Dostałem dziś pismo z wodociągów że na mojej działce nie wolno mi zbudować
przydomowej oczyszczalni ścieków - ze względu na teren wód czerpalnych i
dlatego, że w drodze jest już kanalizacja. Przy czym poziom posadownienia
kanalizacji w drodze uniemożliwia bezpośrednie podłączenie - i jako
rozwiązanie problemu podano mi przepompownię.
I takie mam pytania - może trafi się ktoś kto odpowie:
1. Na jakim poziomie powinna znajdować się kanalizacja w drodze? Teren jest
u nas pagórkowaty, droga jest w połowie łagodnego stoku (i też ze spadkiem -
po prostu omija szczyt i leci w dół), działki po jednej stronie są znacznie
powyżej drogi, te po mojej - raczej poniżej. Sąsiedzi są podłączeni do
kanalizacji, ale jeden - bo jest trochę wyżej i jeszcze podniósł teren
działki, drugi, bo ma dom przy samej drodze (mniej niż 10 metrów).
2. Czy wodociągi ponoszą ew. konsekwencje posadowienia kanalizacji za
wysoko? Mówi się (nieoficjalnie), że ze względu na trudne warunki wykonawca
położył rury niecałe 2m pod poziomem ulicy i że to za wysoko. Czy mam szansę
na jakiś podział kosztów budowy PPŚ?
3. Czy ktoś ma pojęcie o kosztach budowy i eksploatacji takiej PPŚ?
Widziałem ceny od 4tys. wzwyż, ale to był korpus przepompowni 2,5m. Ja
oceniam, że dół domu (piwnicy, sutereny) będzie min. 4m pod ulicą - a do
ulicy jest 30m więc dodatkowy spadek min. 0,5 metra...
4. Przy różnicy poziomów 4,5 m ta PPŚ musiałaby być chyba w pobliżu domu? A
potem długa rura. Czy odwrotnie - rura i makabryczny wykop na mój koszt a
potem studnia z PPŚ i dopiero spadek do kanalizacji? Sąsiad (ten blisko
drogi) ma studzienkę podłączeniową przed domem i mówi że jest płyciutka, a
rura kanalizacji leci mu w piwnicy na ukos po ścianie - łazienkę ma na
górze, w kuchni-piwnicy jeden zlew, praktycznie na rurze 110mm
5. Czy taka PPŚ może być pod wjazdem? Moi rodzice wszystkie rury mają
wyprowadzone w bok najkrótszą drogą za obrys domu i dopiero potem do drogi.
Ja mam ją w projekcie większość pod domem (projekt i tak nie ma
zaadoptowanej instalacji kanalizacyjnej a oryginalna nie bardzo nadaje się w
moich warunkach terenowych) na wprost - i wychodzi to na wjazd na posesję...
Pzdr
QbaB
> 3. Czy ktoś ma pojęcie o kosztach budowy i eksploatacji takiej PPŚ?
> Widziałem ceny od 4tys. wzwyż, ale to był korpus przepompowni 2,5m. Ja
> oceniam, że dół domu (piwnicy, sutereny) będzie min. 4m pod ulicą - a do
> ulicy jest 30m więc dodatkowy spadek min. 0,5 metra...
Mój kolega za taką przepompownie dał 3tys zł. Pompa, studnia
przepompowni(takie małe szambko), rury, kopanie są w tej cenie.
Marek
Wodociągi to Ci mogą pisać. Podparli się czymś merytorycznie? W
sprawie oczyszczalni lepiej zgłoś się do gminy.
Damian
MS
Użytkownik "arek" <n...@mam.pl> napisał w wiadomości
news:i2uuiv$cni$1...@bgp.inds.pl...
1. ograniczaj cytaty
2. taka oczyszczalnia musiałaby mieć 100% pewności niezawodnego
działania (a napowietrzanie wymaga zasilania)
3. nawet czystej wody nie możesz sobie odprowadzać gdziekolwiek - chyba
żeby to zużyć do podlewania
> dlatego, że w drodze jest już kanalizacja. Przy czym poziom posadownienia
> kanalizacji w drodze uniemożliwia bezpośrednie podłączenie
Na pewno?
