Jestem w trakcie sprawdzania poprawności merytorycznej tekstu o tematyce
komputerowej i zastanawiam się czy nie powinienem zastosować spolszczonego
już chyba słowa ruter. Bo polskie tłumaczenie np. śluza, odpada w tym
przypadku. Nie mam możliwości sprawdzenia ale może te słowo znajduje się już
w słowniku języka polskiego. Tak więc co wybrać ruter czy router ?
Za odpowiedź z góry dziękuję
--
++++++++
Herr Fik *
++++++++
Ja opowiadam się za routerem. W razie rutera musiałbyś konsekwentnie
spolszczać wszystkie fachowe terminy (rutyn? słycz? słyczyn? hab?
tenbejsti? rypiter?).
Tak więc -- ruter, i, jak już ustaliliśmy kilka dni temu, rutera,
ruterowi, ruter, ruterem, ruterze, ruterze, rutery...
=================================
Łukasz Konewka , Optimus
http://www.man.poznan.pl/~lukask/
A deszcz padał, i padał...
=================================
> Ja opowiadam się za routerem. W razie rutera musiałbyś konsekwentnie
> spolszczać wszystkie fachowe terminy (rutyn? słycz? słyczyn? hab?
> tenbejsti? rypiter?).
> Tak więc -- ruter, i, jak już ustaliliśmy kilka dni temu, rutera,
> ruterowi, ruter, ruterem, ruterze, ruterze, rutery...
Zdecyduj się :-)
Moim zdaniem stanowczo ruter. Chociaż fakt, że głosowałbym za suiczem,
habem i ripiterem, świadczy o tym, że nie jestem całkiem normalny
w tej sprawie.
--
__("< Marcin Kowalczyk qrc...@knm.org.pl http://www.qrczak.ids.net.pl/
\__/ GCS/M d- s+:-- a22 C+++>+++$ UL++>++++$ P+++ L++>++++$ E-
^^ W++ N+++ o? K? w(---) O? M- V? PS-- PE++ Y? PGP->+ t
QRCZAK 5? X- R tv-- b+>++ DI D- G+ e>++++ h! r--%>++ y-
Zenek wrote:
>
> Witam,
>
> Jestem w trakcie sprawdzania poprawności merytorycznej tekstu o tematyce
> komputerowej i zastanawiam się czy nie powinienem zastosować spolszczonego
> już chyba słowa ruter. Bo polskie tłumaczenie np. śluza, odpada w tym
> przypadku. Nie mam możliwości sprawdzenia ale może te słowo znajduje się już
> w słowniku języka polskiego. Tak więc co wybrać ruter czy router ?
>
Mi sie wydaje ze 'ruter' za bardzo traca nowomowa, postawilbym jednak
na router.
vatt'ghern
ps. swego czasu slyszalem ciekawe tlumaczenie 'runtime errors' -
'ruchoczasowe bledy':) Co o tym sadzicie?
POPRAWKA:
Tak więc -- router, i, jak już ustaliliśmy kilka dni temu, routera,
routerowi, router, routerem, routerze, routerze, routery...
No i właśnie tu się zastanawiam. Bo jeżeli router no to - route'ra,
router'y, router'owi etc. Czyli konsekwentnie tak jak odmienia się wyrazy
obca. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Zenek
> Moim zdaniem stanowczo ruter. Chociaż fakt, że głosowałbym za suiczem,
> habem i ripiterem, świadczy o tym, że nie jestem całkiem normalny
> w tej sprawie.
Ale tosmy juz wiedzieli...
Czy pisujesz tez L/oszyngton, Sjetl i Ohajo?
GSN
> No i właśnie tu się zastanawiam. Bo jeżeli router no to - route'ra,
> router'y, router'owi etc. Czyli konsekwentnie tak jak odmienia się wyrazy
Grasz moze w tenis'a? Chadzasz do bar'u?
> obca. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Zle ci sie wydaje. Apostrof tutaj jest zbyteczny, bo koniec tematu wymawia
sie jak najabrdziej. Co innego taki software -> software'u.
