Koszt projektu to ok. od 1400 zł brutto
Koszt adaptacji projektu: jak dowiedzialem sie w jednym z lubelskich
biur....ok 4000 zł brutto
czy moze mi to ktos potwierdzic?!!!!!!
dzieki
"D Góral" napisał(a):
Robert
No, z tą adaptacją to trochę przesadzili. Jeżeli nie zmieniasz nic w
projekcie, to adaptacja + projekt zagospodarowania działki powinien się
zmieścić w 1500 zł.
--
Piotr Piątkowski, Kraków
perl -le 's**02).4&9%4^[./4(%2^0%2,^([#+%2&**y%& -;^[%"`-{ a%%s%%$_%ee'
w zyciu (tj we wspopracy s klientami) sprawdza sie to co piszesz
pozdrawiam i ciesze sie ze ze wyraziles swoje zdanie na tym forum...
--
__________________________________________
arch. Łukasz Knapik
architektoniczne studio projektowe LUKAS&DESIGN
ul. Tuwima 17/4
41-800 Zabrze
tel/fax: +48 32 2767169
tel: +48 604 144 352
e-mail: luk...@poczta.onet.pl, sa...@interia.pl
nr komunikatora GG: 735804, nick: Lukas
DZIAŁALNOŚĆ NA TERENIE CAŁEGO KRAJU
W ZALEZNOŚCI OD ZLECEŃ
Inwestorzy dzielą się na tych, którzy budują dom, aby gdzieś mieszkać i na
tych, dla których fakt użytkowania obiektu jest pewnym dodatkiem do
kompozycji stworzonej właściwie wspólnie z architektem. Tych pierwszych jest
zdecydowanie więcej z konieczności lub też z braku wyobraźni o roli
architekta w modelowaniu nierozerwalnego układu dom - teren - człowiek.
Zakup tzw. gotowego projektu powoduje nieistnienie tego układu. Interesująca
bryła domu - gotowca może pasować do terenu jak pięść do nosa, a próby jej
przystosowania do otoczenia mogą okazać się wielce ułomne i bardzo
kosztowne. Finalnie ani inwestor nie będzie zadowolony, ani architekt, który
podpisze się pod czymś takim.
Poza tym rolę architekta widzę nie jako techniczne przetworzenie czegoś
wymyślonego przez inwestora, ale odczytanie jego impresji (podczas
pierwszych spotkań z "moim" architektem zadziwiła mnie mnogość z jego strony
pytań o treści absolutnie nie związanych z budową). Poza tym pojęcie
funkcjonalności domu nierozerwalnie związane jest z trybem życia inwestora,
uprawianą profesją , sposobem spędzania czasu tzw. wolnego.
W moim przypadku architekt potrafił na tyle dokładnie odczytać co chcę ( a
nie było to łatwe), że w stojącym już domu, jego umiejscowieniu na
ziałce - gdybym miał go budować od nowa - nie zmieniłbym absolutnie NIC.
Kursuje obiegowa opinia : nie stać mnie na architekta, więc kupuję projekt
gotowy.
Prawda jest inna : jeśli stać mnie na budowę drugiego domu zaprojektowanego
wg moich wyobrażeń przez dobrego architekta - pierwszy mogę budować wg
projektu gotowego. I szybko go sprzedać.
Jest też "drugie dno" : dopiero trzeci architekt rozumiał mnie i ja
rozumiałem jego.
