Mam takowy problemik...
Jak powinno się poprawnie wymawiać nazwisko pisarza Pawła Huelle...?
Czy [hile] czy tak, jak się pisze? A może jeszcze inaczej?
(Chyba nie tylko ja mam ten problem - przy okazji "Paszportów Polityki"
dziennikarze różnych dzienników TV mieli ten sam problem ;-))
Co stacja telewizyjna to każdy inaczej wymawiał nazwisko pisarza...)
...a więc...? Jak powinno się poprawnie wymawiać to ładne nazwisko?
Pozdrowionka
scifo
hille, przynajmniej on sam tak twierdzi
Ewa
Ja bym wymawiała tak, jak to robią w takich przypadkach Niemcy: u z
umlautem.
Kamila Pe.
> > Jak powinno się poprawnie wymawiać nazwisko pisarza Pawła Huelle...?
> > Czy [hile] czy tak, jak się pisze? A może jeszcze inaczej?
>
> Ja bym wymawiała tak, jak to robią w takich przypadkach Niemcy: u z
> umlautem.
Czyli praktycznie: złóż starannie usta jak przy wymawianiu 'u', ale wypuść z
siebie dźwięk 'i'. Samo wyjdzie, co trzeba.
Marta
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.hum.polszczyzna
>> Mam takowy problemik...
>> Jak powinno się poprawnie wymawiać nazwisko pisarza Pawła Huelle...?
>> Czy [hile] czy tak, jak się pisze? A może jeszcze inaczej?
>Ja bym wymawiała tak, jak to robią w takich przypadkach Niemcy: u z
>umlautem.
I szwa na końcu? ;)
--
Rafał "Negrin" Lisowski neg...@rpg.pl neg...@rockmetal.pl
http://rockmetal.pl http://www.inwestprojekt.com.pl
A dlaczego nie?
Saulo
>> >> Mam takowy problemik...
>> >> Jak powinno się poprawnie wymawiać nazwisko pisarza Pawła Huelle...?
>> >> Czy [hile] czy tak, jak się pisze? A może jeszcze inaczej?
>> >Ja bym wymawiała tak, jak to robią w takich przypadkach Niemcy: u z
>> >umlautem.
>> I szwa na końcu? ;)
>A dlaczego nie?
Może dlatego, że [y:] i [@] nie są częścią polskiego systemu
fonetycznego i nie można oczekiwać, że Polacy będą w ten sposób
wymawiać to nazwisko. Swoją drogą jeśli z niemiecka, to zapomniałem
jeszcze o [h] na początku. Tego dzwięku również w polszczyźnie nie
mamy :) O długości samogłoski nawet nie wspominam ;)
Ależ ja tego nie oczekuję od wszystkich użytkowników języka polskiego, tylko
od tych światlejszych, jak RNL :-)
Pozdri
Saulo
>> >> >> Jak powinno się poprawnie wymawiać nazwisko pisarza Pawła Huelle...?
>> >> >> Czy [hile] czy tak, jak się pisze? A może jeszcze inaczej?
>> >> >Ja bym wymawiała tak, jak to robią w takich przypadkach Niemcy: u z
>> >> >umlautem.
>> >> I szwa na końcu? ;)
>> >A dlaczego nie?
>> Może dlatego, że [y:] i [@] nie są częścią polskiego systemu
>> fonetycznego i nie można oczekiwać, że Polacy będą w ten sposób
>> wymawiać to nazwisko. Swoją drogą jeśli z niemiecka, to zapomniałem
>> jeszcze o [h] na początku. Tego dzwięku również w polszczyźnie nie
>> mamy :) O długości samogłoski nawet nie wspominam ;)
>Ależ ja tego nie oczekuję od wszystkich użytkowników języka polskiego, tylko
>od tych światlejszych, jak RNL :-)
Czuję się doceniony ;) A poważnie: "Jak powinno się poprawnie
wymawiać?" to pytanie o wymowę "obowiązującą" wszystkich użytkowników
JP.
Pozwolę sobie jeszcze wspomnieć o moich własnych odczuciach
estetycznych. Otóż mnie się zdecydowanie nie podoba, kiedy w polskich
zdaniach obce nazwy, nazwiska itp. wymawiane są w sposób "oryginalny"
(vide Mariusz Max Kolonko na przykład). No po prostu brzmi bardzo,
bardzo sztucznie.
