--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Adalbert -> Albert -> Albrecht ->Olbracht -> Wojciech
Teksty lacinskie i zachodnio-europejskie nazywaja Adalbertem kazdego
Wojciecha, poniewaz swiety Wojciech mial drugie imie Adalbert, pod ktorym
jest znany w krajach nieslowianskich.
W Polsce imie Adalbert wystepuje czesciej w formie Albert. Obie formy
oznaczaja Wojciecha.
> > > Ja ich nie znam i dlatego uprzejmie proszę o wyjaśnienie,
> > > jakiego imienia odpowiednikiem jest Wojciech? Chodzi oczywiście o łacinę,
> > > bo obracamy się tu w kręgu tradycji Kościoła Rzymskiego.
> > > Z kolei - Adalbert - to po polsku, prawda? Czy może coś źle zrozumiałem?
> >
> > Adalbert -> Albert -> Albrecht ->Olbracht -> Wojciech
> >
> > Teksty lacinskie i zachodnio-europejskie nazywaja Adalbertem kazdego
> > Wojciecha, poniewaz swiety Wojciech mial drugie imie Adalbert, pod ktorym
> > jest znany w krajach nieslowianskich.
> > W Polsce imie Adalbert wystepuje czesciej w formie Albert. Obie formy
> > oznaczaja Wojciecha.
Sv. Vojtech (tak po czesku), przyjął imię (bierzmowanie) Adalbert od abp
Magdeburga, Adalberta. Używa się zamiennie (św. Wojciech, św. Adalbert),
poza krajami słowiańskimi przeważnie w formie drugiej (Adalbert).
Imiona te jednak nie mają _nic_ wspólnego (poza osobą świętego).
> Adalbert zapisano zapewne Adalbertus. A jak zapisano Wojciech?
Vojtech zapewne (jeśli ktoś sobie zadawał trud sięgania do imienia
rodowego Sławnikowiców czeskich). BTW, etymologicznie Adalbert
(germ.) to mąż świątobliwy, czcigodny, Wojciech natomiast (słow.)
jest ewidentnie pociechą wojów lub coś-koło-tego.
a_r
Z tego co wiem Wojciech pochodzi od słowiańskiego "woj". Jeśli chodzi o
Adalberta,
zawsze myślałam, że jest to odpowiednik Wojciecha, bo było to jego imię
zakonne.
Pogrzebałam trochę w historii i okazuje się, że:
"Ojciec nadał mu imię Wojciech, ''Woietech'', co znaczy ''radość wojów'',
ponieważ chłopiec w przyszłości miał zostać rycerzem. (...) W 972 roku
Wojciech wyjechał do Magdeburga . Tam został bierzmowany i przyjął
drugie imię Adalbert."
Niektóre źródła podają, że przyjął to imię na cześć arcybiskuba Adalberta
z Moguncji.
W każdym razie tylko pod tym imieniem znany jest na zachodzie.
Jak przeczytałam w etymologii imion, Adalbert natomiast pochodzi od
germańskiego Alberta, a to z kolei od Adalbrechta. Ciekawe, ale raczej
chyba nie do końca można ufać tym internetowym informacjom, a do
innych żródeł nie mam w tej chwili dostępu.
baya
Czasu od nadania poprzedniego listu w tym wątku nie straciłem, szukałem
w źródłach. Oto co pisze Piotr Skarga: "...dwoje *jednakowych* imion miał, ,
to jest, ze chrztu Wojciech, a z bierzmowania Adalbertus, to znaczy
Wojciech". Podkreślam słowo; "jednakowych".
Według Skargi jest to więc to samo imię: Wojciech = Adalbertus.
Skąd więc twierdzenie, że są to dwa różne imiona?
Jeżeli są to dwa rózne imiona, to jedno jest Adalbertus, a jak to
pierwsze, z chrztu brzmi po łacinie? Sprawa dalej pozostaje otwarta.
Jedyne rozwiązanie, jak mi się wydaje, to pogodzenie się ze Skargą,
iż Wojciech = Adalbertus.
> Oto co pisze Piotr Skarga: "...dwoje *jednakowych* imion miał, ,
> to jest, ze chrztu Wojciech, a z bierzmowania Adalbertus, to znaczy
> Wojciech". Podkreślam słowo; "jednakowych".
> Według Skargi jest to więc to samo imię: Wojciech = Adalbertus.
> Skąd więc twierdzenie, że są to dwa różne imiona?
> Jeżeli są to dwa rózne imiona, to jedno jest Adalbertus, a jak to
> pierwsze, z chrztu brzmi po łacinie?
E tam. To, że są to dwa różne imiona, widać gołym okiem.
Trzeba by dopiero pokazać, że są w istocie _tym samym_
imieniem. Skarga mógł się tak daleko posunąć, by doważnić
swiętego; nam nie już nie wypada (uznawać, że konkretna osoba
swiętego dwojga imion usprawiedliwia tak amatorską etymologię).
Po łacinie? A jak po łacinie brzmią: Stanisław, Sieciech,
Mscisław itd., itp.?
> Sprawa dalej pozostaje otwarta.
> Jedyne rozwiązanie, jak mi się wydaje, to pogodzenie się ze Skargą,
> iż Wojciech = Adalbertus.