GSN
Dlaczego co innego ? Czym różni się software od ruter ?
Zenek
<sigh> Popatrz sobie na wymowe koncowych liter (glosek?) w obu wyrazach.
GSN
> Czy pisujesz tez L/oszyngton, Sjetl i Ohajo?
Znaczy się Ty używasz telephonu, nosisz jeansy, chleb smarujesz jamem, a
powyższy tekst wysłałe¶ z computera?
Washington, Seattle i Ohio nie powinny być spolszczany bo to nazwy własne.
Za¶ ruter to rzeczownik pospolity. Pisownia router by była całkiem bez
sensu.
Radek
>
>ps. swego czasu slyszalem ciekawe tlumaczenie 'runtime errors' -
>'ruchoczasowe bledy':) Co o tym sadzicie?
>
>
Całkowity nonsens. Są to oczywiście błędy czasobieżące. (run=biegać, a nie
ruszać się).
;-)
Radek
> > Moim zdaniem stanowczo ruter. Chociaż fakt, że głosowałbym za suiczem,
> > habem i ripiterem, świadczy o tym, że nie jestem całkiem normalny
> > w tej sprawie.
>
> Ale tosmy juz wiedzieli...
>
> Czy pisujesz tez L/oszyngton, Sjetl i Ohajo?
Nie, bo to nazwy własne.
Pewnie oba przejdą do "poprawszczyzny". Bo przecież mamy camping i kemping,
tak? Bardziej podoba mi się router. Ale argumenty są i za tym i za tym:
ketchup - ale zdarza się keczup
cheeseburger - ale nie zdarza się czizburger
--
Adam Podstawczyński: ad...@english.w3.pl
5000słów: http://www.5000slow.w3.pl
Angielski i Warzywa: http://www.english.w3.pl
No jeśli patrzeć na wymowę to ruter - softłer. Dla mnie wymowa końcówek jest
identyczna. Fakt, że w obcym języku pisownia tych wyrazów rózni się ale
fonetycznie nie widzę róznicy.
Poza tym wpadła mi do głowy jeszcze jedna, chyba istotna sprawa. A co z
interfejsem ? Wyrazy obcojęzyczne dla których nie mamy tłumaczenia wprost,
ze zrozumieniem, traktujemy jak wyrazy polskie, z polską pisownią i wymową,
żeby nie być gołosłownym :
- Interfejs
- Komputer
- Klik (onomatopeja)
- Biznes - Biznesmen
Pewnie znalazło by się tego więcej. Więc dlatego sprawa routera nie wydawała
mi się taka prosta. Router, tak samo jak Interface, nie ma bezpośrednio
przyjętego w języku polskim odpowiednika. Używa się formy obcej z
zachowaniem zasad polskich, takich jak choćby fleksja. Więc nie widzę żadnej
przeszkody w tym aby nie nazywać routera ruterem. No bo przecież nikt nie
będzię na to mówił śluza. Choć gateway używa się wymiennie z bramką (default
gateway - bramka domyślna).
Co Ty na to ?
Zenek
> > Zle ci sie wydaje. Apostrof tutaj jest zbyteczny, bo koniec tematu
wymawia
> > sie jak najabrdziej. Co innego taki software -> software'u.
>
> Dlaczego co innego ? Czym różni się software od ruter ?
<sigh> Popatrz sobie na wymowe koncowych liter (glosek?) w obu wyrazach.
OK. samogłoska na końcu. Skoro tak się znasz na polskiej odmianie
obcojęzycznych wyrazów, może mi pomożesz w takiej sprawie.
Jest sobie hipermarket Geant, czyli Żan ( an nosowe, czy jak to tam się
nazywa)
Idę do Żana, czy Żanta ?
Wiem, że dzwonią, tylko nie wiem w którym kościele. Coś mi się obiło o uszy,
że te nieme spółgłoski na końcu wyrazu przy odmianie po polsku wyłażą, i że
się je czyta. Chodziło wtedy o jakięś imiona i nazwiska francuskie,
powiedzmy "Ojciec Goriot" .
