Według krążących po sieci plotek, telewizja TVN zakupiła podobno pięć
sezonów serialu.
Jest to miła wiadomość zważywszy, że jak dotąd w Polsce mieliśmy
okazję obejrzeć jedynie półtorej serii "Star Trek: Następne Pokolenie"
(Star Trek: The Next Generation"), jedną serię "Star Trek: Stacja
Kosmiczna" ("Star Trek: Deep Space Nine") - oba w TVP1, a Canal Plus
wyświetla właśnie trzeci sezon "Star Trek: Voyager". To niewiele.
Tymczasem na niemal całym świecie, seriale te, zwłaszcza "The Next
Generation" bije rekordy popularności, znacznie wyprzedzając chociażby
"Gwiezdne Wojny". Miło więc, że TVN zdecydowała się, zgodnie z mottem
serialu "śmiało wkroczyć tam gdzie nikt jeszcze nie dotarł" i zakupiła
aż tyle odcinków TNG.
Kolejnym miłym akcentem jest fakt, że serial ten, dotychczas nadawany
w weekendowe poranki obecnie jest emitowany popołudniem - w czasie
antenowym przez większość zachodnich stacji (np. Sky One, Sat 1, Pro
7) przeznaczonym na emisję seriali z gatunku fantastyki naukowej.
Oczywiście, jak to w życiu bywa, nie ma róży bez kolców. W przypadku
Star Treka na TVN największymi, w dodatku zatrutymi kolcami są
tłumaczenie i lektor.
I. Tłumaczenie.
Z tego co zaobserwowaliśmy, tłumaczeniem pierwszego sezonu zajął się w
większej części pan Krzysztof Mościcki, potem zaś "dzieła" dokończył i
prowadzi nadal pan Michał Obażanowski.
Pisząc krótko i treściwie : TŁUMACZENIE JEST FATALNE! Chwilami wręcz
żenujące. Poniżej przytoczę największe, błędy w przekładzie serialu,
znacząco wpływające na przyjemność wynikającą z jego oglądania..
1. Stopnie wojskowe bohaterów.
Tłumacze najwyraźniej uparli się, by oznaczenia stopni stosowane w
Gwiezdnej Flocie naciągnąć pod Polską Marynarkę Wojenną.
I tak dowódca statku Enterprise, który w oryginale nosi stopień
"captain" (czyli jakby nie patrzeć - KAPITAN), według tłumaczy jest
KOMANDOREM. To całkowicie niezrozumiałe, biorąc pod uwagę, że od
dziecka jesteśmy przyzwyczajeni, że statkiem (czy to morskim czy
kosmicznym) dowodzi KAPITAN. No i jest ewidentnym przeinaczeniem.
Jeden z moich znajomych, który wcześniej nigdy nie widział Star Treka,
stwierdził że serial jest bardzo ciekawy, tylko nie może zrozumieć
czemu rangę tego "łysego" tłumaczą jako "komandor" skoro w tle
wyraźnie słychać, że załoga zwraca się do niego "captain".
Idąc dalej w swoje matactwa, tłumacze stwierdzili, że stopień
"kapitan" nosi człowiek zajmujący na statku pozycję pierwszego
oficera. Jest to równie niezrozumiałe jak w poprzednim przypadku, jako
że w oryginale pierwszy oficer nosi stopień "commander".
Tutaj rzeczywiście można się trochę zgubić, jako że w polskiej
Marynarce nie ma odpowiednika tego stopnia (a już na pewno nie jest
nim "kapitan"!).
"Commander" mozna od biedy (zważywszy na fonetyczne podobieństwo)
przetłumaczyć jako "komandor". Tak uczynili tłumacze z Canal Plus i
choć nie jest to dokładny odpowiednik słowa "commander", to
najbardziej pasuje.
Co ciekawe i dziwne, osoby noszące w serialu stopień "lieutenant
commander", czyli "komandora - porucznika" w polskiej wersji są rónież
kapitanami. Totalna bzdura. Tłumacze zajmujący się zawodowo przekładem
nie mają prawa popełniać tak rażących błędów.
Cos takiego po prostu wprowadza ludzi w błąd.
2. Polski tytuł serialu.
Według programu TVN jest to serial "Star Trek", co nie jest zgodne z
prawdą. Tytuł "Star Trek" nosi serial będący pierwowzorem serialu
emitowanego obecnie przez TVN. "Star Trek" powstał ponad trzydzieści
lat temu i ktoś może się pomylić....
Zastanawiające jest, że w czołówcze serialu jest podany pełny jego
tytuł, ale z błędem (a jakże!). Otóż lektor wyraźnie czyta "Następne
Pokolenia". Czyżby tłumacze nie wiedzieli, że skoro w słowie
"Generation" nie ma na końcu literki "s" to jest to liczba pojedyńcza?
Takich rzeczy dzieci uczą się w podstawówce! Prawidłowy tytuł serialu
brzmi "Star Trek: Następne Pokolenie"!
3. Tłumaczenie terminów technicznych.
Seriale spod znaku "Star Trek", w tym i TNG, najeżone są dużą ilością
pseudotechnicznego żargonu, który, co ciekawe, w znacznej mierze jest
oparty na osiągnięciach współczesnej fizyki. Dla osób nie obeznanych z
odkryciami ostatnich lat (czyli dla większości przeciętnych ludzi),
lub przynajmniej z literaturą science-fiction, tłumaczenie owych
zwrotów i terminów może być trudne.
