waldek
===
http://groups.google.pl/groups?threadm=slrncc5rd3.2fv.mwasiak%40michal.phys.p.lodz.pl
Innymi słowy ilość liczb, choć nie każdy tak uważa.
--
Michał Wasiak
>"liczba liczb parzystych" czy "ilość liczb parzystych"?
>
>
"Liczba". "Ilość" zawsze występuje z jednostką (pół litra wody, dwa
kilogramy mięsa, dziesięć metrów sznurka).
- Szwejk
--
http://www.republika.pl/portfoljo (o mnie)
Wolę mieć legalnego Windowsa
niż kradzionego Linuksa - ws
Stosując formalne kryteria należałoby stosować określenie "liczba" do ilości
elementów zbioru skończonego, gdyż należy tą liczbę podać. Tymczasem zbiór
liczb naturalnych jest nieskończony. W przytoczonym przez ciebie wątku,
Władysław Łoś słusznie zauważa, że właściwszym określeniem byłaby "moc",
całkowicie negując użycie słowa "ilość". Tym niemniej, moc odnosi się do
całości zbioru, a nie do jego poszczególnych elementów. Podobnie, jak
objętość (ilość) wody w oceanach oraz liczba kropel wody w tych samych
oceanach.
Warto jednak zauważyć, że, jakkowiek liczba(?) liczb naturalnych jest
nieskończona, to jednak są one policzalne. Tej cechy nie ma zbiór liczb
rzeczywistych i tu nie mam żadnych wątpliwości. Możemy mówić tylko o ilości
liczb rzeczywistych "ilość wszyskich liczb rzeczywistych jest większa od
liczby wszystkich liczb naturalnych" (choć, oczywiście poprawniej byłoby
posłużyć się mocami tych zbiorów).
Chodzi więc o rozstrzygnięcie, czy przy założeniu, że do obiektów
policzalnych stosujemy określenie "liczba", będzie ono poprawne również w
stosunku do policzalnego, ale nieskończonego zbioru liczb naturalnych? Ot
dylemat. Słowniki tego nie przewidziały :)
waldek
===
waldek
===
Poprawnie byłaby "liczba", jak np. w zdaniu "W szeregu liczb naturalnych
od 1 do 100 liczba liczb parzystych równa jest liczbie liczb
nieparzystych". Jednak mamy tu zgrzyt spowodowany bezpośrednim
powtórzeniem tego samego słowa, na dodatek w różnym sensie. Jednak
zamienienie tu "liczby" "ilością" niewiele poprawi. Czy nie lepiej
byłoby o prostu powiedzieć np.: ""W szeregu liczb naturalnych od 1 do
100 występuje tyle samo liczb parzystych co nie parzystych"?
Rozumiem jednak, że tobie chodzi o to, jak wyrazić to, że w pewnych
zbiorach liczb parzystych (czy jakichś innych) jest nieskończenie wiele.
W takim przypadku, uaważam, że ponieważ dyskusja nad takimi zbiorami nie
należy do dyskursu potocznego, lecz jedynie do specjalistycznego, to
należy tu używać też specjalistycznego języka nauk matematycznych, w
którym słowu "liczba" jest przypisane jedno, ściśle określone znaczenie
i nie używa się go w sensie "liczebności".
Wyjątkiem moe być oczywiście sytuacja, gdy kogoś uczymy, staramy mu się
wyeksplikować terminy ścisłe w języku potocznym. Wtedy można
ewentualnie powiedzieć, że "mocą zbioru nazywamy liczbę elementów tego
zbioru", a następnie mówić już tylko o mocy zbiorów.
Problemem jaki mamy w ostatnich czasach ze słowem "ilość" jest według
mnie to, że jest ono nadużywane, nawet tam, gdzie jest zbędne. Nie
tylko zastępuje "liczbę" w sensie "liczebności" lecz pojawia się w
zwrotach, w których ani "liczba" ani "ilość" nie są potrzebne. Np. "Moje
kury znoszą dużą ilość jajek". "W jeziorze jest duża ilość wody". Czy
nie lepiej byłoby "Kury znoszą dużo jajek" albo nawet "Kury dobrze się
noszą" oraz "W jeziorze jest dużo wody"? Takie panoszenie się "ilości"
zubaża według mnie język i ogranicza możliwość wysławiania się.
Władysław
--
Contrariwise: if it was so, it might be; and if it were so, it would be;
but as it isn't, it ain't. That's logic.
Tweedledee
"duża ilość wojska",
Waldku, czemu nie "liczne wojsko"?
