Namaste!
EuGeniusz Dębski
> Pewnie to wałkowaliście, kiedy mnie tu jeszcze nie było, ale czy
> wam Mianownik l.mn. "postaci" nie zgrzyta? Choć niby poprawna,
> wysforowała się na piewsze miejsce, przed "postacie", a kiedyś
> było inaczej...
Dla mnie "postaci" brzmi nienaturalnie i wolę "postacie".
--
__("< Marcin Kowalczyk * qrc...@knm.org.pl http://qrczak.ids.net.pl/
\__/
^^
QRCZAK
> Fri, 9 Nov 2001 14:10:52 -0000, Edede <eu.ge...@debski.art.pl> pisze:
>
> > Pewnie to wałkowaliście, kiedy mnie tu jeszcze nie było, ale czy
> > wam Mianownik l.mn. "postaci" nie zgrzyta? Choć niby poprawna,
> > wysforowała się na piewsze miejsce, przed "postacie", a kiedyś
> > było inaczej...
>
> Dla mnie "postaci" brzmi nienaturalnie i wolę "postacie".
Podpisuję się pod tym oburącz.
penna
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Namaste!
EuGeniusz Dębski
<pe...@poczta.onet.pl> wrote in message
news:228b.000002...@newsgate.onet.pl...
Kiedyś, to znaczy kiedy?
--
Artur Jachacy
art...@obywatel.pl
ar...@tomshardware.com
>Dla mnie "postaci" brzmi nienaturalnie i wolę "postacie".
A ja dla odmiany głosuję za naturalnością formy "postaci" :) I proszę
nie pytać mnie dlaczego, bo nie odpowiem. Po prostu _ja_ tak mówię.
--
Rafał "Negrin" Lisowski neg...@rpg.pl neg...@rockmetal.pl
http://rockmetal.pl http://www.inwestprojekt.com.pl
Ten sam problem miałem ze słowem "sieć". Byłem święcie przekonany, że są
siecie (dop. l. mn.: sieci), a musiałem dopiero przekonać się na podstawie
słowników, że jest inaczej.
Uwe Kirmse
Także szukałem analogii. Choćby "śmieci/śmiecie", ale sądzę, że "postaci/e"
(jako ludzie, bo w takim znaczeniu są stosowane) podlegają nieco innym
zasadom. Dawniej było "postacie" i do tego się przychylam, jednak ostatnio
lansowane są "postaci", co mnie irytuje...
Mirnal
A ja właśnie pytałem E.D., kiedy było to "dawniej", bo ładnych kilka lat
temu, kiedym chłopięciem niewinnym był, widząc w księgarni książkę pod
tytułem "Cztery postaci wody w przyrodzie", zastanawiałem się, skąd te
"postaci" się wzięły. I dlatego też uważam teraz, że te "postaci" nie są
modą lansowaną w ostatnim czasie.
Nie odpowiedziałem? Przepraszam, ostatnio, to od kilku lat. Mnie się wydaje,
że jakieś osiem, sześć lat temu zaczęło po prasie krążyć widmo "postaci te
weszły do pokoju..." i takie inne. Wydaje mi się, że w mediach też panują
mody okresowe, kiedy niemal wszyscy nagle czepiają się jednego słówka i
używają go nagminnie. I tak się stało z tym mianownikiem - nie było go, nie
było i nagle - jest, i to niemal wszędzie, poza moimi ustami. Teraz widzę,
że nie tylko moimi. Jest jeszcze kilka postaci, co tak prawią.
Namaste!
EuGeniusz Dębski
Więc przynajmniej teraz wiemy, kiedy były postacie i możemy spokojnie wracać
do Ľródeł.
Uwe
Nie jest istotne (specjalnie), czy "postaci" już były sto lat temu.
Także zauważyłem, że od kilku lat "postaci" kroczą przez media. Ponieważ nie
słyszłem oficjalnego stanowiska wiarygodnej postaci na ten temat, myślę, że
istotnie jest to moda lansowana w ostatnim czasie. A że odgrzana? Pod. jak
strzyżenie łbów do gołej czachy. Jest to moda lansowana w ost. cz., ale
przecież znana i dawniej... Jedno nie przeszkadza drugiemu...
Dlaczego wiele osób zostało zaskoczonych formą "postaci". Nie dlatego, że
ona istniała dawniej, wszak o tym wiedzą jedynie fachowcy i hobbyści.
Miliony Polaków zaskoczono takim słowem, gdyż "coś im nie pasuje"...
Mirnal
Z pewnością Szober ma rację. Miałem na myśli - za mojego życia, do kiedy
chodziłem do szkoły i zwracałem uwagę na to co mówią w mediach (ówczesne śr.
mas. przekazu). Od kilku lat ze zdziwieniem obserwuję (okazuje się) powrót
"postaci" w mian.
Mirnal
>Nie jest istotne (specjalnie), czy "postaci" już były sto lat temu.
>Także zauważyłem, że od kilku lat "postaci" kroczą przez media. Ponieważ nie
>słyszłem oficjalnego stanowiska wiarygodnej postaci na ten temat, myślę, że
>istotnie jest to moda lansowana w ostatnim czasie.
Już wiemy, że żaden niedouczony łepek w telewizorni tego nie wymyślił.
Prawda? Prawda. Więc co to ma być to "lansowanie"? Czy ludziom z
mediów już nawet nie wolno mówić tak, jak im się podoba? Mnie wolno,
Tobie wolno - a im nie? Zastanów się. Chyba nie chcesz mi powiedzieć,
że łepki z telewizorni usiadły sobie przy stoliku i jeden powiedział:
"Znalazłem taka formę w jakimś starym słowniku: 'postaci'. Od dziś
będziemy ją lansować", a pozostałe łepki przytaknęły? Skoro używa się
w mediach "postaci", widocznie ta forma naturalnie powróciła. To się
zdarza. I co z tego? I nic z tego. Ale zawsze warto pokrzyczeć, bo się
człowiek wtedy lepiej czuje, prawda?
Nie ja zacząłem krzyki w tej sprawie. O ile się nie mylę, to i Tobie nie
leżała skrócona forma...
Nie teoria spisku, ale stada, według której jeden osobnik leci do ognia,
albo skacze w przepaść...
Skoro RJP nie zaleciła, to jak wytłumaczysz, że nagle (kilka osób to
zauważyło) parę lat temu powróciło (jak niektórzy to określili) to słowo.
Tak bez narad większość w mediach poczęła sobie "postaci"?
"Dokładnie" także bez narad i zaleceń, a się rozpleniło. Teoria stada...