Tłumacze "Następnego Pokolenia" zatrudnieni przez TVN dowodzą
słuszności tego stwierdzenia wykazując się tendencją do przekręcania
nazw i udziwnionego słowotwórstwa.
Tłumacze Canalu Plus byli rozsądniejsi i zatrudnili "konsultanta" by
ich chronił przed takimi właśnie wpadkami jakie nagminnie zdarzają się
tłumaczom TNG w TVN.
Kilka przykładów inwencji tłumaczy:
a). W serialu stosowane jest urządzenie służące do szybkiego
transportu, którego zasada działania opiera się na zamianie materii w
energię i przesyłanie jej pod tą postacią do miejsca przeznaczenia. W
oryginale nazywa się ono "transporter" (czyzby nieznane słowo?).
Tłumacze zaś nazwali je "teleporterem", a sam transport "teleportacją"
(w oryginale "beaming" - "przesyłanie"). W serialu ANI RAZU NIE PADA
OKREŚLENIE "TELEPORTATION" czy "TELEPORT"! Z tą teleportacją to jakaś
mania....
b). W każdym odcinku mamy okazję usłyszeć wyrażenie w stylu "szósta
nadświetlna". Chodzi o prędkość rozwijaną przez statki kosmiczne. W
oryginale wyrażenie takie brzmi "warp 6". Tłumaczenie słowa "warp"
(czyt. [łorp]) jako "nadświetlna" jest całkowitym nieporozumieniem z
kilku powodów;
Po pierwsze, statki w serialach "Star Trek" nie poruszają się szybciej
niż światło. W dwudziestym czwartym wieku, w którym to umiejscowiona
jest akcja, prędkość światła jest nadal nieprzekraczalna! Statki
wprawdzie są w stanie znaleźć się w innym miejscu szybciej niż dałoby
radę dokonać tego światło, lecz zawdzięczają to nie przekraczaniu
prędkości światła, lecz zaginaniu czasoprzestrzeni. To, że przestrzeń
jest zakrzywiona nie jest żadną nowością już od wielu, wielu lat,
odkąd Einstein wysunął taki wniosek. Statki w tym serialu posiadają
specjalny rodzaj napędu (w oryginale "warp drive" - po przeinaczeniu
przez tłumaczy - "napęd nadświetlny"), który jest w stanie zaginać
przestrzeń, skracając tym samym drogę między dwoma punktami.
Angielskie słowo "warp" oznacza właśnie "zginanie, zakrzywianie",
Po drugie, w serialu "warp" jest także futurystyczną jednostką
fizyczną.
Jakoś nikt nie próbuje przetłumaczyć watów, metrów czy mil. Również
inne kraje uznały słowo "warp". W niemieckiej wersji językowej "warp"
jest "warp" mimo, że Niemcy nie maja tego słowa w słowniku.
Mam nadzieję, że wkrótce sponsorem serialu w TVN zostanie producent
napoju energetycznego "WARP 4". Może wtedy, podobnie jak miało to
miejsce na Canal Plus doczekamy się odpowiednich zwrotów w polskiej
wersji językowej.
Po trzecie wreszcie, na fizyce jesteśmy uczeni, że prędkość światła
jest ostateczna. Wymyślając bzdury typu "nadświetlna" tłumacze mącą w
głowach młodzieży i wystawiają się na pośmiewisko bardziej
zorientowanej w fizyce części widzów.
Ale "prędkość nadświetlna" to nie wszystko. Jakiś czas temu, pojawił
się(chyba za sprawą pana Mościckiego) termin "napęd infleksyjny". To
jestwłaśnie przykład cudownego słowotwórstwa.... Zrozumiałbym "napęd
nadprzestrzenny", ale "infleksyjny"???
Bez przesady.... Są pewne granice nonsensu.
Jak już wcześniej napisałem, serial obfituje w różne techniczne
wyrażenia i dalej tłumacze całkiem się pogubią jeśli nie zapewnią
sobie jakiejś pomocy merytorycznej (oprócz słownika). Ta technika i
terminy z nią związane stanowią ważną część specyficznego klimatu
serialu, a dzięki tłumaczom, klimat ten ulega w dużej mierze
zniszczeniu.
I tu mała uwaga odnośnie serialu "Babilon 5", która jednak wiąże się
ze Star Trekiem. W ostatnich dwóch odcinkach "B5" pojawił się termin
"tachyon particles". Po przetłumaczeniu "dowiedziałem się", że są to
"cząsteczki kątowe". JAKIE CZĄSTECZKI???!!!
Czy pan Mościcki naprawdę nigdy nie słyszał o TACHIONACH???
Kolejny dowód, że seriali fantastyczno-naukowych nie można "dowolnie"
tłumaczyć....
Tachiony nieraz pojawią się w "Star Treku", więc lepiej by tłumacze
wiedzieli, że nie są to żadne "kąty"!
4. Tłumaczenie nazw własnych statków i planet.
I na tym polu tłumacze się nie sprawdzili. Raz tłumaczą nazwę, raz
nie.
Oczywiście nie powinno się tłumaczyć nazw własnych! Tymczasem niedawno
pojawił się kwiatek w postaci przetłumaczenia nazwy statku "Renegade".
Co ciekawe przetłumaczono ją poprawnie ("Renegat"), ale sam pomysł
tłumaczenia nazw jest głupotą. Czy tłumaczymy na przykład nazwy
amerykańskich wahadłowców kosmicznych? Czy mamy "Odkrycie" zamiast
"Discovery"? Albo "Atlantydę" zamiast "Atlantis"? Nie!
