Jolka
>Mam na myśli tworzywo sztuczne. Jak powinno się pisać?
Na tworzywo sztuczne, potocznie, mówić i pisać:
plastik --> i;
na człowieka parającego się plastyczeniem, też potocznie:
plastyk --> y.
Mart@
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.hum.polszczyzna
plastyk to np. artysta plastyk
niektóre slowniki dopuszczaja jako poprawna forme plastyk, ale ja tego
nie rozumiem i sie przeciwko temu buntuje
czasami jezykoznawcy (autorzy slowników) propaguja albo zgadzaja sie na
rzeczy absolutnie "durnowate"
tworzywo sztuczne - plastyk to wlasnie jedna z najbardziej "durnowatych"
rzeczy, jaka spotkalem...
chcialbym od jezykoznawcy uslyszec uzasadnienie, "wykladnie" - z jakiej
racji niby plastyk???...
i tak sie nie dam przekonac, bo tworzywo sztuczne - plastyk bardzo mnie
razi..
ale tak z ciekawosci chcialbym uslyszec, co niektorzy jezykoznawcy
wymyslaja, zeby "legitymizowac" ten durnowaty "plastyk"
bardzo mnie tez wkurza
audit
nie spotkalem sie z jezykoznawca upierajacym sie, ze poprawny jest
"audit", a "audyt" - niepoprawny..
uwazam, ze ci ludzie z branzy (specjalisci od systemów jakosci,
aydytorzy, etc.), ktorzy sie upieraja przy "audicie", "auditorze"
to KRETYNI
mocne slowo, ale jest ono adekwatne to wagi ich "zbrodni" (przeciwko
jezykowi polskiemu oraz przeciwko zdrowemu rozsadkowi) - to jest po
prostu ich sadzenie sie na "naukowosc" i "zagranicznosc" - uwazaja (jak
kazdy kretyn), ze jesli to ich slowo (audit) bedzie tak wlasnie brzmialo
(bardziej nienaturalnie, bardziej obco), to bedzie "bardziej naukowe",
"bardziej swiatowe".... doda im (uzytkownikom tego slowa) wiekszej wagi,
powagi i "odrebnosci" oraz "wyrastania ponad przecietnosc"
"audyt" to dla nich brzmi "zbyt normalnie"
kretyni lubia "wyrastac ponad przecietnosc", sadzic sie na "swiatowosc",
etc.
powyzsze nie jest wyjasnieniem jezykoznawczym oczywiscie, bo takie nie
moze ode mnie pochodzic, gdyz nie jestem fachowcem od jezyka...
- jest to wyjasnienie "psychologicznego mechanizmu" odpowiedzialnego za
dazenie kretynów do uzywania "audit"
te biedne polglowki sa jednak szalenie niekonsekwentne...
tematyka audytów, audytorów pojawia sie u nas ostatnio najczesciej w
biznesie - w kontekscie tematyki systemów zarzadzania jakoscia,
certyfikacji ISO 9000 i innych norm, etc.
- pojawia sie w kregach biznesowych - mówia o tym czesto dyrektorzy...
gdyby ci dyrektorzy byli choc troche konsekwentni (a przy "aud_i_tach"
czesto bardzo sie upieraja) to mowiliby o sobie "direktor" zamiast
"dyrektor"
oraz "kredit" zamiast "kredyt", itd.
dodam jeszcze ze plastik i audyt nie maja ze soba nic wspolnego, jesli
chodzi o slowotwórstwo i ustalanie sie normy jezykowej
wiec nie mozna powiedziec, ze skoro plastik to i audit (a nie audyt, bo
nie plastyk...)
zupelnie inne byly mechanizmy, okolicznosci i CZAS, w ktorym oba slowa
(plastik, audyt) wniknely do polksiego jezyka i upowszechnily sie u
nas...
wiec nie ma co porównywac
Użytkownik "Jolka" <jol...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:9ikv4p$aki$1...@news.onet.pl...
> chcialbym od jezykoznawcy uslyszec uzasadnienie, "wykladnie" -
> z jakiej racji niby plastyk???...