Jeszcze raz piszę - nie ja krzyczę i nie ja ten wątek wrzuciłem, choć (skoro
już o tym mowa) popieram formę "postacie", zalecam ją i solidaryzuje się z
przeciwnikami "postaci".
Gdzie tu słyszysz krzyk. Pewnie jesteś przewrażliwiony na każdą tezę
Mirnala.
Pod. "Reutersa". Nagle wszyscy w mediach bez jakiejkolwiek przyczyny zaczęli
"-rsa" zamiast "-ra".
Bo pewnie jeden modniś tak rzucił, drugi podparł to jakimś autorytetem i
mamy...
Mirnal
>Nie ja zacząłem krzyki w tej sprawie.
To nic. Może na Twój krzyk szczególnie jestem uwrażliwiony. Potraktuj
więc siebie samego jako predstawiciela wszystkich krzyczących.
>O ile się nie mylę, to i Tobie nie leżała skrócona forma...
Nie przypominam sobie. Ale jeśli nawet - wszystko jest przecież
możliwe - mogły mi się zmienić preferencje.
>Nie teoria spisku, ale stada, według której jeden osobnik leci do ognia,
>albo skacze w przepaść...
Oczywistą jest rzeczą, że każda tendencja w języku w jakiś sposób musi
się rozprzestrzeniać.
>Skoro RJP nie zaleciła,
Tzn.?
>to jak wytłumaczysz, że nagle (kilka osób to
>zauważyło) parę lat temu powróciło (jak niektórzy to określili) to słowo.
Nie muszę tłumaczyć.
>Tak bez narad większość w mediach poczęła sobie "postaci"?
>"Dokładnie" także bez narad i zaleceń, a się rozpleniło. Teoria stada...
Teoria zwykłego popularyzowania się zmian w języku.
>Pod. "Reutersa". Nagle wszyscy w mediach bez jakiejkolwiek przyczyny zaczęli
>"-rsa" zamiast "-ra".
Powiem Ci tak: może ja słucham nie tych mediów co trzeba, ale naprawdę
- jeśli spotykam się z "Reutersa" to tak rzadko, że nie warto o tym
wspominać.
Hej!
Nie teoria spisku żurnalistów, nie zmowa sterowana tylko moda, coś bliższego
"teorii stada". POdobnie jak z bardzo częstym w R i TV ozdabianiemmowy
słówkiem "jakby", rozmywającym i zacierającym kontury następnego po nim.
Mówca, na przykład, nie jest pewien czy ma do czynienia z parodią, więc
mówi: "Jest to jakby pastisz...". Wygodne i nie mam pretensji, ale zrobiło
się to bardzo popularne i przytaczam tylko dla ilustracji tezy o modzie.
Pewnie nic to złego, o ile mieści się w normach. Wszcząłem dysputę, bo mnie
osobiście razi forma "postaci" w pierwszym przypadku, ale nie biegam za
ludźmi używającymi jej z siekierą i pianą na ustach. Spokojnie więc,
spokojnie.
Namaste!
EuGeniusz Dębski
>Nie teoria spisku żurnalistów, nie zmowa sterowana tylko moda, coś bliższego
>"teorii stada". POdobnie jak z bardzo częstym w R i TV ozdabianiemmowy
>słówkiem "jakby", rozmywającym i zacierającym kontury następnego po nim.
>Mówca, na przykład, nie jest pewien czy ma do czynienia z parodią, więc
>mówi: "Jest to jakby pastisz...". Wygodne i nie mam pretensji, ale zrobiło
>się to bardzo popularne i przytaczam tylko dla ilustracji tezy o modzie.
No właśnie - wygodne. A to jest w praktyce najważniejsze kryterium
decydujące o popularności różnych form. Wygoda, nie moda :) No bo co
to jest moda? Kiedy jakieś słowo jest "modne"? Modne może jest wśród
części młodzieży słowo "cool" - no bo jak się mówi "cool", to jest się
bardziej... cool :) Ale czy myślisz, że od mówienia "jakby" czy
"postaci" mówiący "rośnie" w oczach słuchającej go publiki? E tam. W
przypadku "jakby" jest to po prostu jakaś tam wygoda. Jeśli takiemu
osobnikowi coś wytykać, to nie to, że mówi ciągle "jakby", a to, że
nie umie precyzyjnie wyrażać swoich myśli (np. czy to jest parodia czy
nie). A w przypadku "postaci"? Widocznie mówiącym zaczęło się podobać
bardziej, niż "postacie". To najprostsze wytłumaczenie. I jednocześnie
najlepsze. Dowiedzione już w tym wątku zostało, że "postaci" to nie
dziwoląg, który wykluł się przedwczoraj, a forma starsza, przez długie
lata być może rzadziej używana. Ale skoro to nie dziwoląg (jak np.
"poszłem"), skoro nawet to słowo nie zaczęło nagle być używane w nowym
znaczeniu (jak np. "dokładnie"), nie można winić mówiących za ich...
gust językowy. Tobie "postaci" się nie podobają, im widocznie tak.
Myślę, że innego wyjaśnienia nie znajdziemy :)
A jeśli jakoś tak ostro ostatnio pisałem - to przepraszam :)
Hej!
No i dobrze, i zgoda! Przecież po to wywołałem temat, żeby sobie pogaworzyć
i powymieniać poglądy. To, że obie formy są prawidłowe wiedziałem ze
słownika. Najczęściej dyskusje tak wyglądają - pogadali, pogadali i zostali
przy swoim.
Byle się nie bić.
Namaste!
EuGeniusz Dębski
Ja uważam, że "Reutersa" stało się nagminne i to mnie drażni. Na pewno nie
ma jakiejkolwiek zmowy w sprawie "postaci". Powiedział to jeden dziennikarz
telewizyjny i sprawa rozpełzła się z szybkością światła. Dawniej trzeba było
z ust do uszu miliony razy a obecnie tylko raz do mikrofonu.
Zbig.Bag.
Z całą pewnością mówiący "jakby" itp. uważają, że rosną w oczach słuchaczy.
Chyba nie doceniasz roli urojeń, jakie wielu ludzi w sobie nosi. Ja np.
zauważyłem, że głos "yyyyyyyyyyy" wydawany przez mówcę w pauzie tekstu,
zmienił się pod wpływem zachodnich telewizji na "aaaaaaaaaaa". Nie wiem
nawet, jak to zjawisko się nazywa i unikam go jak ognia, ale widzę te
śmieszne pozy, zadumania i to "aaaaaaaa" beczące.