Skoro nie tłumaczą nazwy "głównego" statku (USS Enterprise) czy innych
pojawiających się gościnnie (np. USS Stargazer) to niech będą
konsekwentni!
I proszę mnie źle nie zrozumieć. Nie namawiam, broń Boże, do
przetłumaczenia nazwy Enterprise. Po prostu lepiej zostawić nazwy w
wersji oryginalnej.
Podobnie ma się sprawa z klasyfikacją statków kosmicznych. Klasa
statku bierze swą nazwę od pierwszego statku tej serii jaki
wyprodukowano. Na przykład Enterprise jest statkiem klasy Galaxy i nie
wolno tego tłumaczyć jako "klasa galaktyczna" czy tym podobne bzdury!
Nazwy niektórych miejsc - planet i stacji również budzą poważne
zastrzeżenia.
5. Nazewnictwo przedstawicieli innych cywilizacji.
Tłumacze mają irytujący zwyczaj stosowania polskiej deklinacji do
nazywania obcych. Mamy więc: Klingończyków zamiast Klingonów,
Romulańczyków zamiast Romulan... itp. Przypuszczam, że istnieje na to
jakaś reguła gramatyczna. Przyznaję się bez bicia - nie znam jej, ale
jak to się dzieje że jest stosowana niezmiennie do przedstawicieli
wszystkich napotykanych cywilizacji? Na Ziemi są wprawdzie Chińczycy
czy Koreańczycy, ale z tego co wiem nie ma Amerykańczyków,
Belgijczyków, itp. Podejrzewam, że również tłumacze nie znają zasad
odmiany....
Podobnie ma się sytuacja z rasą o nazwie Ferengi. Tłumacze zmienili ją
na "Ferengowie". Paskudztwo.
Zresztą to samo jest w serialu "Babilon 5", gdzie również roi się od
"Minbarczyków" (zamiast Minbari, ew. Minbaryjczyków),
"Centauryjczyków" (zamiast Centauri) czy "Narneńczyków" (zamiast
Narnów).
Straszne rzeczy.... Dobrze że zamiast "Cieni" nie ma tam
"Cienijczyków"....
6. Ogólne przekręcanie, przeinaczanie, błedne tłumaczenie etc. etc....
Tutaj podam przykłady. Mówią one same za siebie.
a). W poniedziałek 26. 01. 98 w odcinku p.t. "Skin of Evil" (po
naszemu "Diabeł wcielony") pojawił się "byk" za który z miejsca
wywaliłbym tłumacza z pracy i wysłał na kurs dla średnio
zaawansowanych. Miał miejsce taki dialog:
Armus: "I killed one of them".
Troi: "Yes, I know.
Armus: "How can you be here and know that?"
Z przetłumaczeniem tej prostej, w dodatku wyraźnie słyszalnej kwestii
nie powinien mieć problemu nawet niedouczony licealista.
Powinna brzmieć:
Armus: "Zabiłem jedno z nich".
Troi: "Tak, wiem".
Armus: "Jak możesz wiedzieć będąc tutaj?"
A co zrobił pan Obażanowski? W jego tłumaczeniu wyglądało to tak:
Armus: "Jesteś jedną z nich?".
Troi: "Tak".... Wiem już..."
Armus: "Skąd wiesz?"
Coś takiego nie wymaga chyba komentarza.
A nie był to pierwszy taki przypadek. I pewnie nie ostatni.
--------------
Podsumowując, stwierdzam, że tłumaczenie TNG jest do niczego. Błędy i
przeinaczenia serwowane nam przez tłumaczy są żenujące i świadczą o
wyjątkowo niskim poziomie tłumaczy. Zarówno w kwestii znajomości
języka, jak i niezbędnej przy serialach "Star Trek" znajomości
niektórych dziedzin nauki (głównie fizyka). Nie wiem skąd TVN
"werbuje" tłumaczy, ani gdzie się oni szkolą, ale gdy się słucha co
wyczyniają można odnieść wrażenie że to grupka niedouczonych
licealistów, których rodzice pracują w TVN i zapewniają im posady. Nie
chwaląc się, nawet ja, byłbym lepszym tłumaczem niż panowie Mościcki i
Obażanowski.
I w dodatku jeśli chodzi o ST, darmowym :)
Gorący apel: ZMIEŃCIE TŁUMACZY!!! A przynajmniej każcie im zasięgać
czyjejś rady.
---------------------------------
II. Lektor.
Człowiek czytający listę dialogową w "Star Trek: Następne Pokolenie" -
pan Krzysztof Gadacz - posadę tę otrzymał chyba tylko ze względu na
nazwisko. Cuda jakie wyczynia przebijają chwilami nawet tłumaczy.
Nie wiem czy pan Gadacz jest po prostu złośliwy, czy po prostu uparty,
czy też jest po prostu idiotą, ale niszczy on całkowicie klimat
serialu. Jego podkład po prostu wytrąca widza (nie tylko fana) z
równowagi.
1). Ma kiepską dykcję, co u lektora jest niedopuszczalne. Chociaż to
akurat nie jest nowością w przypadku lektorów zatrudnianych przez TVN
- vide pan Marek Lelek (lub Ledek, nawet tego nie mówi wyraźnie)
czytający w serialu "Babilon 5".
Przykładem dykcji pan Gadacza, poza niezrozumiałymi czy niesłyszalnymi
czasem tekstami niech będzie wymowa "jesteźmy" zamias "jesteśmy".
