Czy nie wydaje sie wam, ze te wszystkie statki z filmow sf sa
zbudowane strasznie niepraktycznie? Maja ogromne powierzchnie,
wielkie kubatury, i cale sa wypelnione tlenem. A przeciez to droga
impreza? Zwlaszcza jak teraz patrze (retrospektywnie) na Obcego
(jakis magazyn z kapiaca woda (skad???) i bujajacymi sie lancuchami)
czy Zolnierzy (hala z promami ratunkowymi - wielka sala na pare
ledwie dwuosobowych stateczkow - swoja droga ciekawe - chyba jak w
starych transatlantykach - liczba zalogi idzie w tysiace, a miejsca w
szalupach w setki sztuk...)
Obsmialem sie tez z lekka po dzisiejszym filmiku na Polsacie (Na
krawedzi ciemnosci) - jakas dziura na malym stateczku, a powietrze
ulatujace w kosmos (w postaci wichru) wieje, wieje, wieje, wieje, i
wieje. Bez końca. I jeszcze potem mieli czym oddychac. : )
JareK L.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~JarosłaW. Loretz
Skórka od banana stosowana wewnętrznie lez...@polbox.com
przydaje blasku oczom. Test it! lez...@kki.net.pl
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
>Czy nie wydaje sie wam, ze te wszystkie statki z filmow sf sa
>zbudowane strasznie niepraktycznie? Maja ogromne powierzchnie,
>wielkie kubatury, i cale sa wypelnione tlenem. A przeciez to droga
Nie tlenem, tylko powietrzem. Roznica subtelna, ale znaczaca... ;>
>impreza? Zwlaszcza jak teraz patrze (retrospektywnie) na Obcego
Droga? Czemu tak twierdzisz? Przeciez powietrze jest stosunkowo tanie...
--
Leszek Karlik, aka Mike - tr...@friko.onet.pl; http://www.wlkp.top.pl/~bear/mike
Amber fan and Star Wars junkie; UIN 6947998; WTF TKD; FIAWOL; IMAO; SNAFU; TANJ
GCv3.1 GL/O d- s+: a19 C+++ W-(++) N+++ K? w(---) O@ M- PS+(+++) PE Y+
PGP- !t--- 5+(-) X- R*+++>$ tv-- b++++ D+ G-- e h--*! !r-- !y-*
>>impreza? Zwlaszcza jak teraz patrze (retrospektywnie) na Obcego
>Droga? Czemu tak twierdzisz? Przeciez powietrze jest stosunkowo tanie...
>
Jak na mój gust to nawet niezbędne do oddychania ludziom.
----------------->>>>>>
C U Soon
luc...@polbox.com
luc...@kki.net.pl
Jarosław Loretz wrote:
[...]
> Obsmialem sie tez z lekka po dzisiejszym filmiku na Polsacie (Na
> krawedzi ciemnosci) - jakas dziura na malym stateczku, a powietrze
> ulatujace w kosmos (w postaci wichru) wieje, wieje, wieje, wieje, i
> wieje. Bez końca. I jeszcze potem mieli czym oddychac. : )
A jak ci się spodobał tekst o _lądowaniu_ Syberii na planecie? Chciałabym to
zobaczyć. No i jeśli potrafili wylądować i wystartować taką kobyłą, to powinni
mieć porządny napęd antygrav, po jaką cholerę był im odrzutowy?
Zresztą cały film to IMHO skrzyżowanie Obcego z Terminatorem, jak zaznaczyłam
w temacie.
A na koniec filmu, w momencie, jak uratowali psa zaczęłam wyć... :(
Jo'Asia
- --
Joanna Słupek mailto:jsl...@wa.onet.pl
<< Co ci się stało w oko? - Nie spodobało mi się, jak na mnie >>
<< spojrzało tego ranka z lusterka, więc je ugryzłam >>
-----BEGIN PGP SIGNATURE-----
Version: PGPfreeware 5.0i for non-commercial use
Charset: noconv
iQBVAwUBNTm/3+3bh2ctSCr1AQF4BQH/RWnxA9FoR79tfzSJ94sBbiObCWV+xCOp
C1cY2stBiV5nEwVvdCVt2KwKTo2OsOHcVKODwXFnmS2jF3qk6zLe8w==
=Mx88
-----END PGP SIGNATURE-----
> On 18 Apr 98 23:56:38 GMT, lez...@kki.net.pl (Jarosław Loretz) has disseminated
> foul capitalist propaganda by writing:
>
> >Czy nie wydaje sie wam, ze te wszystkie statki z filmow sf sa
> >zbudowane strasznie niepraktycznie? Maja ogromne powierzchnie,
> >wielkie kubatury, i cale sa wypelnione tlenem. A przeciez to droga
> Nie tlenem, tylko powietrzem. Roznica subtelna, ale znaczaca... ;>
>
Aha, wiesz dobrze, o co mi chodzilo. Jak by byl sam tlen, statki
chyba byly by bezzalogowe. Nawet, jesli startowalyby z zaloga. : )
> >impreza? Zwlaszcza jak teraz patrze (retrospektywnie) na Obcego
> Droga? Czemu tak twierdzisz? Przeciez powietrze jest stosunkowo tanie...
>
Moment, ale powietrze sie zuzywa - trzeba miec jakis sprzet do
jego uzdatniania (czy jak sie to nazywa), oraz mase butli na
uzupelnianie zuzywanego przeciez przez czlowieka tlenu. Poza tym
przy statku tej wielkosci nie da sie uniknac dziur w kadlubie (chocby
od mikrometeorytow), przez ktore bedzie powolutku wyciekalo
powietrze. A znlezc taka dziurke... Zapomnij.
Aktualne promy i statki (np. Sojuzy) sa zbyt male, by sobie
pozwolic na utrate drobiny powietrza, i maja bardzo starannie
skonstruowane (w laboratoriach) kadluby. W przyszlosi, jak wynika z
wielu filmow, statki raczej produkowane beda seryjnie, glownie na
orbicie, a wiec mniejsza uwage bedzie przykladac sie do ich
szczelnosci - liczyc sie bedzie zwlaszcza termin. A jak statek leci w
daleki rejs - wystarczy jedna kolizja, czy awaria, w wyniku ktorej
straci sie czesc tlenu - i kolps. Uzupelnic go nie ma gdzie... Do
jakiejkolwiek planety, czy bazy orbitalnej, daleko...
Poza tym - tlen przewozi sie w butlach (a sa one ciezkie), ktore
najpierw trzeba wyniesc z planety, na ktorej sie je napelni.
Nie wydaje mi sie, zeby wiec byl on tani (zwlaszcza przy zwiekszonym
ruchu wsrod gwiazd)...
Jarek L.
> >>impreza? Zwlaszcza jak teraz patrze (retrospektywnie) na Obcego
> >Droga? Czemu tak twierdzisz? Przeciez powietrze jest stosunkowo tanie...
> >
>
>
> Jak na mój gust to nawet niezbędne do oddychania ludziom.
Znaczy sie o to mi chodzilo. A ten Obcy w cytacie, to film "Obcy: 8
pasazer Nostromo". : )
J.L.
> Jarosław Loretz wrote:
>
> [...]
>
> > Obsmialem sie tez z lekka po dzisiejszym filmiku na Polsacie (Na
> > krawedzi ciemnosci) - jakas dziura na malym stateczku, a powietrze
> > ulatujace w kosmos (w postaci wichru) wieje, wieje, wieje, wieje, i
> > wieje. Bez końca. I jeszcze potem mieli czym oddychac. : )
>
> A jak ci się spodobał tekst o _lądowaniu_ Syberii na planecie? Chciałabym to
> zobaczyć. No i jeśli potrafili wylądować i wystartować taką kobyłą, to powinni
> mieć porządny napęd antygrav, po jaką cholerę był im odrzutowy?
He? Umknal mi cytat o ladowaniu CALEGO statku. Musialem byc wtedy na
podlodze i krztusic sie z smiechu.
BTW - gdy zdjeli helmy na tym statku, dostali informacje, ze
powietrze jest bardzo suche. Pare scenek dalej w tle slyszalo sie
kapanie. Chyba mimo wszystko wody. W dodatku gdzies tam byly gejzery
goracej pary - a to rzezc raczej wodnista... : )
>
> Zresztą cały film to IMHO skrzyżowanie Obcego z Terminatorem, jak zaznaczyłam
> w temacie.
Oczywiscie. Zwlaszcza z nadrobocia zywotnoscia androida. Nic go nie
zmoglo.
>
> A na koniec filmu, w momencie, jak uratowali psa zaczęłam wyć... :(
>
> Jo'Asia
Ciekawe, co bylo tego przyczyna (wycia)? Psa ratowano w ten sposob
juz w ID4. : )
Ach, nie powstrzymam sie. Jeszcze jeden widoczek - kolos (w sumie
nawet nie wiem, ile on kilometrow mial) zawracajacy natychmiast po
zrobieniu uniku przez ich stateczek. Szybko to zrobil, nie?
Jarek L.
A propos - wchodzi "Kula". Z zajawek wynika, ze tam tez bedzie cos a
la Obcy. : )
> Poza tym - tlen przewozi sie w butlach (a sa one ciezkie), ktore
> najpierw trzeba wyniesc z planety, na ktorej sie je napelni.
> Nie wydaje mi sie, zeby wiec byl on tani (zwlaszcza przy zwiekszonym
> ruchu wsrod gwiazd)...
Tlenu (bo to chyba tylko on z powietrza atmosferycznego się ,,zużywa'') nie
otrzymuje się tylko poprzez pompowanie powietrza na powierchni planet.
Zdaje się, że nawet w księżycowych skałach jest go od cholery i ciut
więcej. A żeby wystawić na orbitę okołoksiężycową butlę z tlenem wystarczy
chyba nawet katapulta (pneumatyczna, mechaniczna -- mniejsza o to).
Gad
--
``Speak while you are spoken to http://pooh.cs.net.pl/
but don't pretend you're right'' rep...@cs.net.pl
Cyber Service
>Aha, wiesz dobrze, o co mi chodzilo. Jak by byl sam tlen, statki
>chyba byly by bezzalogowe. Nawet, jesli startowalyby z zaloga. : )
;)
>> >impreza? Zwlaszcza jak teraz patrze (retrospektywnie) na Obcego
>> Droga? Czemu tak twierdzisz? Przeciez powietrze jest stosunkowo tanie...
>Moment, ale powietrze sie zuzywa - trzeba miec jakis sprzet do
>jego uzdatniania (czy jak sie to nazywa), oraz mase butli na
>uzupelnianie zuzywanego przeciez przez czlowieka tlenu. Poza tym
>przy statku tej wielkosci nie da sie uniknac dziur w kadlubie (chocby
Jak to - nie da sie uniknac? Odpowiednio gruby pancerz, etc.
A co do uzdatniania - bierzemy i montujemy na statku algi w zbiornikach, i mamy
zarowno wytwarzanie tlenu, usuwanie dwutlenku wegla i jeszcze zarcie. :>>
>od mikrometeorytow), przez ktore bedzie powolutku wyciekalo
>powietrze. A znlezc taka dziurke... Zapomnij.
W hermetycznym statku nie ma przeciagow. Wiec nie widze problemu ze znalezieniem
takiej dziurki...
>Aktualne promy i statki (np. Sojuzy) sa zbyt male, by sobie
>pozwolic na utrate drobiny powietrza, i maja bardzo starannie
>skonstruowane (w laboratoriach) kadluby. W przyszlosi, jak wynika z
>wielu filmow, statki raczej produkowane beda seryjnie, glownie na
>orbicie, a wiec mniejsza uwage bedzie przykladac sie do ich
>szczelnosci - liczyc sie bedzie zwlaszcza termin. A jak statek leci w
>daleki rejs - wystarczy jedna kolizja, czy awaria, w wyniku ktorej
>straci sie czesc tlenu - i kolps. Uzupelnic go nie ma gdzie... Do
>jakiejkolwiek planety, czy bazy orbitalnej, daleko...
Ale mozna odciac sekcje w ktore stracilo sie powietrze i zostawic to, co bylo w
pozostalych. Nie mowiac o tym, ze zapasy mozna przechowywac chociazby jako
ciekly tlen i wodor (i mamy jeszcze paliwo! ;>).
>Poza tym - tlen przewozi sie w butlach (a sa one ciezkie), ktore
>najpierw trzeba wyniesc z planety, na ktorej sie je napelni.
Coilgun. Umieszczenie zestawu butli na orbicie to nie problem (i nie trzeba sie
przeciazeniami przejmowac.)
Z reszta tlen to mozna uzyskiwac chociazby na ksiezycu, a wyniesc cos ze studni
grawitacyjnej ksiezyca jest znacznie latwiej...
>Nie wydaje mi sie, zeby wiec byl on tani (zwlaszcza przy zwiekszonym
>ruchu wsrod gwiazd)...
Wlasnie zwiekszony ruch wsrod gwiazd bedzie dobra motywacja do zbudowania takich
railgunow czy innych wind orbitalnych ktore umozliwia latwe wnoszenie ladunkow
na orbite...
> Jarek L.
> On 98.04.19 Jarosław Loretz pressed the following keys:
>
> > Poza tym - tlen przewozi sie w butlach (a sa one ciezkie), ktore
> > najpierw trzeba wyniesc z planety, na ktorej sie je napelni.
> > Nie wydaje mi sie, zeby wiec byl on tani (zwlaszcza przy zwiekszonym
> > ruchu wsrod gwiazd)...
>
> Tlenu (bo to chyba tylko on z powietrza atmosferycznego się ,,zużywa'') nie
> otrzymuje się tylko poprzez pompowanie powietrza na powierchni planet.
> Zdaje się, że nawet w księżycowych skałach jest go od cholery i ciut
> więcej. A żeby wystawić na orbitę okołoksiężycową butlę z tlenem wystarczy
> chyba nawet katapulta (pneumatyczna, mechaniczna -- mniejsza o to).
Ok. Ale nie w kazdych skalach. Czesciej pewnie go nie ma, niz jest. A
niekiedy, jak cos cie zlapie w kosmosie, mozesz nie miec czasu
"nalapac" sobie tlenu z planetki.
Taaa. A niech ta butla nie trafi, gdzie trzeba...
Nooo, oczywiscie mozna wtedy wyjac z ladowni zuzyta i cisnac w z
orbity w stacje naziemna. (oczywiscie musi byc tam huta, bo jakos te
butle robic trzeba. Mozna tez napelniac stare, ale ktos musi z nimi
wyladowac, a potem z pelnymi wystartowac.)
J.L.
>He? Umknal mi cytat o ladowaniu CALEGO statku. Musialem byc wtedy na
>podlodze i krztusic sie z smiechu.
A ja go tez zauwazylem. Ale mozna wytlumaczyc autora tekstu tym, ze
zrobil skrot myslowy :-) Ladowala Syberia, czyli czlonkowie jej
zalogi.
>BTW - gdy zdjeli helmy na tym statku, dostali informacje, ze
>powietrze jest bardzo suche. Pare scenek dalej w tle slyszalo sie
>kapanie. Chyba mimo wszystko wody. W dodatku gdzies tam byly gejzery
>goracej pary - a to rzezc raczej wodnista... : )
Tyle ze wczesniej dostali sie do statku przez dziure w poszyciu. Tzn.
wpuscili tam powietrze? Musieli miec niezle zapasy...
>> Zresztą cały film to IMHO skrzyżowanie Obcego z Terminatorem, jak zaznaczyłam
>> w temacie.
>
>Oczywiscie. Zwlaszcza z nadrobocia zywotnoscia androida. Nic go nie
>zmoglo.
A to ze nagle z jakiejs broni udalo im sie go uszkodzic? Bo pare scen
wczesniej strzelali i nic...
>> A na koniec filmu, w momencie, jak uratowali psa zaczęłam wyć... :(
E tam, zachowalem zimna krew przez caly film. Potem obrocilem sie do
komputera i probowalem o nim zapomniec... I zobaczylem pierwszy post
na jego temat :-((
>Ach, nie powstrzymam sie. Jeszcze jeden widoczek - kolos (w sumie
>nawet nie wiem, ile on kilometrow mial) zawracajacy natychmiast po
>zrobieniu uniku przez ich stateczek. Szybko to zrobil, nie?
Stacje, w kwestii formalnej. :-))
A nie widziales samochodow zawracajacych w miejscu. on to zrobil tak
samo - kontrolowany poslizg w przestrzeni.
Z lepszych numerow pamietam jeszcze, jak wylecial przez dziure kolega
tej przedziurawionej (poczatek historii) - wyraznie slychac bylo jego
krzyk.
BcR zachwycony filmami SF w polskiej TV.
> Nie mowiac o tym, ze zapasy mozna przechowywac chociazby jako
>ciekly tlen i wodor (i mamy jeszcze paliwo! ;>).
Przypomina mi się to opowiadanie Lema, gdzie w stacji po drugiej stronie
księżyca załoga zabija się o tlen, po czym po wszystkim komputer
rozpoczyna procedurę awaryjną, o której nikt nie pomyślał - uzyskiwanie
tlenu za pomocą elektrolizy wody...
--
Wiktor
Samoloty sa produkowane seryjnie i co?
Proponuje dowiedziec sie jakiek kontroli podlega produkcja w zakladach
lotniczych i jakim kontrolom podlega samolot pasazrski przed kazdym startem.
>>daleki rejs - wystarczy jedna kolizja, czy awaria, w wyniku ktorej
>>straci sie czesc tlenu - i kolps. Uzupelnic go nie ma gdzie... Do
>>jakiejkolwiek planety, czy bazy orbitalnej, daleko...
>Ale mozna odciac sekcje w ktore stracilo sie powietrze i zostawic to, co bylo w
>pozostalych. Nie mowiac o tym, ze zapasy mozna przechowywac chociazby jako
>ciekly tlen i wodor (i mamy jeszcze paliwo! ;>).
No walsnie.
Stan
--
***Blogoslawieni, ktorzy czestuja kawa o poranku.***
Stanislaw "Stan" Witold Czarnecki, Ph.D. student, IF UMK
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^st...@eris.phys.uni.torun.pl^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
***Cholerna grawitacja... i w dodatku nie w te strone.***
Jarosław Loretz wrote:
> > A na koniec filmu, w momencie, jak uratowali psa zaczęłam wyć... :(
>
> Ciekawe, co bylo tego przyczyna (wycia)? Psa ratowano w ten sposob
> juz w ID4. : )
W 'Górze Dantego' też...
Lubię psy, ale czasem mógłby jakiś nie dotrwać do ostatniej sceny. Na przykład
zginąć śmiercią bohatera rozrywając tego cyborga na strzępy :)))
> Ach, nie powstrzymam sie. Jeszcze jeden widoczek - kolos (w sumie
> nawet nie wiem, ile on kilometrow mial) zawracajacy natychmiast po
> zrobieniu uniku przez ich stateczek. Szybko to zrobil, nie?
Na "Airplane II" było chociaż słychać pisk hamulców...
BTW, nie kojarzę teraz - ta panienka, co rzeżyła była córką Rosjanina z załogi
"Syberii", tak? A jakiej narodowości była jej matka? Bo finałowa kwestia
"That's for you, papa" (czy coś zbliżonego) 'papa' była wypowiedziane z
akcentem _francuskim_... :)
Jo'Asia
- --
Joanna Słupek mailto:jsl...@wa.onet.pl
<< Co ci się stało w oko? - Nie spodobało mi się, jak na mnie >>
<< spojrzało tego ranka z lusterka, więc je ugryzłam >>
-----BEGIN PGP SIGNATURE-----
Version: PGPfreeware 5.0i for non-commercial use
Charset: noconv
iQBVAwUBNTuaM+3bh2ctSCr1AQHNzwIAopdPRVHgozXLBDev1rWggw2Z7EGiXpzj
3NsrdYqs1lNQQl+PtPx+saffwMKd52cXPgHbX/u0RIHc68krPmX35g==
=EutF
-----END PGP SIGNATURE-----
Bartosz Czerwonka wrote:
> >> A na koniec filmu, w momencie, jak uratowali psa zaczęłam wyć... :(
> E tam, zachowalem zimna krew przez caly film. Potem obrocilem sie do
> komputera i probowalem o nim zapomniec... I zobaczylem pierwszy post
> na jego temat :-((
A wiecie co jest najśmieszniejsze? Obejrzałam tylko początek i finał resztę
starannie omijając - gdzieś było coś ciekawszego. :)
> BcR zachwycony filmami SF w polskiej TV.
"Po tamtej stronie" było OK. Lubię ten serial, choćby za to, że nie ma w nim
hepiendów.
BTW, nnie czytałam "Form Chaosu" ani "Broni", ale z quizów dowiedziałam ię, że
ważnym składnikiem tej drugiej było sześć czarnych dziur ustawionych w
sześciobok. Jak zobaczyłam szyk statków Obcych, to od razu mi się skojarzyło,
a jeszcze jak stwierdzili, że w Księżyc przywaliła mini czarna dziura... :)
Jo'Asia
- --
Joanna Słupek mailto:jsl...@wa.onet.pl
<< Co ci się stało w oko? - Nie spodobało mi się, jak na mnie >>
<< spojrzało tego ranka z lusterka, więc je ugryzłam >>
-----BEGIN PGP SIGNATURE-----
Version: PGPfreeware 5.0i for non-commercial use
Charset: noconv
iQBVAwUBNTuaWu3bh2ctSCr1AQFc9AIAothmvvN/M9QLw/WzqHizTS44mFs1PsP5
6b9mJTtwtYKdUL4r1KJZfeHVjLJbrSqQocxujNXagwfGmjGXnINS1g==
=SmHt
-----END PGP SIGNATURE-----
> On 19 Apr 98 17:13:46 GMT, lez...@kki.net.pl (Jarosław Loretz) has disseminated
> foul capitalist propaganda by writing:
> [...]
> >> Nie tlenem, tylko powietrzem. Roznica subtelna, ale znaczaca... ;>
>
> >Aha, wiesz dobrze, o co mi chodzilo. Jak by byl sam tlen, statki
> >chyba byly by bezzalogowe. Nawet, jesli startowalyby z zaloga. : )
>
> ;)
>
> >> >impreza? Zwlaszcza jak teraz patrze (retrospektywnie) na Obcego
> >> Droga? Czemu tak twierdzisz? Przeciez powietrze jest stosunkowo tanie...
>
> >Moment, ale powietrze sie zuzywa - trzeba miec jakis sprzet do
> >jego uzdatniania (czy jak sie to nazywa), oraz mase butli na
> >uzupelnianie zuzywanego przeciez przez czlowieka tlenu. Poza tym
> >przy statku tej wielkosci nie da sie uniknac dziur w kadlubie (chocby
> Jak to - nie da sie uniknac? Odpowiednio gruby pancerz, etc.
Meteoryty nie widza, jaki gruby maja przed soba pancerz.
Poza tym wytapianie tak grubych blach i wynoszenie ich na orbite...
nawet ksiezyca czy planetoidy... Zbyt predko ta ludzkosc nie
ruszylaby w gwiazdy.
>
> A co do uzdatniania - bierzemy i montujemy na statku algi w zbiornikach, i mamy
> zarowno wytwarzanie tlenu, usuwanie dwutlenku wegla i jeszcze zarcie. :>>
Kto ci bedzie chcial latac na takim statku? ; )
Jasne, ze mozna. Nie wiem, czy nie zisci sie wizja sf - statek
zapchany calkowicie zielenina. Ale czy tego tlenu nastarczy? Niestety
nie wiem, ile tlenu nadazaja produkowac rosliny...
>
> >od mikrometeorytow), przez ktore bedzie powolutku wyciekalo
> >powietrze. A znlezc taka dziurke... Zapomnij.
>
> W hermetycznym statku nie ma przeciagow. Wiec nie widze problemu ze znalezieniem
> takiej dziurki...
Od razu przeciagi. <prych> Z dziurki mniejszej od cwierci milimetra
takiego znow przeciagu nie bedzie, nie przesadzajmy.
>
> >Aktualne promy i statki (np. Sojuzy) sa zbyt male, by sobie
> >pozwolic na utrate drobiny powietrza, i maja bardzo starannie
> >skonstruowane (w laboratoriach) kadluby. W przyszlosi, jak wynika z
> >wielu filmow, statki raczej produkowane beda seryjnie, glownie na
> >orbicie, a wiec mniejsza uwage bedzie przykladac sie do ich
> >szczelnosci - liczyc sie bedzie zwlaszcza termin. A jak statek leci w
> >daleki rejs - wystarczy jedna kolizja, czy awaria, w wyniku ktorej
> >straci sie czesc tlenu - i kolps. Uzupelnic go nie ma gdzie... Do
> >jakiejkolwiek planety, czy bazy orbitalnej, daleko...
> Ale mozna odciac sekcje w ktore stracilo sie powietrze i zostawic to, co bylo w
> pozostalych. Nie mowiac o tym, ze zapasy mozna przechowywac chociazby jako
> ciekly tlen i wodor (i mamy jeszcze paliwo! ;>).
Nie no, wiem, ze istnieje cos takiego, jak grodz. Ale co, jak w tej
twojej odcinanej sekcji beda algi, albo uzdatniacz powietrza? Bo
butle - wierze - ze mozna wyciagnac. Jakos.
>
> >Poza tym - tlen przewozi sie w butlach (a sa one ciezkie), ktore
> >najpierw trzeba wyniesc z planety, na ktorej sie je napelni.
> Coilgun. Umieszczenie zestawu butli na orbicie to nie problem (i nie trzeba sie
> przeciazeniami przejmowac.)
Przeciazenia... Nie o to mi chodzi. Wiem, jestem fatalista, ale jesli
to cos (butle) wystrzelone na orbite grzmotna w statek, ktory chcial
je odebrac? <powtarzam, wiem, ze jestem fatalista>
>
> Z reszta tlen to mozna uzyskiwac chociazby na ksiezycu, a wyniesc cos ze studni
> grawitacyjnej ksiezyca jest znacznie latwiej...
>
> >Nie wydaje mi sie, zeby wiec byl on tani (zwlaszcza przy zwiekszonym
> >ruchu wsrod gwiazd)...
>
> Wlasnie zwiekszony ruch wsrod gwiazd bedzie dobra motywacja do zbudowania takich
> railgunow czy innych wind orbitalnych ktore umozliwia latwe wnoszenie ladunkow
> na orbite...
Wiem, jest cos takiego, jak stacje obslugi. Jednak czy nastarczy sie
na czas napelniac butle? Czy nie bedzie jakichs przedplat, list
spolecznych, czy talonow na tlen? Czy nie bedzie takich, co to caly
tlen wezma sobie, innych zostawiajac na pastwe kosmosu? Poczatki z
regoly tak wygladaja...
>
Jarek L.
[...]
>> Jak to - nie da sie uniknac? Odpowiednio gruby pancerz, etc.
>
>Meteoryty nie widza, jaki gruby maja przed soba pancerz.
>Poza tym wytapianie tak grubych blach i wynoszenie ich na orbite...
>nawet ksiezyca czy planetoidy... Zbyt predko ta ludzkosc nie
>ruszylaby w gwiazdy.
Wynoszenie na orbite? Po kiego diabla? Malo to asteroidow NiFe mamy w naszym
ukladzie? A pancerz wystarczy zrobic na tyle gruby, zeby zatrzymywal
mikrometeoryty, a wieksze, stanowiace zagrozenie meteoryty wykrywamy bardzo
wczesnie i zestrzeliwujemy z lasera. W kosmosie wszystko idealnie widac.
>> A co do uzdatniania - bierzemy i montujemy na statku algi w zbiornikach, i mamy
>> zarowno wytwarzanie tlenu, usuwanie dwutlenku wegla i jeszcze zarcie. :>>
>
>Kto ci bedzie chcial latac na takim statku? ; )
>Jasne, ze mozna. Nie wiem, czy nie zisci sie wizja sf - statek
>zapchany calkowicie zielenina. Ale czy tego tlenu nastarczy? Niestety
>nie wiem, ile tlenu nadazaja produkowac rosliny...
Czemu - zapchany calkowicie? Wystarczy regenerowac powietrze zuzywane przez
astronautow. Z tym ze rowniez nie wiem, jaka jest wydajnosc takich akwariow
wypelnionych algami...
Czy leci z nami biolog? Uary? Ktokolwiek?? ;))
[...]
>> W hermetycznym statku nie ma przeciagow. Wiec nie widze problemu ze znalezieniem
>> takiej dziurki...
>
>Od razu przeciagi. <prych> Z dziurki mniejszej od cwierci milimetra
>takiego znow przeciagu nie bedzie, nie przesadzajmy.
Przypuszczam, ze i tak jakas metoda badania szczelnosci kadluba bedzie. Poza tym
uderzenie ktore wybije dziurke w pancerzu grubosci, powiedzmy, 10 centymetrow,
bedzie mialo ksztalt lejka, i na zewnatrz nie bedzie mialo cwierc milimetra.
Puszczamy sobie na zewnatrz kadluba malutkiego robota z kamera, lokalizujemy
miejsca uderzen i przykladamy od srodka latke z szybkoschnacego kleju...
[...]
>> Ale mozna odciac sekcje w ktore stracilo sie powietrze i zostawic to, co bylo w
>> pozostalych. Nie mowiac o tym, ze zapasy mozna przechowywac chociazby jako
>> ciekly tlen i wodor (i mamy jeszcze paliwo! ;>).
>
>Nie no, wiem, ze istnieje cos takiego, jak grodz. Ale co, jak w tej
>twojej odcinanej sekcji beda algi, albo uzdatniacz powietrza? Bo
>butle - wierze - ze mozna wyciagnac. Jakos.
Przeciez algi sa w zbiornikach. Tak samo uzdatniacz powietrza - mamy rury ktore
doprowadzaja powietrze do uzdatniacza/zbiornika i rury ktore wyprowadzaja... W
razie potrzeby mozna przedluzyc rury z nieuszkodzonych uzdatniaczy/zbiornikow do
sekcji w ktorych jest powietrze.
