Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

PRAWDA O MATCE TERESIE czesc 2

12 views
Skip to first unread message

Public <Anonymous_Account>

unread,
Mar 25, 2001, 1:46:49 PM3/25/01
to
STERN wielokrotnie prosil Misjonarki Milosci, zarowno na pismie, jak
tez podczas wizyty w macierzystym domu misji w Kalkucie, o informacje
dotyczace deponowania pieniedzy z datkow. Zakon nigdy nie
odpowiedzial.

- Powinniscie udac sie do domu w Nowym Jorku, zrozumiecie wtedy co
dzieje sie z datkami mowi Ewa Kolodziej. Polka byla przez piec lat
misjonarka milosci. W piwnicy, w noclegowni leza cenne ksiazki,
bizuteria, zloto. Co sie z nimi dzieje? Siostry je przyjmuja,
usmiechaja sie i przechowuja. Wiekszosc rzeczy wala sie bezuzytecznie
przez caly czas. Podobnie rzecz ma sie z milionami podarowanymi
zakonowi. Susan Shields, niegdys siostra Virgin, mowi: Pieniedzy tam
sie nie naduzywa, ogromnej wiekszosci sie po prostu nie wydaje. Gdy w
Etiopii panowal glod, wspomina Shields, wiele czekow opatrzonych bylo
wskazowka: dla glodujacych w Etiopii. Zapytalam raz siostre, ktora
byla odpowiedzialna za konta: - Jest tak wiele czekow dla Etiopii. Mam
zliczyc pieniadze, zebysmy mogly je tam wyslac? Siostra odpowiedziala:
- Nie, nie wysylamy zadnych pieniedzy do Afryki. Wiec kontynuowalam
wypisywanie pokwitowan dla ofiarodawcow: Dla Etiopii.

Z opowiadan bylych siostr wynika, ze system finansowy zakonu byl ulica
jednokierunkowa. Zawsze nam mowiono: Fakt, ze otrzymujemy wiecej
niz inne zakony, swiadczy, ze Bog bardziej kocha Matke Terese mowi
Susan Shields. Datki i stan konta jako miernik milosci bozej. Branie
jest bardziej blogoslawione niz rozdawanie. Konsekwencje ponosza ci,
dla ktorych wlasciwie przeznaczone byly dary. W nowojorskim Bronxie
zakonnice prowadza kuchnie, gdzie wydaje sie ubogim zupe. Dokladnie
mowiac: zlecaja prowadzenie jej wolontariusze organizuja jedzenie.
Siostry je tylko rozdzielaja. Pewnego razu jak wspomina Shields, w
prace wolontariuszy wkradl sie blad i nie mogli dostarczyc chleba.
Siostry zapytaly przelozona czy moga kupic chleb. To nie wchodzi w
rachube. Jestesmy biednym zakonem brzmiala odpowiedz. W koncu
biedacy nie dostali chleba mowi Susan Shields. Przezyla tez
niezliczone zdarzenia tego typu: dziewczynka, chodzaca do niej na
lekcje religii, nie przystapila do Pierwszej Komunii, bo matka nie
mogla jej kupic obowiazkowej bialej sukienki. W nastepnym roku mala
znowu ochoczo chodzila na przedkomunijna religie, ale gdy zblizal sie
termin Pierwszej Komunii, stanela przed tym samym problemem. Siostra
Virgin prosila przelozona o pozwolenie na kupno sukienki. Oburzona
przelozona znowu odmowila. Dziewczynka nie przystapila do komunii.

