chciałbym tyle czasu spędzać na wolnym powietrzu...
;)
--
regent...
(...)
A nie uważacie, ze jest to z lekka przeginanie pały ?
No tak, chyba nie, bo nie każą jeszcze odśnieżać odcinka drogi, a powinni.
Przypuszczam, że i tego się doczekamy :)
tez to uwazam za troche chore, moja babcia ma dom w jednej z miejscowosci
kolo wiekszego miasta. sama nie da rady chodzic za bardzo nie mowiac o
odsniezaniu.
niestety ale jak sypnie sporo sniegiem musze jechac ponad 30 km w jedna
strone zeby odkopac chodnik przy ogrodzeniu bo inaczej straz miejsca grozi
mandatem.
--
pzdr
piotrek
a najlepsze jest to ze ty jako wlasciciel prywatny masz obowiazek odsniezyc
a gmina to juz nie bardzo:)
na osiedlu gdzie mieszkalem dozorcy zasowali z lopatami od bladego switu i
bylo OK, a tam gdzie chodnik nalezacy do miasta wydeptana sciezka bo nikt
nic z tym nie robi.
teraz mam podobnie, wokol bloku czy prywatnej posesji odsniezone a na
chodniku wzdluz drogi miejskiej snieg i lod:)
wkurza to czlowieka ktory sam musi zapieprzac z lopata bo inaczej dostanei
mandat, a pozniej idziesz do pracy chodnikiem o ktore ma dbac miasto i mozna
sobie noge zlamac na tym lodzie....
--
pzdr
piotrek
Moment, zara, kwilunia! Gmina to my - co stoi na przeszkodzie, zeby
uchwalic prawo miejscowe, ktore zdejmuje obowiazek odsniezania chodnika
z wlascicieli i przeniesie go na gmine czyli wspolnote?
Zwykle lenistwo? Byliscie kiedykolwiek u swojego radnego? Wiecie
chociaz, kto jest radnym? Kto was reprezentuje we wladzach gminnych? Kto
rzadzi _wasza_ gmina w _waszym_ imieniu?
Pretensje i dziure w tylku ma kazdy. No... prawie kazdy...
--
pozdrrrrowienia i... do zobaczenia na szlaku :)
zbigi [@:zbiegusek na wirtualnej polsce w domenie pl]
Bestyja, Sikorka, Jasiek w worku, Dudek na strychu i inne ;)
Nowy Janów - jeszcze blizej najwiekszej dziury w Europie ;)
podobno jest tak, że jak chodnik przylega do Twojej posesji to Ty go
odśnieżasz - jeśli między chodnikiem a Twoją posesją jest pasek ziemi należący
do gminy, to chodnik powinna odśnieżać gmina
ja tam nie mam problemu bo nie mam chodnika ani straży miejskiej :-)
skoro państwo uważa że ten chodnik i jezdnia jest mój to czemu jak chce go
rozkopać to musze prosić o pozwolenie albo miasto może mi zakazać parkowania
na moim chodniku.
> skoro państwo uważa że ten chodnik i jezdnia jest mój to czemu jak chce
> go rozkopać to musze prosić o pozwolenie albo miasto może mi zakazać
> parkowania na moim chodniku.
Na Twoje pieniądze, przez Ciebie zarobione, też państwo kładzie rękę.
Potraktuj ten obowiązek jako formę dodatkowego podatku od nieruchomości,
świadczonego w naturze. ;)
--
spp
spp(na)op.pl
Albo wręcz pobiera pieniądze za to parkowanie.
To się nazywa "spychologia i cwaniactwo".
Każą się także opiekować rowami, kiedy chcesz taki rów wybetonować lub
zakryć i utworzyć chodnik to musz załatwiać pozwolenia, projekty
Jeszcze śmieszniejszą rzeczą jest np. fakt, że roszczą sobie prawo do
wszystkiego co jest prywatną własnością:
dom - trzeba płacić podatki
drzewa na własnej posesji - nie wolno ścinać bez zgody gminy, której zbyt
łatwo się nie uzyska, ale jak się przewróci i komuś zrobi szkodę lub krzywdę
to odpowiada właściciel
Ale przecież każdy płaci już w postaci pieniężnej :)
Piotrek pisze:
Wiem, ale nie ma takiej kwoty, której państwo chętnie nie przyjmie ;)
W ostateczności mogą podnieść podatek o 1000% i wtedy skierować
(oczywiście na początku) jakiś bezrobotnych do odśnieżania. Po trzech
latach zrezygnują z odśnieżania i znowu sam będziesz posuwał. Po
kolejnych pięciu latach podwyżka o następne 1000 % i bezrobotni na trzy
lata - i tak do usr.. śmierci. ;)
--
spp
spp(na)op.pl
Dla jezdzacych ma to o tyle znaczenie ze czesto ci odsniezajacy pasjami
wywalaja gory sniegu na srodek ulicy. I jeszcze maja pretensje, ze
przejezdzajace samochody chlapia na nich sniegiem wymieszanym z sola.
Jarek
z tym odsniezaniem to rzeczywiście jaks glupota ze strony "miasta" Kiedyś
przyszedł do mnie straznik miejski i postraszyl mnie mandatem jesli nie
odsnieze chodnika. powiedzialem mu czy Burmistrza tez straszy za nie
odsniezanie jezdni. Ubezpieczylem sie od tego jakby ktos sobie krzywde
zrobil na chodniku kolo mojej posesji i teraz odsniezam jak mi sie che i ma
ochote.
pozdr
> skoro państwo uważa że ten chodnik i jezdnia jest mój to czemu jak chce go
> rozkopać to musze prosić o pozwolenie albo miasto może mi zakazać parkowania
> na moim chodniku.