Językoznawcą nie jestem, ale pewnie stąd, że niektóre tworzywa sztuczne
są plastYczne, nie plastIczne (co nie znaczy, że popieram, albo i nie
popieram ;P)
> i tak sie nie dam przekonac, bo tworzywo sztuczne - plastyk bardzo
> mnie razi..
> ale tak z ciekawosci chcialbym uslyszec, co niektorzy jezykoznawcy
> wymyslaja, zeby "legitymizowac" ten durnowaty "plastyk"
"Niech powiedzą, ale swoje wiem i zdania nie zmienię"? Powiedz wprost,
że lekceważysz sobie czas i chęci osób, które zechcą odpowiedzieć.
> bardzo mnie tez wkurza
> audit
Tak, poprawny jest tylko audyt. Gromy i pierony pomijając.
[Pisz POD wypowiedzią, którą komentujesz]
--
HQ
Czyli jednak to racja że Kopaliński jest durnowaty...:-) - bo podaje
"plastik zob. plastyk" a potem "plastyk... ciało miękkie w pewnej fazie
przerobu, później tężejące na twarde ciało (np. glina); pop. tworzywo
sztuczne. "
Ciekaw jestem czy istotnie mówisz o wyrobach plast_I_kowych czy też jednak
plast_Y_kowych. Jedną z przepięknych cech polszczyzny jest niemal całkowita
zgodność wymowy z pisownią - to moim zdaniem dostateczny argument przeciwko
trudnemu do wymówienia plastikowi.
Radek
--
Robo.
W zyciu sa tylko dwie rzeczy pewne:
Smierc i Podatki.
Ja piszę "plastik" - bo tak też mówię. Plastikowe okładki, ekierki,
elementy. To wcale nie jest trudne do wymówienia, Radku Zakrzewski : )
Pozdrawiam
--
"Dziewczyny, macie małe rybki w głowach!"
(by Tata)
> uwazam, ze ci ludzie z branzy (specjalisci od systemów jakosci,
> aydytorzy, etc.), ktorzy sie upieraja przy "audicie", "auditorze"
> to KRETYNI
> dodam jeszcze ze plastik i audyt nie maja ze soba nic wspolnego, jesli
> chodzi o slowotwórstwo i ustalanie sie normy jezykowej
> wiec nie mozna powiedziec, ze skoro plastik to i audit (a nie audyt, bo
> nie plastyk...)
>
> zupelnie inne byly mechanizmy, okolicznosci i CZAS, w ktorym oba slowa
> (plastik, audyt) wniknely do polksiego jezyka i upowszechnily sie u
> nas...
> wiec nie ma co porównywac
Zgadzam się i popieram. Słowo "audyt" znane już było przed wojną i używano
go w tej właśnie postaci. Mam w najbliższej rodzinie plastyków, ale nie są
oni tworzywem sztucznym, lecz naturalnym, jak najbardziej. Pozdrawiam -
Zbig.Bag.
Opowiadam się za plastikiem (w pisowni oczywiście,
nie w życiu;) ).
penna
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Skoro plastik uznajemy za tworzywo (sztuczne) i przechodzimy do przymiotnika
"plastyczny", to "leasing" (rzeczownik) powinien brzmieć po przejściu w
przymiotnik "lizyngowy". Pod. - weekend/łykendowy, casting/kastyngowy,
grill/grylowy...
--
Mirnal
Psy szczekają, karawana jedzie dalej...
Zapraszam do autorskiej witryny
www.kki.net.pl/~mirnal
Ja piszę "alkohol", mimo że mówię "alkochol"...
Pewien facet wpadł na podróbce świadectwa maturalnego, bo napisał "język
francuzki" (analogia do Francuzek)...
Rozterki z "plasty(i)kiem są kolejnym przykładem słowa, którego nie muszą
rozróżniać Brytowie...
Mirnal
Oprócz artysty plastyka (tu mamy consensus, że przez "y") i tworzywa
sztucznego, nad którym trwa dyskusja, jest jeszcze materiał wybuchowy.
Do popielniczki w salonie podłożono 600g plastiku czy plastyku?
Leszek L.
Skoro plastyk, audyt, to i gryl (nie grill)
Y Myrnal ; )
Pozdrawyam
--
Ludzye to nye wyedzą, jakye syły drzemyą w przyrodzye...