> A jeśli jakoś tak ostro ostatnio pisałem - to przepraszam :)
>
> --
> Rafał "Negrin" Lisowski
Pozdrawiam - Zbig.Bag.
>> > A ja dla odmiany głosuję za naturalnością formy "postaci" :) I proszę
>> > nie pytać mnie dlaczego, bo nie odpowiem. Po prostu _ja_ tak mówię.
>> Ja również tak mówię, i mówią tak wszystkie moje koleżanki polonistyki
>> instytucjonistyki (dla nie wtajemniczonych-instytucjonistyki-bo jeszcze
>> studiujące-w Instytucie Polonistyki UJ:-)))
>Rozumiem. Kraków, to archaizują. :)
Stasinku, Ty mnie przpadkiem z Krakowem nie mieszaj ;))
>Ale czy myślisz, że od mówienia "jakby" czy
>> "postaci" mówiący "rośnie" w oczach słuchającej go publiki? E tam.
>Z całą pewnością mówiący "jakby" itp. uważają, że rosną w oczach słuchaczy.
Może. W jaki sposób?
>Chyba nie doceniasz roli urojeń, jakie wielu ludzi w sobie nosi. Ja np.
>zauważyłem, że głos "yyyyyyyyyyy" wydawany przez mówcę w pauzie tekstu,
>zmienił się pod wpływem zachodnich telewizji na "aaaaaaaaaaa". Nie wiem
>nawet, jak to zjawisko się nazywa i unikam go jak ognia, ale widzę te
>śmieszne pozy, zadumania i to "aaaaaaaa" beczące.
Proszę, nie zaczynajmy znów o tym ;)
--
> Użytkownik "Rafał "Negrin" Lisowski" <neg...@rpg.pl> napisał w wiadomości
> news:ckm0vtsp4eug9fu7a...@4ax.com...
> >
> > Powiem Ci tak: może ja słucham nie tych mediów co trzeba, ale naprawdę
> > - jeśli spotykam się z "Reutersa" to tak rzadko, że nie warto o tym
> > wspominać.
>
> Ja uważam, że "Reutersa" stało się nagminne i to mnie drażni.
> [...]
Również słyszę i czytam często "Reutersa", "Reutera" bardzo rzadko.
Czasem ktoś chce bardziej poprawnie i pisze czy mówi "Agencja Reuters".
A to "od zawsze" jest Agencja Reutera.
Przyczyna jak z holokaustem: korzystanie ze źródeł obcojęzycznych
(to nic złego) plus niedostatek wiedzy (a to już gorzej).
penna
W jaki sposób uważają?
Zbig.Bag.
Przed chwilą oznajmiłeś naszemu nowemu Grupowiczowi, że w sposób spokojny
czepiamy się tekstu, a tu jakieś krzyki. Kto krzyczy?
Chyba, że chcesz uspokoić sytuację ...krzykiem.
Mirnal
>Również słyszę i czytam często "Reutersa", "Reutera" bardzo rzadko.
>Czasem ktoś chce bardziej poprawnie i pisze czy mówi "Agencja Reuters".
>A to "od zawsze" jest Agencja Reutera.
Uprzejmie donoszę, że dziś w radiu powiedzieli w zwiazku z
wydarzeniami w Afganistanie, że "Reuter donosi, że..." ;)
>Przyczyna jak z holokaustem: korzystanie ze źródeł obcojęzycznych
>(to nic złego) plus niedostatek wiedzy (a to już gorzej).
Oczywiście nie mówię np. o "Reutersie", jeno tak ogólnie, ale wiesz
oczywiście, iż znacznej części zmian w języku jest niedostatek wiedzy?
:)
>> >Z całą pewnością mówiący "jakby" itp. uważają, że rosną w oczach
>słuchaczy.
>> Może. W jaki sposób?
>W jaki sposób uważają?
Uważają, że w jaki sposób rosną?
--
Zowisia < mailto:zow...@poczta.onet.pl >
Pewnie w taki sam, w jaki młodzież (uważa że) rośnie, używając
zamiast przecinków, przysłówków i przymiotników różnych wyrazów
na k, g, ch, j, p i inne zakazane litery alfabetu....
Maciek
Nie wiem, czy ktoś mi to kiedyś tak formalnie wyłożył, jak
ja tu zaraz spróbuję, być może to tylko własne moje wrażenia
spisane "ze słuchu".
Widzi mi się otóż, iż rozróżnienie pomiędzy dwiema postaciami
postaci jest następujące: "postacie" to kształty, formy, typy
zjawisk, zaś "postaci" to osoby.
Stąd
"szowinizm przyjmuje różne postacie"
i
"istnieją różne postacie węgla"
(PO: diament, grafit i niedawno odkryty fuleren, oraz węgiel
tzw. bezpostaciowy, czyli sadza),
ale
"postaci przedstawione w filmie"
i
"największe postaci współczesnej polityki"
(trochę naciągany przykład, lepiej by tu wypadło "osobistości").
Maciek
>> >> >Z całą pewnością mówiący "jakby" itp. uważają, że rosną w oczach
>> >słuchaczy.
>> >> Może. W jaki sposób?
>> >W jaki sposób uważają?
>> Uważają, że w jaki sposób rosną?
>Pewnie w taki sam, w jaki młodzież (uważa że) rośnie, używając
>zamiast przecinków, przysłówków i przymiotników różnych wyrazów
>na k, g, ch, j, p i inne zakazane litery alfabetu....
Wybacz, ale chyba sam nie wierzysz w to, co piszesz. "Jakby" miałoby
pełnić taką samą rolę "statusotwórczą" jak wulgaryzmy? Litości!
Proszę, weź się zastanów :))
A nie?...
Przecież nie powiesz mi, że "jakby" wnosi cokolwiek do sensu
zdania! Weż się zastanów.
Maciek
Uważają, że słowo to jest elementem języka nowoczesnej inteligencji. Jest
to jeszcze uprawdopodobnione przez wzorce z telewizora. Większość mniemanych
(i mniemających) tzw. autorytetów moralnych używa NOTORYCZNIE słówka "jakby"
i podobnych obrzydliwych frazesów.
Zbig.Bag.
Ze śmieciami historia jest nieco inna.
O ile pamiętam (jednym uchem pochwyciłem z trójkowego programu
"Czy mówisz po polsku?", kilka tygodni temu), pierwotnie istniał
rzeczownik 'śmiecie', rodz. nijakiego, zbiorowy (bez l. mnogiej).
Podobny w budowie i działaniu do do dzisiaj istniejącego
'kwiecie' (a w prehistorii polszczyzny chyba też 'szczęście').
