Ps. ale niech finanse będą tematem przewodnim dowcipu, a nie tylko jakąś wzmianką :)
TAX
Poranek, maz wybiera sie do pracy, zona jeszcze spi. Nagle maz uswiadamia sobie ze ma ochote na
poranny numerek i wlasnie w tym celu budzi zone.
- kochanie, moze szybki numerek?
Zona nie za bardzo zadowolona z pobudki:
- daj mi spokoj... chce spac!!!
Maz nie daje za wygrana:
- no kochanie, szybki numerek i bedziesz mogla sobie pospac... prosze cie!!
Zona juz bardzo poirytowana:
- zostaw w kubku... jak wstane to wypije!
Jedzie rajd samochodowy przez Europę. Co 600 km rajd zatrzymuje się
aby zatankować paliwo. Po 8000 km tylko jeden samochód nie tankował paliwa - ten, w którym jechali
studenci z Polski.
Kierownik rajdu podchodzi i pyta:
- Słuchajcie, przejechaliśmy 8000km a Wy ani razu nie tankowaliście!
Dlaczego??
- Aaaaaa, bo my kasy nie mamy
--
Pozdrawiam, pin54
Na kulturalne nie licz. Robię co mogę :)
____________________________
Przychodzi facet do banku i mowi do panienki z okienka:
- Chcialbym kurwa zalozyc konto w tym pierdolonym banku!
- Co prosze?!
- Chcialbym zalozyc pierdolone konto w tym jebanym banku!
Jak jestes glucha szmato, to dawaj mi tu kierownika!
Przychodzi kierownik i wiedzac o co chodzi mowi zdenerowanym glosem:
- W czym moge pomoc?
- Chcialbym zalozyc pierdolone konto w tym jebanym banku!!!
- A ile chcialby pan wplacic?
- 10 miliardow
- I ta kurwa robila panu problemy?!
Żona bankiera inwestycyjnego wpada z niespodziewaną wizytą do męża do pracy.
Zastaje go z sekretarką na kolanach. Bankier bez zmrużenia oka dyktuje list:
"...i na koniec, szanowni państwo, zwracam uwagę, że nie obchodzi mnie, czy
mamy kryzys, czy nie. Nie jestem w stanie pracować w tym gabinecie bez
drugiego fotela".
Jaka jest różnica między bankierem inwestycyjnym a gołębiem?
Bankier nie może już zarobić na BMW, a gołąb może jeszcze wciąż na nie
narobić.
Bankier z Wall Street spotyka kolegę:
- Jak sypiasz w czasach kryzysu?
- No dzisiejszej nocy spałem jak niemowlę..
- Tzn?
- Całą noc przepłakałem i dwa razy się sfajdałem
Student opowiada studentowi: - Poszedłem do bankomatu, żeby wyjąć pieniądze.
Bankomat szura, szumi, coś tam mieli i na ekranie pojawia się napis.
- Jaki?
- Nie uwierzysz: "Stary, masz pożyczyć pięć dych do poniedziałku?".
Zwierza się makler: - Ten kryzys jest gorszy niż rozwód. Straciłem połowę
majątku i nadal mam żonę.
Jest rok 2012. Minister finansów ogłasza, że nie ma powodu, by obawiać się
kryzysu finansowego. Obawiać trzeba się było wcześniej, teraz już za późno.
Dawno, dawno temu, w pewnej wiosce w Indiach pewien mężczyzna obwieścił, że
będzie kupował małpy, płacąc po 10 dolarów za sztukę. Wieśniacy widząc, że
małp jest pod dostatkiem , wyruszyli do lasu, aby je łapać. Mężczyzna kupił
tysiące małp po 10 dolarów, ale kiedy ich populacja zaczęła się zmniejszać,
wieśniacy zaprzestali starań. Mężczyzna zatem ogłosił, że zapłaci za małpę
po 20 dolarów. To sprawiło, że wieśniacy wzmogli starania i znowu zaczęli
łapać małpy. Jednak wkrótce populacja spadła jeszcze bardziej i ludzie
zaczęli wracać do swych gospodarstw. Stawka została podniesiona do 25
dolarów, ale małp zrobiło się tak mało, że problemem było w ogóle zobaczyć
jakąś małpę, a co dopiero ją złapać. Mężczyzna zatem ogłosił, że kupi małpy
po 50 dolarów za sztukę!