Różnica jest w dodatku bardzo wyraźna. Jednak to nie dykcja jest
największym przewinieniem pana Gadacza.
2). Przewinieniem tym jest NIEPOPRAWNE CZYTANIE IMION, NAZWISK, NAZW I
TERMINÓW. Czyni to podkład serwowany przez pana Gadacza pom prostu
nieznośnym.
Przykłady:
a). Jeden z bohaterów serialu nazywa się Data. W oryginale czyta się
to [DEJTA]. Pan Gadacz uparł się jednak, że czyta się [DATA] i taką
wersję słyszymy w każdym odcinku. Jest to oburzające, zwłaszcza gdy w
tle wyraźnie można usłyszeć, że wszyscy bohaterowie mówią [DEJTA]. Co
więcej, w pierwszym odcinku drugiej serii wyemitowanym dzisiaj
(30.01.98) doszło do skandalicznego przegięcia.
Otóż w odcinku tym, do załogi dołącza nowa osoba, która nieprawidłowo
wymawia imię Data. Data więc ją poprawia. W oryginale brzmi to mniej
więcej tak (w nawiasach [kwadratowych] jest zapis fonetyczny):
Dr. Pulaski: "[DATA]! Look at this."
Data: "[DEJTA].
Dr Pulaski: "What?"
Data: "My name. It is pronounced [DEJTA]."
Dr. Pulaski : "Oh?"
Data: "You called me [DATA]."
Dr Pulaski: "What's the difference?"
Data: "The difference is, one is my name and the other is not."
Po naszemu powinno to brzmieć tak:
Dr Pulaski: "[DATA]! Spójrz na to."
Data: "[DEJTA]."
Dr Pulaski: "Co?"
Data: "Moje imię wymawia się [DEJTA].
Dr Pulaski: "O?"
Data: Nazwała mnie pani [DATA].
Dr Pulaski: Co za różnica?
Data: "Taka, że jedno jest moim imieniem, a drugie nie."
A co zrobił pan Gadacz? Było słychać pewną przerwę, gdy się (chyba) na
chwilę pogubił, po czym:
Dr Pulaski: "[DATA]!"
Data: "[DATA]."
Dr Pulaski: "Słucham?"
Data: "Moje imię wymawia się [DATA]. Nazwałaś mnie [DEJTA].
Dr Pulaski: "Co za różnica?"
etc...
To co pan Gadacz zrobił jest po prostu SKANDALICZNE!!! Zamiast
przyznać się do błedu i zacząć wymawiać poprawnie, lektor idzie na
bezczelnego i robi ludziom wodę z mózgu. Biorąc pod uwagę, że mimo
jego bełkotu w tle wyraźnie słychać, że wszyscy mówią di Daty [DEJTA]
robi tez z siebie idiotę, imbecyla i ciężki przypadek głuchoty (i
głupoty). Przepraszam za mocne słowa, ale to po prostu skandal. Ten
człowiek powinien mieć dożywotni zakaz czytania w filmach.
PROTEST!!! Prosimy o przywołanie Krzysztofa
Gadacza do porządku.
Tym bardziej, że to nie koniec bzdur w jego wydaniu.
b). Nazwy własne i imiona innych osób.
1. Jedna z bohaterek na imię ma Deanna. Imię to wymawia się
[DIJANA]!!! Pan Gadacz tymczasem uparcie czyta [DAJANA]. Ma chyba
jakiś kompleks na punkcie zmarłej Księżnej Walii.
2. Pierwszy oficer statku Enterprise ma na imię Will (sla ułatwienia
dodam, że czyta się [ŁYL]). A wersja Gadacza? Oczywiście Bill ([BIL]).
3. Nazwy statków w jego wykonaniu też są powodem częstego
zdenerwowania. Na przykład USS Stargazer ([STARGEJZER]) przeczytał
kiedyś jako [STARGAZER].
4. Jedną z podstawowych broni statku Enterprise są phasery
([FEJZERY]). Można to było spolszczyć jako [FAZERY], ale nie! Lektor
wie lepiej - [FASERY]!
Po dodaniu do tego niewłaściwego wymawiania nazw urządzeń czy nazw
planet, przejęzyczania i częstych "zagubień", wychodzi murowany
kandydat na (anty)nagrodę dla najgorszego lektora galaktyki. I jego
pozycja jest pewna na wiele lat, chyba że TVN odkryje kolejne
"talenty". Gratulacje za dobór lektorów.
Drugi gorący apel: ZMIEŃCIE LEKTORA!!! KRZYSZTOF GADACZ NIE NADAJE SIĘ
NAWET BY CZYTAĆ BAJKI GŁUCHYM DZIECIOM!!!
Przykro mi jeżeli kogoś swoimi uwagami uraziłem, ale takie są fakty.
--------------------------------------------
Pozdrawiam.
Z poważaniem
P. P.
Starfleet Polska
On Mon, 09 Feb 1998 00:16:54 GMT, pet...@kki.net.pl (Peter) wrote:
>Chciałbym poruszyć sprawę serialu "Star Trek: Następne Pokolenie"
>nadawanego od pewnego czasu przez TVN.
>
>Według krążących po sieci plotek, telewizja TVN zakupiła podobno pięć
>sezonów serialu.
Potwierdzam. Dzwoniłem do TVN i mnie uszczęśliwili tą informacją. Teraz muszę
się jeszcze dopytać, ile B5 przed nami...
