Maciej
Chyba nie ma zadnego wyboru. Jest tylko jeden
http://www.gwp.pl/product/1636.html
Moim zdaniem niezly, wyjasnienia odpowiadaja wyjasnieniom w czeskim
etymologicznym slowniku.
Jeszcze istnieje stary slownik Brucknera, ale moim zdaniem jest on mocno
przestarzaly i niektore wyjasnienia sa watpliwe.
Ludek
> Yarael Poof napsal(a):
>> W tej chwili moje dzieci bardzo często pytają o znaczenie i pochodzenie
>> różnych wyrazów. Chciałbym kupić jakiś przyzwoity (jednotomowy)
>> słownik. Jaki byście polecali? PWNowski? Czy może jakiś inny?
>
> Chyba nie ma zadnego wyboru. Jest tylko jeden
> http://www.gwp.pl/product/1636.html
<http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka.php?ID=1188>
> Moim zdaniem niezly, wyjasnienia odpowiadaja wyjasnieniom w czeskim
> etymologicznym slowniku.
Mnie niespecjalnie przypadł do gustu, głównie dlatego, że jak chcę coś
sprawdzić, to zazwyczaj tego słowa nie ma.
A.
--
Gridneff: So the point is to get the message across,
without saying in so many words: You stupid fucking morons,
you're learning fucking elf languages!
Pan for Windows (beta) - <http://panbuilds.googlepages.com>
Jeśli ma to być zajmująca wyprawa do krainy etymologii, to polecałabym
dwa słowniki: autorstwa Wiesława Borysia (z 2005 roku, w jednym tomie)
oraz niepełny (tylko do litery P, wydany kilka lat wcześniej) Andrzeja
Bańkowskiego. Boryś jest zdyscyplinowany i naukowy, przy Bańkowskim
trzeba uważać, bo czasem ponosi go fantazja, ale za to jak się go
dobrze czyta :) Obie pozycje mają zatem swoje zalety i wady, obie nie
odpowiedzą na wszystkie pytania. Najlepiej czytać je razem, ciesząc
się z różnicy podejścia autorów do wielu haseł.
Można poczytać o nich np. tu: http://www.taraka.pl/index.php?id=etymonowy.htm
pozdrowienia
bepe
Maciej
Cztery są, dokładniej.
Jeśli ma być świeży i w miarę autorytatywny, polecam Borysia.
Długosz-Kurczabowa się do niczego nie nadaje, słowniczek jest co najmniej
szczupły, to są w zasadzie bardziej gawędy na temat wybranych haseł czy
gniazd hasłowych. Można sobie do poduszki poczytać, znaleźć się nic nie da.
Brucknera się sympatycznie czyta, ale on stary jest już mocno. Zestarzały
się nie tyle dociekania etymologiczne (dla potrzeb codziennych w praktyce
nie ma to większego znaczenia), co sam styl - taki chaotyczny i ciężki do
przejścia na początku.
Bańkowski jest baardzo ryzykowny - sam słownik jest faktycznie szczegółowy i
interesujący, ale po pierwsze niedokończony (ostatnie hasło - PYZA), poza
tym autor jest co najmniej ekscentryczny: zawoalowane aluzje antysemickie,
rasistowskie fantasmagorie o historycznej roli Słowian (Attyla jako
Słowianin itp.).
Gwoli ścisłości, był i piąty, Sławski, obszerny i autorytatywny, robiony od
1952 do 1982, ale po pierwsze dotarł tylko do Ł, a po drugie jest już
zupełnie niedostępny.
Kawałki na Allegro bywają.
Szykuje się coś nowego, ale pewnie nie będzie dużo lepszy.
<http://ksiegarnia.pwn.pl/7215_pozycja.html>
Super! Dzięki za sygnał, na pewno kupię.
Nie byłbym taki od razu źle nastawiony :) Po pierwsze mogło być tak, że ten
pierwszy słowniczek to taka prolegomena do właściwego słownika, takie
szybkie zamknięcie w jedną publikację dotychczas opracowanego materiału.
Jeśli tak, to to pierwsze wydawnictwo będzie się bronić - mały słowniczek
dla ciekawych i dla uczniów, duży dla profi i dla głęboko zainteresowanych.
Ja tam czekam z życzliwą ciekawością.
Po drugie - może to tylko moje wrażenie, ale tak coś czuję, że ta eksplozja
w dziedzinie słowników etymologicznych (bo tak to trzeba nazwać - od
przedwojny czyli Brucknera praktycznie nic na rynku, a tu nagle, w ciągu
dekady - trzy słowniki (Boryś, Długosz-Kurczabowa x2) wynika z rozsierdzenia
środowiska naukowego outsiderskim wyskokiem Bańkowskiego :) Facet znikąd (a
przynajmniej spoza szacownego grona) wyskakuje niczym diabeł z pudełka ze
sporym słownikiem, w dodatku pisze w nim rzeczy, hm, co najmniej dziwne...
Trzeba kontratakować! Jeśli tak, to Bańkowskiemu chwała!
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/