"To śmiecie" przeobraziło się (nie wiem kiedy) w liczbę mnogą
"te śmiecie", do której dorobiono nową liczbę pojedynczą
"ten śmieć".
Współcześnie "te śmiecie" upraszczają się do "śmieci", i chyba
obecnie oboczność ta jest już uznana za prawidłową (posiadaczy
słowników proszę o korektę).
Maciek
--
Pozdrawiam,
Użytkownik Maciek <mac...@elkomtech.com.pl.nospam> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:9std74$49m$1...@news.tpi.pl...
> Gdy datą było 13 Nov 2001 21:41:23 +0100, <pe...@poczta.onet.pl>
> oznajmił(a) światu:
>
> >Również słyszę i czytam często "Reutersa", "Reutera" bardzo rzadko.
> >Czasem ktoś chce bardziej poprawnie i pisze czy mówi "Agencja Reuters".
> >A to "od zawsze" jest Agencja Reutera.
> Uprzejmie donoszę, że dziś w radiu powiedzieli w zwiazku z
> wydarzeniami w Afganistanie, że "Reuter donosi, że..." ;)
Widocznie słuchasz dobrej radiostacji :)
> >Przyczyna jak z holokaustem: korzystanie ze źródeł obcojęzycznych
> >(to nic złego) plus niedostatek wiedzy (a to już gorzej).
>
> Oczywiście nie mówię np. o "Reutersie", jeno tak ogólnie, ale wiesz
> oczywiście, iż znacznej części zmian w języku jest niedostatek wiedzy?
> :)
Masz rację, zresztą to już tutaj ustaliliśmy. My (tzn. Ty i ja) mamy,
jak to już kiedyś napisałam, różne podejścia. Ty reprezentujesz
podejście neutralnego obserwatora, ba, badacza. Ja natomiast owszem,
trochę też, ale na to nakładają się i inne rzeczy:
1. Żyję ze dwa razy dłużej od Ciebie ;) i do pewnych poprawnych
form się przyzwyczaiłam (ale to naturalne, że starsi zawsze
blokują zmiany;) ).
2. Kiedy byłam w Twoim wieku (ładne, prawda?:) ), ktoś, kto chciał
uchodzić za kogoś lepszego (zabrakło mi lepszego słowa,
a się śpieszę), przede wszystkim chciał używał poprawnej
polszczyzny, a ponadto - ale to już inna para kaloszy - starał
się być jeszcze bardziej uprzejmy niż jego rozmówca (co teraz
jest często odbierane jako słabość).
3. Tutaj ludzie przysyłają pytania z różnych powodów: potrzebne
może być do wypracowania, w pracy redakcyjnej i Bóg wie
do czego jeszcze (na przykład żeby nie wypaśc źle podczas ważnej
rozmowy). Niedobrze, jeśli otrzymają, nawet nie wprost,
odpowiedź, że skoro tak się mówi, to jest dobrze, mniejsza o normy.
Że ważniejszy jest uzus. A np. nauczycielka ma zakutą głowę.
W pewnych sytuacjach (np. mnie) normy obowiązują.
Więcej mi nie przychodzi do głowy, może przyjdzie po wysłaniu,
jak to często u mnie bywa;)
penna
> > No właśnie - wygodne. A to jest w praktyce najważniejsze kryterium
> > decydujące o popularności różnych form. Wygoda, nie moda :) No bo co
> > to jest moda? Kiedy jakieś słowo jest "modne"? Modne może jest wśród
> > części młodzieży słowo "cool" - no bo jak się mówi "cool", to jest się
> > bardziej... cool :) Ale czy myślisz, że od mówienia "jakby" czy
> > "postaci" mówiący "rośnie" w oczach słuchającej go publiki? E tam. W
> > przypadku "jakby" jest to po prostu jakaś tam wygoda. Jeśli takiemu
> > osobnikowi coś wytykać, to nie to, że mówi ciągle "jakby", a to, że
> > nie umie precyzyjnie wyrażać swoich myśli (np. czy to jest parodia czy
> > nie). A w przypadku "postaci"? Widocznie mówiącym zaczęło się podobać
> > bardziej, niż "postacie".
Nagle większości zaczęło się podobać "postaci" a nie "postacie". W ciągu
roku, dwóch...
Gdzie własna opinia indywidualisty? To przykład na teorie stada!
> > To najprostsze wytłumaczenie. I jednocześnie najlepsze. Dowiedzione już
w tym wątku zostało, że "postaci" to nie
> > dziwoląg, który wykluł się przedwczoraj, a forma starsza, przez długie
> > lata być może rzadziej używana. Ale skoro to nie dziwoląg (jak np.
> > "poszłem"), skoro nawet to słowo nie zaczęło nagle być używane w nowym
> > znaczeniu (jak np. "dokładnie"), nie można winić mówiących za ich...
> > gust językowy. Tobie "postaci" się nie podobają, im widocznie tak.
> > Myślę, że innego wyjaśnienia nie znajdziemy :)
> >
> > A jeśli jakoś tak ostro ostatnio pisałem - to przepraszam :)
>
>
> Hej!
> No i dobrze, i zgoda! Przecież po to wywołałem temat, żeby sobie
pogaworzyć
> i powymieniać poglądy. To, że obie formy są prawidłowe wiedziałem ze
> słownika. Najczęściej dyskusje tak wyglądają - pogadali, pogadali i
zostali
> przy swoim.
> Byle się nie bić.
>
> Namaste!
> EuGeniusz Dębski
Reasumując - "jakby" jest wygodne dla mówiącego i pewnie wyssał to z mlekiem
matki - tak mawia się w jego domu (w klasie licealnej było kilka osób z
"jakby" oraz jedna z "eeee" i jakoś nie było to zaraźliwe, raczej zwalczane
przez nauczycieli), natomiast "postaci", "a. Reutersa" oraz "dokładnie" są
przykładami na teorię stada , czy (jak kto woli) symptom mody...
Błąd polonistów polega na tym, że na samym początku powinni zwrócić się do
RJP i zasięgnąć porady - byłaby natychmiastowa i obiektywna odpowiedź w
tych trzech przypadkach. Obecnie można zwrócić się, ale który z autorytetów
podłoży się i powie coś przeciw milionom nadużywających wspomnianych form.
Jest za późno! Sprzeciwi się, a za 5 lat wpiszą (wbrew jego opinii) do
słowników. I poruta...
Nie zaryzykują, to wiotkie organizmy na wietrze.