Byłbym za rozwiązaniem pragmatycznym: "poprawna" wymowa to wymowa niemiecka
lub wymowa zbliżająca się do niej (wystarczajacy poziom poprawnosci w tym
konkretnym wypadku to dla mnie wymowa z u umlaut).
> Pozwolę sobie jeszcze wspomnieć o moich własnych odczuciach
> estetycznych. Otóż mnie się zdecydowanie nie podoba, kiedy w polskich
> zdaniach obce nazwy, nazwiska itp. wymawiane są w sposób "oryginalny"
> (vide Mariusz Max Kolonko na przykład). No po prostu brzmi bardzo,
> bardzo sztucznie.
Tja... jeśli chodzi o naturalnosc, to nie ma jak 'Stuhr' wymawiany jako
[stuchr] - licencja mojej koleżanki z podstawówki (dawno, dawno temu, a do
tej pory pamietam).
Zgadzam sie, ze nie ma co przesadzac, ale doceniam staranie, zeby obce nazwy
i nazwiska (które nie maja utartych polskich odpowiedników) wymawiac w
sposób zblizony do jezyka pochodzenia (np. na tyle zblizony, zeby mozliwe
bylo rozpoznawanie danej nazwy/nazwiska zarowno w wypowiedzi Polaka, jak i
obcokrajowca.)
Mnie osobiscie najbardziej bawi, kiedy ktos wymawia nazwy/nazwiska
nieangielskie z angielska (oczywiscie celuja w tym komentatorzy sportowi,
np. nazwisko Michael Schumacher wymawiane jako
[majkel szumacher]:-)
Pozdri
Saul
>> Czuję się doceniony ;) A poważnie: "Jak powinno się poprawnie
>> wymawiać?" to pytanie o wymowę "obowiązującą" wszystkich użytkowników
>> JP.
>Byłbym za rozwiązaniem pragmatycznym: "poprawna" wymowa to wymowa niemiecka
>lub wymowa zbliżająca się do niej (wystarczajacy poziom poprawnosci w tym
>konkretnym wypadku to dla mnie wymowa z u umlaut).
Dlaczego nie [i]?
>> Pozwolę sobie jeszcze wspomnieć o moich własnych odczuciach
>> estetycznych. Otóż mnie się zdecydowanie nie podoba, kiedy w polskich
>> zdaniach obce nazwy, nazwiska itp. wymawiane są w sposób "oryginalny"
>> (vide Mariusz Max Kolonko na przykład). No po prostu brzmi bardzo,
>> bardzo sztucznie.
>Tja... jeśli chodzi o naturalnosc, to nie ma jak 'Stuhr' wymawiany jako
>[stuchr] - licencja mojej koleżanki z podstawówki (dawno, dawno temu, a do
>tej pory pamietam).
Dobra dobra, przykład poniżej pasa. Nie rozmawiamy o ignorancji, a o
używaniu polskich głosek. O naśladowaniu obcej wymowy bez użycia
głosek nieobecnych w polskim systemie fonetycznym.
>Zgadzam sie, ze nie ma co przesadzac, ale doceniam staranie, zeby obce nazwy
>i nazwiska (które nie maja utartych polskich odpowiedników) wymawiac w
>sposób zblizony do jezyka pochodzenia (np. na tyle zblizony, zeby mozliwe
>bylo rozpoznawanie danej nazwy/nazwiska zarowno w wypowiedzi Polaka, jak i
>obcokrajowca.)
Jestem przekonany, że Niemiec nie miałby problemów z rozpoznaniem
owego "Huelle".
>Mnie osobiscie najbardziej bawi, kiedy ktos wymawia nazwy/nazwiska
>nieangielskie z angielska (oczywiscie celuja w tym komentatorzy sportowi,
>np. nazwisko Michael Schumacher wymawiane jako
>[majkel szumacher]:-)
Tia :)
Ja jednak wolałem, kiedy Szpakowski chciał być bardziej angielski od
Anglików i na Shearera mówił "Szira", a potem zaczął odmieniać:
"podanie do Sziry" itd. :)
Bo to zarezerwowałbym raczej dla np. Hiele. Uważasz, że Polacy nie powinni w
mowie rozróżniać 'Huelle' od 'Hiele'?
