Jaka jest poprawna forma dokonana czasownika chłostać?
Czy jedyne dopuszczalne formy to np. wychłoszczę, (on/ona) wychłoszcze czy
można powiedzieć wychłostam, (on/ona) wychłosta?
--
Pozdrawiam
chairon
> Jaka jest poprawna forma dokonana czasownika chłostać?
> Czy jedyne dopuszczalne formy to np. wychłoszczę, (on/ona)
> wychłoszcze czy można powiedzieć wychłostam, (on/ona) wychłosta?
Tutaj jak ulał pasuje powiedzenie, że racja jest jak dupa, każdy
ma swoją. Nie wydaje mi się, aby któraś z form była lepsza od
drugiej.
Jarek
--
I z gitarą jak Michotek w polski Teksas rusz,
Z pojedynki wilkom strzelać w paszczę,
Po przygodę, po urodę życia pośród leśnych głusz,
Tam, gdzie życie nikogo nie (c)hłaszcze!
Osobiście po zastanowieniu użyłbym „wychłoszczę”. Przed zastanowieniem obie
formy „zgrzytają” — głównie dlatego, że słowo to jest bardzo rzadko
spotykane w codziennych sytuacjach i chyba większość użytkowników języka nie
jest oswojona z żadną formą odmiany.
--
Niżej podpisany, zamieszkały w http://minio.xt.pl ,
Mirosław Zalewski
> Osobiście po zastanowieniu użyłbym "wychłoszczę". Przed zastanowieniem
> obie formy "zgrzytają" - głównie dlatego, że słowo to jest bardzo rzadko
> spotykane w codziennych sytuacjach i chyba większość użytkowników języka
> nie jest oswojona z żadną formą odmiany.
Bez przesady z tą rzadkością. Czasownik jak czasownik, dużo mamy
czasowników. Gdyby chcieć ich wszystkich użyć, to by nam się gęba
przez tydzień nie zamykała.
Jarek
--
Mąż poczerwieniał, wyszły mu gały
Z ogromnej złości aż zwiększył się cały
Lecz gdy ją zaczął prać po dupsku
W sam raz byli już w Słupsku
> Osobiście po zastanowieniu użyłbym "wychłoszczę". Przed zastanowieniem obie
> formy "zgrzytają" --- głównie dlatego, że słowo to jest bardzo rzadko
> spotykane w codziennych sytuacjach i chyba większość użytkowników języka nie
> jest oswojona z żadną formą odmiany.
Zostałem ostatnio posądzony o analfabetyzm używając formy "wychłostam".
Przyznam, że szukałem trochę po internecie i w pewnym źródle znalazłem tę
formę jako poprawną bądź też dopuszczalną. Niestety nie mam w domu żadnego
książkowego źródła, którym mógłbym poprzeć tę tezę. Byłbym więc wdzięczny za
rozwianie moich wątpliwości. Jeśli możliwe byłoby podanie jakiegoś źródła,
to byłoby już rewelacyjnie :)
--
Pozdrawiam
chairon
> Jeśli możliwe byłoby podanie jakiegoś źródła,
> to byłoby już rewelacyjnie :)
W tej części mojego listu, której nie zacytowałeś, napisałem: internetowa
wersja Słownika Ortograficznego PWN. Nie wiem czy to wystarczająco
wiarygodne źródło.
Jakby co, chodzi o stronę <http://so.pwn.pl/>.
> Bez przesady z tą rzadkością. Czasownik jak czasownik, dużo mamy
> czasowników.
Oczywiście, że bez przesady :) .
Po prostu ja z tym czasownikiem mam rzadko do czynienia i żadna forma jego
odmiany nie brzmi dla mnie naturalnie. To wszystko.
> Gdyby chcieć ich wszystkich użyć, to by nam się gęba
> przez tydzień nie zamykała.
Nie trzeba ich zaraz wymawiać, można je też spotykać w formie zapisanej.
Chociaż żeby spotkać wszystkie czasowniki na piśmie, należałoby odnajdywać
niezwykłą przyjemność w czytaniu słownika ortograficznego ;) .
> Zosta�em ostatnio pos�dzony o analfabetyzm u�ywaj�c formy "wych�ostam".
C� - ch�osn�� nie jest tak cz�ste jak farwmwil, fejb�k, fon, komp czy
pab. Przeto rodzi problemy.
> Przyznam, �e szuka�em troch� po internecie i w pewnym �r�dle znalaz�em
> t� form� jako poprawn� b�d� te� dopuszczaln�.
Ch�ostam - z osiem setek wynik�w, ch�oszcz� - ponad dwa tysi�ce. To
tylko m�wi o tym, jak ludziska najcz�ciej u�ywaj�.
> Niestety nie mam w domu �adnego ksi��kowego �r�d�a, kt�rym m�g�bym
> poprzeďż˝ tďż˝ tezďż˝.
S�ownik ortograficzny j�zyka polskiego PWN z 1981 roku m�wi, �e tak
albo siak - obie fromy s��dobre.