No, i oczywiscie, kluczowe slowo przy budowaniu statkow kosmicznych -
REDUNDANCJA. Jak budujemy na orbicie, nie musimy sie przejmowac limitami
narzucanymi nam przez mozliwosci nosne rakiet czy inne takie... Materialy
katapultami magnetycznymi z ksiezyca czy z pasa asteroidow, elektronika tez
katapultami, ale z Ziemi. Montaz koncowy w mikrograwitacji na orbicie... Jeszcze
wykorzystujac nanoroboty, ktore moga sobie spokojnie pracowac w prozni, bez
zadnych denerwujacych wplywow zewnetrznych... ;>
[...]
>> Coilgun. Umieszczenie zestawu butli na orbicie to nie problem (i nie trzeba sie
>> przeciazeniami przejmowac.)
>
>Przeciazenia... Nie o to mi chodzi. Wiem, jestem fatalista, ale jesli
>to cos (butle) wystrzelone na orbite grzmotna w statek, ktory chcial
>je odebrac? <powtarzam, wiem, ze jestem fatalista>
???
W kosmosie wszystko leci tak, jak ma leciec. Newton, itd, itp. Obliczenie
trajektorii to nie jest najmniejszy problem...
[...]
>> Wlasnie zwiekszony ruch wsrod gwiazd bedzie dobra motywacja do zbudowania takich
>> railgunow czy innych wind orbitalnych ktore umozliwia latwe wnoszenie ladunkow
>> na orbite...
>
>Wiem, jest cos takiego, jak stacje obslugi. Jednak czy nastarczy sie
>na czas napelniac butle? Czy nie bedzie jakichs przedplat, list
>spolecznych, czy talonow na tlen? Czy nie bedzie takich, co to caly
>tlen wezma sobie, innych zostawiajac na pastwe kosmosu? Poczatki z
>regoly tak wygladaja...
Patrz "Luna to surowa pani" Heinleina...
>Jarek L.
--
Leszek Karlik, aka Mike - tr...@friko.onet.pl; http://www.wlkp.top.pl/~bear/mike
Amber fan and Star Wars junkie; UIN 6947998; WTF TKD; FIAWOL; IMAO; SNAFU; TANJ
Geek Code v3.12 GL/O d- s+: a19 C+++ L++ P E--- W-(++) N+++ K? w(---) O+ M-
> On 19 Apr 98 18:22:17 GMT, lez...@kki.net.pl (Jarosław Loretz) wrote:
>
[ciach]
> >BTW - gdy zdjeli helmy na tym statku, dostali informacje, ze
> >powietrze jest bardzo suche. Pare scenek dalej w tle slyszalo sie
> >kapanie. Chyba mimo wszystko wody. W dodatku gdzies tam byly gejzery
> >goracej pary - a to rzezc raczej wodnista... : )
> Tyle ze wczesniej dostali sie do statku przez dziure w poszyciu. Tzn.
> wpuscili tam powietrze? Musieli miec niezle zapasy...
Zwlaszcza po utracie masy powietrza i tego goscia, co krzyczal.
> >> A na koniec filmu, w momencie, jak uratowali psa zaczęłam wyć... :(
> E tam, zachowalem zimna krew przez caly film. Potem obrocilem sie do
> komputera i probowalem o nim zapomniec... I zobaczylem pierwszy post
> na jego temat :-((
>
> >Ach, nie powstrzymam sie. Jeszcze jeden widoczek - kolos (w sumie
> >nawet nie wiem, ile on kilometrow mial) zawracajacy natychmiast po
> >zrobieniu uniku przez ich stateczek. Szybko to zrobil, nie?
> Stacje, w kwestii formalnej. :-))
> A nie widziales samochodow zawracajacych w miejscu. on to zrobil tak
> samo - kontrolowany poslizg w przestrzeni.
On sie nie poslizgnal [ ; ) ]. On wykrecil jak wielki tir. Na pelnym
ciagu. Na bardzo ciasnej petli. I zadnych przeciazen dla kadluba?
> Z lepszych numerow pamietam jeszcze, jak wylecial przez dziure kolega
> tej przedziurawionej (poczatek historii) - wyraznie slychac bylo jego
> krzyk.
I to dlugo, bardzo dlugo... : )
> In article <354a5ae6...@news.lublin.pl>,
> >>Aktualne promy i statki (np. Sojuzy) sa zbyt male, by sobie
> >>pozwolic na utrate drobiny powietrza, i maja bardzo starannie
> >>skonstruowane (w laboratoriach) kadluby. W przyszlosi, jak wynika z
> >>wielu filmow, statki raczej produkowane beda seryjnie, glownie na
> >>orbicie, a wiec mniejsza uwage bedzie przykladac sie do ich
> >>szczelnosci - liczyc sie bedzie zwlaszcza termin. A jak statek leci w
>
> Samoloty sa produkowane seryjnie i co?
> Proponuje dowiedziec sie jakiek kontroli podlega produkcja w zakladach
> lotniczych i jakim kontrolom podlega samolot pasazrski przed kazdym startem.
Ale samolot z paroma dziurami w kadlubie doleci do lotniska. Statek
moze miec problemy. : )
>
> >>daleki rejs - wystarczy jedna kolizja, czy awaria, w wyniku ktorej
> >>straci sie czesc tlenu - i kolps. Uzupelnic go nie ma gdzie... Do
> >>jakiejkolwiek planety, czy bazy orbitalnej, daleko...
> >Ale mozna odciac sekcje w ktore stracilo sie powietrze i zostawic to, co bylo w
> >pozostalych. Nie mowiac o tym, ze zapasy mozna przechowywac chociazby jako
> >ciekly tlen i wodor (i mamy jeszcze paliwo! ;>).
Ale chodzi mi o taka sekcje z zapasami, czy z maszyneria uzdatniajaca
powietrze.
Nie mial szans w Zolnierzach: w rozwalonym Buenos Aires byla lzawa
scenka z martwym psem. I potem jakis tekst, ze trzeba to pomscic. : )
>
>[ciach]
>
> BTW, nie kojarzę teraz - ta panienka, co rzeżyła była córką Rosjanina z załogi
> "Syberii", tak? A jakiej narodowości była jej matka? Bo finałowa kwestia
> "That's for you, papa" (czy coś zbliżonego) 'papa' była wypowiedziane z
> akcentem _francuskim_... :)
>
> Jo'Asia
Szczerze mowiac - nie wiem. Jest co prawda mozliwosc, ze ksztalcila
sie na jakims uniwersytecie francuskim...
A jak ona w ogole miala na nazwisko?
> On 21 Apr 98 00:19:35 GMT, lez...@kki.net.pl (Jarosław Loretz) has disseminated
> foul capitalist propaganda by writing:
>
> >Poza tym wytapianie tak grubych blach i wynoszenie ich na orbite...
> >nawet ksiezyca czy planetoidy... Zbyt predko ta ludzkosc nie
> >ruszylaby w gwiazdy.
>
> Wynoszenie na orbite? Po kiego diabla? Malo to asteroidow NiFe mamy w naszym
> ukladzie? A pancerz wystarczy zrobic na tyle gruby, zeby zatrzymywal
> mikrometeoryty, a wieksze, stanowiace zagrozenie meteoryty wykrywamy bardzo
> wczesnie i zestrzeliwujemy z lasera. W kosmosie wszystko idealnie widac.
>
Ale o jakiej skali ty mowisz? Przeciez produkcja pierwotnie bedzie
sie opierala na przemysle ziemskim, a potem przerzuci sie na ksiezyc.
I zeby zdobyc gwiazdy, trzeba bedzie budowac szybko i duzo. Bedzie
tez pewnie duzo konstrukcji pionierskich (patrz rozwoj zeglugi
morskiej w XIX wieku). I nie sadze, by w tym czasie normy byly az tak
ostre. Do ktoregos wypadku z rzedu. Pierwszy i pare kolejnych pewnie
beda tuszowane - zeby nie szkodzic firmie, czy politykom...
Nie wszystkie asteroidy sa z zelaza.
> >> A co do uzdatniania - bierzemy i montujemy na statku algi w zbiornikach, i mamy
> >> zarowno wytwarzanie tlenu, usuwanie dwutlenku wegla i jeszcze zarcie. :>>
> >
> >Kto ci bedzie chcial latac na takim statku? ; )
> >Jasne, ze mozna. Nie wiem, czy nie zisci sie wizja sf - statek
> >zapchany calkowicie zielenina. Ale czy tego tlenu nastarczy? Niestety
> >nie wiem, ile tlenu nadazaja produkowac rosliny...
>
> Czemu - zapchany calkowicie? Wystarczy regenerowac powietrze zuzywane przez
> astronautow. Z tym ze rowniez nie wiem, jaka jest wydajnosc takich akwariow
> wypelnionych algami...
>
> Czy leci z nami biolog? Uary? Ktokolwiek?? ;))
>
> [...]
> >> W hermetycznym statku nie ma przeciagow. Wiec nie widze problemu ze znalezieniem
> >> takiej dziurki...
> >
> >Od razu przeciagi. <prych> Z dziurki mniejszej od cwierci milimetra
> >takiego znow przeciagu nie bedzie, nie przesadzajmy.
>
> Przypuszczam, ze i tak jakas metoda badania szczelnosci kadluba bedzie. Poza tym
> uderzenie ktore wybije dziurke w pancerzu grubosci, powiedzmy, 10 centymetrow,
> bedzie mialo ksztalt lejka, i na zewnatrz nie bedzie mialo cwierc milimetra.
> Puszczamy sobie na zewnatrz kadluba malutkiego robota z kamera, lokalizujemy
> miejsca uderzen i przykladamy od srodka latke z szybkoschnacego kleju...
Ale jesli statki beda takie duze, to robocikow z kamerami musialoby
byc do upojenia. I musialyby miec niezle mocowania do kadluba, co by
przez byle wyboj nie poszybowal w przestrzen.
>
> [...]
> >> Ale mozna odciac sekcje w ktore stracilo sie powietrze i zostawic to, co bylo w
> >> pozostalych. Nie mowiac o tym, ze zapasy mozna przechowywac chociazby jako
> >> ciekly tlen i wodor (i mamy jeszcze paliwo! ;>).
> >
> >Nie no, wiem, ze istnieje cos takiego, jak grodz. Ale co, jak w tej
> >twojej odcinanej sekcji beda algi, albo uzdatniacz powietrza? Bo
> >butle - wierze - ze mozna wyciagnac. Jakos.
>
> Przeciez algi sa w zbiornikach. Tak samo uzdatniacz powietrza - mamy rury ktore
> doprowadzaja powietrze do uzdatniacza/zbiornika i rury ktore wyprowadzaja... W
> razie potrzeby mozna przedluzyc rury z nieuszkodzonych uzdatniaczy/zbiornikow do
> sekcji w ktorych jest powietrze.
Tutaj, jako ze dyskusja wyszla z filmow sf (a o to mi w zasadzie
chodzi) - maly wtret. Zbiorniki alg niekoniecznie musza byc szczelnie
zamkniete. Zwlaszcza jesli na statku maja normalne ciazenie. I wtedy
przebicie takiej sekcji kasuje tlen, ale takze ciazenie. I wszystko
robi fruuuuu w kosmos.
Odrebna rzecza jest "chlod", jaki panuje na zewnatrz statku. Czy nie
zmrozi tych alg w zbiorniku (zakladajac w tym momencie, ze bylby
bardzo szczelny)?
[...]
> >> Coilgun. Umieszczenie zestawu butli na orbicie to nie problem (i nie trzeba sie
> >> przeciazeniami przejmowac.)
> >
> >Przeciazenia... Nie o to mi chodzi. Wiem, jestem fatalista, ale jesli
> >to cos (butle) wystrzelone na orbite grzmotna w statek, ktory chcial
> >je odebrac? <powtarzam, wiem, ze jestem fatalista>
>
> ???
> W kosmosie wszystko leci tak, jak ma leciec. Newton, itd, itp. Obliczenie
> trajektorii to nie jest najmniejszy problem...
Ale... a gdyby tak panska maszyna, i niech mi pan nie mowi, ze nie
bedzie to maszyna. A gdyby tak panska maszyna... powiedzmy dostala
wirusa, zwarcia, lub jakiej innej rzeczy losowej?
> [...]
> >Wiem, jest cos takiego, jak stacje obslugi. Jednak czy nastarczy sie
> >na czas napelniac butle? Czy nie bedzie jakichs przedplat, list
> >spolecznych, czy talonow na tlen? Czy nie bedzie takich, co to caly
> >tlen wezma sobie, innych zostawiajac na pastwe kosmosu? Poczatki z
> >regoly tak wygladaja...
>
> Patrz "Luna to surowa pani" Heinleina...
Patrzylem. Ale to Luna. Tam nie bylo jakichs strasznych bogactw, o
ktore mozna by sie zabijac! A w kosmosie moze byc zloto, uran. Znajda
sie i piraci - bo beda mogli szybko gdzies umknac. Na Lunie nie bylo
na to miejsca...
>> Samoloty sa produkowane seryjnie i co?
>> Proponuje dowiedziec sie jakiek kontroli podlega produkcja w zakladach
>> lotniczych i jakim kontrolom podlega samolot pasazrski przed kazdym startem.
> Ale samolot z paroma dziurami w kadlubie doleci do lotniska. Statek
> moze miec problemy. : )
Eee... widziales kiedys odrzutowiec na odpowiedniej wysokosci z jedna
mala dziurka? Ma duze problemy z dolotem.
A statkom kosmicznym brak powietrz nie bedzie przeszkadzal.
Najwyzej zalodze :>
[ciach]
> Jarek L.
Tarhimdugurth
--
Homepage: http://www.kki.net.pl/tarhim/
"Not to touch the earth, not to see the sun,
nothing left to do but run, run, run... "
Visit http://www.naf.cz/arachne/ - Graphical web browser for DOS.
>
>Czy nie wydaje sie wam, ze te wszystkie statki z filmow sf sa
>zbudowane strasznie niepraktycznie? Maja ogromne powierzchnie,
>wielkie kubatury, i cale sa wypelnione tlenem. A przeciez to droga
>impreza?
<ciach>
Ktos juz napisal na tej liscie , ze sztuczna grawitacja w filmach SF
bierze sia z niskiego budzetu.
Tak jest i z powierzchnia na tych statkach. Bierzesz stary magazyn,
hale fabryczna i urzadza futurystyczne wnetrza. A tam miejsca sporo.
Jezeli nie wiadomo
dla czego to z powodu pieniedzy.
Pozdrawiam
Rafal Franczak
PS. Za kazdym razem ciekawi mnie projekt ukladow awaryjnych
(a raczej ich brak) i "centralizm" w projekcie: centalny (jedyny)
reaktor, centralna sterownia , jedyny zbiornik tlenu ......
Czy projektanci nie slyszeli o ukladach zastepczych, systemach
rownoleglych, budowie modulowej ?
> On Tue, 21 Apr 1998 02:07:06 +0000, "Jaros-aw Loretz"
> <lez...@kki.net.pl> wrote:
>
> >> Samoloty sa produkowane seryjnie i co?
> >> Proponuje dowiedziec sie jakiek kontroli podlega produkcja w zakladach
> >> lotniczych i jakim kontrolom podlega samolot pasazrski przed kazdym startem.
>
> > Ale samolot z paroma dziurami w kadlubie doleci do lotniska. Statek
> > moze miec problemy. : )
>
> Eee... widziales kiedys odrzutowiec na odpowiedniej wysokosci z jedna
> mala dziurka? Ma duze problemy z dolotem.
Jak leci za szybko i za wysoko... : )
Owszem, nastepuje dekompresja, ale nie jest to zabojcze dla ludzi.
> A statkom kosmicznym brak powietrz nie bedzie przeszkadzal.
> Najwyzej zalodze :>
>
Moj Boze, a przeciez tu wlasnie o zaloge chodzi. Na co mi statek bez
zalogi? Sam autopilot nie wystarczy...
[...]
>> Wynoszenie na orbite? Po kiego diabla? Malo to asteroidow NiFe mamy w naszym
>> ukladzie? A pancerz wystarczy zrobic na tyle gruby, zeby zatrzymywal
>> mikrometeoryty, a wieksze, stanowiace zagrozenie meteoryty wykrywamy bardzo
>> wczesnie i zestrzeliwujemy z lasera. W kosmosie wszystko idealnie widac.
>>
>Ale o jakiej skali ty mowisz? Przeciez produkcja pierwotnie bedzie
>sie opierala na przemysle ziemskim, a potem przerzuci sie na ksiezyc.
>I zeby zdobyc gwiazdy, trzeba bedzie budowac szybko i duzo. Bedzie
Zeby zdobyc gwiazdy, trzeba miec FTL.
Przypuszczam, ze przed zdobywaniem gwiazd zajmiemy sobie caly system sloneczny.
Przynajmniej powinno to rozwiazac duzo problemow z surowcami...
>tez pewnie duzo konstrukcji pionierskich (patrz rozwoj zeglugi
>morskiej w XIX wieku). I nie sadze, by w tym czasie normy byly az tak
>ostre. Do ktoregos wypadku z rzedu. Pierwszy i pare kolejnych pewnie
>beda tuszowane - zeby nie szkodzic firmie, czy politykom...
Tyz prawda.
>Nie wszystkie asteroidy sa z zelaza.
Ale duzo jest.
[...]
>> Przypuszczam, ze i tak jakas metoda badania szczelnosci kadluba bedzie. Poza tym
>> uderzenie ktore wybije dziurke w pancerzu grubosci, powiedzmy, 10 centymetrow,
>> bedzie mialo ksztalt lejka, i na zewnatrz nie bedzie mialo cwierc milimetra.
>> Puszczamy sobie na zewnatrz kadluba malutkiego robota z kamera, lokalizujemy
>> miejsca uderzen i przykladamy od srodka latke z szybkoschnacego kleju...
>
>Ale jesli statki beda takie duze, to robocikow z kamerami musialoby
>byc do upojenia. I musialyby miec niezle mocowania do kadluba, co by
>przez byle wyboj nie poszybowal w przestrzen.
WYBOJ? Jaki znow wyboj? One wcale nie musza byc montowane do kadluba... Kilka
gazowych silniczkow korekcyjnych i leca obok...
A w porownaniu z kosztem statku takie robociki to byly by grosze.
[....]
>> Przeciez algi sa w zbiornikach. Tak samo uzdatniacz powietrza - mamy rury ktore
>> doprowadzaja powietrze do uzdatniacza/zbiornika i rury ktore wyprowadzaja... W
>> razie potrzeby mozna przedluzyc rury z nieuszkodzonych uzdatniaczy/zbiornikow do
>> sekcji w ktorych jest powietrze.
>
>Tutaj, jako ze dyskusja wyszla z filmow sf (a o to mi w zasadzie
>chodzi) - maly wtret. Zbiorniki alg niekoniecznie musza byc szczelnie
>zamkniete. Zwlaszcza jesli na statku maja normalne ciazenie. I wtedy
>przebicie takiej sekcji kasuje tlen, ale takze ciazenie. I wszystko
>robi fruuuuu w kosmos.
Tyz prawda. Dlatego konieczna jest redundancja.
>Odrebna rzecza jest "chlod", jaki panuje na zewnatrz statku. Czy nie
>zmrozi tych alg w zbiorniku (zakladajac w tym momencie, ze bylby
>bardzo szczelny)?
Chlod? Jaki chlod? W prozni nie ma chlodu... (Patrz ludzie w prozni. ;>>)
Wystarczy kilka grzalek w zbiornikach.
[...]
>> W kosmosie wszystko leci tak, jak ma leciec. Newton, itd, itp. Obliczenie
>> trajektorii to nie jest najmniejszy problem...
>
>Ale... a gdyby tak panska maszyna, i niech mi pan nie mowi, ze nie
>bedzie to maszyna. A gdyby tak panska maszyna... powiedzmy dostala
>wirusa, zwarcia, lub jakiej innej rzeczy losowej?
A gdyby tak centralna sterownia pociagow dostala wirusa, zwarcia lub jakiej
innej rzeczy losowej?
To bylby problem.
Chociaz przypuszczam, ze butle bylyby wystrzeliwane tak, ze nie mialy by prawa
trafic w statek, a z orbity przechwytywaly by je male statki obslugi.
[...]
>> Patrz "Luna to surowa pani" Heinleina...
>
>Patrzylem. Ale to Luna. Tam nie bylo jakichs strasznych bogactw, o
>ktore mozna by sie zabijac! A w kosmosie moze byc zloto, uran. Znajda
>sie i piraci - bo beda mogli szybko gdzies umknac. Na Lunie nie bylo
>na to miejsca...
Piraci? Szybko umknac? W kosmosie?
W kosmosie wszystko swietnie widac, nie ma sie gdzie schowac, a flota wojenna
dowolnego panstwa jest w stanie wbic baze piratow w ziemie. A bez bazy piraci
nie przezyja...
[...]
>A statkom kosmicznym brak powietrz nie bedzie przeszkadzal.
>Najwyzej zalodze :>
Eee tam. Od czego sa skafandry prozniowe? ;)
> Tarhimdugurth
E, no chyba że będą zalepiać gwiazdy szewskim pakiem i stawiać
fałszywe, a chować się będą w chmurach grysiku i kakao.
Alex
--
Janusz A. "Alex" Urbanowicz, student of physics, Toruń DHP network admin
e-mail: Janusz.U...@bofh.org.pl WWW: http://eris.phys.uni.torun.pl/~alex/
"Płynąć chcę na Wschód, za Suez, gdzie jest dobrem każde zło,
gdzie przykazań brak dziesięciu a pić można aż po dno" -- Kipling
> On 21 Apr 98 17:37:30 GMT, tar...@kki.net.pl (Krzysztof Zietara) has
> disseminated foul capitalist propaganda by writing:
> [...]
>> A statkom kosmicznym brak powietrz nie bedzie przeszkadzal.
>> Najwyzej zalodze :>
> Eee tam. Od czego sa skafandry prozniowe? ;)
Dlatego tam jest napisane _najwyzej_.
Do hibernatorow tez moga wlezc.
Bo w skafandrach to mozna chyba po pewnym czasie kota dostac.
> Leszek Karlik, aka Mike - tr...@friko.onet.pl; http://www.wlkp.top.pl/~bear/mike
Tarhimdugurth
>> > Ale samolot z paroma dziurami w kadlubie doleci do lotniska. Statek
>> > moze miec problemy. : )
>> Eee... widziales kiedys odrzutowiec na odpowiedniej wysokosci z jedna
>> mala dziurka? Ma duze problemy z dolotem.
> Jak leci za szybko i za wysoko... : )
> Owszem, nastepuje dekompresja, ale nie jest to zabojcze dla ludzi.
Nie. Bardzo czesto nastepujace po dekompresji zalamienie sie podlogi
i/lub przerwanie roznych przewodow sterujacych tez nie. Ani utrata
mocy i/lub sterownosci, ani zredukowanie wlasnosci aerodynamicznych do
poziomu fortepianu.
Zabojcze jest dopiero zetkniecie z powierzchnia Ziemi ;>
>> A statkom kosmicznym brak powietrz nie bedzie przeszkadzal.
>> Najwyzej zalodze :>
> Moj Boze, a przeciez tu wlasnie o zaloge chodzi. Na co mi statek bez
> zalogi? Sam autopilot nie wystarczy...
Tobie moze na nic, ale on kosztowal kupe szmalu i firma chcialaby go z
powrotem. A zaloga moze wlezc w skafandry, albo do kapsuly ratunkowej.
> Jarek L.
> >>
> >Ale o jakiej skali ty mowisz? Przeciez produkcja pierwotnie bedzie
> >sie opierala na przemysle ziemskim, a potem przerzuci sie na ksiezyc.
> >I zeby zdobyc gwiazdy, trzeba bedzie budowac szybko i duzo. Bedzie
> Zeby zdobyc gwiazdy, trzeba miec FTL.
>
Hermann Oberth, jeden z ojcow astronautyki, mial pomysl statkow
pokoleniowych. Ciolkowski w swojej ksiazce opisa cos w tym rodzaju -
taka samowystarczalna stacje kosmiczna.
PWC
****************************************pcho...@usctoux1.cto.us.edu.pl
If men were meant to fly pcho...@gate.math.us.edu.pl
God would have created them with air-tickets p...@vr.pl
Grzegorz Domagala
> On 21 Apr 98 14:17:28 GMT, lez...@kki.net.pl (Jarosław Loretz) has disseminated
> foul capitalist propaganda by writing:
>
> [...]
> >> Wynoszenie na orbite? Po kiego diabla? Malo to asteroidow NiFe mamy w naszym
> >> ukladzie? A pancerz wystarczy zrobic na tyle gruby, zeby zatrzymywal
> >> mikrometeoryty, a wieksze, stanowiace zagrozenie meteoryty wykrywamy bardzo
> >> wczesnie i zestrzeliwujemy z lasera. W kosmosie wszystko idealnie widac.
> >>
> >Ale o jakiej skali ty mowisz? Przeciez produkcja pierwotnie bedzie
> >sie opierala na przemysle ziemskim, a potem przerzuci sie na ksiezyc.
> >I zeby zdobyc gwiazdy, trzeba bedzie budowac szybko i duzo. Bedzie
> Zeby zdobyc gwiazdy, trzeba miec FTL.
Chyba ze jednak przewazy teoria wielopokoleniowych statkow. : )
A poza tym - skad wiesz, czy lada moment ktos nie wyskoczy z info, ze
oto wlasnie uzyskal, na poczatek w warunkach laboratoryjnych, taka
predkosc?
>
> Przypuszczam, ze przed zdobywaniem gwiazd zajmiemy sobie caly system sloneczny.
> Przynajmniej powinno to rozwiazac duzo problemow z surowcami...
Tak, ale statki, ktore "obejma w posiadania" nasz uklad, musza zostac
zbudowane. A materialy beda na poczatku musialy pochodzic z ziemi,
albo z Ksiezyca. Ale by uruchomic tam kopalnie i huty, troszke pracy
i czasu uplynie...
>
> >Nie wszystkie asteroidy sa z zelaza.
> Ale duzo jest.
Kiedys jednak sie skoncza. Mozliwe nawet, ze bardzo szybko.
>
> >> Przypuszczam, ze i tak jakas metoda badania szczelnosci kadluba bedzie. Poza tym
> >> uderzenie ktore wybije dziurke w pancerzu grubosci, powiedzmy, 10 centymetrow,
> >> bedzie mialo ksztalt lejka, i na zewnatrz nie bedzie mialo cwierc milimetra.
> >> Puszczamy sobie na zewnatrz kadluba malutkiego robota z kamera, lokalizujemy
> >> miejsca uderzen i przykladamy od srodka latke z szybkoschnacego kleju...
> >
> >Ale jesli statki beda takie duze, to robocikow z kamerami musialoby
> >byc do upojenia. I musialyby miec niezle mocowania do kadluba, co by
> >przez byle wyboj nie poszybowal w przestrzen.
>
> WYBOJ? Jaki znow wyboj? One wcale nie musza byc montowane do kadluba... Kilka
> gazowych silniczkow korekcyjnych i leca obok...
Jest to pewna komplikacja. Zwlaszcza przy zmianach kursu, ladowaniu,
itd. Te robociki musza miec spore zbiorniczki. I zabiora duzo pamieci
operacyjnej komputera sterujacego statkiem.
Moze jakos bardziej efektywna bylaby siatka przewodnikow (czy czegos
takiego), cos na wzor siatki nerwowej czlowieka. Cos siada - na
ekranie pojawia sie obraz miejsca uszkodzonego. Itd...
>
> A w porownaniu z kosztem statku takie robociki to byly by grosze.
Hmmm... Jeden duzy statek i tysiac malenkich...
>
> [....]
> >> Przeciez algi sa w zbiornikach. Tak samo uzdatniacz powietrza - mamy rury ktore
> >> doprowadzaja powietrze do uzdatniacza/zbiornika i rury ktore wyprowadzaja... W
> >> razie potrzeby mozna przedluzyc rury z nieuszkodzonych uzdatniaczy/zbiornikow do
> >> sekcji w ktorych jest powietrze.
> >
> >Tutaj, jako ze dyskusja wyszla z filmow sf (a o to mi w zasadzie
> >chodzi) - maly wtret. Zbiorniki alg niekoniecznie musza byc szczelnie
> >zamkniete. Zwlaszcza jesli na statku maja normalne ciazenie. I wtedy
> >przebicie takiej sekcji kasuje tlen, ale takze ciazenie. I wszystko
> >robi fruuuuu w kosmos.
> Tyz prawda. Dlatego konieczna jest redundancja.
A koszty leca...
>
> >Odrebna rzecza jest "chlod", jaki panuje na zewnatrz statku. Czy nie
> >zmrozi tych alg w zbiorniku (zakladajac w tym momencie, ze bylby
> >bardzo szczelny)?
>
> Chlod? Jaki chlod? W prozni nie ma chlodu... (Patrz ludzie w prozni. ;>>)
> Wystarczy kilka grzalek w zbiornikach.
A zrodlo zasilania po awarii i odcieciu sekcji?
>
> [...]
> >> W kosmosie wszystko leci tak, jak ma leciec. Newton, itd, itp. Obliczenie
> >> trajektorii to nie jest najmniejszy problem...
> >
> >Ale... a gdyby tak panska maszyna, i niech mi pan nie mowi, ze nie
> >bedzie to maszyna. A gdyby tak panska maszyna... powiedzmy dostala
> >wirusa, zwarcia, lub jakiej innej rzeczy losowej?
>
> A gdyby tak centralna sterownia pociagow dostala wirusa, zwarcia lub jakiej
> innej rzeczy losowej?
> To bylby problem.
Katastrofa raczej - tyle ze na Ziemi natychmiast jedzie straz
pozarna, pogotowie. A ludzie nie gina z braku powietrza. Natomiast w
kosmosie... katastrofa... Pomoc???