Panstwo (a wlasciwie nie panstwo, tylko gmina, jak ktos wczesniej
zauwazyl) nie uwaza, ze chodnik jest twoj, tylko uwaza, ze powinienes
go sprzatac. To nie jest takie glupie, utrzymywac czystosc i porzadek
wokol swojego domu. Rozwiazania sa dwa: albo beda robic to sami
wlasciciele albo gmina. W tym drugim przypadku to musi kosztowac,
czyli dodatkowy podatek, przetarg, firma, narzekanie, ze firma zle
pracuje, u sasiada sprzata o 6.00, a u ciebie dopiero o 7.30, ze po
poludniu nie pracuja itd. To juz lepsza ta pierwsza wersja, czyli
niech zajma sie tym wlasciciele. Jak ktos nie moze/nie chce, to niech
sam wynajmie czlowieka.
Piotr
> z tym odsniezaniem to rzeczywiście jaks glupota ze strony "miasta" Kiedyś
> przyszedł do mnie straznik miejski i postraszyl mnie mandatem jesli nie
> odsnieze chodnika. powiedzialem mu czy Burmistrza tez straszy za nie
> odsniezanie jezdni. Ubezpieczylem sie od tego jakby ktos sobie krzywde
> zrobil na chodniku kolo mojej posesji i teraz odsniezam jak mi sie che i ma
> ochote.
To rzeczywiscie bardzo sprytny jestes. Wyobraz sobie tylko, co by
bylo, gdyby wszyscy tak robili.
Piotr
Czasem też wywoływana jest pasjonująca "wojna", jak śnieg z ulicy jest
przez spychacz wrzucany na chodnik.
--
ZZ@private
> nie uwaza, ze chodnik jest twoj, tylko uwaza, ze powinienes
> go sprzatac. To nie jest takie glupie, utrzymywac czystosc i porzadek
> wokol swojego domu.
Pewnie. Niegłupie, tylko gdzie się kończy to "wokół"?
Czy mam sprzątac cały las, który otacza moją leśniczówkę?
> Zgoda, Rozwiazania sa dwa: albo beda robic to sami
> wlasciciele albo gmina. W tym drugim przypadku to musi kosztowac,
> czyli dodatkowy podatek, przetarg, firma, narzekanie, ze firma zle
> pracuje, u sasiada sprzata o 6.00, a u ciebie dopiero o 7.30, ze po
Jakie u mnie? Toż to teren gminny.
> poludniu nie pracuja itd. To juz lepsza ta pierwsza wersja, czyli
> niech zajma sie tym wlasciciele. Jak ktos nie moze/nie chce, to niech
> sam wynajmie czlowieka.
Nie wiem dlaczego lepsza ma być wersja, że każdy sam wynajmuje człowieka.
Zazwyczaj usługi hurtowe kupuje się jednak taniej.
Może każdy powinien tez budować sam kawałek chodnika przy swojej
posesji, a potem pół pasa drogowego itp.
Dla mnie ten przepis to postkomunistyczna zaszłość która
powinna być jak najszybciej usunięta.
Może to i dobre dla rolników, którzy i tak się krzątają wokół obejścia,
ale dla pracownika najemnego który ma codziennie wyznaczone
zajęcia to już nie.
PF
> Pewnie. Niegłupie, tylko gdzie się kończy to "wokół"?
> Czy mam sprzątac cały las, który otacza moją leśniczówkę?
Nie, tylko bezposrednie otoczenie. Zdrowy rozsadek podpowiada, ze
jesli obok posesji jest chodnik, to trzeba go odsniezyc.
Mozna rzecz sprowadzic do absurdu takze z drugiej strony: gdyby
otoczenie sprzatala oplacona przez miasto firma, to czy powinna tez
myc ci zewnatrzna strone ogrodzenia? Na pewno znalezliby sie sofisci,
ktorzy by uwazali, ze tak, bo to juz zewnetrze posesji.
> > Rozwiazania sa dwa: albo beda robic to sami
> > wlasciciele albo gmina. W tym drugim przypadku to musi kosztowac,
> > czyli dodatkowy podatek, przetarg, firma, narzekanie, ze firma zle
> > pracuje, u sasiada sprzata o 6.00, a u ciebie dopiero o 7.30,
>
> Jakie u mnie? Toż to teren gminny.
U ciebie przed domem - to mialem na mysli.
> Nie wiem dlaczego lepsza ma być wersja, że każdy sam wynajmuje człowieka.
> Zazwyczaj usługi hurtowe kupuje się jednak taniej.
Roznie to bywa. Uslugi kupowane w hurcie maja tez czesto nizsza
jakosc. Co jest lepsze - wynajeta firma sprzatajaca blok i teren wokol
czy zatrudniony przez wspolnote dozorca? I dlaczego ludzie przewaznie
sami sobie myja okna, a nie wynajmuja calym osiedlem jednej firmy,
skoro przeciez byloby taniej?
> Dla mnie ten przepis to postkomunistyczna zaszłość która
> powinna być jak najszybciej usunięta.
Moze ten przepis jest zly, moze i dobry, nie spieram sie. Ale na pewno
nie jest to postkomunistyczna zaszlosc, bo taki sam przepis istnial
przed wojna, podobny przepis jest tez w Niemczech, gdzie komunizmu nie
bylo, pewnie tez w innych krajach. Powtarzam - nie wynika z tego, ze
to dobra rzecz, ale na pewno nie ma nic wspolnego z komunizmem czy
postkomunizmem.
Osobiscie wydaje mi sie, ze pobieranie podatku na sprzatanie terenu
wokol posesji to bylby kompletny absurd. Trudno by go bylo wyliczyc,
bo jeden ma 10 metrow ogrodzenia, drugi 100 metrow, jeden przy glownej
ulicy, drugi w polu, u jednego zawiewa, u drugiego nie i nie bedzie
chcial placic na tego, co mu zawiewa itd.