Się uparłes. Ale argumentów -- ani, ani.
a_r
> Oto co pisze Piotr Skarga: "...dwoje *jednakowych* imion miał, ,
> to jest, ze chrztu Wojciech, a z bierzmowania Adalbertus, to znaczy
> Wojciech". Podkreślam słowo; "jednakowych".
Ad hominem:
A cóż innego miał napisać *ksiądz* Skarga? "Wojciech" nie było zbytnio
"chrześcijańskim" imieniem. Wojciech przyjął imię biskupa Magdeburga,
świętego, Apostoła Słowian, któremu zawdzięczał zdrowie (życie)
i wykształcenie. Biskup Adalbert z Magdeburga [zm.981] został uznany
świętym przed wprowadzeniem pierwszych [993] oficjalnych kanonizacji
przez papieży, "lokalnie". Święty Wojciech był już kanonizowany przez
Sylwestra II, dwa lata po śmierci, w 999.
Z prostego porównania obu Adalbertów (starszy-młodszy, leczący-uleczony,
nawracający-nawrócony, mistrz-uczeń, Apostoł Słowian-Apostoł Czech/Prus)
widać było, że "Adalbert" nobilituje i "chrystianizuje" bardziej niż
"Woitech" jakiś. I problemów z łacińską pisownią/wymową nie ma ;-)
> Według Skargi jest to więc to samo imię: Wojciech = Adalbertus.
> Skąd więc twierdzenie, że są to dwa różne imiona?
Ad rem:
Stwierdzenie Piotra Skargi o jednakowych jakoby imionach nie trzyma
się kupy. Jeśli od urodzenia/chrztu byłbym Sławomir, a na bierzmowaniu
przyjąłbym Jakub, to czy "dwoje jednakowych imion miałbym", Sławomir=Jakub?!
Adalbert i Wojciech nie mają ze sobą żadnego związku, poza tym, że
kiedyś te dwa różne imiona nosiła akurat jedna osoba.
> Jeżeli są to dwa rózne imiona, to jedno jest Adalbertus, a jak to
> pierwsze, z chrztu brzmi po łacinie?
Nie brzmi. A jak po łacinie Mściwój?
> Jedyne rozwiązanie, jak mi się wydaje, to pogodzenie się ze Skargą,
> iż Wojciech = Adalbertus.
$ ...dwoje *jednakowych* imion miał, [...] z bierzmowania Adalbertus,
$ to znaczy Wojciech
Newerrr. Skarga bardziej mylić się nie może - "Wojciech" nijak nie "znaczy"
"Adalbert":
Wojciech = cieszący wojów (cieszący się? z wojny?)
Adalbert = athal/adal (szlachetny, dobrze urodzony) + berht[a] (jasny,
jaśniejący)
Żadnemu z angielskojęzycznych znajomych nie opowiadam, żem Adalbert, bo
to nieprawda po prostu.
--
HQ
> Jak przeczytałam w etymologii imion, Adalbert natomiast pochodzi od
> germańskiego Alberta, a to z kolei od Adalbrechta. Ciekawe, ale raczej
> chyba nie do końca można ufać tym internetowym informacjom, a do
> innych żródeł nie mam w tej chwili dostępu.
A nie odwrotnie, Albert to skrócona forma Adalberta?
<cytat źródło="http://www.arts.uwo.ca/canpoetry/cpjrn/vol01/hughes.htm">
The name Albert is derived from "Old German /Adalbert/, compound
of /athal/ 'noble' and /berhta/ 'bright', equivalent of Old English
/Aethelbeorht/."[10]
[...]
10. E.G. Withycombe, The Oxford Dictionary of English Christian Names
(Oxford: Clarendon Press, 2nd ed., 1960), p. 9
</cytat>
Takie źródło raczej wzbudza zaufanie, czyż nie?
--
HQ
"Doważnienie" świętego nie może wchiodzić tutaj w grę, albowiem jedno imię
zostało nadane przy chrzcie, a drugie przy bierzmowaniu. Takie dwa imiona
dotyczą wszystkich ochrzczonych i bierzmowanych, nie tylko świetych.
Nadto nie chodzi tu o etymologię imienia Wojciech, tylko jego brzmienie po
łacinie, skoro Adalbertus to inne imię, jak twierdzisz.
>
> Po łacinie? A jak po łacinie brzmią: Stanisław,
Stanislaus
Sieciech,
> Mscisław itd., itp.?
Zarówno Sieciech, jak i Wojciech musiały być zapisane po łacinie, bowiem w
historii występują jeszcze przed "a ty pobruszaj". Wiesz zapewne, o co mi tu
chodzi?
Mścisław nie wiem, czy występuje gdzieś po łacinie. Odnoszę wrażenie, że
występuje jedynie w kręgu kościoła ortodoksyjnego. Ale być może i po łacinie je
zapisano.
>
> > Sprawa dalej pozostaje otwarta.
Rozwiązałoby ją jedynie przytoczenie, jak zapisano Wojciech w tekście łacińskim.
> > Jedyne rozwiązanie, jak mi się wydaje, to pogodzenie się ze Skargą,
> > iż Wojciech = Adalbertus.