>
> Chociaz przypuszczam, ze butle bylyby wystrzeliwane tak, ze nie mialy by prawa
> trafic w statek, a z orbity przechwytywaly by je male statki obslugi.
Koszty, koszty. To wszystko szloby w cene butli tlenu...
>
> [...]
> >> Patrz "Luna to surowa pani" Heinleina...
> >
> >Patrzylem. Ale to Luna. Tam nie bylo jakichs strasznych bogactw, o
> >ktore mozna by sie zabijac! A w kosmosie moze byc zloto, uran. Znajda
> >sie i piraci - bo beda mogli szybko gdzies umknac. Na Lunie nie bylo
> >na to miejsca...
>
> Piraci? Szybko umknac? W kosmosie?
Wlacza sie warpa i fiuuuuuuu... : )
>
> W kosmosie wszystko swietnie widac, nie ma sie gdzie schowac, a flota wojenna
> dowolnego panstwa jest w stanie wbic baze piratow w ziemie. A bez bazy piraci
> nie przezyja...
A asteroidy? A jednostki na tyle silne, ze ziemska flota moze sobie
nakukac? Chyba, ze bedzie zgromadzona cala w jednym miejscu i na
prawde sie przylozy.
Baza, baza, a baza to nie moze byc jaki badz wiekszy statek? Jak
bazy-przetwornie (wobec kutrow pelnomorskich)?
> On 21 Apr 98 17:37:30 GMT, tar...@kki.net.pl (Krzysztof Zietara) has
> disseminated foul capitalist propaganda by writing:
>
> [...]
> >A statkom kosmicznym brak powietrz nie bedzie przeszkadzal.
> >Najwyzej zalodze :>
>
> Eee tam. Od czego sa skafandry prozniowe? ;)
>
Przez caly rejs? Chryste panie, lece pisac testament, co by moje
wnuki bron Boze w kosmos nie lataly!
[...]
>> >A statkom kosmicznym brak powietrz nie bedzie przeszkadzal.
>> >Najwyzej zalodze :>
>>
>> Eee tam. Od czego sa skafandry prozniowe? ;)
>>
>Przez caly rejs? Chryste panie, lece pisac testament, co by moje
>wnuki bron Boze w kosmos nie lataly!
Bynajmniej. Mozemy miec pomieszczenia z powietrzem (mieszkalne etc.), a tam
gdzie nie trzeba trzymamy proznie... Pomieszczenia z powietrzem umieszczamy w
srodku, i jestesmy zabezpieczeni przed mikrometeorami...
>Jarek L.
Leslie
--
Leszek Karlik, aka Mike - tr...@friko.onet.pl; http://www.wlkp.top.pl/~bear/mike
[...]
>> >Ale o jakiej skali ty mowisz? Przeciez produkcja pierwotnie bedzie
>> >sie opierala na przemysle ziemskim, a potem przerzuci sie na ksiezyc.
>> >I zeby zdobyc gwiazdy, trzeba bedzie budowac szybko i duzo. Bedzie
>> Zeby zdobyc gwiazdy, trzeba miec FTL.
>Chyba ze jednak przewazy teoria wielopokoleniowych statkow. : )
Zeby miec statek wielopokoleniowy, trzeba miec ochotnikow, sprawdzone
konstrukcje i duzy przemysl. Najlepiej opanowac wczesniej caly uklad.
Ekonomiczniej, i dochody z tego beda wczesniej...
>A poza tym - skad wiesz, czy lada moment ktos nie wyskoczy z info, ze
>oto wlasnie uzyskal, na poczatek w warunkach laboratoryjnych, taka
>predkosc?
A skad wiesz, ze lada moment ktos nie wyskoczy z info, ze odkryl zasady
teleportacji i moze zbudowac teleporter bedacy w stanie przetransportowac ludzi
na inne planety i do innych ukladow gwiezdnych? Wtedy w ogole nie bedzie sie
budowac statkow...
>> Przypuszczam, ze przed zdobywaniem gwiazd zajmiemy sobie caly system sloneczny.
>> Przynajmniej powinno to rozwiazac duzo problemow z surowcami...
>
>Tak, ale statki, ktore "obejma w posiadania" nasz uklad, musza zostac
>zbudowane. A materialy beda na poczatku musialy pochodzic z ziemi,
>albo z Ksiezyca. Ale by uruchomic tam kopalnie i huty, troszke pracy
>i czasu uplynie...
Ale mowimy o sf. ;)
>> >Nie wszystkie asteroidy sa z zelaza.
>> Ale duzo jest.
>
>Kiedys jednak sie skoncza. Mozliwe nawet, ze bardzo szybko.
Hmmm... Czy ktos ma jakies informacje na temat ilosci asteroidow naszym
ukladzie, i ile procent z nich to asteroidy NiFe, czy inne takie?
[...]
>> WYBOJ? Jaki znow wyboj? One wcale nie musza byc montowane do kadluba... Kilka
>> gazowych silniczkow korekcyjnych i leca obok...
>
>Jest to pewna komplikacja. Zwlaszcza przy zmianach kursu, ladowaniu,
>itd. Te robociki musza miec spore zbiorniczki. I zabiora duzo pamieci
>operacyjnej komputera sterujacego statkiem.
Pamieci operacyjnej?
Popatrz na rozwoj przemyslu komputerowego a na rozwoj przemyslu kosmicznego...
IMO, to bardziej prawdopodobne jest ze bedziemy mieli SI przed lotami
miedzygwiezdnymi, czy nawet przed zalozeniem bazy na ksiezycu...
>Moze jakos bardziej efektywna bylaby siatka przewodnikow (czy czegos
>takiego), cos na wzor siatki nerwowej czlowieka. Cos siada - na
>ekranie pojawia sie obraz miejsca uszkodzonego. Itd...
Tez o tym myslalem... Taki czujnik na powierzchni...
>> A w porownaniu z kosztem statku takie robociki to byly by grosze.
>
>Hmmm... Jeden duzy statek i tysiac malenkich...
Po co tysiac? Wystarczy 6 - na naroznikach szescianu ze statkiem w srodku...
[...]
>> Tyz prawda. Dlatego konieczna jest redundancja.
>
>A koszty leca...
A niech sobie leca... To jest kosmos. Jak ktos chce leciec na nieredundantnym,
to jego sprawa. (I firmy, ktora taki zbuduje, oraz jej PR)
[...]
>> Chlod? Jaki chlod? W prozni nie ma chlodu... (Patrz ludzie w prozni. ;>>)
>> Wystarczy kilka grzalek w zbiornikach.
>
>A zrodlo zasilania po awarii i odcieciu sekcji?
Odciecie sekcji polega na zamknieciu drzwi i uszczelnieniu polaczen, a nie
fizycznym odcieciu wszystkich kabli. Bo i po co?
[...]
>> A gdyby tak centralna sterownia pociagow dostala wirusa, zwarcia lub jakiej
>> innej rzeczy losowej?
>
>> To bylby problem.
>
>Katastrofa raczej - tyle ze na Ziemi natychmiast jedzie straz
>pozarna, pogotowie. A ludzie nie gina z braku powietrza. Natomiast w
>kosmosie... katastrofa... Pomoc???
Taaak. To bardzo smutne. I co z tego? (poza tym, jak mamy tak zatloczono orbite,
to mozna przyslac pomoc z sasiedniej stacji...)
>> Chociaz przypuszczam, ze butle bylyby wystrzeliwane tak, ze nie mialy by prawa
>> trafic w statek, a z orbity przechwytywaly by je male statki obslugi.
>
>Koszty, koszty. To wszystko szloby w cene butli tlenu...
To wszystko szlo by w cene wszystkich materialow umieszczanych na orbicie. NO TO
CO?
[...]
>> Piraci? Szybko umknac? W kosmosie?
>
>Wlacza sie warpa i fiuuuuuuu... : )
>>
>> W kosmosie wszystko swietnie widac, nie ma sie gdzie schowac, a flota wojenna
>> dowolnego panstwa jest w stanie wbic baze piratow w ziemie. A bez bazy piraci
>> nie przezyja...
>
>A asteroidy? A jednostki na tyle silne, ze ziemska flota moze sobie
Asteroidy? Co asteroidy? Do czasu, kiedy bedziemy mieli loty wewnatrzukladowe,
powinnismy miec wymapowane wszystkie wieksze ciala w naszym systemie... Tak na
wszelki wypadek, co by ulatwic nawigacje.
>nakukac? Chyba, ze bedzie zgromadzona cala w jednym miejscu i na
>prawde sie przylozy.
Eeeee, piraci w takich superpoteznych jednostkach?
>Baza, baza, a baza to nie moze byc jaki badz wiekszy statek? Jak
>bazy-przetwornie (wobec kutrow pelnomorskich)?
W zasadzie moze byc, ale taka jeszcze latwiej znisczyc, a co do lokalizacji - no
coz, nie przypuszczam zeby piratow bylo stac na taki kontrwywiad, co by sobie z
wojskowym wywiadem poradzil...
Ale jesli statek ma kilometry? I niewielka zaloge? A przecieki moga
sie pokazywac w kazdej chwili?
To co? Chmara facetow bez przerwy lata w te i we w te po pancerzu?
Jale
>> W kwestii wykrywania przebic i ucieczki powietrza - dawno temu
>> czytalem jekas ksiazke w ktorej m.in. o tym pisali, metoda byla
>> prosta - cos w rodzaju prozniomierza jonizacyjnego - facet z czyms
>> takim lazil po zewnetrznym pancerzu i szukal miejsc gdzie pojawi sie
>> wiecej czasteczek gazu - mozna w ten sposob przynajmniej w
>> przyblizeniu oreslic miejsce przebicia. Nie jestem fachowcem w
>> dziedzinie technik prozniowych ale jak przypuszczam w taki sposob
>> mozna wykryc naprawde minimalne przecieki.
>
>Ale jesli statek ma kilometry? I niewielka zaloge? A przecieki moga
>sie pokazywac w kazdej chwili?
>To co? Chmara facetow bez przerwy lata w te i we w te po pancerzu?
Kto powiedzial, ze facet? Laczymy to z moja idea i puszczamy kilka robotow,
poruszajacych sie na szynach zamontowanych na zewnatrz pancerza (co to jest te
pare kW na zasilanie ich wszystkich dla reaktora statku...), z zamontowanym
takim urzadzonkiem, a centralny komputer to wszystko monitoruje.
(BTW: aktualnie Space Shuttle stosuje procesory 8-bitowe, IIRC. Stara,
sprawdzona technologia, a dziala. Centralny komputer takich statkow przyszlosci
to bedzie jakis duzy workstation, i pod warunkiem, ze nie bedzie mial
zainstalowanych Windows 2000, pare cykli procesora w lewo czy w prawo roznicy mu
nie zrobi... ;))
>Jale
Nie przez caly rejs tylko jakby powietrze ucieklo. Wtedy raczej statek
idzie na pelnym ciagu i stara sie zawinac do najblizszej bazy.
>
> Jarek L.
septimus
--
Andrzej Jarząbek Czlonek Zalozyciel KNNNSzMPChOChPKIM
mailto:ajar...@cyber.ict.pwr.wroc.pl mailto:sept...@rpg.pl
--- To jest nagrana wiadomosc, ktora ma ci przypomniec, ---
--- zebys nagral wiadomosc ktora przypomni ci zebys nie zapomnial ---
> On Wed, 22 Apr 1998 12:17:21 +0000, "Jaros-aw Loretz"
> <lez...@kki.net.pl> wrote:
>
> >> > Ale samolot z paroma dziurami w kadlubie doleci do lotniska. Statek
> >> > moze miec problemy. : )
>
> >> Eee... widziales kiedys odrzutowiec na odpowiedniej wysokosci z jedna
> >> mala dziurka? Ma duze problemy z dolotem.
>
> > Jak leci za szybko i za wysoko... : )
> > Owszem, nastepuje dekompresja, ale nie jest to zabojcze dla ludzi.
>
> Nie. Bardzo czesto nastepujace po dekompresji zalamienie sie podlogi
> i/lub przerwanie roznych przewodow sterujacych tez nie. Ani utrata
> mocy i/lub sterownosci, ani zredukowanie wlasnosci aerodynamicznych do
> poziomu fortepianu.
>
> Zabojcze jest dopiero zetkniecie z powierzchnia Ziemi ;>
Ale zawsze daje to wiecej zycia (i, ach, te piekne widoki z lotu
ptaka), niz meteoryt, ktory rozwali nam kadlub w przestrzeni. : )
>
> >> A statkom kosmicznym brak powietrz nie bedzie przeszkadzal.
> >> Najwyzej zalodze :>
>
> > Moj Boze, a przeciez tu wlasnie o zaloge chodzi. Na co mi statek bez
> > zalogi? Sam autopilot nie wystarczy...
>
> Tobie moze na nic, ale on kosztowal kupe szmalu i firma chcialaby go z
> powrotem. A zaloga moze wlezc w skafandry, albo do kapsuly ratunkowej.
Statkowi pewnie nic sie nie stanie, jesli po drodze nie trafi na
jakas gwiazde : ). Natomiast jesli nastapi przebicie kadluba, takie
solidniejsze, to zanim zaloga doskoczy do skafandrow, badz dobiegnie
do kapsuly (no, chyba ze to bedzie sie dzialo na filmie
amerykanskim), juz bedzie po ptokach...
I tak dochodzimy do wniosku, ze ludzie sa tylko miesem.
[...]
>> Tobie moze na nic, ale on kosztowal kupe szmalu i firma chcialaby go z
>> powrotem. A zaloga moze wlezc w skafandry, albo do kapsuly ratunkowej.
>
>Statkowi pewnie nic sie nie stanie, jesli po drodze nie trafi na
>jakas gwiazde : ). Natomiast jesli nastapi przebicie kadluba, takie
>solidniejsze, to zanim zaloga doskoczy do skafandrow, badz dobiegnie
>do kapsuly (no, chyba ze to bedzie sie dzialo na filmie
>amerykanskim), juz bedzie po ptokach...
Jakie tam po ptokach? I skad "solidniejsze" przebicie kadluba? Wszystko co sie
bedzie zblizac zauwazymy i zestrzelimy z kursu (mniejsze) lub sami zmienimy
kurs, zeby uniknac (wieksze).
Zostaja tylko mikrometeoryty, a zanim powietrze spadnie do niebezpiecznie
niskiego poziomu to mozemy zakleic dziurke specjalna latka... Albo w
ostateczniosci reka.
>Jale
Leslie
--
Leszek Karlik, aka Mike - tr...@friko.onet.pl; http://www.wlkp.top.pl/~bear/mike
Amber fan and Star Wars junkie; UIN 6947998; WTF TKD; FIAWOL; IMAO; SNAFU; TANJ
-----BEGIN GEEK CODE BLOCK-----
Version: 3.12
GL/O d- s+: a19 C+++ L++ P E--- W-(++) N+++ K? w(---) O+ M- PS+(+++) PE
Y+ PGP- !t--- 5+(-) X- R*+++>$ tv-- b++++ D+ G-- e h--*! !r-- !y-*
------END GEEK CODE BLOCK------
>
> A skad wiesz, ze lada moment ktos nie wyskoczy z info, ze odkryl zasady
> teleportacji i moze zbudowac teleporter bedacy w stanie przetransportowac ludzi
> na inne planety i do innych ukladow gwiezdnych? Wtedy w ogole nie bedzie sie
> budowac statkow...
>
Teleportacja jest chyba niemozliwa. Wszystkie dotychczasowe systemy
(w ksiazkach - no, moze z wyjatkiem jauntingu) polegaja na tym, ze
teleporter niszczy (zabija) czlowieka, a u celu odtwarza nowego.
Takiego samego, ale nie do konca, oczywiscie.
>
> Popatrz na rozwoj przemyslu komputerowego a na rozwoj przemyslu kosmicznego...
> IMO, to bardziej prawdopodobne jest ze bedziemy mieli SI przed lotami
> miedzygwiezdnymi, czy nawet przed zalozeniem bazy na ksiezycu...
>
A popatrz na przemysl samochodowy. Samochody wciaz sa drogie i duza
pala. I nic sie nie zmienia.
PWC
***************************************pcho...@usctoux1.cto.us.edu.pl
Gentlemen, it has been a privilege pcho...@gate.math.us.edu.pl
to play with you tonight p...@vr.pl
[...]
>> Popatrz na rozwoj przemyslu komputerowego a na rozwoj przemyslu kosmicznego...
>> IMO, to bardziej prawdopodobne jest ze bedziemy mieli SI przed lotami
>> miedzygwiezdnymi, czy nawet przed zalozeniem bazy na ksiezycu...
>A popatrz na przemysl samochodowy. Samochody wciaz sa drogie i duza
>pala. I nic sie nie zmienia.
Dokladnie. Przemysl komputerowy to w zasadzie taki dziwny wyjatek, bo zasuwa jak
maly samochodzik.
Dlatego statki kosmiczne beda mialy, IMHO, cholernie duza moc obliczeniowa. Tak
na zapas...
>PWC
Leslie
--
Leszek Karlik, aka Mike - tr...@friko.onet.pl; http://www.wlkp.top.pl/~bear/mike
Amber fan and Star Wars junkie; UIN 6947998; WTF TKD; FIAWOL; IMAO; SNAFU; TANJ
-----BEGIN GEEK CODE BLOCK-----
Version: 3.12
GL/O d- s+: a19 C+++ L++ P E--- W-(++) N+++ K? w(---) O+ M- PS+(+++) PE
Y+ PGP- !t--- 5+(-) X- R*+++>$ tv-- b++++ D+ G-- e h--*! !r-- !y-*
------END GEEK CODE BLOCK------
Widac to doskonale na przykladzie programu Apollo.
Kabiny tych statkow byly wypelnione czystym tlenem i
nic dziwnego, ze wszystkie zalogi wymarly :->.
> Moment, ale powietrze sie zuzywa - trzeba miec jakis sprzet do
> jego uzdatniania (czy jak sie to nazywa).
Wystarcza pochlaniacze dwutlenku wegla. Polecam "Apollo 13".
> oraz mase butli na uzupelnianie zuzywanego przeciez przez czlowieka
> tlenu.
Nie moge oprzec sie wrazeniu, ze tlen widzisz jedynie w butlach
spawaczy :-). Pojemniki cisnieniowe wcale nie musza miec ksztaltu
butli, nie musza byc ciezkie, nieporeczne i zajmowac duzo miejsca,
co wiecej nie musi ich byc duzo.
> Poza tym
> przy statku tej wielkosci nie da sie uniknac dziur w kadlubie (chocby
> od mikrometeorytow), przez ktore bedzie powolutku wyciekalo
> powietrze. A znlezc taka dziurke... Zapomnij.
> Aktualne promy i statki (np. Sojuzy) sa zbyt male, by sobie
> pozwolic na utrate drobiny powietrza, i maja bardzo starannie
> skonstruowane (w laboratoriach) kadluby.
Podaj prosze zrodlo tych informacji o doskonalej jakosci Sojuzow.
Nie nalezy zapominac, ze to co rosyjscy naukowcy i inzynierowie
zaprojektuja traci w produkcji ok. 30% osiagow, jakosci itp.
I nie dotyczy to wylacznie zegarkow i aparatow fotograficznych.
MIGi 29 z krzywo zamykajacymi sie slotami i lodzie podwodne, do
ktorych zbiornikow spawacze wrzucali koncowki zuzytych elektrod
swiadcza najlepiej o poziomie kultury technicznej wykonawcow.
> W przyszlosi, jak wynika z wielu filmow, statki raczej produkowane
> beda seryjnie, glownie na orbicie,
A ja myslalem, ze to filmy fabularne, nigdzie nie pisalo, ze
dokumentalne z przyszlosci :->.
> a wiec mniejsza uwage bedzie przykladac sie do ich szczelnosci -
> liczyc sie bedzie zwlaszcza termin. A jak statek leci w daleki
> rejs - wystarczy jedna kolizja, czy awaria, w wyniku ktorej
> straci sie czesc tlenu - i kolps. Uzupelnic go nie ma gdzie... Do
> jakiejkolwiek planety, czy bazy orbitalnej, daleko...
Odbiorca, ktory pozwoli sobie kupowac statki w stoczniach,
gdzie liczy sie termin przed szczelnoscia, zbankrutuje z
powodu odszkodowan dla rodzin zalogi. Samoregulujace sie
zjawisko.
Poza tym nie nalezy przesadzac z ta szczelnoscia. W [1] czytamy
na stronie 152: "...(uzupelniamy azot w kabinie Space Shuttle)
Co prawda azot nie zuzywa sie w trakcie oddychania, ale trzeba
uzupelnic te ilosc, ktora minimalnie uchodzi na zewnatrz przez
drobne nieszczelnosci w kabinie."
> Poza tym - tlen przewozi sie w butlach (a sa one ciezkie), ktore
> najpierw trzeba wyniesc z planety, na ktorej sie je napelni.
> Nie wydaje mi sie, zeby wiec byl on tani (zwlaszcza przy zwiekszonym
> ruchu wsrod gwiazd)...
>
> Jarek L.
Jedna bzdura goni druga:
- tlenu nie trzeba przewozic w butlach (ach te swojskie widoki)
- pojemniki na tlen moga byc bardzo lekkie
- mozna go produkowac na orbicie
- zatem nie musi byc drogi
Aby nie byc goloslownym podam kotrprzyklady:
1. W prozni zamiast wielkiej i ciezkiej "butli" mozna tlenu napuscic
do kulistego pojemnika z wysokowytrzymalego materialu.
Masa minimalna, duza pojemnosc, niskie koszta, zadnych butli.
Pomysl zerznalem z wyposazenia awaryjnego Space Shuttle -
w takich kulach planuje sie przenosic astronautow z jednego promu
do drugiego w razie koniecznosci przeniesienia sie do drugiego
promu calej zalogi. Astronauta zasuwa sie w takiej powloce z aparatem
tlenowym na podolku. W prozni powloka przyjmuje ksztalt kuli.
Astronauta w skafandrze + MMU bierze dwie takie kule i hop na
sprawny prom. Patrz [1] str. 221.
2. Organizm czlowieka produkuje w ciagu doby okreslona ilosc
wody. Dzieki elektrolizie mozna z niej produkowac tlen. Prad
z baterii slonecznych. Zadnych butli wynoszonych z Ziemi na
orbite. Niestety nie pamietam zrodla tej informacji. Ale mamy
na liscie biologow.
[1] "Samoloty kosmiczne" Jacek Nowicki, Krzysztof Ziecina WNT
Warszawa 1989 ISBN 83-204-1004-5
lucasb
-This is getting embarrassing.
I shall have to declare you an honorary wizard.
-You do, and I will declare you an honorary witch.
> W hermetycznym statku nie ma przeciagow. Wiec nie widze problemu ze znalezieniem
> takiej dziurki...
[mniam]
> Leszek Karlik, aka Mike - tr...@friko.onet.pl;
Wlasnie w takim hermetycznym pojemniku o wielu komorach, gdzie
cisnienie zalezy od kilometrow rur przy kazdej awarii ukladu
wentylacji beda straszne przeciagi.
[ciach]
>> > Jak leci za szybko i za wysoko... : )
>> > Owszem, nastepuje dekompresja, ale nie jest to zabojcze dla ludzi.
>> Nie. Bardzo czesto nastepujace po dekompresji zalamienie sie podlogi
>> i/lub przerwanie roznych przewodow sterujacych tez nie. Ani utrata
>> mocy i/lub sterownosci, ani zredukowanie wlasnosci aerodynamicznych do
>> poziomu fortepianu.
>> Zabojcze jest dopiero zetkniecie z powierzchnia Ziemi ;>
> Ale zawsze daje to wiecej zycia (i, ach, te piekne widoki z lotu
> ptaka), niz meteoryt, ktory rozwali nam kadlub w przestrzeni. : )
Rozmawiamy o efektach, a nie o estetycznych wrazeniach ;>
>> >> A statkom kosmicznym brak powietrz nie bedzie przeszkadzal.
>> >> Najwyzej zalodze :>
>> > Moj Boze, a przeciez tu wlasnie o zaloge chodzi. Na co mi statek bez
>> > zalogi? Sam autopilot nie wystarczy...
>> Tobie moze na nic, ale on kosztowal kupe szmalu i firma chcialaby go z
>> powrotem. A zaloga moze wlezc w skafandry, albo do kapsuly ratunkowej.
> Statkowi pewnie nic sie nie stanie, jesli po drodze nie trafi na
> jakas gwiazde : ). Natomiast jesli nastapi przebicie kadluba, takie
> solidniejsze, to zanim zaloga doskoczy do skafandrow, badz dobiegnie
> do kapsuly (no, chyba ze to bedzie sie dzialo na filmie
> amerykanskim), juz bedzie po ptokach...
Eeee. Cos, co powoduje solidniejsze przebicie pancerza, jest wykrywalne
z daleka. Ponadto mamy jeszcze grodzie, roboty latajace z cementem i
inne tego typu wynalazki.
> I tak dochodzimy do wniosku, ze ludzie sa tylko miesem.
No nie, tez musza byc zabezpieczeni. Bo inaczej kto chcialby latac?
> Jale
> Aha, wiesz dobrze, o co mi chodzilo. Jak by byl sam tlen, statki
> chyba byly by bezzalogowe. Nawet, jesli startowalyby z zaloga. : )
AFAIK na amerykańskich załogowych statkach kosmicznych jest czysty tlen
(pod ciśnieniem 1/3 atmosfery)
Pozdrawiam
Aleksander
"There's more to see than can ever be seen
More to do than can ever be done"
> Przypomina mi się to opowiadanie Lema, gdzie w stacji po drugiej stronie
> księżyca załoga zabija się o tlen, po czym po wszystkim komputer
> rozpoczyna procedurę awaryjną, o której nikt nie pomyślał - uzyskiwanie
> tlenu za pomocą elektrolizy wody...
Co to za opowiadanie?
> Jarosław Loretz wrote:
> >
> > > Eee tam. Od czego sa skafandry prozniowe? ;)
> > >
> > Przez caly rejs? Chryste panie, lece pisac testament, co by moje
> > wnuki bron Boze w kosmos nie lataly!
>
> Nie przez caly rejs tylko jakby powietrze ucieklo. Wtedy raczej statek
> idzie na pelnym ciagu i stara sie zawinac do najblizszej bazy.
>
Wszystko dobrze, jesli siec takich baz jest gesta i ludzkosc ma
opanowana duza czesc przestrzeni kosmicznej. Ale gdy dopiero rusza w
gwiazdy? Albo taka awaria zdarzy sie na malo uczeszczanym szlaku?
Pomoc nie nadejdzie za szybko...
Jarek L.
> On 23 Apr 98 22:03:06 GMT, lez...@kki.net.pl (Jarosław Loretz) has disseminated
> foul capitalist propaganda by writing:
> [...]
> >> >A statkom kosmicznym brak powietrz nie bedzie przeszkadzal.
> >> >Najwyzej zalodze :>
> >>
> >> Eee tam. Od czego sa skafandry prozniowe? ;)
> >>
> >Przez caly rejs? Chryste panie, lece pisac testament, co by moje
> >wnuki bron Boze w kosmos nie lataly!
>
> Bynajmniej. Mozemy miec pomieszczenia z powietrzem (mieszkalne etc.), a tam
> gdzie nie trzeba trzymamy proznie... Pomieszczenia z powietrzem umieszczamy w
> srodku, i jestesmy zabezpieczeni przed mikrometeorami...
Tak, wiem, jest no najrozsadniejsze wyjscie (np trzymanie w ladowni
prozni, czy wrecz konstrukcja ladowni z kratownic, bez pancernych
burt), ale cala kwestia wyszla przeciez z filmow sf. Z tego, ze w
filmach (i w zasadzie w prozie) statki sa przeogromne, i cale sa
wypelnione powietrzem. Chocby "Nostromo" i jego dziwne pomieszczenia
z lancuchami. I chodzi mi o praktycznosc i prawdopodobnosc budowy
takich statkow w rzeczywistosci.
> On 23 Apr 98 23:37:43 GMT, lez...@kki.net.pl (Jarosław Loretz) has disseminated
> foul capitalist propaganda by writing:
>
> >> W kwestii wykrywania przebic i ucieczki powietrza - dawno temu
> >> czytalem jekas ksiazke w ktorej m.in. o tym pisali, metoda byla
> >> prosta - cos w rodzaju prozniomierza jonizacyjnego - facet z czyms
> >> takim lazil po zewnetrznym pancerzu i szukal miejsc gdzie pojawi sie
> >> wiecej czasteczek gazu - mozna w ten sposob przynajmniej w
> >> przyblizeniu oreslic miejsce przebicia. Nie jestem fachowcem w
> >> dziedzinie technik prozniowych ale jak przypuszczam w taki sposob
> >> mozna wykryc naprawde minimalne przecieki.
> >
> >Ale jesli statek ma kilometry? I niewielka zaloge? A przecieki moga
> >sie pokazywac w kazdej chwili?
> >To co? Chmara facetow bez przerwy lata w te i we w te po pancerzu?
>
> Kto powiedzial, ze facet? Laczymy to z moja idea i puszczamy kilka robotow,
> poruszajacych sie na szynach zamontowanych na zewnatrz pancerza (co to jest te
> pare kW na zasilanie ich wszystkich dla reaktora statku...), z zamontowanym
> takim urzadzonkiem, a centralny komputer to wszystko monitoruje.
A co (przepraszam, ze mnoze klopoty), jak szyna sie zablokouje? ; )
Znaczy sie, co do tych szyn... Cos a la siec tramwajowa? Zwrotnice,
itd? Bo te szyny musialyby byc tak kladzione, by roboty mialy dostep
do najdziwniejszych fragmentow kadluba.