Piotr
To nie jest _zdrowy_ rozsądek. Jest to forma pańszczyzny,
świadczenie w naturze obywatela względem państwa.
W dzisiejszych czasach absurd i przeżytek.
>Mozna rzecz sprowadzic do absurdu takze z drugiej strony: gdyby
>otoczenie sprzatala oplacona przez miasto firma, to czy powinna tez
>myc ci zewnatrzna strone ogrodzenia? Na pewno znalezliby sie sofisci,
>ktorzy by uwazali, ze tak, bo to juz zewnetrze posesji.
Do absurdu da sie każda myśl doprowadzić. Ogrodzenie wiadomo
do kogo należy (a opcje są różne, bo może ono stać po
rożnych stronach granicy albo na jej środku)
a czy powinien je myć czy nie - to już się
dyskusja zaczyna. Ja uważam, że każdy powinien myć swoją stronę - i tak
to jest w normalnych układach sąsiedzkich. A gmina jest uprzywilejowana,
bo nie myje swojej strony?
A sofistów w to nie mieszaj :)
[...]
>> Nie wiem dlaczego lepsza ma być wersja, że każdy sam wynajmuje człowieka.
>> Zazwyczaj usługi hurtowe kupuje się jednak taniej.
>Roznie to bywa. Uslugi kupowane w hurcie maja tez czesto nizsza
>jakosc. Co jest lepsze - wynajeta firma sprzatajaca blok i teren wokol
>czy zatrudniony przez wspolnote dozorca?
Nie ma ogólnej zasady i na szczęście nikt ustawowo nie narzuca wyboru
wariantu.
>I dlaczego ludzie przewaznie
>sami sobie myja okna, a nie wynajmuja calym osiedlem jednej firmy,
>skoro przeciez byloby taniej?
Nikt na szczęście nie zmusza do mycia okien. od strony ulicy.
Choć idąc Twoim tokiem rozumowania, pewnie powinien.
>> Dla mnie ten przepis to postkomunistyczna zaszłość która
>> powinna być jak najszybciej usunięta.
>Moze ten przepis jest zly, moze i dobry, nie spieram sie. Ale na pewno
>nie jest to postkomunistyczna zaszlosc, bo taki sam przepis istnial
>przed wojna, podobny przepis jest tez w Niemczech, gdzie komunizmu nie
>bylo, pewnie tez w innych krajach.
Piszę komunizm, choć wszyscy wiemy, że go nigdzie nie było. W niemczech
przed wojną był narodowy socjalizm, bardzo podobny do tego co u nas po
wojnie.
Ale to już dywagacje nie na temat :)
>Osobiscie wydaje mi sie, ze pobieranie podatku na sprzatanie terenu
>wokol posesji to bylby kompletny absurd. Trudno by go bylo wyliczyc,
>bo jeden ma 10 metrow ogrodzenia, drugi 100 metrow, jeden przy glownej
>ulicy, drugi w polu, u jednego zawiewa, u drugiego nie i nie bedzie
>chcial placic na tego, co mu zawiewa itd.
Nie mylmy podatku opłatą za usługę. Z usług policji czy pogotowia też
różnie
korzystamy ale na szczęście nikt od tego wymiaru podatku nie uzależnia.
Poza tym w obecnej sytuacji osoby posiadające posesje narożne są
wyraźnie dyskryminowane. Nie zapominaj, że to nie ten co odśnieża
ze swej pracy korzysta.
PF
> To nie jest _zdrowy_ rozsądek. Jest to forma pańszczyzny,
> świadczenie w naturze obywatela względem państwa.
> W dzisiejszych czasach absurd i przeżytek.
Oczywiscie ze odsniezanie to swiadczenie w naturze, tyle ze nie na
rzecz panstwa, a wspolnoty lokalnej. Ale tak czy siak, swiadczenie
zostanie sciagniete, jesli nie w naturze, to w formie podatku.
Jest cos, co musi byc zrobione (odsniezony kawalek chodnika). Mozna to
zrobic na dwa sposoby:
1. Panstwo (sejm) uchwali ustawe "O podatku na utrzymanie porzadku i
czystosci wokol posesji" i ustali precyzyjnie i diabelnie zawile, kto
i ile ma placic, potem zleci pobieranie podatku i wykonanie ustawy
gminom, ktore zorganizuja przetargi, wylonia firmy i ustanowia dzialy
kontrolowania i nadzoru pracy tych fim. W rezultacie sciagalnosc
podatku bedzie wynosila 80 procent, z czego wiekszosc pojdzie na
biurokracje i przekrety, a mniejsza czesc - na facetow z lopatami. Ale
za to wszyscy zaplaca wiecej podatku. Ty to nazywasz sprawnym,
skutecznym i nowoczesnym sposobem rozwiazania problemu.
2. Kazdy odsniezy i zamiecie dookola swojego domu. Zalatwi sie to bez
angazowania gminy, panstwa, Wspolnoty Europejskiej i Trybunalu w
Strasburgu. Ty to nazywasz postkomunistycznym przezytkiem.
> W niemczech przed wojną był narodowy socjalizm, bardzo
>podobny do tego co u nas po wojnie.
> Ale to już dywagacje nie na temat :)
Troche nie na temat, ale pouczajace. Wydaje mi sie (nie wiem tego z
ksiazek, tylko z obrazow), ze mieszkancy w Niemczech i Holandii
sprzatali przed swoimi domami juz w XIX wieku, a moze i wczesniej. Na
pewno trzeba odniezac przed wlasnym domem w USA. Znow - nic z tego nie
wynika, ale jesli masz racje i jest to przezytek, bo na pewno nie
postkomunistyczny tylko kilkusetletni.
