--
Pozdrowienia,
Marek 'marcus075' Karweta | Dwa kieliszki wystarczą.
GG:3585538 | JID: m_ka...@jabster.pl | Najpierw jeden
Tuwima c(z)ytuję z przyjemnością | A potem kilkanaście drugich.
> Witam!
> Szybko, krótko i na temat: czy i jak odmieniać w piśmie nazwiska jak
> Camus?
> "Książka Alberta Camus" czy "Camusa"? Czy może "Camus'a"?
> Pytanie dodatkowe o wymowę - silić się na końcówki fleksyjne, czy
> zaniechać
> działań iście barbarzyńskim dla mojego ucha?
>
Jeżeli nazwisko kończy się spółgłoską, dodajesz "a", czyli w Twoim
przypadku - Camusa.
Jeżeli zaś kończy się samogłoską, dodajemy apostrof.
--
Piotr
Dziękuję.
Pozostaje pytanie o wymowę.
> Dziękuję.
> Pozostaje pytanie o wymowę.
>
Ja był wypowiadał ordynarnie, po polsku, czyli "Kamusa" z akcentem na
drugą sylabę, ale wolę tę kwestię pozostawić komuś bardziej
wykwalifikowanemu.
--
Piotr
> Jeżeli zaś kończy się samogłoską, dodajemy apostrof.
No nie do końca. Nazwisko Malinowski kończy się samogłoską, a w
dopełniaczu będzie „Malinowskiego” a nie „Malinowski'ego”.
Apostrof dodaje się wtedy, gdy nazwisko kończy się głoską bezdźwięczną,
czyli taką, której się nie wymawia. Akurat teraz żyjemy w takich
czasach, w których na każdym kroku spotyka się nazwy angielskie,
a w języku angielskim faktycznie często ostatniej samogłoski się nie
wymawia, co związane jest też z tym, że akcent pada tam na początkowe
a nie końcowe sylaby. I faktycznie nazwisko Radcliffe w dopełniaczu
zapiszemy „Radcliffe'a”. Można się więc łatwo pomylić, wiążąc apostrof
z samogłoską.
(Nawiasem mówiąc, ta reguła jest idiotyczna, ponieważ wymaga znajomości
wszystkich języków na świecie — jeżeli chcemy odmienić nazwisko np.
tajwańskiego prezydenta, to musimy znać język chiński aby móc
stwierdzić, czy to nazwisko kończy się na dźwięczną czy bezdźwięczną
głoskę.)
Nazwisko „Camus” wypowiada się „Kamy”, gdzie ostatnie Y jest czymś
pomiędzy naszym U a I. Wikipedia posiada plik audio z nagraną wymową
tego nazwiska:
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/37/Albert_Camus.ogg
Tak więc powinno się zapisać „Alberta Camus'a”.
--
Niżej podpisany, zamieszkały w http://minio.xt.pl ,
Mirosław Zalewski
Nie wiedziałem tego. Na lekcjach języka polskiego uczą reguły apostrofu.
--
Piotr
> Na lekcjach języka polskiego uczą reguły apostrofu.
Na lekcjach języka polskiego uczą także, że przecinek stawia się przed
„że”, ale nie stawia się go przed „i”. Co — podobnie jak „reguła
apostrofu” — jest sporym uproszczeniem. Dzięki temu uproszczeniu można
piać zgodnie z regułami w większości sytuacji, ale sztywne się ich
trzymanie prowadzi do błędów w rzadszych przypadkach.
Niestety w szkole średniej — kiedy uczniowie są już zdolni pojąć
niuanse stosowania przecinków — zazwyczaj nikt nie zadaje sobie trudu,
żeby naprostować wpojone im w pierwszych klasach szkoły podstawowej
błędne przekonania.
Nazwisko "Tusk" kończy się głoską bezdźwięczną. Czy jej się nie wymawia?
Cóż to za pomysł, że głosek bezdźwięcznych się nie wymawia, w dodatku
wsparty informacją, że o tym się uczy w szkole?