Przy okazji sł. "poruta". Ktoś zapytał o różnicę pom. j. of. a j. pot. -
otóż
słowo to w "Wielkim słowniku ort.-fleksyjnym" podano z uwagą "(pot.)".
Oznacza to, że w żadnym poważnym dokumencie słowo to nie powinno się
pojawić.
Kilkanaście lat temu kupiłem magazyn "Pan". Napis głosił, że to
"hobbistyczny magazyn dla Panów". Byłem zaskoczony owym "i" i napisałem do
ich redakcji. Oświadczyli, że tak się pisze, że to nie jest błąd. Po latach
napisałem do Rady JP artykuł "hobbysta" - patrz moja witryna. Nie mieli
czasu na dyskusję. Kupuję ci "Wielki słownik ortogr.-fleksyjny" i dowiaduję
się, że zmieniono pisownię w "moim kierunku".
Nauczyciele, którzy kiedyś podkreśliliby mi błąd, teraz podkreślają w
"drugą" stronę...
Jeśli zatem ktoś pisze, że Mirnal nie ma racji, bo słowniki... Nie patrzcie
w słowniki, patrzcie na logikę słowa. Jeśli proponuję pisać "Gdynianka" a
nie "g.", to wiedzcie, że za parę lat ta forma będzie obowiązująca. I inne
propozycje Mirnala także wejdą do słowników... Przeczytajcie je teraz,
ściągnijcie do swego archiwum, abyście mogli kiedyś potwierdzić, że to M.
miał taki lub inny pomysł...
--
Mirnal (zarozumialec)
Psy szczekają, karawana jedzie dalej...
Zapraszam do autorskiej witryny
www.kki.net.pl/~mirnal
Niby mówimy jednym językiem (oficjalnym, nie licząc gwar lub potoczki), a w
Krakowie wszyscy (elokwenciarze) mawiają "postaci", a u nas, w Gdyni, nigdy
nie słyszałem (nie zwróciłem uwagi) na to, aby ktoś tak mawiał (liceum,
polibuda, praca, media), oczywiście do czasu, kiedy forma "postaci" poczęła
święcić (jak się okazuje) powrót do łask. Pewnie to wpływ Krakowa, a
Warszawa to propaguje. Reszta podchwyciła. Pod. "a. Reutersa" - ktoś
walnął - stado skręciło... Chyba, że wyszedł okólnik w tej sprawie, a to
przepraszam za oszczerstwa i przytyki...
Pewnie zajmę się tymi przypadkami, jak tylko znajdę chwilkę - wysmaruję
kolejną stronkę na witrynkę...
Mirnal
I b. dobrze - Twoje analogie potwierdzają, że wyraz "postacie" w znaczeniu
"ludzie" właśnie tak powinien wyglądać. Byc może "postaci" w znaczeniu
pozaludzkim...
Mirnal
Jeden z najznamienitszych dyskutantów twierdzi, że słucha nie tego, co
większość i tak rzadko spotyka się z formą "a. Reutersa", że nie ma o czym
pisać. Inni jednak potwierdzają, że niemal sto procent to "a. Reutersa", a
znikomy udział "a. Reutera". Z tego dwa wnioski -
1. Wszyscy słuchają dziwnych mediów, z którymi RNL nie ma wiele wspólnego.
2. Jeśli ktoś zauważy powszechny błąd w mediach, którego nie dostrzega wyżej
wspomniany, to szkoda cennego czasu naszego RNL.
Przy okazji - logiczna propozycja. Jeśli ktoś ma coś do napisania w ramach
dyskusji, to niech pisze. Coś wnosi. Jeśli ma komunikat typu "nie spotkałem
się z tym, nie warto o tym wspominać", to może niech sobie daruje. Wychodzi
przy tym brak spostrzegawczości - wszyscy odnotowują "a. Reutersa", a RNL -
nie. Brak, który jest tuszowany słuchaniem innych mediów (pewnie w innych
językach, które połykają "s")...
--
Mirnal
Kiedyś było "postaci", potem "postacie" i wracamy do "postaci" (kto chce
niech wraca).
Kiedyś było "orangutang" i "fizjognomia". Jeśli za dwa lata 90% będzie tak
pisało i mówiło, to powiem - teoria stada. Zwłaszcza, jeśli RJP nie wyda
odezwy do Narodu w tej sprawie. Nie widzę argumentu za wygodą, chyba że brak
kręgosłupa uznamy za stanowisko wygodne...
"Jakby" jest wygodne, bo ułatwia niektórym zastanawianie sie nad
wypowiedzią,
coś jak poprawianie okularów na nosie...
Mirnal
>> Uprzejmie donoszę, że dziś w radiu powiedzieli w zwiazku z
>> wydarzeniami w Afganistanie, że "Reuter donosi, że..." ;)
>Widocznie słuchasz dobrej radiostacji :)
To było PR1 :)
>1. Żyję ze dwa razy dłużej od Ciebie ;) i do pewnych poprawnych
> form się przyzwyczaiłam (ale to naturalne, że starsi zawsze
> blokują zmiany;) ).
Czy myślisz, że ja, przez tę połowę Twojego życia, do pewnych (może
czasem innych, niż Ty) form się nie przywyczaiłem? :)
>2. Kiedy byłam w Twoim wieku (ładne, prawda?:) ), ktoś, kto chciał
> uchodzić za kogoś lepszego (zabrakło mi lepszego słowa,
> a się śpieszę), przede wszystkim chciał używał poprawnej
> polszczyzny, a ponadto - ale to już inna para kaloszy - starał
> się być jeszcze bardziej uprzejmy niż jego rozmówca (co teraz
> jest często odbierane jako słabość).
Ja też _chcę_ (niektózy twierdzą, że nawet mi się czasem udaje ;) )
używać poprawnej polszczyzny. To, że na przykład jestem za
równouprawnieniem "tę" i "tą" nie zmienia faktu, że sam nigdy nie
napiszę "tą", a i powiem bardzo rzadko. I tak dalej, i tak dalej. Inna
rzecz, że w pewne "kontrowersyjne" formy "wierzę", gdyż są dla mnie
naturalne. (Sam przecież też jestem "ofiarą" żywego języka, podobnie
zresztą jak my wszyscy). Ale język, jaki "dopuszczam" u innych i
język, jakiego sam używam to dwie bardzo różne rzeczy. Przyjrzyj się
mojemu stylowi i powiedz szczerze: czy on jest taki "brzydki" i
podatny na nowe paskudne trendy? :)
>3. Tutaj ludzie przysyłają pytania z różnych powodów: potrzebne
> może być do wypracowania, w pracy redakcyjnej i Bóg wie
> do czego jeszcze (na przykład żeby nie wypaśc źle podczas ważnej
> rozmowy). Niedobrze, jeśli otrzymają, nawet nie wprost,
> odpowiedź, że skoro tak się mówi, to jest dobrze, mniejsza o normy.