Nie pozwalaj wladzy robic za ciebie tego, co mozesz zrobic sam, bo sam
zrobisz to lepiej i taniej niz wladza :)
Piotr
Drogi Piotrze jakkolwiek piszesz przekonująco to nie masz racji wogóle. Błąd
leży w Twoim założeniu:
>Jest cos, co musi byc zrobione (odsniezony kawalek chodnika).
itd.
Otóż nie dopuszczasz do siebie myśli, że Państwo wcale NIE MUSI zmuszać
obywatela do tego czy owego. To założenie to właśnie przeżytek komunizmu.
Albo obywatela zmusić podatkiem albo mandatem.Otóż świat byłby lepszy gdyby
ludzie przestali tak myśleć.
OBYWATEL NIE JEST NIEWOLNIKIEM PANSTWA.
Obywatel jest wolny. Skoro gmina pobiera podatki gminne i od nieruchomości a
drogi sa gminne to niech je sprząta. Jeśłi tego nie robi to niech przestanie
pobierać podatki. Obecnie sytuacja jest taka, że po 1sze płacimy podatki a
po 2gie straszą nas mandatami za nieodśnieżanie. W Korei Pn. obywatele muszą
odśnieżać i zbijać lód z jezdni. Czy tez powinni być zadowoleni, że Państwo
nie nakłada na nich podatku za to?
Sprawę odśnieżonych chodników może również załatwić wolny rynek. Gmina,
która nie odśnieża i nie dba o swoją infrastrukturę się wyludni. Ludzie nie
będą się w niej budować bo gmina źle pracuje i spadną dochody z podatków.
Dodatkowo na kolejną kadencję wybiorą innych radnych bo ci źle pracowali.
Fakt utraty ciepłej posadki powinien radnych skłonić by jednak cześć
pieniędzy przeznaczyli na cele wspólnoty.
Ale aby ten mechanizm zadziałał ludzie powinni zrozumieć, że są wolni i mają
PRAWA. Głoszone przez Ciebie tezy natomiast wpychają ludziom do głów
socjalistyczne kłamstwa i dowracają porządek rzeczy: obywatel musi, a gmina
ma prawa.
Powołujesz sie na kraje które w nazwie nie maja przymiotnika
"socjalistyczny" a stosują te rozwiązania (np USA) Otóż nie doceniasz siły
lewackich ugrupowań. Kraj ten przez XX wiek przeszedł olbrzymią metamorfozę
i zwrot powtarzany w każdym amerykańskim filmie "to wolny kraj" jest już
tylko pustym frazesem.
Pozdrawiam
Solo
> Mozna to zrobic na dwa sposoby:
> 1. Panstwo (sejm) uchwali ustawe "O podatku na utrzymanie porzadku i
> czystosci wokol posesji"
> 2. Kazdy odsniezy i zamiecie dookola swojego domu. Zalatwi sie to bez
> angazowania gminy, panstwa, Wspolnoty Europejskiej i Trybunalu w
> Strasburgu. Ty to nazywasz postkomunistycznym przezytkiem.
tylko rozwiazanie 1 jest bardziej "sprawiedliwe"...
jest np. spowro wsi w ktorych chodnik jest tylko z jednej strony
glownej drogi ;) korzystaja wszyscy, a obowiazek odsniezania ma
kilkanascie osob... toz to jakas paranoja...
WS
PS. mam rowniez domek na wsi, gmina przymierza sie do budowy chodnika,
moje ogrodzenie jest odsuniete ~2m od drogi i jest to idealne miejsce
na chodnik (ale dzialka jest moja) i przez takie "madre" przepisy nie
dostana mojej zgody na budowe ani nie sprzedam gminie tego kawalka
(chyba, ze notarialnie zobowiaza sie do wieczystego utrzymania go w
czystosci i odsniezania) :)
pozdrawiam
robercikus
> Drogi Piotrze jakkolwiek piszesz przekonująco to nie masz racji wogóle. Błąd
> leży w Twoim założeniu:
Dziekuje za komplement. Co do racji - wcale sie nie upieram.
> >Jest cos, co musi byc zrobione (odsniezony kawalek chodnika).
>
> itd.
> Otóż nie dopuszczasz do siebie myśli, że Państwo wcale NIE MUSI zmuszać
> obywatela do tego czy owego.
Kiedy pisze "musi", to mam na mysli cos takiego: "chcialbym zyc w
miejscu, w ktorym chodniki sa odsniezone i pozamiatane". I dalej
rozwazam, jak zrobic, zeby tak wlasnie bylo.
> OBYWATEL NIE JEST NIEWOLNIKIEM PANSTWA.
Odsniezam nie dla panstwa, tylko dla siebie i przechodniow, ktorym
moze zdarzyc sie przejsc obok mojego plotu. Nie chce, zeby robila to
gmina, bo zrobi to mniej skutecznie i drozej.
> Obywatel jest wolny. Skoro gmina pobiera podatki gminne i od nieruchomości a
> drogi sa gminne to niech je sprząta.
Gmina sprzata drogi gminne (jezdnie i miejsca, ktore nie przylegaja
bezposrednio do czyichs posesji), inna rzecz, czy robi to skutecznie.
> Jeśłi tego nie robi to niech przestanie
> pobierać podatki.
Ale te podatki ida na to, co jest sprzatane. Gdyby trzeba bylo
sprzatac wiecej, podatki bylyby wyzsze. To wynika z arytmetyki, nie z
zadnej ideologii.
Obecnie sytuacja jest taka, że po 1sze płacimy podatki a
> po 2gie straszą nas mandatami za nieodśnieżanie.
Placimy za co innego (patrz to, co napisalem wyzej).
W Korei Pn. obywatele muszą
> odśnieżać i zbijać lód z jezdni. Czy tez powinni być zadowoleni, że Państwo
> nie nakłada na nich podatku za to?