> Akurat teraz żyjemy w takich
> czasach, w których na każdym kroku spotyka się nazwy angielskie,
> a w języku angielskim faktycznie często ostatniej samogłoski się nie
> wymawia, co związane jest też z tym, że akcent pada tam na początkowe
> a nie końcowe sylaby. I faktycznie nazwisko Radcliffe w dopełniaczu
> zapiszemy „Radcliffe'a”. Można się więc łatwo pomylić, wiążąc apostrof
> z samogłoską.
Nie pomylić, ale taka jest zasada - jeżeli dodajemy polską końcówkę
przypadka do nazwiska obcego kończącego się na niewymawianą (niemą)
samogłoskę, musimy zastosować apostrof.
> (Nawiasem mówiąc, ta reguła jest idiotyczna, ponieważ wymaga znajomości
> wszystkich języków na świecie — jeżeli chcemy odmienić nazwisko np.
> tajwańskiego prezydenta, to musimy znać język chiński aby móc
> stwierdzić, czy to nazwisko kończy się na dźwięczną czy bezdźwięczną
> głoskę.)
>
> Nazwisko „Camus” wypowiada się „Kamy”, gdzie ostatnie Y jest czymś
> pomiędzy naszym U a I. Wikipedia posiada plik audio z nagraną wymową
> tego nazwiska:
> http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/37/Albert_Camus.ogg
>
> Tak więc powinno się zapisać „Alberta Camus'a”.
I jak to zamierzałbyś czytać? Taka jest zasada, owszem, ale w odmianie
przymiotnikowej nazwisk francuskich z niewymawianym "s" na końcu np.
Rabelais'go.
Natomiast do "Camus" Ty dodałeś końcówkę z odmiany rzeczownikowej. Jeśli
przyjąć taką końcówkę, to należałoby napisać Camusa, bez apostrofa, i
czytać Kamusa. Ja uważam, że po prostu w ogóle tego nazwiska nie należy
odmieniać.
Ewa
> W dniu 2011-05-23 19:43, Mirosław Zalewski pisze:
> >
> > Apostrof dodaje się wtedy, gdy nazwisko kończy się głoską
> > bezdźwięczną, czyli taką, której się nie wymawia.
>
> Nazwisko "Tusk" kończy się głoską bezdźwięczną. Czy jej się nie
> wymawia?
>
> Cóż to za pomysł, że głosek bezdźwięcznych się nie wymawia, w dodatku
> wsparty informacją, że o tym się uczy w szkole?
Masz rację, pomyliłem głoski bezdźwięczne z głoskami niemymi. Mój błąd.
Jeśli zaś chodzi o nauczanie w szkole, to ja nigdzie nie twierdziłem,
że tego uczą w szkole. Tylko stwierdziłem że w szkole uczy się
uproszczonych reguł (w końcu dziecko w tej trzeciej klasie już jakieś
proste opowiadania musi pisać, więc jakieś reguły musi znać), a później
się nie prostuje wpojonych błędów.
> Nie pomylić, ale taka jest zasada - jeżeli dodajemy polską końcówkę
> przypadka do nazwiska obcego kończącego się na niewymawianą (niemą)
> samogłoskę, musimy zastosować apostrof.
Ale zasada dotyczy samogłosek niemych a nie wszystkich samogłosek. A to
jednak dość znacząca różnica.
Nawiasem mówiąc, ja chyba sobie niewłaściwie rozszerzyłem tę zasadę na
wszystkie głoski nieme kończące wyraz (zazwyczaj nazwisko), nie tylko
samogłoski. Kierowałem się właśnie wspomnianym niżej „Rebalais”, którego
nazwisko w pisowni z pewnością nie kończy się na samogłoskę, a mimo to
odmienia się je z apostrofem.
> > Tak więc powinno się zapisać „Alberta Camus'a”.
>
> I jak to zamierzałbyś czytać?
Pewnie należałoby przejść się na lekcję języka polskiego i usłyszeć co
mówi polonistka gdy rozmawia z uczniami o „Dżumie”.