Nie idzie o to, że słowo niby-polskie ma "-ing" na końcu. Szło o to, że
jeśli jeszcze jakiś rzeczownik w mianowniku wygląda "do przyjęcia", to w
innych prz. lub w formie przymiotnika... wygląda nieciekawie,
np. - developer, developerzy,
www
car (samochód), sprzedaż carów
vvvvv
last minute, lastminutowych ofert
vvvvv
drillowanie, brillowanie, grillowanie - analogie?
Przy okazji
Opinia o wyrazie leasing - RJP (witryna)
Wyraz leasing, zapewne znany ekonomistom od dawna, upowszechnił się w
Polsce jako nazwa pewnego rodzaju dzierżawy wkrótce potem, jak się
rozstaliśmy z socjalistyczną "gospodarką niedoboru", tzn. na samym początku
lat dziewięćdziesiątych.
Znalazł się jako wyraz hasłowy już w "Suplemencie" do "Słownika Języka
Polskiego PWN" z roku 1992. W tym wydawnictwie na s. 35 czytamy:
leasing [wym. lizing] m III, D. -u, N. -giem, ekon. <<rodzaj dzierżawy
maszyn i urządzeń połączonej z przeniesieniem własności, polegającej na
oddaniu ich na określony czas do dyspozycji klienta, który płaci za to z
wpływów uzyskanych dzięki eksploatacji tych urządzeń>>: Leasing kontenerów,
samochodów, samolotów. Dzierżawa w formie leasingu. <ang.>
leasingowy [wym. lizingowy] ekon. <<dotyczący leasingu, związany z
leasingiem>>: Przedsiębiorstwo leasingowe.
W r. 1993 leasing ma już swoje hasło w jednotomowym "Małym słowniku języka
polskiego" PWN, powtarzane i w następnych jego wydaniach:
leasing [czyt. lizing] m III, D. -u ekon. <<rodzaj dzierżawy pojazdów,
maszyn i urządzeń, polegającej na udostępnieniu ich przedsiębiorstwu, z
prawem zakupu po upływie określonego terminu>>
Od roku 1996 wprowadzone zostały hasła leasing i leasingowy do "Nowego
słownika ortograficznego PWN wraz z zasadami pisowni i interpunkcji" pod
redakcją Edwarda Polańskiego".
W r. 1995 mamy już hasła leasing i leasingowy w nowym wydaniu "Słownika
wyrazów PWN". Na s. 643 tego słownika można przeczytać:
leasing [ wym. lizing] ekon. forma dzierżawy maszyn, urządzeń, środków
transportu, a także nieruchomości, polegająca na ich odpłatnym użytkowaniu z
prawem wykupu po upływie określonego terminu. <ang.>
leasingowy [wym. lizingowy] ekon. dotyczący leasingu, związany z leasingiem.
Podobnie w "Nowym słowniku poprawnej polszczyzny PWN" z r. 1999 pod red.
Andrzeja Markowskiego znalazło się na s. 389 nie tylko hasło leasing, ale i
osobne hasło leasingować:
leasing [wym. liz-ink, rzad. liz-ink, nie: lizink] m III, D. leasingu <<
forma dzierżawy maszyn, urządzeń itp., polegająca na odpłatnym ich
użytkowaniu z prawem do wykupu po upływie określonego czasu>>: Wziąć coś
(maszynę, samochód) w leasing. L. czegoś: Leasing kontenerów. Leasing
koparek.
leasingować [...] a. lizingować [...] środ. <<prowadzić sprzedaż opierającą
się na leasingu>> ktoś leasinguje coś - (komuś): Leasingujemy wyposażenie
biur i hoteli.
W tymże słowniku mamy też odsyłaczowe hasło lizingować.
vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv
Należy tu dodać, że redaktor tego słownika pisał bez entuzjazmu, ale i
tolerancyjnie o wyrazie leasing na samym początku lat dziewięćdziesiątych
(zob. A. Markowski: Polszczyzna znana i nieznana, Warszawa 1993, s. 82-83).