Ryszard Cichy
------------------------------------------------------
"Zrozumiec rekurencje moze tylko ten kto rozumie rekurencje"
------------------------------------------------------
Kiedyś już się nad tym pastwiłem. Idealnym przykładem jest chip. Jeśli
przyjechał z Ameryki w torebce z napisem "Chips", to każdy "płatek"
kartoflany został "czipsem", a wszystkie to "czipsy".
Jeżeli zaś przyjechał obudowany w plastik i kilka metalowych wyprowadzeń, w
pudełku, płacony za sztukę, to jeden "płatek" krzemu jest oczywiście
"czipem", a wszystkie wlutowane na płytkę to "czipy".
"Bitelsów" było czterech naraz, po podziale każdy z nich zachował
końcówkę -s - jeden Bitels ( skąd zamiana t-l - nie wiem)
> obcojęzycznych wyrazów, może mi pomożesz w takiej sprawie.
> Jest sobie hipermarket Geant, czyli Żan ( an nosowe, czy jak to tam się
> nazywa)
> Idę do Żana, czy Żanta ?
Jeśli chodzi o takie właśnie zwroty to sam nie dawno się dowiedziałem, że
Leroy Merlyn to nie Liroj Merlin tylko Lerua Merlę. I tu, wydaje mi się,
mają problem zagraniczni przedsiębiorcy wprowadzający nową markę na polski
rynek.
O tym jak się wymawia dany wyraz decydują
1. Ludzie, którzy znają dany język
2. Jeśli takich nie ma, to wymawia się tak, jak się wydaje.
Firmy zagraniczne wydają gromadę pieniędzy na marketing celem nauczenia
ludzi poprawnej wymowy, a wystarczyło by tylko zmienić nazwę np. Dosia w
każdym kraju nazywa się inaczej. W Hiszpani Auchan też ma swoją, inną nazwę.
Z nazwami produktów zawsze było problemy przypomnę choćby Wherters Oryginal
(chyba dobrze napisałem), OSRAM. Ale np. Mitsubishi Pajero (czyt. Padżero) w
języku Hiszpańskim (Pahero) znaczy tyle, co onanizować się (bezpośrednio -
walić konia.)
Reasumując ja chodzę do Żanta. A to, czy jest to poprawna wymowa, czy nie,
niech martwi się właściciel firmy.
Zenek
A nam, pozostaje jedynie dyskusja i wymiana tematów. Kijem Wisły nie
zawrócisz, choć i mnie często włos na głowie się jerzy, czasem czuję się
"wyalienowany", o chyba najgorsze słowo jakie znam.
Pozdrawiam
Zenek
Jeśli on ma takie propozycje, to nie zrozumie przykładu przesadzonego.
Zresztą widuje się podobne potworki.
Michał
--
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Michał Sobkowski mailto:ms...@ibch.poznan.pl
Instytut Chemii Bioorganicznej PAN, Poznań
http://www.man.poznan.pl/private/users/msob.html
> Jest sobie hipermarket Geant, czyli Żan ( an nosowe, czy jak to tam się
> nazywa)
> Idę do Żana, czy Żanta ?
> Wiem, że dzwonią, tylko nie wiem w którym kościele. Coś mi się obiło o uszy,
> że te nieme spółgłoski na końcu wyrazu przy odmianie po polsku wyłażą, i że
> się je czyta. Chodziło wtedy o jakięś imiona i nazwiska francuskie,
> powiedzmy "Ojciec Goriot" .
Zgadza się. Co prawda nie wiem, gdzie oficjalnie jest napisane,
że to się stosuje nie tylko do nazwisk, ale tak właśnie jest,
że w takich przypadkach ta spółgłoska zaczyna się wymawiać.
Czyli Żanta - albo może Żantu?
Żeanta. "E" jest akcentowane, więc wymawia się je jak najbardziej.