Swoja droga to ekstra! Nie trzeba budowac ciagow transportowych
wewnatrz kadluba, ale jesli ktos chce koniecznie przejsc w inna czesc
statku, wychodzi na zewnatrz, siada okrakiem na robociku (albo na
doczepnym krzeslku) i wlacza guzik przyspieszenia... : )
> On 23 Apr 98 22:03:14 GMT, lez...@kki.net.pl (Jarosław Loretz) has disseminated
> foul capitalist propaganda by writing:
>
> [...]
> >> >Ale o jakiej skali ty mowisz? Przeciez produkcja pierwotnie bedzie
> >> >sie opierala na przemysle ziemskim, a potem przerzuci sie na ksiezyc.
> >> >I zeby zdobyc gwiazdy, trzeba bedzie budowac szybko i duzo. Bedzie
>
> >> Zeby zdobyc gwiazdy, trzeba miec FTL.
>
> >Chyba ze jednak przewazy teoria wielopokoleniowych statkow. : )
>
> Zeby miec statek wielopokoleniowy, trzeba miec ochotnikow, sprawdzone
> konstrukcje i duzy przemysl. Najlepiej opanowac wczesniej caly uklad.
> Ekonomiczniej, i dochody z tego beda wczesniej...
Ochotnicy zawsze sie znajda. Postrzelency (w sensie ci, co to kosmos
postrzegaja jako wspaniale miejsce), ludzie poswiecajacy sie w imie
nauki czy dla dobra ludzkosci, dla pieniedzy, jakie dostanie ich
rodzina, itd. To bedzie zalezalo tylko od motywacji.
Zgadzam sie, pierw opanujmy uklad, a potem lecmy do gwiazd. I na
pewno lepiej lapac to, co jest pod nosem, niz porywac sie na
nieznane. Jednak nie sadze, by wszyscy byli tak grzeczni i czekali,
az dokladnie przebada sie nasz Uklad i caly wyeksploatuje.
>
> >A poza tym - skad wiesz, czy lada moment ktos nie wyskoczy z info, ze
> >oto wlasnie uzyskal, na poczatek w warunkach laboratoryjnych, taka
> >predkosc?
>
> A skad wiesz, ze lada moment ktos nie wyskoczy z info, ze odkryl zasady
> teleportacji i moze zbudowac teleporter bedacy w stanie przetransportowac ludzi
> na inne planety i do innych ukladow gwiezdnych? Wtedy w ogole nie bedzie sie
> budowac statkow...
Moze tak... Zalezy, ile teleportacja bedzie pochlaniala energii. Bo
jesli mase, to moze sie jednak okazac, ze, owszem, ludzi i cenne
rzeczy bedzie mozna tak przesylac, ale juz inne surowce (chocby stal)
mimo wszystko lepiej bedzie Przemiszczac za pomoca statkow. Dluzej,
ale taniej. Tak jak nie oplaca sie wozic wegla czy ziemniakow
samolotami, a statkami. : )
> [...]
> Hmmm... Czy ktos ma jakies informacje na temat ilosci asteroidow naszym
> ukladzie, i ile procent z nich to asteroidy NiFe, czy inne takie?
>
> [...]
> >> WYBOJ? Jaki znow wyboj? One wcale nie musza byc montowane do kadluba... Kilka
> >> gazowych silniczkow korekcyjnych i leca obok...
> >
> >Jest to pewna komplikacja. Zwlaszcza przy zmianach kursu, ladowaniu,
> >itd. Te robociki musza miec spore zbiorniczki. I zabiora duzo pamieci
> >operacyjnej komputera sterujacego statkiem.
> Pamieci operacyjnej?
Znaczy sie mam na mysli "uwage komputera". A jak sie ona nazywa...
>
> Popatrz na rozwoj przemyslu komputerowego a na rozwoj przemyslu kosmicznego...
> IMO, to bardziej prawdopodobne jest ze bedziemy mieli SI przed lotami
> miedzygwiezdnymi, czy nawet przed zalozeniem bazy na ksiezycu...
Taa, ale, co ciekawe, jakos ta SI w sf nie kroluje. Statki ciagle sa
prowadzone przez ludzkich pilotow, a komputer jest tylko pomocnikiem
bez wlasnej osobowsci (procz Odysei, ale tam zle sie to skonczylo).
>
> >Moze jakos bardziej efektywna bylaby siatka przewodnikow (czy czegos
> >takiego), cos na wzor siatki nerwowej czlowieka. Cos siada - na
> >ekranie pojawia sie obraz miejsca uszkodzonego. Itd...
>
> Tez o tym myslalem... Taki czujnik na powierzchni...
Raczej siec czujnikow, z ktorych wychodza "neuroczule" przewody,
oplatajace siecia caly kadlub, czy nawet w ogole caly statek.
>
> >> A w porownaniu z kosztem statku takie robociki to byly by grosze.
> >
> >Hmmm... Jeden duzy statek i tysiac malenkich...
>
> Po co tysiac? Wystarczy 6 - na naroznikach szescianu ze statkiem w srodku...
Znaczy sie 8? : P
Ale jesli statek jest duuuuzy? Taki dlugosciu paru kilometrow? To
chyba gdzies w polowie tez by sie przydaly...
>
> [...]
> >> Chlod? Jaki chlod? W prozni nie ma chlodu... (Patrz ludzie w prozni. ;>>)
> >> Wystarczy kilka grzalek w zbiornikach.
> >
> >A zrodlo zasilania po awarii i odcieciu sekcji?
>
> Odciecie sekcji polega na zamknieciu drzwi i uszczelnieniu polaczen, a nie
> fizycznym odcieciu wszystkich kabli. Bo i po co?
Jap. Ov corsa. Jednakowoz...
Ehhhmmm... Mowimy o sf? W takim razie spiesze doniesc, ze na filmach,
jesli wystepuje najmniejsza awaria, od razu siada glowny naped. Cos
musi w tym chyba byc, nie? ; )
>
> [...]
> >> A gdyby tak centralna sterownia pociagow dostala wirusa, zwarcia lub jakiej
> >> innej rzeczy losowej?
> >
> >> To bylby problem.
> >
> >Katastrofa raczej - tyle ze na Ziemi natychmiast jedzie straz
> >pozarna, pogotowie. A ludzie nie gina z braku powietrza. Natomiast w
> >kosmosie... katastrofa... Pomoc???
>
> Taaak. To bardzo smutne. I co z tego? (poza tym, jak mamy tak zatloczono orbite,
> to mozna przyslac pomoc z sasiedniej stacji...)
Eeee... To znaczy... Az tak cyniczny jestes?
>
> >> Chociaz przypuszczam, ze butle bylyby wystrzeliwane tak, ze nie mialy by prawa
> >> trafic w statek, a z orbity przechwytywaly by je male statki obslugi.
> >
> >Koszty, koszty. To wszystko szloby w cene butli tlenu...
>
> To wszystko szlo by w cene wszystkich materialow umieszczanych na orbicie. NO TO
> CO?
To to, ze powiedzialem na poczatku, ze tlen bedzie bardzo drogi i nie
najprosciej dostepny.
>
> [...]
> >> Piraci? Szybko umknac? W kosmosie?
> >
> >Wlacza sie warpa i fiuuuuuuu... : )
> >>
> >> W kosmosie wszystko swietnie widac, nie ma sie gdzie schowac, a flota wojenna
> >> dowolnego panstwa jest w stanie wbic baze piratow w ziemie. A bez bazy piraci
> >> nie przezyja...
> >
> >A asteroidy? A jednostki na tyle silne, ze ziemska flota moze sobie
> Asteroidy? Co asteroidy? Do czasu, kiedy bedziemy mieli loty wewnatrzukladowe,
> powinnismy miec wymapowane wszystkie wieksze ciala w naszym systemie... Tak na
> wszelki wypadek, co by ulatwic nawigacje.
Zgoda, ale po to buduje sie tajne bazy, by nas nie wykryto. Drazy sie
taka asteroide, montuje jakies systemy zabezpieczen i maskowania, i
sie zyje. Albo lata sie cala asteroida (wiem, dluga sie taka nie
ukryje). : )
>
> >nakukac? Chyba, ze bedzie zgromadzona cala w jednym miejscu i na
> >prawde sie przylozy.
> Eeeee, piraci w takich superpoteznych jednostkach?
Jak juz mam piracki statek, to chce, zeby sluzyl mi jak najdluzej,
czyz nie? Wiec staram sie, by mial gruby pancerz, moze jeszcze
oblozony jakimis glazami, plytami stalowymi, czy czym tam jeszcze.
Silniki, jesli tylko by sie dalo, bylyby pewnie podrasowywane (a
pewnie bedzie to mozliwe). Bron - z tym gorzej. Moze kradziona, a
moze wlasnej konstrukcji (od czego sa zwariowani naukowcy?)
>
> >Baza, baza, a baza to nie moze byc jaki badz wiekszy statek? Jak
> >bazy-przetwornie (wobec kutrow pelnomorskich)?
> W zasadzie moze byc, ale taka jeszcze latwiej znisczyc, a co do lokalizacji - no
> coz, nie przypuszczam zeby piratow bylo stac na taki kontrwywiad, co by sobie z
> wojskowym wywiadem poradzil...
Skad wiadomo, jak bedzie wygladalo nowoczesne piractwo? Moze wlasnie
starczy dawac wieksza kase takiemu wywiadowi, i po sprawie? A moze
piratami beda niektore jednostki wojskowe, bo tak latwiej dorobic? I
wtedy oczywiscie nigdy takiego nie zlapia...
> A co (przepraszam, ze mnoze klopoty), jak szyna sie zablokouje? ; )
>
> Znaczy sie, co do tych szyn... Cos a la siec tramwajowa? Zwrotnice,
> itd? Bo te szyny musialyby byc tak kladzione, by roboty mialy dostep
> do najdziwniejszych fragmentow kadluba.
> Swoja droga to ekstra! Nie trzeba budowac ciagow transportowych
> wewnatrz kadluba, ale jesli ktos chce koniecznie przejsc w inna czesc
> statku, wychodzi na zewnatrz, siada okrakiem na robociku (albo na
> doczepnym krzeslku) i wlacza guzik przyspieszenia... : )
Patrz obecny projekt międzynarodowej(?) stacji kosmicznej. Szynami zostało
to nazwane właśnie przez skojarzenie tramwajami i pociągami, bo też muszą
poruszać się po wyznaczonej i specjalnie zbudowanej drodze. Ale te robociki
wcale nie muszą (i nie mogą) mieć kół w klasycznej postaci. Raczej powinny
wyglądać jak jakieś żuczki, które przestawiają chwytniki do przodu i potem
zaciskają je na szynie, przemieszczają inny zestaw chwytników i zaciskają
itp. Problem uszkodzenia tych chwytników i szyn można rozwiązać wyposażając
każdego robocika w kilka elementów szyn, kilka zapasowych chwytników i (na
wypadek, gdyby takiemu nie udało się tego wymienić samemu) odpowiednio
długie manipulatory, żeby zawsze mógł podejść drugi na sąsiedni element
siatki i dokonać naprawy.
Gadzinka
--
GC 3.12: GCS/L/MU d-(---) s+:+
a->--- C++++$ UL++++$ P+++$ L+++$ http://pooh.cs.net.pl/
E- W- N+++>+ w--- PS+ PE++ Y+ PGP+ rep...@cs.net.pl
X- R(+) b++@ D--- e- h*+-@ !r*%-- y*+-- Cyber Service
[...]
>> Kto powiedzial, ze facet? Laczymy to z moja idea i puszczamy kilka robotow,
>> poruszajacych sie na szynach zamontowanych na zewnatrz pancerza (co to jest te
>> pare kW na zasilanie ich wszystkich dla reaktora statku...), z zamontowanym
>> takim urzadzonkiem, a centralny komputer to wszystko monitoruje.
>
>A co (przepraszam, ze mnoze klopoty), jak szyna sie zablokouje? ; )
To na zewnatrz wychodzi facet w kombinezonie i odblokowuje metoda "nic na sile,
wez wiekszy mlotek". ;P
A tak na serio - errr, jak sie ma zablokowac pret zelazny?
>Znaczy sie, co do tych szyn... Cos a la siec tramwajowa? Zwrotnice,
>itd? Bo te szyny musialyby byc tak kladzione, by roboty mialy dostep
>do najdziwniejszych fragmentow kadluba.
Bynajmniej. Po pierwsze, to kadlub wcale nie musi miec bajeranckiego ksztaltu
rodem z wyobrazni dwudziestowiecznego speca od efektow specjalnych - bo i po co?
Nie budujemu gwiazdy smierci z kanionami, wiezowcami i innymi takimi... Moze byc
gladki, z zainstalowanymi na zewnatrz sensorami i innymi takimi. A szyny musza
byc tylko w miare regularne - robot moze miec taki dluzszy wysiegnik do
sprawdzania trudno dostepnych miejsc...
>Swoja droga to ekstra! Nie trzeba budowac ciagow transportowych
>wewnatrz kadluba, ale jesli ktos chce koniecznie przejsc w inna czesc
>statku, wychodzi na zewnatrz, siada okrakiem na robociku (albo na
>doczepnym krzeslku) i wlacza guzik przyspieszenia... : )
Widzisz? I jest gdzie doczepiac linke zabezpieczajaca przed odleceniem faceta w
kosmos...
>Jarek L.
[...]
>> Bynajmniej. Mozemy miec pomieszczenia z powietrzem (mieszkalne etc.), a tam
>> gdzie nie trzeba trzymamy proznie... Pomieszczenia z powietrzem umieszczamy w
>> srodku, i jestesmy zabezpieczeni przed mikrometeorami...
>
>Tak, wiem, jest no najrozsadniejsze wyjscie (np trzymanie w ladowni
>prozni, czy wrecz konstrukcja ladowni z kratownic, bez pancernych
>burt), ale cala kwestia wyszla przeciez z filmow sf. Z tego, ze w
>filmach (i w zasadzie w prozie) statki sa przeogromne, i cale sa
>wypelnione powietrzem. Chocby "Nostromo" i jego dziwne pomieszczenia
>z lancuchami. I chodzi mi o praktycznosc i prawdopodobnosc budowy
>takich statkow w rzeczywistosci.
No, bo na filmach sf to maja "oslony czasteczkowe". Chronia przed
mikrometeorytami, wiec i przebic nie ma. ;)
Zreszta - chcesz realizmu od filmow SF? Popatrz lepiej, jak tam komputery
wygladaja...
[...]
>> A skad wiesz, ze lada moment ktos nie wyskoczy z info, ze odkryl zasady
>> teleportacji i moze zbudowac teleporter bedacy w stanie przetransportowac ludzi
>> na inne planety i do innych ukladow gwiezdnych? Wtedy w ogole nie bedzie sie
>> budowac statkow...
>
>Moze tak... Zalezy, ile teleportacja bedzie pochlaniala energii. Bo
>jesli mase, to moze sie jednak okazac, ze, owszem, ludzi i cenne
>rzeczy bedzie mozna tak przesylac, ale juz inne surowce (chocby stal)
>mimo wszystko lepiej bedzie Przemiszczac za pomoca statkow. Dluzej,
>ale taniej. Tak jak nie oplaca sie wozic wegla czy ziemniakow
>samolotami, a statkami. : )
Przewozenie ziemniakow statkiem przez ocean nie zajmuje dwudziestu, trzydziestu
czy piedziesieciu lat... ;)
To juz lepiej przeteleportowac sadzonki i narzedzia, a materialy zdobyc na
miejscu.
[...]
>> >Jest to pewna komplikacja. Zwlaszcza przy zmianach kursu, ladowaniu,
>> >itd. Te robociki musza miec spore zbiorniczki. I zabiora duzo pamieci
>> >operacyjnej komputera sterujacego statkiem.
>> Pamieci operacyjnej?
>
>Znaczy sie mam na mysli "uwage komputera". A jak sie ona nazywa...
Cykle procesora? ;)
>> Popatrz na rozwoj przemyslu komputerowego a na rozwoj przemyslu kosmicznego...
>> IMO, to bardziej prawdopodobne jest ze bedziemy mieli SI przed lotami
>> miedzygwiezdnymi, czy nawet przed zalozeniem bazy na ksiezycu...
>
>Taa, ale, co ciekawe, jakos ta SI w sf nie kroluje. Statki ciagle sa
>prowadzone przez ludzkich pilotow, a komputer jest tylko pomocnikiem
>bez wlasnej osobowsci (procz Odysei, ale tam zle sie to skonczylo).
Poczytaj Banksa.
Glownym powodem, dla ktorego SI w SF nie kroluje jest to, ze czytelnikowi
latwiej sie zidentyfikowac z ludzmi, zaloga krazownika gwieznego "Krolowa
kosmosu" niz z pieciokilometrowym, myslacym stalowym kolosem.
(Chociaz czy w jakiejs ksiazce nie ma wlasnie myslacych statkow? Anne McCaffrey,
chyba...)
A glownym powodem na to, ze w wiekszosci sf komputer jest tylko pomocnikiem bez
wlasnej osobowosci jest to, ze nikt dawniej nie byl w stanie przewidziec tak
gwaltownego wzrostu mocy obliczeniowej...
W takiej baaardzo starej grze RPG, Travellerze, komputery pokladowe statk0w
mogly miec zastraszajaco wielka pamiec 128 kb! (czy cos w tym stylu - IIRC)
[...]
>> >> A w porownaniu z kosztem statku takie robociki to byly by grosze.
>> >
>> >Hmmm... Jeden duzy statek i tysiac malenkich...
>>
>> Po co tysiac? Wystarczy 6 - na naroznikach szescianu ze statkiem w srodku...
>
>Znaczy sie 8? : P
Oczywiscie... Jak pisalem ten list to sie chyba jeszcze do konca nie
obudzilem... ;)
>Ale jesli statek jest duuuuzy? Taki dlugosciu paru kilometrow? To
>chyba gdzies w polowie tez by sie przydaly...
No, to troche wiecej. I tak nie mamy setek...
[...]
>> >A zrodlo zasilania po awarii i odcieciu sekcji?
>>
>> Odciecie sekcji polega na zamknieciu drzwi i uszczelnieniu polaczen, a nie
>> fizycznym odcieciu wszystkich kabli. Bo i po co?
>
>Jap. Ov corsa. Jednakowoz...
>Ehhhmmm... Mowimy o sf? W takim razie spiesze doniesc, ze na filmach,
>jesli wystepuje najmniejsza awaria, od razu siada glowny naped. Cos
>musi w tym chyba byc, nie? ; )
Nieprawda! Chociaz dosc czesto siada... (Problem polega na tym, ze malo jest
dobrych filmow sf...)
[...]
>> >Katastrofa raczej - tyle ze na Ziemi natychmiast jedzie straz
>> >pozarna, pogotowie. A ludzie nie gina z braku powietrza. Natomiast w
>> >kosmosie... katastrofa... Pomoc???
>>
>> Taaak. To bardzo smutne. I co z tego? (poza tym, jak mamy tak zatloczono orbite,
>> to mozna przyslac pomoc z sasiedniej stacji...)
>
>Eeee... To znaczy... Az tak cyniczny jestes?
Sami sie pchali w przestrzen.
(Tak, jestem cyniczny. Patrz watek o Star Treku. ;))
[...]
>> >Koszty, koszty. To wszystko szloby w cene butli tlenu...
>>
>> To wszystko szlo by w cene wszystkich materialow umieszczanych na orbicie. NO TO
>> CO?
>
>To to, ze powiedzialem na poczatku, ze tlen bedzie bardzo drogi i nie
>najprosciej dostepny.
Ale inne rzeczy beda jeszcze drozsze, a tlen jest raczej potrzebny. Ludzie maja
bez niego drobne problemy. ;))
[...]
>> >A asteroidy? A jednostki na tyle silne, ze ziemska flota moze sobie
>> Asteroidy? Co asteroidy? Do czasu, kiedy bedziemy mieli loty wewnatrzukladowe,
>> powinnismy miec wymapowane wszystkie wieksze ciala w naszym systemie... Tak na
>> wszelki wypadek, co by ulatwic nawigacje.
>
>Zgoda, ale po to buduje sie tajne bazy, by nas nie wykryto. Drazy sie
>taka asteroide, montuje jakies systemy zabezpieczen i maskowania, i
>sie zyje. Albo lata sie cala asteroida (wiem, dluga sie taka nie
>ukryje). : )
Jakie systemy zabezpieczen i maskowania? Ciepla sie nie ukryje... (Ups. To jest
fizyka. W space opera, oczywiscie, mamy urzadzenia maskujace, piratow
kosmicznych i innye takie. ;)))
>> >nakukac? Chyba, ze bedzie zgromadzona cala w jednym miejscu i na
>> >prawde sie przylozy.
>> Eeeee, piraci w takich superpoteznych jednostkach?
>
>Jak juz mam piracki statek, to chce, zeby sluzyl mi jak najdluzej,
>czyz nie? Wiec staram sie, by mial gruby pancerz, moze jeszcze
>oblozony jakimis glazami, plytami stalowymi, czy czym tam jeszcze.
>Silniki, jesli tylko by sie dalo, bylyby pewnie podrasowywane (a
>pewnie bedzie to mozliwe). Bron - z tym gorzej. Moze kradziona, a
>moze wlasnej konstrukcji (od czego sa zwariowani naukowcy?)
Tak, ale flota wojenna bedzie miala wiecej kasy od piratow. Jeszcze grubszy
pancerz, supergeste materialy, krystalicznie idealne metale, te sprawy. Silniki
Oriona czy jakis Magiczny Naped (TM). Bron? Harpuny kinetyczne... W kosmosie
dzialaja idealnie. Zadna ilosc metalu nie pomoze, jak przygrzmoci w ciebie cos
zasuwajace z odpowiednio wysoka predkoscia... (Dlatego wazna jest obrona
punktowa i obrona przeciwmeteorytowa.)
[....]
>> W zasadzie moze byc, ale taka jeszcze latwiej znisczyc, a co do lokalizacji - no
>> coz, nie przypuszczam zeby piratow bylo stac na taki kontrwywiad, co by sobie z
>> wojskowym wywiadem poradzil...
>
>Skad wiadomo, jak bedzie wygladalo nowoczesne piractwo? Moze wlasnie
>starczy dawac wieksza kase takiemu wywiadowi, i po sprawie? A moze
>piratami beda niektore jednostki wojskowe, bo tak latwiej dorobic? I
>wtedy oczywiscie nigdy takiego nie zlapia...
Ja jedyny sposob, w jaki widze piractwo w przestrzeni kosmicznej (mowie teraz o
mniej wiecej hard sf... space opera ma wlasne prawa, i piraci sa niezbedni...
"Arr mateys, make them walk the plank, err, airlock" i inne takie. ) to piractwo
sponsorowane, aka korsarstwo.
Imperium ma swoich rajderow atakujacych linie zaopatrzeniowe Federacji, a
Federacja ma swoich rajderow atakujacych linie zaopatrzeniowe Imperium.
Oczywiscie, problem polega na tym, ze skoro spodziewamy sie atakow, to statki
beda mialy eskorte. Czyli lepiej wykonywac szybkie, destruktywne ataki bez
zabierania towaru - zamiast korsarzy mamy okrety podwodne....
>Jarek L.
Leslie
--
Leszek Karlik, aka Mike - tr...@friko.onet.pl; http://www.wlkp.top.pl/~bear/mike
Amber fan and Star Wars junkie; UIN 6947998; WTF TKD; FIAWOL; IMAO; SNAFU; TANJ
-----BEGIN GEEK CODE BLOCK-----
Version: 3.12
GL/O d- s+: a19 C+++ L++ P E--- W-(++) N+++ K? w(---) O+ M- PS+(+++) PE
Y+ PGP- !t--- 5+(-) X- R*+++>$ tv-- b++++ D+ G-- e h--*! !r-- !y-*
------END GEEK CODE BLOCK------
>On 19 Apr 1998, Jarosław Loretz wrote:
>
>> Aha, wiesz dobrze, o co mi chodzilo. Jak by byl sam tlen, statki
>> chyba byly by bezzalogowe. Nawet, jesli startowalyby z zaloga. : )
>
>AFAIK na amerykańskich załogowych statkach kosmicznych jest czysty tlen
>(pod ciśnieniem 1/3 atmosfery)
Osmielam sie watpic. AFAIR to wlasnie katastrofa Apollo 1, w ktorej
zginelo trzech amerykanskich astronautow, spowodowana byla uzyciem
bardzo bogatej w tlen (bo jednak chyba nie czystego tlenu) atmosfery w
kabinie zalogowej. Zdrowo to opoznilo program Apollo, gdyz wymagalo
wprowadzenia zmian konstrukcyjnych pojazdu. Zbyt duza zawartosc tlenu
przynosi wiecej szkody niz pozytku. Pomijam juz wplyw tlenu na
organizmy zywe, ale olbrzymim problemem staje sie wtedy przyspieszona
korozja i przede wszystkim olbrzymie zagrozenie pozarowe. Czy zdajesz
sobie sprawe, jak pieknie w czystym tlenie plona substancje, ktorych
nigdy bys pewnie nie podejrzewal o palnosc, np. wszelkie metale?
pozdrawiam
Leff
>
>Pozdrawiam
>
>Aleksander
> >AFAIK na amerykaskich zaogowych statkach kosmicznych jest czysty tlen
> >(pod cinieniem 1/3 atmosfery)
> Osmielam sie watpic. AFAIR to wlasnie katastrofa Apollo 1, w ktorej
> zginelo trzech amerykanskich astronautow, spowodowana byla uzyciem
> bardzo bogatej w tlen (bo jednak chyba nie czystego tlenu) atmosfery w
> kabinie zalogowej. Zdrowo to opoznilo program Apollo, gdyz wymagalo
> wprowadzenia zmian konstrukcyjnych pojazdu. Zbyt duza zawartosc tlenu
> przynosi wiecej szkody niz pozytku. Pomijam juz wplyw tlenu na
Apollo 1 ulegl katastrofie z powodu ognia w kapsule. Zmieniono
konstrukcje, ale tlen zostal. Zawsze latwiej utrzymac w srodku 1/4
atmosfery niz jedna atosfere. Rosjanie latali z normalnym powietrzem
pod normalnym cisnieniem. To zreszta byl jeden z glownych problemow
przy wspolnym locie Soyuz-Apollo.
> On 24 Apr 98 21:42:25 GMT, lez...@kki.net.pl (Jarosław Loretz) has disseminated
> foul capitalist propaganda by writing:
>
> >> Tobie moze na nic, ale on kosztowal kupe szmalu i firma chcialaby go z
> >> powrotem. A zaloga moze wlezc w skafandry, albo do kapsuly ratunkowej.
> >
> >Statkowi pewnie nic sie nie stanie, jesli po drodze nie trafi na
> >jakas gwiazde : ). Natomiast jesli nastapi przebicie kadluba, takie
> >solidniejsze, to zanim zaloga doskoczy do skafandrow, badz dobiegnie
> >do kapsuly (no, chyba ze to bedzie sie dzialo na filmie
> >amerykanskim), juz bedzie po ptokach...
>
> Jakie tam po ptokach? I skad "solidniejsze" przebicie kadluba? Wszystko co sie
> bedzie zblizac zauwazymy i zestrzelimy z kursu (mniejsze) lub sami zmienimy
> kurs, zeby uniknac (wieksze).
Zestrzelimy, jak popularne bedzie rozdawnictwo broni dla byle
frachtowca o podejrzanym autoramencie. Jesli zas broni nam odmowia...
Zmienic kurs - no problem. Co prawda sa takie marginalne zjawiska,
jak sen czy chociazby przebywanie w WC, ale mysle, ze wtedy sprawe
rozwiaze sam komputer - musi przeciez byc odpowiednio zaprogramowany.
Zastanawiam sie tylko nad jednym. Jesli pojawia sie prywatni
przewoznicy, beda starali sie ograniczac koszty. Chociazby kupujac
podstawowa wersje komputera. Wtedy moze byc troche grozniej.
>
> Zostaja tylko mikrometeoryty, a zanim powietrze spadnie do niebezpiecznie
> niskiego poziomu to mozemy zakleic dziurke specjalna latka... Albo w
> ostateczniosci reka.
Chyba ze dziurek jest powiedzmy setka. Zycie mozna strawic zalepiajac
wszystkie dziury.
Jale
> >> > Jak leci za szybko i za wysoko... : )
> >> > Owszem, nastepuje dekompresja, ale nie jest to zabojcze dla ludzi.
>
> >> Nie. Bardzo czesto nastepujace po dekompresji zalamienie sie podlogi
> >> i/lub przerwanie roznych przewodow sterujacych tez nie. Ani utrata
> >> mocy i/lub sterownosci, ani zredukowanie wlasnosci aerodynamicznych do
> >> poziomu fortepianu.
>
> >> Zabojcze jest dopiero zetkniecie z powierzchnia Ziemi ;>
>
> > Ale zawsze daje to wiecej zycia (i, ach, te piekne widoki z lotu
> > ptaka), niz meteoryt, ktory rozwali nam kadlub w przestrzeni. : )
>
> Rozmawiamy o efektach, a nie o estetycznych wrazeniach ;>
No dobra. Ale co moze rozwalic (badz przedziurawic) samolot w locie?
> >> >> A statkom kosmicznym brak powietrz nie bedzie przeszkadzal.
> >> >> Najwyzej zalodze :>
>
> >> > Moj Boze, a przeciez tu wlasnie o zaloge chodzi. Na co mi statek bez
> >> > zalogi? Sam autopilot nie wystarczy...
>
> >> Tobie moze na nic, ale on kosztowal kupe szmalu i firma chcialaby go z
> >> powrotem. A zaloga moze wlezc w skafandry, albo do kapsuly ratunkowej.
>
> > Statkowi pewnie nic sie nie stanie, jesli po drodze nie trafi na
> > jakas gwiazde : ). Natomiast jesli nastapi przebicie kadluba, takie
> > solidniejsze, to zanim zaloga doskoczy do skafandrow, badz dobiegnie
> > do kapsuly (no, chyba ze to bedzie sie dzialo na filmie
> > amerykanskim), juz bedzie po ptokach...