>Kolejnym miłym akcentem jest fakt, że serial ten, dotychczas nadawany
>w weekendowe poranki obecnie jest emitowany popołudniem - w czasie
>antenowym przez większość zachodnich stacji (np. Sky One, Sat 1, Pro
>7) przeznaczonym na emisję seriali z gatunku fantastyki naukowej.
Echhhh.... Żeby jeszcze wzorem zachodznich stacji powtarzali w nieco
późniejszej porze (tak około 0.00)...
>Pisząc krótko i treściwie : TŁUMACZENIE JEST FATALNE! Chwilami wręcz
>żenujące. Poniżej przytoczę największe, błędy w przekładzie serialu,
>znacząco wpływające na przyjemność wynikającą z jego oglądania..
Ciesz się, że jest "tylko" lektor a nie dubbing !
>1. Stopnie wojskowe bohaterów.
[...]
>"Commander" mozna od biedy (zważywszy na fonetyczne podobieństwo)
>przetłumaczyć jako "komandor". Tak uczynili tłumacze z Canal Plus i
>choć nie jest to dokładny odpowiednik słowa "commander", to
>najbardziej pasuje.
A co sądzicie o tłumaczeniu "komentant" ? Wydaje mi się, że jest najbliższe,
aczkolwiek stopień "Lt.cmdr" może zabrzmieć nieco dziwnie: "porucznik-
komentdant" ? "komendtant-porucznik" ?
Ha ! Mam !
Cmdr. tłumaczyć na "komendant"
Lt.Cmdr tłumaczyć na ...."nadporucznik" ;)
Cóż, może pachnie to nieco CK-armią, i brzmi dość zabawnie, ale... ;)
>Takich rzeczy dzieci uczą się w podstawówce! Prawidłowy tytuł serialu
>brzmi "Star Trek: Następne Pokolenie"!
Albo nawet "Gwiezdna Włóczęga: Następne Pokolenie" ;)
>Mam nadzieję, że wkrótce sponsorem serialu w TVN zostanie producent
>napoju energetycznego "WARP 4". Może wtedy, podobnie jak miało to
>miejsce na Canal Plus doczekamy się odpowiednich zwrotów w polskiej
>wersji językowej.
BTW: widział ktoś gdzieś taki napój ? Ciekawym, jak smakuje...
>I tu mała uwaga odnośnie serialu "Babilon 5", która jednak wiąże się
>ze Star Trekiem. W ostatnich dwóch odcinkach "B5" pojawił się termin
>"tachyon particles". Po przetłumaczeniu "dowiedziałem się", że są to
>"cząsteczki kątowe". JAKIE CZĄSTECZKI???!!!
>Czy pan Mościcki naprawdę nigdy nie słyszał o TACHIONACH???
Sądzę, i myślę, że mój pogląd podzieli wielu listowiczów, że do tłumaczenia
każdego serialu SF powinni byc zatrudnieni (chociażby w charakterze
konsultantów) fani owych filmów.
>Skoro nie tłumaczą nazwy "głównego" statku (USS Enterprise) czy innych
>pojawiających się gościnnie (np. USS Stargazer) to niech będą
>konsekwentni!
>I proszę mnie źle nie zrozumieć. Nie namawiam, broń Boże, do
>przetłumaczenia nazwy Enterprise. Po prostu lepiej zostawić nazwy w
>wersji oryginalnej.
:) Na "Polonii 1" kiedyś przetłumaczyli !
"Przedsiębiorczość wzywa Zaufanie !"
ROTFL ;)
>Straszne rzeczy.... Dobrze że zamiast "Cieni" nie ma tam
>"Cienijczyków"....
:)))
>Armus: "I killed one of them".
>Troi: "Yes, I know.
>Armus: "How can you be here and know that?"
>
>Z przetłumaczeniem tej prostej, w dodatku wyraźnie słyszalnej kwestii
>nie powinien mieć problemu nawet niedouczony licealista.
>Powinna brzmieć:
>
>Armus: "Zabiłem jedno z nich".
>Troi: "Tak, wiem".
>Armus: "Jak możesz wiedzieć będąc tutaj?"
>
>A co zrobił pan Obażanowski? W jego tłumaczeniu wyglądało to tak:
>
>Armus: "Jesteś jedną z nich?".
>Troi: "Tak".... Wiem już..."
>Armus: "Skąd wiesz?"
Może "Obażanowski" to jeden z pseudonimów "artystycznych" naszego idola ;) o
kryptonimie "Łoziński" ? ;)
-----BEGIN PGP SIGNATURE-----
Version: 2.6.3i
Charset: noconv
iQCVAgUBNONhcEmvcuyun8jNAQGnFwP8COvILQy+HRZhLWhhnJOsZ10RjU9wK3Kv
OelbHwWk+Mp2/WsCpyNMKzrzEzua+h8vtQ6vFRmbViDqTgkfbqEqse7cwxY/HJMo
UfZrvxblOIsgmtJrcdYQBpUqUeGavnIMGkW8pwcZ9nhId27Jj47uzwxGHPlCIuvY
sy6h77UhUd4=
=Qtq/
-----END PGP SIGNATURE-----
Peter napisał(a) w wiadomo¶ci: <34de4aa5...@news.tpnet.pl>...
>Chciałbym poruszyć sprawę serialu "Star Trek: Następne Pokolenie"
>nadawanego od pewnego czasu przez TVN.
(...)
>Oczywiście, jak to w życiu bywa, nie ma róży bez kolców. W przypadku
>Star Treka na TVN największymi, w dodatku zatrutymi kolcami są
>tłumaczenie i lektor.
