś z
>głową.
Ty masz z głową. Ma iść do adwokata i później komisyjnie zrobić próbe czy to
na polecenie sądu czy jakoś inaczej. Są na to procedury zapewne. I to jest
jedyny miarodajny test.
Gdybanie tu nic nie da. Badania bezinwazyjne niewiele tu wniosą.
Aha i wnieść w sądzie o zabezpieczenie kwoty powództwa wobec wykonawcy, żeby
nie mógł przepisać samochodów czy mieszkania.
Ja bym konstruktora nie ruszał. Wykonawca zawinił razem z kierownikiem
budowy i chyba właśnie kierownik za to odpowiada. Powinien być obezpieczony.
> Ty masz z głową. Ma iść do adwokata i później komisyjnie zrobić próbe czy to
> na polecenie sądu czy jakoś inaczej. Są na to procedury zapewne. I to jest
> jedyny miarodajny test.
taaaaak, są takie procedury, najpierw cię przebadają a potem sąd wyda
orzeczenie o niepoczytalności.
> Gdybanie tu nic nie da. Badania bezinwazyjne niewiele tu wniosą.
no niewiele, wygląda że ktoś Tobie już zrobił lobotomię
>
> Ja bym konstruktora nie ruszał. Wykonawca zawinił razem z kierownikiem
> budowy i chyba właśnie kierownik za to odpowiada. Powinien być obezpieczony.
Właśnie się zastanawiam po co są sądy w tym kraju, skoro mamy
Ribbonów. Jeden Ribbon i sprawa załatwiona, wiemy już kto jest winny,
kto ma zapłacić komu i ile. Szesnastu Ribbonów pokryłoby
zapotrzebowanie kraju na sądy cywilne, rzeczoznawców i biegłych,
licząc po jednym na województwo. Ribbon nie będzie się ociągał z
wydaniem wyroku, bo zamiast badania akt skupi się na przeczytaniu
trzech maili, i na tej podstawie wyda wyrok według własnej wiedzy. O,
przepraszam , według chyba wiedzy. Bo "chyba odpowiada" albo "są
procedury zapewne" świadczy o tym, że Ribbon bardzo długo przebywał w
odosobnieniu i nie nauczył się wiedzy o społeczeństwie, prawie,
procedurach odwoławczych.
Z jednym wszak się zgadzam, powinni bez wyroku dać grzywnę lekarzowi,
który zgodził się Ribbona wypuścić ze szpitala.
> Ty masz z głową. Ma iść do adwokata i później komisyjnie zrobić próbe czy
> to
> na polecenie sądu czy jakoś inaczej. Są na to procedury zapewne. I to jest
> jedyny miarodajny test.
>taaaaak, są takie procedury, najpierw cię przebadają a potem sąd wyda
>orzeczenie o niepoczytalności.
> Gdybanie tu nic nie da. Badania bezinwazyjne niewiele tu wniosą.
>no niewiele, wygląda że ktoś Tobie już zrobił lobotomię
Ty jesteś jak wy wszyscy budowlańcy. Z tego powodu trzeba z wami walczyć, a
Tomek powinien doprowadzić do dużego pęknięcia i oskarżyć takiego jak ty
żeby się nie wypłacił do końca życia.
> Ja bym konstruktora nie ruszał. Wykonawca zawinił razem z kierownikiem
> budowy i chyba właśnie kierownik za to odpowiada. Powinien być
> obezpieczony.
>Właśnie się zastanawiam po co są sądy w tym kraju, skoro mamy
>Ribbonów. Jeden Ribbon i sprawa załatwiona, wiemy już kto jest winny,
>kto ma zapłacić komu i ile.
Wiemy też, że kiedyś i ciebie przyskrzyni jakiś inwestor. Mam też mieszkanie
w pewnej nowej wspólnocie mieszkaniowej i w 2002 roku sądownie pozbawiliśmy
uprawnień 2 inspektorów budujących to sedle. Mają zakaz 10 letni chyba.
Mieli też kryminalne zarzuty za podpisywanie dokumentów odbiory niezgodnych
ze stanem faktycznym.
I tobie też z całego serca tego życzę :-)