>
> Się uparłes. Ale argumentów -- ani, ani.
Przytoczyłem źródło. Nie zwykłem bowiem opierać się jedynie na swoich własnych
rozważaniach. Wcześniejsze źróła przytoczył Skarga, podał na czym się opierał,
pisząc swe "Żywoty świętych".
Pozwolisz, ale Ty żródeł żadnych nie przytaczsz. Jakie więc są Twoje argumenty?
Stasinek
>
> a_r
> Jeżeli są to dwa rózne imiona, to jedno jest Adalbertus, a jak to
> pierwsze, z chrztu brzmi po łacinie? Sprawa dalej pozostaje otwarta.
> Jedyne rozwiązanie, jak mi się wydaje, to pogodzenie się ze Skargą,
> iż Wojciech = Adalbertus.
> Stasinek
>
> --
> Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Cytaty z ksiazki J.Bubaka "Ksiega naszych imion":
"Od czasow sw.Wojciecha (X w.)za slowianski odpowiednik Adalberta
i Alberta uwazano w Czechach i Polsce i.Wojciech (cz.Vojtech).Naj-
prawdopodobniej wzielo sie to stad,iz Wojciech (zm.997),pozniejszy
swiety (1000 r.),na bierzmowaniu mial otrzymac imie Adalbert na czesc
bierzmujacego go arcybiskupa magdeburskiego Adalberta (lac.Adalbertus)."
"Od najdawniejszych czasow (od sw.Wojciecha w X w.) lac.odpowiedni-
kami tego slow.imienia sa Adalbertus i Albertus."
Kosciol katolicki dopiero uchwala soboru trydenckiego zalecal nadawanie
dzieciom imion swietych kosciola.Imie Wojciech zbyt chrzescijansko nie
brzmialo i przerobili go na Adalberta.Moim zdaniem Stasinku,to jednak
dwa rozne imiona.
Pozdrawiam wiosennie z Niderlandow-Luiza.
P.S.Pogoda u nas bardziej kwietniowo-majowa niz listopadowa i szczerze
piszac bardzo sie z tego cieszymy.
Wzbudza. Większe, gdyby "...of Polish Christian Names". Bo chodzi o Wojciecha.
Zgodzę się z tym, że Skarga pomieszał. Przedmiotem jest tylko jedno: jak
zapisywano imię Wojciech w tekście łacińskim, skoro to inne imię
niz Adalbertus.
I tu się uparłem. Prawda. Bo skoro to dwa rózne imiona...
Rzeczywiścieś się uparł.
Otóż jeśli mamy do czynienia z tekstem łacińskim, w którym w ogóle pojawia się
to imię, to wygląda ono Woytyech, Woythech bądź podobnie. Czego zresztą
należało oczekiwać.
Nie mam w tej chwili głowy do szukania po źródłach. W sieci niewiele na ten
temat, ale jest o tym mowa w www.bkpan.poznan.pl/JW70/wojciech.htm
--
Wojciech Tadeusz Mężyk
wojtek...@poczta.onet.pl
Rzeczywiścieś się uparł.
Otóż jeśli mamy do czynienia z tekstem łacińskim, w którym w ogóle pojawia się
to imię, to wygląda ono Woytyech, Woythech bądź podobnie. Czego zresztą
należało oczekiwać.
Nie mam w tej chwili głowy do szukania po źródłach. W sieci niewiele na ten
temat, ale jest o tym mowa w www.bkpan.poznan.pl/JW70/wojciech.htm
--
Wojciech Tadeusz Mężyk
wojtek...@poczta.onet.pl
--
Wojciech - słowiańskie imię męskie oznaczające tego, który jako żołnierz
(woj) sprawia radość (pociechę) swoim przełożonym, albo tego, któremu
wojaczka sprawia radość, przyjemność. W XIX w., w związku z modą na
zagraniczne imiona, wielu rodzimych Wojciechów przemianowywało się na
Albertów (to drugie imię św. Wojciecha). Dopiero od niedawna docenia się
wojciechowatość.
Forma żeńska: WOJCIECHA.
Zdrobnienia: Wojtek, Wojtuś, Wojteczek.
W innych językach: łac. Adalbertus, niem. - Addalbert, Adalbrecht.
baya
>Wzbudza. Większe, gdyby "...of Polish Christian Names". Bo chodzi o Wojciecha.
Dla mnie to wszystko już (chyba) jasne. Skoro "Adalbert" to
"szlachetny bystrzak" (w wolnym tłumaczeniu :-))) z owego
angielskiego), a "Wojciech" to "radość wojów"... Całkiem co innego
przecież. :-) Nie można chyba powiedzieć, że to to samo (tak jak
"Friedrich" i "Szczęsny", na przykład...).
--
Pozdrawiam!
Grzegorz Wielgoszewski
http://www.greg.w.pl
> "Doważnienie" świętego nie może wchiodzić tutaj w grę, albowiem jedno imię
> zostało nadane przy chrzcie, a drugie przy bierzmowaniu. Takie dwa imiona
> dotyczą wszystkich ochrzczonych i bierzmowanych, nie tylko świetych.