Nareszcie, ludzie!!! OTO CZŁOWIEK !!!
Peter, masz całkowit± rację. Nie tylko ciebie ci panowie doprowadzaj± do
szału.
>Skoro nie tłumaczą nazwy "głównego" statku (USS Enterprise) czy innych
>pojawiających się gościnnie (np. USS Stargazer) to niech będą
>konsekwentni!
>I proszę mnie źle nie zrozumieć. Nie namawiam, broń Boże, do
>przetłumaczenia nazwy Enterprise. Po prostu lepiej zostawić nazwy w
>wersji oryginalnej.
No, tutaj trzeba oddać tłumaczom sprawiedliwo¶ć - tego na szczę¶cie nie
zrobili. Onegdaj emitowano (bodajże na Polonii1 - je¶li się mylę to
przepraszam) pełnometrażowy film "Star Trek: Wrath of Khan" gdzie nazwę
statku przetłumaczono!!!
I to jak: USS "Przedsięwzięcie" - RATUNKUUUU!!!!
>a). W poniedziałek 26. 01. 98 w odcinku p.t. "Skin of Evil" (po
>naszemu "Diabeł wcielony") pojawił się "byk" za który z miejsca
>wywaliłbym tłumacza z pracy i wysłał na kurs dla średnio
>zaawansowanych.
Czyżby ten sam jegomo¶ć tłumaczył wspomniany wyżej film? Zapamiętałem takie
cudo: w oryginale Picard wydaje polecenie: "Ensings to the Report Room!
(może niekoniecznie z dużej litery - sorry for my English), a co z tego robi
tak zwany tłumacz: "Kadeci do apelu pokojowego!". Rewelacja, nie? Trzy
słowa - trzy byki!
>Gorący apel: ZMIEŃCIE TŁUMACZY!!! A przynajmniej każcie im zasięgać
>czyjejś rady.
Aby nie na gorszych! Niech przynajmniej znaj± język polski!
>To co pan Gadacz zrobił jest po prostu SKANDALICZNE!!! Zamiast
>przyznać się do błedu i zacząć wymawiać poprawnie, lektor idzie na
>bezczelnego i robi ludziom wodę z mózgu. (...)
>Przepraszam za mocne słowa, ale to po prostu skandal. Ten
>człowiek powinien mieć dożywotni zakaz czytania w filmach.
>
Canal + to przynajmniej stać było na dubbing. Problem lektora z głowy
(chociaż aktorzy też nie orły, ale przynajmniej dykcja jako tako).
Kończ±c, podpisuję się pod tym apelem obiema rękami. Zabić Waltera!
Wprawdzie nie należę do żadnego klubu, ale baaardzo lubię SF, a Star Trek to
jeden z moich ulubionych seriali i przykro, kiedy taki jeden z drugim
<cenzored> robi± sobie z niego chałturę (przepraszam prawdziwych artystów:
oni wiedz±, że chałtura - rzecz ¶więta).
Z papieskim pozdrowieniem: "TAK TRZYMAĆ I NIE POPUSZCZAĆ"
Andrzej "Jarz±b" Jarzęcki au...@frico3.onet.pl
<<< LIVE LONG AND PROSPER >>>
end
[... ciecie ...]
>a). Jeden z bohaterów serialu nazywa się Data. W oryginale czyta się
>to [DEJTA]. Pan Gadacz uparł się jednak, że czyta się [DATA] i takš
>wersję słyszymy w każdym odcinku. Jest to oburzajšce, zwłaszcza gdy w
>tle wyra nie można usłyszeć, że wszyscy bohaterowie mówiš [DEJTA]. Co
>więcej, w pierwszym odcinku drugiej serii wyemitowanym dzisiaj
>(30.01.98) doszło do skandalicznego przegięcia.
>Otóż w odcinku tym, do załogi dołšcza nowa osoba, która nieprawidłowo
>wymawia imię Data. Data więc jš poprawia. W oryginale brzmi to mniej
>więcej tak (w nawiasach [kwadratowych] jest zapis fonetyczny):
[...wyciete bo dlugie...]
Tu się z toba nie zgodze. Zarty jezykowe jako takie rzadko daja sie dobrze
przetlumaczyc. Czytanie Data po polsku a nie po angielsku nie wydaje mi sie
byc w zaden sposob oburzajace. Po prostu tak to jest zrobione, nie musi Ci
sie to podobac, ale IMHO jest do przyjecia.
Co do reszty zgadzam sie z przedpiszca.
Hobbit
--
-------------------------------------|
Krzysztof Swiatkowski - Lodz, Poland | replying cut bezspam from my address
e-Mail: hob...@dom.vr.pl.bezspam | odpowiadajac usun bezspam z adresu
"A moze szczescie ukrywa sie pod
jakims pseudonimem ?" - S.J. Lec
>Tu się z toba nie zgodze. Zarty jezykowe jako takie rzadko daja sie dobrze
>przetlumaczyc. Czytanie Data po polsku a nie po angielsku nie wydaje mi sie
>byc w zaden sposob oburzajace. Po prostu tak to jest zrobione, nie musi Ci
>sie to podobac, ale IMHO jest do przyjecia.
>Co do reszty zgadzam sie z przedpiszca.
>
>Hobbit
Nie ma czegos takiego jak "czytanie Data po polsku". [DEJTA] to imie i
taknalezy je wymawiac.