> Że ważniejszy jest uzus. A np. nauczycielka ma zakutą głowę.
> W pewnych sytuacjach (np. mnie) normy obowiązują.
OK, rozumiem :) I dlatego jest nas na tej grupie parę osób :) I z sumy
wypowiedzi np. Twoich i moich wyjdzie coś sensownego :))
>Reasumując - "jakby" jest wygodne dla mówiącego i pewnie wyssał to z mlekiem
>matki - tak mawia się w jego domu (w klasie licealnej było kilka osób z
>"jakby" oraz jedna z "eeee" i jakoś nie było to zaraźliwe, raczej zwalczane
>przez nauczycieli), natomiast "postaci", "a. Reutersa" oraz "dokładnie" są
>przykładami na teorię stada , czy (jak kto woli) symptom mody...
Spróbuj zrozumieć, że teoria ewolucji języka równie dobrze może być
nazwana teorią stada. I to nie jest nic złego. To po prostu fakt.
>Błąd polonistów polega na tym, że na samym początku powinni zwrócić się do
>RJP i zasięgnąć porady - byłaby natychmiastowa i obiektywna odpowiedź w
>tych trzech przypadkach.
A dlaczego polonista miałby się zwrócić do RJP i przyjąć odpowiedź,
skoro Ty odpowiedzi RJP nie przyjmujesz (np. w sprawie
"Teleexpressu")?
>Obecnie można zwrócić się, ale który z autorytetów
>podłoży się i powie coś przeciw milionom nadużywających wspomnianych form.
Autorytety nic, tylko się "podkładają". Nic nowego pod słońcem. Tyle,
że nie mają wielkiego wpływu na użytkowników języka. Bo nie mogą mieć.
>> >> >> >Z całą pewnością mówiący "jakby" itp. uważają, że rosną w oczach
>> >> >słuchaczy.
>> >> >> Może. W jaki sposób?
>> >> >W jaki sposób uważają?
>> >> Uważają, że w jaki sposób rosną?
>> >Pewnie w taki sam, w jaki młodzież (uważa że) rośnie, używając
>> >zamiast przecinków, przysłówków i przymiotników różnych wyrazów
>> >na k, g, ch, j, p i inne zakazane litery alfabetu....
>> Wybacz, ale chyba sam nie wierzysz w to, co piszesz. "Jakby" miałoby
>> pełnić taką samą rolę "statusotwórczą" jak wulgaryzmy? Litości!
>> Proszę, weź się zastanów :))
>A nie?...
>Przecież nie powiesz mi, że "jakby" wnosi cokolwiek do sensu
>zdania! Weż się zastanów.
Oczywiście, że wnosi. Żeby nie wymyślać nowych przykładów, zajmijmy
się tym pastiszem, o którym było gdzieś w tym wątku. Porównaj:
"Film 'X' jest pastiszem słynnego filmu 'Y'"
i
"Film 'X' jest jakby pastiszem słynnego filmu 'Y'".
Nie widzisz różnicy w sensie zdania?
Do tego, jak ktoś (chyba Mirnal) zauważyl, w języku mówionym "jakby"
jest jednym z narzędzi umożliwiających zastanowienie się "w locie".
To jedna sprawa. Drugą sprawą jest Twoje porównanie roli
"statusotwórczą" "jakby" do roli wulgaryzmów. Gdyby nawet "jakby" nie
wnosiło _absolutnie_ nic do zdania (abstrahując od tego, że coś
wnosi), nie jest _jakimkolwiek_ argumentem wspierającym Twoją tezę.
>Coś mi się wydaje, że odkryliście tendencję do wyrażnego rozgraniczenia
>znaczeń słowa "postać". To może być rozwiązanie całego problemu. Nie byłby
>to więc ani spisek, ani moda. Tylko dowód tendencji do precyzyjniejszego
>zdefiniowania znaczeń słowa "postać" poprzez nadanie temu słowu
>dwu różnych form gramatycznych, co dostrzegalne jest w l. mn.,
>w dopełniaczu.
>Tylko tak spekuluję, może błądzę?
Wydaje mi się to bardzo prawdopodobne. (Tzn. nie to, że błądzisz,
tylko to, że może być to tendencja do rozróżnienia znaczeń :) ).
> Gdy datą było 14 Nov 2001 11:40:29 +0100, <pe...@poczta.onet.pl>
> oznajmił(a) światu:
>
> >> Uprzejmie donoszę, że dziś w radiu powiedzieli w zwiazku z
> >> wydarzeniami w Afganistanie, że "Reuter donosi, że..." ;)
> >Widocznie słuchasz dobrej radiostacji :)
>
> To było PR1 :)
Tak myślałam :)
Zastrzegam przy tym, ze cenię ich programy informacyjne,
a nie np. rzeczy nadawane w porze gotowania obiadu;)
Ale domyślam się, że tu się zgadzamy.
I już się zmywam, bo OT.
>> >> Uprzejmie donoszę, że dziś w radiu powiedzieli w zwiazku z
>> >> wydarzeniami w Afganistanie, że "Reuter donosi, że..." ;)
>> >Widocznie słuchasz dobrej radiostacji :)
>> To było PR1 :)
>Tak myślałam :)
>Zastrzegam przy tym, ze cenię ich programy informacyjne,
>a nie np. rzeczy nadawane w porze gotowania obiadu;)
>Ale domyślam się, że tu się zgadzamy.
Nie wiem - nie wiem, co nadają w porze gotowania obiadu :) Ja PR1
słucham bardzo sporadycznie, zwykle słucham Radia Jazz :)
>I już się zmywam, bo OT.
O przepraszam ;)
> Nie wiem, czy ktoś mi to kiedyś tak formalnie wyłożył, jak
> ja tu zaraz spróbuję, być może to tylko własne moje wrażenia
> spisane "ze słuchu".
> Widzi mi się otóż, iż rozróżnienie pomiędzy dwiema postaciami
> postaci jest następujące: "postacie" to kształty, formy, typy
> zjawisk, zaś "postaci" to osoby.
Wydaje mi się, że nie masz racji. Zawsze słyszałam i czytałam
"postacie" i w jednym, i w drugim wypadku.