S�ownik wsp�czesnego j�zyka polskiego z 1998 roku m�wi, �e tak albo
siak - obie formy s��poprawne.
S�ownik zamieszczony na Gazeta.pl m�wi, �e tak albo siak - obie formy
s��poprawne.
S�ownik...
--
Bydlďż˝
>> Bez przesady z t� rzadko�ci�. Czasownik jak czasownik, du�o mamy
>> czasownik�w.
>
> Oczywi�cie, �e bez przesady :) .
>
> Po prostu ja z tym czasownikiem mam rzadko do czynienia i �adna
> forma jego odmiany nie brzmi dla mnie naturalnie. To wszystko.
Jest te� podobne s�owo "chlasta�". Nie wiem, mo�e nawet ludzie dzisiaj
cz�ciej chlastaj� ni� prowadz� ch�ost�. Zdarza si�, �e kto� obiecuje
atrakcyjne widowisko s�owami "ja si� zaraz pochlastam". Ale �eby
m�wi� "pochlaszcz�", tego nie s�ysza�em. Ja to sobie tak t�umacz�,
�e odmiana ze "-stam" jest prostsza ni� ta ze "-szcz�", a j�zyk d��y
do uproszcze�. Przeto w s�owach b�d�cych w sta�ym u�yciu mamy tak�
w�a�nie odmian�. A gdy trafimy na s�owo rzadsze, stosujemy odmian�
starsz�, bardziej skomplikowan� -- cz�ciej si� ch�oszcze ni� ch�osta.
Z form� "chlaszcze" mo�na zetkn�� si� w niekt�rych gwarach (kto�
chlaszcze gorza�k�).
>> Gdyby chcie� ich wszystkich u�y�, to by nam si� g�ba
>> przez tydzie� nie zamyka�a.
>
> Nie trzeba ich zaraz wymawia�, mo�na je te� spotyka� w formie
> zapisanej. Chocia� �eby spotka� wszystkie czasowniki na pi�mie,
> nale�a�oby odnajdywa� niezwyk�� przyjemno�� w czytaniu s�ownika
> ortograficznego ;) .
Ta metoda nie jest doskona�a. Zw�aszcza w przypadku s�ow takich jak
"ch�oszcz�", "chlaszczcz�" albo "podej�rzon". To tak jakby twierdzi�,
�e wystarczy czytanie etykietek na butelkach wina, �e nie potrzeba
niczego wi�cej.
Jarek
--
Pucu-pucu chlastu-chlastu nie mam r�czek jedenastu,
tylko dwie mam r�czki ma�e lecz do pracy doskona�e!
Obie formy sa równoprawne. Dotyczy to także form niedokonanych (chłoszczę --
chłostam). Jest więcej podobnych form:
głaszczę -- głaskam
mlaszczę -- mlaskam
pluszczę -- pluskam
A.
Jesteś pewny, że to "zgrzyt", a nie ciarki na plecach?
Wszak różne są formy empatii.
Przez puste ulice jednego miasteczka, szedł sobie spacerowym krokiem
elegancko ubrany pan. A jakże - w ciemnym garniturze, w kapeluszu i z
laseczką w ręce. Nagle usłyszał płacz w oddali. Skierował się w tym
kierunku i zobaczył małą dziewczynkę głośno zawodzącą.
- Czemu tak okrutnie płaczesz? - spytał, gdy stanął przed nią. - Czemu
się nie śmiejesz?
- Ach, psze pana - dziewczynka rzecze poprzez płacz - miałam
harmonijkę i ciągle się śmiałam. Ale teraz ją zgubiłam... buuu...
Dlatego się nie śmieję... buuu...
Pan popatrzył wnikliwie na dziewczynkę, sięgnął do butonierki i wyjął
brzytwę. Rozłożył ją i z namaszczeniem podał ją dziewczynce.
Dziewczynka wzięła brzytwę do ust -- i uśmiech powiększał się na jej
twarzy.
Przy tym dowcipie zawsze swędzą mnie kąciki ust.
--
Pozdrawiam :)
JM
http://www.bykom-stop.avx.pl/index.html
Bezpieczny wolontariat (Nobel?): http://zwijaj.pl/
> Ta metoda nie jest doskonała. Zwłaszcza w przypadku słow takich jak
> "chłoszczę", "chlaszczczę" albo "podejźrzon".
No to jeszcze „nasięźrzał”. Jak „podejźrzon”, to i „nasięźrzał”.
Przyjęło się je wymieniać jednym tchem i przeciw tradycji Pan nie fikaj.
--
Tomasz Minkiewicz <tom...@gmail.com>
Odczuwam pewną różnicę znaczeniową.
Wychłostam się (lub kogoś) np. rózgami w saunie, czyli ogólniej: dla
rozrywki, higieny, przyjemności lub rytualnie.
Wychłoszczę zaś jedynie dla zadania bólu, ukarania - czyli na serio.
waldek
A nie w bani?
- Stefan
--
Stefan Sokolowski, Gdansk
http://inf.ug.edu.pl/~stefan