Jak najbardziej może wchodzić w grę. Germańscy władcy nosili takie imię,
czczony jako święty, mentor Wojciecha nosił takie imię. Imię cywilizowane,
sławne, łatwe do wymówienia i napisania. Żadnej z tych cech nie miało
w oczach chrześcijan imię Vojtech.
> Zarówno Sieciech, jak i Wojciech musiały być zapisane po łacinie, bowiem
> w historii występują jeszcze przed "a ty pobruszaj". Wiesz zapewne, o co
> mi tu chodzi?
Nie musiały. W rocznikach Bohemii i Pragi, AFAIR, znalazłem tylko
i wyłącznie daty i parę wydarzeń z Adalbertusem związanych. Szczegółowe
żywoty świętych w tym czasie tak samo dobrze mogły być przekazywane
ustnie ;-P
>> > Sprawa dalej pozostaje otwarta.
>
> Rozwiązałoby ją jedynie przytoczenie, jak zapisano Wojciech w tekście
> łacińskim.
Rozstrzygnęło by to tylko kwestię, czy ktoś kiedyś usiłował zapisać czy nie.
Tak jak ja teraz napiszę: "Łagadugu". Czego to dowodzi?
> Przytoczyłem źródło. Nie zwykłem bowiem opierać się jedynie na swoich
> własnych rozważaniach. Wcześniejsze źróła przytoczył Skarga, podał
> na czym się opierał, pisząc swe "Żywoty świętych".
Ze Skargi wynika tylko tyle, że _bezpodstawnie_ utożsamia oba imiona.
Po pierwsze mówi o tym, że są "jednakowe". Żadną miarą nie są, ani nawet
podobnie w brzmieniu, czy piśmie. Przy okazji stwierdza, że _znaczą_
to samo, co jest nieprawdą. Znaczą zupełnie co innego. Skarga nie jest
tu żadnym autorytetem, bo cały jego wywód, poza ewidentnym fałszem,
sprowadza się do "św.Wojciech miał też na imię Adalbert, więc imiona
Wojciech i Adalbert to jedno i to samo". Casius Clay i Muhammad Ali
to ta sama osoba. Zatem Kasjusz i Mohamet to to samo imię.
--
HQ
>> The name Albert is derived from "Old German /Adalbert/, compound
>>[...]
>> 10. E.G. Withycombe, The Oxford Dictionary of English Christian Names
>> (Oxford: Clarendon Press, 2nd ed., 1960), p. 9
>> </cytat>
>>
>> Takie źródło raczej wzbudza zaufanie, czyż nie?
>
> Wzbudza. Większe, gdyby "...of Polish Christian Names". Bo chodzi
> o Wojciecha.
Nie. W powyższym chodzi o pochodzenie imienia Adalbert. Lepsze są źródła
niemieckie czy angielskie (skoro to epoka Beowulfa w przybliżeniu).
"Adalbert" nie jest pochodzenia polskiego. W ogóle kiepsko u nas
zadomowiony.
Nawet gbybyśmy etymologię "Wojciecha" rozważali, to nie "Polish Christian
Names" były by najlepsze, a "Czech...".
> Przedmiotem jest tylko jedno: jak zapisywano imię Wojciech w tekście
> łacińskim, skoro to inne imię niz Adalbertus.
> I tu się uparłem. Prawda. Bo skoro to dwa rózne imiona...
Dla nas rozróżnienie istotne. Wówczas dla chrześcijaństwa i Zachodu
- nie. Wysłannik na dwór papieski miał pewnie wpisane w formularzu
kanonizacyjnym ;) "episcopus Adalbertus", poniekąd zgodnie z prawdą.
Kościół, posługując się łaciną i mając już do dyspozycji wsławione
(władcy, święci) imię zachodnie rzeczonego biskupa, nie potrzebował
słowańskiego, trudnego do wymówienia, napisania, z peryferii cywilizacji
na dodatek. Innych Wojciechów nie było potrzeby na codzień zapisywać,
czyż nie? Wielce możliwe, że nie było i ma ogólnie przyjętej pisowni,
tak samo, jak Mściwoja.
--
HQ
> Taka ciekawostka, bo uparłam się znaleźć coś, cokolwiek, więc szukam
> i co znajdę, podrzucę bez komentarza. Źródło i jego wiarygodność
> trudno ustalić, dlatego na razie traktuję to jako ciekawostki:
>
># Wojciech - słowiańskie imię męskie [...]
># W XIX w., w związku z modą na zagraniczne imiona, wielu
># rodzimych Wojciechów przemianowywało się na
># Albertów (to drugie imię św. Wojciecha).
------------^^^^!!!!!!!!!!!^^^^^^^^^^^^^^
- Jestem Jacek Jacek Kowalski.
- Miło mi, Wojciech Wojciech Nowak. O przepraszam, Albert Albert Nowak.
- A to mój współpracownik...
- Jan Jan Jankowski
># W innych językach: łac. Adalbertus, niem. - Addalbert, Adalbrecht.
A niektórzy "Caesar" uważają za imię sławnego wodza. ICZT?
--
HQ
> Bo skoro to dwa rózne imiona...
Nie w formie jestem. Stasinku, czy można przy bierzmowaniu
przyjąć to samo imię, które otrzymało się podczas chrztu?