"palenie w
> nadmiernej ilości",
albo "nadmierne palenie"
>"srebro występuje w minimalnych ilościach w rudach
> miedzi", "ważna jakość, nie ilość".
Tu akurat "ilość" wydaje się uzasadniona.
> Ilość może
> być nieokreślona.
A nawet często bywa. Stosuje się ją przecież w związku z rzeczownikami
niepoliczalnymi.
> Liczba powinna być chyba określona, ale jak ją
> określić przy nieskończonej "ilości"?
Zależy czy masz do czynienia ze zbiorem o mocy alef zero, czy o mocy
continuum. ;-)
Władysław
--
Nie dziękuj wyznam Ci szczerze
Pierwszy bym pałkę strzaskał na Twej głowie,
gdyby nie dziatek pacierze
Zbójca (starszy)
MSZ:
jeśli skończona, to liczba; jeśli nieskończona, to ilość.
Nazwa "liczba" w języku potocznym kłóci mi się z nieskończonością.
Jeśli jednak kontekst jest dostatecznie ścisły (tekst o matematyce),
i wynika zeń, że mowa o *_liczbach kardynalnych_*, to "liczba" jest
poprawna. Co więcej, wówczas mamy dobrze określone znaczenia nazw
"liczba skończona" i "liczba nieskończona".
Maciek
A jeśli jeszcze większym?
A jeśli jakimś pośrednim...? :-)
Maciek
waldek
===
>>"Liczba". "Ilość" zawsze występuje z jednostką (pół litra wody, dwa
>>kilogramy mięsa, dziesięć metrów sznurka).
>>- Szwejk
>>
>>
>===
>Na pierwszy rzut oka tak. Ale "duża ilość wojska"
>
Tak. "Wojsko" jest niepoliczalne, ale można je zmierzyć w "żołnierzach",
tak jak wodę mierzymy w "litrach". Liczba litrów, żołnierzy, kilogramów
jest policzalna.
>"palenie w nadmiernej ilości", "srebro występuje w minimalnych ilościach w rudach miedzi"
>
Srebro można zmierzyć w kilogramach, w jednostkach objętości itp.
>"ważna jakość, nie ilość".
>
To akurat jest powiedzenie, które może coś znaczyć w jakimś kontekście.
> Tu nie ma jednostek. Ilość może być nieokreślona.
>
>
W domyśle jest.
>Liczba powinna być chyba określona, ale jak ją określić przy nieskończonej
>"ilości"?
>
>
"Liczba" i "ilość" jako takie nie istnieją i są pojęciami
abstrakcyjnymi. Zawsze jest liczba czegoś (liczba ludzi w sali, liczba
kół w samochodzie, liczba drzew w lesie) i ilość czegoś (ilość wody,
piasku (ale nie: ziarenek piasku), powietrza). Może być też "liczba
ilości czegoś", czyli liczba litrów mleka, liczba kilogramów srebra itd.
Wydaje mi się, że potocznie można użyć "ilość" jako synonimu "masa",
"tłum": Na sali była ogromna ilość ludzi.
Takie jest moje zdanie :-)
> Tak. "Wojsko" jest niepoliczalne, ale można je zmierzyć w "żołnierzach",
> tak jak wodę mierzymy w "litrach". Liczba litrów, żołnierzy, kilogramów
> jest policzalna.
Litrów i kilogramów nie jest policzalna. Miara jest tu liczbą
rzeczywistą, jednostka jest tylko umowna.
Przy czym jeśli coś jest teoretycznie policzalne, ale bardzo liczne,
np. drzewa albo piasek, to "ilość" też pasuje.
--
__("< Marcin Kowalczyk
\__/ qrc...@knm.org.pl
^^ http://qrnik.knm.org.pl/~qrczak/
> "liczba liczb parzystych" czy "ilość liczb parzystych"?
> waldek
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~CYTAT
Użytkownik "waldek" <xsw...@o2.pl>
news:caqcup$ofo$1...@inews.gazeta.pl...
> Użytkownik "ksRobak" <ed_r...@poczta.onet.pl>
> news:caqbus$795$1...@news.onet.pl...
>>>> chech Waldek,,
>>>> REgeniusz się nigdy nie myli (chyba że robi gambit)
>>>> Liczb nieskończonych się NIE LICZY tylko SZACUJE
>>>> a więc sformułowanie "ilość liczb parzystych" jest
>>>> semantycznie poprawne.
>>>> Edward Robak Kraków, 16 czerwca 2004r. \|/ re:
>>> Spytam o to na innej, bardziej odpowiedniej grupie. Z ciekawości.