Szerzej uwzględniony jest wyraz leasing w tomie XIX "Praktycznego słownika
współczesnej polszczyzny" pod redakcją H. Zgółkowej (Poznań 1998). Tu
leasing traktowany jako termin ekonomiczny, a definiowany jest w sposób
następujący:
"Forma dzierżawy i najmu środków trwałych (maszyn, urządzeń, lokali itp.), w
której towar przekazywany jest na określony czas za opłatą, uiszczaną w
ratach rocznych, kwartalnych lub miesięcznych pieniędzmi pochodzącymi z
zysku z eksploatacji tego towaru; po upływie okresu umowy prawa własności
mogą przejść na klienta".
Słownik ten notuje też długą listę połączeń z wyrazem leasing: Leasing
kontenerów, sprzętu medycznego, komputerów, faksów, samochodów, samolotów,
statków; dzierżawa w formie leasingu; procedura, przedmiot, warunki
leasingu; oddać, wziąć w leasing; leasing bezpośredni i pośredni; leasing
brutto, leasing pełny, leasing netto, leasing eksploatacyjny lub operacyjny;
leasing finansowy lub kapitałowy.
Bliskie znaczeniem wyrazowi leasing są - według tego słownika - wyrazy:
dzierżawa, arenda, wynajęcie, wydzierżawienie, wynajmowanie, najem.
Słownik ten podaje też wyrazy pochodne: leasingobiorca (bliskie mu
znaczeniem są wyrazy: dzierżawca, najemca, arendarz; leasingodawca (bliskie
mu znaczeniem są wyrazy: posiadacz, dysponent, depozytor) oraz leasingowy
(bliskie mu znaczeniem są przymiotniki: najemny, dzierżawny). Według zapisów
tego słownika mówi się i pisze: koncern leasingowy; firma, spółka
leasingowa; opłata, umowa, sprzedaż leasingowa; przedsiębiorstwo leasingowe;
usługi, wierzytelności leasingowe.
Do powyższego przeglądu haseł odnoszących się do wyrazu leasing w słownikach
lat dziewięćdziesiątych trzeba jeszcze dorzucić treść tego hasła w I tomie
"Innego słownika języka polskiego" PWN z r. 2000:
leasing [lizing], D-gu. Leasing to forma obrotu urządzeniami, pojazdami
lub nieruchomościami, zbliżona do dzierżawy. Jeden z rodzajów leasingu daje
dzierżawcy prawo wykupu dzierżawionej rzeczy po upływie określonego czasu.
Termin ekonomiczny. Firma oferuje samochody dostawcze na warunkach leasingu
... Leasing zagranicznego sprzętu. leasingowy, -wi. ...umowa leasingowa.
Powyższa dokumentacja słownikowa wyrazu leasing upoważnia do
następujących wniosków:
1. Wyraz leasing stał się w latach dziewięćdziesiątych elementem
ogólnopolskiego słownictwa specjalistycznego z dziedziny ekonomii, a
ściślej - obrotu prawnego.
2. Mimo obcej pisowni i częściowo obcej wymowy (spółgłoskę z przed i
wymawia się w wyrazach rodzimych i przyswojonych jako ź; dodajmy, że wymowa
polska wyrazu leasing niewiele ma wspólnego z wymową angielską; w gruncie
rzeczy tylko jedna głoska, a mianowicie początkowe l wymawiane jest mniej
więcej tak samo; przypomnijmy: wymowa angielska to li:sy", wymowa polska -
liz-ink) wyraz ten należy już dziś do polskiego słownictwa środowiskowego,
skoro (a) odmienia się po polsku (piszemy: leasingu, leasingowi ... itd.),
(b) służy jako podstawa nowych wyrazów pochodnych, tworzonych mniej więcej
zgodnie z polskimi wzorami słowotwórczymi (por. leasingowy,
leasingować//lizingować), (c) ma swoiste znaczenie, inne, bo węższe niż tak
samo pisany wieloznaczny wyraz angielski.
3. Wyraz leasing jako quasi-termin ekonomiczny używany jest po polsku
nie zawsze w tym samym znaczeniu (por. cytowane wyżej przykłady słownikowe i
hasło leasing w Nowej encyklopedii powszechnej PWN).