Ja osobiście przede wszystkim nie doprowadziłbym do sytuacji, gdy
jestem zmuszony nie tylko wymówić, ale i odmienić obcojęzyczne nazwisko
z którym nie jestem oswojony.
Tak myślałam, ale wolałam wyjaśnić.
> Jeśli zaś chodzi o nauczanie w szkole, to ja nigdzie nie twierdziłem,
> że tego uczą w szkole. Tylko stwierdziłem że w szkole uczy się
> uproszczonych reguł (w końcu dziecko w tej trzeciej klasie już jakieś
> proste opowiadania musi pisać, więc jakieś reguły musi znać), a później
> się nie prostuje wpojonych błędów.
Tu chyba nie chodzi o prostowanie błędów, ale o tzw. nauczanie spiralne
- najpierw podaje się jakąś wiedzę w najprostszy możliwy sposób, a potem
się tę wiedzę poszerza. Gorzej, jeżeli ktoś do kolejnych, bardziej
zaawansowanych zwojów spirali nie dojdzie. ;)
> Ale zasada dotyczy samogłosek niemych a nie wszystkich samogłosek.
Niekoniecznie. Tak samo jest przy nazwiskach zakończonych na -y
(wymawiane przecież), np. prawo Murphy'ego. Co ciekawsze - "o Murphym"
słownik już zaleca pisownię bez apostrofu. Inaczej jest z kolei z
Disneyem. ;) Pewnie dlatego, że to -y [j] jest jak spółgłoska.
> A to
> jednak dość znacząca różnica.
>
> Nawiasem mówiąc, ja chyba sobie niewłaściwie rozszerzyłem tę zasadę na
> wszystkie głoski nieme kończące wyraz (zazwyczaj nazwisko), nie tylko
> samogłoski.
I chyba słusznie. Słownik podaje pisownię z apostrofem także przy
nazwiskach francuskich zakończonych na -s i -x (niewymawiane). Tak jak
właśnie Rabelais. Nie przychodzi mi do głowy przykład z -x na końcu.
Delacroix chyba nie odmieniamy?
> Pewnie należałoby przejść się na lekcję języka polskiego i usłyszeć co
> mówi polonistka gdy rozmawia z uczniami o „Dżumie”.
Nie pamiętam. Wydaje mi się, że odmieniane było tylko imię np. książka
Alberta Camus.
Ewa
Niedawno byłem instruowany na ten temat przez językoznawców z II pr. PR,
do których audycji się dodzwoniłem. Ja bym pisał "Foucaulta" (czy
"Camusa"), ale w wymowie pozostałbym przy "Foucault" (i "Camus").
Językoznawcy kazali wymawiać "fukota", co mi się nie spodobało.
R.
--
Tą bronią zabójczą są media, które robią ludziom wodę z mózgu. I tą bronią
macie walczyć i zwyciężać. (kpt. Z. Sulatycki do uczniów WSKSiM)
Trudno nie być oswojonym z tym nazwiskiem ("u" w "Camus" wymawia się po
prostu jak "ü"). Są różne stopnie obcości i oswojenia. Ale nie sposób
nie zrobić nigdy błędu wymawiając np. węgierskie nazwisko Amerykanina -
tu myślę o Sorosu. Na ogół przyjmuje się, że posiadacz nazwiska wie
lepiej jak się je wymawia, chociaż często nie wiemy jak, a czasem można
mu odmówić tego przywileju. Myślę, że warto się starać i wymawiać
chociaż te najbardziej znane nazwiska w najbardziej znanych językach
(ang., fr., niem., może hiszpański) w sposób zbliżony do oryginału.
Chociaż są też nazwiska całkiem przyswojone, jak Waszynton, którego
wymawianie w oryginale trąciłoby ciężkim snobizmem. Bardzo wyraźne
angielskie/francuskie/niemieckie 'r' w odpowiednim miejscu też. Nawet
tak proste nazwisko jak "Obama" brzmi przecież inaczej w oryginale niż w
wersji dostosowanej do naszych uszu i przy nim też bym się nie silił na
perfekcyjną wymowę, bo zresztą i tak pewnie bym perfekcyjny nie był.