Ponieważ jednak musiał udać się do miasta w ważnych interesach, jego
asystent pozostał w wiosce, aby prowadzić skup w jego imieniu.
Pod jego nieobecność asystent zaproponował wieśniakom: - Popatrzcie na tę
ogromną klatkę i te wszystkie małpy,które skupił. Sprzedam je wam po 25
dolarów, a gdy mężczyzna wróci z miasta, odsprzedacie mu je po 50 dolarów.
Wieśniacy wydobyli swoje oszczędności i wykupili wszystkie małpy. I nigdy
więcej nie zobaczyli już ani owego mężczyzny, ani jego asystenta - tylko
same małpy.
Witajcie na Wall Street!!
Przedsiębiorca rozmawia z doradcą bankowym:
- Chciałbym zacząć działalność w małym biznesie. Co mi pan radzi?
- To bardzo proste, niech pan kupi dużą firmę i poczeka.
Dwie blondynki napadły na bank. Zabrały z niego dwa worki. Podzieliły się
nimi bez zaglądania, co zawierają. Po 10 latach złodziejki spotykaja sie
przypadkowo.
- Co było w twoim worku? - pyta pierwsza.
- 10 mln dolarów.
- Super!Co z nimi zrobiłas?
- Kupiłam wille, jacht, podróżowałam po swiecie. A co było w twoim worku?
- Niezpłacone rachunki.
- I co z nimi zrobiłas?
- Powolutku spłacam...
Przestępca w czasie napadu na bank wziął kilkunastu zakładników. Pyta się
pierwszego z nich:
- Widziałeś jak brałem pieniądze ze skarbca?
- Widziałem!
Rabuś zabija zakładnika. Pyta się drugiego:
- Widziałeś jak brałem pieniądze ze skarbca?
- Ja nie... ale moja żona widziała!!
Pewnego dnia pewna starsza dama przyszla do Deutsche Bank z torba pelna
pieniedzy. Podeszla do stanowiska i poprosila o prywatna rozmowe prezesem
banku, gdyz chciala otworzyc konto, a "prosze zrozumiec, chodzi o wielka
sume pieniedzy"... Po dlugotrwalych dyskusjach pozwolono starszej pani
spotkac sie prezesem, bo w koncu nasz klient - nasz pan. Prezes spytal o
kwote, jaka starsza pani zamierzala wplacic. Ona zas odpowiedziala, ze
chodzi o 50 milionów EURO. Po czym otworzyla torbe, zeby go przekonac, iz
tak jest w rzeczywistosci. Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie
tych pieniedzy. Szanowna pani, jestem zaskoczony iloscia pieniedzy, jaka ma
pani przy sobie! Jak pani tego dokonala?" Klientka na to: Calkiem prosto.
Zakladam sie". Zaklada sie pani? - pyta prezes - Ale o co?". Starsza pani
odpowiada: O wszystko co mozliwe. Na przyklad moge sie z panem zalozyc o
25.000 EURO, ze panskie jaja sa kwadratowe! Prezes zasmial sie glosno i
powiedzial: Przeciez to smieszne! W ten sposób nie moglaby pani nigdy tak
duzo zarobic." Cóz, przeciez powiedzialam, ze w ten sposób zarobilam moje
pieniadze. Bylby pan gotowy zalozyc sie ze mna?" Alez oczywiscie
odpowiedzial prezes (w koncu szlo o mnóstwo pieniedzy)- zakladam sie o
25.000 EURO, ze moje jaja nie sa kwadratowe." Starsza pani odpowiada:
"Zaklad stoi, ale poniewaz stawka sa duze pieniadze, czy moge przyjsc jutro
o 10.00 razem z moim prawnikiem, zeby sprawdzic naocznie i przy swiadku?"
"Jasne", prezes wykazal zrozumienie. Całą noc prezes byl niesamowicie
nerwowy i spedzil wiele godzin na sprawdzeniu, czy jego jaja znajduja sie w
swojej dotychczasowej formie. Z jednej i drugiej strony. W koncu przy pomocy
glupiego testu osiagnal 100- procentowa pewnosc. Wygra ten zaklad!