--
HQ
"Kiedyś stosowano też powtarzanie imion w rodzeństwie. Jan Stanisław Bystroń
pisze, jak to było w rodzinie Długosza. Nasz wielki historyk jako syn
pierworodny
otrzymał imię Jan, następni dwaj jego bracia, którzy otrzymali byli inne
imiona,
umarli jako niemowlęta; czwarty z kolei młody Długosz otrzymał znów imię
Jana,
a skoro dobrze się chował, wszyscy następni (a było ich dziesięciu) zostali
ochrzczeni Janami. Widocznie przekonanie, że Jan był najskuteczniejszym
patronem, kazało rodzicom nazwać tak wszystkich swoich synów."
Kiedyś można było wszystko :))
baya
W X wieku? Nie wiem, więc nie mogę wykluczyć... ;)
Święta racja. Przyznaję.
>
>
> > Przedmiotem jest tylko jedno: jak zapisywano imię Wojciech w tekście
> > łacińskim, skoro to inne imię niz Adalbertus.
> > I tu się uparłem. Prawda. Bo skoro to dwa rózne imiona...
>
> Dla nas rozróżnienie istotne. Wówczas dla chrześcijaństwa i Zachodu
> - nie. Wysłannik na dwór papieski miał pewnie wpisane w formularzu
> kanonizacyjnym ;) "episcopus Adalbertus", poniekąd zgodnie z prawdą.
> Kościół, posługując się łaciną i mając już do dyspozycji wsławione
> (władcy, święci) imię zachodnie rzeczonego biskupa, nie potrzebował
> słowańskiego, trudnego do wymówienia, napisania, z peryferii cywilizacji
> na dodatek. Innych Wojciechów nie było potrzeby na codzień zapisywać,
> czyż nie? Wielce możliwe, że nie było i ma ogólnie przyjętej pisowni,
> tak samo, jak Mściwoja.
>
> --
> HQ
I tu jest rozwiązanie. Nie ma sporu, jak sądzę. Po prostu - chyba był błąd
metodologiczny, polegający na innym nieco rozumieniu funkcji imienia
w Średniowieczu, a innym obecnie. Wówczas, po 993 roku imiona w zasadzie
musiały pochodzić z hagiografii (w Kościele łacińskim). To się u nas
utrzymało jeszcze w okresie międzywojennym. Każda Halina otrzymywała
na chrzcie dodatkowe imię, żeby miała patronkę. Znam dwie: Halinę Jadwigę
i Halinę Marię. Z podobnych względów - również Danuta Maria.
A nieporozumienie polegało na tym, że na imiona patrzyłem się
przez pryzmat tamtych czasów, podczas gdy inni - w tym i Ty, Wojtku
- bardziej współcześnie.
To wszystko przedstawiam w wielkim uproszczeniu, bo wymagałoby bardzo
długiego wywodu.
Ale mam nadzieję, że w miare zrozumiale.
Czy zgodzisz się, Wojtku, na taką interpretację?
Stasinek
PS. Piszę do Wojtka, ale mam na uwadze wszystkich, którzy w tym "sporze"
wzięli udział. Dziękuję.
Ponieważ można dać u urzędzie na pierwsze imię to samo imię na drugie...
Zatem już wszystko można - X.X.X.Kowalski...
Mirnal
Widać, że W. został błędnie nazwany A. (lub odwrotnie)...
Trudno pewnie uogólniać, że imię A. = W. Raczej postać konkr. A = W.
Nie można Indusa (Hindusa) nazwać Indianinem, bo ktoś kiedyś pochrzanił
Indie z Ameryką (Nowe Indie).
Przynajmniej dowiedziałem się, że nasz św. W. przyjął nowe imię A. Ktoś
powie, że drugie ładne, ja raczej powiem, że W. było na Zachodzie nie do
przyjęcia (jak Modrzejewska) i zmienił sobie ze względów praktycznych. Pod.
niejeden polski Jan w USA zamienił imię na John. W filmie to nawet były
zmiany typu "Wrzesień/September i powrót do (chyba) "Wrzesien"...
Mirnal
> chyba był błąd metodologiczny, polegający na innym nieco rozumieniu funkcji
> imienia w Średniowieczu, a innym obecnie. Wówczas, po 993 roku imiona
> w zasadzie musiały pochodzić z hagiografii (w Kościele łacińskim).
Czy już wtedy, nie wiem. <dryf>Na pewno X-XIw. to czasy konsekwentnego
ograniczania przez papieży tradycyjnych biskupich prerogatyw do nadawania
honorowych tytułów męczennika, błogosławionego, świętego. Z jednej strony
była to centralizacja, z drugiej - dzięki niej kult danego świętego
stawał się uniwersalny, nie tylko lokalny. Przy okazji sformalizowano
reguły (wprowadzenie kolegium badającego żywot i zasługi proponowanej
osoby), dzięki czemu można się było pozbyć zjawiska fikcyjnych świętych.
Ostatecznie Urban VII, w XVIIw., zakończył ten proces, rezerwując dla
Watykanu nie tylko prawo kanonizacji, lecz i beatyfikacji.</dryf>
Wymóg chrzczenia imionami wyłącznie z kanonu jest częścią tego trendu,
ale czy był wystarczająco silny z początkiem 2 tysiąclecia, wątpię.