Pozdrówka
Camille
> Jest sobie hipermarket Geant, czyli Żan ( an nosowe, czy jak to tam się
> nazywa)
Akurat. Wymowa "Żan" ma się do francuskiej jak pięść do karety 8-)
> Idę do Żana, czy Żanta ?
A to już chyba wszystko jedno, skoro się mianownik "zepsuło".
Proponuję w ogóle wymowę literową przez "Ge" jak Gerwazy.
MJ
No właśnie, gramatyka ...
> >Pozdrawiam
> >Zenek
> Zenek czy jurek ?
Tak naprawdę to Andzej.
Pozdrawiam Zenek Jerzy Andrzej :-)
> A tak powazniej, to jak to jest z ta liczba mnoga? Beatelsi to juz chyba
> liczba mnoga-mnoga. Podobnie jak dopelniacz dopelniacza: "ide do
> MacDonald'sa".
Podobnie jak jeans (oryginalnie jean's).
Ja tam zawsze mowie 'restauracje McDonald's' :-)
GSN
> Z tego samego powodu, z którego jest Szekspir a nie ma Folknera. Chodzi o
> powszechność używania danej nazwy (nazwiska) w języku polskim.
Nie rozumiem, dlaczego Kalifornia ma byc lepsza od Ohio/Ohajo? Nie mowiac
juz o wyzszosc Shakespeare'a nad Faulknerem czy innym Dz/ojsem?
GSN
> ketchup - ale zdarza się keczup
Co gorsza, sa problemy z wymowa...
> cheeseburger - ale nie zdarza się czizburger
Gdzie tak pisza? W Glosie Huculszczyzny?
GSN
> OK. samogłoska na końcu. Skoro tak się znasz na polskiej odmianie
> obcojęzycznych wyrazów, może mi pomożesz w takiej sprawie.
> Jest sobie hipermarket Geant, czyli Żan ( an nosowe, czy jak to tam się
> nazywa)
> Idę do Żana, czy Żanta ?
Z/ea/na. Jakkolwiek ja mam maniere wymawiana -t w koncowkach jak wyzej,
wiec powiedzialnym Z/ea/ta (lepiej brzmi...)
> Wiem, że dzwonią, tylko nie wiem w którym kościele. Coś mi się obiło o uszy,
> że te nieme spółgłoski na końcu wyrazu przy odmianie po polsku wyłażą, i że
> się je czyta. Chodziło wtedy o jakięś imiona i nazwiska francuskie,
> powiedzmy "Ojciec Goriot" .
Jw. Ja tam bym wymawial to -t, nawet w mianowniku...
GSN
> końcówkę -s - jeden Bitels ( skąd zamiana t-l - nie wiem)
Chodzi o zamiane e i l - to sie zdaje nazywa metateza, ale niech mnie ktos
poprawi...
GSN
> Zgadza się. Co prawda nie wiem, gdzie oficjalnie jest napisane,
> że to się stosuje nie tylko do nazwisk, ale tak właśnie jest,
> że w takich przypadkach ta spółgłoska zaczyna się wymawiać.
> Czyli Żanta - albo może Żantu?
Z/_e_anta. E jest akcentowane, i wymawia sie jak najbardziej. Zreszta
nawet e na ktore nie pada akcent, jak w 'de' czy 'seconde' w polszczyznie
przechodzi w e.
GSN
>
> Zenek wrote in message <6sEO3.10086$Tk.2...@news.tpnet.pl>...
> >(...), choć i mnie często włos na głowie się jerzy, (...)
> >Pozdrawiam
> >Zenek
> Zenek czy jurek ?
Zenek Jurek :-)
GSN
Oryginalnie "jeans" to liczba mnoga od jean - genueńska bawełna. Tak sobie
Anglicy fonetycznie zangielszczyli francuzką nazwę Genui - Genes. Co tylko
potwierdza słuszność mojego stanowiska w sprawie rutera...;-]
Radek
>
> Ja tam zawsze mowie 'restauracje McDonald's' :-)
>
"W McDooonald's spokaaajmy sieeee." :-D
Marek
> > Z tego samego powodu, z którego jest Szekspir a nie ma Folknera. Chodzi
o
> > powszechność używania danej nazwy (nazwiska) w języku polskim.
