--
ŁK
> Otóż: dlaczego tak? Dlaczego nie injekcja, surjekcja?
Bo w latach dwudziestych albo trzydziestych (zapomniałem, kiedy
dokładnie) zrobiono głupią "reformę" ortografii i zamieniono "j" na "i"
po spółgłoskach innych niż "c", "s", "z" (z wyjątkiem form typu wjechać,
kiedy "j" jest po rodzimym przedrostku; ale zamieniono po obcych
przedrostkach i mamy adiustację i koniunkcję).
--
__("< Marcin Kowalczyk
\__/ qrc...@knm.org.pl
^^ http://qrnik.knm.org.pl/~qrczak/
Łukasz Kalbarczyk wrote:
> Pewnie domyślacie się, o co chcę zapytać...
> Otóż: dlaczego tak? Dlaczego nie injekcja, surjekcja?
> Podobnie: dlaczego nie objekt? Nie są to polskie słowa,
> a oryginalne są właśnie pisane przez j.
???????? Język z którego pochądzą nie znał litery "j"
Władysław
Koniunkcja to jest bardzo dobry przykład na zamieszanie spowodowane przez
ortografię. Poprawna wymowa byłaby [konjunkcja], ew. z lekko zmiękczonym 'n'.
Słowo to jest jednak na tyle rzadko używane, że wiele osób (w tym ja) nabywa je
pisemnie i wymowę odtwarza w sposób naiwny [końunkcja]. I nie byłoby w tym nic
szczególnego, tyle że istnieje też dysjunkcja, z wyraźną jotą. Trudno na ucho i
oko pojąć, że oba wyrazy mają coś z sobą wspólnego. A mają!
Choć to może interesujące tylko dla bardzo wąskiego grona osób :)
Pozdrawiam
Jazzek
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Eee tam, w język, z którego te słowa przyszły do polszczyzny czy
angielszczyzny, to łacina średniowieczna, a nie klasyczna, więc już znał
"j".
A mnie to nie dotyczy, bo ja zawsze mówię "końunkcja" "uńa" itp. Tak mi
się wykształciło (nie wiem, czy to regionalizm, czy to, że w rzeczy
samej, w środowisku, z którego pochodzę, nie używało się takiego
słownictwa, i wcześniej je zobaczyłem na piśmie, niż usłyszałem) i już.
I nie mam problemów z tym, czy cukińa, czy cukińja, bo ta druga opcja
jest "niemoja".
pzdr
piotrek
>
> Władysław
>
piotrpanek wrote:
> Użytkownik Wladyslaw Los napisał:
>
>>
>>
>> Łukasz Kalbarczyk wrote:
>>
>>> Pewnie domyślacie się, o co chcę zapytać...
>>> Otóż: dlaczego tak? Dlaczego nie injekcja, surjekcja?
>>> Podobnie: dlaczego nie objekt? Nie są to polskie słowa,
>>> a oryginalne są właśnie pisane przez j.
>>
>>
>>
>> ???????? Język z którego pochądzą nie znał litery "j"
>
>
> Eee tam, w język, z którego te słowa przyszły do polszczyzny czy
> angielszczyzny, to łacina średniowieczna, a nie klasyczna, więc już znał
> "j".
Jesteś pewien? Trzeba by ustalićkiedy każde z tych słów się pojawiło w
języku polskim. (To, że mie w starożytności, to wiem ;-) )
Władysław
>>mamy adiustację i koniunkcję
>
>
> Koniunkcja to jest bardzo dobry przykład na zamieszanie spowodowane przez
> ortografię. Poprawna wymowa byłaby [konjunkcja], ew. z lekko zmiękczonym 'n'.
Chyba raczej z mocno zmiękczonym 'n' (można posłuchać Polaków mówiących
"new", "need" itp., żeby się przekonać jak trudne dla nas jest 'nj' i 'ni').