Przymus oszczedzania w bogatym zakonie dotyka glownie
najbiedniejszych z biednych indyjskie sieroty. W Delhi zakonnice
prowadza dom, w ktorym dzieci oczekuja na przybranych rodzicow z
zagranicy. Jak zwykle, kosztow utrzymania i wyzywienia nie pokrywaja
Misjonarki Milosci, ale pozniejsi adopcyjni rodzice. W Niemczech
monopol na dystrybucje tych dzieci ma zwiazek pro infante.
Przewodniczaca tego zwiazku, Carla Wiedeking, osobista przyjaciolka
Matki Teresy, napisala na poczatku okolnik do ofiarodawcow,
mecenasow i przyjaciol w ktorym informowala: Podczas mojej wizyty
we wrzesniu musialam przypatrywac sie, jak dwojka albo trojka dzieci
lezala w jednym lozku, w przepelnionych pomieszczeniach, bez chocby
skrawka powierzchni do zabawy. Powstale przez to zaburzenia zachowania
sa nie do ogarniecia. Pani Wiedeking odwoluje sie do checi wsparcia
przez protektorow w obliczu znieczulicy w stosunku do nedzy tych
dzieci. Znieczulica? W lonie organizacji o miliardowym majatku, ktora
prawdopodobnie otrzymuje rocznie do dyspozycji trzy razy tyle
pieniedzy, co organizacja pomocy dzieciom Unicef w Indiach. Misjonarki
Milosci maja srodki, by kupic lozka i zbudowac dla sierot domy, w
ktorych bedzie dosc miejsca do zabawy. A pieniedzy tych nie starczy
tylko dla garstki dzieci z domu w Delhi, ale dla wielu tysiecy sierot,
ktore na ulicach Delhi, Bombaju i Kalkuty walcza o przezycie.
Oszczednosc, z punktu widzenia Matki Teresy, byla nie tylko srodkiem
sprawiedliwego rozdzialu pomocy, ale glowna wartoscia sama w sobie.
Wynika to z jej zyciorysu. Gdy mloda siostra Teresa przybyla z biednej
Macedonii do biednej Kalkuty, musiala tam w domu Loretanek uczyc corki
bogaczy. Nie odpowiadalo to jej wyobrazeniom o niesieniu pomocy.
Dlatego w 1951 roku zalozyla swoj wlasny zakon, aby odtad poswiecic
swoje zycie umierajacym na ulicy. Prawdziwie milosierny krok. W
poczatkowych latach oszczedzanie bylo warunkiem pomocy. Gdy jednak w
latach siedemdziesiatych Matka Teresa stala sie slawna w swiecie,
magazyny napelnialy sie same pieniedzmi. Biedny zakon stal sie bogaty.
Kobieta, ktora doprowadzila oszczedzanie do perfekcji, nie wiedziala,
co poczac z naglym blogoslawienstwem pieniadza. Co zrobic z obrazami,
klejnotami, odziedziczonymi domami, czekami albo walizkami pelnymi
banknotow? Teraz wlasciwsza bylaby pomoc nie poprzez oszczedzanie, ale
przemyslane wydatki.

Jedna laureatka Pokojowej Nagrody Nobla nie chciala sprawnie
funkcjonujacej organizacji, udzielajacej skutecznej pomocy. Pelna dumy
nazwala Misjonarki Milosci najbardziej zdezorganizowana organizacja
swiata. Komputery, maszyny do pisania, fotokopiarki sa w jej domach
zabronione. Nawet jesli ktos je podaruje, nie wolno z nich korzystac.
Do prowadzenia ksiegowosci siostry uzywaja szkolnych zeszytow, w
ktorych pisza olowkiem. Dopoki sie nie skoncza. Pozniej wszystko
wyciera sie gumka i uzywa od nowa. W imie oszczednosci. Aby powstal
skuteczny system pomocy, rozsadek nakazuje ksztalcic zakonnice na:
pielegniarki, nauczycielki albo specjalistki zarzadzania. Misjonarki
Milosci sie jednak nie ksztalca, nawet nie kontynuuja nauki. Niechec
do profesjonalizmu popychala z wiekiem Matke Terese do coraz bardziej
groteskowych decyzji. Kiedys, relacjonuje Susan Shields, organizacja
kupila od miasta Nowy Jork nie zamieszkany dom, by dogladac tam
chorych na Aids. Cena zakupu: jeden dolar. Poniewaz musieli poruszac
sie po tym domu rowniez niepelnosprawni, wladze miasta zazadaly
wybudowania windy, ale Matka Teresa nie chciala w swoich domach wind.
W Indiach sa one oznaka bogactwa. W koncu miasto zaproponowalo, ze
pokryje koszty zamontowania windy. Oferta zostala odrzucona. W koncu
zakonnice oddaly dom z powrotem miastu.

Nawet jesli Misjonarki Milosci tylko odmawialy juz oplaconej pomocy
glodujacym w Etiopii albo sierotom z domu dziecka, to w wyniku
dzialania zasady dezorganizacji innym bezposrednio szkodzily. W 1994
roku redaktor naczelny szanowanego brytyjskiego magazynu medycznego
The Lancet, Robin Fox, przerazil swiat informacja o katastrofalnych
warunkach w placowkach zakonu w Indiach: Systematyczne dzialania sa
obce istocie tego domu. Matka Teresa przekladala opatrznosc nad
planowe dzialanie. Nie izolowano chorych na gruzlice, strzykawki
plukano tylko w letniej wodzie. Rowniez przy bolach nie do zniesienia
odmawiano cierpiacym silnych srodkow przeciwbolowych. Nie dlatego, by
brakowalo ich zakonowi, ale dla zasady. Najpiekniejszym podarunkiem
dla czlowieka jest moc uczestniczyc w cierpieniu Chrystusa
powiedziala Matka Teresa. Czlowieka krzyczacego z bolu probowala
pocieszyc: Cierpisz. To znaczy, ze Jezus cie caluje. Rozwscieczony
smiertelnie chory krzyknal: To powiedz swojemu Jezusowi, zeby mnie
przestal calowac.

Rowniez angielski lekarz, Jack Preger, pracowal swego czasu jako
wolontariusz w hospicjum. Dzisiaj mowi: Jesli czlowiek chce komus
zapewnic milosc, zrozumienie i dobra opieke, to uzywa sterylnych


---
This message did not originate from the Sender address above.
It was posted with the use of anonymizing software at
http://anon.xg.nu
---


0 new messages