>Głoszone przez Ciebie tezy natomiast wpychają ludziom do głów
> socjalistyczne kłamstwa i dowracają porządek rzeczy: obywatel musi, a gmina
> ma prawa.
> Powołujesz sie na kraje które w nazwie nie maja przymiotnika
> "socjalistyczny" a stosują te rozwiązania (np USA) Otóż nie doceniasz siły
> lewackich ugrupowań. Kraj ten przez XX wiek przeszedł olbrzymią metamorfozę
To jest demagogia. Gdybym pokazal Ci prawa ze sredniowiecza, ktore
nakazuja obywatelom dbac o wspolna wlasnosc (np. holenderskie prawa
dotyczace tam i kanalow), to tez bys powiedzial, ze to socjalizm -
okreslenie to jest wiec pusta inwektywa, pozbawiona jakiegokolwiek
sensu. Rozne prawa dotyczace swiadczen na rzecz wspolnoty, takze w
naturze, istnialy od baaardzo dawna, sa starsze niz nazwy "socjalizm"
czy "komunizm" i nazywanie ich "socjalistycznym przezytkiem" po prostu
nie ma sensu.
Off topic, ale bardzo analogicznie: jest prawo, ktore nakazuje kazdemu
udzielic adekwatnej do mozliwosci pomocy ofiarom wypadku. Jest to
takze rodzaj swiadczenia w naturze, a w dodatku panstwo pobiera
przeciez podatek na policje, pogotowie itd. Uwazasz, ze to prawo to
tez socjalistyczny przezytek?
Pozdrawiam
Piotr
> robercikus
Ale co jest idiotyzmem? Ze snieg pada i sam sie nie odsnieza?
Nie ma na to rady: albo placisz za odsniezanie (w podatku), albo
odsniezasz sam.
Piotr
raczej malo analogiczne :)
>jest prawo, ktore nakazuje kazdemu
> udzielic adekwatnej do mozliwosci pomocy ofiarom wypadku. Jest to
> takze rodzaj swiadczenia w naturze, a w dodatku panstwo pobiera
> przeciez podatek na policje, pogotowie itd. Uwazasz, ze to prawo to
> tez socjalistyczny przezytek?
wypadki zdarzaja sie sporadycznie, a snieg w gorach lezy z pol roku ;)
no i udzielenie pomocy ma byc adekwatne do mozliwosci... jesli nie ma
sie odpowiedniego przeszkolenia (i pewnie "papierkow" z tego), to za
nieudzielenie pomocy (przed)medycznej nikt nie bedzie odpowiadal
karnie... wystarczy np.zadzwonic na pogotowie i to juz jest udzielenie
pomocy...
WS
Tak sobie obserwuje dyskusje (w ktorej raz, kiedys, zabralem glos) i
postanowilem cie Piotrze wesprzec - nie jestes sam.
Zagorzalym przeciwnikom odsniezania chodnika przed domem chcialbym
przypomniec, ze "komuna" oznacza wspolnote. I albo chce sie byc
czlonkiem tej wspolnoty albo czas wyprowadzic sie w cholere, gdzie nie
trzeba bedzie robic nic z mysla o innych a wszystko dla wlasnej wygody -
nie trzeba odsniezac, za to mozna smieci wywalac do lasu, wypalac laki i
generalnie miec wszystko w dupie.
Pozdrawiam zwolennikow filozofii Kalego ;)
> widzę, że albo nie chcesz zrozumieć, albo... nie jesteś w stanie
Nie jestem w stanie zrozumieć. Wyobraź sobie, że w nocy spadł śnieg.
W mojej gminie mieszka 3500 osób i jest 1200 domów. Gdyby rano był
śnieg miał być uprzątnięty przed każdym progiem (a część domów to na
przykład odległe gospodarstwa), to gmna powinna wysłać do odśnieżania
przynajmniej 100 pracowników. Skąd ich wziąć? Ile to będzie kosztować?
Zupełnie inaczej jest z jezdniami, bo do tego wystarczy parę pługów.
Ale przy chodniku trzeba pomachać szuflą, żeby było dobrze zrobione.
Krótko: uważam, że sprzątanie koło mojego płotu to ostatnia rzecz,
jaką gmina powinna robić z moich podatków. Sam zawsze zrobię to taniej
i lepiej. Gdyby w jakimś idealnym świecie podatki były wydawane w
sposób idealny, to niech z zaoszczędzonych pieniędzy kupuje się mleko
dzieciom w szkole. Koło domu uprzątnę sobie sam.
Piotr
> Krótko: uważam, że sprzątanie koło mojego płotu to ostatnia rzecz,
> jaką gmina powinna robić z moich podatków. Sam zawsze zrobię to taniej
> i lepiej. Gdyby w jakimś idealnym świecie podatki były wydawane w
> sposób idealny, to niech z zaoszczędzonych pieniędzy kupuje się mleko
> dzieciom w szkole. Koło domu uprzątnę sobie sam.
Bo jesteś w bądź co bądź specyficznej sytuacji. Ja mam na myśli
gęściejszą zabudowę i większe miejscowości. O tym zresztą pisałem
wcześniej... ale widzę, że dalsza dyskusja nie ma sensu i ją kończę.
pozdrawiam
robercikus
> Ubezpieczylem sie od tego jakby ktos sobie krzywde
> zrobil na chodniku kolo mojej posesji i teraz odsniezam jak mi sie che i ma
> ochote.
Pewien jesteś, że przeczytałeś wszystko małym druczkiem i to zadziała?
Być może odszkodowanie będzie wypłacone tylko wtedy, kiedy odśnieżyłeś a
mimo to ktoś doznał szkody, Zaniedbanie pewnych obowiązków może zwolnić
ubezpieczyciela z wypłaty.