Pozdrawiam
AR
pozdr,
--
Zbyszek (Świdnik/Lublin)
GG24397
http://riverside.mp3.com.pl
jako projetkant nie mam 3 podescia do klienta :) kazdy klient jest dla mnie
swoistym odkryciem
dobrze jest jezeli jest czas na spokojne rozwazenie i projetkowanie a
niestety ludzie czesto odkladaja projetkowanie na pare tygodni a traca
wczesniej czas na przeszukiwania gotowcow - mniej wiecej wg schematu o
ktorym pisales
istota dobrego projetkowania jest tez ciagly rozwoj projektanta - uciekanie
przed rutyna - i checia traktowania projetkow jako gotowe - potem jest juz
powolny rozklad
Robert
Podstawowe problemy z architektami to:
-- nie każdy architekt jest "dobry" (tu dobry należy rozumieć ogólnie),
-- nie każdy "dobry" architekt jest "dobry" dla każdego,
-- o tym, czy architekt jest "dobry" dla nas, możemy się przekonać dopiero
gdzieś w połowie projektu (wersja optymistyczna),
-- architekt często ma wizję zupełnie odmienną od użytkownika. Nawet, jeśli
bierze pod uwagę jego sugestie, to ze względów ambicjonalnych (typu "to nie
jest to mój pomysł") lub subiektywno-estetycznych ("mi się to nie podoba")
może być zaangażowany w stopniu niedostatecznym,
-- pogoń za oryginalnością - użytkownik-inwestor może być częścią
eksperymentu (raczej w roli zwierzątek kojarzonych głównie z miłym
futerkiem, długimi uszami i wystającą parą siekaczy). Chodzi o poszukiwanie
"na siłę" nowych rozwiązań, mimo że poprzednie się sprawdziło ("w tym
projekcie dla odmiany zamiast okien dachowych zrobimy lukarny" albo "dawno
już nie robiłem dworków").
-- projektowanie z architektem stopniowo się "rozwija". Raczej nie ma
możliwości rozpoczęcia całego procesu "od nowa" po dojściu do punktu, w
którym widać, że nam to "nie pasuje" jako całość. Możliwe są jedynie
korekty.
-- architekt w dialogu (czasami przechodzącym w monolog :-) ) z inwestorem
jest na pozycji "silniejszego" - jego argumenty z definicji mają większą
wagę niż argumenty niedoświadczonego inwestora (choćby nawet te ostatnie
były słuszne). Inwestor może dać się przekonać do czegoś, co jest mu
absolutnie niepotrzebne lub nie w jego stylu tylko dlatego, że uważa
architekta za nieomylny autorytet (nb: masło maślane, może być omylny
autorytet ?).
-- są architekci (znam co najmniej jeden przypadek), którzy nie liczą się z
kosztami, a na nieśmiałe sugestie inwestora reagują, patrząc na niego
wzrokiem typu "nie wiedziałem że Pana na to nie stać". Inną odmianą takiej
postawy jest "na TYM nie warto oszczędzać", przy czym słowo TYM oznacza
każdy element budynku.
Zalety projektów gotowych to:
-- wybór - projektujemy swój dom przez wybór, a nie "stopniowo", już na
początku jesteśmy w stanie powiedzieć czy projekt nam odpowiada czy nie
(oczywiście do tego potrzeba wyobraźni i umiejętności czytania rysunków).
Jeśli trafimy na odpowiedni - proces jest skończony. Jeśli nie - szukamy
dalej albo "idziemy do architekta"
-- czasami (dotyczy popularnych, można powiedzeć "renomowanych" projektów)
można przed podjęciem decyzji zobaczyć (dotknąć, przejść się, wejść, wyjść
itp.) wybrany dom zbudowany przez kogoś innego. To jest warte więcej niż 3
architektów ;-).
A teraz uwagi:
Nigdzie nie użyłem argumentu "cena projektu".
Nie jestem zagorzałym zwolennikiem projektów gotowych, chciałem tylko
zwrócić uwagę na __potencjalne__ niebezpieczeństwa związane z zaangażowaniem
architekta.
Nie wymieniłem zalet architektów ;-)
W moim przypadku wybrałem projekt gotowy, który w dalszym ciągu (kończę
budowę) uważam za prawie idealny (do moich potrzeb). Jeśli by trzeba było go
znacząco przerabiać, zdecydowałbym się na architekta.
Pozdrawiam serdecznie architektów i inwestorów.
WTL