Biorąc to pod uwagę, można by uznać, że użycie zapożyczonego z języka
angielskiego wyrazu leasing (w przyszłości może pisanego jako lizing) w
polskich tekstach specjalistycznych jest całkowicie usprawiedliwione. A
jednak trudno się pogodzić bez zastrzeżeń z taką opinią, jeżeli się zważy,
że:
1. W języku angielskim (pomijając nawet archaiczne i mające inną
etymologię, ale nadal obecne w słownikach znaczenie wyrazu leasing - 'act of
lying, falsehood', czyli 'kłamstwo, fałsz') jest formą rzeczownika
odczasownikowego, utworzonego od czasownika to lease = 'dzierżawić,
wynajmować', a więc odpowiada polskim formom dzierżawa, dzierżawienie,
wynajmowanie, wynajem; używa się w języku angielskim tego czasownika zarówno
w opisach współczesnych aktów dzierżawy lub wynajmu, jak i w opisach
regulacji stosunków własnościowych w prawie rzymskim (zob. Encyclopaedia
Britannica).
2. Międzynarodową karierę zaczęło robić użycie wyrazu leasing w
znaczeniu 'forma dzierżawy maszyn, środków transportu, nieruchomości,
gruntów itd. polegająca na ich odpłatnym użytkowaniu z prawem wykupu'.
Przedmiotem tak rozumianego leasingu są coraz to nowe towary. A ostatnio jak
grzyby po deszczu mnożą się agencje specjalizujące się w leasingu
pojedynczych pracowników a nawet całych zespołów pracowniczych.
3. Wprowadzenie obcego terminu na oznaczenie tylko jednej szczególnej
odmiany jakiegoś przedmiotu lub pojęcia odrywa tę odmianę od pozostałych
elementów tegoż przedmiotu czy pojęcia.
Wszystkie znane nam polskie definicje leasingu traktują go jako rodzaj lub
formę dzierżawy, a więc leasing jest dzierżawą (czy wynajmem), a więc jego
swoistość należałoby oznaczyć odpowiednim określeniem. Tą drogą poszła
Délégation générale a la langue français, zastępując "obce słowo leasing"
francuskim złożeniem crédit-bail (czyli mniej więcej 'kredyt dzierżawny'),
co pozostawia treść pojęcia leasingu we właściwych polach semantycznych
(zob. Dictionnaire des termes officiels, Textes législatifs et
réglementaires, 7e Édition, Avril 1999, s. 105) .
Z tego względu mimo znacznego rozpowszechnienia w Polsce wyrazu leasing
w owym swoistym znaczeniu, warto zrezygnować z tej nazwy jako terminu
prawno-ekonomicznego na rzecz wyrazów dzierżawa, wynajem,
vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv
vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv
opatrzonych dodatkowymi określeniami. W przeciwnym wypadku słowa dzierżawa i
wynajem zostaną wyparte przez coraz bardziej rozszerzający zakres swego
użycia wyraz leasing, czego zapowiedzią są właśnie agencje specjalizujące
się w staff leasing, gdzie o kupnie wynajętego towaru chyba się nie myśli. A
sam wyraz leasing niech żyje sobie w polszczyźnie środowiskowej nadal jako
potoczne określenie swoistej dzierżawy lub wynajmu.
K. cytatu...
Mirnal
Plastik jest tworzywem syntetycznym (wyroby chemiczne), które nie wyst. w
przyrodzie - nylon, teflon...
Mamy także tw. sztuczne (przetworzone, ale bez wielkiej chemii) - papier,
beton, cegła, szkło...
Także tw. naturalne (nieprzetworzone) - kamień, drewno...
Plastycy (artyści) zajmują się obróbką wszelkich tworzyw...
> Przy okazji
> Opinia o wyrazie leasing - RJP (witryna)
[...]
> Powyższa dokumentacja słownikowa wyrazu leasing upoważnia do
> następujących wniosków:
[...]
> 3. Wyraz leasing jako quasi-termin ekonomiczny używany jest po polsku
> nie zawsze w tym samym znaczeniu (por. cytowane wyżej przykłady słownikowe
i
> hasło leasing w Nowej encyklopedii powszechnej PWN).