To coś podobnego: ubezpieczyłem samochód od kradzieży, więc mogę
zostawiać go otwartego, z kluczykami w stacyjce i dowodem rejestracyjnym
w schowku.
--
trybuszon
To porównanie jest całkowicie bezsensowne.
W przypadku odśnieżania liczy się technika i sprzęt. Chyba o wiele łatwiej
jest odśnieżyć firmie, która dysponuje sprzętem mechanicznym (traktorki
odśnieżające) niż ludziom, którzy muszą machać łopatami. Ponad to dysponując
sprzętem można odśnieżyć dokładniej i na czas. W przypadku, kiedy każdy
gospodarz odśnieża niezależnie roboty wykonywane są o różnych porach, a
zatem u jednego jest już odśnieżone, a u drugiego jeszcze nie. Firma
natomiast robi to dokładniej, kompleksowo i o ustalonej godzinie.
> Osobiscie wydaje mi sie, ze pobieranie podatku na sprzatanie terenu
> wokol posesji to bylby kompletny absurd. Trudno by go bylo wyliczyc,
> bo jeden ma 10 metrow ogrodzenia, drugi 100 metrow, jeden przy glownej
> ulicy, drugi w polu, u jednego zawiewa, u drugiego nie i nie bedzie
> chcial placic na tego, co mu zawiewa itd.
Ale przecież już płacimy podatki od nieruchomości.
W niektórych miastach nawet ludzie płacą dodatkowe podatki tzw. deszczowe.
czyli za wodę, która spada na ich posesje czy domy.
To jest własnie polska paranoja.
Osobiście uważam, że to co jest za granicą mojej posesji (za moim płotem)
powinna robić gmina. Sprzątanie chodników, rowów, pielęgnacja rosnących
drzew itp. Za to płacę podatki od nieruchomości.
To co jest na moim terenie, na mojej posesji za to odpowiadam ja.
Proste, logiczne i bezkonfliktowe.
Popieram.
Gdzie Ty żyjesz ?
Szuflą ?
Chłopie do odśnieżania są specjalne traktorki, które zrobią to o wiele
dokładniej niż ty szuflą i kilka tysięcy razy szybciej.
Dam Ci przykład.
W firmie, gdzie pracowałem zaganiano pracowników do odśnieżania ręcznego.
Wyznaczano dyżury i poszczególne brygady wykonywały te roboty odrywając się
od zadań, które firmie przynosiły zyski. Niestety jakość odśnieżania była
przeróżna. Jedni robili to dokładniej, inni mniej dokładnie. Raz wyszło do
odśnieżania 10 pracowników, a innym razem tylko 2. Tym bardziej, że jedni
pracownicy przychodzili do pracy na 6.00 a inni na 7.00 Zatem odśnieżanio
nie wczesniej niż o godzinie 8.00 Zawsze były zgrzyty i konflikty, bo i tak
do pracy trzeba było przyjść przechodząc przez zaspy, a przed wyjściem do
domu często już zdążyło napadać świeże.
W końcu szefostwo poszło po rozum do głowy i zatrudniło zewętrzną firmę,
która codziennie przyjeżdża ze sprzętem przed godziną 6.00 odśnieża
wszystkie chodzniki, parkingi i posypuje piaskiem. Wszystkie te roboty w
okół tej firmy trwają zaledwie 10 min.
> Krótko: uważam, że sprzątanie koło mojego płotu to ostatnia rzecz,
> jaką gmina powinna robić z moich podatków. Sam zawsze zrobię to taniej
> i lepiej. Gdyby w jakimś idealnym świecie podatki były wydawane w
> sposób idealny, to niech z zaoszczędzonych pieniędzy kupuje się mleko
> dzieciom w szkole. Koło domu uprzątnę sobie sam.
Czy Ty zrobisz to lepiej, taniej i dokładniej ? Być może jesteś sumiennym i
dokładnym. Jednak weź pod uwagę, ze są ludzie, którzy po prostu nie mają
czasu na takie rzeczy. Jadą do pracy na 6.00 rano często wstając o 4.00 czy
5.00 a wracają z pracy o 23.00
Albo też tego typu pańszczyznę "odbębniają po łebkach" (czytaj byle jak,
byle szybko).
Krótko mówiąc: z Twoich podatków radni uchwalają sobie większe pensje oraz
premie za według nich dobrze wykonaną robotę (tu czytaj za zepchnięcie
swoich obowiązków na ręce gospodarzy i umycie rąk od wielu obowiązków).
Zaś o fundowaniu mleka dla dzieci w szkole to zapomnij - to jest utopia.
Osobiście wolę, żeby sprzątano chodzniki za moje podatki tak jak się należy,
a za mleko w szkole wolę zapłacić sam, bo wiem za co płacę i chętnie zapłacę
też innemu dziecku, o którym wiem, że ma w domu biedę, bo wiem, ze moje
pieniądze trafią do rąk naprawdę potrzebujących, a nie do kieszeni
przydupasów bijących się o państwowe stołki i zarabiającycj 5 razy tyle co
ja za nic. Za to, że potrafią uprawiać spychologię oraz za to, że potrafią
wymyslać coraz to nowesze podatki i je ściągać.
> Gdzie Ty żyjesz ?
> Szuflą ?
> Chłopie do odśnieżania są specjalne traktorki, które zrobią to o wiele
> dokładniej niż ty szuflą i kilka tysięcy razy szybciej.
Ale jak te traktorki maja sie znalezc nagle w kilkudziesieciu
miejscach? Trzeba je chyba przewiezc pod kazdy dom, zeby nimi
odsniezyc? Owszem, z punktu widzenia pojedynczej firmy czy domu ma
sens wynajecie takiego przedsiebiorstwa, ale na pewno nie z punktu
widzenia gminy, bo powraca (moj wlasny) przyklad gminy, gdzie trzeba w
ciagu dwoch godzin odsniezyc teren wokol 1200 domow. Jak to zrobic?