Nastepnego ranka o 10.00 przyszla starsza dama ze swoim prawnikiem do banku.
Przedstawila sobie obu panów i powtórzyla, iz chodzi o zaklad, którego
stawka jest 25.000 EUR. Prezes zaakceptowal zaklad, iz jego jaja nie sa
kwadratowe. W celu przekonania sie o tym fakcie, poprosila go dama o
opuszczenie spodni. Prezes opuscil spodnie. Starsza pani nachylila sie,
spojrzala uwaznie i spytala ostroznie, czy moze dotknac jaj. No dobrze -
odpowiedzial prezes. - 25.000 EURO sa tego warte i moge zrozumiec, ze chce
sie pani do konca przekonac." Starsza pani ponownie sie nachylila i wziela
"pileczki" w swoje dlonie. Wtedy prezes zauwazyl, ze prawnik zaczyna uderzac
glowa w sciane. Prezes pyta wiec kobiete: "Co sie stalo z tym pani
prawnikiem?" Na to ona: Nic, zalozylam sie z nim tylko o 100.000 EURO, ze
dzisiaj o godz. 10.00 bede trzymala w dloniach jaja prezesa Deutsche Bank .
Najnowocześniejszy Bank świata miał super-sejf. Któregoś razu właściciele
banku postanowili przetestować zabezpieczenia. Zaprosili ekipy najbardziej
znanych złodziei świata z Francji, USA, Niemiec i Polski. Zebrali wszystkich
i powiedzieli:
- Zgasimy światło przed sejfem na pół minuty. Jeśli po zapaleniu światła
sejf będzie otwarty, ta ekipa może zabrać zawartość sejfu.
Pierwsi próbują Francuzi... Światło się zapala - nie udało się. Drudzy są
Amerykanie. Światło zapala się... nawet sprzętu nie zdążyli wyjąć. Trzeci w
kolejności są Niemcy. Światło się zapala - nic z tego.
Kolej na Polaków. Światło gaśnie, mija pół minuty... Próbują zapalić
światło - nic, próbują po raz kolejny - nic... Nagle z mroku słychać szept:
- Kurde, Stefan! Mamy tyle kasy, po cholerę ci jeszcze ta żarówka?
Blondynka wpadła w kłopoty finansowe i postanowiła porwać dziecko dla okupu.
Poszła więc do parku, dorwała jakiegoś małego chłopczyka i zaciągnęła go w
zarośla. Napisała na karteczce:
"Porwałam państwa synka, proszę położyć jutro rano za dużym drzewem w parku
100.000 dolarów w papierowej torbie. Blondynka."
Potem przypięła karteczkę agrafką do kurteczki chłopczyka i wysłała go
prosto do domu. Następnego dnia znajduje za dużym drzewem w parku brązową,
papierową torbę ze 100.000 dolarów i karteczką:
"Tu są pani pieniądze. Nadal nie mieści mi się w głowie, że blondynka może
zrobić coś takiego innej blondynce!"
W pewnej firmie prezesi postanowili zatrudnić asystentkę zarządu. Oprócz
odpowiednich wymagań osobowościowych, określili wymogi wizualne: 175 cm
wzrostu, długie nogi, ładne piersi, blondynka, itd... Po rozmowach
kwalifikacyjnych, wskutek selekcji, pozostała im jedna kandydatka
spełniająca te wymogi. Zadali jej pytanie:
- Jakie są Pani oczekiwania finansowe?
- 10 tysięcy zł.
- Co? U nas 6 tys zarabia główny księgowy!
- To dymajcie księgowego...
Pewnego razu łódź przybiła do małej meksykańskiej wioski. Amerykański
turysta podziwiając ryby złowione przez meksykańskiego rybaka zapytał ile
czasu zajęło mu ich złapanie.
- Niezbyt długo - odpowiedział Meksykanin
- W takim razie dlaczego nie zostałeś na morzu dłużej żeby złapać więcej
takich ryb? - zapytał Amerykanin.
Meksykanin wyjaśnił że ta mała ilość spokojnie wystarczy na potrzeby jego i
całej jego rodziny.
- A co robisz z resztą wolnego czasu? - zapytał Amerykanin.