Miał duże znaczenie, niekoniecznie formalne, w Kościele jako hierarchii,
organizacji, kulturze, poza nią jeszcze nie.
> A nieporozumienie polegało na tym, że na imiona patrzyłem się
> przez pryzmat tamtych czasów, podczas gdy inni - w tym i Ty, Wojtku
> - bardziej współcześnie.
Przez pryzmat ówczesnych oświeconych warstw, duchowieństwa, którego
"ojczyzną" była wiara, łacina, Kościół. Wspólnoty ponad granicami.
Dla młodego państwa, świeżo i powierzchownie schrystianizowanego, "swój"
święty był bardzo ważny. Nie tylko z powodów ambicjonalno-politycznych.
Właśnie _Wojciech_ lepsze było dla tych, których "ojczyzną" było parę
chat i grodzisko hen na wzgórku. Dla których już idea jednego tylko Boga,
Boga co umarł, wystarczająco trudna była do przyjęcia.
> To wszystko przedstawiam w wielkim uproszczeniu, bo wymagałoby bardzo
> długiego wywodu.
Tak.
> Czy zgodzisz się, Wojtku, na taką interpretację?
Naturalnie. Każda okazja dobra, by sięgnąć do korzeni. Mam nadzieję,
że parę osób zainteresuje się np. księżniczką Olgą ;-)
--
HQ
Major Major Major. (Par.22) :-))
A ja sądziłem, że to żart całkiem abstrakcyjny...
Maciek
Znależliśmy kompromis. To najważniejsze.
Stasinek
PS. Co oznacza /dryf?
RJP na swej witrynie wypowiedziała się - można dać w urzędzie dwa imiona
jednakowe (dwóch różnych patronów o ident. imionach, ...zbieg okoliczności).
Mirnal
--
Zowisia < mailto:zow...@poczta.onet.pl >
> (a te sygnały <xxx> i </xxxx> to taki _texticon_, zamiast emoticonu; to
> chyba od tych, co stosują linux a nie windows (zarazę)).
> :))
Z różnych powodów używam obu, choć wolę Linuksa. Czemu "zaraza"?
"Texticony", jak je nazwałaś, w tej postaci:
</słowo>.... </słowo>
nie są wcale od Linuksa. Strony HTML (tak, tak, to to rozreklamowane WWW)
formatowane są za pomocą takich par znaczników, przy czym po pierwszym mogą
wystąpić dodatkowe "parametry". Na użytek tych, co korzystają z jakiegoś
interpretującego HTML czytnika, czy bramki, mam nadzieję, że się uda:
<przykład>
<B>pogrubienie</B> zapisuje się jako
<TT><B>pogrubienie</B></TT>,
zaś <a href="http://www.obywatel.org.pl/">odnośnik hipertekstowy</a> jako:
<TT><a href="http://www.obywatel.org.pl/">tekst odnośnika</a;></TT>.
</przykład>
Ogólnie, nie tylko HTML, inne języki opisu dokumentów bazujące na SGML też
posługują się taką składnią.
"Hodowcy pingwinów" wiedzą. Użytkownicy Microsoft Internet Eksplorer mogą
się przyjrzeć kodowi stron klikając prawym przyciskiem myszy przeglądany
dokument (kursorem gdzieś na tle lub "czystym" tekście) i wybierając opcję
"Pokaż źródło".
Sensownie użyte pseudo-znaczniki są na ogół czytelniejsze i krótsze niż
odpowiadające im objaśnienia. Szczególnie użyteczne jest istnienie znacznika
końcowego, który w zwykłej mowie/piśmie trudniej oddać w sposób naturalny,
nieprawdaż?
--
HQ
Przypisy:
7. Najstarszy zachowany przekaz tej redakcji Ż. I (rkps z Bibl.
w Wolfenbüttel, koniec XI w.) zapisuje to imię w formie Woietech
lub Woieteth, rkps z Bibl. Król. w Brukseli (z drugiej połowy
XII w.) - w formie Woithec. Obecne brzmienie w pisowni Woytech,
Woitech występuje już w XII w. Zwyczajem często praktykowanym
w źródłach współczesnych, a w żywotach świętych w szczególności,
objaśniono je etymologizując jego znaczenie jako woje--ciech,
pociecha wojów lub wojska (consolatio exercitus). Objaśnienie
takie podaje już Brunon z Kwerfurtu. Z Ż. II przejmują je niektóre
rkpsy południowoniemieckie i czeskie Ż. I. Zob. J. Karwasińska
Studia krytyczne nad żywotami św. Wojciecha St. Źr. (1959),
s. 61. O zrównaniu imienia Wojciecha z imieniem Adalbert
zob. przyp. 13.
13. Imię Adalbert przyniesione zostało do Niemiec przez mnichów -
misjonarzy anglosaskich, pracujących ze św. Bonifacym (św.