[cut]
> Nie rozmawiamy o ignorancji, a o używaniu polskich głosek. O naśladowaniu
obcej wymowy bez użycia
> głosek nieobecnych w polskim systemie fonetycznym.
OK, OK :-)
A w imię czego właściwie mielibyśmy ich za wszelką cenę unikać?
>
> >Zgadzam sie, ze nie ma co przesadzac, ale doceniam staranie, zeby obce
nazwy
> >i nazwiska (które nie maja utartych polskich odpowiedników) wymawiac w
> >sposób zblizony do jezyka pochodzenia (np. na tyle zblizony, zeby mozliwe
> >bylo rozpoznawanie danej nazwy/nazwiska zarowno w wypowiedzi Polaka, jak
i
> >obcokrajowca.)
>
> Jestem przekonany, że Niemiec nie miałby problemów z rozpoznaniem
> owego "Huelle".
Chyba żeby zrozumiał to jako 'Hiele'.:-)
Poza tym miałem raczej na myśli Polaków słuchających innego Polaka
wymawiającego obcą nazwę/
obcokrajowca wymawiającego tę samą nazwę.
[cut]
Pozdri
Saulo
W przypadku ww. gdańszczanina sprawa rozwiązała się już na wstępie.
Pozdrawiam
Andrzej.
>> Zgadzam sie, ze nie ma co przesadzac, ale doceniam staranie, zeby obce
>nazwy
>> i nazwiska (które nie maja utartych polskich odpowiedników) wymawiac w
>> sposób zblizony do jezyka pochodzenia (np. na tyle zblizony, zeby mozliwe
>> bylo rozpoznawanie danej nazwy/nazwiska zarowno w wypowiedzi Polaka, jak i
>> obcokrajowca.)
>I słusznie.
>Bo wymawianie "na swój sposób", jak to czynią często Rosjanie, czyni z
>Juergena Jurgiena,
Słusznie czy nie - w tym przypadku trudno powiedzieć. W rosyjskim
"Jurgienie" każdy, w tym Niemcy, rozpoznają "Jurgena". A Rosjanie po
prostu nie potrafią w ramach swojego języka nie zmiękczyć tej
samogłoski.
>a z gdańskiego pisarza uczyniłoby zapewne Giulla.
A dlaczego? Przecież mają dźwięk, jak my, dźwięk [x].
A jednak z Hitlera zrobili Gitlera, a z Heisenberga - Geizenberga.
Trzeba przyznać, że jednak Hemingway został Heminguejem.
Zob. np. http://www.peoples.ru/alphabet_eng/h.html
Maciek
O, właśnie tego zabrakło w mojej wiadomości. Chyba popadam w egocentryzm i
zbyt łatwo przyjmuję, że to, co oczywiste dla mnie, jest oczywiste również
dla innych :-).
Kamila Pe.
Nie, asz aspire ;-).
Kamila Pe.
To dlaczego Gitler?
Pyta Stasinek
>> >Ja bym wymawiała tak, jak to robią w takich przypadkach Niemcy: u z
>> >umlautem.
>> I szwa na końcu? ;)
>Nie, asz aspire ;-).
Ke? ;)
W języku chrześcijańskim ;-): ha przydechowe.
Kamila Pe.
>> Ke? ;)
>W języku chrześcijańskim ;-): ha przydechowe.
A :) No widzisz, powolny jestem ;) Ale Ty chyba poczatek miałaś na
myśli? ;)
> >a z gdańskiego pisarza uczyniłoby zapewne Giulla.
>
> A dlaczego? Przecież mają dźwięk, jak my, dźwięk [x].
A dlaczego mieliby, tak samo jak Polacy, zastępować dźwięk "h" dźwiękiem
"ch"? Czy to jedyna oczywista transpozycja? Moim zdaniem nie, sądzę, że
transpozycja h -> g jest podobnie do pomyślenia. Podobnie do pomyślenia jest
transponowanie "ü" za pomocą zarówno "i" jak i "u" (obydwie głoski są tak
samo blisko oryginału).
@
>> >a z gdańskiego pisarza uczyniłoby zapewne Giulla.