Czasem drażni mnie zła wymowa węgierskiego - język trudny, ale wymowa
przecież jest prosta, chociaż czasem sam zapominam czy dane nazwisko ma
"sz" czy "s", które przecież trzeba wymawiać odpowiednio "s" albo "sz".
Osobiście drażni mnie też błędna wymowa szwedzkiego. Brak "sz" w
Ångströmie wybaczam, ale zawsze mi trudno przeżyć przypadki, kiedy ktoś
piękne imię Åsa wymawia "asa" zamiast "oosa".
> Osobiście drażni mnie też błędna wymowa szwedzkiego. Brak "sz" w
> ?ngströmie wybaczam, ale zawsze mi trudno przeżyć przypadki, kiedy ktoś
> piękne imię ?sa wymawia "asa" zamiast "oosa".
(...)
Nie masz co wybaczać, w nazwisku AAngstroem zbitka 'str' wymawiana jest
'str'. Gwoli sprawdzenia: http://en.wikipedia.org/wiki/Anders_Jonas_%C3%
85ngstr%C3%B6m
Z kolei AAngstroem miał na imię Anders. W standartowym szwedzkim (rikssvenska)
zbitke 'rs' wymawiamy jak polskie 'sz'.
Robert
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Wychodzi na to, że w szwedzkim wykazuję hiperpoprawność. Tak to bywa z
neofitami. Dziękuję za korektę.
> Z kolei AAngstroem miał na imię Anders. W standartowym szwedzkim (rikssvenska)
> zbitke 'rs' wymawiamy jak polskie 'sz'.
Podobnie Lars albo, modny ostatnio Larsson. Ja jednak miałem wrażenie,
że jakaś reszta "r" zostaje przed "sz". Może mi się zdawało, może to
tylko przedłużenie samogłoski, a może to wpływ dialektów
południowoszwedzkich.
R.
PS. Przepraszam, że zwracam uwagę, ale Twoja przeglądarka do Usenetu
jest straszna. Apostrofy pojawiły się w postaci kodów szestnastkowych,
subject miał złe kodowanie polskich liter, Twoja wypowiedź oderwała się
od wątku. Ja używam tin-a.
Wychodzi na to, że w szwedzkim wykazuję hiperpoprawność. Tak to bywa z
neofitami. Dziękuję za korektę.
> Z kolei AAngstroem miał na imię Anders. W standartowym szwedzkim (rikssvenska)
> zbitke 'rs' wymawiamy jak polskie 'sz'.
Podobnie Lars albo, modny ostatnio Larsson. Ja jednak miałem wrażenie,
że jakaś reszta "r" zostaje przed "sz". Może mi się zdawało, może to
tylko przedłużenie samogłoski, a może to wpływ dialektów
południowoszwedzkich.
R.
PS. Przepraszam, że zwracam uwagę, ale Twoja przeglądarka do Usenetu
jest straszna. Apostrofy pojawiły się w postaci kodów szestnastkowych
HTML, znaki cytowania też jako znaki HTML, subject miał złe kodowanie
polskich liter, Twoja wypowiedź oderwała się od wątku. Wygląda to jak
bardzo nieudolna konwersja z HTML. Zachęcam do dyskusji przy użyciu
czegoś porządnego, bo coś takiego działa prawie tak źle, jak jakieś
forum. Ja używam tina.
>>> Pozostaje pytanie o wymowę.
>> Ja był wypowiadał ordynarnie, po polsku, czyli "Kamusa" z akcentem na
>> drugą sylabę, ale wolę tę kwestię pozostawić komuś bardziej
>> wykwalifikowanemu.
>
> Niedawno byłem instruowany na ten temat przez językoznawców z II pr. PR,
> do których audycji się dodzwoniłem. Ja bym pisał "Foucaulta" (czy
> "Camusa"), ale w wymowie pozostałbym przy "Foucault" (i "Camus").
> Językoznawcy kazali wymawiać "fukota", co mi się nie spodobało.
Podobnie z Duboisem - czytałabym "Dubois", natomiast czy pisze się "przy
ul. Dubois", czy Duboisa?