>
> Nie rozumiem, dlaczego Kalifornia ma byc lepsza od Ohio/Ohajo? Nie mowiac
> juz o wyzszosc Shakespeare'a nad Faulknerem czy innym Dz/ojsem?
Nie o wyższość chodzi, jeno o powszechność w świadomości tzw. przeciętnego
Polaka (widział kto kiedy takowego?). Przyznasz chyba, że więcej Polaków
słyszało kiedykolwiek o Szekspirze niż o Faulknerze. A Kalifornia? Bo ja
wiem... Byłeś kiedyś w Ohio? Toż to straszne zadupie ;-).
Dla przykładu stolice europejskie mają swoje spolszczone nazwy: Paryż, Rzym,
Praga, Wiedeń. Ale już nikomu do głowy nie przyjdzie spolszczać takich nazw
jak Kitzbühel, La Trinité-Sur-Mer czy Montigny le Bretonneaux. Po prostu
dlatego, że tych pierwszych używa się często w naszym języku i trzeba było
coś zrobić, żeby je normalnie wymówić i odmienić. Gdyby stolicą Francji było
Montigny le Bretonneaux, pewnie pisalibyśmy Montina Bretońska. Najwyraźniej
Kalifornia częściej pojawia się w polszczyźnie niż Ohio.
Natomiast jestem ciekaw, dlaczego nie piszemy Njuton (mówię o człowieku, nie
o jednostce fizycznej). To chyba jeden z najwybitniejszych ludzi w całej
historii, a nie doczekał się spolszczonego nazwiska.
Marek
> Dla przykładu stolice europejskie mają swoje spolszczone nazwy: Paryż, Rzym,
> Praga, Wiedeń. Ale już nikomu do głowy nie przyjdzie spolszczać takich nazw
Ale nie ma Dablina, Maczesteru czy Liwerpulu, a to tez niezgorsze miasta
przeciez.
> coś zrobić, żeby je normalnie wymówić i odmienić. Gdyby stolicą Francji było
> Montigny le Bretonneaux, pewnie pisalibyśmy Montina Bretońska. Najwyraźniej
> Kalifornia częściej pojawia się w polszczyźnie niż Ohio.
Ale to nie jest powod zeby robic jakies wyjatki od regul. Regula musi
byc jednolita - albo wszystko spolszczamy, albo zostawiamy tak jak jest.
Przypominam ze ta dyskusja zaczela sie od r(o)utera, i teza powyzsza ma
na uwadze glownie terminologie informatyczna.
> Natomiast jestem ciekaw, dlaczego nie piszemy Njuton (mówię o człowieku, nie
> o jednostce fizycznej). To chyba jeden z najwybitniejszych ludzi w całej
> historii, a nie doczekał się spolszczonego nazwiska.
Otoz i przyklad dziwacznej niekonsekwencji w niekonsekwencji. A
Ajnsztajn? Tez wybitny czlowiek.
GSN
Ej, napisałem "nie zdarza się".
--
Adam Podstawczyński: ad...@english.w3.pl
5000słów: http://www.5000slow.w3.pl
Angielski i Warzywa: http://www.english.w3.pl
Wydaje mi się, że w ogólności ma na uwadze wyrazy nie używane
powszechnie, czyli takie, które zgodnie z analogią do Szopena i Pragi,
nie doczekały się spolszczeń. Spolszczać na siłę czy nie?
Wydaje mi się, że w ogólności ma na uwadze wyrazy nie używane
powszechnie, czyli takie, które zgodnie z analogią do Szopena i Pragi,
nie doczekały się spolszczeń. Spolszczać na siłę czy nie? Ja mówię, że
nie.
Wydaje mi się, że w ogólności ma na uwadze wyrazy nie używane
powszechnie, czyli takie, które zgodnie z analogią do Szopena i Pragi,
nie doczekały się spolszczeń. Spolszczać na siłę czy nie? Ja uważam, że