I nie ma w tym nic dziwnego - wszak trudno jednoznacznie zdefiniować
każde pojęcie, nawet to z codziennego życia. I nie powoduje to żadnych
niekorzystnych następstw, co więcej - może nawet wzbogacić język.
Nieco inaczej wygląda to jednak w przypadku terminów ściśle
specjalistycznych - tutaj każda niejednoznaczność może być przedmiotem
odmiennych interpretacji, prowadząc do sporów o istotę oddawanego przez ten
termin zjawiska.
Tak właśnie przedstawiała się sprawa leasingu.Z precyzyjnym określeniem
znaczenia tego słowa trudności mieli nie tylko językoznawcy - do sporów
interpretacyjnych dochodziło często pomiędzy pomiędzy fiskusem (wolno tu
używac takich słów?) a firmami leasingowymi i/lub ich klientami.
Wynikało to z tego m.in, że termin ten, choć od dobrych kilku lat
odnotowywany przez słowniki, nie miał jednak swej definicji w systemie
prawnym i podatkowym a "umowa leasingu" należała do kategorii tzw. "umów
nienazwanych", co powodowało wspomniane wyżej spory.
O szczególach nie będę pisał, bo to wszak NTG [nie ta grupa].
> Biorąc to pod uwagę, można by uznać, że użycie zapożyczonego z języka
> angielskiego wyrazu leasing (w przyszłości może pisanego jako lizing) w
> polskich tekstach specjalistycznych jest całkowicie usprawiedliwione. A
> jednak trudno się pogodzić bez zastrzeżeń z taką opinią, jeżeli się zważy,
> że:
[...]
> 3. Wprowadzenie obcego terminu na oznaczenie tylko jednej szczególnej
> odmiany jakiegoś przedmiotu lub pojęcia odrywa tę odmianę od pozostałych
> elementów tegoż przedmiotu czy pojęcia.
> Wszystkie znane nam polskie definicje leasingu traktują go jako rodzaj lub
> formę dzierżawy, a więc leasing jest dzierżawą (czy wynajmem), a więc jego
> swoistość należałoby oznaczyć odpowiednim określeniem.
Ale jest to - należy to podkreślić - bardzo specyficzna (z prawnego i
podatkowego punktu widzenia) forma najmu czy dzierżawy. Już samo
nawiązywanie do dwóch różnych umów (najem i dzierżawa to nie synomimy!) musi
wskazywać na mała precyzję takiego jej definiowania.
> Tą drogą poszła
> Délégation générale a la langue français, zastępując "obce słowo leasing"
> francuskim złożeniem crédit-bail (czyli mniej więcej 'kredyt dzierżawny'),
> co pozostawia treść pojęcia leasingu we właściwych polach semantycznych
> (zob. Dictionnaire des termes officiels, Textes législatifs et
> réglementaires, 7e Édition, Avril 1999, s. 105) .
>
> Z tego względu mimo znacznego rozpowszechnienia w Polsce wyrazu
leasing
> w owym swoistym znaczeniu, warto zrezygnować z tej nazwy jako terminu
> prawno-ekonomicznego na rzecz wyrazów dzierżawa, wynajem,
>opatrzonych dodatkowymi określeniami.
Trudno się z tym zgodzić - wyrazy te nie oddają do końca istoty leasingu.
> W przeciwnym wypadku słowa dzierżawa i
> wynajem zostaną wyparte przez coraz bardziej rozszerzający zakres swego
> użycia wyraz leasing,
Nie zostaną wyparte, gdyż opisują one zupełnie innego rodzaju, choć podobne,
transakcje. Wszak abak to nie samo, co liczydło, które z kolei nie jest
synomimem kalkulatora.
>czego zapowiedzią są właśnie agencje specjalizujące
> się w staff leasing, gdzie o kupnie wynajętego towaru chyba się nie myśli.
To raczej przykład błędnego zastosowania terminu leasing, trudno jednak, by
miałoby to być powodem rezygnacji z jego używania.Czy wyrzucimy ze słowników
słowo "bynajmniej" tylko dlatego, że część Polaków nie rozumie dokładnie
jego znaczenia i w związku z tym błędnie się nim posługuje?
> A sam wyraz leasing niech żyje sobie w polszczyźnie środowiskowej nadal
jako
> potoczne określenie swoistej dzierżawy lub wynajmu.