[ciach]
> 3. Czy ktoś ma pojęcie o kosztach budowy i eksploatacji takiej PPŚ?
> Widziałem ceny od 4tys. wzwyż, ale to był korpus przepompowni 2,5m. Ja
> oceniam, że dół domu (piwnicy, sutereny) będzie min. 4m pod ulicą - a do
> ulicy jest 30m więc dodatkowy spadek min. 0,5 metra...
Ty nie patrz, gdzie jest dół domu, tylko gdzie jest dół kanalizacji w
tym domu.
[ciach]
> Ja mam ją w projekcie większość pod domem (projekt i tak nie ma
A po co tak?
Zacznij od zmierzenia różnicy poziomów pomiędzy pokrywą studzienki
kanalizacyjnej, do której masz się przyłączyć, a dołem swojej instalacji
kanalizacyjnej - i staraj się zrobić tak, żeby ten dół był jak najwyżej
(czyli np. tuż pod podłogą łazienki).
Jak będziesz miał konkretne liczby, to można pomyśleć, bo na razie to
jest gdybanie.
Nawet jak zasilanie pada na trochę to z taką oczyszczalnią nic się nie
dzieje - bakterie przeżywają kilka godzin.
> 3. nawet czystej wody nie możesz sobie odprowadzać gdziekolwiek - chyba
> żeby to zużyć do podlewania
I to ma byćargument na jakieś nonsensy prawne? A podlewanie to nie jest
odprowadzenie gdziekolwiek? Zgodnie z prawem odprowadzenie wody z takiej
oczyszczalni może być do rowu melioracyjengo, wód powierzchniowych, czy
studni chłonnej - samo to świadczy o tym że jest to czysta woda.
Zakaz budowania (jeśli istnieje) POŚ typu STM na jakichkolwiek terenach to
wg mnie idiotyzm i bubel prawny.
Idź z tym do Sądu Administracyjnego, przedstaw certyfikaty oczyszczalni typu
STM w Sądzie.
MS
A potem się użeraj z zamarzającą kanalizacją albo łamanymi przez
przemarzający grunt rurami?
Jak wysoko nie byłby umieszczony najniższy punkt wejściowy do domowej
instalacji kanalizacyjnej to wyjście z budynku powinno być poniżej
głębokości przemarzania, może nie tyle ze względu na zamarzanie ścieków
(zwykle są mniej podatne jak zimna czysta woda) ale na ruchy marznącego
gruntu.
--
Darek
A jak działa oczyszczanie przy braku tlenu?
Poza tym - kilka godzin to nie będzie prądu jak masz szczęście ;)
>> 3. nawet czystej wody nie możesz sobie odprowadzać gdziekolwiek - chyba
>> żeby to zużyć do podlewania
>
> I to ma byćargument na jakieś nonsensy prawne? A podlewanie to nie jest
> odprowadzenie gdziekolwiek?
Nie.
> Zgodnie z prawem odprowadzenie wody z takiej
> oczyszczalni może być do rowu melioracyjengo, wód powierzchniowych, czy
> studni chłonnej - samo to świadczy o tym że jest to czysta woda.
Nie, nie może być odprowadzane zawsze, wszędzie i bezwarunkowo - nawet
wody opadowej nie możesz odprowadzać samodzielnie i celowo gdzie tylko
chcesz (co innego jeśli sama sobie spadnie).
> Zakaz budowania (jeśli istnieje) POŚ typu STM na jakichkolwiek terenach
> to wg mnie idiotyzm i bubel prawny.
Ale dlaczego masz do mnie o to pretensje?
Poza tym takie buble powstają, bo debile odprowadzają w ten sposób
ścieki - a ponieważ debili nie można odstrzelić, więc trzeba tworzy
przepisy blokujące na wszelki wypadek wszystko.
> Idź z tym do Sądu Administracyjnego, przedstaw certyfikaty oczyszczalni
> typu STM w Sądzie.