Adalbert z Egmont, patron Holandii) i już w X w. należało do
często używanych. Nadanie tego imienia Wojciechowi przy
bierzmowaniu sprawiło, że odtąd nazywany był Adalbertem
we wszystkich środowiskach, w których przebywał, a później -
w których był czczony. Na Węgrzech od Adalberta utworzono
imię Béla. Na obszarach słowiańskich, w szczególności w Czechach
i w Polsce, utrzymało się imię słowiańskiej.
125. Jan Kanapariusz (Canaparius) był zakonnikiem, a później opatem
w klasztorze na Awentynie; zm. 12 X 1004. Należał do najbliższych
przyjaciół Wojciecha. kilka wzmianek współczesnych mówi o nim jako
o człowieku wybitnym i wysokiego urodzenia. G. Pert z wyraził
w r. 1841 przypuszczenie, że on był właściwym autorem Ż. I,
a domysł ten na ogół spotkał się z uznaniem.
[Żywot I św. Wojciecha - cyt. Ż.I]
--
HQ
> W X wieku - tak, Wojtku. Ale "doważnić" miał Skarga...
Słusznie. Trudno mu "doważnianie" zarzucić. Sam nie wartościował,
nawet nie sugerował. Usiłował, jak potrafił, zracjonalizować to,
co zastał.
--
HQ
Nie tyle /dryf co </dryf> - parę zamykającą od <dryf>.
Coś jak "cytuję:" i "koniec cytatu".
Maciek
Dziękuję. Teraz wszystko jasne. Żadnych wątpliwości.
Stasinek
A 'chyba' powyżej widziałeś ?? ... przecież to akurat nie ma znaczenia
dla sprawy.
Zresztą nie napisałam, że od Linuksa, tylko od tych od Linuksa, znaczy
znających się ;-)
Zarazą nazywają Windows na innych grupach (bywa, i nie wszyscy,
zastrzegam się,
żebyś się od razu nie dystansował). To był taki (auto)ironiczny cytat
enigmatyczny. Ja się na alternatywnych OS nie znam, ale Winzgroza
czasami
daje mi niezłą szkołę. A z różnych powodów używam tylko tej
właśnie Wielce Interesującej Nakładki.
Strony HTML (tak, tak, to to rozreklamowane WWW)
> formatowane są za pomocą takich par znaczników, przy czym po pierwszym
mogą
> wystąpić dodatkowe "parametry". Na użytek tych, co korzystają z
jakiegoś
> interpretującego HTML czytnika, czy bramki, mam nadzieję, że się uda:
> <przykład>
> <B>pogrubienie</B> zapisuje się jako
> <TT><B>pogrubienie</B></TT>,
> zaś <a href="http://www.obywatel.org.pl/">odnośnik hipertekstowy</a>
jako:
> <TT><a href="http://www.obywatel.org.pl/">tekst
odnośnika</a;></TT>.
> </przykład>
> Ogólnie, nie tylko HTML, inne języki opisu dokumentów bazujące na SGML
też
> posługują się taką składnią.
Dzięki za obszerne wyjaśnienie, tylko co to ma do pytania St.T. ?
> "Hodowcy pingwinów" wiedzą. Użytkownicy Microsoft Internet Eksplorer
mogą
> się przyjrzeć kodowi stron klikając prawym przyciskiem myszy
przeglądany
> dokument (kursorem gdzieś na tle lub "czystym" tekście) i wybierając
opcję
> "Pokaż źródło".
Czasami to robię, ale wtedy zwracam uwagę raczej na treść.
> Sensownie użyte pseudo-znaczniki są na ogół czytelniejsze i krótsze
niż
> odpowiadające im objaśnienia. Szczególnie użyteczne jest istnienie
znacznika
> końcowego, który w zwykłej mowie/piśmie trudniej oddać w sposób
naturalny,
> nieprawdaż?
----
Prawdaż, prawdaż. I już zgaście tę lampę ..... ;-))
Właśnie ten aspekt graficzny pseudo-znaczników bardzo mi się podoba.
Czy pseudo-znaczniki to jakieś powszechnie stosowane określenie ?
A już myślałam, że udało mi się coś nowego wymyślić
(terminologicznie, rzecz jasna).
--
Zowisia < mailto:zow...@poczta.onet.pl >
>> > PS. Co oznacza /dryf?
>> Nie tyle /dryf co </dryf> - parę zamykającą od <dryf>.
>> Coś jak "cytuję:" i "koniec cytatu".
>Dziękuję.
>Stasinek, który ciągle sie uczy.
To - żebyś miał pełen obraz - dodam, żę to było naśladowanie
znaczników HTML. (Wiesz, co to HTML, prawda?).
--
Rafał "Negrin" Lisowski neg...@rpg.pl neg...@rockmetal.pl
http://rockmetal.pl http://www.inwestprojekt.com.pl
Dlaczego "Mmm..."? Czy jest jakiś błąd w tłumaczeniu
Wojciecha na łacinę? ;)
Stasinek
> A 'chyba' powyżej widziałeś ?? ... przecież to akurat nie ma znaczenia
> dla sprawy.
Widziałem. Nie wytykam błędu, tylko objaśniam. Dzielęsięwiedzą, jako i Wy.
> Zresztą nie napisałam, że od Linuksa, tylko od tych od Linuksa, znaczy
> znających się ;-)
Prhff!! A tyle razy ostrzegano mnie, by nie pić kawy przed monitorem...