>>> waldek
>> hehehe :)))
>> ja oczywiście mam gotową odpowiedź ale w tych okolicznościach
>> nie zaprezentuję jej dopuki nie dowiesz się na innej bardziej
>> odpowiedniej grupie i nie przedstawisz co się dowiedziałeś.
>> Trzymam kciuki <OK.>
>> \|/ re:
> Możesz sam sprawdzać na pl.hum.polszczyzna. Pytanie już poszło.
> waldek
To posłuchaj tego:
Ilość punktów w odcinku o długości JEDEN jest nieskończona.
Największą liczbą w tym zbiorze odwzorowanym na osi liczbowej
jest liczba JEDEN. Liczba jeden jest największą liczbą
w nieskończonym zbiorze liczb mniejszych od JEDEN.
i porównaj:
Ilość liczb naturalnych jest nieskończona.
Największą liczbą w tym zbiorze odwzorowanym na osi liczbowej
jest liczba ReJEDEN. Liczba Re1 jest największą liczbą
w nieskończonym zbiorze liczb naturalnych.
hehehe ;)))
Edward Robak Kraków, 17 czerwca 2004r. \|/ re:
Moje wątpliwości wzbudzają jedynie "bardzo liczne" zbiory. Jeśli mówimy o
ilości gwiazd na niebie, czy ilości klopel wody w oceanach, to w zasadzie
jedyne, co o ich liczności można powiedzieć, to właśnie to, że są "bardzo
liczne". Nie potrafimy *OKREŚLIĆ* czy oszacować, nawet w przybliżeniu
konkretnej ich *LICZBY*, dlatego posługujemy się ilością.
W przypadku ilości/liczby liczb naturalnych *mamy* jednak takie
oszacowanie - jest nim *nieskończoność* (oo). Wprawdzie nie jest to liczba,
ale jest to dobrze określone pojęcie, porządnie zdefiniowane mocą tego
zbioru.
Uważam, że w tym *szczególnym* przypadku posługiwanie się *ilością*
elementów wprowadza w błąd, polegający na domyślnej, a fałszywej informacji,
o nieokreślonej liczności elementów tego zbioru. Ta informacja jest jednak
dostępna w postaci alef zero!
waldek
===
>Moje wątpliwości wzbudzają jedynie "bardzo liczne" zbiory. Jeśli mówimy o
>ilości gwiazd na niebie, czy ilości klopel wody w oceanach, to w zasadzie
>jedyne, co o ich liczności można powiedzieć, to właśnie to, że są "bardzo
>liczne". Nie potrafimy *OKREŚLIĆ* czy oszacować, nawet w przybliżeniu
>konkretnej ich *LICZBY*, dlatego posługujemy się ilością.
>
>
Wspomniałem o tym na końcu swojego listu.
>W przypadku ilości/liczby liczb naturalnych *mamy* jednak takie
>oszacowanie - jest nim *nieskończoność* (oo). Wprawdzie nie jest to liczba,
>ale jest to dobrze określone pojęcie, porządnie zdefiniowane mocą tego
>zbioru.
>
>
Domyślam się, że Twój tekst jest tekstem ściśle matematycznym. W
matematyce trzeba być precyzyjnym, nawet kosztem użycia brzydko
brzmiącego powtórzenia. Uważam, że jeśli chodzi o wielkość zbioru
wszystkich liczb parzystych, to należy jednak powiedzieć słowo "liczba".
O ile wiemy nie ma zbiorów o mocy większej niż continuum, nie ma zbiorów
o mocy pośredniej między alef zero a continuum (tzw. hipoteza continuum
Cantora), w końcu nie ma zbiorów nieskończonych o mocy mniejszej niż
alef zero.
> No dobrze, wyjaśnię więc o co chodzi. Na grupie matematycznej ktoś
> stworzył sobie teorię, wedle której coś takiego, jak alef zero nie
> istnieje. Nie ważne, czy jest to jeszcze matematyka, czy tylko
> szarlataneria.
To zależy, co dokładnie ma na myśli. Jednak wydaje mi się, że to nie
jest poważna teoria, prawdopodobnie też nie szarlataneria, lecz zwykła
hucpa, o ile nie choroba umysłowa.
> Ważne, że w obrębie stosowanych pojęć zostajemy z
> nieskończonym, ale przeliczalnym ciągiem liczb naturalnych
> pozbawionych mocy.
Zbiór o mocy alef zero jest jak najbardziej przeliczalny.
Nieprzeliczalne są zbiory o mocy continuum.
Władysław
--
Rage, rage against the dying of the light!