- Długo śpię, potem złowię kilka ryb, bawię się ze swoimi dziećmi, spędzam
sjestę ze swoją żoną. Wieczorami wychodzę do wioski i spotykam się z moimi
przyjaciółmi, wypijamy kilka drinków, gramy na gitarze, śpiewamy piosenki.
Żyję pełnym życiem...
Amerykanin przerwał
- Ukończyłem studia MBA na Harvardzie, myślę że mogę Ci pomóc. Powinieneś
zacząć łowić ryby dłużej każdego dnia. Możesz zacząć sprzedawać ryby skoro
będziesz łowić ich więcej. Mając dodatkowy przychód możesz kupić większą
łódź. Za dodatkowe pieniądze, które przyniesie Ci większa łódź możesz kupić
drugą łódź i trzecią i tak dalej aż będziesz
miał całą flotę statków. Zamiast sprzedawać swoje ryby pośrednikom będziesz
mógł negocjować bezpośrednio z przetwórniami i może nawet otworzysz swoją
własną fabrykę. Będziesz mógł wtedy opuścić tą małą wioskę i przeprowadzić
się do Mexico City, Los Angeles albo nawet do Nowego Jorku! Stamtąd będziesz
mógł kierować swoimi interesami.
- Ile czasu mi to zajmie? - zapytał Meksykanin.
- Dwadzieścia, może dwadzieścia pięć lat - odpowiedział Amerykanin.
- A co później?
- Później? Wtedy dopiero się zacznie - odpowiedział Amerykanin, uśmiechając
się - Kiedy twój biznes będzie naprawdę duży, możesz zacząć sprzedawać akcje
i robić miliony!
- Miliony? Naprawdę?... A co potem?
- Potem będziesz mógł przejść na emeryturę, mieszkać w małej wiosce na
wybrzeżu, długo spać, bawić się z dziećmi, łowić czasami ryby, spędzać
sjestę ze swoją żoną i spędzać wieczory bawiąc się ze swoimi przyjaciółmi...
* Morał tej historii: Pamiętaj dokąd chcesz dojść w swoim życiu, bo może już
tam jesteś!*
zatax
Młody Żyd rozmawia z teściem.
- Oj tate tate, gdy brałem twoją córkę to miała cipke jak 20 groszy,
a teraz po dwudziestu latach, jak 5 zł.
- Oj Mosze, Ja Ci jedną fabryke kupilem i drugą, i jeden dom masz tu a
drugi w ciepłych krajach, i samochodow wiele... a tobie się o 4,80 rozchodzi
--
Dr No
Przychodzi facet do banku:
- Dajcie mi kredyt! Mam znakomity pomysł!
- To znaczy?
- Za te pieniądze otworzę gej-klub.
- Dlaczego pan uważa, że się to opłaci?
- Patrz pan, jaki jest rynek: na początek, gliniarze z drogówki. Wszyscy, co
do jednego, to pedały, nie? Potem - sędziowie piłkarscy - pedał pedała
pedałem pogania. Potem deputowani do Dumy. Nawet moi sąsiedzi z góry to
pedały!
- Oj, chyba nie damy panu kredytu...
- O, i pan mógłby przyjść!
Przychodzi blondynka do banku i mówi, że wylatuje na wakacje za granicę i
prosi o kredyt w wysokości 3000 zł na 2 tygodnie. Urzędnik prosi ją o
przedstawienie jakiegoś zabezpieczenia pod pożyczkę. Blondi wyjmuje kluczyki
od Jaguara stojącego przed bankiem. Po sprawdzeniu wszystkiego, bank zgadza
się na przyjęcie samochodu pod zastaw.
Pracownik banku odbiera kluczyki i odprowadza samochód do podziemnego garażu
w banku.
Po 2 tygodniach blondynka oddaje dług w wysokości 3000 zł i odsetki 22,50
zł.
Urzędnik bankowy mówi:
"Cieszymy się z udanego interesu i mamy nadzieję, że wakacje się udały.
Jednakże w czasie Pani nieobecności sprawdziliśmy, że jest Pani
multimilionerką. Zastanawia nas, po co zawracała Pani sobie głowę pożyczką
na 3000 zł?"
Blondi odpowiada:
"A gdzie do diabła w Warszawie znalazłabym parking strzeżony dla Jaguara na
2 tygodnie za 22,50 złotych?"