No nic, spodnie i tak były do prania końcem tygodnia.
> Ja się na alternatywnych OS nie znam, ale Winzgroza czasami daje
> mi niezłą szkołę. A z różnych powodów używam tylko tej właśnie
> Wielce Interesującej Nakładki.
Bywa. Labora et ora.
> Dzięki za obszerne wyjaśnienie, tylko co to ma do pytania St.T. ?
Stasinek pytał o znakowanie <słowo>...</słowo>. Dobre wyjaśnienie,
to wyjaśnienie które nie tylko sucho odpowiada na samo pytanie, ale
i kontekst daje, horyzonty poszerza ;-)
>> się przyjrzeć kodowi stron klikając
>
> Czasami to robię, ale wtedy zwracam uwagę raczej na treść.
?? Treść widać wprost w przeglądarce. W kod patrzy się, by podziwiać
konstrukcję ;)
> Właśnie ten aspekt graficzny pseudo-znaczników bardzo mi się podoba.
> Czy pseudo-znaczniki to jakieś powszechnie stosowane określenie ?
Raczej tak. Nie są to prawdziwe znaczniki (tags) HTML, przynajmniej
zwykle, i raczej nie spotkałem się z innym określeniem. Do niedawna :-)
--
HQ
>> deto...@poczta.onet.pl napisał:
>>
>> > Wojtek czyli Consolator Exercitus:
>>
>> Mmm...
>>
>> --
>> HQ
>
> Dlaczego "Mmm..."? Czy jest jakiś błąd w tłumaczeniu
> Wojciecha na łacinę? ;)
Pisałem Ci prywatnie, ale skoro wolisz...
Exercitus może być rzeczownikiem: ~armia, wojsko (szczeg.piechota).
Może też być przymiotnikiem i to w dwu odmiennych znaczeniach:
a) ~ciężko doświadczony, znękany b) ~nękający, ten, który [ciagle/
ustawicznie] niepokoi, nęka, srodze doświadcza
Dla zainteresowanych: consolator~pocieszyciel
--
HQ
IMHO, SGML, którego - AFAIK - drastycznym zawężeniem jest HTML.
Maciek
PS.
BTW, NTG. EOT, PLS. THX. :-)))
...tych, którzy nie mieli okazji spotkać się
z rzeczownikiem 'konsolacja'. :)
Maciek
[w kwestii pseudoznaczników stosowanych w listach tu pisanych]
> PS.
> BTW, NTG. EOT, PLS. THX. :-)))
To jest wybitnie TG. Tematy związane z netykietą, objaśniające akronimy
emotikony czy inne specyficzne dla Usenetu środki wyrazu mieszczą się
w tematyce każdej grupy dyskusyjnej. Znasz dedykowane temu grupy?
A czemu ich nie ma, jak sądzisz? ;-P
--
HQ
Jeśli przeczytasz mój list jeszcze raz, to zauważysz, że był
_wyłącznie_ komentarzem do "etymologii" metaznaków, a konkretnie
dotyczył rozróżniania pomiędzy SGML i HTML (nie wspominając już
o XML i innych).
A to jest NTG. I temu tematowi koniec (z mojej strony).
> Tematy związane z netykietą, objaśniające akronimy emotikony czy
> inne specyficzne dla Usenetu środki wyrazu mieszczą się
> w tematyce każdej grupy dyskusyjnej. Znasz dedykowane temu grupy?
> A czemu ich nie ma, jak sądzisz? ;-P
Tak samo jak zmiana żarówki (c.d. prywatnie)
Maciek
> PS. Ostatnio zacząłem studiować i próbować Front Page.
Mam nadzieję, że stron utworzonych za pomocą tego
Zaśmiecacza nie będziesz publikować?
> A i tak najlepsza jest Cywilizacja...
:-)))
(czy ktoś tu jeszcze przestrzega tematyki grupy? ;))
--
HQ
> Exercitus może być rzeczownikiem: ~armia, wojsko (szczeg.piechota).
> Może też być przymiotnikiem i to w dwu odmiennych znaczeniach:
> a) ~ciężko doświadczony, znękany b) ~nękający, ten, który [ciagle/
> ustawicznie] niepokoi, nęka, srodze doświadcza
>
> Dla zainteresowanych: consolator~pocieszyciel
Przykład subtelnej manipulacji imionami pogańskimi, msz. "Pocieszyciel" -
ładnie pasuje do świetego. "Ciężko doświadczony" - męczennik.
Exercitus miał także znaczenie w l.mn. "świty przybocznej" oraz "stada,
roju, hałastry" Ale do "exercitus" bardziej pasuje mi "harcownik", a w
dzisiejszej
terminologii to nawet "gimnastyk". :-)
Z licencją poetycką - Woj-ciech to "Znękany Gimnastyk", "Harcujący
Pocieszyciel" i wreszcie "Kapelan Piechoty". Wszystko to zgodnie z naszą
dewizą "języka giętkiego".
Stefan
Powiedzmy, że jest postac jedna, ale imiona dwa.
Pod. - Indianin (mieszk. Ameryki i "od biedy, na siłę, pomyłkowo"
mieszkaniec Indii).
Mirnal