Przy okazji, żeby nie mnożyć postów:
Analogia ze "śmieciem" i "siecią" jest niedobra, bo "śmieć"
jest rodz. męskiego, a "sieć", chociać r.ż., kończy sie na "-eć",
a nie na "-ać".
> Widzi mi się otóż, iż rozróżnienie pomiędzy dwiema postaciami
> postaci jest następujące: "postacie" to kształty, formy, typy
> zjawisk, zaś "postaci" to osoby.
>
> Stąd
> "szowinizm przyjmuje różne postacie"
> i
> "istnieją różne postacie węgla"
> (PO: diament, grafit i niedawno odkryty fuleren, oraz węgiel
> tzw. bezpostaciowy, czyli sadza),
Wspomniałem o tym już wcześniej:
Wojciech Stankowski "Cztery postaci wody na Ziemi", Instytut Wydawniczy
"Nasza Księgarnia", Warszawa 1988
--
Artur Jachacy
art...@obywatel.pl
ar...@tomshardware.com
I słusznie, wszak "postaci" to forma starsza.
Pisałeś jakby jakoś?
>> A jeśli jakoś tak ostro ostatnio pisałem - to przepraszam :)
>Pisałeś jakby jakoś?
Tak, wiem, że "jakoś tak" "nic nie wnosi do sensu zdania". A jednak...
A połać - połacie?
Czy to też ta sama deklinacja?
baya
--
Zowisia < mailto:zow...@poczta.onet.pl >
>PS Czy naprawdę wydaje się wam naturalne (naturalnym ;-))
> zdanie:
> 'Postaci opuściły scenę'
Nie. Ale dokładnie tak samo nienaturalne wydaje mi się
"Postacie opuściły scenę".
Po prostu MZ potrzeba tu czegoś konkretniejszego. Np. "aktorzy".
Ta sama. Postać, kość i połać to wszystko IVa. Co do liczby mnogiej
przy połaci jest jednak uwaga "-acie", a przy postaci "-acie||-aci".
--
Ukłony,
kronopio
I jeszcze jedno: co z kośćmi? :-)
--
Ukłony,
kronopio
No właśnie, o to mi chodziło: "postaci"? Zdania są jednak podzielone, więc
czy zdecydowanie "postaci", czy może "postacie" także?
baya
"Pogrożę mu tylko palcem, rzekł, kładąc go na cynglu".
--
Ukłony,
kronopio
le przy najświeższej modzie będzie gitowo:
"Pogrożę mu tylko palcem, rzekł, kładąc go tak naprawdę na cynglu"
M.
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.hum.polszczyzna
Na żelatynę!
Stasinek
PS. Przepraszam za OT, ale nie zdołałem się powstrzymać.
>
Ładniej i precyzyjniej: "...na języku spustowym".
A tak naprawdę, cóz na tym języku?
Palec, czy może "grożony"?
Stasinek :)
Orliko, dawno, dawno temu, gdy jeszcze instytucjonalistek
i instytucjonalistów (bardzo mi się podoba to słowo) nie było
na świecie, pan Szober uznał, że "postaci" to dawniejsze.
Powoływałem się już na jego słownik z 1958 roku, a nie było
to wydanie pierwsze.
Archaizujecie więc zapewne nieświadomie.
Cóż, Kraków... Genius loci...
Bardzo Kraków lubię. Mam do tego również osobiste powody.
Nie jest to więc w żadnym razie napaść na szkołę krakowską.
Uwierz mi.
Pozdrawiam serdecznie
Stasinek, który chyba jeszcze nie mógłby byc dziadkiem żadnej
instytucjonalistki, ale niedługo... :-)
Widzę. Różnica jest taka, że wiem co to jest 'pastisz', więc pierwsze
zdanie rozumiem - ma ono dla mnie sens, jednak nie wiem co to jest
'jakby pastisz', w związku z czym sensu drugiego zdania nie pojmuję.
Może zechcesz mnie oświecić? Wytłumacz, proszę, "co autor miał na
myśli" - czy X jest pastiszem Y, czy nie?
Jeśli jest, to czemu służy 'jakby'?
A jeśli nie, to w czym wyrażenie "jest jakby pastiszem" jest lepsze
od "nie jest pastiszem"?
>
> Do tego, jak ktoś (chyba Mirnal) zauważyl, w języku mówionym "jakby"
> jest jednym z narzędzi umożliwiających zastanowienie się "w locie".
Czyli daje mówiącemu dodatkowy czas, kiedy jeszcze _nie_wie_
co właściwie chce powiedzieć. Jest tylko bardziej wyszukaną
formą stękania 'eeeeeee' (lub nowocześnie: 'aaaaaaa').
>
> To jedna sprawa. Drugą sprawą jest Twoje porównanie roli
^^^^^^^^
To się nazywa: robić z igły widły.
> "statusotwórczą" "jakby" do roli wulgaryzmów.
Nie tylko do wulgaryzmów. Do wszystkiego!
Do palenia papierosów (choć nie smakują), do noszenia szpilek
(choć bolą nogi), noszenia długich włosów (mimo że wpadają w oczy),
golenia głowy (nawet gdy marznie)... Do wszelkich mód.
"Kiedy wpadłeś między wrony" ma swoją drugą stronę: żeby wejść
między wrony, trzeba już wcześniej krakać. Trzeba się przypodobać,
czyli dostosować do wzorców środowiska, żeby nie zostać odrzuconym.
W jednym środowisku będzie to nazywanie filmu zajebistym zamiast
pięknym, w innym - używanie pseudointeligentnego 'jakby'.
>
> Gdyby nawet "jakby" nie wnosiło _absolutnie_ nic do zdania
> (abstrahując od tego, że coś wnosi), nie jest _jakimkolwiek_
> argumentem wspierającym Twoją tezę.
Moją tezę? A możesz wyłuszczyć co uważasz za moją tezę?
Maciek
*jakby*
1. osłabione *jak* w funkcjach porównawczych: Mizerny jakby z krzyża zdjęty.
2. partykuła osłabiająca dosłowność znaczenia wyrazu, któremu towarzyszy; o
czymś podobnym do czegoś, przypominającym coś, nasuwającym skojarzenia z
czymś: Patrząc na nią doznawał jakby zawrotu głowy.
fraz. pot. Tak jakby "prawie": W tym roku zimy tak jakby nie było.
I tu widzę doskonały przykład na potwierdzenie, że czasem konieczne jest
użycie *jakby* - gdybyśmy powiedzieli, że "w tym roku zimy nie było", to
byłoby to niezgodne z prawdą.
baya
Dokładnie nie wiadomo.
