konkretnie nie deklinacja mnie interesuje ale taka kwestia:
jezeli wezmiemy slowo 'ksiazka' to czy z racji tego ze jest onarodzaju
zenskiego mamy 'ta ksizke' czy moze 'te ksiazke'?
i czy zasada ta tyczy sie kazego rzeczownika w rodzaju zenskim?
--
pozdrawiam
Andre
http://slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?id=6217
Artur
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
To nie polemizuje ze zdaniem M.Bańki z podanego linku. A ponieważ grupa
dyskusyjna do czegoś zobowiązuje, to ja pozwolę sobie na polemikę :)
1. Pogląd, że pewne formy nie są wystarczająco dobre by je zapisać
uważam za hmm... dziwaczny :).
2. Myślę, że cześć językoznawców by się obruszyła za mieszanie przez
M.Bańkę ich profesji do ustalania "poprawności".
Artur
> 1. Pogląd, że pewne formy nie są wystarczająco dobre by je zapisać
> uważam za hmm... dziwaczny :).
Chodzi zapewne o tzw. grzeczne teksty (w telewizji sprzed godziny
22:00)! To się Stokrotka ucieszy: ruptacohceta!
> 2. Myślę, że cześć językoznawców by się obruszyła za mieszanie przez
> M.Bańkę ich profesji do ustalania "poprawności".
Mowa o czci, czy też części?
Językoznawca też człowiek - ma więc prawo do wyrażania opinii o
wszystkim, również o języku (sic!). Gdyby zaś wszyscy językoznawcy
mieli równe zdania - to byłby to chór, a nie nauka...
--
Pozdrawiam
Janusz
Zgaduję, że Arturowi chodziło o to, że językoznawcy mogą tak się
poczuwać do wyrażania opinii o poprawności języka, jak biolodzy o
pięknie parków. Niby biolog też człowiek i może woleć Park Oliwski od
Pól Mokotowskich albo odwrotnie, ale żeby mieszać jakiegoś specjalistę
od grzebania w DNA bakterii do decyzji, czy w nowo zakładanym parku
posadzić tuje, cypryśniki i azalie, czy lipy, graby i buki, to jednak
pomieszanie kompetencji. :-)
> Gdyby zaś wszyscy językoznawcy
> mieli równe zdania - to byłby to chór, a nie nauka...
Trochę tak, ale gdyby wszyscy językoznawcy mieli odmienne i wykluczające
się zdania, to by to była socjologia albo psychologia, a nie nauka. :-D
Rozumiem, że mówimy tu o językoznawstwie, a nie tym, czym zajmuje się
Rada Języka Polskiego... To, co robi ww. rada może być i chórem.
>
> --
> Pozdrawiam
> Janusz
>
>
pzdr
piotrek
--
Trol to też stworzenie boże
że inaczej żyć nie może,
że cię czasem w zadek utnie -
nie postępuj z nim okrutnie
Użytkownik "Andre" <andrehull_spam@poczta_me.fm> napisał w wiadomości
news:do3qoh$4r2$1...@news.onet.pl...
> >>2. Myślę, że cześć językoznawców by się obruszyła za mieszanie
przez
> >>M.Bańkę ich profesji do ustalania "poprawności".
> >
> >
> > Mowa o czci, czy też części?
> > Językoznawca też człowiek - ma więc prawo do wyrażania opinii o
> > wszystkim, również o języku (sic!).
>
> Zgaduję, że Arturowi chodziło o to, że językoznawcy mogą tak się
> poczuwać do wyrażania opinii o poprawności języka, jak biolodzy o
> pięknie parków. Niby biolog też człowiek i może woleć Park Oliwski od
> Pól Mokotowskich albo odwrotnie, ale żeby mieszać jakiegoś
specjalistę
> od grzebania w DNA bakterii do decyzji, czy w nowo zakładanym parku
> posadzić tuje, cypryśniki i azalie, czy lipy, graby i buki, to jednak
> pomieszanie kompetencji. :-)
M. Bańko trudni się poradnictwem językowym, a więc jest takim
"biologiem od parków", a nie biologiem od budowy molekularnej. "Biolog"
od jerów twardych może natomiast nie czuć się pewnie w w dziedzinie
poprawnościowej i chwała mu, jeśli to uznaje!
> > Gdyby zaś wszyscy językoznawcy
> > mieli równe zdania - to byłby to chór, a nie nauka...
>
> Trochę tak, ale gdyby wszyscy językoznawcy mieli odmienne i
wykluczające
> się zdania, to by to była socjologia albo psychologia, a nie nauka.
:-D
Ja miałem na myśli "opinie" w kwestiach poprawności językowej, a nie
językoGRAFIĘ czy językoARCHEOLOGIĘ.
Po "obróbce" takich opinii poprawnościowych RJP powinna proponować
obowiązujące normy językowe.
> Rozumiem, że mówimy tu o językoznawstwie, a nie tym, czym zajmuje się
> Rada Języka Polskiego... To, co robi ww. rada może być i chórem.
Wyjaśniłem w poprzednim akapicie.
Nie ma między nami sporu, gdyż mówiliśmy o czym innym...
--
Pozdrawiam
Janusz