>
> Eeee. Cos, co powoduje solidniejsze przebicie pancerza, jest wykrywalne
> z daleka. Ponadto mamy jeszcze grodzie, roboty latajace z cementem i
> inne tego typu wynalazki.
Niech cie taka grodz odetnie nie tam, gdzie trzeba. Na przyklad
zostajesz przymkniety w kiblu.
> > I tak dochodzimy do wniosku, ze ludzie sa tylko miesem.
>
> No nie, tez musza byc zabezpieczeni. Bo inaczej kto chcialby latac?
Ten, kto nie ma za co kupic jedzenia pieciu synom, dwom coreczkom,
zonie i matce. : )
[...]
>> > I tak dochodzimy do wniosku, ze ludzie sa tylko miesem.
>>
>> No nie, tez musza byc zabezpieczeni. Bo inaczej kto chcialby latac?
>
>Ten, kto nie ma za co kupic jedzenia pieciu synom, dwom coreczkom,
>zonie i matce. : )
Eeee... Tak jak wspolczesni amerykanscy astronauci?
Kosmos to nie jest miejsce dla bezrobotnego pana Henia, co w ramach rozrywki to
moze jedynie <cenzura> swoja zone, i ktory skonczyl podstawowke (co zajelo mu,
nota bene, drobne 10 lat).
Ten argument wydaje mi sie byc nieco, eee, naciagany. ;->
>Jale
[...]
>> Jakie tam po ptokach? I skad "solidniejsze" przebicie kadluba? Wszystko co sie
>> bedzie zblizac zauwazymy i zestrzelimy z kursu (mniejsze) lub sami zmienimy
>> kurs, zeby uniknac (wieksze).
>
>Zestrzelimy, jak popularne bedzie rozdawnictwo broni dla byle
>frachtowca o podejrzanym autoramencie. Jesli zas broni nam odmowia...
Po pierwsze, albo rybki, albo akwarium. Z tego, ze jako przeszkoda
wykorzystywane sa prawa fizyki i inne takie drobiazdzki wnioskuje, ze nie mowimy
o space operze. W zwiazku z tym - JAKIE FRACHTOWCE O PODJERZNANYM AUTORAMENCIE?
Statki kosmiczne to cholernie droga impreza.
Na dzisiejszych morzach nie widuje sie duzo supertankowcow o podejrzanym
autoramencie. ;)))
A co do broni - w kosmocie bronia jest naped - jak sie odpowiednio rozpedzisz,
wystarcza kulki od lozyska... ;)
(Poza tym laser i tak sie przyda, na wypadek gdyby nawalily inne metody
komunikacj... a ja nie mowie o jakiejs tam wojskowej broni, typu rakiety z
laserami gamma pompowanymi jadrowo. ;)))
>Zmienic kurs - no problem. Co prawda sa takie marginalne zjawiska,
>jak sen czy chociazby przebywanie w WC, ale mysle, ze wtedy sprawe
>rozwiaze sam komputer - musi przeciez byc odpowiednio zaprogramowany.
Ludzie ktorzy przebywaja na morzu wymyslili takie genialne cos.
Nazywa sie to "wachta".
;P
(Przeciez taki statek to nie jest impreza jednoosobowa. A zagrazajacy obiekt
zostanie najprawdopodobniej i tak wykryty na dlugo przez zblizeniem sie do
statku tak, aby mu zagrozic, wiec wyjscie do WC (BTW: a cewnik to pies? ;PP) to
nie problem.)
>Zastanawiam sie tylko nad jednym. Jesli pojawia sie prywatni
>przewoznicy, beda starali sie ograniczac koszty. Chociazby kupujac
>podstawowa wersje komputera. Wtedy moze byc troche grozniej.
Eeee tam. Porownaj sobie cene jakiegos mainframe'a z cena Space Shuttle'a.
Akurat na komputerach raczej nie beda oszczedzac...
[...]
>Chyba ze dziurek jest powiedzmy setka. Zycie mozna strawic zalepiajac
>wszystkie dziury.
Setka? Skad? Gwiezdne termity? ;)
>On 26 Apr 98 at 1:39, Leszek Krowicki wrote:
>
>> >AFAIK na amerykaskich zaogowych statkach kosmicznych jest czysty tlen
>> >(pod cinieniem 1/3 atmosfery)
>> Osmielam sie watpic. AFAIR to wlasnie katastrofa Apollo 1, w ktorej
>> zginelo trzech amerykanskich astronautow, spowodowana byla uzyciem
>> bardzo bogatej w tlen (bo jednak chyba nie czystego tlenu) atmosfery w
>> kabinie zalogowej. Zdrowo to opoznilo program Apollo, gdyz wymagalo
>> wprowadzenia zmian konstrukcyjnych pojazdu. Zbyt duza zawartosc tlenu
>> przynosi wiecej szkody niz pozytku. Pomijam juz wplyw tlenu na
>
>Apollo 1 ulegl katastrofie z powodu ognia w kapsule. Zmieniono
>konstrukcje, ale tlen zostal. Zawsze latwiej utrzymac w srodku 1/4
>atmosfery niz jedna atosfere. Rosjanie latali z normalnym powietrzem
>pod normalnym cisnieniem. To zreszta byl jeden z glownych problemow
>przy wspolnym locie Soyuz-Apollo.
Wychodzi mi na to, ze chyba masz racje :-((
Chociaz na swoja pocieche dodam, ze chyba tylko w odniesieniu do
Apolla, bo z moich zrodel wynika (acz niejednoznacznie), ze w promach
kosmicznych jest juz normalne powietrze.
pozdrawiam
Leff
>Leszek Krowicki wrote:
[ciach]
>> >AFAIK na amerykańskich załogowych statkach kosmicznych jest czysty tlen
>> >(pod ciśnieniem 1/3 atmosfery)
>> Osmielam sie watpic. AFAIR to wlasnie katastrofa Apollo 1, w ktorej
>> zginelo trzech amerykanskich astronautow, spowodowana byla uzyciem
>> bardzo bogatej w tlen (bo jednak chyba nie czystego tlenu) atmosfery w
>> kabinie zalogowej. Zdrowo to opoznilo program Apollo, gdyz wymagalo
>> wprowadzenia zmian konstrukcyjnych pojazdu. Zbyt duza zawartosc tlenu
>> przynosi wiecej szkody niz pozytku. Pomijam juz wplyw tlenu na
>> organizmy zywe, ale olbrzymim problemem staje sie wtedy przyspieszona
>> korozja i przede wszystkim olbrzymie zagrozenie pozarowe. Czy zdajesz
>> sobie sprawe, jak pieknie w czystym tlenie plona substancje, ktorych
>> nigdy bys pewnie nie podejrzewal o palnosc, np. wszelkie metale?
>>
>> pozdrawiam
>> Leff
>> >
>> >Pozdrawiam
>> >
>> >Aleksander
>IMHO to w Apollo 1(?) byl czysty tlen pod cisnieniem >1atm(!) co
>bylo powodem tragedii. Potem na czas startu mieszanke wymieniano na
>nieutleniajaca i dopiero po starcie ustalano sklad atmosfery w kabinie
>na czysty tlen pod cisnieniem 0.3 atm. Ten nonsens techniczny wyszedl im
>z ogromnego pospiechu. Dodatkowo w kabinie byla cala masa czesci
>palnych ktore mogly dawac trujace dymy/spaliny. Naturalnie po tragedii
>calosc przekonstruowali.
Troche poszperalem w zrodlach i wychodzi mi, ze chyba masz racje.
Blednie przyjalem, ze zmiany konstrukcyjne pociagnely za soba rowniez
zmiane atmosfery wypelniajacej kabine. Okazuje sie jednak, ze wcale
nie jest to taki nonsens techniczny, jak sie na pierwszy rzut oka
wydaje. Wbrew pozorom, zastosowanie takiego wlasnie rozwiazania
wynikalo wprost z wymogow _bezpieczenstwa_ i niewykluczone, ze bedzie
stosowane takze w przyszlosci we wszelkich lotach poza orbite Ziemi.
Przyznam, ze mnie ten aspekt lotow kosmicznych nawet nie przyszedl
wczesniej do glowy i ciekaw jestem kto z BiSwK potrafi logicznie
uzasadnic koniecznosc korzystania z atmosfery czystego tlenu
(szczegolnie w lotach pozaorbitalnych)?
pozdrawiam
Leff
>--
>Wojtek Cieplak
>woj...@silesia.pik-net.pl
>
Proste - cisnienie atmosfery statku usiluje go rozsadzic.
Zmniejszajac cisnienie mozemy zastosowac lzejsza kostrukcje.
Na przeszkodzie stoi jedynie czlowiek, ktory pod niskim cisnieniem zaczyna
sie dusic. Ale przestaje jak mu dajemy duzo tlenu a malo azotu.
J.
P.S. Zdaje sie ze tlen powoduje jeszcze zapalenie spojowek astronautow.
>> >> Zabojcze jest dopiero zetkniecie z powierzchnia Ziemi ;>
>> > Ale zawsze daje to wiecej zycia (i, ach, te piekne widoki z lotu
>> > ptaka), niz meteoryt, ktory rozwali nam kadlub w przestrzeni. : )
>> Rozmawiamy o efektach, a nie o estetycznych wrazeniach ;>
> No dobra. Ale co moze rozwalic (badz przedziurawic) samolot w locie?
Kula z pistoletu, to od srodka. A od zewnatrz? Meteor ;> , Kawalek
blachy z uszkodzonego silnika, rakieta plot... pare rzeczy sie trafia.
>> > Statkowi pewnie nic sie nie stanie, jesli po drodze nie trafi na
>> > jakas gwiazde : ). Natomiast jesli nastapi przebicie kadluba, takie
>> > solidniejsze, to zanim zaloga doskoczy do skafandrow, badz dobiegnie
>> > do kapsuly (no, chyba ze to bedzie sie dzialo na filmie
>> > amerykanskim), juz bedzie po ptokach...
>> Eeee. Cos, co powoduje solidniejsze przebicie pancerza, jest wykrywalne
>> z daleka. Ponadto mamy jeszcze grodzie, roboty latajace z cementem i
>> inne tego typu wynalazki.
> Niech cie taka grodz odetnie nie tam, gdzie trzeba. Na przyklad
> zostajesz przymkniety w kiblu.
Co chcesz? Cicho, przytulnie, woda jest, bez jedzenia troche wytrzymasz,
aparat tlenowy na scianie wisi... Bardzo przyjemna sytuacja, w porownaniu
z alternatywa.
Zreszta kibel to na tyle blisko pomiesczen mieszkalnych, zeby sie
zalapywac na jeden przedzial.
>> > I tak dochodzimy do wniosku, ze ludzie sa tylko miesem.
>> No nie, tez musza byc zabezpieczeni. Bo inaczej kto chcialby latac?
> Ten, kto nie ma za co kupic jedzenia pieciu synom, dwom coreczkom,
> zonie i matce. : )
I tak bedzie lepiej pracowal ze swiadomoscia, ze jakies szanse na
przezycie w przypadku awarii ma.
Jak? Co jest zlego w plasajacym swiatelkami komputerze StarTreka? Ze
nierealny? Ale jak ladnie mruga...
Drugi biegun - Robinson w kosmosie...
A komputera Columbii nie mozna brac za rzeczywistosc, jaka nas w
przyszlosci czeka. Toz to prymityw...
Jarek L.
> >> Kto powiedzial, ze facet? Laczymy to z moja idea i puszczamy kilka robotow,
> >> poruszajacych sie na szynach zamontowanych na zewnatrz pancerza (co to jest te
> >> pare kW na zasilanie ich wszystkich dla reaktora statku...), z zamontowanym
> >> takim urzadzonkiem, a centralny komputer to wszystko monitoruje.
> >
> >A co (przepraszam, ze mnoze klopoty), jak szyna sie zablokouje? ; )
>
> To na zewnatrz wychodzi facet w kombinezonie i odblokowuje metoda "nic na sile,
> wez wiekszy mlotek". ;P
>
> A tak na serio - errr, jak sie ma zablokowac pret zelazny?
Nie wiem - wygiac sie? Oblodzic? A moze w robociku cos sie zatnie czy
zatrze?
Poza tym to moj blad chyba - bo ja sobie szyne wyobrazam jako cos
wpuszczone w kadlub, a nie wywalone na wierzch. Znaczy sie -
rynienke, a nie pret...
>
> >Znaczy sie, co do tych szyn... Cos a la siec tramwajowa? Zwrotnice,
> >itd? Bo te szyny musialyby byc tak kladzione, by roboty mialy dostep
> >do najdziwniejszych fragmentow kadluba.
>
> Bynajmniej. Po pierwsze, to kadlub wcale nie musi miec bajeranckiego ksztaltu
> rodem z wyobrazni dwudziestowiecznego speca od efektow specjalnych - bo i po co?
> Nie budujemu gwiazdy smierci z kanionami, wiezowcami i innymi takimi... Moze byc
> gladki, z zainstalowanymi na zewnatrz sensorami i innymi takimi. A szyny musza
> byc tylko w miare regularne - robot moze miec taki dluzszy wysiegnik do
> sprawdzania trudno dostepnych miejsc...
Nie sadze z kolei, zeby statki byly budowane jako proste jak drut
statki. One nie musza byc oplywowe. Beda przeciez mialy anteny,
pewnie wyodrebniona sterowke, kilka dysz silnikowych (co by
sterownosc byla ok), jakies sluzy, lodzie ratunkowe (wewn badz na
zewn), haki na doczepianie ladunkow, jakies reflektory, obrotowe
wyrzutnie broni...
Serio, wbrew pozorom kadlub jednak moze miec od cholery zakamarkow...
>
> >Swoja droga to ekstra! Nie trzeba budowac ciagow transportowych
> >wewnatrz kadluba, ale jesli ktos chce koniecznie przejsc w inna czesc
> >statku, wychodzi na zewnatrz, siada okrakiem na robociku (albo na
> >doczepnym krzeslku) i wlacza guzik przyspieszenia... : )
>
> Widzisz? I jest gdzie doczepiac linke zabezpieczajaca przed odleceniem faceta w
> kosmos...
Jej, chyba chcialbym zobaczyc taki statek w rzeczywistosci... Wiecej
ruchu na zewn, niz w srodku...
> >> A skad wiesz, ze lada moment ktos nie wyskoczy z info, ze odkryl zasady
> >> teleportacji i moze zbudowac teleporter bedacy w stanie przetransportowac ludzi
> >> na inne planety i do innych ukladow gwiezdnych? Wtedy w ogole nie bedzie sie
> >> budowac statkow...
> >
> >Moze tak... Zalezy, ile teleportacja bedzie pochlaniala energii. Bo
> >jesli mase, to moze sie jednak okazac, ze, owszem, ludzi i cenne
> >rzeczy bedzie mozna tak przesylac, ale juz inne surowce (chocby stal)
> >mimo wszystko lepiej bedzie Przemiszczac za pomoca statkow. Dluzej,
> >ale taniej. Tak jak nie oplaca sie wozic wegla czy ziemniakow
> >samolotami, a statkami. : )
>
> Przewozenie ziemniakow statkiem przez ocean nie zajmuje dwudziestu, trzydziestu
> czy piedziesieciu lat... ;)
Zalezy, jaki naped beda mialy statki.
Ale nawet - Nostromo byl takim statkiem. Czyli budujemy i
wysylamy giganta, ktory ma zbierac po kosmosie rudy metali, a potem,
po paru latach eksploracji kosmosu obiera kierunek powrotny i w
trakcie lotu obrabia zebrany surowiec tak, ze po powrocie ma na
pokladzie same stalowe i miedziane (powiedzmy, ze akurat te) blachy i
prety. I ma ich miliony ton. Oplaca sie czekac kilkadziesiat lat.
Zwlaszcza, jesli statkow takich wyslalismy wiele...
>
> To juz lepiej przeteleportowac sadzonki i narzedzia, a materialy zdobyc na
> miejscu.
Chodzi mi raczej o ciut inna sytuacje - jesli bedziesz chcial ten
wegiel i ziemniaki przetransportowac na Ziemie - planete
przeludniona, wyeksploatowana, gdzie sadzonka nigdy sie nie przyjmie,
bo nie ma pod nia gruntu, czy moze grunt jest, ale zbytnio
zanieczyszczony..
>
> >> Popatrz na rozwoj przemyslu komputerowego a na rozwoj przemyslu kosmicznego...
> >> IMO, to bardziej prawdopodobne jest ze bedziemy mieli SI przed lotami
> >> miedzygwiezdnymi, czy nawet przed zalozeniem bazy na ksiezycu...
> >
> >Taa, ale, co ciekawe, jakos ta SI w sf nie kroluje. Statki ciagle sa
> >prowadzone przez ludzkich pilotow, a komputer jest tylko pomocnikiem
> >bez wlasnej osobowsci (procz Odysei, ale tam zle sie to skonczylo).
>
> Poczytaj Banksa.
Co?
>
> Glownym powodem, dla ktorego SI w SF nie kroluje jest to, ze czytelnikowi
> latwiej sie zidentyfikowac z ludzmi, zaloga krazownika gwieznego "Krolowa
> kosmosu" niz z pieciokilometrowym, myslacym stalowym kolosem.
Niezupelnie. Pamietam z Cmentarnej Planety Simaka takie olbrzymie
czolgi. Co prawda mialy ludzkie mozgi...
Chyba tez u Resnicka byly myslace statki, ale tez zaloga...
>
> (Chociaz czy w jakiejs ksiazce nie ma wlasnie myslacych statkow? Anne McCaffrey,
> chyba...)
>
> A glownym powodem na to, ze w wiekszosci sf komputer jest tylko pomocnikiem bez
> wlasnej osobowosci jest to, ze nikt dawniej nie byl w stanie przewidziec tak
> gwaltownego wzrostu mocy obliczeniowej...
Niekoniecznie to moze byc przyczyna. Mozliwe, ze ludzie boja sie, ze
przestana byc w przyszlosci potrzebni i w ten sposob (ksiazki sf)
chca sami sie utwierdzic w przekonaniu, ze beda latac w kosmos...
>
> >> >> A w porownaniu z kosztem statku takie robociki to byly by grosze.
> >> >
> >> >Hmmm... Jeden duzy statek i tysiac malenkich...
> >>
> >> Po co tysiac? Wystarczy 6 - na naroznikach szescianu ze statkiem w srodku...
> >
> >Znaczy sie 8? : P
> Oczywiscie... Jak pisalem ten list to sie chyba jeszcze do konca nie
> obudzilem... ;)
>
> >Ale jesli statek jest duuuuzy? Taki dlugosciu paru kilometrow? To
> >chyba gdzies w polowie tez by sie przydaly...
>
> No, to troche wiecej. I tak nie mamy setek...
>
> >> >A zrodlo zasilania po awarii i odcieciu sekcji?
> >>
> >> Odciecie sekcji polega na zamknieciu drzwi i uszczelnieniu polaczen, a nie
> >> fizycznym odcieciu wszystkich kabli. Bo i po co?
> >
> >Jap. Ov corsa. Jednakowoz...
> >Ehhhmmm... Mowimy o sf? W takim razie spiesze doniesc, ze na filmach,
> >jesli wystepuje najmniejsza awaria, od razu siada glowny naped. Cos
> >musi w tym chyba byc, nie? ; )
>
> Nieprawda! Chociaz dosc czesto siada... (Problem polega na tym, ze malo jest
> dobrych filmow sf...)
Tak, ale zalezy, jakie kryteria przyjac na wyszczegolnienie
filmow DOBRYCH. Dla niektorych filmy dobre to Robot Jox (nawet mi sie
podobal) czy Battlestar Galactica, ktory byl tak smiesznie zrobiony
(statek wybuchajacy jak sztuczny ogien). Ale moze skoro filmy slabsze
sa wiekszoscia, moze zdeterminuja przyszlosc?
>
> >> >Katastrofa raczej - tyle ze na Ziemi natychmiast jedzie straz
> >> >pozarna, pogotowie. A ludzie nie gina z braku powietrza. Natomiast w
> >> >kosmosie... katastrofa... Pomoc???
> >>
> >> Taaak. To bardzo smutne. I co z tego? (poza tym, jak mamy tak zatloczono orbite,
> >> to mozna przyslac pomoc z sasiedniej stacji...)
> >
> >Eeee... To znaczy... Az tak cyniczny jestes?
>
> Sami sie pchali w przestrzen.
A moze nie chcieli, a musieli? Jakas forma obowiazkowej sluzby, czy
kogos przycisnelo z biedy i polecial, zeby rodzina dostala spora
kase?
>
> >> >Koszty, koszty. To wszystko szloby w cene butli tlenu...
> >>
> >> To wszystko szlo by w cene wszystkich materialow umieszczanych na orbicie. NO TO
> >> CO?
> >
> >To to, ze powiedzialem na poczatku, ze tlen bedzie bardzo drogi i nie
> >najprosciej dostepny.
>
> Ale inne rzeczy beda jeszcze drozsze, a tlen jest raczej potrzebny. Ludzie maja
> bez niego drobne problemy. ;))
No wlasnie. Ale bez innych rzeczy (no, moze wylaczajac jedzenie i
papier toaletowy) sie obejdziesz. A fakt, ze tlen jest NIEZBEDNY i
nie do zastapienia spowoduje, ze chociazby moze zaczac sie
monopolizacja i zwyzkowanie cen. Bo i tak wszyscy musza to kupic. W
przeciwienstwie do innych rzeczy.
A kto bedzie puszczal kontrole na peryferie kosmosu...
>
> >> >A asteroidy? A jednostki na tyle silne, ze ziemska flota moze sobie
> >> Asteroidy? Co asteroidy? Do czasu, kiedy bedziemy mieli loty wewnatrzukladowe,
> >> powinnismy miec wymapowane wszystkie wieksze ciala w naszym systemie... Tak na
> >> wszelki wypadek, co by ulatwic nawigacje.
> >
> >Zgoda, ale po to buduje sie tajne bazy, by nas nie wykryto. Drazy sie
> >taka asteroide, montuje jakies systemy zabezpieczen i maskowania, i
> >sie zyje. Albo lata sie cala asteroida (wiem, dluga sie taka nie
> >ukryje). : )
>
> Jakie systemy zabezpieczen i maskowania? Ciepla sie nie ukryje... (Ups. To jest
> fizyka. W space opera, oczywiscie, mamy urzadzenia maskujace, piratow
> kosmicznych i innye takie. ;)))
Cieplo sie ukryje - chocby pijac Schwepsa ; ))
A tak na serio - nie mozna skasowac ciepla montujac jakies agregaty
chlodzace - tak zeby wszystko wyszlo na zero?
A Mir? Wydziela cieplo? Widac go w podczerwieni?
>
> >> >nakukac? Chyba, ze bedzie zgromadzona cala w jednym miejscu i na
> >> >prawde sie przylozy.
> >> Eeeee, piraci w takich superpoteznych jednostkach?
> >
> >Jak juz mam piracki statek, to chce, zeby sluzyl mi jak najdluzej,
> >czyz nie? Wiec staram sie, by mial gruby pancerz, moze jeszcze
> >oblozony jakimis glazami, plytami stalowymi, czy czym tam jeszcze.
> >Silniki, jesli tylko by sie dalo, bylyby pewnie podrasowywane (a
> >pewnie bedzie to mozliwe). Bron - z tym gorzej. Moze kradziona, a
> >moze wlasnej konstrukcji (od czego sa zwariowani naukowcy?)
>
> Tak, ale flota wojenna bedzie miala wiecej kasy od piratow. Jeszcze grubszy
Spojrz na armie polska. Niekoniecznie armia bedzie bogatsza od
piratow (czy mafii)
> pancerz, supergeste materialy, krystalicznie idealne metale, te sprawy. Silniki
> Oriona czy jakis Magiczny Naped (TM). Bron? Harpuny kinetyczne... W kosmosie
> dzialaja idealnie. Zadna ilosc metalu nie pomoze, jak przygrzmoci w ciebie cos
> zasuwajace z odpowiednio wysoka predkoscia... (Dlatego wazna jest obrona
> punktowa i obrona przeciwmeteorytowa.)
Ok, poki nie bedzie pol silowych (czymkolwiek i w jakiej formie by
nie byly)
>
> >Skad wiadomo, jak bedzie wygladalo nowoczesne piractwo? Moze wlasnie
> >starczy dawac wieksza kase takiemu wywiadowi, i po sprawie? A moze
> >piratami beda niektore jednostki wojskowe, bo tak latwiej dorobic? I
> >wtedy oczywiscie nigdy takiego nie zlapia...
>
> Ja jedyny sposob, w jaki widze piractwo w przestrzeni kosmicznej (mowie teraz o
> mniej wiecej hard sf... space opera ma wlasne prawa, i piraci sa niezbedni...
> "Arr mateys, make them walk the plank, err, airlock" i inne takie. ) to piractwo
> sponsorowane, aka korsarstwo.
Taak, ja tez wpadlem na ten pomysl. I mecze sie, co by napisac taka
proze...
>
> Imperium ma swoich rajderow atakujacych linie zaopatrzeniowe Federacji, a
> Federacja ma swoich rajderow atakujacych linie zaopatrzeniowe Imperium.
Jest jedno ale - co broni zasadzic sie na takiego kapra?
>
> Oczywiscie, problem polega na tym, ze skoro spodziewamy sie atakow, to statki
> beda mialy eskorte. Czyli lepiej wykonywac szybkie, destruktywne ataki bez
> zabierania towaru - zamiast korsarzy mamy okrety podwodne....
Co za przyjemnosc zaatakowac, a nie wziac towaru? Przeciez kaper zyje
z procentu od lupow. Jak nie bedzie lupow - nie ma po co atakowac...
[...]
>> A tak na serio - errr, jak sie ma zablokowac pret zelazny?
>
>Nie wiem - wygiac sie? Oblodzic? A moze w robociku cos sie zatnie czy
>zatrze?
W robociku? Wysylamy drugiego, ze spawarka. ;)
>Poza tym to moj blad chyba - bo ja sobie szyne wyobrazam jako cos
>wpuszczone w kadlub, a nie wywalone na wierzch. Znaczy sie -
>rynienke, a nie pret...
Latwiej dospawac pret niz wyfrezowac rynienke. Elementary, my dear Watson. ;)
[...]
>> Bynajmniej. Po pierwsze, to kadlub wcale nie musi miec bajeranckiego ksztaltu
>> rodem z wyobrazni dwudziestowiecznego speca od efektow specjalnych - bo i po co?
>> Nie budujemu gwiazdy smierci z kanionami, wiezowcami i innymi takimi... Moze byc
>> gladki, z zainstalowanymi na zewnatrz sensorami i innymi takimi. A szyny musza
>> byc tylko w miare regularne - robot moze miec taki dluzszy wysiegnik do
>> sprawdzania trudno dostepnych miejsc...
>
>Nie sadze z kolei, zeby statki byly budowane jako proste jak drut
>statki. One nie musza byc oplywowe. Beda przeciez mialy anteny,
Prawda.
>pewnie wyodrebniona sterowke, kilka dysz silnikowych (co by
Sterowke to raczej nie - przypuszczam, ze wiekszosc projektantow statkow bedzie
miala jako lekture obowiazkowa obejrzenie SW "dlaczego nie budujemy mostkow dla
dowodztwa na odslonietych wiezach Star Destroyerow". ;)
Heh heh.
>sterownosc byla ok), jakies sluzy, lodzie ratunkowe (wewn badz na
>zewn), haki na doczepianie ladunkow, jakies reflektory, obrotowe
>wyrzutnie broni...
>Serio, wbrew pozorom kadlub jednak moze miec od cholery zakamarkow...
IMHO kadlub bedzie dosc gladki. _Na_ nim bedzie duzo bajerow, ale miedzy nimi
mozna szyny pociagnac, wiec z dostepem nie bedzie problemow.... ;)
[...]
>> Widzisz? I jest gdzie doczepiac linke zabezpieczajaca przed odleceniem faceta w
>> kosmos...
>
>Jej, chyba chcialbym zobaczyc taki statek w rzeczywistosci... Wiecej
>ruchu na zewn, niz w srodku...
Eee tam. Przesada. (Zwlaszcza przy battle stations. ;))
>Jarek L.
[...]
>> >Taa, ale, co ciekawe, jakos ta SI w sf nie kroluje. Statki ciagle sa
>> >prowadzone przez ludzkich pilotow, a komputer jest tylko pomocnikiem
>> >bez wlasnej osobowsci (procz Odysei, ale tam zle sie to skonczylo).
>>
>> Poczytaj Banksa.
>
>Co?
Iaina M. Banksa, ksiazki o Kulturze. "State of the Art", "Use of Weapons",
"Excession", "Consider Phloebbas" (BTW: jak ktos ma te dwie ostatnie ksiazki, to
oddam pol duszy za pozyczenie. ;)))
>> Glownym powodem, dla ktorego SI w SF nie kroluje jest to, ze czytelnikowi
>> latwiej sie zidentyfikowac z ludzmi, zaloga krazownika gwieznego "Krolowa
>> kosmosu" niz z pieciokilometrowym, myslacym stalowym kolosem.
>
>Niezupelnie. Pamietam z Cmentarnej Planety Simaka takie olbrzymie
>czolgi. Co prawda mialy ludzkie mozgi...
>Chyba tez u Resnicka byly myslace statki, ale tez zaloga...
A, wlasnie, byla taka seria "Bolo" o czolgach sterowanych przez SI. Cholera,
przed chwila jeszcze pamietalem nazwisko autora... Jakos na L...
[...]
>> A glownym powodem na to, ze w wiekszosci sf komputer jest tylko pomocnikiem bez
>> wlasnej osobowosci jest to, ze nikt dawniej nie byl w stanie przewidziec tak
>> gwaltownego wzrostu mocy obliczeniowej...