Jak to zrobic w polmilionowym miescie? Ile takich traktorkow
potrzeba? Tym bardziej ze to nie robota codzienna, tylko trzeba ja
wykonac raz na jakis czas, parenascie razy do roku. I nie zawsze rano:
czasem na przyklad chce miec odgarniety snieg przed furtka wieczorem,
bo spodziewam sie gosci, a caly dzien padalo. I co wtedy?
.
> Osobiście wolę, żeby sprzątano chodzniki za moje podatki tak jak się należy,
> a za mleko w szkole wolę zapłacić sam, bo wiem za co płacę i chętnie zapłacę
> też innemu dziecku, o którym wiem, że ma w domu biedę, bo wiem, ze moje
> pieniądze trafią do rąk naprawdę potrzebujących, a nie do kieszeni
> przydupasów bijących się o państwowe stołki i zarabiającycj 5 razy tyle co
> ja za nic. Za to, że potrafią uprawiać spychologię oraz za to, że potrafią
> wymyslać coraz to nowesze podatki i je ściągać.
Alez ja to absolutnie popieram. Powtarzam n-ty. raz.: wlasnie dlatego,
ze nie chce placic wyzszych podatkow, chce sobie sam odsniezac kolo
domu. A ty najpierw dowodzisz, ze gmina zrobi to taniej i lepiej (bo
w hurcie, bo traktorkiem, bo cos tam), a za chwile - ze to banda
darmozjadow, ktora nic nie zrobi dobrze. Rozumiem, ze chodzi ci po
prostu o narzekanie dla narzekania, wiec koncze dyskusje, wyczerpawszy
argumenty.
Piotr
>
> To porównanie jest całkowicie bezsensowne.
> W przypadku odśnieżania liczy się technika i sprzęt. Chyba o wiele łatwiej
> jest odśnieżyć firmie, która dysponuje sprzętem mechanicznym (traktorki
> odśnieżające) niż ludziom, którzy muszą machać łopatami. Ponad to dysponując
> sprzętem można odśnieżyć dokładniej i na czas. W przypadku, kiedy każdy
> gospodarz odśnieża niezależnie roboty wykonywane są o różnych porach, a
> zatem u jednego jest już odśnieżone, a u drugiego jeszcze nie. Firma
> natomiast robi to dokładniej, kompleksowo i o ustalonej godzinie.
Sprzetem nie odsniezy sie szybciej, bo sprzet trzeba dowiezc, a to
trwa (jesli mowimy o skali calej gminy). Chyba zeby miec armie ludzi i
armie sprzetu, ale to nierealne.
Zgadzam sie natomiast, ze firma (wynajeta przez gmine) odsniezy
punktualnie o ustalonej godzinie. Tylko ze ja nie chce miec odsniezone
o ustalonej godzienie, ale wtedy, kiedy mi zasypie. Czasem to bedzie 7
rano, kiedy wychodze do pracy, czasem 17, kiedy, zona wraca z pracy,
czasem 21, kiedy przychodza znajomi. Czasem piatek wieczor, czasem
niedziela, czasem nawet Boze Narodzenie czy Nowy Rok. Jak to sobie
wyobrazasz?
Piotr
> Zagorzalym przeciwnikom odsniezania chodnika przed domem chcialbym
> przypomniec, ze "komuna" oznacza wspolnote. I albo chce sie byc
> czlonkiem tej wspolnoty albo czas wyprowadzic sie w cholere, gdzie nie
> trzeba bedzie robic nic z mysla o innych a wszystko dla wlasnej wygody -
> nie trzeba odsniezac, za to mozna smieci wywalac do lasu, wypalac laki i
> generalnie miec wszystko w dupie.
Generalnie to w obecnych czasach jest taki problem, że nie bardzo jest
gdzie się wyprowadzić w cholerę, coby przymusowym członkiem owej komuny
nie być...
A co do meritum wątku, to godzina AFAIR nigdzie nie jest określona
(teoretycznie w środku nocy można by się przyczepić o nie odśnieżony
chodnik). Ale może między posesją a chodnikiem jest gminny pas zieleni?
Wtedy to gmina odśnieża :-)
> Pozdrawiam zwolennikow filozofii Kalego ;)
Kali Kalim, ale dlaczego ktoś ma być zmuszany do nieodpłatnej pracy
na rzecz gminy? To nic innego, jak podatek w naturze. Chciałbyś
jeden dzień w tygodniu pracować na gminnej roli?
Pozdrawiam,
--
Dominik (& kąpany)
"Wszyscy chcą naszego dobra. Nie dajmy go sobie zabrać." (Stanisław Jerzy Lec)
Wyrażam wyłącznie prywatne poglądy, do czego mam prawo zgodnie z Art. 54 Konstytucji RP
> Kali Kalim, ale dlaczego ktoś ma być zmuszany do nieodpłatnej pracy
> na rzecz gminy? To nic innego, jak podatek w naturze. Chciałbyś
> jeden dzień w tygodniu pracować na gminnej roli?
Gmina nikogo nie zmusza do pracy. Jest tylko prawo, ze chodnik ma byc
odsniezony - jak to osiagniesz, to juz Twoja sprawa, mozesz na
przyklad oplacic kogos.
Ale to na marginesie. Meritum jest ciagle takie samo: Oczywiscie,
gmina (czyli wspolnota, w ktorej mieszkasz i zyjesz) zmusza Cie do
roznych rzeczy. Zmusza Cie (chocby nieskutecznie) do wyprowadzania psa
na smyczy i sprzatania po nim (to tez swiadczenie w naturze, nie?).