Takie uzycie "weź" było w wątku "idzie zrobić" przedmiotem rozważań
Rafała "Negrina" i Mirnala (z przyczynkami penny, bayi i moim).
Mirnal głosił, że jest to przede wszystkim sygnał zwracający uwagę
słuchacza na mówiącego (mniej więcej jak "Słuchaj,...", "Ty,...",
"Wiesz?..."), ale nikt go nie poparł, i temat zamarł bez konkluzji.
PO, w piśmie taki sygnał jest zbędny (zwłaszcza wewnątrz zdania,
po "proszę"), więc jego użycie wydaje się prowokacją, zaczepką.
Z grubsza tak też go odebrałem w liście Rafała, i w tym samym
duchu użyłem go w mojej odpowiedzi.
W tym przypadku "weź" wnosi więc emocje, a dokładniej:
sygnalizuje gotowość do awantury.
:-)
Maciek
Proponuję dodać punkt 2a. - partykuła asekurująca; wyraża dystanas
nadawcy komunikatu do przekazywanej treści, żeby w razie czego móc się
łatwiej wyprzeć; np. "Kowalski był jakby agentem"; popularna zwłaszcza
w mediach (por. procesy o zniesławienie).
--
Ukłony,
kronopio
PaLec. :-) Tak naprawdę.
--
kronopio
Czy ta Szymczak ma na imię Mieczysław?
>
> *jakby*
> 1. osłabione *jak* w funkcjach porównawczych:
> Mizerny jakby z krzyża zdjęty.
> 2. partykuła osłabiająca dosłowność znaczenia wyrazu, któremu
> towarzyszy; o czymś podobnym do czegoś, przypominającym coś,
> nasuwającym skojarzenia z czymś:
> Patrząc na nią doznawał jakby zawrotu głowy.
> fraz. pot. Tak jakby "prawie":
> W tym roku zimy tak jakby nie było.
>
> I tu widzę doskonały przykład na potwierdzenie, że czasem
> konieczne jest użycie *jakby* -
Ależ tego chyba nikt nie negował?! Jakby to było bez 'jakby'?
Chodziło o zupełnie inny kontekst.
Przypomnę, list EuGeniusza (Edede) z ranka 13 listopada:
Mówca, na przykład, nie jest pewien czy ma do czynienia
z parodią, więc mówi: "Jest to jakby pastisz...".
PO, pastisz i parodia to dwie różne rzeczy, więc tego mówcę tym
bardziej należy skarcić.
W tym kontekście użycie 'jakby' jest błędem. Albo X jest pastiszem Y,
albo nie jest, ale nie może być "jakby pastiszem".
Zastąpmy 'jakby' omówieniem jego znaczenia (wg cytatu ze słownika):
X przypomina, kojarzy się z pastiszem Y
X jest prawie/niemal pastiszem Y
X wprawdzie jest pastiszem Y, ale niemal nie sposób
tego zauważyć (to na wzór zimy, której jakby nie było)
Czy tak rozłożone zdanie "X jest jakby pastiszem Y" ma sens?
Maciek
Pozwól, że się nie zgodzę.
Kowalski jakOby był agentem.
penna
Maćku, nie zwracaj uwagi, Baya lubi tę Szymczak. :-)
--
Ukłony,
kronopio
> kronopio
Ten poprzedni Stasio to "tak po prostu na cynglu" stale konfrontował.
Marta
> -----Original Message-----
> From: owner-pl-hum...@newsgate.pl
> [mailto:owner-pl-hum...@newsgate.pl]On Behalf Of
> pe...@poczta.onet.pl
> Sent: Thursday, November 15, 2001 2:16 PM
> To: pl-hum-po...@newsgate.pl
> Subject: Re: postacie-postaci?
>
>
> kronopio:
>
> > Proponuję dodać punkt 2a. - partykuła asekurująca; wyraża dystanas
> > nadawcy komunikatu do przekazywanej treści, żeby w razie czego móc się
> > łatwiej wyprzeć; np. "Kowalski był jakby agentem"; popularna zwłaszcza
> > w mediach (por. procesy o zniesławienie).
>
> Pozwól, że się nie zgodzę.
> Kowalski jakOby był agentem.
>
> penna
JakOby nie należy do kategorii
"ukochanych_zwrotów_medialnych_modnych-w-towarzystwie".
Podaje odnowiony spis:
jakby
jak gdyby
po prostu
tak naprawdę
...
...
???
M.
> Maciek:
> Czy ta Szymczak ma na imię Mieczysław?
Nie wiem dlaczego tak uparcie powtarzam tę literówkę? (zapewniam, że to
tylko literówka i zdarza mi się częściej, nie tylko w przypadku Mieczysława
Szymczaka, ale także innych osób płci męskiej - czyżby podświadoma
androfobia :)))
baya
Boże... kronopio już pewnie nie uwierzy, że to literówka, ale niech tam...
Zresztą to tylko przypadek, że urodził sie chłopiec, tylko przypadek :))
baya
Pozwól, że ja również, bo "jakoby był agentem" to nie to samo, co "był
jakby agentem". Zaryzykuję tezę, że wersja z "jakoby" to forma wyższa.
Jakby. ;-)
--
Ukłony,
kronopio
Weźcie się nie spierajcie, nie ma o co.
baya :))
> > kronopio:
> Pozwól, że ja również, bo "jakoby był agentem" to nie to samo, co "był
> jakby agentem". Zaryzykuję tezę, że wersja z "jakoby" to forma wyższa.
> Jakby. ;-)
Sugeruje więcej wątpliwości, cech nieprawdopodobieństwa.
baya
i znów kronopio:
> Pozwól, że ja również, bo "jakoby był agentem" to nie to samo, co "był
> jakby agentem". Zaryzykuję tezę, że wersja z "jakoby" to forma wyższa.
> Jakby. ;-)
A tu sie zgodzę. O to właśnie mi chodziło. W procesach używa się
"jakOby", czyli nie wiadomo, czy był agentem.
Był _jakby_ agentem - tzn. niby-agentem? kimś na kształt agenta;) ?
Dla mnie jest tutaj różnica.
"Jakoby" zakłada, że może nie był agentem wcale, "jakby" - że kimś
w rodzaju agenta jednak był.
To przy okazji była odpowiedź Marcie (o ile to nie był z jej strony żart),
bo nie chcę zasypywać niezainteresowanych postami.
penna
Miałom na myśli poprawność.
--
Ukłony,
kronopio
--
Ukłony,
kronopio
Nie uwierzę, Recydywistko. :-)
--
Ukłony,
kronopio