>> A dlaczego? Przecież mają dźwięk, jak my, dźwięk [x].
>A dlaczego mieliby, tak samo jak Polacy, zastępować dźwięk "h" dźwiękiem
>"ch"? Czy to jedyna oczywista transpozycja? Moim zdaniem nie, sądzę, że
>transpozycja h -> g jest podobnie do pomyślenia.
Z pewnością jest do pomyślenia, skoro o niej pomyśleli :) Myślę tylko,
że jest nieco odleglejsza, bo o ile tak [h], jak i [x] są szczelinowe
i bezdźwięczne, [g] jest zwarte i dźwięczne. Z pewnością jednak jakieś
wytłumaczenie jest, tylko ja go nie znam, choćby dlatego, że
rosyjskiego nie znam :)
>Podobnie do pomyślenia jest
>transponowanie "ü" za pomocą zarówno "i" jak i "u" (obydwie głoski są tak
>samo blisko oryginału).
No ale jednak [u] jest w tej roli niemal niespotykane. Jeśli zapyta
się Polaka, jaki to jest dźwięk, to [y], powie niemal na pewno, że
[i], nie [u]. Widocznie więc ważniejsza od ułożenia ust jest dla
interpretacji samogłoski pozycja języka.
--
Rafal "Negrin" Lisowski neg...@rpg.pl http://rockmetal.pl
> Z pewnością jest do pomyślenia, skoro o niej pomyśleli :) Myślę tylko,
> że jest nieco odleglejsza, bo o ile tak [h], jak i [x] są szczelinowe
> i bezdźwięczne, [g] jest zwarte i dźwięczne. Z pewnością jednak jakieś
> wytłumaczenie jest, tylko ja go nie znam, choćby dlatego, że
> rosyjskiego nie znam :)
[h] nie zawsze jest dźwięczne. W wymowie wielu Polaków, szczególnie na
początku wyrazu, jest wciąż dźwięczne. Poza tym dźwięczne h jest normą w
języku angielskim czy niemieckim.
> No ale jednak [u] jest w tej roli niemal niespotykane. Jeśli zapyta
> się Polaka, jaki to jest dźwięk, to [y], powie niemal na pewno, że
> [i], nie [u]. Widocznie więc ważniejsza od ułożenia ust jest dla
> interpretacji samogłoski pozycja języka.
Brzmienie samogłoski ü zależy od tego, jakim dialektem języka niemieckiego
posługuje się mówiący, a także od pozycji samogłoski w wyrazie. Czasem ü
wymawiane jest jak "i" z ułożeniem ust jak w "u", czasem wymawiane jest jak
"y" z ułożeniem ust jak w "u", czasem przypomina u lub y.
W przypadku nazwiska "Hülle", należy pamiętać, że podwojona spółgłoska "L"
_nie oznacza podwojonej wymowy "L"_! Podwojony spółgłoska w niemieckiej
pisowni oznacza, że poprzedzająca ją spółgłoska wymawiana jest krótko.
(Hülle wymawiamy więc hüle lub hyle, podczas gdy Hüle lub Hühle
wymówilibyśmy hüüle lub hyyle).
Poza tym, dla Niemca bardziej zrozumiała będzie polska wymowa "ü" jako "y"
niż jako "i", gdyż dźwięk "y" nie istnieje w niemieckim, więc wymawiając "ü"
jako "y" możemy zapobiec błędnej interpretacji "ü" jako "i".
Najlepiej więc chyba, by "Hülle" wymawiać jak "hyle". Nie "hylle", nie
"hille" ani też nie "hile".
@
>> Z pewnością jest do pomyślenia, skoro o niej pomyśleli :) Myślę tylko,
>> że jest nieco odleglejsza, bo o ile tak [h], jak i [x] są szczelinowe
>> i bezdźwięczne, [g] jest zwarte i dźwięczne. Z pewnością jednak jakieś
>> wytłumaczenie jest, tylko ja go nie znam, choćby dlatego, że
>> rosyjskiego nie znam :)
>[h] nie zawsze jest dźwięczne. W wymowie wielu Polaków, szczególnie na
>początku wyrazu, jest wciąż dźwięczne. Poza tym dźwięczne h jest normą w
>języku angielskim czy niemieckim.