--
Pozdrawiam - Aicha
http://wroclawdailyphoto.blogspot.com/
Jak nie pisać po angielsku
Poza wszelkimi naszymi rozważaniami - słownik ortograficzny dopuszcza
dwie możliwości - Camus (nieodmiennie) albo Camusa (bez apostrofu).
Ewa
> W dniu 2011-05-24 16:58, Rafał Maszkowski pisze:
>
>>>> Pozostaje pytanie o wymowę.
>>> Ja był wypowiadał ordynarnie, po polsku, czyli "Kamusa" z akcentem na
>>> drugą sylabę, ale wolę tę kwestię pozostawić komuś bardziej
>>> wykwalifikowanemu.
>>
>> Niedawno byłem instruowany na ten temat przez językoznawców z II pr.
>> PR, do których audycji się dodzwoniłem. Ja bym pisał "Foucaulta" (czy
>> "Camusa"), ale w wymowie pozostałbym przy "Foucault" (i "Camus").
>> Językoznawcy kazali wymawiać "fukota", co mi się nie spodobało.
>
> Podobnie z Duboisem - czytałabym "Dubois", natomiast czy pisze się "przy
> ul. Dubois", czy Duboisa?
Ja bym przeczytał: Dibła
--
Pozdrawiam - Wiesiaczek
"Ja piję tylko przy dwóch okazjach:
Gdy są ogórki i gdy ich nie ma"
> Poza wszelkimi naszymi rozważaniami - słownik ortograficzny dopuszcza
> dwie możliwości - Camus (nieodmiennie) albo Camusa (bez apostrofu).
Gdyby tak jeszcze podał wymowę tej drugiej wersji...
MJ
>> Poza wszelkimi naszymi rozważaniami - słownik ortograficzny dopuszcza
>> dwie możliwości - Camus (nieodmiennie) albo Camusa (bez apostrofu).
>
> Gdyby tak jeszcze podał wymowę tej drugiej wersji...
"Kamisa". Na podobnej zasadzie co "didero" -- "diderota".
--
Jarek
>>> Niedawno byłem instruowany na ten temat przez językoznawców z II pr.
>>> PR, do których audycji się dodzwoniłem. Ja bym pisał "Foucaulta" (czy
>>> "Camusa"), ale w wymowie pozostałbym przy "Foucault" (i "Camus").
>>> Językoznawcy kazali wymawiać "fukota", co mi się nie spodobało.
>>
>> Podobnie z Duboisem - czytałabym "Dubois", natomiast czy pisze się "przy
>> ul. Dubois", czy Duboisa?
>
> Ja bym przeczytał: Dibła
Chodzi mi o to, czy ul. Dibła czy ul. Dibłasa.
> On Tue, 24 May 2011 18:39:35 +0200 Robert <menering...@onet.pl> wrote:
> > (...)
> > > OsobiĹ cie draĹźni mnie teĹź bĹ Ä dna wymowa szwedzkiego. Brak "sz&
> quot; w
> > > ?ngstrĂśmie wybaczam, ale zawsze mi trudno przeĹźyÄ przypadki, kiedy
kt
> oĹ
> > > piÄ kne imiÄ ?sa wymawia "asa" zamiast "oosa".
> > (...)
> > Nie masz co wybaczaÄ , w nazwisku AAngstroem zbitka 'str' wymawiana
> jest
> > 'str'. Gwoli sprawdzenia: http://en.wikipedia.org/wiki/Anders_Jonas
> _%C3%
> > 85ngstr%C3%B6m
>
> Wychodzi na to, Ĺźe w szwedzkim wykazujÄ hiperpoprawnoĹ Ä . Tak to bywa z
> neofitami. DziÄ kujÄ za korektÄ .
>
> > Z kolei AAngstroem miaĹ na imiÄ Anders. W standartowym szwedzkim
(rikssvens
> ka)
> > zbitke 'rs' wymawiamy jak polskie 'sz'.