Natomiast jaka niby jest w tym świetle poprawna wymowa "Beniamina"? Nie
znam fonetyki hebrajskiej, ale do języków europejskich, w tym
polszczyzny, to też chyba weszło z średniowiecznołacińską pisownią przez
"j".
> Choć to może interesujące tylko dla bardzo wąskiego grona osób :)
Dla mnie "ń" kontra "ńj" to sprawa bardzo osobista wręcz, naprawdę.
>
> Pozdrawiam
> Jazzek
>
pzdr
piotrek
>> Poprawna wymowa byłaby [konjunkcja], ew. z lekko zmiękczonym 'n'.
> Chyba raczej z mocno zmiękczonym 'n' (można posłuchać Polaków mówiących
> "new", "need" itp., żeby się przekonać jak trudne dla nas jest 'nj' i 'ni').
Szczerze przyznam - nie wiem, czemu tak napisałem. Może przeżywałem okres
twardości wymowy :) Powinno być:
>> Poprawna wymowa byłaby [konjunkcja] czy raczej ze zmiękczonym na sposób
polski 'n' [końjunkcja].
W każdym razie chodziło mi o podkreślenie istnienia słabszej czy mocniejszej
joty.
> Natomiast jaka niby jest w tym świetle poprawna wymowa "Beniamina"?
Moim zdaniem [Beńjamin].
> Dla mnie "ń" kontra "ńj" to sprawa bardzo osobista wręcz, naprawdę.
Czyli jesteś mańjakiem wymowy 'ńj' gdzie trzeba :) Rozumiem i wspieram.
Pozdrawiam
Jazzek
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
>> Poprawna wymowa byłaby [konjunkcja], ew. z lekko zmiękczonym 'n'.
> Chyba raczej z mocno zmiękczonym 'n' (można posłuchać Polaków mówiących
> "new", "need" itp., żeby się przekonać jak trudne dla nas jest 'nj' i 'ni').
Szczerze przyznam - nie wiem, czemu tak napisałem. Może przeżywałem okres
twardości wymowy :) Powinno być:
>> Poprawna wymowa byłaby [konjunkcja] czy raczej ze zmiękczonym na sposób
polski 'n' [końjunkcja].
W każdym razie chodziło mi o podkreślenie istnienia słabszej czy mocniejszej
joty.
> Natomiast jaka niby jest w tym świetle poprawna wymowa "Beniamina"?
Moim zdaniem [Beńjamin].
> Dla mnie "ń" kontra "ńj" to sprawa bardzo osobista wręcz, naprawdę.
Czyli jesteś mańjakiem wymowy 'ńj' gdzie trzeba :) Rozumiem i wspieram.
Pozdrawiam
Jazzek
--
>
>>Natomiast jaka niby jest w tym świetle poprawna wymowa "Beniamina"?
>
>
> Moim zdaniem [Beńjamin].
>
A "beniaminek" (np. ekstraklasy)?
>
>>Dla mnie "ń" kontra "ńj" to sprawa bardzo osobista wręcz, naprawdę.
>
> Czyli jesteś mańjakiem wymowy 'ńj' gdzie trzeba :)
Wręcz przeciwnie. Całkiem niedawno dowiedziałem się, że że moja wymowa
jest niestandardowa. Niestety, jeśli się nie wysilam, nie zauważam też
różnic w wymowie innych osób. Tzn. muszę się wysilić, nie tylko aby
mówić "uńja" (ale zwykle się nie wysilam :-P), ale też, aby usłyszeć, co
tak naprawdę wymawiają inni. Co rusz zresztą jestem zdumiewany
"końjunkcjami" i innymi takimi...
pzdr
piotrek
>
> Pozdrawiam
> Jazzek
>
> A "beniaminek" (np. ekstraklasy)?
Zawsze mówiłem [beńjaminek].
> > Czyli jesteś mańjakiem wymowy 'ńj' gdzie trzeba :)
>
> Wręcz przeciwnie.