Zaraz, zaraz, jakieś przekłamania tu widzę :) Ani w angielskim, ani w
niemieckim nie ma niczego (z jednym wyjątkiem, o którym niżej), co
można by nazwać "dźwięcznym h".
Usystematyzujmy. W angielskim mamy zwykłe [h], czyli bezdźwięczną
szczelinową głoskę kratniową: *hit* [hIt]. Jako jego alofon mamy [C],
czyli bezdźwięczną szczelinową głoskę
środkowojęzykowo-tylnopodniebienną: *huge* [Cju:dZ]. W niemieckim mamy
to samo [h], w zapisie ortograficznym odpowiadające zwykle <h>: *hat*
[hat]. Mamy [x], czyli to nasze "polskie h", bezdźwięczną szelinową
głoskę tylkojęzykowo-podniebienną, zwykle odpowiadającą <ch>: *nacht*
[naxt]. Mamy też wspomniane wyżej [C], np. w *ich* [IC]. Jedynym
"dźwięcznym h" w niemieckim mógłby być dźwięczny alofon [x], czyli
[Q], w kontekstach udźwięczniających jak w *nach Warschau* [naQ
va:SaU] (udźwięcznienie [x] powoduje tu dźwięczne [v] z następnego
wyrazu). Podobnie zresztą jest w polskim, gdzie [Q] również jest
alofonem [x] i występuje w podobnych kontekstach: *ich dom* [iQ dOm],
*Bohdan* [bOQdan]. [Q] jako fonem odpowiadający <h> w zapisie
ortograficznym występuje u naprawdę niewielu Polaków (ostatnio
słyszałem lat temu już parę, w liceum, u mojego blisko
osiemdziesięcioletniego nauczyciela PO pochodzącego z kresów).
(Acha, uwaga natury technicznej: używam powyżej transkrypcji
IPA-ASCII. Bardzo dokładny opis do podesłania w formacie PDF na
życzenie :) ).
>W przypadku nazwiska "Hülle", należy pamiętać, że podwojona spółgłoska "L"
>_nie oznacza podwojonej wymowy "L"_!
Wiadomo. Nie była postulowana tutaj chyba wymowa z [l:].
Podwojony spółgłoska w niemieckiej
>pisowni oznacza, że poprzedzająca ją spółgłoska wymawiana jest krótko.
Oj rzeczywiście, zapomniałem. I tu leży mój błąd. Faktycznie, chodzi o
głoskę [I.], nie o [y:]. Problem tylko w tym, że [y:], po "zdjęciu"
długości i zaokrąglenia odpowiada [i] - taką głoskę w polskim mamy. Po
"zdjęciu" zaokrąglenia z [I.] otrzymujemy [I], a takiej głoski w
polskim brak. [I] jest "w połowie drogi" między polskim [i] i [i"]
(tzn. głosce odpowiadającej <y>). Jednak Polacy raczej utożsamiają ją
z tą pierwszą. Angielski Bill to "po polsku" "Bil", nie "Byl",
prawda?). Ba! Niemiecki Müller spolszczył się przecież (i został
premierem ;) ) jako Miller, nie Myller!
>Poza tym, dla Niemca bardziej zrozumiała będzie polska wymowa "ü" jako "y"
>niż jako "i", gdyż dźwięk "y" nie istnieje w niemieckim, więc wymawiając "ü"
>jako "y" możemy zapobiec błędnej interpretacji "ü" jako "i".
Zamiast zinterpretować jako [i] (a właściwie [i:]), i zapisać *Hiele*,
mógłby taki Niemiec zinterpretować (na podstawie tego, co wyżej) jako
[I], i zapisać *Hille*. Same kłopoty ;) Problemu małej liczby
samogłosek w polskim nie rozwiążemy w żaden sposób, obawiam się. Ważne
więc chyba, żebyśmy my, Polacy, po prostu wiedzieli, o co chodzi.
>Jedynym
>"dźwięcznym h" w niemieckim mógłby być dźwięczny alofon [x], czyli
>[Q], w kontekstach udźwięczniających, jak w *nach Warschau* [naQ
>va:SaU]
Poprawka :) Zapomniałem o analogicznym alofonie [C], czyli [J], jak w
*ich bin* [IJ bIn].