D. Thomas
> Bo mi coś zgrzyta w uszach, gdy mówię "przez miasto przemaszerowało
> liczne wojsko". ===
Według mnie to mniej zgrzyta niż "duża iloś wojska". Jednak wobec tego,
że Tobie zgrzyta, to może "mnogie wojska"? Albo "Przelewa się przez
miasto ściśniona piechota"? ;-)
Władysław
--
Denn eben wo Begriffe fehlen,
Da stellt ein Wort zur rechten Zeit sich ein.
Mephistopheles
Jeśli continuum oznacza moc zbioru liczb rzeczywistych,
to źle wiecie. Istnieją zbiory o mocach większych.
Dla każdego zbioru X istnieje Y o mocy większej:
|Y| > |X|.
Również dla X = R.
> nie ma zbiorów o mocy pośredniej między alef zero
> a continuum (tzw. hipoteza continuum Cantora),
O ile dobrze pamiętam co słyszałem - niezależna od pozostałych
aksjomatów teorii mnogości. A więc można ją przyjąć, ale równie
dobrze można przyjąć jej zaprzeczenie.
Czyli założyć istnienie zbiorów o mocy większej od alef zero
i mniejszej od continuum.
> w końcu nie ma zbiorów nieskończonych o mocy mniejszej niż
> alef zero.
Owszem. I dlatego o takie nie pytałem. :-)
Maciek
Masz rację, musiałem mieć jakieś zaćmienie umysłowe, jak to napisałem.
Jednak przyznasz chyba, że w dyskursie potocznym raczej nie porusza ię
kwestii takich zbiorów, więc raczej nie powstaje kwestia jak o nich się
wyrażać.
>> nie ma zbiorów o mocy pośredniej między alef zero
>> a continuum (tzw. hipoteza continuum Cantora),
>
> O ile dobrze pamiętam co słyszałem - niezależna od pozostałych
> aksjomatów teorii mnogości. A więc można ją przyjąć, ale równie
> dobrze można przyjąć jej zaprzeczenie.
> Czyli założyć istnienie zbiorów o mocy większej od alef zero
> i mniejszej od continuum.
Jest to jednak hipoteza, nie aksjomat, wię trudno mówić o jej
niezależności od "pozostałych" aksjomatów. W każdym razie, wydaje się
prawdziwa, a nikt jak dotąd nie wskazał zbioru o mocy m, takiej, że alef
zero<m<c. Dlatego też napisałem,, że "o ile wiadomo".
> Maciek
--
Taste is something that is both exercised in thought and changed through
thought.
Roger Scruton "The Aesthetics of Architecture"
> zwykła hucpa, o ile nie choroba umysłowa.
>
> Władysław
Ja słyszałem, że on te prace pisał w zakładzie dla umysłowo chorych
i dziwne, że w te Alefy które sobie ubzdurał wierzą tzw. matematycy
ale jak którego zapytasz co to jest to odpowie, że MOC.
hucpa powiadasz..
coś w tym jest - pranie mózgów i programowanie dogmatyków,,
Edward Robak Kraków, 19 czerwca 2004r. \|/ re:
--
PS. wysyłam z konta mojej żony za jej zgodą h_r...@op.pl
W potocznym nie mówi się nawet o alef 0. A w matematyce
zbiory o mocy większej od continuum są dość powszechne.
Choćby zbiór funkcji z R w R.
>>> nie ma zbiorów o mocy pośredniej między alef zero
>>> a continuum (tzw. hipoteza continuum Cantora),
>>
>> O ile dobrze pamiętam co słyszałem - niezależna od pozostałych
>> aksjomatów teorii mnogości. A więc można ją przyjąć, ale równie
>> dobrze można przyjąć jej zaprzeczenie.
>> Czyli założyć istnienie zbiorów o mocy większej od alef zero
>> i mniejszej od continuum.
>
> Jest to jednak hipoteza, nie aksjomat, wię trudno mówić o jej
> niezależności od "pozostałych" aksjomatów. W każdym razie, wydaje się
Można mówić o niezależności od aksjomatów.
> prawdziwa, a nikt jak dotąd nie wskazał zbioru o mocy m, takiej, że alef
> zero<m<c. Dlatego też napisałem,, że "o ile wiadomo".
Nie o ile wiadomo, bo wiadomo wszystko w tej sprawie.
Wiadomo, że nie skonstruuje się przykładu takiego zbioru;
wiadomo też, że można założyć, że taki zbiór istnieje i
nie dostanie się sprzeczności.
--
Michał Wasiak
> Nie o ile wiadomo, bo wiadomo wszystko w tej sprawie.