>
>Niekoniecznie to moze byc przyczyna. Mozliwe, ze ludzie boja sie, ze
>przestana byc w przyszlosci potrzebni i w ten sposob (ksiazki sf)
>chca sami sie utwierdzic w przekonaniu, ze beda latac w kosmos...
To tez. ;)
[...]
>> Nieprawda! Chociaz dosc czesto siada... (Problem polega na tym, ze malo jest
>> dobrych filmow sf...)
>
>Tak, ale zalezy, jakie kryteria przyjac na wyszczegolnienie
>filmow DOBRYCH. Dla niektorych filmy dobre to Robot Jox (nawet mi sie
>podobal) czy Battlestar Galactica, ktory byl tak smiesznie zrobiony
>(statek wybuchajacy jak sztuczny ogien). Ale moze skoro filmy slabsze
>sa wiekszoscia, moze zdeterminuja przyszlosc?
Heh. Powiedzialem dobrych filmow sf, a nie scifi. ;)))
[...]
>> Sami sie pchali w przestrzen.
>
>A moze nie chcieli, a musieli? Jakas forma obowiazkowej sluzby, czy
>kogos przycisnelo z biedy i polecial, zeby rodzina dostala spora
>kase?
Z biedy? Eeeech. Moglo go z biedy przycisnac do pracy na budowie, i cegla mogla
spasc mu na glowe. ;)
Kosmos jest niebezpieczny, tak jak morze. (Tylko jeszcze bardziej.)
[...]
>> Ale inne rzeczy beda jeszcze drozsze, a tlen jest raczej potrzebny. Ludzie maja
>> bez niego drobne problemy. ;))
>
>No wlasnie. Ale bez innych rzeczy (no, moze wylaczajac jedzenie i
>papier toaletowy) sie obejdziesz. A fakt, ze tlen jest NIEZBEDNY i
>nie do zastapienia spowoduje, ze chociazby moze zaczac sie
>monopolizacja i zwyzkowanie cen. Bo i tak wszyscy musza to kupic. W
>przeciwienstwie do innych rzeczy.
>A kto bedzie puszczal kontrole na peryferie kosmosu...
"Luna to surowa pani"? ;))
[...]
>> Jakie systemy zabezpieczen i maskowania? Ciepla sie nie ukryje... (Ups. To jest
>> fizyka. W space opera, oczywiscie, mamy urzadzenia maskujace, piratow
>> kosmicznych i innye takie. ;)))
>
>Cieplo sie ukryje - chocby pijac Schwepsa ; ))
>A tak na serio - nie mozna skasowac ciepla montujac jakies agregaty
>chlodzace - tak zeby wszystko wyszlo na zero?
Termodynamika. Nie idzie przechodzic ze stanow o nizszym stopniu organizacji do
wyzszych stopni organizacji, czy jakos tak. Dlatego pomysl w jednej z ksiazek
SF, na wydalajacy cieplo laser pochlaniajacy "waste heat" (cieplo odpadowe?)
jest moze i fajny, ale niestety wbrew termodynamice.
>A Mir? Wydziela cieplo? Widac go w podczerwieni?
Jak cholere.
[...]
>> Tak, ale flota wojenna bedzie miala wiecej kasy od piratow. Jeszcze grubszy
>
>Spojrz na armie polska. Niekoniecznie armia bedzie bogatsza od
>piratow (czy mafii)
Spojrz na polska flote kosmiczna. ;)
>> pancerz, supergeste materialy, krystalicznie idealne metale, te sprawy. Silniki
>> Oriona czy jakis Magiczny Naped (TM). Bron? Harpuny kinetyczne... W kosmosie
>> dzialaja idealnie. Zadna ilosc metalu nie pomoze, jak przygrzmoci w ciebie cos
>> zasuwajace z odpowiednio wysoka predkoscia... (Dlatego wazna jest obrona
>> punktowa i obrona przeciwmeteorytowa.)
>
>Ok, poki nie bedzie pol silowych (czymkolwiek i w jakiej formie by
>nie byly)
Tyz prawda. (Chociaz i tak energie swoja to ma, i cos z nia trzeba zrobic - wiec
co to za roznica, czy dostaniesz 5 megadzuli w skoncentrowanej wiazce swietlnej,
czy w grupie kilkunastu harpunow zasuwajacych z bardzo duza predkoscia przez
pustke kosmosu...)
[...]
>> Ja jedyny sposob, w jaki widze piractwo w przestrzeni kosmicznej (mowie teraz o
>> mniej wiecej hard sf... space opera ma wlasne prawa, i piraci sa niezbedni...
>> "Arr mateys, make them walk the plank, err, airlock" i inne takie. ) to piractwo
>> sponsorowane, aka korsarstwo.
>
>Taak, ja tez wpadlem na ten pomysl. I mecze sie, co by napisac taka
>proze...
Heh. /me too, ale czasu troche nie ma. (I swiat najpierw tworze, bo do RPG mi
sie przyda - dlatego tak sie interesuje ostatnio kosmosem, hard sf i innymi
takimi.)
>> Imperium ma swoich rajderow atakujacych linie zaopatrzeniowe Federacji, a
>> Federacja ma swoich rajderow atakujacych linie zaopatrzeniowe Imperium.
>
>Jest jedno ale - co broni zasadzic sie na takiego kapra?
No wlasnie.
>> Oczywiscie, problem polega na tym, ze skoro spodziewamy sie atakow, to statki
>> beda mialy eskorte. Czyli lepiej wykonywac szybkie, destruktywne ataki bez
>> zabierania towaru - zamiast korsarzy mamy okrety podwodne....
>
>Co za przyjemnosc zaatakowac, a nie wziac towaru? Przeciez kaper zyje
>z procentu od lupow. Jak nie bedzie lupow - nie ma po co atakowac...
No wlasnie. Czyli nie bedzie kaprow, tylko okrety podwodne. Tak jak w drugiej
WŚ. (Czy podczas II WŚ byli jacys korsarze?)
Niedziela Kwiecień 26 1998 02:44, Leszek Karlik, aka Mike wrote to All:
[ciach]
LM> Glownym powodem, dla ktorego SI w SF nie kroluje jest to, ze
LM> czytelnikowi latwiej sie zidentyfikowac z ludzmi, zaloga krazownika
LM> gwieznego "Krolowa kosmosu" niz z pieciokilometrowym, myslacym
LM> stalowym kolosem.
LM> (Chociaz czy w jakiejs ksiazce nie ma wlasnie myslacych statkow? Anne
LM> McCaffrey, chyba...)
tak, tyle ze u mccaffrey w statkach 'mieszkaja' ludzkie mozgi - iirc mozgi
dzieci, ktore urodzily sie jako kaleki i byly od malego przystosowywane do roli
'statku'.
[ciach piraci]
LM> Ja jedyny sposob, w jaki widze piractwo w przestrzeni kosmicznej
LM> (mowie teraz o mniej wiecej hard sf... space opera ma wlasne prawa, i
LM> piraci sa niezbedni... "Arr mateys, make them walk the plank, err,
LM> airlock" i inne takie. ) to piractwo sponsorowane, aka korsarstwo.
LM> Imperium ma swoich rajderow atakujacych linie zaopatrzeniowe
LM> Federacji, a Federacja ma swoich rajderow atakujacych linie
LM> zaopatrzeniowe Imperium.
LM> Oczywiscie, problem polega na tym, ze skoro spodziewamy sie atakow, to
LM> statki beda mialy eskorte. Czyli lepiej wykonywac szybkie,
LM> destruktywne ataki bez zabierania towaru - zamiast korsarzy mamy
LM> okrety podwodne....
o. i wreszcie ktos zauwazyl, ze piraci kosmiczni to - nie nie. atsd, jaki towar
ci piraci zabieraja? rude? plastiki? maszyny rolnicze? faktycznie, kasa uzyskana
ze sprzedazy takich precjozow wystarczy na sfinansowanie dzialalnosci...
LM> Leslie
to tyle.
witold.
[...]
> LM> (Chociaz czy w jakiejs ksiazce nie ma wlasnie myslacych statkow? Anne
> LM> McCaffrey, chyba...)
>
>tak, tyle ze u mccaffrey w statkach 'mieszkaja' ludzkie mozgi - iirc mozgi
>dzieci, ktore urodzily sie jako kaleki i byly od malego przystosowywane do roli
>'statku'.
Aha. No coz, nie czytalem. ;-/ (Na razie. ;)))
BTW: Czy "Reality Dysfunction" wyszlo w polscie? IIRC to tam sa zyjace
biostatki. ;)
[...]
> LM> Oczywiscie, problem polega na tym, ze skoro spodziewamy sie atakow, to
> LM> statki beda mialy eskorte. Czyli lepiej wykonywac szybkie,
> LM> destruktywne ataki bez zabierania towaru - zamiast korsarzy mamy
> LM> okrety podwodne....
>
>o. i wreszcie ktos zauwazyl, ze piraci kosmiczni to - nie nie. atsd, jaki towar
>ci piraci zabieraja? rude? plastiki? maszyny rolnicze? faktycznie, kasa uzyskana
>ze sprzedazy takich precjozow wystarczy na sfinansowanie dzialalnosci...
Ehhh... To nie tylko ja. Na Traveller Mailing List od czasu do czasu tocza sie
niezle flamewary na temat mozliwosci piractwa we wszechswiecie Travellera...
> LM> Leslie
>
>to tyle.
>witold.
Leslie (BTW: WB. ;))
On Thu, 23 Apr 1998 21:30:08 GMT, tr...@friko.onet.pl (Leszek Karlik, aka Mike)
wrote:
>A skad wiesz, ze lada moment ktos nie wyskoczy z info, ze odkryl zasady
>teleportacji i moze zbudowac teleporter bedacy w stanie przetransportowac ludzi
>na inne planety i do innych ukladow gwiezdnych? Wtedy w ogole nie bedzie sie
>budowac statkow...
Chyba masz na myśli zevatron ;)
Pytanie za 100 punktów: w jakim dziele SF jest takie właśnie urządzenie ?
Pytanie za 1000 punktów: gdzie mógłbym ją kupić ?
>>> Tyz prawda. Dlatego konieczna jest redundancja.
>>
>>A koszty leca...
>
>A niech sobie leca... To jest kosmos. Jak ktos chce leciec na nieredundantnym,
>to jego sprawa. (I firmy, ktora taki zbuduje, oraz jej PR)
Pamiętacie opowiadanko "Młot" Lema ? Tam właśnie pewien "racjonalizator"
sprzeciwił się umieszczeniu w pojeździe zapasowej regeneratorni. Regeneratornię
szlag trafił. Racjonalizator, z powodu wyrzutów sumienia, przedawkował prochy
nasenne.
-----BEGIN PGP SIGNATURE-----
Version: PGP for Personal Privacy 5.0
Charset: noconv
iQCVAwUBNUTYdUmvcuyun8jNAQH8VwP9FnZ7w7uMn3D9aM3Qp4Uc3EkJrlPJVtsz
hk/fcV5ZxWk7cXjQ+8XPYc0Cfczw6VQqkTHqW0kUuDmtHLjI7a2UgloFLitEHrKu
maJrR6nb02ObrhRyyreVZTA/zgDtZpbTmVLHy4rq5zp92jQkuIH2soxPVWNTAHTR
EvKxnDWfb4A=
=Nma7
-----END PGP SIGNATURE-----
Nieeee... Oni sa wybrancami. Musza sie niemal bic o miejsce w promie.
>
> Kosmos to nie jest miejsce dla bezrobotnego pana Henia, co w ramach rozrywki to
> moze jedynie <cenzura> swoja zone, i ktory skonczyl podstawowke (co zajelo mu,
> nota bene, drobne 10 lat).
A skad wiesz, jak bedzie w przyszlosci? Czy pan Henio, tak jak teraz
zasiada za kolkiem tira, nie przesiadzie sie na statek?
>
> Ten argument wydaje mi sie byc nieco, eee, naciagany. ;->
A niby czemu? Na ekspansje trza bedzie masy ludu. Na poczatek pojda
wspaniale szkoleni astronauci, potem pasjonaci, potem kto zechce, a
potem beda wabili kasa.
Ogloszenie: Nie karany, nie palacy, z prawem pilotazu b (na ciezkie
jednostki towarowe), ze znajomoscia angielskiego, dyspozycyjny
(dalekodystansowe loty) - poszukiwany. Praca dobrze platna.
Jale
> >> Jakie tam po ptokach? I skad "solidniejsze" przebicie kadluba? Wszystko co sie
> >> bedzie zblizac zauwazymy i zestrzelimy z kursu (mniejsze) lub sami zmienimy
> >> kurs, zeby uniknac (wieksze).
> >
> >Zestrzelimy, jak popularne bedzie rozdawnictwo broni dla byle
> >frachtowca o podejrzanym autoramencie. Jesli zas broni nam odmowia...
>
> Po pierwsze, albo rybki, albo akwarium. Z tego, ze jako przeszkoda
> wykorzystywane sa prawa fizyki i inne takie drobiazdzki wnioskuje, ze nie mowimy
> o space operze. W zwiazku z tym - JAKIE FRACHTOWCE O PODJERZNANYM AUTORAMENCIE?
>
> Statki kosmiczne to cholernie droga impreza.
Jasne, ale w dalszej perspektywie bedzie ich wiecej. I ktos wpadnie
na pomysl budowy tanich, powszechnie dostepnych jednostek (Ford T lub
statki typu Liberty) - bo przeciez w czyms trzeba zdobywac ten
kosmos.
Moze tez sie znajdzie jakis Slodowy kosmosu i napisze ksiazke, dzieki
ktorej bedzie latwo mozna zbudowac we wlasnym zakresie jakis maly
stateczek...
>
> Na dzisiejszych morzach nie widuje sie duzo supertankowcow o podejrzanym
> autoramencie. ;)))
Supertankowcow moze nie, ale calkiem spore frachtowce to i owszem. Ze
powiem o okolicach Filipin, czy ogolnie o rejonie Oceanu Indyjskiego,
a takze ogolnie tam, gdzie siegaja wplywy bylego ZSRR. Tam na prawde
nie wiesz, ktory statek za moment cie zlupi.
>
> A co do broni - w kosmocie bronia jest naped - jak sie odpowiednio rozpedzisz,
> wystarcza kulki od lozyska... ;)
??
> (Poza tym laser i tak sie przyda, na wypadek gdyby nawalily inne metody
> komunikacj... a ja nie mowie o jakiejs tam wojskowej broni, typu rakiety z
> laserami gamma pompowanymi jadrowo. ;)))
Ale wspolczesnym laserem ty sobie mozesz co najwyzej baloniki
rozwalac. Meteorytow on nie ruszy...
Ale zalozmy, ze beda istnialy - to wtedy nie tylko maly meteoryt
skasuja, ale i calkiem duzy, a takze wypala komus dziure w kadlubie.
A to juz solidna bron, nie uwazasz? Zbyt solidna, by je dawac byle
frachtowcowi. A nuz strzeli mu do lba zbuntowac sie i zasilic szeregi
piratow...?
> >Zmienic kurs - no problem. Co prawda sa takie marginalne zjawiska,
> >jak sen czy chociazby przebywanie w WC, ale mysle, ze wtedy sprawe
> >rozwiaze sam komputer - musi przeciez byc odpowiednio zaprogramowany.
>
> Ludzie ktorzy przebywaja na morzu wymyslili takie genialne cos.
> Nazywa sie to "wachta".
>
> (Przeciez taki statek to nie jest impreza jednoosobowa. A zagrazajacy obiekt
A kto to powiedzial?
> zostanie najprawdopodobniej i tak wykryty na dlugo przez zblizeniem sie do
> statku tak, aby mu zagrozic, wiec wyjscie do WC (BTW: a cewnik to pies? ;PP) to
> nie problem.)
Chyba ze za szybko sie porusza. Albo my za szybko (nowy naped, itd).
A WC - jesli bedzie grawitacja na statku - to ty chcesz miec
podczepiony cewnik?
> >Zastanawiam sie tylko nad jednym. Jesli pojawia sie prywatni
> >przewoznicy, beda starali sie ograniczac koszty. Chociazby kupujac
> >podstawowa wersje komputera. Wtedy moze byc troche grozniej.
>
> Eeee tam. Porownaj sobie cene jakiegos mainframe'a z cena Space Shuttle'a.
>
> Akurat na komputerach raczej nie beda oszczedzac...
Na wszystkim beda oszczedzac.
A komputery - w sumie pewnie jest roznica miedzy domowym pecetem, a
komputerem, ktory (w przyszlosci) bedzie w stanie wyliczyc mase
trajektorii, pilnowac ukladow, itd...
>
> >Chyba ze dziurek jest powiedzmy setka. Zycie mozna strawic zalepiajac
> >wszystkie dziury.
>
> Setka? Skad? Gwiezdne termity? ;)
>
A o drapieznej rdzy nie slyszales? ; )
A chmura meteorytow, albo chmura smieci wyrzuconych przez lecacy
przed nami (dziesiec lat wczesniej) ta sama trasa statek?
Poniedziałek Kwiecień 27 1998 17:06, Leszek Karlik, aka Mike wrote to All:
LM> [...]
>> LM> (Chociaz czy w jakiejs ksiazce nie ma wlasnie myslacych statkow?
>> LM> Anne McCaffrey, chyba...)
>>
>> tak, tyle ze u mccaffrey w statkach 'mieszkaja' ludzkie mozgi - iirc
>> mozgi dzieci, ktore urodzily sie jako kaleki i byly od malego
>> przystosowywane do roli 'statku'.
LM> Aha. No coz, nie czytalem. ;-/ (Na razie. ;)))
w miare warto. pare opowiadanek (w tym jedno opisujace takze proces nauki
takich mozgow) bylo w nf...
LM> BTW: Czy "Reality Dysfunction" wyszlo w polscie? IIRC to tam sa
LM> zyjace
LM> biostatki. ;)
a czyje to? bo nawet nie slyszalem. czy to twoj ulubiony banks?
LM> [...]
>> LM> Oczywiscie, problem polega na tym, ze skoro spodziewamy sie
>> LM> atakow, to statki beda mialy eskorte. Czyli lepiej wykonywac
>> LM> szybkie, destruktywne ataki bez zabierania towaru - zamiast
>> LM> korsarzy mamy okrety podwodne....
>>
>> o. i wreszcie ktos zauwazyl, ze piraci kosmiczni to - nie nie. atsd,
>> jaki towar ci piraci zabieraja? rude? plastiki? maszyny rolnicze?
>> faktycznie, kasa uzyskana ze sprzedazy takich precjozow wystarczy na
>> sfinansowanie dzialalnosci...
LM> Ehhh... To nie tylko ja. Na Traveller Mailing List od czasu do czasu
LM> tocza sie niezle flamewary na temat mozliwosci piractwa we
LM> wszechswiecie Travellera...
we wszechswiecie travellera to nie wiem, ale w jakimkolwiek wszechswiecie hard
sf piractwo kosmiczne jest, imho, nieoplacalne, a zatem - niemozliwe...
LM> Leslie (BTW: WB. ;))
tnx. ;)
LM> Leszek Karlik, aka Mike - tr...@friko.onet.pl;
to tyle.
witold.
>Leszek Krowicki <lkro...@hempseed.com> wrote:
>: Przyznam, ze mnie ten aspekt lotow kosmicznych nawet nie przyszedl
>: wczesniej do glowy i ciekaw jestem kto z BiSwK potrafi logicznie
>: uzasadnic koniecznosc korzystania z atmosfery czystego tlenu
>: (szczegolnie w lotach pozaorbitalnych)?
>
>Proste - cisnienie atmosfery statku usiluje go rozsadzic.
>Zmniejszajac cisnienie mozemy zastosowac lzejsza kostrukcje.
>
>Na przeszkodzie stoi jedynie czlowiek, ktory pod niskim cisnieniem zaczyna
>sie dusic. Ale przestaje jak mu dajemy duzo tlenu a malo azotu.
Zimno :-)
Nie to jest podstawowa przyczyna, probuj dalej
pozdrawiam
Leff
Dlaczego szczegolnie w pozaorbitalnych to nie wiem, ale ogolnie to np w
razie utraty hermetycznosci, przy naglym spadku cisnienia czysty tlen (w
przeciwienstwie do powietrza) nie spowoduje choroby kesonowej.
Krtek
-- ,
Tomek Laisar Frun
lai...@rpg.pl
Laisar@irc: #rpg-pl
>
> Przyznam, ze mnie ten aspekt lotow kosmicznych nawet nie przyszedl
> wczesniej do glowy i ciekaw jestem kto z BiSwK potrafi logicznie
> uzasadnic koniecznosc korzystania z atmosfery czystego tlenu
> (szczegolnie w lotach pozaorbitalnych)?
>
Pozaorbitalnych to nie wiem. Ale nizsza roznica cisnien? Nie wyrywa
lukow?
[...]
>> Na dzisiejszych morzach nie widuje sie duzo supertankowcow o podejrzanym
>> autoramencie. ;)))
>
>Supertankowcow moze nie, ale calkiem spore frachtowce to i owszem. Ze
>powiem o okolicach Filipin, czy ogolnie o rejonie Oceanu Indyjskiego,
>a takze ogolnie tam, gdzie siegaja wplywy bylego ZSRR. Tam na prawde
>nie wiesz, ktory statek za moment cie zlupi.
Eee tam. Piraci i inni tacy to glownie male jednostki, scigacze, dzonki, te
sprawy. AFAIK. ;)
>> A co do broni - w kosmocie bronia jest naped - jak sie odpowiednio rozpedzisz,
>> wystarcza kulki od lozyska... ;)
>
>??
Policz sobie energie dziesieciogramowej stalowej kulki zasuwajacej z predkoscia,
powiedzmy, 3,6 km/s (To jest tylko kulka wyrzucona ze statku przyspieszajacego
1g przez jedna godzine, czyli nie za dlugo.) i trafiajacej w poruszajacy sie w
przeciwna strone, z taka sama predkoscia (o ile nie wieksza) statek kosmiczny.
Przy wiekszych predkosciach kulki moga byc mniejsze - wazniejsza jest predkosc,
bo ta ja podnosi sie do kwadratu.
>> (Poza tym laser i tak sie przyda, na wypadek gdyby nawalily inne metody
>> komunikacj... a ja nie mowie o jakiejs tam wojskowej broni, typu rakiety z
>> laserami gamma pompowanymi jadrowo. ;)))
>
>Ale wspolczesnym laserem ty sobie mozesz co najwyzej baloniki
>rozwalac. Meteorytow on nie ruszy...
Czy mowi ci cos slowo YAL?
Amerykance montuja laser bojowy na Boeingu. ;>
>Ale zalozmy, ze beda istnialy - to wtedy nie tylko maly meteoryt
>skasuja, ale i calkiem duzy, a takze wypala komus dziure w kadlubie.
>A to juz solidna bron, nie uwazasz? Zbyt solidna, by je dawac byle
>frachtowcowi. A nuz strzeli mu do lba zbuntowac sie i zasilic szeregi
>piratow...?
Jaka solidna? Statki wojskowe pokrywamy warstwa ablacyjna. Laser i tak nie ma
zbyt duzego zasiegu (promien sie rozprasza, i stosunek energii do powierzchni
gwaltownie sie pogarsza), a wojskowi maja lepsza bron.
[...]
>> Ludzie ktorzy przebywaja na morzu wymyslili takie genialne cos.
>> Nazywa sie to "wachta".
>>
>> (Przeciez taki statek to nie jest impreza jednoosobowa. A zagrazajacy obiekt
>
>A kto to powiedzial?
A ja to powiedzialem. Dlaczego - ot zeby (chociazby) mozna bylo wprowadzic
wachty.
Zwroc uwage na to, ze wspolczesna automatyzacja umozliwia robienie
jednoosobowych statkow handlowych, a nikt ich jakos nie robi...
>> zostanie najprawdopodobniej i tak wykryty na dlugo przez zblizeniem sie do
>> statku tak, aby mu zagrozic, wiec wyjscie do WC (BTW: a cewnik to pies? ;PP) to
>> nie problem.)
>
>Chyba ze za szybko sie porusza. Albo my za szybko (nowy naped, itd).
Szybko nie szybko, swiatlo jest znacznie szybsze... (No, czy od nas, to nie
wiem, ale IIRC to raczej nie ma naturalnie wystepujacych asteroidow
poruszajacych sie z predkosciami relatywistycznym. ;>)
>A WC - jesli bedzie grawitacja na statku - to ty chcesz miec
>podczepiony cewnik?
Nie, dziekuje. ;) (Ale pilot moze nie miec wyboru. ;P Biedactwo... )
[...]
>> Eeee tam. Porownaj sobie cene jakiegos mainframe'a z cena Space Shuttle'a.
>>
>> Akurat na komputerach raczej nie beda oszczedzac...
>
>Na wszystkim beda oszczedzac.
>A komputery - w sumie pewnie jest roznica miedzy domowym pecetem, a
>komputerem, ktory (w przyszlosci) bedzie w stanie wyliczyc mase
>trajektorii, pilnowac ukladow, itd...
JAKA? Newton nie jest strasznie skomplikowany...
Wystarczy ze zamontujemy jakis dobry system operacyjny, ktory nie bedzie zzeral
99% zasobow (O! Juz wiem gdzie mozna oszczedzic! Nie kupujemy Windows 00 za
1000$, z zainstalowanym pakietem Micro$oft Trajectory za drugie 1000$, tylko
instalujemy Linkusa z odpowiednim oprogramowaniem na licencji GNU. I juz mamy
2000 do przodu, ktore mozemy przeznaczyc na drugi, zapasowy komputer...)
[...]
>> Setka? Skad? Gwiezdne termity? ;)
>>
>A o drapieznej rdzy nie slyszales? ; )
>A chmura meteorytow, albo chmura smieci wyrzuconych przez lecacy
>przed nami (dziesiec lat wczesniej) ta sama trasa statek?
Bye bye. Chmury meteorytow to sie omija DUUZYM lukiem. A smieci w kosmosie sie
nie wyrzuca (patrz powyzsze cwiczenie z Ek kulki od lozyska)
>Jale
Leslie
: >> Kto powiedzial, ze facet? Laczymy to z moja idea i puszczamy kilka
:>>robotow,
: >> poruszajacych sie na szynach zamontowanych na zewnatrz pancerza
:>>(co to jest te
: >> pare kW na zasilanie ich wszystkich dla reaktora statku...),
:>> z zamontowanym
: >> takim urzadzonkiem, a centralny komputer to wszystko monitoruje.
: >
: >A co (przepraszam, ze mnoze klopoty), jak szyna sie zablokouje? ; )
: To na zewnatrz wychodzi facet w kombinezonie i odblokowuje metoda "nic na sile,
: wez wiekszy mlotek". ;P
: >Znaczy sie, co do tych szyn... Cos a la siec tramwajowa? Zwrotnice,
: >itd? Bo te szyny musialyby byc tak kladzione, by roboty mialy dostep
: >do najdziwniejszych fragmentow kadluba.
: >Swoja droga to ekstra! Nie trzeba budowac ciagow transportowych
: >wewnatrz kadluba, ale jesli ktos chce koniecznie przejsc w inna czesc
: >statku, wychodzi na zewnatrz, siada okrakiem na robociku (albo na
: >doczepnym krzeslku) i wlacza guzik przyspieszenia... : )
Nie jestes orginalny - numer z krzeselkiem jezdzacym po szynach na
zewnatrz statku juz byl - jakies opowiadanie SF czytalem dawno temu i
nie pamietam tytulu. Motyw byl taki ze facet wybram sie na inspekcje
zewnetrznej powloki, a cos uszkodzilo wsteczny bieg (w krzeselku
znaczy sie ) , facet utknal na oslonie ladowni ktora wlasnie miala
byc rozladowywana sposobem gospodarczym - znaczy zaczynamy od
odstrzelenia oslon :))). W kwestii szyn, jak juz tak bardzo ci zalezy
to mozesz miec gladki kadlub - robociki zasuwaja na elektromagnesach.
Grzegorz Domagala
> [...]
> >> A tak na serio - errr, jak sie ma zablokowac pret zelazny?
> >
> >Nie wiem - wygiac sie? Oblodzic? A moze w robociku cos sie zatnie czy
> >zatrze?
> W robociku? Wysylamy drugiego, ze spawarka. ;)
Czyli na jednej szynie po pare robocikow? (jak tramwaje - jeden
stanie i gotowy zator). : )
Aha. Jeszcze jedno pytanie - szyny wzdloz czy w poprzek kadluba
(czyli na okretke - wlasnie, moze spiralne?).
> [...]
> >> Bynajmniej. Po pierwsze, to kadlub wcale nie musi miec bajeranckiego ksztaltu
> >> rodem z wyobrazni dwudziestowiecznego speca od efektow specjalnych - bo i po co?
> >> Nie budujemu gwiazdy smierci z kanionami, wiezowcami i innymi takimi... Moze byc
> >> gladki, z zainstalowanymi na zewnatrz sensorami i innymi takimi. A szyny musza
> >> byc tylko w miare regularne - robot moze miec taki dluzszy wysiegnik do
> >> sprawdzania trudno dostepnych miejsc...
> >
> >Nie sadze z kolei, zeby statki byly budowane jako proste jak drut
> >statki. One nie musza byc oplywowe. Beda przeciez mialy anteny,
> Prawda.
> >pewnie wyodrebniona sterowke, kilka dysz silnikowych (co by
> Sterowke to raczej nie - przypuszczam, ze wiekszosc projektantow statkow bedzie
> miala jako lekture obowiazkowa obejrzenie SW "dlaczego nie budujemy mostkow dla
> dowodztwa na odslonietych wiezach Star Destroyerow". ;)
> Heh heh.
Racja, ale zawsze jest ale... Radar to nie wszystko, kamery takze.