Mariusz Studzinski
---------------------------------------------------------
Ce...@calia.daewoo.lublin.pl
---------------------------------------------------------
>On Mon, 09 Feb 1998 00:16:54 GMT, in pl.listserv.sf-f pet...@kki.net.pl
>(Peter) wrote:
>
>[... ciecie ...]
>>a). Jeden z bohaterów serialu nazywa się Data. W oryginale czyta się
>>to [DEJTA]. Pan Gadacz uparł się jednak, że czyta się [DATA] i taką
>>wersję słyszymy w każdym odcinku. Jest to oburzające, zwłaszcza gdy w
>>tle wyraźnie można usłyszeć, że wszyscy bohaterowie mówią [DEJTA]. Co
>>więcej, w pierwszym odcinku drugiej serii wyemitowanym dzisiaj
>>(30.01.98) doszło do skandalicznego przegięcia.
>>Otóż w odcinku tym, do załogi dołącza nowa osoba, która nieprawidłowo
>>wymawia imię Data. Data więc ją poprawia. W oryginale brzmi to mniej
>>więcej tak (w nawiasach [kwadratowych] jest zapis fonetyczny):
>[...wyciete bo dlugie...]
>Tu się z toba nie zgodze. Zarty jezykowe jako takie rzadko daja sie dobrze
>przetlumaczyc. Czytanie Data po polsku a nie po angielsku nie wydaje mi sie
>byc w zaden sposob oburzajace. Po prostu tak to jest zrobione, nie musi Ci
>sie to podobac, ale IMHO jest do przyjecia.
no oczywiscie. Data, Riker, Picard, Crusher, wszystko czytamy "po
polsku", prawda ?
dlaczego wobec tego imie Daty czytac "po polsku" [Data], takiego
Rikera [Rajker] ?
spolszczenie wymowy Data jest _nie_do_przyjecia_ ! Data to imie.
chcialbys, zeby Twoje imie przekrecano ?
--
Sad Loser
...stop the music and go out, I repeat...
http://www.hyperreal.art.pl/sadloser/
> On Sun, 15 Feb 1998 23:01:05 +0100, hob...@dom.vr.pl (Krzysztof
> Swiatkowski) wrote:
>
> >Tu się z toba nie zgodze. Zarty jezykowe jako takie rzadko daja sie dobrze
> >przetlumaczyc. Czytanie Data po polsku a nie po angielsku nie wydaje mi sie
> >byc w zaden sposob oburzajace. Po prostu tak to jest zrobione, nie musi Ci
> >sie to podobac, ale IMHO jest do przyjecia.
> >Co do reszty zgadzam sie z przedpiszca.
> >
> >Hobbit
>
> Nie ma czegos takiego jak "czytanie Data po polsku". [DEJTA] to imie i
> taknalezy je wymawiac.
>
Ale imie znaczace. I mozna zmienic.
PWC
****************************************pcho...@usctoux1.cto.us.edu.pl
If men were meant to fly pcho...@gate.math.us.edu.pl
God would have created them with air-tickets p...@vr.pl
>> Nie ma czegos takiego jak "czytanie Data po polsku". [DEJTA] to imie i
>> taknalezy je wymawiac.
>>
>Ale imie znaczace. I mozna zmienic.
>
>PWC
Tlumacz ST tez tak pewnie myslal i dlatego jest powszechnie uwazany za
fatalnego tlumacza.
> >Tu się z toba nie zgodze. Zarty jezykowe jako takie rzadko daja sie dobrze
> >przetlumaczyc. Czytanie Data po polsku a nie po angielsku nie wydaje mi sie
> >byc w zaden sposob oburzajace. Po prostu tak to jest zrobione, nie musi Ci
> >sie to podobac, ale IMHO jest do przyjecia.
>
> no oczywiscie. Data, Riker, Picard, Crusher, wszystko czytamy "po
> polsku", prawda ?
>
> dlaczego wobec tego imie Daty czytac "po polsku" [Data], takiego
> Rikera [Rajker] ?
>
Nie ma obowiazku wszystkiego czytac tak samo.
> spolszczenie wymowy Data jest _nie_do_przyjecia_ ! Data to imie.
> chcialbys, zeby Twoje imie przekrecano ?
>
Nie rozumiem. Na przyklad moje prawie wszyscy za granica przekrecaja.
Nie przeszkadza mi to.
>On 17 Feb 98 00:49:36 GMT, pcho...@usctoux1.cto.us.edu.pl (Piotr W.
>Cholewa) wrote:
>
>>> Nie ma czegos takiego jak "czytanie Data po polsku". [DEJTA] to imie i
>>> taknalezy je wymawiac.
>>>
>>Ale imie znaczace. I mozna zmienic.
>>
>>PWC
>
>Tlumacz ST tez tak pewnie myslal i dlatego jest powszechnie uwazany za
>fatalnego tlumacza.
Ciekawe czy PWC nie mialby nic przeciwko nazywaniu go na Zachodzie na
przyklad: "Peter W. Bootleg"
W koncu nazwisko tez znaczace, mozna zmienic >:)
Piotr Pajerski
[...]
