W dniu 30.05.2012 09:38, JaMyszka pisze:
> Kiedyś był podobny z pierestrojką.
Ja znam inny z pierestrojką.
Otóż dwóch gości, sąsiadów, zawsze po pracy w miasteczku wracało do domu
na wioskę, a po drodze, na skraju miasteczka zaglądało do piwiarni na
kufelek. Świątek, piątek, słońce czy deszcz, oni zawsze po pracy pili
kufel piwa. A kufel ten zawsze kosztował rubla.
W pewien poniedziałek poszli jak zwykle do pracy, po pracy jak zwykle na
piwo, a bufetowa woła: cztery ruble! To po dwa od kufla.
– Co jest kochana, piwo tak podrożało od soboty?
– Nie, panowie, piwo jest w tej samej cenie, ale dołożyli rubla na
pierestrojkę.
– A, coś słyszeliśmy… No, niech im będzie.
I tak chodzili sobie przez czas jakiś na to piwo, chodzili, płacili po
dwa ruble, aż pewnego razu wchodzą, a bufetowa woła: dwa ruble! To znów
wychodziło po rublu od kufla.
– O, co to, pani szanowna, czyżby pierestrojkę nagle odwołali?
– Nie panowie, pierestrojka obowiązuje nadal, po prostu nie dowieźli piwa…
--
Pozdrawiam,
Marsjanin