Warto jest miec mimo wszystko widok bezposredni (przez okienko, ze
sie tak wyraze) na teren, po ktorym sie poruszamy. I warto, by moc
obejrzec jak najwiekszy obszar - wiec albo panoramiczne okna przez
pol niemal kadluba, albo jednak wysunieta sterowka (przy czym nie
twierdze, ze ma byc ona jedna jedyna. Ewentualnie taki punkt
obserwacyjny - ale mimo wszystko wysuniety poza kadlub.
> >sterownosc byla ok), jakies sluzy, lodzie ratunkowe (wewn badz na
> >zewn), haki na doczepianie ladunkow, jakies reflektory, obrotowe
> >wyrzutnie broni...
> >Serio, wbrew pozorom kadlub jednak moze miec od cholery zakamarkow...
>
> IMHO kadlub bedzie dosc gladki. _Na_ nim bedzie duzo bajerow, ale miedzy nimi
> mozna szyny pociagnac, wiec z dostepem nie bedzie problemow.... ;)
Nie no, oczywiscie, szyny zawsze sie da zamontowac. Chodzi mi raczej
o DOSTEP robocikow i ich manipulatorow i czujnikow do takich
zakamarkow. One same nie musza sie tam od razu cale wtaczac. : )
>
> [...]
One problema - nie znam angielskiego...
>
> >> Glownym powodem, dla ktorego SI w SF nie kroluje jest to, ze czytelnikowi
> >> latwiej sie zidentyfikowac z ludzmi, zaloga krazownika gwieznego "Krolowa
> >> kosmosu" niz z pieciokilometrowym, myslacym stalowym kolosem.
> >
> >Niezupelnie. Pamietam z Cmentarnej Planety Simaka takie olbrzymie
> >czolgi. Co prawda mialy ludzkie mozgi...
> >Chyba tez u Resnicka byly myslace statki, ale tez zaloga...
>
> A, wlasnie, byla taka seria "Bolo" o czolgach sterowanych przez SI. Cholera,
> przed chwila jeszcze pamietalem nazwisko autora... Jakos na L...
Bolo? To wyszlo w Polsce? O co tam chodzilo?
>
> [...]
> >> Nieprawda! Chociaz dosc czesto siada... (Problem polega na tym, ze malo jest
> >> dobrych filmow sf...)
> >
> >Tak, ale zalezy, jakie kryteria przyjac na wyszczegolnienie
> >filmow DOBRYCH. Dla niektorych filmy dobre to Robot Jox (nawet mi sie
> >podobal) czy Battlestar Galactica, ktory byl tak smiesznie zrobiony
> >(statek wybuchajacy jak sztuczny ogien). Ale moze skoro filmy slabsze
> >sa wiekszoscia, moze zdeterminuja przyszlosc?
>
> Heh. Powiedzialem dobrych filmow sf, a nie scifi. ;)))
Hmm. A czym sie rozni sf od scifi?
>
> [...]
> >> Sami sie pchali w przestrzen.
> >
> >A moze nie chcieli, a musieli? Jakas forma obowiazkowej sluzby, czy
> >kogos przycisnelo z biedy i polecial, zeby rodzina dostala spora
> >kase?
>
> Z biedy? Eeeech. Moglo go z biedy przycisnac do pracy na budowie, i cegla mogla
> spasc mu na glowe. ;)
> Kosmos jest niebezpieczny, tak jak morze. (Tylko jeszcze bardziej.)
Chyba nie sadzisz, ze wszyscy rybacy plywaja w morze z zamilowania.
Sa tez tacy, co chwyca sie kazdego zajecia, coby tylko zarobic. A
kosmos, ktory spowoduje ich wieloletnia moze nieobecnosc, powinien
dawac wysoko platna prace.
>
> [...]
> >> Ale inne rzeczy beda jeszcze drozsze, a tlen jest raczej potrzebny. Ludzie maja
> >> bez niego drobne problemy. ;))
> >
> >No wlasnie. Ale bez innych rzeczy (no, moze wylaczajac jedzenie i
> >papier toaletowy) sie obejdziesz. A fakt, ze tlen jest NIEZBEDNY i
> >nie do zastapienia spowoduje, ze chociazby moze zaczac sie
> >monopolizacja i zwyzkowanie cen. Bo i tak wszyscy musza to kupic. W
> >przeciwienstwie do innych rzeczy.
> >A kto bedzie puszczal kontrole na peryferie kosmosu...
>
> "Luna to surowa pani"? ;))
To znaczy? Odnosnie kontroli czy tlenu?
>
> [...]
> >> Jakie systemy zabezpieczen i maskowania? Ciepla sie nie ukryje... (Ups. To jest
> >> fizyka. W space opera, oczywiscie, mamy urzadzenia maskujace, piratow
> >> kosmicznych i innye takie. ;)))
> >
> >Cieplo sie ukryje - chocby pijac Schwepsa ; ))
> >A tak na serio - nie mozna skasowac ciepla montujac jakies agregaty
> >chlodzace - tak zeby wszystko wyszlo na zero?
> Termodynamika. Nie idzie przechodzic ze stanow o nizszym stopniu organizacji do
> wyzszych stopni organizacji, czy jakos tak. Dlatego pomysl w jednej z ksiazek
> SF, na wydalajacy cieplo laser pochlaniajacy "waste heat" (cieplo odpadowe?)
> jest moze i fajny, ale niestety wbrew termodynamice.
Chodzi mi o cos takiego jak jakis zimny pancerz - czy ze specjalnego,
nie przewodzacego ciepla stopu (drewno?? : )), czy bardzo dobrze
izolowanego (takie futro na kadlubie), dzieki czemu w przestrzen nie
wydostaja sie zadne czasteczki cieplejsze od otoczenia...
>
> [...]
> >> Tak, ale flota wojenna bedzie miala wiecej kasy od piratow. Jeszcze grubszy
> >
> >Spojrz na armie polska. Niekoniecznie armia bedzie bogatsza od
> >piratow (czy mafii)
>
> Spojrz na polska flote kosmiczna. ;)
Patrze i widze, ze jest slabiutka. ; )
>
> [...]
> >> Ja jedyny sposob, w jaki widze piractwo w przestrzeni kosmicznej (mowie teraz o
> >> mniej wiecej hard sf... space opera ma wlasne prawa, i piraci sa niezbedni...
> >> "Arr mateys, make them walk the plank, err, airlock" i inne takie. ) to piractwo
> >> sponsorowane, aka korsarstwo.
> >
> >Taak, ja tez wpadlem na ten pomysl. I mecze sie, co by napisac taka
> >proze...
>
> Heh. /me too, ale czasu troche nie ma. (I swiat najpierw tworze, bo do RPG mi
> sie przyda - dlatego tak sie interesuje ostatnio kosmosem, hard sf i innymi
> takimi.)
Hmm... Ciekawe... A jakie realia (czas, miejsce)? Bo moje bedzie sie
odnosilo do Polski w kosmosie (wiem, naiwne)...
>
> >> Imperium ma swoich rajderow atakujacych linie zaopatrzeniowe Federacji, a
> >> Federacja ma swoich rajderow atakujacych linie zaopatrzeniowe Imperium.
> >
> >Jest jedno ale - co broni zasadzic sie na takiego kapra?
>
> No wlasnie.
Konwencje? Humanitaryzm (jego przyszle pojecie)?
>
> >> Oczywiscie, problem polega na tym, ze skoro spodziewamy sie atakow, to statki
> >> beda mialy eskorte. Czyli lepiej wykonywac szybkie, destruktywne ataki bez
> >> zabierania towaru - zamiast korsarzy mamy okrety podwodne....
> >
> >Co za przyjemnosc zaatakowac, a nie wziac towaru? Przeciez kaper zyje
> >z procentu od lupow. Jak nie bedzie lupow - nie ma po co atakowac...
>
> No wlasnie. Czyli nie bedzie kaprow, tylko okrety podwodne. Tak jak w drugiej
> WŚ. (Czy podczas II WŚ byli jacys korsarze?)
Mmmmmm... Zasadniczo taaak... Chociazby niemieckie raidery ("Graf
Spee" chociazby, tez tzw lamacze blokad - do handlu z Japonia)... Ale
oni raczej niszczyli jednostki wroga, a nie je lupili...
Natomiast - jak wyobrazasz sobie "okret podwodny" w kosmosie?
Jarek L.
> >> >> Zabojcze jest dopiero zetkniecie z powierzchnia Ziemi ;>
>
> >> > Ale zawsze daje to wiecej zycia (i, ach, te piekne widoki z lotu
> >> > ptaka), niz meteoryt, ktory rozwali nam kadlub w przestrzeni. : )
>
> >> Rozmawiamy o efektach, a nie o estetycznych wrazeniach ;>
>
> > No dobra. Ale co moze rozwalic (badz przedziurawic) samolot w locie?
>
> Kula z pistoletu, to od srodka. A od zewnatrz? Meteor ;> , Kawalek
> blachy z uszkodzonego silnika, rakieta plot... pare rzeczy sie trafia.
Jeeezu - rakiety plot ot tak sobie nie lataja po niebie. Silniki tez
jakos nie demontuja sie podczas lotu (owszem, Las Kabacki, ale kiedy
to bylo...). A co do rozwalenia od srodka - czym mozesz w ten sposob
zalatwic pancerz statku kosmicznego?
>
> >> > Statkowi pewnie nic sie nie stanie, jesli po drodze nie trafi na
> >> > jakas gwiazde : ). Natomiast jesli nastapi przebicie kadluba, takie
> >> > solidniejsze, to zanim zaloga doskoczy do skafandrow, badz dobiegnie
> >> > do kapsuly (no, chyba ze to bedzie sie dzialo na filmie
> >> > amerykanskim), juz bedzie po ptokach...
>
> >> Eeee. Cos, co powoduje solidniejsze przebicie pancerza, jest wykrywalne
> >> z daleka. Ponadto mamy jeszcze grodzie, roboty latajace z cementem i
> >> inne tego typu wynalazki.
>
> > Niech cie taka grodz odetnie nie tam, gdzie trzeba. Na przyklad
> > zostajesz przymkniety w kiblu.
>
> Co chcesz? Cicho, przytulnie, woda jest, bez jedzenia troche wytrzymasz,
> aparat tlenowy na scianie wisi... Bardzo przyjemna sytuacja, w porownaniu
> z alternatywa.
> Zreszta kibel to na tyle blisko pomiesczen mieszkalnych, zeby sie
> zalapywac na jeden przedzial.
A jedzenie? Pod lozkiem nie trzymasz chyba konserw?
>
> >> > I tak dochodzimy do wniosku, ze ludzie sa tylko miesem.
>
> >> No nie, tez musza byc zabezpieczeni. Bo inaczej kto chcialby latac?
>
> > Ten, kto nie ma za co kupic jedzenia pieciu synom, dwom coreczkom,
> > zonie i matce. : )
>
> I tak bedzie lepiej pracowal ze swiadomoscia, ze jakies szanse na
> przezycie w przypadku awarii ma.
>
Oczywiscie, ale czy pracodawca powie mu, ze statek jednak nie jest
najbezpieczniejszym miejscem. Poza tym, per analogiam, flota greckich
statkow jest slynna z tego, ze sa to przerdzewiale, wycofywane z
innych flot wraki. I jakos ludzie na nich plywaja? (co smutne - wielu
z nich to Polacy).
Jale
: Racja, ale zawsze jest ale... Radar to nie wszystko, kamery takze.
: Warto jest miec mimo wszystko widok bezposredni (przez okienko, ze
: sie tak wyraze) na teren, po ktorym sie poruszamy. I warto, by moc
: obejrzec jak najwiekszy obszar - wiec albo panoramiczne okna przez
: pol niemal kadluba, albo jednak wysunieta sterowka (przy czym nie
: twierdze, ze ma byc ona jedna jedyna. Ewentualnie taki punkt
: obserwacyjny - ale mimo wszystko wysuniety poza kadlub.
Po co ????? . Jesli to pojazd orbitalny - niech bedzie to nie problem
, tylko po co komu tak wielki POJAZD orbitalny, jesli to ma byc
poruszajacy sie z wielka predkoscia statek dalekiego zasiegu to
mozliwosc "wygladania" na zewnatrz przez okienko jest niepotrzebna -
chyba ze chcemy powzdychac do gwiazd . Ewentualne zagrozenia (meteor
etc .) jest zbyt szybkie i male zeby je zobaczyc golym okiem.
Grzegorz Domagala
>> Leszek Krowicki <lkro...@hempseed.com> wrote:
>> : Przyznam, ze mnie ten aspekt lotow kosmicznych nawet nie przyszedl
>> : wczesniej do glowy i ciekaw jestem kto z BiSwK potrafi logicznie
>> : uzasadnic koniecznosc korzystania z atmosfery czystego tlenu
>> : (szczegolnie w lotach pozaorbitalnych)?
>
>Dlaczego szczegolnie w pozaorbitalnych to nie wiem, ale ogolnie to np w
>razie utraty hermetycznosci, przy naglym spadku cisnienia czysty tlen (w
>przeciwienstwie do powietrza) nie spowoduje choroby kesonowej.
Bingo!!!
W kazdym razie prawie...
Powodem jest własnie grozba choroby kesonowej. Co prawda, to przy
naglej i natychmiastowej dekompresji kabiny (np. pekniecie statku na
pol) niewiele to pomoze. Caly problem bierze sie jednak z konstrukcji
kombinezonow kosmicznych. To wlasnie w nich cisnienie jest obnizone i
stosowany jest czysty tlen. Z dwoch powodow - ze wzgledu na
wytrzymalosc materialow oraz ze wzgledu na to, ze skafander wyposazony
w butle z powietrzem zapewnialby okolo 5-krotnie krotszy czas pobutu w
otwartej przestrzeni (przy tej samej pojemnosci butli).
A dlaczego szczegolnie w lotach pozaorbitalnych? IMHO po prostu
dlatego, ze w locie orbitalnym w razie awarii istnieje jednak
mozliwosc powrotu do atmosfery w stosunkowo krotkim czasie. A na
promach kosmicznych, gdzie atmosfera jest powietrze, samo zalozenie
kombinezonu trwa wprawdzie okolo 10 minut, natomiast astronauta musi
wczesniej przez okolo 2 godziny oddychac czystym tlenem - wlasnie po
to, by usunac z krwi resztki azotu. Zdecydowanie nie sa to wiec
kombinezony awaryjne.
pozdrawiam
Leff
Eem, skads ten statek wylecial, prawda? Jesli to jest zaraz na poczatku
to zawsze moze wrocic. Wiec na pewno nie przez caly rejs.
A poza tym ajk juz beda w tych skafandrach to moga sobie szukac dziury i
zalatac ja.
>
> Jarek L.
>
septimus
--
Andrzej Jarząbek Czlonek Zalozyciel KNNNSzMPChOChPKIM
mailto:ajar...@cyber.ict.pwr.wroc.pl mailto:sept...@rpg.pl
--- To jest nagrana wiadomosc, ktora ma ci przypomniec, ---
--- zebys nagral wiadomosc ktora przypomni ci zebys nie zapomnial ---
>> > No dobra. Ale co moze rozwalic (badz przedziurawic) samolot w locie?
>> Kula z pistoletu, to od srodka. A od zewnatrz? Meteor ;> , Kawalek
>> blachy z uszkodzonego silnika, rakieta plot... pare rzeczy sie trafia.
> Jeeezu - rakiety plot ot tak sobie nie lataja po niebie. Silniki tez
> jakos nie demontuja sie podczas lotu (owszem, Las Kabacki, ale kiedy
> to bylo...). A co do rozwalenia od srodka - czym mozesz w ten sposob
> zalatwic pancerz statku kosmicznego?
Byla mowa o samolotach. Statek kosmiczny od wewnatrz mozna przedzurawic
raczej wylacznie z duza doza samozaparcia.
>> >> Eeee. Cos, co powoduje solidniejsze przebicie pancerza, jest wykrywalne
>> >> z daleka. Ponadto mamy jeszcze grodzie, roboty latajace z cementem i
>> >> inne tego typu wynalazki.
>> > Niech cie taka grodz odetnie nie tam, gdzie trzeba. Na przyklad
>> > zostajesz przymkniety w kiblu.
>> Co chcesz? Cicho, przytulnie, woda jest, bez jedzenia troche wytrzymasz,
>> aparat tlenowy na scianie wisi... Bardzo przyjemna sytuacja, w porownaniu
>> z alternatywa.
>> Zreszta kibel to na tyle blisko pomiesczen mieszkalnych, zeby sie
>> zalapywac na jeden przedzial.
> A jedzenie? Pod lozkiem nie trzymasz chyba konserw?
Bez jedzenia mozna wytrzymac ladny kawalek czasu. W koncu przebicie ktos
zalata i bedzie mozna wyjsc sie nazrec.
>> >> No nie, tez musza byc zabezpieczeni. Bo inaczej kto chcialby latac?
>> > Ten, kto nie ma za co kupic jedzenia pieciu synom, dwom coreczkom,
>> > zonie i matce. : )
>> I tak bedzie lepiej pracowal ze swiadomoscia, ze jakies szanse na
>> przezycie w przypadku awarii ma.
> Oczywiscie, ale czy pracodawca powie mu, ze statek jednak nie jest
> najbezpieczniejszym miejscem.
Errrm... osobnik zaciagajacy sie na statek kosmiczny raczej niezaleznie
od swojego wyksztalcenia bedzie wiedzial, ze dookola statku podczas lotu
znajduje sie proznia, nieprawdaz?
> Poza tym, per analogiam, flota greckich
> statkow jest slynna z tego, ze sa to przerdzewiale, wycofywane z
> innych flot wraki. I jakos ludzie na nich plywaja? (co smutne - wielu
> z nich to Polacy).
W kosmosie ten numer raczej nie przejdzie. Troche instynktu
samozachowawczego w ludziach chyba zostanie...
> Jale
Tarhimdugurth
--
Homepage: http://www.kki.net.pl/tarhim/
"Economy is looking bad. Let's start another war."
Visit http://www.naf.cz/arachne/ - Graphical WWW browser for DOS.
> [...]
> >> Na dzisiejszych morzach nie widuje sie duzo supertankowcow o podejrzanym
> >> autoramencie. ;)))
> >
> >Supertankowcow moze nie, ale calkiem spore frachtowce to i owszem. Ze
> >powiem o okolicach Filipin, czy ogolnie o rejonie Oceanu Indyjskiego,
> >a takze ogolnie tam, gdzie siegaja wplywy bylego ZSRR. Tam na prawde
> >nie wiesz, ktory statek za moment cie zlupi.
>
> Eee tam. Piraci i inni tacy to glownie male jednostki, scigacze, dzonki, te
> sprawy. AFAIK. ;)
Oczywiscie, ze wiekszosc to wlasnie takie jednostki (inna sprawa, ze
doskonale uzbrojone, wyposazone w fantastyczne radary i reflektory,
oraz posiadajace wiarygodne informacje oraz bazy, ktorych nikt nie
moze znalezc), ale sa i wielkie. Wlasnie chocby te u Rosjan. Zaloga
takiego frachtowca wskakuje ci na poklad z kalachami - czyli
klasyczny abordaz.
Odrebna sprawa, ze kradziezami zajmuje sie czesto kapitanat portu -
efekt - malo kto z zagranicznych kontrahentow odwaza sie plywac na
takie Morze Czarne...
>
> >> A co do broni - w kosmocie bronia jest naped - jak sie odpowiednio rozpedzisz,
> >> wystarcza kulki od lozyska... ;)
> >
> >??
>
> Policz sobie energie dziesieciogramowej stalowej kulki zasuwajacej z predkoscia,
> powiedzmy, 3,6 km/s (To jest tylko kulka wyrzucona ze statku przyspieszajacego
> 1g przez jedna godzine, czyli nie za dlugo.) i trafiajacej w poruszajacy sie w
> przeciwna strone, z taka sama predkoscia (o ile nie wieksza) statek kosmiczny.
Taaa. Jasne. Harrison "Ku gwiazdom"?
> Przy wiekszych predkosciach kulki moga byc mniejsze - wazniejsza jest predkosc,
> bo ta ja podnosi sie do kwadratu.
Niby amunicji nigdy nie zbraknie - w nieskonczonosc mozna przetapiac
nawet swoj kadlub, czy strzelac srubami, ale jest jedno ALE. Mozesz
strzelac tylko do przodu (nawet w bok, ale ciagle w kierunku lotu).
Inaczej taka kulka nic nie da.
> >> (Poza tym laser i tak sie przyda, na wypadek gdyby nawalily inne metody
> >> komunikacj... a ja nie mowie o jakiejs tam wojskowej broni, typu rakiety z
> >> laserami gamma pompowanymi jadrowo. ;)))
> >
> >Ale wspolczesnym laserem ty sobie mozesz co najwyzej baloniki
> >rozwalac. Meteorytow on nie ruszy...
>
> Czy mowi ci cos slowo YAL?
Mmmm... Nie jestem pewien. W tej chwili nie kojarze.
> Amerykance montuja laser bojowy na Boeingu. ;>
To to wiem. Ale co chca zestrzelic?
>
> >Ale zalozmy, ze beda istnialy - to wtedy nie tylko maly meteoryt
> >skasuja, ale i calkiem duzy, a takze wypala komus dziure w kadlubie.
> >A to juz solidna bron, nie uwazasz? Zbyt solidna, by je dawac byle
> >frachtowcowi. A nuz strzeli mu do lba zbuntowac sie i zasilic szeregi
> >piratow...?
>
> Jaka solidna? Statki wojskowe pokrywamy warstwa ablacyjna. Laser i tak nie ma
> zbyt duzego zasiegu (promien sie rozprasza, i stosunek energii do powierzchni
> gwaltownie sie pogarsza), a wojskowi maja lepsza bron.
W tej chwili sie rozprasza. Ale gdyby tak promien lasera byl
generowany razem z elastyczna powloka silowa, ktora trzymalaby go w
calosci?
Natomiast - czemu niby wojskowi maja miec lepsza bron? Co maja
wojskowi, moga miec i piraci. Zwlaszcza te wyrzutnie kulek czy
harpunow, ktore tak na prawde jest prosto zbudowac nawet w domu.
>
> [...]
> >> Ludzie ktorzy przebywaja na morzu wymyslili takie genialne cos.
> >> Nazywa sie to "wachta".
> >>
> >> (Przeciez taki statek to nie jest impreza jednoosobowa. A zagrazajacy obiekt
> >
> >A kto to powiedzial?
>
> A ja to powiedzialem. Dlaczego - ot zeby (chociazby) mozna bylo wprowadzic
> wachty.
A slyszales o samotnych zeglarzach? Albo o "Mediteranee", jachcie
dlugosci 41 metrow, zbudowanym do obslugi dla jednego czlowieka? I
plywal! A problemy zdrowotne? Atak grochowki? I nawet moze nikt nie
byc przez pewien czas zdolny do sluzby...
>
> Zwroc uwage na to, ze wspolczesna automatyzacja umozliwia robienie
> jednoosobowych statkow handlowych, a nikt ich jakos nie robi...
Robi, robi. Patrz wyzej.
> >> zostanie najprawdopodobniej i tak wykryty na dlugo przez zblizeniem sie do
> >> statku tak, aby mu zagrozic, wiec wyjscie do WC (BTW: a cewnik to pies? ;PP) to
> >> nie problem.)
> >
> >Chyba ze za szybko sie porusza. Albo my za szybko (nowy naped, itd).
>
> Szybko nie szybko, swiatlo jest znacznie szybsze... (No, czy od nas, to nie
> wiem, ale IIRC to raczej nie ma naturalnie wystepujacych asteroidow
> poruszajacych sie z predkosciami relatywistycznym. ;>)
U nas (przy Ziemi) nie. ; )
> >A WC - jesli bedzie grawitacja na statku - to ty chcesz miec
> >podczepiony cewnik?
>
> Nie, dziekuje. ;) (Ale pilot moze nie miec wyboru. ;P Biedactwo... )
Czemu akurat pilot? Piloci samolotow chyba ich nie maja?
> [...]
> >> Eeee tam. Porownaj sobie cene jakiegos mainframe'a z cena Space Shuttle'a.
> >>
> >> Akurat na komputerach raczej nie beda oszczedzac...
> >
> >Na wszystkim beda oszczedzac.
> >A komputery - w sumie pewnie jest roznica miedzy domowym pecetem, a
> >komputerem, ktory (w przyszlosci) bedzie w stanie wyliczyc mase
> >trajektorii, pilnowac ukladow, itd...
>
> JAKA? Newton nie jest strasznie skomplikowany...
>
> Wystarczy ze zamontujemy jakis dobry system operacyjny, ktory nie bedzie zzeral
> 99% zasobow (O! Juz wiem gdzie mozna oszczedzic! Nie kupujemy Windows 00 za
> 1000$, z zainstalowanym pakietem Micro$oft Trajectory za drugie 1000$, tylko
> instalujemy Linkusa z odpowiednim oprogramowaniem na licencji GNU. I juz mamy
> 2000 do przodu, ktore mozemy przeznaczyc na drugi, zapasowy komputer...)
Mnie juz nie chodzi o oprogramowanie, choc i ono gra role w kosztach.
Raczej o komputer i jegi cechy (jak dzisiaj RAM, czy zegar) - czyli -
za 100.000 $ masz komputer taki sobie, z centralnym monitorem, z
ograniczonymi mozliwosciami samodecydowania. A za 1.500.000 $ masz
komputer znacznie lepszy, z koncowkami w kilkunastu miejscach statku,
polaczony siecia sensorow z kazdym miejscem kadluba, samodzielnie
podejmujacy spora czesc decyzji (np omijajacy napotkany obiekt, a nie
alarmujacy, ze cos jest na drodze), itd...
>
> [...]
> >> Setka? Skad? Gwiezdne termity? ;)
> >>
> >A o drapieznej rdzy nie slyszales? ; )
> >A chmura meteorytow, albo chmura smieci wyrzuconych przez lecacy
> >przed nami (dziesiec lat wczesniej) ta sama trasa statek?
>
> Bye bye. Chmury meteorytow to sie omija DUUZYM lukiem. A smieci w kosmosie sie
> nie wyrzuca (patrz powyzsze cwiczenie z Ek kulki od lozyska)
A co sie robi ze smieciami? Wozi ze soba? Nie licz na to. Bo pewnie
za przekazanie tych smieci na jakas planetke trzeba bedzie slono
placic. Tak jak teraz na morzu - zbiorniki z resztek ropy czysci sie
na redzie, a nie w porcie, gdzie nalezaloby.
[...]
>> Iaina M. Banksa, ksiazki o Kulturze. "State of the Art", "Use of Weapons",
>> "Excession", "Consider Phlebas" (BTW: jak ktos ma te dwie ostatnie ksiazki, to
>> oddam pol duszy za pozyczenie. ;)))
>
>One problema - nie znam angielskiego...
Wlasnie w najnowszej NF zobaczylem, ze ma wyjsc "Na przyklad Phlebas".
I'm happy. ;)))
Ciekaw jestem, kto to tlumaczy.
I jak przetlumaczy "drones". Bo Skaffen-Amvi(costam-costam)owi moze sie nie
spodobac nazywanie go/jej/tego "trutniem".
Chociaz nie wiem, czy S-A wystepuje akurat w "Consider Phlebas."
[...]
>> A, wlasnie, byla taka seria "Bolo" o czolgach sterowanych przez SI. Cholera,
>> przed chwila jeszcze pamietalem nazwisko autora... Jakos na L...
>
>Bolo? To wyszlo w Polsce? O co tam chodzilo?
Nie wiem, czy wyszlo w Polsce. W kazdym razie bylo pare ksiazek w serii, o
rozwoju czolgow ktore byly sterowane przez Sztuczna Inteligencje, a ich jedynym
zadaniem byla obrona ludzkosci...
[...]
>> Heh. Powiedzialem dobrych filmow sf, a nie scifi. ;)))
>
>Hmm. A czym sie rozni sf od scifi?
Fizyka. ;>
[...]
>> Z biedy? Eeeech. Moglo go z biedy przycisnac do pracy na budowie, i cegla mogla
>> spasc mu na glowe. ;)
>> Kosmos jest niebezpieczny, tak jak morze. (Tylko jeszcze bardziej.)
>
>Chyba nie sadzisz, ze wszyscy rybacy plywaja w morze z zamilowania.
>Sa tez tacy, co chwyca sie kazdego zajecia, coby tylko zarobic. A
>kosmos, ktory spowoduje ich wieloletnia moze nieobecnosc, powinien
>dawac wysoko platna prace.
Moze wieloletnia (vide Alien), a moze i nie...
Chcialem zwrocic uwage na to, ze jezeli
[...]
>> >A kto bedzie puszczal kontrole na peryferie kosmosu...
>>
>> "Luna to surowa pani"? ;))
>
>To znaczy? Odnosnie kontroli czy tlenu?
I jednego, i drugiego.
[...]
>> >Cieplo sie ukryje - chocby pijac Schwepsa ; ))
>> >A tak na serio - nie mozna skasowac ciepla montujac jakies agregaty
>> >chlodzace - tak zeby wszystko wyszlo na zero?
>> Termodynamika. Nie idzie przechodzic ze stanow o nizszym stopniu organizacji do
>> wyzszych stopni organizacji, czy jakos tak. Dlatego pomysl w jednej z ksiazek
>> SF, na wydalajacy cieplo laser pochlaniajacy "waste heat" (cieplo odpadowe?)
>> jest moze i fajny, ale niestety wbrew termodynamice.
>
>Chodzi mi o cos takiego jak jakis zimny pancerz - czy ze specjalnego,
>nie przewodzacego ciepla stopu (drewno?? : )), czy bardzo dobrze
>izolowanego (takie futro na kadlubie), dzieki czemu w przestrzen nie
>wydostaja sie zadne czasteczki cieplejsze od otoczenia...