Właśnie oprócz koniunkcji także maniaka wymawiam niestandardowo [mańak]. Ale
chyba też go nabyłem w piśmie i trudno się było odzwyczaić.
Ja wymawiam: [jaskińja], [bogińji] a powinno chyba być [jaskińa], [bogińi] ?
--
Azarien
my e-mail address ends in .fm not .fmv
Dlaczego nie od razu intymna? ;-)
pzdr
piotrek
Też mnie denerwuje upublicznianie spraw osobistych / intymnych dla rozrywki.
W celach edukacyjnych, we właściwym miejscu i czasie - to co innego.
(to nic osobistego, mike, twój list jest tylko pretekstem). Gdyby
> to była sprawa intymna, to bym o niej mógł (albo i nie) powiedzieć
> żonie, lekarzowi, spowiednikowi itp.,
Jednak, gdybyś już to zrobił (podzielił się tymi sprawami z jednym, drugim,
trzecim plus "itp" - czyli czwartym, piątym itd.), wówczas sprawy te niejako
automatycznie straciłyby ze swej intymności. Szczególnie wówczas gdy ci, z
którymi podzieliłbyś swoje sekrety, zaczęliby również przekazywać je innym.
> ale nie pisał o niej w juznecie.
> Jak coś osobistego, także wstydliwego, się wywleka na wierzch, to
> przestaje to być intymne.
...dokładnie tak uważam... (I was going to put another emoticon here, but
since you're against them in serious subjects - which is quite
understandable - I decided not to do so. Wanna know why I wrote it in
English - just ask)
Kiedyś w TV uderzyła mnie wypowiedź "gwiazdy"
> pewnego działu szołbiznesu - "Czasem wychodzę nago do fanów. Oni
> dotykają mnie w miejsca intymne. Nie przeszkadza mi to." U cholery
> jasnej, jak jej to nie przeszkadza, to są to miejsca publiczne, a nie
> intymne!
> Ja rozumiem, że ładniej wygląda nazwa "żel do higieny intymnej dla
> mężczyzn" niż "żel do mycia ch..." albo "narządu kopulacyjnego". Tyle,
> że nawet w tym przypadku słowo to ma właściwe znaczenie, bo o ile "żelu
> do mycia twarzy" można użyć publicznie, o tyle, żelu wspomnianego
> wcześniej raczej nie...
>
> pzdr
> piotrek
Czyli w sumie jesteśmy podobnego zdania w tej sprawie. Chętnie podłapię inne
tematy do dyskusji, jednak muszę się z grupowiczami pożegnać na jakieś 2
tygodnie, albowiem komputer odmówił posłuszeństwa i muszę go oddać na
naprawy.
pozdr, mike
MSZ, myć należy nie tylko cewkę, ale też mosznę i w ogóle całe krocze, jeśli
już mówimy o okolicach służących prokreacji.
Ale może się mylę...
Stasinek
> A co jest "suriekcja"?
Funkcja, która każdy wynik przyporządkowuje jakiemuś argumentowi.
Np. w liczbach rzeczywistych x |-> 2x+1 jest suriekcją, a w całkowitych
nie (bo parzyste są nieobsadzone). Inaczej nazywana funkcją "na".
> I "bijekcja"?
Funkcja, która jest suriekcją i iniekcją. Iniekcja - funkcja, która
różnym argumentom przyporządkowuje różne wyniki, inaczej nazywana
funkcją różnowartościową.
Bywają działy matematyki, w których znaczenia tych słów są trochę inne
(teoria kategorii).
Dziękuję! I tak nie rozumiem, ale to nic nie szkodzi. :-)
Ale, proszę, nie próbuj mi tego tłumaczyć dokładniej. I tak nie pojmę!
Najważniejsze, że bijekcja nie jest zastrzykiem dwuskładnikowym, jak skłonny
byłem podejrzewać. :-)
Pozdrawiam
Stasinek