>
> Podobnie Lars albo, modny ostatnio Larsson. Ja jednak miaĹ em wraĹźenie,
> Ĺźe jakaĹ reszta "r" zostaje przed "sz". MoĹźe mi siÄ zdawaĹ o, moĹźe to
> tylko przedĹ uĹźenie samogĹ oski, a moĹźe to wpĹ yw dialektĂłw
> poĹ udniowoszwedzkich.
>
> R.
> PS. Przepraszam, Ĺźe zwracam uwagÄ , ale Twoja przeglÄ darka do Usenetu
> jest straszna. Apostrofy pojawiĹ y siÄ w postaci kodĂłw szestnastkowych
> HTML, znaki cytowania teĹź jako znaki HTML, subject miaĹ zĹ e kodowanie
> polskich liter, Twoja wypowiedĹş oderwaĹ a siÄ od wÄ tku. WyglÄ da to jak
> bardzo nieudolna konwersja z HTML. ZachÄ cam do dyskusji przy uĹźyciu
> czegoĹ porzÄ dnego, bo coĹ takiego dziaĹ a prawie tak Ĺşle, jak jakieĹ
> forum. Ja uĹźywam tina.
Na usenet.gazeta.pl moj post wyglada calkiem normalnie, za to na
niusy.onet.pl okropnie. A ze z watku wyskoczyla to dla mnie zagadka.
Co do wymowy nazwiska wyzej wspomnianego nazwiska, to mozesz tu sprawdzic:
http://sv.forvo.com/search-sv/%C3%A5ngstr%C3%B6m/
Robert
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Głoski to to, co słychać; litery to to, co widać. Wobec tego francuskie
nazwisko ,,Camus'' kończy się samogłoską; w dodatku nie posiadającą w
języku polskim jednoznacznego znaku graficznego. I co teraz?
Prościej jest przyjąć, że należy pisać i mówić tak, żeby inni rozumieli.
Każdemu, kto złamie tą zasadę, grozi ogólny brak zrozumienia bez
zawieszenia.
Jak ktoś napisze
* ,,książka Alberta Camus'', albo
* ,,książka Alberta Camusa'', albo
* ,,książka Alberta Kamisa'', albo
* ,,książka Alberta Kamiusa'',
to ja zrozumiem, a za innych nie odpowiadam.
- Stefan
--
Stefan Sokolowski, Gdansk
http://inf.ug.edu.pl/~stefan
> W dniu 2011-05-26 17:27, Wiesiaczek pisze:
>
>>>> Niedawno byłem instruowany na ten temat przez językoznawców z II pr.
>>>> PR, do których audycji się dodzwoniłem. Ja bym pisał "Foucaulta" (czy
>>>> "Camusa"), ale w wymowie pozostałbym przy "Foucault" (i "Camus").
>>>> Językoznawcy kazali wymawiać "fukota", co mi się nie spodobało.
>>>
>>> Podobnie z Duboisem - czytałabym "Dubois", natomiast czy pisze się
>>> "przy ul. Dubois", czy Duboisa?
>>
>> Ja bym przeczytał: Dibła
>
> Chodzi mi o to, czy ul. Dibła czy ul. Dibłasa.
Sądzę, że to drugie wyglądałoby co najmniej sztucznie.
Pozostałbym przy formie mianownikowej, choć trudno mi jest znaleźć jakieś
słownikowe uzasadnienie.
No, zasada niekoniecznie taka sama.
Bo dlaczego nie "Kamusa" albo "Kamiusa"?
Z diderotem jest prościej: wszystkie głoski mają swój odpowiednik w
polskim alfabecie.
Teoretycznie należałoby pisać Dubois'a.
Z czytaniem w tym wypadku nie widzę problemu, bo akurat tak się składa,
że końcówka nazwiska (w wymowie) idzie w parze z naszą końcówką
dopełniacza i brzmi swojsko - ulica Dibua. ;)
Ewa
Ani - ani. Powinno być, oczywiście, ul. Diabła albo ul. Diabolusa ;-)
Ani - ani! Do wyboru są oczywiście tylko dwie możliwości: ul. Diabła
albo ul. Diabolusa.
Pzdr
PK