1. Ja?
2. Powodzenia ;)
3. W planie zagospodarowania mogą ci nawet wpisać stopień pochylenia
dachu i jego kolor i co zrobisz? ;->
>> Zacznij od zmierzenia różnicy poziomów pomiędzy pokrywą studzienki
>> kanalizacyjnej, do której masz się przyłączyć, a dołem swojej instalacji
>> kanalizacyjnej - i staraj się zrobić tak, żeby ten dół był jak najwyżej
>> (czyli np. tuż pod podłogą łazienki).
>
> A potem się użeraj z zamarzającą kanalizacją
Eeetam, ścieki raczej ciepłe są. No i zawsze można zaizolować conieco.
> albo łamanymi przez
> przemarzający grunt rurami?
U mnie działa. Kwestia odpowiedniego przygotowania gruntu.
> Jak wysoko nie byłby umieszczony najniższy punkt wejściowy do domowej
> instalacji kanalizacyjnej to wyjście z budynku powinno być poniżej
> głębokości przemarzania, może nie tyle ze względu na zamarzanie ścieków
> (zwykle są mniej podatne jak zimna czysta woda) ale na ruchy marznącego
> gruntu.
Nie masz domu obsypanego pospółką?
I tu pełna zgoda - pretensje można mieć tylko do wieśniaków spuszczających
g..wna prosto na łąkę.
Ja do ciebie żadnych pretensji nie mam.
Ale można spróbować przedstawić w gminie argumenty za oczyszczalnią z
aktywnym złożem biologicznym, pewnie nic to nie da, ale zawsze można się
pismami poprzerzucać.
MS
> Ale można spróbować przedstawić w gminie argumenty za oczyszczalnią z
> aktywnym złożem biologicznym, pewnie nic to nie da, ale zawsze można
> się pismami poprzerzucać.
Znając życie jest to pewnie w miejscowym planie zagospodarowania. Czyli
wymagałoby to uchwalenia przez gminę nowego planu.
Od zarania dziejów chłopi stawiali wychodki nad zwierzęcym obornikiem i tam
się załatwiali. Raz do roku tym właśnie naturalnym obornikiem nawozili
ziemię. Nawóz taki miał to do siebie że raczej trudno było go przedawkować.
Chłop wiedział co i jak i kiedy i zawsze było dobrze dopóki ktos powiedział
że można z 1ha uzyskać wyższe plony.
Na zachodzie produkt z oznaczeniem BIO czyli uprawiany na takiej właśnie
ziemi nawożonej naturalnym nawozem jest 2-3krotnie droższy niż pozostałe
produkty uprawiane na polach sztucznie nawożonych z których uzyskuje się
plony n-razy większe. U nas chłop nie ma pojęcia jak prawidłowo rozprowadzać
sztuczne nawozy. Często jest to robione na pałę aprzedawkowane i efekt jest
taki że zatruwamy wody. Wystarczy żebyście wzięli jakikolwiek nawóz albo
inne świnstwo do zwalczania szkodników lub chorób i przeczytali ulotkę
informacyjną z uwagą. Tekst napisany jest przez jakiegoś docenta doktora i
co jak co ale prosty chłop tego najczęściej nie ma szans zrozumieć.
Pamiętam jeszcze w latach 70' Dunajec czy Białka miały 1 klasę czystości.
Rzeki te były tylko kamieniste i obfite w ryby które sam łowiłem na rękę i
nieraz smazyło się je na ognisku. Teraz w rzekach tych aż roi się od glonów.
Glony obniżają znacznie poziom tlenu w wodzie co powoduje umieranie ryb.
Jest to własnuie efekt zbyt obfitego nawożenia a ryby po złowieniu nadają
się najczęściej tylko do wypuszczenia.
Marek
Racja, ale co innego obornik a co innego ścieki wsiąkające w ziemię.
Chociaż teraz trend jest inny - wogóle się nie nawozi i nie uprawia bo się
"nie łopłoco", przyjajmniej u nas w kieleckim, lepiej wytyczyć drogę
wewnętrzną, i sprzedać ziemię miastowym za gruba kasę.
MS