Aaaaaah! Rozumiem! Chcesz zamknac statek w perfekcyjnym izolatorze,
zatrzymujacym promieniowanie podczerwone (jedyna forma pozbywania sie ciepla w
kosmosie, i wlasnie to, po czym mozna tak latwo znalezc wszystkie statki) tak,
zeby wszyscy w srodku sie ugotowali! Trzeba bylo tak od razu! ;>>
[...]
>> >Taak, ja tez wpadlem na ten pomysl. I mecze sie, co by napisac taka
>> >proze...
>>
>> Heh. /me too, ale czasu troche nie ma. (I swiat najpierw tworze, bo do RPG mi
>> sie przyda - dlatego tak sie interesuje ostatnio kosmosem, hard sf i innymi
>> takimi.)
>
>Hmm... Ciekawe... A jakie realia (czas, miejsce)? Bo moje bedzie sie
>odnosilo do Polski w kosmosie (wiem, naiwne)...
Na Barylkonie wlasnie tlumaczylem. Swiat: najblizsze 100 ly dookola Ziemi (wiem,
ide na latwizne. Gliese 3. ;)), czas - okolo 2200. Ziemia w kosmoscie. (Panstw
juz nie ma. Byly wieksze problemy na glowie niz balkanizacja. )
[...]
>> >Jest jedno ale - co broni zasadzic sie na takiego kapra?
>>
>> No wlasnie.
>
>Konwencje? Humanitaryzm (jego przyszle pojecie)?
Konwencje? Humanitaryzm?
Biedny kaper. ;)
[...]
>> No wlasnie. Czyli nie bedzie kaprow, tylko okrety podwodne. Tak jak w drugiej
>> WŚ. (Czy podczas II WŚ byli jacys korsarze?)
>
>Mmmmmm... Zasadniczo taaak... Chociazby niemieckie raidery ("Graf
>Spee" chociazby, tez tzw lamacze blokad - do handlu z Japonia)... Ale
>oni raczej niszczyli jednostki wroga, a nie je lupili...
No wlasnie. Niszczyc, a nie lupic.
>Natomiast - jak wyobrazasz sobie "okret podwodny" w kosmosie?
To byla tylko taka przenosnia. (A powaznie: schowac sie w sloncu. Duze lustro
odbijajace promieniowanie slonca z powrotem, co by sie zbytnio nie nagrzewac.
Wypromieniowywac cale cieplo przez podczerwien, w kierunku slonca (i tak tam
idzie swiatlo odbite) - problem polega na uzyskaniu odpowiednio efektywnych
radiatorow...)
[....]
>Czyli na jednej szynie po pare robocikow? (jak tramwaje - jeden
>stanie i gotowy zator). : )
Normalnie jeden, ale mozna wpuscic wiecej. W koncu jezeli robociki poruszaja sie
NA, a nie W szynie, to moga je bez problemu zmieniac. (A moze nawet wymijac sie
itp.)
>Aha. Jeszcze jedno pytanie - szyny wzdloz czy w poprzek kadluba
>(czyli na okretke - wlasnie, moze spiralne?).
W kratke. Logiczne, n'est ce pas?
[...]
>> Sterowke to raczej nie - przypuszczam, ze wiekszosc projektantow statkow bedzie
>> miala jako lekture obowiazkowa obejrzenie SW "dlaczego nie budujemy mostkow dla
>> dowodztwa na odslonietych wiezach Star Destroyerow". ;)
>> Heh heh.
>
>Racja, ale zawsze jest ale... Radar to nie wszystko, kamery takze.
>Warto jest miec mimo wszystko widok bezposredni (przez okienko, ze
>sie tak wyraze) na teren, po ktorym sie poruszamy. I warto, by moc
>obejrzec jak najwiekszy obszar - wiec albo panoramiczne okna przez
>pol niemal kadluba, albo jednak wysunieta sterowka (przy czym nie
>twierdze, ze ma byc ona jedna jedyna. Ewentualnie taki punkt
>obserwacyjny - ale mimo wszystko wysuniety poza kadlub.
PO CO? Zeby widziec swoj statek? Tez mi pomoc.
Jedyne komu sie to moze przydac, to ekipie filmowej. W kosmosie i tak wiekszosc
walk bedzie toczona na DUUUZE odleglosci, poza zasiegiem mozliwej identyfikacji
wizualnej.
Kamery lepsze. Wkladka miesna (to jest, ludzie) musi byc dobrze chroninona.
>> >sterownosc byla ok), jakies sluzy, lodzie ratunkowe (wewn badz na
>> >zewn), haki na doczepianie ladunkow, jakies reflektory, obrotowe
[....]
>Jale
> : >Swoja droga to ekstra! Nie trzeba budowac ciagow transportowych
> : >wewnatrz kadluba, ale jesli ktos chce koniecznie przejsc w inna czesc
> : >statku, wychodzi na zewnatrz, siada okrakiem na robociku (albo na
> : >doczepnym krzeslku) i wlacza guzik przyspieszenia... : )
>
> Nie jestes orginalny - numer z krzeselkiem jezdzacym po szynach na
> zewnatrz statku juz byl - jakies opowiadanie SF czytalem dawno temu i
> nie pamietam tytulu. Motyw byl taki ze facet wybram sie na inspekcje
> zewnetrznej powloki, a cos uszkodzilo wsteczny bieg (w krzeselku
> znaczy sie ) , facet utknal na oslonie ladowni ktora wlasnie miala
> byc rozladowywana sposobem gospodarczym - znaczy zaczynamy od
> odstrzelenia oslon :))). W kwestii szyn, jak juz tak bardzo ci zalezy
> to mozesz miec gladki kadlub - robociki zasuwaja na elektromagnesach.
Moga zasuwac, jesli kadlub jest gladki, a w tym wypadku bedzie
problem. Rowniez jest to malo funkcjonalne w przypadku awarii
napiecia, bo podejrzewam, ze robocik czerpalby energie z zasobow
statku, a nie ze swoich.
> : Racja, ale zawsze jest ale... Radar to nie wszystko, kamery takze.
> : Warto jest miec mimo wszystko widok bezposredni (przez okienko, ze
> : sie tak wyraze) na teren, po ktorym sie poruszamy. I warto, by moc
> : obejrzec jak najwiekszy obszar - wiec albo panoramiczne okna przez
> : pol niemal kadluba, albo jednak wysunieta sterowka (przy czym nie
> : twierdze, ze ma byc ona jedna jedyna. Ewentualnie taki punkt
> : obserwacyjny - ale mimo wszystko wysuniety poza kadlub.
>
> Po co ????? . Jesli to pojazd orbitalny - niech bedzie to nie problem
> , tylko po co komu tak wielki POJAZD orbitalny, jesli to ma byc
Dlaczego od razu ORBITALNY? Zwyklym frachtowcem tez przeciez bedziesz
dolatywal w poblize planet.
> poruszajacy sie z wielka predkoscia statek dalekiego zasiegu to
> mozliwosc "wygladania" na zewnatrz przez okienko jest niepotrzebna -
> chyba ze chcemy powzdychac do gwiazd . Ewentualne zagrozenia (meteor
> etc .) jest zbyt szybkie i male zeby je zobaczyc golym okiem.
Ja nie mowie nawet w trakcie lotu (chociaz lepiej miec wiecej
zabezpieczen, niz mniej - to chyba jasne. Bo w niektorych sytuacjach
ludzki wzrok mimo wszystko jest niezastapiony). Zreszta - chcialbys
wsiadac do takiego stateczku - cylindra, i po prostu leciec cholera
wie gdzie, wychodzac na zewnatrz tylko po osiagnieciu celu? To po co
czlowiek na pokladzie takiej jednostki?
> >> > No dobra. Ale co moze rozwalic (badz przedziurawic) samolot w locie?
>
> >> Kula z pistoletu, to od srodka. A od zewnatrz? Meteor ;> , Kawalek
> >> blachy z uszkodzonego silnika, rakieta plot... pare rzeczy sie trafia.
>
> > Jeeezu - rakiety plot ot tak sobie nie lataja po niebie. Silniki tez
> > jakos nie demontuja sie podczas lotu (owszem, Las Kabacki, ale kiedy
> > to bylo...). A co do rozwalenia od srodka - czym mozesz w ten sposob
> > zalatwic pancerz statku kosmicznego?
>
> Byla mowa o samolotach. Statek kosmiczny od wewnatrz mozna przedzurawic
> raczej wylacznie z duza doza samozaparcia.
Dokladnie. Ale te samoloty wziely sie stad, ze jak w statku cos
"strzeli", to natychmiast tracisz atmosfere i nie ma ratunku
(abstrahuje od dyskusji o butlach, kapsulach i odcinanych sekcjach),
natomist jesli cos sie przydarzy w samolocie, zasadniczo mozesz (a w
zasadzie nie ma innego wyjscia : )) sprowadzic go na ziemie (tempo
normalne lu przyspieszone : )), zas ludzie sie nie podusza (wiem,
maski tlenowe).
>
> >> >> Eeee. Cos, co powoduje solidniejsze przebicie pancerza, jest wykrywalne
> >> >> z daleka. Ponadto mamy jeszcze grodzie, roboty latajace z cementem i
> >> >> inne tego typu wynalazki.
>
> >> > Niech cie taka grodz odetnie nie tam, gdzie trzeba. Na przyklad
> >> > zostajesz przymkniety w kiblu.
>
> >> Co chcesz? Cicho, przytulnie, woda jest, bez jedzenia troche wytrzymasz,
> >> aparat tlenowy na scianie wisi... Bardzo przyjemna sytuacja, w porownaniu
> >> z alternatywa.
> >> Zreszta kibel to na tyle blisko pomiesczen mieszkalnych, zeby sie
> >> zalapywac na jeden przedzial.
>
> > A jedzenie? Pod lozkiem nie trzymasz chyba konserw?
>
> Bez jedzenia mozna wytrzymac ladny kawalek czasu. W koncu przebicie ktos
> zalata i bedzie mozna wyjsc sie nazrec.
Moze tak, moze nie. Chyba ze uszkodzenie bedzie zbyt wielkie i wtedy
sory - zostawiaja cie tam, gdzie jestes.
>
> >> >> No nie, tez musza byc zabezpieczeni. Bo inaczej kto chcialby latac?
>
> >> > Ten, kto nie ma za co kupic jedzenia pieciu synom, dwom coreczkom,
> >> > zonie i matce. : )
>
> >> I tak bedzie lepiej pracowal ze swiadomoscia, ze jakies szanse na
> >> przezycie w przypadku awarii ma.
>
> > Oczywiscie, ale czy pracodawca powie mu, ze statek jednak nie jest
> > najbezpieczniejszym miejscem.
>
> Errrm... osobnik zaciagajacy sie na statek kosmiczny raczej niezaleznie
> od swojego wyksztalcenia bedzie wiedzial, ze dookola statku podczas lotu
> znajduje sie proznia, nieprawdaz?
Tyle pewnie tak. Ale tirowcy np. wiedza, ze jazda do Ruskich to
loteria, a mimo to jezdza. Bo musza zarobic pieniadze. Tak samo
gornik wchodzi do kopalni, mimo iz w kazdej chwili moze zalatwic go
metan czy zawal, i mimo ze slyszy o kolejnych smiertelnych ofiarach.
Potrzebuje po prostu kasy.
Dodatkowo w statku bedziesz mogl zrec co chcesz, a nie trzymac sie
najtanszego jedzenia, jakiegos Green Soylentu. ; )
>
> > Poza tym, per analogiam, flota greckich
> > statkow jest slynna z tego, ze sa to przerdzewiale, wycofywane z
> > innych flot wraki. I jakos ludzie na nich plywaja? (co smutne - wielu
> > z nich to Polacy).
>
> W kosmosie ten numer raczej nie przejdzie. Troche instynktu
> samozachowawczego w ludziach chyba zostanie...
Sadzisz? U Ciebie moze on jest. U mnie tez. A u innych? Jaki
instynkt, jesli pchasz sie w ciemne chaszcze, mimo iz slyszales, ze
ledwie dwa dni temu zabili tam kogos? Albo lazisz na przelaj prze np.
Trase Lazienkowska?
On Fri, 24 Apr 1998, Lukasz Bujak wrote:
> Jaroslaw Loretz wrote:
> >
> > > From: tr...@friko.onet.pl (Leszek Karlik, aka Mike)
> >
> > > On 18 Apr 98 23:56:38 GMT, lez...@kki.net.pl (Jaroslaw Loretz) has
> > > disseminated
> > > foul capitalist propaganda by writing:
> > >
> > > >Czy nie wydaje sie wam, ze te wszystkie statki z filmow sf sa
> > > >zbudowane strasznie niepraktycznie? Maja ogromne powierzchnie,
> > > >wielkie kubatury, i cale sa wypelnione tlenem. A przeciez to droga
> > > Nie tlenem, tylko powietrzem. Roznica subtelna, ale znaczaca... ;>
> > >
> >
> > Aha, wiesz dobrze, o co mi chodzilo. Jak by byl sam tlen, statki
> > chyba byly by bezzalogowe. Nawet, jesli startowalyby z zaloga. : )
>
> Widac to doskonale na przykladzie programu Apollo.
> Kabiny tych statkow byly wypelnione czystym tlenem i
> nic dziwnego, ze wszystkie zalogi wymarly :->.
>
> > Moment, ale powietrze sie zuzywa - trzeba miec jakis sprzet do
> > jego uzdatniania (czy jak sie to nazywa).
>
> Wystarcza pochlaniacze dwutlenku wegla. Polecam "Apollo 13".
>
> > oraz mase butli na uzupelnianie zuzywanego przeciez przez czlowieka
> > tlenu.
>
> Nie moge oprzec sie wrazeniu, ze tlen widzisz jedynie w butlach
> spawaczy :-). Pojemniki cisnieniowe wcale nie musza miec ksztaltu
> butli, nie musza byc ciezkie, nieporeczne i zajmowac duzo miejsca,
> co wiecej nie musi ich byc duzo.
A czy nie mozna przewozic tlenu w postaci stalej (albo
przynajmniej skroplonej)? Zadne butle nie sa wtedy potrzebne, a zapas
tlenu mozna wykorzystac np. jako dodatkowa oslone przeiwmeteorytowa...
>
> > Poza tym
> > przy statku tej wielkosci nie da sie uniknac dziur w kadlubie (chocby
> > od mikrometeorytow), przez ktore bedzie powolutku wyciekalo
> > powietrze. A znlezc taka dziurke... Zapomnij.
> > Aktualne promy i statki (np. Sojuzy) sa zbyt male, by sobie
> > pozwolic na utrate drobiny powietrza, i maja bardzo starannie
> > skonstruowane (w laboratoriach) kadluby.
>
> Podaj prosze zrodlo tych informacji o doskonalej jakosci Sojuzow.
> Nie nalezy zapominac, ze to co rosyjscy naukowcy i inzynierowie
> zaprojektuja traci w produkcji ok. 30% osiagow, jakosci itp.
> I nie dotyczy to wylacznie zegarkow i aparatow fotograficznych.
> MIGi 29 z krzywo zamykajacymi sie slotami i lodzie podwodne, do
> ktorych zbiornikow spawacze wrzucali koncowki zuzytych elektrod
> swiadcza najlepiej o poziomie kultury technicznej wykonawcow.
>
> > W przyszlosi, jak wynika z wielu filmow, statki raczej produkowane
> > beda seryjnie, glownie na orbicie,
>
> A ja myslalem, ze to filmy fabularne, nigdzie nie pisalo, ze
> dokumentalne z przyszlosci :->.
>
> > a wiec mniejsza uwage bedzie przykladac sie do ich szczelnosci -
> > liczyc sie bedzie zwlaszcza termin. A jak statek leci w daleki
> > rejs - wystarczy jedna kolizja, czy awaria, w wyniku ktorej
> > straci sie czesc tlenu - i kolps. Uzupelnic go nie ma gdzie... Do
> > jakiejkolwiek planety, czy bazy orbitalnej, daleko...
>
> Odbiorca, ktory pozwoli sobie kupowac statki w stoczniach,
> gdzie liczy sie termin przed szczelnoscia, zbankrutuje z
> powodu odszkodowan dla rodzin zalogi. Samoregulujace sie
> zjawisko.
>
> Poza tym nie nalezy przesadzac z ta szczelnoscia. W [1] czytamy
> na stronie 152: "...(uzupelniamy azot w kabinie Space Shuttle)
> Co prawda azot nie zuzywa sie w trakcie oddychania, ale trzeba
> uzupelnic te ilosc, ktora minimalnie uchodzi na zewnatrz przez
> drobne nieszczelnosci w kabinie."
>
> > Poza tym - tlen przewozi sie w butlach (a sa one ciezkie), ktore
> > najpierw trzeba wyniesc z planety, na ktorej sie je napelni.
> > Nie wydaje mi sie, zeby wiec byl on tani (zwlaszcza przy zwiekszonym
> > ruchu wsrod gwiazd)...
> >
> > Jarek L.
>
> Jedna bzdura goni druga:
> - tlenu nie trzeba przewozic w butlach (ach te swojskie widoki)
> - pojemniki na tlen moga byc bardzo lekkie
> - mozna go produkowac na orbicie
> - zatem nie musi byc drogi
>
> Aby nie byc goloslownym podam kotrprzyklady:
>
> 1. W prozni zamiast wielkiej i ciezkiej "butli" mozna tlenu napuscic
> do kulistego pojemnika z wysokowytrzymalego materialu.
> Masa minimalna, duza pojemnosc, niskie koszta, zadnych butli.
>
Balon?
> Pomysl zerznalem z wyposazenia awaryjnego Space Shuttle -
> w takich kulach planuje sie przenosic astronautow z jednego promu
> do drugiego w razie koniecznosci przeniesienia sie do drugiego
> promu calej zalogi. Astronauta zasuwa sie w takiej powloce z aparatem
> tlenowym na podolku. W prozni powloka przyjmuje ksztalt kuli.
> Astronauta w skafandrze + MMU bierze dwie takie kule i hop na
> sprawny prom. Patrz [1] str. 221.
>
> 2. Organizm czlowieka produkuje w ciagu doby okreslona ilosc
> wody. Dzieki elektrolizie mozna z niej produkowac tlen. Prad
> z baterii slonecznych. Zadnych butli wynoszonych z Ziemi na
> orbite. Niestety nie pamietam zrodla tej informacji. Ale mamy
> na liscie biologow.
>
Ale IMHO wiekszosc tej wody musi do organizmu tak czy inaczej
wrocic - juz bardziej oplaca sie poddac elektrolizie czesc zwyklego
zapasu wody, jaki statek przeciez i tak musi zabrac (no, chyba, ze wezma
wode w proszku ;)
Ta wode mozna wozic rowniez na kadlubie w postaci lodu (statek
miedzyplanetarny raczej nie bedzie nigdzie ladowal), co najwyzej moze
troche sie zakurzy.
> [1] "Samoloty kosmiczne" Jacek Nowicki, Krzysztof Ziecina WNT
> Warszawa 1989 ISBN 83-204-1004-5
>
> lucasb
>
> -This is getting embarrassing.
> I shall have to declare you an honorary wizard.
> -You do, and I will declare you an honorary witch.
>
>
>
[...]
> >> tak, tyle ze u mccaffrey w statkach 'mieszkaja' ludzkie mozgi - iirc
> >> mozgi dzieci, ktore urodzily sie jako kaleki i byly od malego
> >> przystosowywane do roli 'statku'.
>
> LM> Aha. No coz, nie czytalem. ;-/ (Na razie. ;)))
>
>w miare warto. pare opowiadanek (w tym jedno opisujace takze proces nauki
>takich mozgow) bylo w nf...
Powiedzialem - na razie. Ostatnio intensywnie wzialem sie za sf i space opery.
> LM> BTW: Czy "Reality Dysfunction" wyszlo w polscie? IIRC to tam sa
> LM> zyjace
> LM> biostatki. ;)
>
>a czyje to? bo nawet nie slyszalem. czy to twoj ulubiony banks?
Nie, to nie Banksa.
Hamiltona.
Duzo "gratitous sex and violence", ale podobno sceny walki w kosmosie sa niezle.
[...]
> LM> Ehhh... To nie tylko ja. Na Traveller Mailing List od czasu do czasu
> LM> tocza sie niezle flamewary na temat mozliwosci piractwa we
> LM> wszechswiecie Travellera...
>
>we wszechswiecie travellera to nie wiem, ale w jakimkolwiek wszechswiecie hard
>sf piractwo kosmiczne jest, imho, nieoplacalne, a zatem - niemozliwe...
Dokladnie.
[...]
>to tyle.
>witold.
[...]
>Byla mowa o samolotach. Statek kosmiczny od wewnatrz mozna przedzurawic
>raczej wylacznie z duza doza samozaparcia.
Zwlaszcza jezeli to jest budowany na orbicie statek wojskowy. Z dziesiec czy
pietnascie metrow pancerza kompozytowego. Tego sie nie przewierci swiderkiem.
;))
[...]
>Tarhimdugurth
>> From: tr...@friko.onet.pl (Leszek Karlik, aka Mike)
[...]
>> Policz sobie energie dziesieciogramowej stalowej kulki zasuwajacej z predkoscia,
>> powiedzmy, 3,6 km/s (To jest tylko kulka wyrzucona ze statku przyspieszajacego
>> 1g przez jedna godzine, czyli nie za dlugo.) i trafiajacej w poruszajacy sie w
>> przeciwna strone, z taka sama predkoscia (o ile nie wieksza) statek kosmiczny.
>
>Taaa. Jasne. Harrison "Ku gwiazdom"?
Nie. Fizyka.
;)
I ksiazki. (Nie tylko Harrison) I gry RPG.
>> Przy wiekszych predkosciach kulki moga byc mniejsze - wazniejsza jest predkosc,
>> bo ta ja podnosi sie do kwadratu.
>
>Niby amunicji nigdy nie zbraknie - w nieskonczonosc mozna przetapiac
>nawet swoj kadlub, czy strzelac srubami, ale jest jedno ALE. Mozesz
>strzelac tylko do przodu (nawet w bok, ale ciagle w kierunku lotu).
>Inaczej taka kulka nic nie da.
Nooo... dokladnie.
[...]
>> >Ale wspolczesnym laserem ty sobie mozesz co najwyzej baloniki
>> >rozwalac. Meteorytow on nie ruszy...
>>
>> Czy mowi ci cos slowo YAL?
>
>Mmmm... Nie jestem pewien. W tej chwili nie kojarze.
To jest wlasnie ten laser na Boeingu.
>> Amerykance montuja laser bojowy na Boeingu. ;>
>
>To to wiem. Ale co chca zestrzelic?
Rakiety. Z dosc duzej odleglosci. (I nawet testy robili, IIRC)
[...]
>> Jaka solidna? Statki wojskowe pokrywamy warstwa ablacyjna. Laser i tak nie ma
>> zbyt duzego zasiegu (promien sie rozprasza, i stosunek energii do powierzchni
>> gwaltownie sie pogarsza), a wojskowi maja lepsza bron.
>
>W tej chwili sie rozprasza. Ale gdyby tak promien lasera byl
>generowany razem z elastyczna powloka silowa, ktora trzymalaby go w
>calosci?
Eeeeeeeeeee...
To nie lepiej po prostu goscia pochlastac tym polem silowym?
(Mozna by z-handwave'owac "gravitic focussing" - widzialem taki pomysl na liscie
dyskusyjnej Traveller RPG. Polega to na tym, ze z promieniem lasera wysylamy
fale grawitacyjna - a w zasadzie taki dlugi, waski i wysoki "kolec" grawitacyjny
(soliton sie toto nazywa), ktory utrzymuje promien rownolegle...
>Natomiast - czemu niby wojskowi maja miec lepsza bron? Co maja
>wojskowi, moga miec i piraci. Zwlaszcza te wyrzutnie kulek czy
>harpunow, ktore tak na prawde jest prosto zbudowac nawet w domu.
Ale w domu nie zrobisz rakiet z pompowanym jadrowo laserem gamma, inteligentnych
systemow harpunow/zmylek czy innych takich.
(A dlaczego wojskowi maja miec lepsza bron? $$$ ;))
[...]
>> >A kto to powiedzial?
>>
>> A ja to powiedzialem. Dlaczego - ot zeby (chociazby) mozna bylo wprowadzic
>> wachty.
>
>A slyszales o samotnych zeglarzach? Albo o "Mediteranee", jachcie
>dlugosci 41 metrow, zbudowanym do obslugi dla jednego czlowieka? I
>plywal! A problemy zdrowotne? Atak grochowki? I nawet moze nikt nie
>byc przez pewien czas zdolny do sluzby...
>>
>> Zwroc uwage na to, ze wspolczesna automatyzacja umozliwia robienie
>> jednoosobowych statkow handlowych, a nikt ich jakos nie robi...
>
>Robi, robi. Patrz wyzej.
Zwroc uwage na slowo HANDLOWYCH. Nie mowie o jachtach (BTW: moj starszy plywal
na "Mazurku", wiec cos o takich jachtach slyszalem... ;P ).
[...]
>> >A WC - jesli bedzie grawitacja na statku - to ty chcesz miec
>> >podczepiony cewnik?
>>
>> Nie, dziekuje. ;) (Ale pilot moze nie miec wyboru. ;P Biedactwo... )
>
>Czemu akurat pilot? Piloci samolotow chyba ich nie maja?
Piloci samolotow nie lataja kilka tygodni, tylko kilka godzin.
[...]
>> JAKA? Newton nie jest strasznie skomplikowany...
[...]
>Mnie juz nie chodzi o oprogramowanie, choc i ono gra role w kosztach.
>Raczej o komputer i jegi cechy (jak dzisiaj RAM, czy zegar) - czyli -
>za 100.000 $ masz komputer taki sobie, z centralnym monitorem, z
>ograniczonymi mozliwosciami samodecydowania. A za 1.500.000 $ masz
>komputer znacznie lepszy, z koncowkami w kilkunastu miejscach statku,
>polaczony siecia sensorow z kazdym miejscem kadluba, samodzielnie
>podejmujacy spora czesc decyzji (np omijajacy napotkany obiekt, a nie
>alarmujacy, ze cos jest na drodze), itd...
Aha, czyli nie chodzi ci w zasadzie o komputer, tylko o sensory i automatyzacje
statku... ;)
[...]
>> Bye bye. Chmury meteorytow to sie omija DUUZYM lukiem. A smieci w kosmosie sie
>> nie wyrzuca (patrz powyzsze cwiczenie z Ek kulki od lozyska)
>
>A co sie robi ze smieciami? Wozi ze soba? Nie licz na to. Bo pewnie
>za przekazanie tych smieci na jakas planetke trzeba bedzie slono
>placic. Tak jak teraz na morzu - zbiorniki z resztek ropy czysci sie
>na redzie, a nie w porcie, gdzie nalezaloby.
Ale za to beda KARY. Nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie wyrzucac smieci w
kosmos - no, chyba ze beda oznaczone wysypiska, albo ze beda je wrzucac w
slonce/giganta gazowego/whatever).
Nawet o zwykle g... mozna sie w kosmosie rozsmarowac przy odpowiednio duzej
predkosci (a pomysl, jak by to wygladalo w raporcie... ;)))
>Jale
Pojemniki cisnieniowe z tlenem _nie_musza_ miec ksztaltu zaokraglonego
walca, ale taki ksztalt jest najbardziej wydajny (stos. powierzchni do
cisnienia). Tlen w postaci stalej lub cieklej - czy wiesz ile energii
kosztowalo by utrzymanie go w tak niskiej temperaturze? To jest znacznie
bardziej niebezpieczne od zwyklego zbiornika wysokocisnieniowego.
> > Jedna bzdura goni druga:
> > - tlenu nie trzeba przewozic w butlach (ach te swojskie widoki)
Nie trzeba, ale tak najtaniej i najbezpieczniej (patrz wyzej)
> > - pojemniki na tlen moga byc bardzo lekkie
Tu brak zastrzezen
> > - mozna go produkowac na orbicie
Z czego? Przez kreacje z prozni?
> > 1. W prozni zamiast wielkiej i ciezkiej "butli" mozna tlenu napuscic
> > do kulistego pojemnika z wysokowytrzymalego materialu.
> > Masa minimalna, duza pojemnosc, niskie koszta, zadnych butli.
Mozna napuscic, ale skad?
> > 2. Organizm czlowieka produkuje w ciagu doby okreslona ilosc
> > wody. Dzieki elektrolizie mozna z niej produkowac tlen. Prad
> > z baterii slonecznych. Zadnych butli wynoszonych z Ziemi na
> > orbite. Niestety nie pamietam zrodla tej informacji. Ale mamy
> > na liscie biologow.
TOTALNA BZDURA!!! Zamknij sie w hermetycznym pojemniku, ciekawe ile wody
naprodukujesz przez tydzien!
Owszem, mozna uwalniac tlen z wody, ale po co, skoro wymaga to
wyniesienia na orbite tlenu, wodoru (ktory co prawda mozna wykozystac) i
dostarczenia energii? A wody nie mozna sprezac, 1 litr to zawsze bedzie
tylko 1000 cm3.
> Ta wode mozna wozic rowniez na kadlubie w postaci lodu (statek
> miedzyplanetarny raczej nie bedzie nigdzie ladowal), co najwyzej moze
> troche sie zakurzy.
Teoretycznie tak, tyle ze:
1. musisz wyjsc na zewnatrz, zeby przyniesc troche lodu,
2. wystarczy, ze sloneczko przyswieci, i caly twoj zapas idzie w
proznie.
A tak wogole, to cos sie tak czepil tych butli? To naprawde
najrozsadniejszy kompromis pomiedzy wytrzymaloscia (idealem byla by
kula), a zajmowana przestrzenia (idealem - szescian).
Pozdrawiam,
Sir Marcus
--
Marek Pawelec, Faculty of Chemistry, Jagiellonian University
/
*8=====(http://www.cyf-kr.edu.pl/~ucpawele =-
\
It's a kind'o Magic