Nie tylko potoczne - od chwili wejścia w życie (9 grudnia 2000)
znowelizowanego Kodeksu cywilnego, słowo to nabrało konkretnego, nie
budzącego wątpliwości interpretacyjnych, znaczenia [tytuł XVII(1), art.
709(1) - 709 (17)]
Wg art. 709(1) " Przez umowę leasingu finansujący zobowiązuje się, w
zakresie działalności swego przedsiębiorstwa, nabyć rzecz od oznaczonego
zbywcy na warunkach określonych w tej umowie i oddać tę rzecz korzystającemu
do używania i pobierania pożytków przez czas oznaczony, a korzystający
zobowiązuje się zapłacić finansującemu w uzgodnionych ratach wynagrodzenie
pieniężne, równe co najmniej cenie lub wynagrodzeniu z tytułu nabycia rzeczy
przez finansującego"
Ani słowa o najmie lub dzierżawie...
pozdrawiam i przepraszam za może niezbyt jasne wywody
Aleksander
Nadzieją al.kochol jako paliwo do carów.
W języku polskim, rozpatrując trzy dwuliterowe grupy, naturalniejsze są pary
liter (nie licząc i w funkcji zmiękczającej): gi niż gy, hi niż hy,
ki niż ky, li niż ly, ale: cy niż ci, dy niż di, ły niż łi,
ny niż ni, ry niż ri, sy niż si, ty niż ti, zy niż zi, ży
niż żi i pary niejako równouprawnione: fy - fi, my - mi, py - pi, wy - wi
oraz właśnie by - bi. Wydaje się, że najczęściej w grupie drugiej i trzeciej
występują pary cy, dy, ły, ny, fy, my, py, wy oraz właśnie by,
przede wszystkim z powodu tworzenia bardzo licznego zbioru rzeczowników (w
liczbie mnogiej) zakończonych owymi sylabami.
Mirnal
Krótko - jak A. określają naszą przaśną dzierżawę? Jeśli ktoś jest
dzierżawcą, dzierżawi lub podpisuje umowę o dzierżawę (taką czy owaką), to
jak to z polskiego przetłumaczymy na ang.?
Jeśli ktoś chce opisać bryt. rzekę i polska nazwa mu nie odp., to powinien
napisać - "Tamiza jest piękną riwerą"? A o rosyjskiej - "Jednak nigdzie nie
widziałem tak pięknej rieki jak Wołga"?
Boć polska "rzeka" może nie oddawać głębi obcych znaczeń...
Pod. - polskie pseudonimy nie odpowiadają swym potencjalnym nosicielom,
zatem przybierają oni sobie gustowniejsze i głębsze w treści ksywy zwł. ang.
--
Mirnal
Psy szczekają, karawana jedzie dalej...
Zapraszam do autorskiej witryny
www.kki.net.pl/~mirnal
Mirnal
Mirnal <mir...@gdynia.multinet.pl> napisał
>
> Krótko - jak A. określają naszą przaśną dzierżawę? Jeśli ktoś jest
> dzierżawcą, dzierżawi lub podpisuje umowę o dzierżawę (taką czy owaką),
to
> jak to z polskiego przetłumaczymy na ang.?
> Jeśli ktoś chce opisać bryt. rzekę i polska nazwa mu nie odp., to
powinien
> napisać - "Tamiza jest piękną riwerą"? A o rosyjskiej - "Jednak nigdzie
nie
> widziałem tak pięknej rieki jak Wołga"?
> Boć polska "rzeka" może nie oddawać głębi obcych znaczeń...
> Pod. - polskie pseudonimy nie odpowiadają swym potencjalnym nosicielom,
> zatem przybierają oni sobie gustowniejsze i głębsze w treści ksywy zwł.
ang.
Cóz, widzę, że cała moja pisanina na nic, być może nie nazby jasno się
wyraziłem...(przy okazji - czemuś tego nie wyciął i cytowałeś mój cały,
długi list?).
Krótko - ' zjawisko' , które obecnie w Polsce określa się mianem leasingu,
do niedawna nie istniało, ani w praktyce, ani w słownikach.