>Ciekawe czy PWC nie mialby nic przeciwko nazywaniu go na Zachodzie na
>przyklad: "Peter W. Bootleg"
>W koncu nazwisko tez znaczace, mozna zmienic >:)
ROTFL!!! Biorac pod uwage the thready o piraceniu kaset... ;>
Leszek Karlik, aka Mike - tr...@friko.onet.pl; http://www.wlkp.top.pl/~bear/mike
Amber fan and Star Wars junkie; UIN 6947998; WTF TKD; FIAWOL; IMAO; SNAFU; TANJ
-----BEGIN GEEK CODE BLOCK-----
Version: 3.1
GL/O d- s+: a19 C+++ W-(++) N+++ K? w(---) O@ M- PS+(+++) PE Y+
PGP- !t--- 5+(-) X- R*+++>$ tv-- b++++ D+ G-- e h--*! !r-- !y-*
------END GEEK CODE BLOCK------
> On Tue, 17 Feb 1998 11:41:55 GMT, ce...@calia.daewoo.lublin.pl
> (Mariusz Studzinski) wrote:
>
> >On 17 Feb 98 00:49:36 GMT, pcho...@usctoux1.cto.us.edu.pl (Piotr W.
> >Cholewa) wrote:
> >
> >>> Nie ma czegos takiego jak "czytanie Data po polsku". [DEJTA] to imie i
> >>> taknalezy je wymawiac.
> >>>
> >>Ale imie znaczace. I mozna zmienic.
> >>
> >>PWC
> >
> >Tlumacz ST tez tak pewnie myslal i dlatego jest powszechnie uwazany za
> >fatalnego tlumacza.
>
> Ciekawe czy PWC nie mialby nic przeciwko nazywaniu go na Zachodzie na
> przyklad: "Peter W. Bootleg"
> W koncu nazwisko tez znaczace, mozna zmienic >:)
>
Tak mnie nikt jeszcze nie nazywal. Natomiast jak moje nazwisko
wymawiaja Anglicy, to juz inna sprawa. Kiedys dopiero po tytule mojej
pracy domyslilem sie, ze chodzi o mnie. I naprawde nie obrazilem sie
o to.
> On 17 Feb 98 00:49:36 GMT, pcho...@usctoux1.cto.us.edu.pl (Piotr W.
> Cholewa) wrote:
>
> >> Nie ma czegos takiego jak "czytanie Data po polsku". [DEJTA] to imie i
> >> taknalezy je wymawiac.
> >>
> >Ale imie znaczace. I mozna zmienic.
> >
> >PWC
>
> Tlumacz ST tez tak pewnie myslal i dlatego jest powszechnie uwazany za
> fatalnego tlumacza.
>
> Mariusz Studzinski
To fakt. Ale zapewniam sie, ze nie z tego powodu.
>On 16 Feb 98 at 6:46, Mariusz Studzinski wrote:
>
>> On Sun, 15 Feb 1998 23:01:05 +0100, hob...@dom.vr.pl (Krzysztof
>> Swiatkowski) wrote:
>>
>> >Tu się z toba nie zgodze. Zarty jezykowe jako takie rzadko daja sie dobrze
>> >przetlumaczyc. Czytanie Data po polsku a nie po angielsku nie wydaje mi sie
>> >byc w zaden sposob oburzajace. Po prostu tak to jest zrobione, nie musi Ci
>> >sie to podobac, ale IMHO jest do przyjecia.
>> >Co do reszty zgadzam sie z przedpiszca.
>> >
>> >Hobbit
>>
>> Nie ma czegos takiego jak "czytanie Data po polsku". [DEJTA] to imie i
>> taknalezy je wymawiac.
>>
>Ale imie znaczace. I mozna zmienic.
Co mozna zmienic ? Czyjes imie/nazwisko ? A to dlaczego ?
To moze od razu przemianujmy Picarda na swojskiego Pryka, a Rikera na
Ryjka. Tak samo jak ze zmiana Daty [Dejty] na Date [Date] .
--
Sad Loser
Crap innit.
http://www.hyperreal.art.pl/sadloser/
Inna sprawa jest to, ze wymawianie [DATA] to byk lektora, nie
tlumacza.
Widzisz, to jest norma. Wiem, jak moje nazwisko wymawiaja w innych
krajach (roznie w roznych). Mimo to wiem, ze chodzi o mnie. I tyle.
>On Sun, 15 Feb 1998 23:01:05 +0100, hob...@dom.vr.pl (Krzysztof
>Swiatkowski) wrote:
>
>>Tu się z toba nie zgodze. Zarty jezykowe jako takie rzadko daja sie dobrze
>>przetlumaczyc. Czytanie Data po polsku a nie po angielsku nie wydaje mi sie
>>byc w zaden sposob oburzajace. Po prostu tak to jest zrobione, nie musi Ci
>>sie to podobac, ale IMHO jest do przyjecia.
>>Co do reszty zgadzam sie z przedpiszca.
>>
>>Hobbit
>
>Nie ma czegos takiego jak "czytanie Data po polsku". [DEJTA] to imie i
>taknalezy je wymawiac.
Głowy nie dam,ale chyba znalazłoby się trochę imion które się spolonizowały.
A [DEJTA] to raczej w wyrażeniu "A dejta no troche sera gazdzino(gaździno)".
Albo (zgrzytanie zębami) przetłumaczyc Data=Dane i już. Nawet ten żarcik z
przekręcaniem da się zrobić :-) (Oj dana,dana :-)
Hobbit
PS. Swoja droga TVN się odezwał na priv. Czyżby ktoś zaczął zwracać uwagę na
wypowiedzi na forum publicznym? H.
--
-------------------------------------|
Krzysztof Swiatkowski - Lodz, Poland | replying cut bezspam from my address
e-Mail: hob...@dom.vr.pl.bezspam | odpowiadajac usun bezspam z adresu
"Program - zaklecie komputerowe przeksztalcajace dane wejsciowe
na komunikaty o bledach" - some quotes file.