Zmusza Cie do placenia podatku, ktory idzie na utrzymanie w porzadku
tego, co do gminy nalezy. Zmusza Cie do usuwania sopli zwisajacych z
Twojego dachu (chocby nawet obrys dachu wystawal poza granice dzialki
- tak sie zdarza). Tak zawsze bylo (jeszcze zanim ludzie wymyslili
slowo "komunizm") i zawsze tak bedzie. Wynika to z tego, ze gmina nie
jest takim samym wlascicielem jak kazdy inny, tylko jest wlasnie
wspolnota (wyobraz sobie, co by bylo, gdyby gmina zechciala skorzystac
ze swojego prawa wlasnosci i zabronila wstepu na wszystkie chodniki).
Oczywiscie sa granice tego, czego wspolnota moze oczekiwac od jej
czlonka, ale akurat utrzymanie porzadku dookola domu, tak samo jak
sprzatanie po wlasnym psie, to raczej nie jest przesada.
Tym bardziej, ze jak dowodzilem w innych postach, gmina nigdy NIE DA
RADY skutecznie odsniezyc wokol wszystkich domow, tak samo jak nie da
rady posprzatac po wszystkich psach. Ci, ktorzy domagaja sie tego,
kompletnie nie maja wyobrazni albo zlosliwie stawiaja gminie
wymagania, ktorych nie mozna spelnic, zeby potem moc narzekac.
Piotr
Nie wiem skąd u Ciebie takie domysły ?
Napisałem, że obecnie to jest banda darmozjadów, ponieważ nie zajmuje się
sprawami gminy tak jak trzeba, a tylko wymyśla w jaki sposób doić obywateli
wymyślając kolejne podatki i opłaty, z których szary obywatel nie ma nic.
> Rozumiem, ze chodzi ci po
> prostu o narzekanie dla narzekania, wiec koncze dyskusje, wyczerpawszy
> argumenty.
Czy Ty naprawdę nie widzisz tego co się u nas w kraju dzieje ?
Jak rośnie biurokracja i kolejne schody dla zwykłego obywatela ?
Dam Ci przykład dosłownie sprzed kilku dni. Robię duży remont domu, w który
zainwestowałem trochę grosza. Z tego tytułu liczę na całkiem przyzwoitą
kwotę zwrotu podatku VAT. Wypełniłem wszystko co trzeba i pofatygowałem się
do Urzędu Skarbowego w celu złożenia tych dokumentów. Podchodzę do
informacji i pytam, gdzie mam to złożyć. Usłyszałem "musi pan z tym iść do
pokoju 207". No to poszedłem. Niestety moja wyprawa skończyła się na
schodach, ponieważ nie jestem w stanie przejść przez drzwi antywłamaniowe
zamykane zamkiem szyfrowym. Ponad 20 minut dobijałem się, aby ktokolwiek mi
je otworzył, bo żadnego dzwonka też nie ma. Już zaczałem bawić się zamkiem
szyfrowym licząc choćby na to, że włączę jakiś alarm wpisując złe kody albo
też posiada funkcję dzwonka do poszczególnych pokoi wpisując nr pokoju.
Dobrze, że jakaś baba wychodziła i zdziwionym głosem jakby zobaczyła
najwiekszego intruza zapytała "a pan do kogo ?". Po moich tłumaczeniach
przepuściła mnię do pokoju 207 , który i tak się okazało nie być tym
pokojem, do którego powinienem był się udać, gdyż był to pokój 220
Inny przykład. Na moim podwórku rośnie 8 chwastów (drzewa topola oraz lipa).
Lipa rośnie zbyt blisko domu, bo zaledwie 1m od ściany, a jej korzenie
wchodzą pod fundamenty i zagrażają budynkowi. Topole natomiast usychają,
powodują "syf" i zagrażają zdrowiu oraz życiu ludzkiemu. Postanowiłem to
wszystko wyciąć, a w ich miejsce posadzić Tuje w liczbie 80 sztuk. Jedno
podanie, drugie podanie, trzecie podanie i nic. Po trzecim podaniu wielce
łaskawi urzędasy z gminy pozwolili mi ściąć wyłącznie lipę oraz jedną, już
całkiem uschniętą topolę, a resztę topól kazali mi tylko przyciąć, aby nadal
rosły. Za moją namową moi sąsiedzi zaczęli na mnie pisać skargi, bo
faktycznie spadające gałęzie uszkodziły dachy w budynkach gospodarczych,
znajdujących się na ich terenie. Wtedy dopiero burmistrz wysłał do mnie
pismo, że ja mam przedsięwziąć wszelkie możliwe środki celem zapobieżenia
tragedii oraz niszczeniu mienia. Napisałem kolejne pismo tym razem kierując
je imiennie do burmistrza. Znów przyjechali urzędasy z ochrony środowiska i
nagle stał się cud, bo już tym razem stwierdzili, ze drzewa są w fatalnym
stanie. Zagrażają zdrowiu oraz życiu ludzkiemu, a także niszczą mienie.
Jak sądzisz, czy wcześniej tylko się po prostu bali podjąć takiej decyzji,
czy też chodziło o łapówkę ?
> Czy Ty naprawdę nie widzisz tego co się u nas w kraju dzieje ?
> Jak rośnie biurokracja i kolejne schody dla zwykłego obywatela ?
> Dam Ci przykład dosłownie sprzed kilku dni.
Bardzo długa opowieść.
> Jak sądzisz, czy wcześniej tylko się po prostu bali podjąć takiej decyzji,
> czy też chodziło o łapówkę ?
Dobra, przekonałeś mnie. Powinni odśnieżać przed domami. Na pewno
zrobią to tanio i skutecznie.
Pozdrawiam,
Piotr