> --
> Michał Wasiak
To są BREDNIE
ksRobak wrote:
>
[...]
> i dziwne, że w te Alefy które sobie ubzdurał wierzą tzw. matematycy
> ale jak którego zapytasz co to jest to odpowie, że MOC.
Dziwny temat, jak na pl.hum.polszczyzna... Co byś powiedział na
wysłanie tych ożywczych treści na pl.sci.matematyka?
--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
O bogowie! I tu trafił?
[...]
> Dziwny temat, jak na pl.hum.polszczyzna... Co byś powiedział na
> wysłanie tych ożywczych treści na pl.sci.matematyka?
Niestety wysyła, nie trzeba go zachęcać. Co grosza
zniechęcanie przynosi odwrotny skutek. Rozmnaża się
mentalnie (nawet płeć zmienia) i wysyła sobie wyrazy
poparcia.
--
Michał Wasiak
>> i dziwne, że w te Alefy które sobie ubzdurał wierzą tzw. matematycy
>> ale jak którego zapytasz co to jest to odpowie, że MOC.
> Cześć wszystkim
> Dziwny temat, jak na pl.hum.polszczyzna... Co byś powiedział na
> wysłanie tych ożywczych treści na pl.sci.matematyka?
> Janek
Ale kto im to przetłumaczy na język cyferek??
waldek
===
che,che Waldek :-)
Teoria Czasu to teoria wszystkiego
a na grupie "pl.hum.polszczyzna" nie jestem nowy <lol>
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~CYTAT
Autor:ed_r...@poczta.onet.pl (ed_r...@poczta.onet.pl)
Temat:Re: Jezioro :))
View this article only
Grupy dyskusyjne:pl.hum.polszczyzna
Data:2003-04-20 16:15:19 PST
> Jak brzmi poprawnie strona bierna następującego zdania:
> "My obeszliśmy jezioro."
> "Jezioro zostało przez nas ........."
>
> Autor: "Tomasz Wachowiak" <kr...@NOSPAM.gazeta.pl>
obejść = ominąć
"Jezioro zostało przez nas ominięte."
obejść = zignorować
"Jezioro zostało przez nas zignorowane."
obejść = okrążyć na własnych nogach
"Jezioro zostało przez nas okrążone na własnych nogach."
obejść = przejść dookoła
"Jezioro zostało przez nas przejścione dookoła."
analogia do gier komputerowych: gra przejściona
oj czego to się nie da w tym wirtualnym świecie?
:-)
ksRobak
autor podstaw filozoficznych "Teorii Czasu" z dnia 22 lutego 2003r.
http://niusy.onet.pl/niusy.html?t=watek&group=pl.sci.filozofia&tid=5362
http://niusy.onet.pl/niusy.html?t=watek&group=pl.sci.fizyka&tid=5362174179
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~KONIEC_CYTATU
Owszem, w codziennym języku nader rzadko pojawia się
pojęcie nieskończoności. A jeśli już, to raczej jako
synonim "mnóstwo dużo za bardzo", a nie ścisłe pojęcie
matematyczne. Sam jednak wprowadziłeś do dyskusji
liczby kardynalne alef zero i continuum -- tym samym
dyskusja przestała już być potoczna. :-)
>
> >
> > (.....)
> >
>
> Jest to jednak hipoteza, nie aksjomat, wię trudno mówić
> o jej niezależności od "pozostałych" aksjomatów.
Właśnie można. Więcej: TRZEBA. Gdyby była zależna,
to albo byłaby z nimi zgodna, więc stałaby się
twierdzeniem (tezą z dowodem) albo byłaby z nimi
sprzeczna (czyli byłaby fałszem).
Dowiedziona niezależność czyni z niej (albo jej
zaprzeczenia) nowy aksjomat.
Pozostawienie nazwy 'hipoteza' istotnie może nieco
mylić. Nie daj się zwieść tej nazwie: ta hipoteza
została rozstrzygnięta.
> W każdym razie, wydaje się
> prawdziwa, a nikt jak dotąd nie wskazał zbioru o mocy m, takiej,
> że alef zero<m<c. Dlatego też napisałem,, że "o ile wiadomo".
To źle napisałeś. Wiadomo.
Jeśli się przyjmie hipotezę continuum, to WIADOMO że zbiory
takie nie istnieją. Jeśli się przyjmie jej zaprzeczenie,
to WIADOMO że istnieją. W ten sposób otrzymuje się różne
teorie mnogości, i WIADOMO, że obie są niesprzeczne.
Ale to już FaaaarOffTopic i całkiem NTG. :-)
Maciek