Kiedy się pojawiło, można było skorzystać z istniejących w innych językach
słów (to tak, jak np. z komputerem) lub starać się wymyślić nowe.
Ratodzierżonajem?
pozdrawiam
Aleksander
Dalej bez zrozumienia...
Sto lat temu była znana dzierżawa u nas i leasing w A.
Pytanie - jeśli Wokulski wydzierżawił coś komuś lub od kogoś, to jak taki A.
przetłumaczył to na ang.?
I jeśli ktoś w ang. powieści coś wyleasingował komuś w średniowieczu, to jak
to mamy przetłumaczyć na p.?
To, że w Polsce słowo "l" robi karierę to jedno, ale jak tłumaczyć słowa
typu "casting", leasing, dealer, cartridge stosowane w powieściach "starych"
na j. polski i aby zachować klimat? A skoro stare powieści przetłumaczymy
nieco archaicznie, to komu to przeszkadzało i nie pociągnął starych znaczeń
w nowe czasy? Dla Bryta 100 lat temu był leasing i teraz jest leasing. U nas
była dzierżawa, ale jest leasing... Że niby jakieś subtelne różnice... No i
co z tego? Dawniej były książki, radia, pociągi i teraz są k, r, p... Nie
zmieniamy ich nazw. Jedynie zamiast lokomotywa parowa jest lok. spalinowa...
Przed wojną w Anglii byli samochodowi dealerzy i teraz są. W Polsce przed
wojną nie było d. a teraz są. Ciekawe jak to wygląda w takiej Hiszpanii lub
Finlandii. Może wszystkie narody wolą stosować angielszczyznę niż swe
przaśne archaiczne słownictwo? Kiepsko mają A. - u nich raczej bez zmian...
Mówili po angielsku i tak im zostało. Może są jedynymi, co nie poddają się
modzie...
Mirnal
Wszak Amerykanin nie kupi książki Reymonta "The farmers"... A "samoobrona"
to chyba w USA nie 'związek farmerów'...
Mirnal
No właśnie...
> Dla Bryta 100 lat temu był leasing i teraz jest leasing. U nas
> była dzierżawa, ale jest leasing...
U nas była dzierżawa, był najem, nie było natomiast transakcji dzisiaj
nazywanej dzisiaj leasingiem.
Teraz u nas jest i najem, i dzierżawa, i leasing (po raz kolejny
przypominam - to nie są synonimy!).
Tak na marginesie - u nas rozróżnia się l. finansowy i kapitałowy, których
anglojęzyczne odpowiedniki mają znaczenie dokładnie odwrotne od tego
wynikającego ze ' słownikowego' tłumaczenia.
Coś jeszcze: w literaturze specjalistycznej można znaleźć określenie "polski
leasing", stosowane dla ukazania jego specyfiki i dla odróżnienia od tego
"właściwego".
> Że niby jakieś subtelne różnice... No i co z tego?
Nie takie znowu subtelne, jeśli ich stwierdzenie np. przez kontrolę skarbową
może kosztować, i to dużo.
Różnica pomiędzy salonem a saloonem też wydawać się może subtelna.
> Dawniej były książki, _radia_,
ten przykład mnie przekonuje - to takie storopolskie słowo (na pewno ma coś
wpólnego z "radzeniem") ...
> pociągi i teraz są k, r, p... Nie zmieniamy ich nazw. Jedynie zamiast
lokomotywa parowa jest lok. spalinowa...
a zamiast radia jest tranzystor
> Przed wojną w Anglii byli samochodowi dealerzy i teraz są. W Polsce przed
> wojną nie było d. a teraz są. Ciekawe jak to wygląda w takiej Hiszpanii
lub
> Finlandii.
No właśnie, ciekawe, jak w tych językach mówi się na radio, telefon,
komputer, Internet, telewizję, program, radar, antenę, rakietę, wideo,
mikrofon, kawę i ... leasing ?
> Wszak Amerykanin nie kupi książki Reymonta "The farmers"...
A Polak - "Gone With the Wind"
> A "samoobrona" to chyba w USA nie 'związek farmerów'...
A AFL CIO to chyba w RP nie "trade union" ...
pozdrawiam z prośbą i cięcie cytatów
Aleksander